http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2437.pdf

Media

Part of Anioł w wyobraźni popularnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4

extracted text
Anioł w wyobraźni popularnej
Monika Sznajderman
„Odjęto wam szaty białe.
Skrzydła i nawet istnienie.
Ja jednak wierzę wam,
Wysłańcy'"

Wraz ze śmiercią Boga, uważa amerykański socjolog Peter
L. Berger, odeszli i дл#б/сн - boscy wysłannicy, aniołowie.
Gdy proces sekularyzacji rozpoczął się w kulturze na dobre,
boskość, transcendencja zaczęły gwałtownie tracić swe zna­
czenie, aż do chwili, gdy niemal całkowicie zdominowała je
wszechwładna i doskonale zamknięta sfera doświadczenia
empirycznego. „Wówczas człowiek stanął wobec rzeczywis­
tości naprawdę sam. Przeszliśmy długą drogę oddalając się
zarówno od bogów, jak i od aniołów - pisze Berger w książce
Л Лылюыг о/Лл#ек. Modern Socí'ery ала" гле Rediscovery о /
гле Лыреглдгыгд/. - Z naszej świadomości nieubłagalnie
znikały te pełne mocy postaci, które dotąd uobecniały dla nas
prześwit w murze realności doczesnej. Owe postaci prze­
trwały dzisiaj tylko w baśniach, tęsknotach, jako swego
rodzaju niejasne, nieokreślone symbole. Parę lat temu pracu­
jący w slumsowej dzielnicy jednego z europejskich miast
ksiądz, zapytany, czemu to robi, odparł: 'Po to, by pogłoski
o Bogu nie ucichły zupełnie.' Słowa te trafnie wyrażają naszą
sytuację, w której znaki transcendencji stały się 'pogłoskami'
- i to nie całkiem godnymi szacunku ' pogłoskami'.
Ślady boskości przetrwały, zdaniem Bergera, w formach
ukrytych - takich jak wiara w odwieczny porządek świata, jak
lęk przed śmiercią, jak nadzieja. Poza tymi doświadczeniami
z naszego widnokręgu zniknęła metafizyczność, nadnaturalność, sacrum. Horyzont jest pusty. Przejawem tego stanu
rzeczy jest na przykład upadek religijności oficjalnej, kościel­
nej. W Europie przybiera to formę postępującego zaniku
uczestnictwa w zinstytucjonalizowanych formach religijnego
obrzędu, jak na przykład modlitwa, przyjmowanie sakramen­
tów, udział w nabożeństwach, w Ameryce zaś, wprost
przeciwnie, we wzmożonej partycypacji - choć, pisze Berger,
mamy prawo sądzić, że przyczyny tego religijnego ożywienia
zmieniły się w stosunku do przyczyn religijności niegdysiej­
szej, strywializowały się, spłyciły.
Czy zatem swoisty renesans wiary w anioły, z którym
mamy do czynienia przede wszystkim (ale też nie tylko) we
współczesnej amerykańskiej kulturze popularnej, nie ma
w istocie nic wspólnego z religijną wrażliwością i wyobraź­
nią? Wielu teologów i filozofów dostrzega dzisiaj przecież
wyraźny powrót do myśli religijnej/ A warto zauważyć, że i te
dzisiejsze przedstawienia odwołują się do wyobrażeń dosko­
nale w angelologicznej tradycji - tradycji ikonograficznej,
filozoficznej, teologicznej - osadzonych. Osadzonych na tyle
dobrze, że trudno tu nawet mówić o popularnej religijności
New Age'u, skoro - jak pisze Herbert Oleschko - wyznawcy
Nowej Ery „nie mają zaufania do angelologii chrześcijańskiej
wspartej na fundamencie Pisma Świętego", a „cały anielski
sztafaż uznają za bajkowy i nie nadający się do reanimacji"."
Jest w kulturze współczesnej dziedzina dotąd przez antro­
pologię nie zbadana - to właśnie sfera popularnych religijnych

I

wierzeń i wyobrażeń, która stanowi przedziwny kolaż religij­
ności ery wodnika z tradycyjną religijnością ludową (bliski
jest jej na przykład sensualizm tej drugiej); która jest
pomieszaniem wiary w boskość, pojmowaną jako kosmiczna
energia, z wiarą właściwą pobożności ludowej, a przejawiają­
cą się m.in. w dewocyjnych przedstawieniach sztuki ludowej
(te zaś z kolei czerpią i przetwarzają motywy z kultury
wysokiej i sztuki sakralnej...). Trudno orzec - istnieją co do
tego liczne i uzasadnione wątpliwości - czy prawdziwie
przejawia się tu sacrum. Nie rozstrzygając w żadną stronę
kwestii jego istnienia bądź też nieistnienia, zajmijmy się
aniołem, potraktowanym jako żywa forma współczesnej
popularnej religijnej wyobraźni. Bo jako taki przejawia się on
z całą pewnością.
HORDY ANIOŁÓW
„Hordy aniołów. Istoty zbite w masy jak chmary dusz, jak
gęste obłoki zmieszanych tchnień duchowych, malowanych
tak często przez Gustawa Dore' a.
Może się jeszcze okazać, że Droga Mleczna jest kompozy­
cją sztywnych, zamrożonych i ostatecznie zawieszonych
w doskonałej nieruchomości aniołów. Aniołów, które osiąg­
nęły absolutną harmonię."'
Taką koncepcję (pozostającą - nawiasem mówiąc - w ja­
kimś związku z koncepcją Orygenesa, który greckie słowo
agge/oi wywodził nie od słowa „posłaniec", lecz od „zim­
ny") rozwija w swojej przewrotnej Kriedze rzeczy wy&fefyc/t
amerykański pisarz? filozof? naukowiec? szaraltan? Charles
Fort, którego uznać możemy za nieświadomego prekursora
badań nad meandrami popularnej wyobraźni. Twórca baśni?
Być może, lecz bardziej chyba ich zwierciadło, zwier­
ciadło baśniowej, mitycznej wizji świata, w której ma anioł
swoje miejsce obok takich zjawisk, jak krążące po między­
planetarnych przestrzeniach „zgłodniałe hordy kosmicz­
nych niszczycieli", jak zaludniające kosmos tabuny różnych
stworzeń w rodzaju kosmicznych kłusowników i obdartych
włóczykijów, superpodróżników i krzyżowców, emigrantów
i powietrznych dinozaurów czy słoni. Prorokuje nawet
Fort powstanie w przyszłości odrębnej gałęzi wiedzy,
jaką będzie celestiografia, na równi studiująca i opisu­
jąca tajemnice gwiazd (które są dla niego „bytami absolut­
nymi, pogrążonymi w boskim, kontemplacyjnym bezru­
chu"), niebieskich księżyców czy meteorytów, jak i tajem­
nicę anioła.
Anioł, zdaniem Charlesa Forta, kroczy od stuleci w koro­
wodzie „faktów wyklętych". Fort nie jest tu zresztą odosob­
niony: faktem w pewnym sensie wyklętym, wielką niewiado­
mą, symbolem tajemnicy jest bowiem anioł także dla religij­
ności ludowej i teologii. Duch czysty, posłaniec Boga,
zwiastun narodzin Zbawiciela - jak sobie z nim poradzić? Jak

poradzić sobie z bytem nieosiągalnym w jego duchowej
istocie i nieporównywalnym w dobroci?
Aniołowie, sądzi holenderski religioznawca Gerardus van
der Leeuw, są starsi od bogów. Pierwotnie był anioł uzewnęt­
rznioną mocą: anioł opiekuńczy był nosicielem mocy czło­
wieka, aniołowie boży - potencjami wyłaniającymi się z Bo­
ga. Potem dopiero, w miarę rozwoju idei Boga osobowego,
aniołowie stali się istotami pośrednimi, pośrednikami, moca­
mi niższej rangi. „Dla Żydów są one, według Pawła, pośred­
nikami przekazującymi Prawo w myśl obietnicy Pana, Marii
zwiastują, że urodzi Zbawiciela, pasterzom - 'wielkąradość'
dokonanego cudu, kobietom i uczniom - zmartwychwstanie.
W chrześcijaństwie zadaniem ich jest chwalić Boga przez całą
wieczność. W islamie ich pożywieniem jest 'cześć oddawana
Allachowi', a napojem - 'świętość Allacha'.'"*
Tak zatem anioł-moc-dusza przekształcił się w anioła
- wysłannika (hebr. лЫя&л). A im bardziej stawał się anioł
wysłannikiem, tym odleglejsze zdawało się wybrażenie mocy
i duszy. „Moc i wola znikają, zostaje tylko postać, jakkolwiek
imponująca - pisze van der Leeuw. - Greccy Iris i Hermes są
tego rodzaju wysłannikami: z nich dwojga Hermes, podobnie
jakАм^еЫ болид w kulcie Sabazjosa (...), jak Ргуслоролую
zachowuje jeszcze luźny związek z duszą."^
Według Jerzego Nowosielskiego świat aniołów odchodził
powoli, lecz nieubłaganie; dzieła zniszczenia dokończyła
Reformacja. „Stało się tak dlatego, że zatracono absolutnie
sofiologiczny aspekt spraw Boskich i ludzkich, który do
czasów Reformacji jakoś jeszcze się w chrześcijaństwie
zachodnim tlił. Skoro wyeliminowany został aspekt sofiologi­
czny, to nie wiadomo też było, co począć ze światem bytów
subtelnych, aniołami. Już katolicyzm rzymski traktuje świat
aniołów w sposób abstrakcyjny, zaś protestantyzm po prostu
nie wie, jak sobie z nim poradzić. Protestantyzm jest przeraź­
liwie antropocentryczny. Jest Bóg i jest człowiek. Ważna jest
tylko relacja między Bogiem a człowiekiem, reszta jest
nieistotna. Protestantyzm w swojej teologii nie stworzył
żadnych możliwości pozwalających na zinterpretowanie ta­
kich zjawisk, jak ingerencja anioła w egzystencję empiryczną
człowieka."* Od X V wieku anioł w Biblii stał się symbolem
- ale symbolem, który jest, jak sądzi Nowosielski, tylko
„pustym słowem, liczmanem".
Podobnie myśli Gilbert Durand, według którego aniołowie
odeszli wraz ze średniowieczem i umiejętnością myślenia
symbolicznego (albo może na odwrót: wraz z aniołami umarło
średniowiecze i symbol); wówczas gdy symbol, który był
w istocie epifanią tajemnicy, konkretem duchowości, za­
stąpiony został przez alegorię - dzieło całkowicie i skończenie
ludzkie/
Nastąpił przeto ostatni etap degradacji anielskiej kondycji
- sytuacja, gdy nawet pośrednictwo pomiędzy Bogiem i czło­
wiekiem stało się czymś zbytecznym i anachronicznym. „Jest
Bóg i jest człowiek"; coraz odleglejszy Bóg i coraz bardziej
samowystarczalny człowiek przestali potrzebować anioła.
Czy można się dziwić, że poczuł się samotny i opuszczony?
Przecież niegdyś tyle dla człowieka poświęcił - swoją
pozycję, doskonałość, zbawienie. Przecież niegdyś, z miłości
do bożego stworzenia, upadł. Wątek upadłych aniołów,
z których pożądania córek ludzkich rodzi się wszelka nie­
prawość, podejmują zarówno kanoniczne nauki Starego i No­
wego Testamentu, jak i pisma apokryficzne. Cóż takiego kryje
się w upadłym aniele, że od wieków jest on ulubionym
bohaterem wszystkich tych opowieści?
Anioł zbuntowany ciekawszy jest od anioła lojalnego.
Anioł, którego naturę możemy rozważać - ciekawszy od

anioła, który jest istotą jednoznacznie i nieskazitelnie ducho­
wą. Anioł upadły - zwłaszcza taki, który związał się z ziemską
kobietą - musi budzić gorące dyskusje, dotyczące kwestii jego
cielesności. Apokryfy powiadają, że dawno temu, obdarzony
duszą i ciałem, dzielił anioł swą naturę z człowiekiem.
W mediacyjnej egzystencji łączył pierwiastki właściwe obu
kręgom, boskiemu i ludzkiemu. Jest w tej starej koncepcji coś
z właściwego myśli ludowej sensualizmu, ale jej okruchy
znajdujemy przecież również w XX-wiecznej poezji. Rilke
pytał na przykład:
„Czy aniołowie
przechwytują to tylko, co z nich jest, naprawdę, czy może
jakby z niedopatrzenia ma w tym niekiedy swój udział
cząstka naszego bytu? Czyli jesteśmy tylko
tyle wmieszani w ich rysy, ile niepokój w twarze
brzemiennych kobiet? (...)'""
Zanim dojdziemy jednak do wieku X X i jego popularnej
myśli religijnej, cofnijmy się w przeszłość. Coś z prawd
ukrytych w apokryfach musiało przenikać do nauki wysokiej,
skoro myśliciel tak poważny, jak św. Augustyn, który uważał
przecież, że niebiańskie duchy, jako zbudowane z czystego
powietrza (lub z powietrza i ognia) nie mogą wchodzić
w żadne cielesne związki, miał jednak wątpliwości. Właśnie
z tych wątpliwości zrodziło się Augustynowe pytanie - to
samo, które zadawał w naszym stuleciu Rilke: „Czy aniołowie
zachowując duchowy charakter swych ciał w dziełach bar­
dziej tajemnych, nie przyjmują jednak od niższych istot
pewnych elementów, które do siebie dostosowują, i które - jak
szatę - zmieniają i obracają w różne widzialne postaci, o tyle
prawdziwe, o ile prawdziwa woda została przez Pana przemie­
niona w wino?"" „Poruszona w V wieku przez świętego
kwestia stanie się osiem wieków później przedmiotem zażar­
tych sporów metafizycznych i teologicznych"^ - dodaje
Oleschko. Ludzie, wyznający wiarę w jakąś formę cielesnej
natury aniołów żyli zresztą w każdej epoce. I, sądząc z klątwy,
jaką rabbi Szymon ben Johai zagroził wszystkim wierzącym
w nieprawe anielskie związki z kobietami, musiało być tych
wierzących niemało.
Często na przykład przypisywano aniołom „materię etery­
czną", zbudowaną z cząstek mniej gęstych niż ludzkie ciało.
Już dwa wieki przed Augustynem o anielskiej cielesności
w sposób jednoznaczny mówił Tertulian, aczkolwiek przy­
znawał równocześnie, że ciało to jest dla ludzkiego oka
niewidzialne. Jan Kasjan uważał, że - choć aniołowie nie są
bytami wcielonymi - to przecież, podobnie jak ludzka dusza,
obdarzeni są pewną subtelną odmianą ciała. Podobnie sądził
Jan Duns Szkot, według którego zbudowani są oni z „materii
duchowej" - substancji, która dla ludzkiej percepcji jest co
prawda niematerialna i bezcielesna, niemniej jednak, w poró­
wnaniu z doskonałą duchowością Boga, posiada pewną
gęstość. Współczesny Kasjanowi św. Fulgencjusz, biskup
z Afryki Północnej, wierzył, że dobre anioły mają ciało
z ognia, a złe - z powietrza. Św. Tomasz sądził z kolei, że
aniołowie są czystymi duchami („samym intelektem"), które
jednak swobodnie przybierać mogą kształty cielesne - a nawet
jeść (tak, jak jadły z Abrahamem pod dębami Mamre).
Podobnie jadły, a nawet defekowały i uprawiały seks zmys­
łowe anioły Johna Miltona; choć także i on uważał, że ciało
aniołów jest na tyle subtelne, że oglądać je mogą jedynie oczy
jasnowidzów. Natomiast Emanuel Swedenborg zupełnie już
zdecydowanie wierzył w istnienie materialnej, anielskiej
natury. Według Swedenborga bowiem anioły to ludzie w naj­
doskonalszej postaci, a w centrum jego angelologicznej
doktryny znajduje się, jak to określał Czesław Miłosz, „aniel-

ska seksualność". Aniołowie Swedenborga żyją w niebiosach
życiem ziemskim, doczesnym: są barwnie ubrani, żenią się
między sobą, mają domy i ogrody analogiczne do ziemskich,
tyle że piękniejsze i doskonalsze. Był wszak Swedenborg
spadkobiercą myśli średniowiecznej, która, wzorując się na
myśli platońskiej, wyznawała zasadę: „jak na górze, tak i na
dole"; zasadę, która - jak uważał Swedenborg - jest niepełna,
dopóki nie zostanie odwrócona. Zatem „jak na dole, tak i na
górze". Górny i dolny świat wzajemnie ze sobą korespondują.
Teraz jesteśmy już blisko współczesnej popularnej angelologicznej wrażliwości. Bo oto, po paru wiekach wygnania
z religijnej wyobraźni, zapomniany przez człowieka, opusz­
czony przez Boga i upadłych braci, anioł powrócił. Powrócił
w sztuce, filmie i literaturze pięknej. Powrócił w kulturze
wysokiej i niskiej (masowej, popularnej), co w tej ostatniej
objawiło się zwłaszcza poprzez rozkwit specyficznego angelologicznego piśmiennictwa, stanowiącego dzisiejszy swoi­
sty ekwiwalent dawnej ludowej literatury religijnej. Tak jak
i tam, znajdujemy tutaj relacje ze spotkań z aniołami (na wzór
opisów doznań mistycznych i obcowania ze zjawiskami
cudownymi) i дыдл teologiczne spekulacje.
„W takim stopniu, w jakim aniołowie wy wędrowali z życia
Kościoła, powracają oni, jak się zdaje, przez tylne drzwi pojętej
w najszerszym sensie, zainteresowanej religią opinii publicz­
nej"" - zauważył niemiecki teolog Karl Nientiedt. Tysiące
ludzi widziało lub stale widuje anioły i tysiące ludzi pragnie
0 tych spotkaniach opowiadać innym. Powstają „anielskie"
książki i pisma oraz liczne, zajmujące się nimi, instytucje.
W książce Лш'сМЙ drog; Joan Wester Anderson sumuje to tak:
,Дт więcej czytałam, tym bardziej nabierałam pewności, że
anioły nie są gatunkiem wymarłym, lecz nadal przynależą do
świata ludzi. Miasta, przedsiębiorstwa lotnicze i organizacje
charytatywne nadal noszą imiona aniołów. Członkowie ulicz­
nych patroli, zwanych Aniołami Stróżami, mają na koszulkach
emblematy przedstawiające oko, skrzydła i tarczę, co według
ich założyciela i szefa (...) symbolizuje: 'anielską ochronę
zaoferowaną każdemu, nawet tym, którzy nie chcą, byśmy ich
osłaniali'. W Ameryce istnieje Angel Collectors Club, narodo­
we zgromadzenie ludzi kochających anioły, z własną gazetką
1 corocznym zjazdem. W Tusco działa sklepik z rzeczami dla
dzieci o nazwie Anielskie Nici. W Cleveland mamy żłobek
Dnia Aniołów w Niebie. Dom mieszkającego w Toronto
Tollera Cranstona pełen jest obrazów aniołów, misternych
układanek i innej niebiańskiej sztuki; ten sześciokrotny kana­
dyjski mistrz w jeździe figurowej na lodzie lubi anioły,
ponieważ 'nie dotyczy ich siła grawitacji'."
Wystarczy, choć moglibyśmy cytować jeszcze bardzo
długo. Według autora książki W pojzw&iwam'w oniofdw,"
Davida Connolly, wierzy w nie połowa mieszkańców Stanów
Zjednoczonych, w tym trzy czwarte populacji nastolatków.
Podobne dane podawał w 1993 roku magazyn „Time"."'
W obliczu takiej sytuacji, którą nazwać by można prawdziwą
anielską inwazją, powstała nawet w Ameryce, założona przez
autorkę wielu poświęconych aniołom książek, Eileen E .
Freeman, Sieć na Rzecz Obserwacji Aniołów, tropiąca ich
ślady, zbierająca świadectwa istnienia. Tak oto, po paru
wiekach, zemścił się człowiek na swym niebiańskim opieku­
nie: niegdyś, w średniowieczu, przytłoczony ciężarem po­
dwójnej hierarchii - ziemskiej i anielskiej, schwytany, jak
pisał Jacques le Goff, w „oczka anielskiej sieci" dzisiaj sam
w sieć chwyta anioły.
DRUGI UPADEK ANIOŁA
Jeszcze Wenders widzi swoje anioły w postaci berlińskich

bezrobotnych - niepotrzebnych, marginalnych. Bo jeszcze
u Wendersa ludzka samotność - samotność chłopca, który nie
bawi się z kolegami, i kobiety w metrze, samotność samobój­
cy i Marion, kiedy z przypiętymi do pleców anielskimi
skrzydłami siedzi za cyrkowym wozem, i nawet, kiedy jest
wśród ludzi - nie wynika z obojętności aniołów, lecz
z ludzkiego zapomnienia o nich, zagubienia świętości.
Wendersowskie anioły są równie samotne jak człowiek,
należą jednak równocześnie do ostatnich z gatunku zapom­
nianych. W jakiś przedziwny sposób współczesna popularna
kultura przywraca to, co - jak sądził Jerzy Nowosielski
- bezpowrotnie i ze szczętem wyrugował protestantyzm:
wiarę w ingerencję anioła w empiryczną egzystencję człowie­
ka. Anioł na powrót stał się jego codziennym towarzyszem.
Ten Nowy Anioł (jak go, za Rilkem, nazywa Walter Ben­
jamin) to dzisiaj anonimowy mieszkaniec wielkiego miasta,
bardziej powiernik ludzi niż wysłaniec bogów. Przybywa
z kręgu światła, daleki jest jednak od obrazu „straszliwych",
groźnych aniołów Rilkego, bliższy natomiast - pozostając
w kręgu jego poetyki - temu jednemu z Promieniejących,
który
„stanął u prostych wrót domu,
w na wpół podróżnym stroju i już nie budzący grozy:
młodzieniec wobec młodzieńca, co się przyglądał
ciekawie'"*
Bo ten Nowy Anioł, ludzki i współczujący, jest ciekawy
świata i człowieka. Wszak przeczuwa, jest wręcz pewien, że
„Byt ziemski jest wspaniały". Być może nawet zazdrości
swoim dawno upadłym braciom tej jednej, godnej poza­
zdroszczenia chwili, nim na zawsze zamknięci zostali w kręgu
ciemności. Może zresztą zazdrości im i tego. Sam również
chce upaść i swym upadkiem towarzyszyć upadkowi człowie­
ka; chce zejść jak najniżej, chce cały zanurzyć się w ziemskim,
fizycznym bycie.
Cóż takiego kryje się w upadłym aniele, że od wieków jest
on ulubionym bohaterem, apokryficznych zwłaszcza opowie­
ści?... Dzisiejsze popularne angelologiczne wybrażenia od­
twarzają w istocie tę samą starą, apokryficzną opowieść
0 buncie i upadku aniołów.
To znamienne i nieprzypadkowe, ze zarówno bohaterowie
książek Connolly'ego, Freeman, Wester Anderson, Bumham
1 innych, jak i sami autorzy spotykają anioły wyłącznie
w codziennych, najzwyklejszych miejscach. W samochodo­
wym warsztacie, gdy, niewidzialni, pomagają mechanikom
i w ciemnym parku, gdzie odstraszają od samotnej kobiety
gwałciciela. Przy chorym dziecku w szpitalu i przy mordercy
w więzieniu. W hotelu i w burdelu. Na autostradzie i w zaka­
zanej dzielnicy, gdzie w niebieskich uniformach, z bronią
w ręku pomagają policji w nalocie na siedzibę gangu
handlującego narkotykami. U Wendersa także nieprzypadkiem spragniony wcielenia Damiel zatrzymuje się przy
prostytutce, liczącej pieniądze w brudnym berlińskim zaułku.
Nie pierwszy to i nie ostatni raz właśnie w postaci prostytutki
odezwała się stara opowieść o aniołach, które upadły z miłości
do ziemskich kobiet; z których pożądania córek ludzkich rodzi
się wszelka nieprawość. W symbolicznej figurze prostytutki
upadek anioła znalazł swoje spełnienie. Esencja kobiecości
łączy się tu z esencją grzeszności - ale i z esencją ziemskiego
życia. Mówi o tym na przykład nim Kartta Shea Rubena
ZoM/cy ирддТусл длю&Щ w którym psychopatyczny mor­
derca (a zarazem policjant) w imię owari religijnej idei (manii)
czystości w okrutny sposób zabija ulicznice; albo też ЛлЫ
w czerwiem' Williama Dupreya. Ladacznice są tu jasne,
czyste, szlachetne; rzeczywiście przypominają anioły. Nie

przypadkiem tych dwoje - Rilke'owska para „Anioł i lalka"
- wzajemnie do siebie lgnie. A skoro znowu pojawił się
w naszych rozważaniach angelolog Rilke, dodajmy jeszcze
i to, że w V77 Ekg;i дшле/АЬ'е/ przy pomocy tego samego
wątku sławi on przed Aniołem cudowność ludzkiego świata:
„Byt ziemski jest wspaniały. Wiedziałyście o rym, dziew­
częta/wy nawet, na pozór w niedoli, w grzęzawisku
- w najgorszych/ulicach miasta, całe we wrzodach albo
wyrzucone/na śmietnik. Bo każdej z was była dana tylko/
jedna godzina, może nie cała, miarą czasu niewymierzalna,/między dwiema chwilami, gdy każda z was miała/
własne istnienie. Wszystko. (...)""
Bo dzisiejsze anioły, anioły kultury popularnej, także
towarzyszą człowiekowi w jego codzienności i święcie.
Niechętne miejscom eksponowanym, zarezerwowanym dla
kultury wysokiej, pojawiają się wśród zwykłych ludzi w sak­
ralnej przestrzeni kultury plebejskiej, masowej: na koncertach
i zawodach, w kawiarni i dyskotece. Na ulicy i w ogrodzie
zoologicznym. W miejscach grzesznych, w sposób szczegól­
ny naznaczonych życiem, zarazem czystych i nieczystych,
trochę świętych, a trochę przeklętych. Niegdyś lubiły hałaś­
liwe, miejskie place Rilkego, na których „wiruje i wre po
brzegi jarmark./(Huśtawki swobody! Nurkowie, kuglarze
zacietrzewienialñ wystrojonego szczęścia strzelnica z figurami),/gdzie tarcze blaszane dygocząc brzęczą"™, place „z
ogromną widownią"^, potem zaś spotykano je - na przykład
u Chagalla, Wendersa, czy w inspirowanej malarstwem
Toulouse-Lautreca powieści Angeli Carter^ - w cyrku. Bo
w cyrku właśnie odnalazł anioł, w postaci klowna i linoskocz­
ka, swoje ironiczne, ziemskie wcielenie. W wizerunku Marion
u Wendersa jej anielskość wyrażona została exp/'C'^- Strój jej
zdobny jest piórami, „lataj, przecież jesteś aniołem", wołają
towarzysze. Obdarzoną anielskimi skrzydłami akrobatkę Fevvers z Wieczorów cyrtowycm Carter nazywają w Paryżu
Angielskim Aniołem. A swoją książkę, poświęconą poetom-symbolistom (to oni przede wszystkim podtrzymywali sym­
boliczną tożsamość anioła i klowna), Wallace Fowlie nie bez
powodu nazwał właśnie Cfownj длд"Ал#ек. „Klown - pisze,
powołując się na Gastona Bachelarda, Alfred Simon - jest
aniołem pozbawionym skrzydeł, aniołem, któremu nie braku­
je niczego poza skrzydłami." %
CIELESNE SACRUM
„Pasjonująca może się okazać obserwacja wyobrażeń
niepoznawalnego Boga, stanowiącego centrum wszechświa­
ta, wypromieniowującego wibracje myśli, które zmieniają się
w światło, potem w ciepło, aż w końcu, będąc już daleko od
źródła, przechodzą w materię"^ - powiedział, w rozmowie
z Rexem Hauckiem, amerykański pisarz i malarz Malcolm
Godwin. Nie mylił się Umberto Eco sądząc, że współczesne
sacrum podlega procesowi bezwzględnej materializacji. Para­
frazując włoskiego semiotyka możemy więc powiedzieć, że
skoro to, co nadprzyrodzone, przybrać może jedynie kształt
fizyczny, podobny los spotka również anioły.* Dzisiejsza
angelologia mierzy się z kwestią form istnienia aniołów i z ich
cielesnością równie uporczywie, jak niegdysiejsza teologia
i filozofia; wierzenia dotyczące aniołów rzeczywiście zdra­
dzają wyraźne ślady dawnej apokryficznej wiary w ich
dwoistą, nie tylko duchową, ale i cielesną naturę. W jakimś
sensie jest to również relikt po właściwym myśli ludowej
sensualizmie.
„Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał
klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. I pochwycił smoka,

Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go
na tysiąc lat. I wtrącił go do Czeluści..." - tymi słowami
z Apokalipsy św. Jana mógłby kończyć się film Alana
Smithee Gmew an;o&fw, w którym anioł przybywa na odsiecz
ludziom, bezbronnym wobec potęgi szatana. Ów filmowy
anioł jednoczy w swojej postaci wszelkie ikonograficzne
konwencje, z jakich korzysta wyobraźnia popularna, by
przywoływać dzisiaj zjawiska cudowne. Początkowo ukazuje
się nam na sposób symboliczny, jako spływająca z nieba
błyskawica, płomień, jaśniejące oślepiający blaskiem światło,
które łączy w sobie pochodzenie boskie (biblijne) z kosmicz­
nym (w wersji science fiction); wkrótce zaś potem wykształca
się z tego światła, wymodelowana zgodnie z tradycyjną
angelologiczną konwencją realistyczną, postać urodziwego
młodzieńca w złotej szacie, ze złotymi skrzydłami i złotymi
włosami: Archanioł Michał z obrazów Bartoloméo Bermejo
lub Bernardino Zenale. Nawiasem mówiąc, filmowy szatan
także przywodzi na myśl diabła z obrazu tego ostatniego.
Nietoperze skrzydła, jakimi obdarzona jest ta groteskowa,
szkaradna postać, przypominają ojej anielskiej proweniencji,
0 anielskiej przeszłości z czasów przed upadkiem.
Nawet jednak i te kulturowe, ikonograficzne przywołania
nie wyczerpują wszystkich symbolicznych, zmierzających ku
cielesności sensów postaci współczesnego posłańca. Jawi się
bowiem jeszcze jedna, ciekawa zbieżność, na którą zwrócił
uwagę Malcolm Godwin. „Zasługę zdumiewającego wzrostu
popularności aniołów w dzisiejszym świecie - twierdzi
Godwin - można po części przypisać amerykańskim superbohaterom. Superman, Człowiek-Pająk, Kapitan America
1 inni przedstawiciele tego gatunku zdecydowanie mają
w sobie coś anielskiego. Wszyscy oni niezłomnie trwają po
stronie dobra. Faktycznie są współczesnymi odpowiednikami
trzynastowiecznych aniołów z kościelnych fresków. Obrazy
te noszą zresztą pewne podobieństwo do komiksów. Nasi
superbohaterowie spełniają też ściśle anielskie funkcje: bronią
słabszych, stoją na straży prawa."**
Wszakże współczesny anioł nie zawsze przyjmuje postać
równie imponującą jak postać Supermana, dzisiejszego Ar­
chanioła. Ostatnio często pojawia się jako o wiele skromniej­
szy anioł stróż. W amerykańskiej pop-kulturze obserwuje się
wyraźny renesans tej postaci (której rodowód sięga średnio­
wiecza i która zawsze cieszyła się niezwykłą popularnością,
niezależnie od tego, że Kościół nigdy nie ogłosił nauki
o stróżach w formie oficjalnego dogmatu). W filmie Williama
Deara Rezerwowy длМ jfrdz' chłopiec prosi Boga o to, by
otoczył opieką i obdarzył zwycięstwem jego ulubioną, acz
niefortunną drużynę baseballową, występującą pod nazwą
Aniołowie. I Bóg wysłuchuje dziecięcej modlitwy i zsyła
zawodnikom ich anioły, widzialne tylko dla chłopca. Te
anioły to zwiewne eteryczne kobiece postacie w bieli, jakby
wyjęte z obrazów Fra Angelica, podczas gdy anioł stróż
chłopca - choć także obdarzony skrzydłami - przypomina na
wskroś ziemskiego mężczyznę w baseballowej czapeczce. Na
imię ma A l . Aniołowie stróże czuwają w trakcie meczu nie
tylko nad ciałem, ale - zgodnie z religijną tradycją - przede
wszystkim nad duszami sportowców. „Czuwamy, cały czas
czuwamy", powie do chłopca Al (przypomnijmy, że Czuwają­
cymi, Obserwującymi nazywała anioły literatura apokryficz­
na). Filmowe anioły obdarzają podopiecznych nadprzyrodzo­
ną zręcznością, ale też całkiem ludzką szlachetnością i wraż­
liwością. Anielski wpływ sprawi, że wkrótce nastąpi swoiste
przebóstwienie człowieka, że z niego samego wyzwolony
zostanie anioł.
Anioły mogą pojawiać się jako „czuła obecność", „niewi-

dzialna interwencja", „czysta światłość", ale także jako
„mężczyzna w trzyczęściowym garniturze z teczką, lub
kierowca ciężarówki lub kobieta w stroju kelnerki albo pilot
samolotu. To nie ma znaczenia, jaki jest ich wygląd - zawsze
możemy wyczuć aurę pokoju wokół aniołów"" - pisała
K. Martin-Kuri. W przypadku Jean Hannan Ondracek z Oma­
ha angelofania przyjęła formę spotkania z ratownikiem, który
ocalił jej życie, gdy, wyczerpana, nie mogła dopłynąć do
brzegu/** W przypadku ojca Antoniego Zimmermana - było to
cudowne spotkanie z chińskim rikszarzem.^ Rodzinie Billa
udało się sfotografować „postać ubranego w biel anioła,
który stoi czuwając nad siedzącą przy ognisku rodziną".*
Widzialny zaś dla wszystkich poza samą Myrą jej anioł stróż
„w swym eleganckim, białym garniturze wydawał się wielki
jak dąb'V „Anioły widzę w różnych postaciach. Widuję
je, kiedy przybierają postać męską lub żeńską - wyznaje
Jane Howard. - Widzę je w postaci energii - jak fale,
efekt falowania różnych kolorów energii, gdy w ten sposób
chcą dać o sobie znać. Tak czy inaczej, rzeczywiście widzę je
tak wyraźnie jak ludzi (...) Dla mnie są oczywiste i praw­
dziwe jak istoty ludzkie. Było tyle wspaniałych zdarzeń, na
przykład kiedy robiłam przegląd samochodu i ujrzałam
mojego anioła stróża, który właśnie siedział tam w materialnej
postaci"..Л Jakie to bliskie ludowej teologii, dla której
żadnych wątpliwości nie zdawała się budzić cielesna natura
Jezusa, Marii czy też świętych, pojawiających się na polach
i wiejskich drogach. Cuda, jakich dokonywali ci ludowi
rozdawcy łask i pocieszyciele, dotyczyły - niczym cuda
dokonywane dziś przez anioły - materialnej, bliskiej wiernym
rzeczywistości.*
Także w filmie Лгтш'д Boga Gregory Widena aniołowie są
bytami wcielonymi, choć ich postaci nawiązują do różnych
poetyk. Dobry, jasnowłosy Szymon przypomina trochę anioły
Wendersa - mężczyzn w długich płaszczach, z kitką włosów
na karku. Czarno ubrany, elegancki, o cudzoziemskim wy­
glądzie Gabriel - biesa z ludowej tradycji. Jego adiutant zaś,
Uziel - przybysza z kosmosu w popularnych filmach science
fiction. Pod względem składu krwi powinien być on martwym
płodem, pod względem budowy kości - noworodkiem. Do
tego nie ma oczu i jest hermafrodytą. Czy można się dziwić, że
stanowi dla naukowców nieodgadniona zagadkę?
ANIOŁOWIE I KOSMICI
Współczesne wyobrażenia, dotyczące natury aniołów, do
poetyki science fiction odwołują się zadziwiająco często.
W ludzko-niebiańskiej istocie aniołów niebiańskość przyj­
muje nowy, zaskakujący kształt. Nie dogmaty teologów, lecz
ludowe wyobrażenia o kosmosie stanowią o wigorze religii,
uważa Czesław Miłosz. „Zstąpienie i wniebowstąpienie są
dwoma jej przestrzennymi biegunami, bez których zmienia
się w czystą duchowość, pozbawioną jakiegokolwiek uchwy­
tu za wyobrażalne (...)."^ Lecz, wbrew temu, co sądzi Miłosz,
nieprawdą jest, że choć wiemi składają ręce do modlitwy
i patrzą do góry, góry już nie ma, że nastąpił rozpad
hierarchicznej sakralnej przestrzeni. Stało się tylko to, że
sacrum pomieszało się z nauką i nagle objawiony kosmos
astrofizyków stał się jednym z niebiosami z religijnych
wyobrażeń. Bo choć tłumaczą dzisiejsi teologowie, że „Wnie­
bowstąpienie Chrystusa to nie lot w kosmos"", współczesne
popularne wyobrażenia tam właśnie umieszczają siedzibę
Boga i cherubinów. W swojej /Гл'^&е amofów Sophy Bumham przytacza znamienną historię (zacytujemy ją niemal
w całości, gdyż ma wartość etnograficznego świadectwa)
o „sześciu rosyjskich kosmonautach (ateistach oczywiście),

którzy w przestrzeni pozaziemskiej dwukrotnie widzieli grupę
aniołów o skrzydłach wielkości jumbo jeta!
(...) Trzej kosmonauci: Władimir Sołowiew, Oleg Atkow
i Leonid Kizim przeprowadzali eksperyment medyczny, gdy
nagle zostali oślepieni przez wspaniałą, pomarańczową po­
światę. Kiedy ich oczy przywykły do tego światła, ujrzeli
'siedemogromnych postaci mających ludzkie kształty, ale ze
skrzydłami oraz z podobnymi mgiełce aureolami, niczym na
klasycznych obrazach przedstawiających anioły. Wyglądały,
jakby mierzyły setki stóp wzrostu, a rozpiętość ich skrzydeł
porównywalna była z parametrami pasażerskiego odrzutow­
ca'. Twarze, ozdobione uśmiechami cherubinów, miały
okrągłe i wszystkie były identyczne. Grupa aniołów towa­
rzyszyła kosmicznej kapsule przez prawie dziesięć minut,
a potem zniknęła. Jednak dwanaście dni później wszystkie
anioły wróciły i tym razem widziało je jeszcze trzech
uczonych.
-Byliśmy dosłownie oszołomieni - powiedziała Swietłana
Sawitskaja, kobieta-kosmonauta. - Wokół płonęło intensyw­
ne pomarańczowe światło, przez które widzieliśmy postaci
siedmiu aniołów uśmiechających się tak, jak gdyby miały
jakąś wspólną tajemnicę."*
Kosmonauci i aniołowie (nawiasem mówiąc opisana tu
historia jest tylko prostym odwróceniem słynnego oświad­
czenia Jurija Gagarina, że Boga w kosmosie nie widział...),
którzy pojawiają się tam, gdzie spodziewano się raczej
zobaczyć nieznane gwiazdy lub kosmitów... Malcolm Godwin
wytłumaczyłby owo niebiańskie spotkanie tak: „Ludzie de­
speracko poszukują jakiegoś znaku. Anioły zaś są posłańcami,
przynoszącymi nam, ludziom, przesłanie od Boga. Kosmici
też przekazują nam pouczenia, na przykład, że powinniśmy
żyć spokojniej, bo inaczej nasza planeta zginie, albo że
zaszwankuje nasz ekosystem, albo jeszcze coś gorszego. Tego
rodzaju ostrzeżenia. Jeżeli obecnie coraz częściej słyszy się
o spotkaniach z aniołami, może właśnie dowodzi to prób
zrównoważenia braku duchowości, braku magii w naszym
świecie.""
NIEBIOSA PENETROWANE PRZEZ NAUKĘ
Aniołowie i kosmici utożsamieni więc zostali w masowej
wyobraźni, a wraz z nimi utożsamione zostały tradycyjne
religijne niebiosa i niezmierzone przestrzenie kosmosu, który­
mi karmią się obrazy science fiction. Toteż nic dziwnego, że
- zastanawiając się nad tym, jak wygląda „naturalne środowis­
ko aniołów" - Eileen E. Freeman pisze: „Można to nazwać
niebem, równoległym wszechświatem lub w jakikolwiek inny
sposób".* Według Salwadora Dali to Bóg jest być może tą
substancją, której poszukuje fizyka atomowa, a podstawowymi
formami anielskiej energii są protony i neutrony; właśnie dzięki
tej anielskiej energii wniebowzięta została Matka Boska.
„Dlaczego anioły malowane są ze skrzydłami?" - pyta Rex
Hauck. „Według mnie - odpowiada Martin Kuri - anioły
pojawiają się jako istoty świetliste. Ale mogą one pojawiać się
w otoczce pola energetycznego, które my odbieramy jako
skrzydła."3* Śwątłość i energia; byty subtelne i byty fizyczne
- jak trudno je dzisiaj od siebie odróżnić. Niebiosa pop­
kultury stały się przestrzenią penetrowaną przez naukę,
a zamieszkujące je subtelne byty porównywane zostają do
różnych form nie zbadanego jeszcze kosmicznego życia.
Jedną z takich, nie poznanych jeszcze form, może być - jak
przypuszcza Freeman - właśnie anioł. „Istnieje jednak zys­
kująca ostatnio na popularności teoria, która utrzymuje, że
anioły żyją w tym samym fizycznym wszechświecie co my,
lecz ich ciała, niezależnie od tego, jak wyglądają, są dla nas

Д7

niewidoczne. Taka teoria nie byłaby możliwa w zamierzch­
łych czasach. Jeszcze do niedawna w wielu zakątkach świata
wiarę w istnienie fizycznych ciał, które są niewidoczne,
uznano by za herezję.""" Aniołowie porównani zostają do
mikroskopijnych zarazków tyfusu i dżumy, do atomów
i budujących je jeszcze drobniejszych cząstek. „Teoria mó­
wiąca, że anioły są częścią naszego kosmosu, choć ich nie
widzimy, ponieważ ich ciała różnią się od naszych, wydaje mi
się najbardziej prawdopodobna. Dlaczego mielibyśmy być
najbardziej zaawansowanymi w rozwoju istotami? Dlaczego
nie mielibyśmy dzielić tego kawałka wszechświata z innymi
inteligentnymi istotami? Uznajemy, że istnieją formy życia,
których nie możemy zobaczyć. Dlaczego anioły nie miałyby
być inną formą życia w naturze - starszą, mądrzejszą
i bardziej kochającą?'"" - pyta Eileen E . Freeman.
Wypatrujemy dzisiaj aniołów z równą nadzieją, jak Mars­
jan czy UFO. Stare wierzenia w ciało z ognia bądź popiołu
zastąpione zostały wierzeniami w kosmiczny charakter mate­
rii anielskich postaci. Współcześni badacze aniołów widzą
często w swych teoriach kontynuację dawnych wizji i w nich
właśnie szukają potwierdzenia dla swoich angelologicznych
hipotez. Freeman mówi o tym wprost: „Skoro anioły są
istotami ze światła i sługami światła, przypuśćmy, że porusza­
ją się także z prędkością światła. Taka koncepcja pojawia się
już w czasach biblijnych. U Daniela (9:21) Gabriel przychodzi
do proroka spowity w szybkie światło w czasie wieczornej
ofiary. Taże u Daniela (14:33) prorok Habakkuk zostaje
przeniesiony z Judei do Babilonu z szybkością wiatru, zaś
psalm 104 odnotowuje: 'Twoje anioły pójdą przed Tobą jak
wiatr'.'""

Możliwe, że, podobni do zabawek typu ..transformer", są
aniołowie zbudowani z płynnej energii, „której nasze zmysły,
radary i inna aparatura nie są w stanie zidentyfikować".'" Lub
też mają normalne ciała, tyle że istniejące jedynie „w widmie
światła, którego nie odbieramy".* „Możliwe, że ciało anioła
widzialne jest w paśmie ultrafioletowym lub podczerwonym.
Może są one tak małe, że nie bylibyśmy ich w stanie dostrzec
za pomocą najczulszego mikroskopu. Albo tak ogromne, iż
wszyscy mieszkańcy Ziemi zmieściliby się na czubku ich
małego palca. Nie wiadomo. Mogą też po prostu zmieniać
zarys swej postaci w zależności od sytuacji.""^ „Możliwe też,
że anioły mają jakiś rodzaj ciała, lecz poruszają się za szybko,
abyśmy mogli je zobaczyć. Pamiętam scenę z filmu Ляг 7re&,
w której załoga Enferprüe nie mogła porozumieć się z miesz­
kańcami pewnej planety, ponieważ poruszali się oni tak
szybko, że ludzkie oczy nie mogły za nimi nadążyć.""* „Być
może ciała aniołów są zupełnie przezroczyste. Istnieją na
ziemi stworzenia, które mają przezroczyste ciała lub tylko ich
części"/" Może wreszcie ich ciała są bardziej rozrzedzone od
naszych... Możliwości mnożą się niczym hipotezy astro­
nomów. Co stwarza nam - zgodnie z ludową wiarą w magicz­
ną moc nauki - możliwość ujęcia tego niebiańskiego kosmosu
(bądź też kosmicznych niebios) w scjentystyczne ramy
i zbadania, za pomocą odpowiedniej aparatury, tej duchowo-kosmicznej materii nawet w stanie największego jej roz­
rzedzenia, na poziomie bytów najsubtelniejszych.
A wówczas... kto wie? Może się jeszcze okazać, że „Droga
Mleczna jest kompozycją sztywnych, zamrożonych i ostatecz­
nie zawieszonych w doskonałej nieruchomości aniołów"...

PRZYPISY
' Cz. Miłosz, О олюЬсл, w: H. Oleschko, Aniofów dystremy Щ
Kalwaria Zebrzydowska 1996, s. 178
' P. L . Berger, Л Лытоиг of Ллд«Ь. Modem Socigfy and 1ле
JWiscovfry о/1л« ЛыргглдГига/, London 1971, s. 118
' Por. np. U. Eco, PodziMwu bogowie, przel. J. Ugniewska, w:
Лглио/ogia zycio codzif/wifgo. Warszawa 1996, s. 109, czy rozmowę
0 aniołach z o. J. A. Kłoczowskim, „Tygodnik Powszechny" nr 39/1996
* Por. H. Oleschko, op. cit., s. 109
' Ch. Fort, Kjiggo rzeczy wylWf (уел, И)?ппюи&гше do io/gmmcy, przeł.
Z. Kubasiak, Łódź 1994, s. 161
^ G. van der Leeuw, FfnomfWogm Migu, Warszawa 1978, przeł.
j . Prokopiuk, s. 186
' Tamże.
* O pif Wg, łprowocfi оЛдксглусл i ргоЮШлгугтк. Kozmowo z Уеrzym /Vowoawbiüm, „Pielgrzym Polski" nr 516/517, 1982, s. 40
" Por. G . Durand, Wyobraźnia лутпеокеггщ Warszawa 1986, przeł.
C. Rowiński, s. 49
R. M. Rilke, Drugo, e/egio daww/abi, w:Роггуг, Wybrał, przełożył
1 posłowiem opatrzył M. Jastrun, Kraków 1987, s. 191
" Por. H. Oleschko. op. cit., s. 57
'2 Tamże.
^ Cyt. za: ks. 1. Bokwa, Spór о ол Wów, czyh fzonja crirzg/ci/orkfwo,
„Przegląd Powszechny" 11/891, 1995, s. 161
" J. Wester Anderson, ЛлкЬЬг drogi. Prawdziwe лиЮпг о доУсюсл
z Л1«6ю1, przeł. M. Trzebiatowski, Gdańsk 1994, s. 21
" Por. D. Connolly, W poMwbwowu ovüofdw, przeł. M. Hądzlik-Margańska, Bydgoszcz 1994, s. 128
" Por. ks. I. Bokwa, op. cit., s. 161
" Por. J. le Goff, ЛГы/lwro ir«ohiowi«cz7i«/ Europy, przeł. H. Szumańska-Grossowa, Warszawa 1994, s. 173
" R. M. Rilke, Drwgo..., w: op. cit., s. 191
" R. M. Rilke, Siódma «kgia dwinf/cbi, w: op. cit., s. 221
™ R. M. Rilke. Dzie.fiqfa «kgio duwf/abz, w: op. cit., s. 237
^ Por. tamże, Pio/o efegio duwr/ato, s. 213
" Por. A. Carter, Wieczory cyrkowe, przeł. Z. Uhrynowska-Hanasz,
Warszawa 1993
* A. Simon, Ło риыим d « c W r u . Lyon 1988, s. 271

" Por. R. Hauck, Aniofy - fq/«nvHczy po.fWcy, przeł. A. Dunajska,
T. Michalski, Warszawa 1995, s. 144
^ Por. U. Eco, Podróż do лфггггоко^о. przeł. J. Ugniewska, w: op.
cit., s. 71
* Por. R. Hauck, op. cit., s. 145
" Tamże, s. 160
™ Por. J. Wester Anderson, op. cit., s. 49
» Tamże, s. 58
™ Tamże, s. 73
" Tamże, s. 62
" D. Connolly, op. cit., s. 150
" Pisał o tym np. S. Czarnowski, f zdfwro r*/igi/no wig/dbfgo /udu
po/ab«go, w: Wytorpwn joc/o/ogiczMycri, Warszawa 1982, s. 383. Rację
ma Czesław Miłosz (МеМ/кусгло pauzo, Kraków 1989, s. 61), gdy pisze,
ze „Przewrót w pojęciach o kosmosie, zaczynający się od Kopernika,
sprawił, że utrzymać zmysłowość bóstwa było coraz trudniej", nie jest
jednak prawdą, że owa zmysłowość została bezpowrotnie utracona
- szczególnie w wyobraźni ludowej.
" Cz. Miłosz. МгИ/кусгпд..., op. cit., s. 61
" Por. H. Küng, Życie wieczne/, przeł. T. Zatorski, Kraków 1993.
s. 187. Notabene Küng wpisuje się w istocie w nurt tak myślących, biorąc
takie sugestie poważnie i wyszukując w Piśmie Świętym argumenty
przeciwko nim.
* S. Burnham, X « { g o oniofów. ^ozwożdruo о олЫосл wczoro/' i dz/f
oroz оШелгусгле opowie¿ci o fym, w / а й ł p o ł d t wplywo/ą ло noizf życie,
przeł. D. Chojnacka i M P . Jabłoński, Warszawa 1996, s. 27
" R. Hauck, op. cit., s. 159
" E . E . Freeman, Wybroni przez oniofy, przel. M. Zająkała, Bydgoszcz
1994, $. 50
* R. Hauck, op. cit, s. 159
*" E . E . Freeman, op. cit., s. 51
" Tamże.
« Tamże, s. 52
" Tamże.
" Tamże, s. 53
^ R. Hauck, op. cit., s. 131
^ E E . Freeman, op. cit., s. 52
" Tamże, s. 54

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.