http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5010.pdf

Media

Part of Wieczna pamięć / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2

extracted text
MICHAŁ

KLINGER

O d Redakcji
W d n i u 19 stycznia 2004 w Teatrze D r a m a ­
tycznym miała miejsce prezentacja " K o n t e k ­
stów" poświęconych pamięci: Pamięć
mnienie. Pamięć
znawcza

jako kategoria kulturowa

„Wieczna pamięć"

i zapo­
i po­

[ " K o n t e k s t y " n r 1-2 i 3-4/2003]. Spo­

(Eschatologiczny wymiar pamięci)

tkanie to, w którym wzięli udział autorzy tek­
stów zamieszczonych w o b u o s t a t n i c h n u m e ­
rach, czytelnicy i przyjaciele pisma odbyło się
w r a m a c h spotkań z młodzieżą licealną organi­
zowanych przez Małgorzatę Dziewulską i M a r ­

"Pamięci która pracujesz dla nas c h o ć n a m nie

tę M i c h a l a k (Projekt wspierany przez Fundację

podlegasz

K u l t u r y ) . M i c h a ł Klinger, teolog prawosławny,
autor fascynującej
niegdyś

także

książki Tajemnica

a u t o r artykułów

i szydzisz z nas patrząc na blaknące fotografie

Kaina,

na osierocone kobiety

o symbolu

które znów włożyły kolorowe suknie"

w "Kontekstach", a także uczestnik spotkań

Co w t y m uderza? Niesforna, n i e u k o j o n a wizja!

antropologów k u l t u r y w Skawicy w l a t a c h

Czego? Egzystencji wobec wieczności. Początku,

osiemdziesiątych, po w i e l u l a t a c h pracy w służ¬

raju, dzieciństwa - wobec siły i obecności przemijania,

bie dyplomatycznej w Pradze i ostatnio pełnio¬

któremu Kobieta wzbrania się "kolorową suknią".

nej misji ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej
w R u m u n i i , po powrocie do k r a j u przyjął nasze

Dramat pamięci

zaproszenie do wygłoszenia słowa wprowdzającego do rozmowy podczas tego spotkania. Po¬

'A propos tego napięcia, jakie czuję w wierszach Ju¬

niższy tekst jest autoryzowanym zapisem tej

l i i H a r t w i g : M a m niezbite przeświadczenie, jestem go¬

wypowiedzi.

tów go t u bronić, że cała nasza cywilizacja, z której się
wywodzimy, i w której żyjemy - czy w i e m y to, czy tego
Historia i pamięć, która się wiąże ze środowiskiem

nie wiemy, czy t a k uczą w szkole, czy tego nie uczą

"Kontekstów", to jest historia pewnego szaleństwa.

w szkole - wszyscy jesteśmy jakoś dziećmi Platona, je¬

Szaleństwa i jednocześnie f l i r t u , jakie miały miejsce i ,

go nadziei i jego wizji wieczności. P l a t o n założył wiel¬

m a m nadzieję, będą miały miejsce w przyszłości - mię­

ką intuicję, że poza naszym życiem t u na ziemi jest ja¬

dzy teologią i etnologią. Inspiracja etnologią - to jest

kieś odniesienie, jakiś absolut, który nas przekracza,

pewna szansa na przyszłość teologii europejskiej, cho¬

ale zarazem bardzo d o t y k a i dotyczy. Jednocześnie, ja¬

ciaż nie w i e m , czy teologia potrafi tak naprawdę od¬

koś deprymuje o n nas, pozbawia pełni w tej rzeczywi¬

kryć to, co już stopniowo odkrywa etnologia. Ja jako

stości, którą tutaj żyjemy hic et nunc na ziemi. A l e ta

teolog prawosławny niezwykle sobie cenię te odkrycia

opresja absolutu, nie jest negatywna, bo daje n a m na¬

i dlatego uczestniczyłem w t y m szaleństwie, jakie o d 25

dzieję wieczności. W platonizmie jest ta w i e l k a nadzie¬

lat wiąże się z naszymi spotkaniami i które podskórnie

ja. Stąd się wywodzą wszystkie wielkie m i s t y k i , wszyst¬

były n u r t e m w i e l u inspiracji i odkryć dla w i e l u z nas.

kie wielkie oczekiwania i t e n cały motor, j a k i m a m y

Tak, wróciliśmy z Kasią z długiej podróży i - j a k to

w kulturze - stąd się wywodzi.

mówiła moja babcia: "prosto z korablia na bal" - otwie¬

Z drugiej strony - j a k to pokazał L e w Szestow

r a m nowe " K o n t e k s t y " i o d razu widzę, że to jest c u d .

był drugi n u r t , który został zepchnięty na margines

N a początku dwa wiersze Julii H a r t w i g . . . W pierw¬

przez Platona, n u r t szaleństwa, który Szestow widział

szym, pamięć - "piękna siostra", wszechobecna hipo-

na początku naszej cywilizacji w "szalonym Sokrate¬

staza nadrzędnej siły "metafizycznej" - gdyż staje mię¬

sie". Prezentowali go, w g Szestowa, w formie czystej

1

-

dzy n a m i a bezpośrednim doświadczeniem, odpycha

Cynicy, i niektórzy święci - dążąc do pełni doznania

nas właśnie poza " n a t u r ę "

arete — " c n o t y " , bądź łaski już t u , na ziemi. I c h szaleń¬

(

(fysis):

)

stwo polegało na nadziei przeżycia doskonałości i peł¬

"Bo nie n a t u r a rządzi rodziną pamięci

n i " t u i teraz", a nie w transcendencji.

i pamięć nie jest obrazem a n i n a w e t o d b i c i e m ob¬

Ponieważ jednak t e n n u r t się nie przebił, zdomino¬

razu

wany przez metafizykę platońską, odtąd ta " c h w i l a " już

ale jakby... osobną obecnością

jest nieprawomocna, chrześcijaństwo w swym wyrazie

N a k o ń c u dane jest n a m wspomnieć już tylko po¬

pastoralnym n a m nie daje prawa cieszyć się tą chwilą.

czątek

Judaizm - jak postaram się w dalszym ciągu pokazać -

i odległe wegetacje sprzed wygnania z r a j u "

do pewnego stopnia tak, do pewnego stopnia nie

Finał drugiego wiersza:

w f u n k c j i swych różnorakich zależności o d p l a t o n i z m u .
3

-

Szymon Wróbel • D O M O S T W O . B E Z D O M N O Ś Ć . Z A D O M O W I E N I E

I tak - t e n w i e l k i n u r t judaizmu, j a k i m a m y w Tal­

S ą ! Teologia ma oczywiście olbrzymi kłopot z n i m i ,

mudzie zawdzięcza coś P l a t o n o w i . Przytoczę n p . słowa

bo są one nieracjonalne -"szalone i nielegalne". Nale¬

Rabiego S i m l a i (Traktat Nidda 3 0 ) , że "gdy dusza ro­

ży do n i c h niewątpliwie wielka i n t u i c j a mesjańska.

b

dzi się, grzech czyha u wrót". "Grzech czyha u wrót"

Masjanizm, d r u g i n u r t dziedzictwa judaizmu, to

(to słowa Boga do Kaina) oznacza, że w momencie na­

jest taka koncepcja, która nie da się pogodzić z p l a t o -

rodzin człowieka - dusza m u s i zamilknąć, m u s i zapo­

nizmem, gdyż jest historyczna, nawet "realistyczna",

m n i e ć Torę, którą znała, zanim przyszła na t e n świat.

a nie metafizyczna. N o i m a m y p r o b l e m i jesteśmy

N o , to jest p l a t o n i z m ! P l a t o n mówi, że całe życie po¬

oczywiście o f i a r a m i tego rozdwojenia. Z jednej strony

t e m polega na wielkiej anamnezie, na p r z y p o m i n a n i u

- m i e n i m y się spadkobiercami cywilizacji judeochrze-

sobie absolutnych i d e i przez duszę. Tak naprawdę ni¬

ścijańskiej, i de iure powinniśmy być związani objawie¬

czego nie możemy się nauczyć, możemy tylko sobie

n i e m mesjańskim, ale z drugiej strony, tak na prawdę

"przypomnieć". A nauka - to paideia. Naprawdę - cze¬

i de facto, jesteśmy dziećmi Platona i żyjemy w t y m cią¬

go sobie nie przypomnimy, czego jakoś nie doświadczy¬

głym dramacie przemijania, utraty życia w perspekty¬

m y poza wszystkim doświadczeniem świata, to jest

wie wiekuistej.

"nie t o " . Jest to wartościowe, ale to "nie t o " .

Tymczsem, w samym c e n t r u m mesjańskiej wiary
jest niezwykle bulwersująca wieść

Tymczasem, Julia H a r t w i g mówi, że jako odległe

(gr.

euaggelion),

wieść o zmartwychwstaniu ciała. N o , a to już jest sza­

wspomnienie raju:

leństwo - "głupstwo dla r o z u m u " ! D l a r o z u m u jakby

"... na k o ń c u dane jest n a m wspomnieć już tylko

3

"baśń", ale o d Proroków i p o d n a t c h n i e n i e m O j c o w i e

początek

naszej cywilizacji europejskiej - judeochrześcijańskiej,

i odległe wegetacje sprzed wygnania z r a j u . "

p o t e m chrześcijańskiej, zawarli tę wieść w credo, które

Pamięć raju

głosi ją urbi et orbi — że oto "... oczekuję wskrzeszenia
umarłych". Wierzyć w ciała zmartwychwstanie m a
obowiązek również religijny Z y d .

Otóż i problem raju! Należy teraz poszerzyć analizę

N o i teologowie są w ambarasie, bo nie da się po¬

0 wizję biblijną. Tam i wtedy nie było przemijania, nie by¬

godzić k o n c e p c j i zmartwychwstania - k o m p l e t n i e sza¬

ło śmierci w t y m "dzieciństwie", a więc pamięć nie mia¬

lonej, do niczego w ogóle nieprzydatnej w racjonalnej

ła właściwie racji b y t u . Jest to przeżycie pełni " t u i teraz",

teologii - z koncepcją życia pozagrobowego i całej

która jakby nie podlega zewnętrznym procesom przemi¬

4

eschatologii, którą m a m y zbudowaną we wszystkich

jania i przypominania, bo dopiero "przez nienawiść dia¬

systemach religijnych.

bła śmierć weszła w obręb ziemi" i panuje n a d synami

Koncepcja zmartwychwstania rodzi się w t e n spo¬

l u d z k i m i - jak mówi Salomon. Człowiek traci raj za

sób, że Naród obietnicy, ta społeczność, która się zbie¬

grzech i w t y m samym momencie przyjmuje system mo¬

ra p o d Synajem, a p o t e m Kościół - nie przyjmuje do

ralny. Po t y m jak człowiek zgrzeszył, Bóg ze smutkiem

wiadomości f a k t u przemijania, więc i zapominania,

konstatuje, iż "... człowiek stał się... znający dobro

tylko k u m u l u j e w wieczny depozyt synów

1 zło...". Zaraz też Bóg mówi m u "... prochem jesteś" i od¬

Izraela

i w "obcowanie świętych" tych, którzy "zasnęli z na¬

dala go z raju i o d absolutu, aby poń "nie sięgnął, by żyć

dzieją zmartwychwstania" i "śpią w p o k o j u , oczekując

na w i e k i " - tak Księgi Mojżeszowe i Salomonowe .
2

obiecanej nadziei" i (pierwszego, drugiego) przyjścia

W i e l k i teolog K a r o l B a r t h dodaje (o czym dowie­

Masjasza.

działem się nota bene o d ojca Zbyszka B e n e d y k t o w i -

N i e może m i a n o w i c i e być tak, że ktoś k t o jest, ży¬

cza): " A d a m zgrzeszył, gdy chciał stać się e t y k i e m " .

je z n a m i , l u b żył, wszystko jedno w j a k i m czasie

Istotne, że gdy A d a m stał się e t y k i e m , p o d d a n y zo¬

w przeszłości, by mógł umrzeć i być unicestwiony w za¬

stał śmierci, a więc p r z e m i j a n i u i w t e d y zaczęła się hi¬

p o m n i e n i u . O n należy do naszej wspólnoty i nie może

storia, a "... odległe wegetacje sprzed wygnania z r a j u "

być tak, żeby o n się nie spotkał z Mesjaszem, gdy Ten

możemy już tylko "wspomnieć...".

przyjdzie... N i e może być tak, by w Jego tryumfie n a d

Cały nasz w i e l k i d r a m a t pamięci i zapomnienia jest

śmiercią i historią uczestniczyło tylko Jemu współcze¬

więc w y n i k i e m grzechu pierworodnego osiągniętej

sne

dojrzałości (którą t a k się szczycimy... ) i takiego para¬

p o k o l e n i e . Dlatego

"kościom

suchym... mówi

A d o n a j Pan:... położę na was żyły... i ciało (hebr. basar

d y g m a t u egzystencji wobec transcendencji, j a k i nie¬

= gr. sarks — mięso)... i d a m w a m ducha i ożyjecie....

wątpliwie zawdzięczamy P l a t o n o w i .

O t o Ja otworzę groby wasze... i przywiodę was do zie¬
m i Izraela."

Zbawienie pamięci - ciała
zmartwychwstanie

5

M a m y więc fizyczny, cielesny eschaton, wyznaczony
przez f a k t ostateczny - zmartwychwstanie ciała. I to
m u s i być f a k t fizyczny, żadnych surogatów, żadnych ja¬

Czy istnieją jakieś elementy rzeczywistości i naszej

kichś k o n c e p c j i zastępczych. I to zdecydowanie - żad¬

świadomości, które się j e d n a k wymykają t e m u zobo¬

n y c h ! Z n a m y t e n p r o b l e m u świętego Pawła, który sta¬

wiązaniu m o r a l n e m u do platońskiego paradygmatu,

rał się ująć tę tajemnicę dyskursywnie . O n był uczo6

c h o ć wymykając się - są nielegalne?
4

Szymon Wróbel • D O M O S T W O . B E Z D O M N O Ś Ć . Z A D O M O W I E N I E

ny, o n był filozofem, znał świetnie filozofię stoicką,

" N a końcu dane jest n a m wspomnieć... " tę słodycz

znał judaizm i zmagał się z t y m , j a k wyjaśnić, że to cia¬

"sprzed wygnania z raju", a nasze "kobiety... znów wło¬

ło takie marne i liche, ono właśnie ma w czasach Me¬

żyły kolorowe suknie".

sjasza się odrodzić. A l e właśnie tak będzie! Św. Jan,

Bezbronni wobec śmierci

własnie wobec t a k i c h wątpliwości, z całą m o c ą pod¬
kreśla cielesność, której "ręce nasze dotykały" zmar­
7

twychwstania ciał (ton sarkon).

Gdyby chociaż na Zachodzie t e n d y k t a t p l a t o n i -

I na t y m polega szaleństwo wiary, które można

zmu niósł pocieszenie wobec śmierci. Oczywiście, jest

przyjąć bądź nie, że to oto kiepskie ciało, a jednocze¬

silna koncepcja życia pozagrobowego (w istocie - pla¬

śnie jakże piękne, ono jest, zostaje i nie podlega para¬

tońska), a wiara "poszukująca rozumienia" zamienia

d y g m a t o w i metafizycznemu. O n o właśnie w t y m stru¬

ewangeliczną wieść o zbawieniu (zmartwychwsta¬

m i e n i u zapomnienia nie bierze udziału. A l b o uwierzy¬
m y w to nasze przemijanie wobec
eschatonu,

n i u . . . ) w pocieszającą naukę.

matafizycznego

Czy więc jesteśmy pocieszeni? N o , chyba nie wszy¬

albo właśnie u c h w y c i m y się tej wieści

scy! Ciągle nie bardzo ze śmiercią i przemijaniem mo¬

0 zmartwychwstaniu, że się spotkamy kiedyś z powro¬

żemy się pogodzić.

t e m w raju, p o d Synajem, bądź w Jeruzalem świętym.

Przytoczę tylko dwa świadectwa, które t e n niepo¬
kój ilustrują i gdzie znów powraca aspekt d r a m a t u

Dramat miłości i piękna

" c h w i l i " wobec pamięci i zapomnienia. D w a wiersze
głęboko ludzkie i religijne zarazem. Jeden wiersz Le¬

M a m wrażenie, że istnieje też i n n y wyraźny prze¬

śmiana - "Las":

kaz, który istnieje na przekór, na przełaj wszystkich ra¬

"Pomyśl: gdy będziesz konał - czem się w tej godzinie

c j o n a l n y c h k o n c e p c j i przemijania, wieść, która prze¬

Twoja pamięć obarczy, n i m szczeźnie a m i n i e ,

mawia do każdego z nas, to jest doświadczenie miłości

Wszystką ziemię o s t a t n i m całująca tchem?

1 doświadczenie piękna. Te dwa doświadczenia, tak

Czy wspomnisz dzień młodości - najdalszy o d ciebie -

podstawowe i realne, że m y - ludzie, n a w e t najgłupsi,

za tę jego najdalszość, za o d l o t w podniebie,

najprostsi, bez żadnego w ogóle wykształcenia, bez

za to, że w n o c k o n a n i a nie przestał być dniem?

żadnej uznanej ziemskiej wartości, to doświadczenie
mamy, tego doświadczenia nie jesteśmy przez n i c po¬

Czy wspomnisz czyjeś twarze, co - wspomniane -

zbawieni. To doświadczenie miłości i doświadczenie

zbledną?

piękna m a to do siebie, że się nie łączy z żadnym sys¬

Czyli, śmiercią znaglony, zaledwo z n i c h jedną

t e m e m r a c j o n a l n y m . Miłość nie jest nigdy "legalna",

zdążysz oczom przywołać - niespokojny widz?

bo się nie łączy z żadną etyką, czy i n n y m i systemami

Czy w popłochu t a j e m n y c h ze zgonem zapasów

r a c j o n a l n y m i - j a k k o l w i e k w i e l u próbowało ją "oswa¬

zmącisz pamięć i zawrzesz na sto rdzawych zasuw,

j a ć " , robiąc z niej różne jej surogaty. N i e m a jednak

i w t e m skąpstwie przedśmiertnem nie przypomnisz

systemu moralnego, który by się pogodził z miłością

nic?

żywą - cielesną i ziemską - bo, jak wskazaliśmy - sys¬
t e m m o r a l n y właśnie zrodził się w t y m m o m e n c i e , kie¬

L u b ci może zielonem narzuci się złotem

dy człowiek z " r a j u rozkoszy" został wyrzucony.

las, widziany przygodnie - niegdyś - m i m o l o t e m ,

A piękno? Piękno jest tak ściśle związane z miło¬

co go wywiał z pamięci n i e p r z y t o m n y czas?...

ścią i tak ściśle związane z naszą cielesnością! Jakoby

I , ócz zezem niecałe rojąc nieboskłony,

podlega t y m wszystkim procesom zapomnienia, wie¬

łzami d r u h a powitasz - i umrzesz wpatrzony

trzenia, znika, a m i m o to - daje sobie radę z tą całą

w las nagły, niespodziany, zapomniany las!... "

"korupcją" i erozją naszej egzystencji. N i e c h m i ktoś
pokaże, że sobie nie daje rady! A l e do czego - jako cie¬

(Uwaga:

lesne - pasuje? D o niczego. P l a t o n nie wiedział, co

"Pomyśl: gdy będziesz konał - czem się w tej godzinie

wariant krótszy, jeśli brak miejsca:

z n i m zrobić, j a k sądzę, widząc nieprzystawalność jego

Twoja pamięć obarczy, n i m szczeźnie a m i n i e . . .

m o c y do sensu dla r o z u m u . Umieścił piękno gdzieś

Czy wspomnisz dzień młodości... -

z b o k u h i e r a r c h i i idei, zasłonięte przez dobro (kalaga-

za to, że w n o c k o n a n i a nie przestał być dniem?

tia),

które było na szczycie h i e r a r c h i i . Eros zaś był

Czy wspomnisz czyjeś twarze...

u Platona "po p r o s t u " dążeniem do dobra, do szczytu

Czy w popłochu t a j e m n y c h ze zgonem zapasów...

h i e r a r c h i i idei. Ta racjonalna k o n s t r u k c j a okazała się

w tem skąpstwie przedśmiertnem nie przypomnisz nic?

w naszej cywilizacji zupełnie jałowa. Wszyscy "na Za¬
chodzie" ją muszą przyjmować, ale n i k t , k t o doświad¬

L u b ci może zielonem narzuci się złotem

czył piękna i miłości - w tę konstrukcje nie wierzy. I c h

las, widziany przygodnie - niegdyś - m i m o l o t e m ,

słodkie, żywe doświadczenie, powszechnie uprawiane

co go wywiał z pamięci n i e p r z y t o m n y czas?...

poza legalnym paradygmatem zachodniej cywilizacji,

I . . . łzami d r u h a powitasz - i umrzesz wpatrzony

ściąga ją na jej " m a n o w c e " .

w las nagły, niespodziany, zapomniany las!...")
5

Szymon Wróbel • D O M O S T W O . B E Z D O M N O Ś Ć . Z A D O M O W I E N I E

I n n y wiersz, który groźnie kwestionuje n a w e t taką
ubogą, szczątkową wartość naszego

0 cudzie! O , cóż za tajemnica, że oddajemy się roz¬

doświadczenia

kładowi -

(obrazów, wspomnień... ) i jeszcze bardziej kwestionuje

Zaiste - z nakazu Boga, który daje też n a m wiecz¬

nas - w naszej hamletycznej metafizyce i jej dyskursie.

n y odpoczynek."

Wiersz R. M . Rilkego z "Księgi godzin", w przekładzie
W i t o l d a Hulewicza:

1 dalej:
"Jakiejże słodyczy życia smutek się nie d o t k n i e !

"Już berberysy dojrzały czerwone,

Wszystkie najpiękniejsze

dogorywają słabe astry w grzędzie.

mgnieniem,

chwile

-

jedynym



K t o nie bogaty, gdy lato skończone,

I wszystko to bierze śmierć!

nie znajdzie siebie i wciąż czekać będzie.

A l e w blasku Twojego oblicza, Chryste, i w słody¬

A k t o się lęka zamknąć teraz oczy,

Temu, którego wybrałeś, daj wieczny odpoczynek... "

czy Twego piękna bo nie wie, czy obrazów tłum potężny
czeka w n i m tylko, rychło n o c się zmroczy,

I n n y ważny wątek:

i w jego c i e m n i w i e l k i się roztoczy: -

"Boga ludziom nie dane jest widzieć;

t e n jest m i n i o n y starzec niedołężny.

N a niego nie śmieją spoglądać i zastępy anielskie
Tylko przez Ciebie, o Przeczysta, objawiło się lu¬

N i c doń nie przyjdzie, dzień m u się nie zdarzy,

dziom Słowo wcielone... "

bo j e m u kłamie zdarzeń wszelkich zrąb;
i Ty, mój Boże, j a k głaz, który waży,

I pojawia się wątek raju:

t a k Ty codzienne pociągasz go w głąb".
" C h ó r świętych odnalazł źródło życia i drzwi raju;

Powrót do raju

n i e c h i ja odnajdę drogę...
zgubiona owcą i ja jestem; zawołaj m n i e , Zbawco,
i zbaw m n i e . . . "

O t o propozycja wizji, której nie mogłem przedsta¬
wić w n u m e r a c h "Kontekstów", bo właśnie byłem

"Obrazem jestem niewypowiedzialnej Twojej sławy,

w podróży...

c h o ć i rany noszę grzechów...

C h o d z i m i a n o w i c i e o eschatologiczne wizję "po¬

Uczyń m n i e znów mieszkańcem r a j u . "

w r o t u do r a j u " i "wiecznej pamięci", którymi wymyka¬
m y się absolutowi, a które sa zawarte w prawosławnym

I modlitwa:

obrzędzie pogrzebowym. W tej części Kościoła, który

"Boże duchów i wszelkiego ciała, któryś śmierć po¬

jest na Wschodzie, używa się zupełnie i n n e j formuły

bił i diabła obezwładnił

pocieszenia wobec śmierci. Formuła ta wychodzi z na¬

i żywot światu T w o j e m u darował;

szej cielesności, pochyla się n a d bólem, że ktoś odcho¬

sam, Panie, u k o j . . . sługę Twego (imię) w miejscu ja¬

dzi. N a d otwartą trumną - śpiew:
"Priiditie posliednieje

snym, w miejscu ochłody i odpoczynku...
Gdyż Ty jesteś zmartwychwstanie i życie i pokój

calowanije...-

sługi Twego, który zasnął... "

Przyjdźcie, bracia, dajmy o s t a t n i pocałunek umar¬
łemu. Dziękujmy Bogu.

Wieczna pamięć

O , t e n teraz osłabł, odłącza się o d swoich b l i s k i c h
i do grobu spieszy.
A czyż dla tego troszczył się o marne i namiętne

W końcu prawosławnego obrzędu pogrzebowego,

ciało...

który j a k widzieliśmy jest zbudowany na obrazach cie¬

O , jakie pożegnanie... j a k i płacz, j a k i szloch w tej

lesności i jej d r a m a t u , pojawia się koncepcja, która

godzinie!

jest wyraźnie wyjęta z Pisma i objawienia Mojżeszowe¬

Ucałujmy będącego przed chwilą z n a m i ;

go: w i e l k i h y m n , gdzie śpiewa się tylko d w a słowa:

Oddaje się grobowi, k a m i e n i e m zamyka, zamiesz¬

" W i e c z n a pamięć, wieczna pamięć, wieczna pa¬

kuje ciemność...

mięć..."- powtarza się bez k o ń c a .

W i e l k i płacz i szlochanie, wielkie westchnienia...

" P a m i ę ć " jest ujęta w tej l i t u r g i i nie w sensie pla¬

hades i zatrata... "

tońskim, nie jako " m e c h a n i z m metafizyczny", który
odnosiłby nas do metafizycznego początku i k o ń c a .

I znowu:

Powoduje ona raczej, że t e n , k t o "zasnął" pozostaje

"Płaczę i szlocham, gdy wmyślam się w śmierć

z n a m i , o n czy ona z n a m i czeka...

i widzę nasze piękno stworzone na obraz Boży,

Dlaczego mówię, że to jest związane z o b j a w i e n i e m

a teraz leżące w grobie, zdeformowane bez chwały

Mojżeszowym? W Piśmie b o w i e m mówi się, że gdy

i blasku!

ktoś zmarł, "został przyłączony do r o d u swego, do na6

Szymon Wróbel • D O M O S T W O . B E Z D O M N O Ś Ć . Z A D O M O W I E N I E

r o d u swego": "Odszedł i umarł A b r a h a m . . . i został
przyłączony do r o d u

( am)

swego." Podobnie

s

"i...

Izmael... przyłączony do r o d u swego"; " I umarł Izaak
i został przyłączony do r o d u swego."

8

Te wyrażenia

wiąża się zawsze, a pewnie i oznaczają - złożenie do
grobu rodzinnego i czuwanie n a r o d u przy swych grob a c h . Tak też zaaranżował swą śmierć i pogrzeb pa­
9

triarcha Jakub, ojciec i e p o n i m l u d u Bożego.

1 0

Dlate¬

go też Mojżesz zabiera z n i e w o l i egipskiej kości Józefa
i l u d grzebie je po 400 l a t a c h na p o l u jego ojca, Jaku¬
ba w Sychem.

1 1

A "największy Prorok", Mojżesz - pi¬

sze (jak mówi T a l m u d ) o swej śmierci "we łzach", że
" n i k t nie będzie znał grobu jego" i nie dodaje, że "zo¬
stał przyłączony do r o d u swego"...

1 2

Ta trwała o b e c n o ś ć i związana z nią pamieć o t y c h ,
którzy odchodzą, jest skupiona wokół grobów i naszej
cielesności, a "wieczna p a m i ę ć " l u d u przymierza i Ko¬
ścioła antycypuje zmartwychwstanie.
W t e n sposób w c h o d z i m y w n u r t "realizmu escha¬
tologicznego", czy i n n y m i słowy - "eschatologii zreali¬
zowanej" i takiej świadomości, jaka nie byłaby możli¬
w a bez tej niesamowitej wieści mesjańskiej. Judaizm
i liturgia starożytnego i wschodniego Kościoła z niej
i głównie z niej czerpią!
Przedstawia ją też kanoniczna i k o n a zmartwych¬
wstania: W jej c e n t r u m Chrystus stoi na pogruchota¬
n y c h "miedzianych w r o t a c h " , i podając rekę p r a o j c u
A d a m o w i , wyprowadza go z otchłani hadesu. Za n i m i
w tle zebrała się cała ludzkość starego i nowego przy¬
mierza. N i e m a już więcej historii, jest eschatologicz¬
ne, wieczne teraz, n i c nie przemija (oprócz śmierci...).
Wszyscy spotykamy się p o n o w n i e - w Raju, p o d Syna¬
j e m , w swiętym Mieście...
To wszystko, uważam, spotyka się też w naszym do¬
świadczeniu codziennym; Znów - powraca wiersz J u l i i
H a r t w i g o kobietach, które "patrząc na blaknące foto¬
grafie... i . . . osierocone", w żałobie, ale jakby szydząc
z pamięci "... znów włożyły kolorowe suknie"...

Sola fide — Tol'ko wieroju,

Paryż, 1966

Gn. 3,19-23; Sap.

2,24

I kor, 1: gr. moria,

skadalon

O . C U L L M A N N , Unsterblichkeit

der Seele oderAu¬

ferstehung der Toten? S t u t t g a r d , 1962
Ezech,

37,1-14

1 Kor.

15,42-57

I Jan, 1
Gn, 25,8;

25,17; 35,29; 49,29 — 33

R. de V A U X , La Genese, Paryż, 1951, s. 118
Gn, 49,29 — 33
Ex 13,19; Joz 29 — 33
Deut

34

7

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.