http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5229.pdf

Media

Part of Egzystencja nieautentyczna/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)

extracted text
Adam

Dane

Ur. w 1980 roku, socjolog, doktorant W y d z i a ł u Nauk Społecznych Uniwersytetu
Śląskiego. Swoje zainteresowania naukowe koncentruje - w g ł ó w n e j mierze na problemie intersubiektywności i społecznej dystrybucji wiedzy. Teoretycznym
i metodologicznym układem odniesienia do podejmowanych przez niego r o z w a ż a ń
jest przede wszystkim fenomenologia społeczna i socjologia wiedzy. Jest autorem
a r t y k u ł ó w z zakresu teorii ról społecznych, „ p o n o w o c z e s n o ś c i " i problematyki
monitorowania r/nku pracy.

Egzystencja
nieautentyczna
ozważania nad autentycznością i nieautentycznością człowieka niekoniecz, nie muszą implikować zaangażowanie
wartościujące, choć potoczne rozumienie tych
terminów mogłoby taką konotację sugerować.
Nieautentyczność - pojęcie permanentnie nie­
jednoznaczne - w potocznym rozumieniu od­
syła nas do takich pojęć, jak „fałszywość" czy
„sztuczność". Są to jednakże kategorie etyczne.
Kategorie autentyczności i nieautentyczności
są zaś kategoriami ontologicznymi w wymia­
rze socjologicznym. Odnoszą się do ludzkiego
sposobu bycia. Sposób bycia jest z kolei SpOSO—

R:

bem orientacji w świecie i regulacji zachowań
ze względu na odczuwany i rozumiany sens
znaków i rzeczy, kształtujący specyficzny obraz
świata jako całości" . Celem tego artykułu nie
jest więc wskazanie moralnego ideału, który
człowiek własnym wysiłkiem ma realizować, ani
tym bardziej instruktaż, jak mu w tym projek­
cie dopomóc. Praca ta, w s w y m założeniu, m a
jedynie stanowić socjologiczny ogląd sposobów
uświadamiania sobie przez ludzi siebie samych
i swego społecznego domostwa. Dokonane jest
to w oparciu i poprzez ontologiczną kategorię
nieautentyczności.

W Pawluczuk, Wiara a życie codzienne, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 1990, s. 9.

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

1

Adam Danel

100

Rzeczywistość społeczna
w subiektywnym oglądzie
Socjologiczny namysł nad problematyką
nieautentyczności w życiu społecznym wyma­
ga zaakceptowania dwóch fundamentalnych
założeń:
1. założenia o ludzkiej podmiotowości;
2. założenia o ludzkiej wolności.
Akceptacja tychże założeń w i ą ż e się w sposób konieczny - z przyjęciem określonej
wizji człowieka oraz określonego sposobu ujęcia
istnienia społeczeństwa. Pomimo, iż założenia te
mają charakter ontologiczny oraz funkcjonują
(explicite bądź implicite) we wszystkich orienta­
cjach teoretycznych składających się na huma­
nistyczną perspektywę w socjologii, do dziś dnia
pojęcia „wolność" i „podmiotowość" obciążone
są wieloznacznością, emocjami i ideologią.
Dokonując eksplikacji pojęcia podmioto­
wości i poszukując jego socjologicznego sensu,
zacząć wypada od określenia filozoficznego
pojęcia podmiotu, wobec którego wszelkie po­
jęcia pozafilozoficzne mają charakter wtórny.
Otóż „sam termin »podmiot« wywodzi się wprost
z łacińskiego subiectum, będącego odpowiedni­
kiem greckiego hypcAeiménon
(od hepókeimai).
Hepókeimai zaś oznacza dosłownie: »znajdować
się pod czymś, u spodu czegoś«, a niedosłownie:
»być podstawą, założeniem czegoś«. W źródło­
wym zatem znaczeniu podmiot jest tym, co znaj­
duje się u podłoża czegoś, tym co utrzymuje coś
innego, jest jego substratem czy substancją" .
2

Problematyka podmiotowości obejmuje roz­
legły i wieloaspektowy zespół zagadnień. W

2

A. Węgrzecki, Zarys fenomenologii

podmiotu,

Ossolineum, Kraków 1996, s. 11-12.
3

R. Cichocki, Podmiotowość

w

społeczeństwie,

Wydawnictwo Naukowe U A M , Poznań 2003, s. 49.
4

P. Sztompka, Socjologiczna teoria

podmiotowości,

[w:] P. Buczkowski i R. Cichocki (red.),
możliwość,

rzeczywistość,

konieczność,

Podmiotowość:

swej istocie odnosi się do usytuowania i aktyw­
ności jednostki w społeczno-kulturowym świecie.
„Zdeterminowanie i twórczość, nawyk i sponta­
niczność, naciski sytuacyjne i autodeterminacja,
reifikacja i emancypacja, ponadindywidualne
struktury i aktywność indywiduów, zniewolenie
i rewolucja, alienacja i dezalienacja, struktura
społeczna i tożsamość jednostki - wszystkie te
opozycje dotykają jakichś aspektów podmioto­
wości" . Próbując jednakże dokonać delimitacji
obszaru obejmowanego przez pojęcie podmio­
towości, można przyjąć - zgodnie z sugestią
Piotra Sztompki - iż genus pfoximum sociologicznej idei podmiotowości to relacja działania
i struktury" a podmiotowość w sociolosicznvm znaczeniu tezo terminu to istotny aktyw
nv wpływ działań ludzkich na kształt struktury
społecznej" .
3

4

5

Przyjmowane w tej pracy ontologiczne
założenie o podmiotowości, można sformuło­
wać - bazując na propozycji Ryszarda Cichoc­
kiego - w postaci trzech komplementarnych
stwierdzeń:
1.
działania społeczne nie są jednoznacz­
nie i całkowicie zdeterminowane ani przez kon­
stytucję biologiczną podmiotu, ani przez wpływy
społeczne, którym podmiot ulega;
2. struktury społeczne wszystkich typów
(idealne, organizacyjne, materialne) są plastycz­
ne wobec aktywności podmiotów;
3. relacja działań i struktur ma charakter
obustronny .
Podsumowując zatem, koncepcja podmioto­
wości zrywa z pozytywistyczną wizją człowieka
i świata w XIX-wiecznej socjologii. Uwydat6

7

1989, s. 12-13.
5

Ibid., s. 12-13.

6

Założenie Ryszarda Cichockiego o podmiotowości jest

w zasadzie syntetycznym ujęciem dialektycznej teorii
podmiotowości Piotra Sztompki. Zob. ibid., s. 19-25.
7

Por. R. Cichocki, op. cit., s. 76.

Nakom, Poznań

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Egzystencja nieautentyczna
niając strukturotwórczą rolę ludzkich działań,
podważając absolutną obiektywność społeczne­
go świata oraz kwestionując fatalizm, zarysowu­
je ona obraz człowieka twórcy {homo creator),
podmiotu społeczeństwa.
Z pojęciem podmiotowości na gruncie nauk
społecznych, kojarzone bywa pojęcie wolności.
Nie są to jednak pojęcia tożsame. Wolność sta­
nowi raczej istotny atrybut podmiotowości czło­
wieka, umożliwiając mu przekroczenie obszaru
tego, co przedmiotowe .
Podobnie jak w przypadku koncepcji pod­
miotowości, problematyka wolności w rozwa­
żaniach socjologicznych ma charakter wtórny
wobec sposobów jej rozumienia przez filozo­
fów. Historia filozofii jest w znacznej mierze
zapisem rozważań wokół koncepcji wolności,
by wymienić tylko: stoików, Platona, św. Toma­
sza Duns Szkota Karteziusza Thomasa Hobbesa Immanuela Kanta lohna S Milla Maxa
Schelera czy egzystencjalistów. Nie wnikając
we wszystkie zawiłości i subtelności poszczęgólnych stanowisk, można stwierdzić, iż pojęcie
wolności rozumiane jest zazwvczai na. czterv
różne sposoby (czasem ujmowane rozłącznie
czasemkoniunkcyjme):

101

WOLNOŚĆ

WOLNOŚĆ
ZEWNĘTRZNA

WOLNOŚĆ
WEWNĘTRZNA

8

Pierwsza dychotomia - to rozróżnienie wol­
ności wewnętrznej, a więc indywidualnego czło­
wieka i wolności zewnętrznej, społeczno-poli­
tycznej.
Drugi podział - to rozróżnienie „wolności
od" i „wolności do" oraz uwypuklenie dwóch
aspektów wolności: negatywnego i pozytywnego.
„Wolność od" jest absencją przymusu, koniecz­
ności fizycznej, brakiem całkowitego zdetermi­
nowania. „Wolność do" jest zaś możnością uczy­
nienia inaczej i uzdolnieniem do rozstrzygnięcia
wyboru.

8

Por. A. Węgrzecki, op. cit., s. 85.

9

P.L. Berger, Zaproszenie do socjologii, tłum. J. Stawiński,

P W N , Warszawa 2001, s. 135.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

WOLNOŚĆ OD
(ASPEKT NEGATYWNY)

WOLNOŚĆ DO
(ASPEKT POZYTYWNY)

SCHEMAT 1: CZTERY PŁASZCZYZNY WOLNOŚCI (OPR. AUT.)

Na gruncie socjologii problematykę wolności
najczęściej sprowadza się do relacji „jednostka społeczeństwo", która ma charakter dialektycz­
ny. I tak, z jednej strony, społeczeństwo zniewala
jednostkę, ma ograniczający wpływ na jej spon­
taniczną aktywność, z drugiej zaś, w konfron­
tacji z rzeczywistością społeczną, człowiek jest
aktywną przyczyną, a -jakpowiada Peter L. Ber­
ger - „stwierdzenie: »muszę« jest nieprawdziwe
prawie w każdej sytuacji społecznej" . Jednostka
może więc wypowiedzieć posłuszeństwo swemu
społeczeństwu. Inną sprawą są negatywne kon­
sekwencje, które akt ten nieuchronnie by na nią
sprowadził Niemniej jednak jednostka ma taka
możliwość.'
9

Wolność, podobnie jak podmiotowość, jest
pojęciem trudnym do operacjonalizacji i na­
ukowego badania. „Wolność - pisze Berger - nie
jest faktem empirycznym. Mówiąc ściślej, cho­
ciaż wolność może być przez nas doświadczana
z pewnością równą pewnikom empirycznym,

Adam Danel

102

\

CZAS

PRZESTRZEŃ

NASTĘPCY

• Carnap wraz z inny­
mi przedstawicielami
Koła W i e d e ń s k i e g o
uznałby za pozbawio­
ne sensu i odmówiłby
i m miana naukowo­
ści. Burrhus F. Skin¬
ner - kolejny badacz
o pozytywistycznej
proweniencji - uznał­
by z kolei iż założenia
te schlebiają człowie¬
kowi dostarczając mu
tvm 'samym wzmoc­
nień- w y n i k a j ą z a ś
z naszej niewiedzy isa
wybiec em stosowa
nvm cdy nie można
inacźei w y t ł u m a c z y ć
pewnych zjawisk.

Z całą pewnością
w ramach naukowe­
go dyskursu nie jest
możliwe pełne, esencjonalne ujęcie zjawi•
ska wolności. Jednakże
SCHEMAT 2: EGOCENTRYCZNA STRUKTURA SPOŁECZNEGO ŚWIATA (OPR. AUT.)
„jedynie intelektualny
to nie jest możliwe jej dowiedzenie jakimikol­ barbarzyńca może utrzymywać, że rzeczywistość
wiek metodami naukowymi. (...) Cokolwiek to tylko to, co daje się uchwycić metodami na­
może się w subiektywnej świadomości jednostki ukowymi" . Wulgarna redukcja, upraszczająca
pojawić jako wolne, w systemie naukowym oka­ obraz człowieka i świata w imię kanonów meto­
że się ogniwem w jakimś łańcuchu przyczyno­ dologicznej poprawności i - w efekcie - będąca
wym" . Max Scheller wskazuje z kolei, iż „to, negacia humanistyki jest równie nieuprawniona
czym jest wolność, rozumiemy tylko w obrębie jak stwarzanie iluzji poznania blizszeco poezji
naszego życia wolitywnego, a nigdy poprzez
rozważanie teoretyczne" .
Jak zatem możliwe jest myślenie socjologicz­
Poczynione powyżej założenia o podmioto­ ne bez porzucenia wizji człowieka jako wolnego
wości i niezbywalnej wolności człowieka Rudolf podmiotu?
12

10

11

10

Ibid., s. 117-118.

11

M . Scheller, Rozważania

i metafizyki wolności,

1 2

dotyczące

P.L. Berger, op. cit., s. 133.

fenomenologii

„Znak" 11 1963, s. 1275.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Egzystencja nieautentyczna

103

Właściwą drogę wytyczył Edmund Husserl.
W ślad za nim poszedł Alfred Schiitz, którego
ustalenia stały się przyczynkiem do powstania
socjologii fenomenologicznej, etnometodologii
i socjologii egzystencjalnej. Nastąpiła zasadni­
cza zmiana perspektywy - „fenomenologiczny
zwrot w socjologii" . Środek ciężkości zain­
teresowań przeniesiony został z obiektywnej
rzeczywistości na świadome podmioty. Dekonstrukcja naturalizmu pozwoliła na odejście od
obrazu człowieka jako istoty reaktywnej, której
cechy i działania są całkowicie zdeterminowane
przez zewnetrzno-obiektywna rzeczywistość
Podkreślaiac konstytutywna role intencionalnei
świadomości fenomenologia dostarczyła obrazu
człowieka iako wolnego podmiotu przy czym
samą wolność sprowadziła do poziomu aksjo¬
matu któreco sie wnrawdzie nie kwestionuie ale
którego się również nigdy w pełni nie wyjaśnia.
13

D o k o n u j ą c fenomenologicznego zwrotu
i analizując rzeczywistość społeczną w nasta­
wieniu humanistycznym, należy przyjąć i utrzy­
mywać w najpełniejszym zakresie subiektywny
punkt widzenia. Punktem wyjścia uczynić trze­
ba fenomenalne doznania podmiotu, sens jego
doświadczeń. To one bowiem są tym, co konsty­
tuuje rzeczywistość.
W codziennym życiu człowiek doświadcza
społecznego świata tak, jakby był on zorganizo­
wany wokół jego własnej osoby. Świat społeczny
ma strukturę egocentryczną . Podmiot stano­
wi jego centrum, „punkt zerowy", na którym
zorientowana jest jego konstytucja. Świat ten
posiada znaczenie i sens dla niego i poprzez
14

13

Zob. M . Roche, Fenomenologiczny zwrot w socjologii,

niego. Zawsze odnosi go do swojej rzeczywistej,
biograficznie zdeterminowanej sytuacji. Jego
system istotności selekcjonuje i grupuje poszcze­
gólne przedmioty zgodnie ze schematem osobi­
stych planów i potrzeb. Rozciągły przestrzennie
i czasowo świat, zorganizowany wokół „tu i te­
raz" doświadczającego podmiotu, rozwarstwia
się wedle stopnia znajomości i anonimowości.
Dzieli się na świat współczesnych, przodków
i następców.
Egocentryczna struktura świata ukazuje,
że własna świadomość i własne doświadczenie
są uprzywilejowane. Dodać tu jednak trzeba,
że świat doświadczany przez podmiot jest polem
możliwego działania innych i z ich perspektywy
zorganizowany jest w analogiczny sposób. Świat
społeczny przekracza obszar jednostkowego do­
świadczenia. Jest intersubiektywnym światem
kultury, uniwersum znaczeń. Mostem łączącym
subiektywne i intersubiektywne ujęcie świata jest
generalna teza przekładalności perspektyw.
Ciało (oraz związana z nim przestrzeń), czas
(subiektywny i obiektywny) i inni są ontologicznym fundamentem świata przeżywanego; „sta­
nowią najogólniejsze warunki doświadczenia,
które narzucone są każdemu. Są one granicami,
w ramach których subiektywne doświadczenie
świata przeżywanego strukturalizuje się na róż­
ne sposoby" .
W rozpatrywaniu podmiotu, ludzkiego Ja
jako centrum społecznego świata, nie chodzi tyl­
ko o wyróżnienie go w stosunku do tego, co jest
poza nim i oddzielenie tego, co własne, od tego,
co obce. Człowiek nie jest bowiem zamkniętym
15

współczesnej,

PIW, Warszawa 1984, s. 153, 180; oraz

[w:] Z. Krasnodębski [red.), Fenomenologia i socjologia.

A. Schütz, Świat społeczny

Zbiór tekstów,

[w:] P. Sztompka (red.), Metodologiczne podstawy

14

PWN, Warszawa 1989, s. 458-474.

Zob. A. Schiitz, Fenomenologia i nauki społeczne,

[w:]

socjologii. Wybór tekstów,

i teoria działania

społecznego,

WUJ, Kraków 1980, s. 155-156.

Z. Krasnodębski (red.), Fenomenologia i socjologia, op. cit.,

15

s. 124-127; zob. także: A. Schutz, Potoczna i naukowa

1971, s. 20; cyt za: D. Lachowska, Codzienność i rozumienie w teońi

interpretacja ludzkiego działania,

Alfreda Schulza, [w:] Z. Krasnodębski (red.),Ctótranscendentdizmu

[w:] E. Mokrzycki (red.),

Kryzys i schizma. Antyscjentyczne tendencje w socjologii

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

A Schütz, Das Problem der Relevanz, Suhrkamp, Frankfurt

ku hermeneutyce, PWN, Warszawa 1987, s. 166.

Adam Danel

104

kosmosem, „monadą bez okien" - jak chciał
tego Leibniz . Geneza ludzkiego umysłu nie
jest „monologiczna", lecz dialogiczna - powstaje
w nieustannym dialogu z innymi (o czym świad­
czą takie procesy, jak: socjalizacja, kulturalizacja
czy wychowanie). Owo „centrum" rozumieć
raczej należy jako to, z czego coś się wyłania
(bądź intencjonalnie, bądź samorzutnie) i jako
to, do czego coś prowadzi. Sensowna aktywność
podmiotu jest poddawana interpretacji przez
innych i odwrotnie
16

sensowne aKtv innvcn sa

interpretowane przez podmiot.
Tylko przez odniesienie do podmiotu pewne
typy stosunków społecznych i elementów kultu­
ry zyskują specyficzny sens. Podmiot w każdej
chwili swego świadomego życia znajduje się
w jakiejś sytuacji, „jest ona w swej konkretnej tre­
ści nieskończenie zmienna - dlatego, że z jednej
strony jest wyartykułowana biograficznie jako,
by tak rzec, produkt wszystkich poprzednich sy­
tuacji, z drugiej zaś, że jest względnie »otwarta«,
to znaczy może być w różny sposób na podstawie
danego
»17zasobu wiedzy definiowana i opanowyWcina.

umysłu, który skłonił go do przyjęcia nieauten­
tycznych postaw i zrozumieć ich odniesienie
w sferze działań. Chodzi tu o ukazanie orien­
tacji społecznej podmiotu, a więc zgeneralizowanych tendencji do postrzegania, odczuwania,
wartościowania i reagowania na rzeczywistość
społeczną . Warto w tym miejscu zaznaczyć,
że powstające różnice w obrazach świata nie
są wynikiem deformacji w procesach pozna¬
nia, ale są rezultatem odmiennych procesów
społecznych, przyjmowanych i dokonywanych
definicji sytuacji wyznaczających granice tego,
co rzeczywiste.
18

Wyróżnić m o ż e m y dwie zasadnicze zgeneralizowane tendencje do postrzegania świa­
ta przyjmowane przez aktorów społecznych.
Pierwszą z nich nazwijmy plastycznym obrazem
świata. Tutaj wszelkie sytuacje, w które wkracza
jednostka, charakteryzują się pewnym „otwar­
ciem", „plastycznością" wobec jej aktywności.
Jednostka dostrzega różne możliwości działa­
nia. Stale „nosi w sobie" możliwość kontestacji
czy też transgresji kulturowego status quo. Swą
podmiotową aktywność podejmuje ze względu
na aksjologiczne preferencje a nie zewnętrzne
przymuszenia Źródłem konformizmu - który
Narodziny n i e a u t e n t y c z n o ś c i
zarazem konieczny jest dla skuteczności działań
iest przede wszystkim wewnętrzne przeko
Z punktu widzenia nieautentyczności de­
cydujący jest sposób, w jaki aktor społeczny name wewnętrzna kontrola Materia znaczeń
napełnia sensem społeczny świat, którego jest wartości czy norm wzniesiona przez przodków
centrum. Odpowiadając na pytanie: „co ten i współczesnych stanowi zasób z którym nod
świat społeczny znaczy dla działającego czło­ miot kieruie sie ku otwartemu horyzontowi
wieka?" i ukazując sposób, w jaki ten świat jawi przyszłości Doświadczane wielowymiarowości
się w toku doświadczenia, możemy ujawnić stan i plastyczności, jednostka traktuje tenże świat

16

Leibniz pisał: „Monady nie mają okien, przez które by

2003, s. 113; cyt. za: Z. Krasnodębski, O

związkach

cokolwiek mogło się do nich dostać lub z nich wydostać.

fenomenologii i socjologii. Wprowadzenie, [w:] idem (red.),

(...) Naturalne zmiany monady pochodzą od jakiejś

Fenomenologia i socjologia, op. cit., s. 37.

zasady wewnętrznej, ponieważ przyczyna zewnętrzna nie

18

może wywierać wpływu w jej wnętrzu". G.W. Leibniz,

społeczny,

Monadologia, tłum. H . Elzenberg, U M K , Toruń 1991, s. 48.

i M . Ziółkowski (red.), Orientacje społeczne

17

A. Schütz, Strukturen der Lebenswelt, Taschenbuch

Por. M . Ziółkowski, Orientacje indywidualne a system

mentalności,

[w:] J. Reykowski, K. Skarżyńska
jako element

Nakon, Poznań 1990, s. 57.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Egzystencja nieautentyczna

105

jako pole możliwości, ekspresji (eksternalizacji)
własnej subiektywności i samorealizacji (przy
czym nie jest tutaj ważne, czy będzie to makiawelizm, czy autodeterminacja przez społecznie
aprobowane wartości). Tylko w tak postrzega­
nym świecie człowiek może stać się „sobą" i ta­
kim pozostać.
Przeciwstawną orientacją jest perspektywa,
którą nazwać można zreifikowanym obrazem
społecznego świata. Reifikacja jako odmiana
świadomości sprawia, iż wszelkie instytucje spo­
łeczne postrzegane są jako posiadające własną
realność, niezmienne i oczywiste same przez
się. Ich zmiana nie jest dostrzegana nawet jako
realna możliwość. Istniejący porządek społeczny
jawi się jako naturalny i nieodwołalny. Zreifikowana reprezentacja społecznego świata w umy­
śle człowieka jest źródłem tego, co psycholo­
gowie nazywaia utrata poczucia kontroli nad
otoczeniem Świat społeczny doświadczany iest
w kategoriach powinności których niespełnie­
nie iawi sie iako skok w szaleństwo a wszelkie
formv ekstazy (bycia poza wykraczania poza)

czy transrresii sa traktowane iako nonadnie
cie w nierzeczywistość. Zachowanie człowieka
nrzvbiera formę inercvinei asvmilacii swoistego
L w „ > hlizszean bierności niz rzeczywiste,
twórrzei .ktywnośri nodmiotn W b , ś n i e wtedy
- adv snhie J v w n e odbieie rzeezvwi stośei w «rn,
m

?en7^w7^^^

mieniu świadomości

przypiera

zreitiKowaną

postać
się nieautentyczny sposób bycia,
jest
warunek Konieczny meautentycznosci,
który w pewien sposób wiąże się z jej istotą, ale
jej jeszcze nie stanowi.
19

Zob. M . Merleau-Ponty, Czym jest fenomenologia?,

Rola społeczna: zaangażowanie
i dystans
Fenomenolog francuski Maurice Merleau¬
-Ponty wskazał, iż rozpoznanie poza własnymi
działaniami świata, który jest dany podmioto­
wi, możliwe jest dlatego, że podmiot jest dany
samemu sobie . Człowiek nie tylko istnieje, ale
ma pewien stosunek do swego istnienia; może
u c z y n i ć siebie przedmiotem własnej reflek­
sji. Pytanie: „kim jestem?" jest fundamentalną
kwestią naszej społecznej egzystencji. Udzielane
nań odpowiedzi
kolei sprzęgnięte z subiek­
tywnym oglądem rzeczywistości w obustronnie
koniecznej koegzystencji. Za Zbigniewem Bokszańskim przyiać wiec można teze o wzaiemnvch uwarunkowaniach koncepcii siebie i świata
społecznego .
19

20

Mówiąc o refleksyjnym stosunku podmiotu
do samego siebie, wkraczamy w szeroko podej­
mowaną w naukach społecznych problematykę
tożsamości. Generalnie rzecz biorąc, „pojęcie
tożsamości w socjologii i psychologii społecznej
odnosi się najczęściej do sfery autodefinicji ak­
tora społecznego (...). Można w związku z tym
określić je jako zbiór wyobrażeń, sądów i prze¬
konań owego aktora o samym sobie" . Ujmując
rzecz jeszcze lapidarniej, za Anthonym Giddensem można przyjąć, iż indywidualna tożsamość
„jest to »ja« pojmowane przez jednostkę w ka­
tegoriach biograficznych" . Ponieważ biogra­
fia jednostki praktycznie zawsze uwikłana jest
21

22

życie społeczne tożsamość konstytuuje sie
w dialogu z innymi, w toku interakcji społecz-

22

A. Giddens, Nowoczesności

„Ja"

i społeczeństwo

Warszawa 1995, s. 103.

A. Szulżyńska, PWN, Warszawa 2002, s. 75.

20

Zob. Z. Bokszański, Koncepcja siebie a obraz innego,

„Kultura i Społeczeństwo" 3 1984, s. 171-172.
21

Z. Bokszański, Tożsamość,

[w:] Encyklopedia socjologii,

t. W, Oficyna Naukowa, Warszawa 2002, s. 252.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

w epoce późnej

tożsamość.

[w:] J. Migasiński, Merleau-Ponty, Wiedza Powszechna,

nowoczesności,

tłum.

Adam Danel

106

nych, przy czym tożsamość jest nie tylko „pro­
duktem" interakcji, ale także determinantem jej
przebiegu.
Wart podkreślenia jest fakt, i ż tożsamość
konstytuuje się nie tylko w relacji poznawczej
do świata, ale także emocjonalnej . Emocjo­
nalne naznaczenie społecznego świata, procesy
jego odczuwania i doświadczania, społeczna
kategoryzacja i stygmatyzacja - wszystko to
ostatecznie sumuje się w jakiejś postaci obrazu
samego siebie. Tożsamość - tak j ak j est ona tutaj
uchwycona - ma fundamentalne znaczenie dla
społecznej egzystencji człowieka. Pozwala ona
jednostce urzeczywistnić się w społeczeństwie,
chroni ją przed egzystencjalnie pojętym lękiem
i trwoea czy wreszcie zapewnia jej ontoloeiczne bezpieczeństwo" - by posłużyć sie terminem
ukutym przez Ronalda D.Lainga,aupowszechnionvm przez Anthonv'eeo Giddensa Ber cer
dobrze to ilustruje

»wraca do rzeczywistością Przypomina sobie
swoje nazwisko, adres i zawód, swoje plany
na następny dzień. Przechadza się po domu,
pełnym potwierdzeń przeszłej i obecnej tożsa­
mości. Słucha odgłosów miasta. Może nawet
obudzi żonę i dzieci i zostanie uspokojony
przez ich zatroskane zapewnienia. Wkrótce
może śmiechem skwituje niedorzeczność tego,
co się właśnie zdarzyło, zajrzy do lodówki, żeby
coś przekąsić lub do barku, żeby coś łyknąć
na sen i pójdzie do łóżka z postanowieniem,
że będzie śnił o awansie .

23

-

Spójrzmy na przykład na człowieka zbudzo­
nego w nocy przez jeden z tych koszmarów
sennych, w których traci się całkowicie poczucie
tożsamości i miejsca. Nawet w chwili przebu­
dzenia realność jego własnego istnienia i jego
świata wydaje mu się senną fantasmagorią,
która może zniknąć lub zmienić się za jed­
nym mrugnięciem powieki. Przebudzony, leży
w łóżku tknięty czymś w rodzaju metafizyczparaliżu, czując się oddalony co najwyżej
0 krok od owego unicestwienia, które zagrażało
mu w przerwanym właśnie śnie. Przez kilka
chwil tak boleśnie j asnej świadomości j est w sta­
nie nieomal zmysłowego kontaktu ze śmiercią
1 - wskutek tego - z nicością, lecz wówczas po
omacku sięga po papierosa i , jak to się mówi,

23

Emocjonalna, uczuciowa sfera człowieka, często

24

Ten długi cytat wskazuje na jeszcze jedną
istotną kwestię. Otóż zachwianie tożsamości
powoduje, że także inne aspekty realności świata
są zagrożone. Potwierdza to tezę, iż tożsamość
i obraz świata warunkują się wzajemnie.
Obraz samego siebie, w mniejszym lub więk­
szym stopniu, jest odbiciem uczestnictwa jed­
nostki w grupach społecznych i zajmowane­
go przez nią (przypisanego bądź osiągniętego)
miejsca w strukturze społecznej. Pojęcie tożsa­
mości łączy więc w sobie zagadnienie refleksyj­
nych podstaw działania jednostkowego z proble­
matyką ról społecznych.
Przyjmując perspektywę teorii ról, można
postrzegać jednostki jako aktorów w teatrze
lub jako uczestników gry. „Naturalne stosunki
społeczne - pisze Erving Goffman - powstają
w taki sam sposób, w jaki powstaje sytuacja
na scenie: przez w y m i a n ę dramaturgicznie
uwznioślonych działań, reakcji na działania
i zamykających kolejne sceny odpowiedzi. Sce­
nariusz nawet w ręku niewprawnego aktora
może ożyć dlatego, że samo życie ma konstruk­
cję dramatyczną. Oczywiście nie cały świat jest

Uwagi na marginesie książki Existential Sociology, „Studia

bagatelizowana przez socjologów, stała się rdzeniem

Socjologiczne" 4 1980, s. 315-331.

socjologii egzystencjalnej. Zob. przeglądowy artykuł

24

P.L. Berger, op. cit., s. 139.

M. Czyżewskiego, O programie socjologii egzystencjalnej.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Egzystencja nieautentyczna

107

sceną, lecz niełatwo rozstrzygnąć, w jakiej mie­
rze sceną nie jest" .
Czym jest więc rola społeczna? Zdaniem
Pawła Rybickiego, „można ją określić jako spo­
łecznie wydzielony zakres działania, jako ciąg
zachowań i działań spełnianych przez człowieka
zajmującego określoną pozycję społeczną. (...)
Jest zawsze szczególnego rodzaju schematem
społecznym i jest tokiem działalności, który ten
schemat wypełnia. Jest zawsze dwoista; nie ma
roli społecznej bez określającego ją schema­
tu i nie ma roli bez człowieka który w swych
zachowaniach i działaniach ów schemat realizu­
je" . Rola społeczna zawiera w sobie oczekiwa­
nia określone przez współrzędne wyznaczające
umiejscowienie jednostki w przestrzeni" społecznei Peter L Berger stwierdza wręcz że rola
może bvć zdefiniowana iako typowa odpowiedź
na typowe oczekiwania" .
25

26

27

Oczekiwania, z jakimi spotyka się aktor od­
grywający swą rolę na społecznej scenie, pocho­
dzą ze zróżnicowanych źródeł. Są to:
a) oczekiwania wynikające ze scenariusza chodzi tu o aksjonormatywne podłoże aktywno­
ści, wyznaczające zobiektywizowane schematy
zachowań;
b) oczekiwania ze strony innych aktorów - są
to oczekiwania ze strony partnerów interakcji;
c) oczekiwania ze strony publiczności - źró­
dłem oczekiwań są tutaj audytoria będące dla
jednostki układem odniesienia. Warto w tym
miejscu nawiązać do myśli Ralpha Lintona,

25

E. Goffman, Człowiek

™ teatrze życia

codziennego,

który stwierdził, i ż „jesteśmy skłonni grać dla
publiczności, nawet gdy publiczności nie ma" .
Chodzi t u przede wszystkim o w y o b r a ż a n e
przez jednostkę zobowiązania wobec „przod­
ków" i „następców", a także - w przypadku osób
wierzących - istot nadprzyrodzonych.
Stopień spełnienia tych oczekiwań pozwala
odnieść zachowanie jednostki do opozycji kon­
formizm - nonkonformizm .
Poczynione dotychczas ustalenia definicyjne
dotyczące roli społecznej pozwalają wyodrębnić
jej trzy komponenty. Są to:
1. wymogi i oczekiwania wobec jednostki
przypisane zajmowanej przez nią pozycji spo­
łecznej;
2. subiektywna ocena sytuacji interakcyjnej;
3. uzewnętrznione zachowania.
Czerpiąc z metaforyki teatralnej, można po­
wiedzieć, iż odgrywanie roli wiąże się z włoże­
niem określonej maski. „Nie jest chyba dziełem
historycznego przypadku - pisał Robert Ezra
Park - że pierwszym znaczeniem słowa »osoba« (person) jest »maska«. Jest to uznanie faktu,
że każdy zawsze i wszędzie, bardziej lub mniej
świadomie, odgrywa jakąś rolę. (...) To właśnie
w tych rolach znamy się nawzajem i znamy sa­
mych siebie" .
28

29

30

Maska jest funkcjonalną koniecznością życia
społecznego. Jest środkiem komunikacyjnym;
oszczędza czas i emocjonalną energię. Maska
jest także - chciałoby się powiedzieć - koniecz­
nością antropologiczną, bowiem: „nie wystarcza

ukazuje, że świat społeczny jest również zamieszkiwany

tłum. H . Datner-Śpiewak, P. Śpiewak, KR, Warszawa

przez ludzi pozbawionych tej fundamentalnej sprawności,

2000, s. 100.

jaką jest wyczucie gry. Wydaje się więc, że wobec

2 6

P. Rybicki, Struktura społecznego

społecznej,

świata.

Studia z teorii

Iluzje codzienności.

2 7

P.L. Berger, op. eh., s. 93.

28

R. Linton, Kulturowe podstawy osobowości,

tłum.

A. Jasińska-Kania, PWN, Warszawa 2000, s. 113.
2 9

Ujmując życie społeczne jako grę, Pierre Bourdieu

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

tych typów ludzi tradycyjna opozycja konformizm nonkonformizm nie ma zastosowania. Zob. M . Jacyno,

PWN, Warszawa 1979, s. 462, 463.

BARBARZYŃCA

O teorii socjologicznej Pierre a

Bourdieu, IFiS PAN, Warszawa 1997.
3 0

R.E. Park Race and Culture, Glencoe 1950, s. 249; cyt.

za: E. Goffman, op. cit., s. 49.

Adam Danel

108

nam fakt, że istniejemy. Musimy istnieć dla i n ­
nych, istnieć przez innych" .
Wobec tego w tymże artykule problematyczne
nie jest samo funkcjonowanie masek w świecie
społecznym. Problemem jest sytuacja, w której
maska przenika do wnętrza człowieka, stając się
jądrem jego tożsamości.
Gaston Bachelard wskazał, iż maska jest synte­
zą dwu przeciwieństw: dysymulacji i symulacji .
Dysymulacja wiąże się z ukrywaniem, zatajaniem
czy po prostu nieujawnianiem pewnych aspektów
siebie. „Tymczasem symulacja stawia pod zna­
kiem zapytania różnicę między »prawdziwym«
a »fałszywym«, między światem »rzeczywistości«
a światem »wyobraźni«" . Symulacja narusza
zasadę rzeczywistości. Nie jest ona prostym uda­
waniem. Ktoś kto symuluje chorobę wywołuje
sobie pewne j ej objawy. Analogicznie jest w przy¬
padku roli społecznei (maski) Z iednei strony iest
ona konstruktem społecznym pewna społeczna
abstrakcia z drugiei zaś człowiek ia odgrywaiacy
nie tylko działa zgodnie'z iei schematem ale tak
ze w pewnych sytuaciach odpowiednio (do tego)
czułe Tak wiec sfera ziawisk nsychicznych iest
nieustannie przenikana nrzez siły snołeczne"
Kwestie te dobrze oddaie myśl Georga Santay'
anv Każdy kto iest newIn sweanumysłu dumny
31

32

33

34

zelweanurzędu rzy nrzeiety swoim nhnwiazkiem
n r z v i m ^ i e m ! , k e r r L z n / p n z w l rei m L e bv
a

a

a

r S f

lmvm 7 ^ 2 1 1 2 2 c l
była nim samym, przelewa na nią całą swą próż­
ność. J ak długo żyje i podlega niepokojom własne­
go ciała, jak wszystko cokolwiek żyje, tak długo
w duszy tworzy ideę i bardziej z dumą niz żalem
ofiarowuje swe życie na ołtarzu Muz .
31

G. Bachelard, Fenomenologia maski, [w:] M . Janion

Poszukując własnego miejsca na społecznej
scenie, odgrywamy role i z a k ł a d a m y maski.
Każdą rolę można odgrywać świadomie lub bez
udziału refleksji, z mniejszym lub większym
zaangażowaniem. Maska jako istotne akceso­
rium identyfikacji (tożsamości), może być mniej
lub bardziej elastyczna. W społecznej dramie
występują więc dwojakiego rodzaju aktorzy.
„Na jednym krańcu - pisze Goffman — mamy
do czynienia z wykonawcą, którego całkowicie
wciąga akcja sceniczna i który może być szczerze
przekonany, że zainscenizowana iluzja rzeczy¬
wistości iest sama rzeczywistością Publiczność
naicześciei odbiera widowisko w ten sam sposób
i tylko sociolog lub malkontent moga wątpić
w >>realność« tego, co jest przedstawiane Na dru¬
gim krańcu mamv do czynienia z wykonawca
który wobec swei Pry zachowuie dystans Taka
możliwość łatwo sobie wyobrazić nikt bowiem
nie ma równie dogodnego stanowiska do ob­
serwowania nrzedstawienia iak ktnś ktn sam ie
zainscenizował" .
'
36

Stopień zaangażowania w pełnioną rolę spo­
łeczną i zakres identyfikacji z nią wyznacza
dwie odmienne jakościowo formy społecznej
egzystencji: autentyczność i nieautentyczność.
Tworzą one swego rodzaju continuum, którego
krańce nie są rzeczywistą reprezentacją sposobu
bycia człowieka w społecznym świecie, ale ra­
czej typami idealnymi czy też eksperymentami
myślowymi, do których rzeczywiste przypadki
mogą się co najwyżej asymptotycznie przybliżać.
Niemniej jednak, bieguny owego continuum
odzwierciedlają niestabilną sytuację człowie-

tłum. A. Chmielecki, St. Czerniak, J. Niżnik, [w:]

i S. Rosiek (red.), Maski, t. I I , Wydawnictwo Morskie,

A. Chmielecki, J. N i ż n i k i S. Rainko (red.), Problemy

Gdańsk 1986, s. 20.

socjologii wiedzy, P W N , Warszawa 1985, s. 479.

32

Zob. ibid., s. 14.

33

J. Baudrillard, Precesja symulakrów,

35

[w:] R. Nycz

(red.), Postmodernizm. Antologia przekładów,

Baran

i Suszczyński, Kraków 1997, s. 177-178.
34

P.L. Berger, Tożsamość

G. Santayana, Soliloquies in England and Later

Soliloquies, Nowy Jork 1922, s. 133-134; cyt. za:
E. Goffman, op. cit., s. 86.
3 6

E. Goffman, op. cit., s. 47.

jako problem socjologii wiedzy,

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Egzystencja nieautentyczna

109

ka w świecie społecznym. W żadnym z nich
bowiem człowiek nie pozostaje na stałe. „Tak
wiele potrzeba energii, aby ściśle przystosować
się do maski, że energia ta gdzieś zawodzi.
Wówczas najpodstępniej skomponowana twarz
się rozpada. Dysymulacja traci swą podstawową
jedność" .
37

Należy wreszcie zapytać o ogląd ejdetyczny,
0 istotę tytułowej nieautentyczności. Wspomnia­
no wcześniej, iż warunkiem koniecznym nie­
autentyczności jest zreifikowana reprezentacja
społecznego świata w umyśle człowieka. Wyka­
zano następnie, iż obraz świata i obraz samego
siebie warunkują się wzajemnie. Dokonując reifikacji społecznego świata, człowiek doświadcza
go w kategoriach powinności. „Wymogi rzeczy­
wistości" nie istnieją jednak same przez się, ale są
powiązane ze społecznymi rolami. Zreifikowany
obraz świata implikuje więc, że autodefinicje
aktora społecznego formułowane są w oparciu
1 poprzez pełnione role społeczne. Niezmienną
istotę nieautentyczności stanowi zatem utrata
subiektywnego dystansu pomiędzy samym sobą
a pełnioną rolą społeczną. Co prawda, zawsze
istnieje świadomość innych aspektów siebie, ale
są one marginalne i w znacznej mierze przesło­
nięte maską pełnionej roli społecznej. Maska
ulega usztywnieniu, podczas gdy - jak sądzi
Antoni Kępiński - powinna być jak najbardziej
elastyczna, zmieniać się zależnie od sytuacji
i być wypadkową prawdziwej reakcji emocjonal­
nej i reakcji rytualnej to znaczy tej której spo­
dziewa się społeczne 'otoczenie Usztywnienie
maski powoduje, iż przestaje ona. spełniać swe
38

3 7

G. Bachelard, op. cit., s. 21.

3 8

A. Kępiński, Poznanie chorego, Wydawnictwo Literackie,

Kraków 2002, s. 100.

społeczne zadanie (środka komunikacyjnego
i zwierciadła społecznego), a człowiek „nieza­
leżnie od tego, co wokół niego i w nim samym
się dzieje, kroczy przez życie na kształt posągu,
dużych czy małych rozmiarów" .
Utrata jednostkowego autentyzmu zaciera
granice pomiędzy tworem a twórcą. Rola spo­
łeczna zaczyna być traktowana jako rzeczywisty
byt. Przestaje być czymś, co się robi, a staje się
czymś, czym się jest.
Nietrudno wyobrazić sobie dyrektora, który
nie potrafi (nie chce) „przestać być" dyrektorem
po opuszczeniu przestrzeni swego gabinetu.
Zmiana „dekoracji" i „publiczności" nie prze­
rywa występu, o czym często boleśnie przeko­
nuje się jego rodzina. Sam moment przejścia
na emeryturę staje się dla niego swoistą sytuacją
graniczną , często o katastrofalnych konsekwen­
cjach psychologicznych. Uświadomienie sobie
bowiem nietrwałości społecznych przypisań, po­
woduje zachwianie ontologicznego bezpieczeń­
stwa co w skrajnych przypadkach prowadzi do
uformowania się osobowości schizoidalnej .
39

40

41

Nieautentyczność określić więc można jako
fundamentalizm roli społecznej. „Człowiek
przyzwyczaja się do bycia w rolach i tak wycho­
wywany w tych rolach nie ma odwagi znaleźć
się w tych miejscach poza rolami. To są miejsca
dość straszne i trudno jest się znaleźć poza sumą
ról" .
Człowiek jednak sumą ról być nie musi. Jest
on raczej czymś permanentnie niedookreślonym
i nieredukowalnym do czegokolwiek. Wskazują
na to pojęcia wolności i podmiotowości, a naj­
pełniej wyraża pojęcie osoby .
42

43

R. Rudziński, Jaspers, Wiedza Powszechna, Warszawa
1978, s. 186-242.
41

Zob. R.D. Laing, Podzielone „Ja". Egzystencjalistyczne

39

Ibid.

studium zdrowia i choroby psychicznej, dum. M . Karpiński,

4 0

Pojęcie „sytuacja graniczna" pochodzi od Karla

Rebis, Poznań 1995.

Jaspersa. Zob. K. Jaspers, Sytuacje graniczne, [w:]

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

Adam Danel

110

R e d u k u j ą c się do pełnionej roli społecz­
nej, człowiek rodzi się po raz wtóry jako homo
sociologicus - jednostka doskonale uspołecznio­
na, której aktywność sprowadza się jedynie do
pełnienia przeznaczonej jej funkcji społecznej.
Można powiedzieć, że homo sociologicus jako
nosiciel ról społecznych jest człowiekiem bez in­
dywidualności. Jego podstawowymi cechami są
bezrefleksyjny konformizm i pasywność zacho­
wania, będąca w istocie kresem podmiotowości
(która najpełniej wyraża się w twórczej aktyw­
ności). Pasywność oznacza bowiem „ogranicze­
nie a nawet brak wolności wyboru - a mówiąc
dokładniej, brak zainteresowania dla problema­
tyki wyboru jaki prezentuje ze swej strony homo
socioLicus
ze względu na narzucone iednost
ce zobowiązania i dyscyplinę społeczną" .
44

Jednostce nieautentycznej szczególnie bliska
jest „myśl jednowymiarowa" czy „myśl osiadła" ,
nie pozwalająca jej na myślowe przekroczenie
siebie jako tworu społecznego (homo sociologi­
cus) i kontestację rutynowego sposobu istnienia.
Ponadto nieautentyczność sprawia, iż jednostka
dokonuje symbolizacji własnego doświadczenia
wyłącznie przez pryzmat pełnionej roli. Odwo­
łajmy się do przykładu. Urzędnik, który silnie
zinternalizował biurokratyczny subświat, świat,
który rozwarstwia się wokół jego własnej oso­
by widzi" w kategoriach przepisu jako ścisły
nie podlegający dyskusji układ zależności wy¬
mogów i przywilejów Wszelka sytuacja która
wymaga od jej uczestników aktywnego udziału
zdefiniowaniu staje się dla mego nazbyt
W
45

42

M . Paschalska, Człowiek

autentyczny i

człowiek

zniewolony. (Glos w dyskusji), [w:] B. Suchodolski (red.),
Strategia życia. Rozważania
Jabłonnie,
43

i dyskusje na sympozjum w

UMCS, Wrocław 1983, s. 83.
idea osoby, [w:]

J. Pawlak (red.), Kierunki filozofii współczesnej,

46

Mówienie o nieautentyczności byłoby pozba­
wione sensu, gdyby u jej podstaw nie leżała moż­
liwa autentyczność. Powracając po raz kolejny
do metaforyki teatralnej, można powiedzieć, iż
— w pewnym sensie i pewnym zakresie — auten­
tyczność to zachowanie „Czystej Formy" w „te­
atrze życia codziennego". Intencją Stanisława
Ignacego Witkiewicza, twórcy pojęcia „Czysta
Forma", było stworzenie teatru, który nie byłby
tylko kopią rzeczywistości, ale swobodnie de­
formowałby życie. Rozpoznawałby on własną
dynamikę określona wewnętrzna konstrukcja
a nie istniejącym dotąd szablonem Aktor w sztuteatralnej „Czystej Formie" miałby SWiJ rolę
CC

„jednostka"), najczęściej stosowane jest przez socjologów
instytucjonalnie i intelektualnie związanych z Katolickim
Uniwersytetem Lubelskim.
44

Syntetyczną wykładnię koncepcji osoby zawiera esej

Emmanuela Mouniera, Ogólna

problematyczna, wręcz nieznośna. W efekcie,
opisana przez Roberta K. Mertona, „wyuczona
nieudolność" jako dysfunkcja biurokracji rozcią­
ga się także na inne sfery rzeczywistości.
W tym kontekście warto powrócić do wspom­
nianej j u ż tezy o wzajemnych uwarunkowa­
niach koncepcji siebie i świata społecznego. Otóż
implikacją tej tezy jest fakt, iż jednostki, które
postrzegają siebie w kategoriach konsensualnych (ról społecznych) są także skłonne patrzeć
w ten sam sposób na innych . Kategorie subkonsensualne (personalne, indywidualistyczne) są
marginalizowane czy pomijane. Rzeczywistość
społeczna jest tedy - w oczach jednostki - systemcm ról społecznych, światem, w którym wszy¬
scy ludzie są tożsami z ich społecznymi przypi­
saniami. Przodkowie współcześni następcy
są odbierani w aspekcie ról społeczi ych które
pełnili, pełnią lub będą pełnić

45

1.1,

P. Chmielewski, Homo sociologicus - model

a rzeczywistość,

„Studia Socjologiczne" 3 1998, s. 78.

Pojęcie „myśl jednowymiarowa" pochodzi od Herberta

Marcuse, a „myśl osiadła" od Gillesa Deleuze.

Wyd. U M K , Toruń 1995, s. 178-181. Pojęcie osoby, coraz

4 6

powszechniejsze w socjologii (jako synonim pojęcia

s. 175-178.

Zob. Z. Bokszański, Koncepcja siebie..., op. cit.,

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Egzystencja nieautentyczna

111

nie tyle odgrywać, co stwarzać (nie przekraczając
jednakże idei formalnej utworu) .
Autentyczny aktor społeczny jest więc dys­
ponentem swej roli. Staje się ona narzędziem
do możliwie pełnej realizacji tego, co w nim tkwi.
Pozwala wówczas na „wyraz czegoś, co może być
przypisane zjawisku rozleglejszemu i trwalsze­
mu n i ż bieżąca rola lub sposób jej wykonywa­
nia czemuś w skrócie co charakteryzuje nie
rolę, lecz osobę - chodzi o trwały charakter
moralny, osobowość, wyposażenie biologiczne
i tak dalej" .

Z całą pewnością nie jest to t a k ż e wywód wy­
czerpujący. Poznanie z a k o ń c z o n e , poznanie,
które zwolnione j u ż jest z obowiązku dal­
szych dociekań, to n i e w ą t p l i w i e contradictio
in termims .
Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę z ogra­
niczeń socjologicznego poznania. Otóż rzeczy­
wistość społeczna będąca przedmiotem socjolo­
gicznej refleksji to nie tyle pewien byt, co raczej
proces ustawicznie zmienny i płynny. Przedmio­
tem poznania nie jest więc to, co gotowe, lecz to,
co się staje. My zaś - jak twierdzi Henri Berg­
Oczywiście nie oznacza to całkowitej dowol­ son - „ograniczamy się tylko do rejestrowania
ności. „Autentyczność i oryginalność jednostki - migawkowych ujęć płynącej rzeczywistości" .
pisze Antonina Kłoskowska - polega na swoistej Podążając z kolei za wszystkimi jej meandrami,
kombinacji różnorodnych elementów i na ich myśl socjologiczna zawsze natknie się na sferę
refleksyjnej modyfikacji oraz selekcji" . Ilość in­ transcendencji, na to, co przekracza ludzkie
terpretacji jest siłą rzeczy ograniczona. Nie moż­ możliwości poznawcze Pewne łamigłówki" na całkowicie oderwać się od społecznej materii w rozumieniu Kuhnowskim -pozostaną na za¬
znaczeń i pozostać człowiekiem. Autentyczność wsze nierozwiązane Stad permanentny i - iak
i nieautentyczność możliwe są tylko w ramach wolno sadzić - zasadniczo nieprzezwyciężony
kryzys socjologu".
społeczeństwa.
47

51

48

52

49

Zamiast konkluzji
Ryszard Kapuściński pisał, i ż „poczucie,
że coś odkrywamy w humanistyce, wynika
dziś tylko z naszych braków w oczytaniu" .
W y w ó d zawarty w tej pracy, będący próbą
socjologicznego teoretyzowania nie powołuje
rzeczy nowych. Ma cel o wiele skromniej­
szy. Jest jedynie próbą rekonstrukcji socjolo­
gicznego oglądu zjawiska nieautentyczności.
50

4 7

Zob. S.I. Witkiewicz, Czysta Forma w teatrze, J. Degler

Płynie też stąd wniosek etyczny. Alfred Schiitz
pisał: „Gdy tylko socjologia zaczyna rościć sobie
pretensje do ostatecznego wyjaśniania tajemnicy
tego świata, do wypowiadania się na temat prze­
znaczenia człowieka oraz do natychmiastowego
tłumaczenia pojęć teoriopoznawczych w katego­
riach bytu społecznego, oznacza to, iż j u ż uległa
demonowi nihilizmu" .
Jean-Francois Lyotard z kolei, w swym
Raporcie o stanie wiedzy wysunął tezę, iż w wa­
runkach ponowoczesnych wiedza zmieniła sta53

5 0

R. Kapuściński, Lapidarium

(red.), Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa

1997, s. 134.

1977.

51

48

E. Gottmzn, Frameanalysis. Uwagi końcowe,

„Teksty"

5-6 1977, s. 249.
4 9

A. Kłoskowska, Człowiek

człowiek

filozofią

a socjologią.

Społeczna

ontologia Alfreda Schutza, P W N , Warszawa 1991, s. 147.
52

autentyczny i

Zob. J. Sójka, Pomiędzy

III, Czytelnik, Warszawa

H . Bergson, Pamięć

i życie,

tłum. A. Szczepańska, Pax,

Warszawa 1988, s. 36.
A. Schiitz, A. Gurwitsch, Briefwechsel

1939-1959,

zniewolony. (Głos w dyskusji), [w:] B. Suchodolski (red.),

53

op. <//.. s. 83.

R. Grathoff (red.), Monachium 1985, s. 134; cyt. za:
J. Sójka, op.cit., s. 147.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

Adam Danel

112

tus i z kształcenia ducha stała się informacją .
Z całą pewnością wiele w tym racji, ale to od nas
zależy, jaki użytek (pożytek) ze zdobytej wie­
dzy zdołamy zrobić. Świadomość socjologiczna,
zrozumienie logiki społecznej dramy daje nie­
bywałą szansę ograniczenia sfery oczywistości,
intelektualnego wyzwolenia i urzeczywistnienia
autentycznego sposobu bycia. Wszak, jak pisał
54

Peter L . Berger: „W odróżnieniu od lalek mamy
możliwość zatrzymania się podczas ruchu, spoj­
rzenia w górę i przyjrzenia się maszynerii, która
nami porusza. W akcie tym kryje się pierwszy
krok w stronę wolności. I w tymże akcie odnaj­
dujemy ostateczne uzasadnienie socjologii jako
dyscypliny humanistycznej" .
55

Inauthentic Existence
The article concerns the phenomenological reflection about the ways of becoming conscious of one's
self and the surrounding world. The centre of the interest is not the objective reality, but the aware
human subject, the context and the meaning of their experiences.
Author determines the necessary condition of the inauthenticity by characterizing the means of
structuralization of the subjective experiencing of the world, as well as determines its essence by
presenting the social role that appears in the field of human awareness.

54

J.F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie

5 5

P.L. Berger, op. cit., s. 163.

wiedzy, tłum. M . Kowalska, J. Migasiński, Aletheia,
Warszawa 1997. Zob. też B. Baran, Postmodernizm i końce
wieku, Inter Esse, Kraków 2003, s. 194.

BARBARZYŃCA

3 - 3 (13-11) 3ÛÛ9

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.