http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/935.pdf

Media

Part of Wizerunek dobrego pasterza. Przyczynek do sposobów zajmowania przestrzeni przez pasterzy mongolskich / ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1

extracted text
„Etnografia Polska", t. X X I V z. 1
ISSN 0071-1861

L E C H MRÓZ, J A C E K OLĘDZKI

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA.
PRZYCZYNEK DO SPOSOBÓW ZAJMOWANIA PRZESTRZENI
PRZEZ PASTERZY MONGOLSKICH
Celem tej pracy jest próba opisania pewnego rodzaju wzoru osobo­
wości, jaki ukształtował się w dziejach Mongolii. Przyjęliśmy określe­
nie „dobry pasterz" uświadamiając sobie zawarty w nim sens szerszy
i głębszy, aniżeli tylko dosłowny. W pojęciu dobrego pasterza, obda­
rzonego szacunkiem przez znaczny krąg społeczności, kryje się bowiem
nie tylko postać hodowcy umiejętnie obchodzącego się ze stadami, który
uzyskuje ekonomiczne efekty wyższe niż inni, ale także człowieka
o ustalonych walorach duchowych i etycznych. Te cechy, jakie walo­
ryzowane są przez mieszkańców stepu, tworząc pewien model osobo­
wości (lub jak wolimy to prościej nazwać — wizerunek), stanowią za­
sadniczy przedmiot naszych zainteresowań. Czynnikiem mającym za­
sadniczy wpływ na charakter wizerunku pasterza jest stosunek mon­
golskich mieszkańców stepu do przestrzeni i sposób sytuowania się
w niej. Dlatego wizerunek pasterza interesuje nas nie jako oderwana,
sama w sobie i zamknięta całość, ale wyłącznie w odniesieniu do warun­
ków w jakich egzystują pasterze, do rozległych przestrzeni stepu i swo­
jego rodzaju mikrokosmosu czyli j u r t y . Tym też należy tłumaczyć pod­
tytuł tej pracy.
Ukształtowane w Europie pojęcie „dobrego pasterza" nawiązuje —
jak wiadomo — do idei filozoficzno-etycznych, religijnych, jakie zrodziły
się w kręgu starożytnych kultur śródziemnomorskich. Najpełniejszym
rozwinięciem tych idei stał się Dobry Pasterz oznaczający samego Je­
zusa Chrystusa; symbolizuje go również Baranek Boży (Agnus Dei),
zoomorfizacja wizerunku Człowieka-Boga. Związek ten przedstawiają
rzeźby ukazujące mężczyznę trzymającego na ramionach jagnię. W Azji
Centralnej takiego archetypicznego związku człowieka i zwierzęcia nie
odnajdujemy. W pasterskiej par excellence kulturze Mongolii pasterz
jest zawsze jeźdźcem. Jeśli cokolwiek cięższego przenosi, korzysta z po­
mocy konia, nigdy też pieszo nie podąża za stadem.
Europejski (chrześcijański) wizerunek Dobrego Pasterza ma wymia­
ry mistyczne, boskie. Zawierają się w nim wyobrażenia o grzechu pier-

212

L E C H MROZ, J A C E K OLĘDZKI

worodnym, winie, odkupieniu i zbawieniu wiecznym. W zakresie postu­
la ty wnym sens tego pojęcia określa Dekalog czy też nakaz umiłowania
bliźniego. Azjatycki (mongolski) wzorzec „dobrego pasterza" odwołuje
się do pojęć etycznych, bardziej — jak można sądzić — materialistycznych. We wzorcu t y m również występuje uznanie marności ludzkiej,
jednakże nie tylko w wymiarach samego rodzaju ludzkiego, lecz zgod­
nie z wyobrażeniami reinkarnacyjnymi w powiązaniu z całym światem
istot żywych, a więc n a t u r ą , środowiskiem naturalnym. Jest ono też
wartością samą w sobie, wartością, która spowodowała zrodzenie się za­
kazów nawet rolniczego przeobrażenia otoczenia. Jest to sakralizacja
ziemi — pastwiska, lecz nie pola.
Ustalenia te mają dla naszych dalszych rozważań zasadnicze zna­
czenie. Wydaje się bowiem, że azjatycka odmienność symbolizacyjna
„dobrego pasterza" stała się czynnikiem urealniającym sens pojęcia po­
kory, sprowadzającej się w mongolskich tradycjach nie tyle do uzna­
nia grzeszności natury ludzkiej, ile niedoskonałości, czy też względności
ludzkiej dominacji w świecie, a w konsekwencji względności ludzkich
dokonań, bezrefleksyjnej aktywności życiowej, aktywności cywilizacyj­
nej. O tej odmienności można mówić w odniesieniu do późnych dziejów
stanowiących jakby rekapitulację wcześniejszej, niezwykle burzliwej
przeszłości ludów, zamieszkujących Azję Centralną.
Nasz przyczynek do sposobów zajmowania przestrzeni, sposobów jej
zagospodarowania, wykorzystywania środowiska naturalnego w Mongo­
l i i jest zarazem próbą ukazania k r y t y k i , jaka zrodziła się w kulturze
tego kraju w stosunku do europejskich koncepcji przemian społecznych.
Podjęty temat analizujemy przede wszystkim na podstawie mate­
riałów gromadzonych na przestrzeni kilkunastu lat przez ekspedycję et­
nograficzną Polskiej Akademii Nauk do Mongolii kierowaną przez prof,
dr. Witolda Dynowskiego. Materiały te pochodzą głównie z somonu Ba­
jan w ajmaku Centralnym, gdzie przez wiele lat były prowadzone kom­
pleksowe badania o charakterze monograficznym i dużym stopniu szcze­
gółowości, i do którego to somonu odnosimy w zasadzie naszą wypo­
wiedź. Korzystamy jednak także z danych porównawczych, zebranych
w somonach sąsiadujących: Bajan Dzurch, Bajan Dżargałan, Bajan Ca­
gaan, Sumber i Sergelen, oraz w somonach ajmaku chubsugulskiego
(Rinczin-Lhumbe, Tunel) i ajmaku kobdowskiego (Bułgan), wreszcie
z licznych miejsc znajdujących się na szlakach odbytych podróży.
UWAGI NAD KOCZOWNICZYM P A S T E R S T W E M W MONGOLII

Zastanawiając się nad jakością procesów osadniczych w Mongolii
współczesnej chcemy zatrzymać się przez chwilę przy określeniu „koczownictwo mongolskie" czy nawet tylko „koczownictwo w Mongolii".
Zrozumienie tego ma istotne znaczenie dla sposobu widzenia Mongołów

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

213

przez Europejczyków i uświadomienia sobie specyfiki i mechanizmów
kształtujących odrębność mongolskich wzorców etycznych i egzysten­
cjalnych.
Uwagi rozpoczniemy od zastanowienia się nad miejscem, jakie w teo­
retycznych propozycjach systematyzujących zjawiska określane takimi
mianami jak: koczownictwo, nomadyzm itp., zajmują Mongołowie z ich
sposobem życia, wypasem stad i sezonową zmianą miejsc pobytu. Właś­
ciwie żaden ze znanych z dotychczasowej literatury schematów klasy­
fikujących zjawiska migracji nie nadaje się bez zastrzeżeń do umie­
szczenia w nim również Mongołów. Autorzy wszystkich bardziej zna­
nych koncepcji posługiwali się — jak można wnosić — pewnymi upro­
szczonymi stereotypami myślenia. Zarówno przedstawiciele dziewiętna­
stowiecznej nauki, jak i ci, którzy współcześnie próbują wypracować
ogólną teorię i systematykę migracji, skłaniają się ku sugestii, że wszyst­
kie lub prawie wszystkie formy życia koczowniczego, nomadycznego, pa­
sterskiego etc, wynikają z niższego poziomu rozwoju kultury i prawie
zawsze kończą się osiedleniem wtedy, gdy zachodzą zasadnicze moder­
nizujące daną społeczność zmiany. Wystarczy nawet niezbyt dokładna
znajomość koczownictwa poszczególnych społeczności azjatyckich, żeby
z pełnym przekonaniem sprzeciwić się tak upraszczającemu myśleniu.
Wśród bardziej znanych w literaturze propozycji wspomnieć nale­
ży o schematach Fairchilda, Ravensteina, a przede wszystkim Haberlego . J e d y n ą do ostatnich niemal lat koncepcją, na którą warto zwró­
cić uwagę jest mało znana lub raczej zapomniana propozycja, której
autorem jest polski antropolog Feliks Gross . Jest oczywiste, że od
przedstawienia przez Grossa jego teoretycznej koncepcji stan wiedzy
dość wydatnie się rozszerzył. Ale ważne jest, że Gross — jako chyba
jedyny — próbuje uwzględnić zarówno historyczny, etnologiczny, jak
i socjologiczny punkt widzenia. Dzięki temu jego schemat daleko peł­
niejszy jest niż jakikolwiek wcześniejszy i współczesny mu, a nawet
i późniejsze.
1

2

W latach powojennych rozważania nad zjawiskami migracji i próby
uporządkowania ich podejmowało szereg autorów. Głównie socjologów,
jak np. Rossi, Mac Donald, George, Bogue . Jednakże ich teoretyczne
3

1

E . G. R a v e n s t e i n , The Laws of Migration, "Journal of the Royal Sta­
tistical Society", 48 (June 1885); 52 (June 1889); H . P. F a i r c h i l d ,
Immigra­
tion: A World Movement and Its American Significance, New York 1925; R. H eb e r l e , Theorie der Wanderungen; Soziologische Betrachtungen, "Schmollers Jahrbuch", L X X V / l :
1955.
F . G r o s s , Koczownictwo,
Warszawa
1936.
' D. J . B o g u e , Internal migration, [w:] P. M. H a u s e r and O. D. D u nc a n , The Study of Population, University of Chicago Press, 1961; P. G e o r g e ,
Types of Migration of the Population According to the Professional and Social
Composition of Migrants, [w:] C. J . J a n s e n, Readings in the Sociology of Mi­
gration, Oxford 1970 J . M a c D o n a l d , Migration versus non-migration: regional mi2

214

L E C H MROZ, J A C E K OLĘDZKI

propozycje dotyczą wyłącznie zjawisk migracji we współczesnych spo­
łeczeństwach industrialnych, jak migracje ze wsi do miast, migracje
zarobkowe etc; zatem tylko pewnych wybranych form migracji. Chcie­
libyśmy natomiast zwrócić uwagę na pracę Petersena . Ponieważ jest
to w tej chwili najpełniejsza próba kategoryzacji zjawisk migracji,
uwzględniająca przy t y m w miarę pełnie zakres jej różnorodności i form,
a także czynników odgrywających istotną rolę i decydujących o m i ­
gracji dawniej i współcześnie, wydaje się nam uzasadnione przedstawie­
nie tego schematu.
4

Schemat zjawisk migracji wg Petersena

Relacja
Natura i człowiek

Siła
migracyjna
nacisk eko­
logiczny

Rodzaj
migracji
prymitywna

Typ migracji
konserwatywna
wędrówka
koczownictwo
(włóczęgostwo)

innowacyjna
ucieczka
z ziemi

przymusowa

przesiedlenie

handel niewolnikami

narzucona
(bodźcowa)

ucieczka

handel siłą roboczą

wyższe
aspiracje

wolna

grupowa

pionierska

pęd społeczny

masowa

osiedlenie

urbanizacja

Państwo (lub od­
powiednik)
i człowiek

polityka
migracyjna

Człowiek i jego
formy
Zachowanie
zbiorowe

Nowością schematu Petersena w stosunku do wcześniejszych pro­
pozycji jest m. in. zwrócenie uwagi na innowacyjny bądź konserwatyw­
ny charakter pewnych ruchów migracyjnych. Najbardziej podstawową
kategorią jest migracja prymitywna — wynik starcia z przyrodą i pre­
sji ekologicznej; jest to najistotniejsza dla nas tutaj forma migracji.
„Migracja prymitywna nie określa wędrówek ludów prymitywnych,
lecz ruch spowodowany nieumiejętnością człowieka stawiania czoła si­
łom p r z y r o d y " . Jest to dość nowatorskie w literaturze spojrzenie na
problem migracji i jej przyczyny, spowodowany konfliktem człowiek-przyroda. Stąd też można zrozumieć, dlaczego w kategorii „migracje
prymitywne" zawarł Petersen także „ucieczkę od ziemi"; słabym punk-,
tern takiego zaszeregowania jest to, że ucieczka od ziemi może być spo­
wodowana także innymi względami, np. chęcią poprawy sytuacji ma­
terialnej i — jak współcześnie — stałymi poborami miesięcznymi oraz
5

gration differentials in rural Italy, [w:] International Population Conference 1961; P.
R o s s i , Why Familes Move: Study in the Social Psychology of Urban Residential
Mobility, Free Glencoe Press, 1955.
W. P e t e r s e n , A General Typology of Migration, [w:] J a n s e n,
Readings
in the
Sociology...
' P e t e r s e n , op. cit., s. 55.
4

215

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

dysponowaniem czasem wolnym, a nie tylko niemożliwością ujarzmienia
przyrody (co wszakże nie podważa innowacyjnego charakteru ucieczki
od ziemi).
Pośród konserwatywnych typów migracji prymitywnej czyni Pe­
tersen dalsze uściślenie, wyróżnia tutaj: wędrówki ludów, wędrówki
morskie, zbieractwo, nomadyzm (w sensie pasterstwa). T y m samym ka­
tegoria migracji określana przez Petersena jako „wędrówki prymityw­
ne" przedstawia się następująco:
wędrówki prymitywne

1

konserwatywne

innowacyjne

I
ucieczka od ziemi
wędrówka
koczownictwo
J
1
(włóczęgostwo)
wędrówka ludów
wędrówki morskie

I

zbieractwo

I

nomadyzm
(pasterstwo)

Przez określenie wędrówki (ludów i morskie) Petersen rozumie prze­
mieszczanie się dużych formacji (grup, narodów) na znacznych stosun­
kowo przestrzeniach, po lądzie lub morzu, w poszukiwaniu nowej o j ­
czyzny. W odróżnieniu koczownictwo — zarówno zbieractwo jak i pa­
sterstwo — ma znacznie skromniejszy charakter, przemieszczenia do­
konują się na znacznie mniejszym obszarze, a celem jest poszukiwanie
codziennej porcji pożywienia dla ludzi i karmy dla zwierząt. Grupa l i ­
czy z reguły znacznie mniej osób — jest to wędrująca rodzina czy ród,
nie zawsze nawet plemię: ruch odbywa się wtedy „na oślep tam i z po­
wrotem, po swoim terenie" .
Mongolskie pasterskie koczownictwo można przyporządkować katego­
r i i seminomadyzmu okresowego, jednosiedzibowego wg koncepcji Grossa
lub określić jako nomadyzm — typ koczownictwa będący konserwa­
tywną formą wędrówek prymitywnych odwołując się do Petersena. Każ­
de z tych określeń zastosowane do mongolskiego pasterstwa budzi wąt­
pliwości, ale gdyby próbować zastanowić się, które jest bliższe, to jed­
nak chyba bardziej odpowiednia wydaje się terminologia zastosowana
przez Grossa. Wprawdzie stałość zimowych siedzib jest także w pew­
nym sensie względna i niejednokrotnie zimowe pastwiska nie pokry6

P e t e r s e n , op. ext., s. 56.

216

L E C H MRÓZ, J A C E K OLĘDZKI

wają się z terenem zimowych siedzib, co ma na myśli Gross mówiąc
0 seminomadyzmie, ale można w zasadzie przyjąć, że zimowanie części
stad, a przede wszystkim ludzi dokonuje się w stałym, ściśle określo­
nym miejscu — obecnie najczęściej centrum brygady lub somonu. Tam
też przechowywane są w specjalnych pomieszczeniach — magazynach
zimowe j u r t y oraz część sprzętów; w momencie odkoczowania wraz ze
stadami wiosną na pastwiska dobytek pozostaje w owych magazynach.
Współcześnie o poszczególnych przekoczowaniach, a także o miejscu zi­
mowania nie decyduje sam pasterz, lecz władze somonowe. Jednakże
1 dawniej przekoczowania — zarówno w czasie jak i przestrzeni — tak­
że nie zależały wyłącznie od pasterza, warunkowane były decyzjami idą­
cymi od nojonów bądź klasztornych zwierzchników (jak w przypadku
szabinarów). Miejscami zimowisk były niejednokrotnie analogicznie do
dzisiejszych somonów centra administracyjne — miejsca, gdzie znajdo­
wały się klasztory; tam bowiem zarazem znajdowało się zazwyczaj admi­
nistracyjne centrum jamyn i miejsce pobytu lokalnego feudała, centrum
handlowe a czasami także rzemieślnicze. Tak więc można w zasadzie
przyporządkować mongolskie koczownicze pasterstwo terminowi Grossa
seminomadyzm okresowy, jednosiedzibowy.
Znacznie więcej zastrzeżeń budzi w przypadku pasterstwa mongol­
skiego określenie Petersena. Mimo iż jest to — jak wspominaliśmy —
jedna z najnowszych i najpełniejszych współczesnych teorii, zaszere­
gowanie form pasterstwa koczowniczego w Azji Centralnej (a także —jak się wydaje — w Afryce Płn.) do konserwatywnej formy wędrówek
prymitywnych jest naszym zdaniem niewłaściwe. W przypadku paster­
stwa mongolskiego błąd takiego klasyfikowania uwidacznia się jeszcze
bardziej. Zastrzeżenie budzi przede wszystkim przyjęte założenie, że
pasterstwo (w t y m oczywiście także mongolskie) jest wynikiem nie­
możności poradzenia sobie przez człowieka z naturą, warunkami geogra­
ficznymi, klimatycznymi etc, wynikiem presji ekologicznej. Wniosek
nasz jest w przypadku koczownictwa pasterzy mongolskich dokładnie
przeciwstawny. Pasterstwo mongolskie nie jest wynikiem niemożności
poradzenia sobie z naturą, ale wynikiem optymalnego dostosowania się
do natury, najlepszego wykorzystania możliwości ekologicznych i możli­
wości jakie daje natura w tej części świata. Nad koncepcją Petersena,
podobnie jak prawie wszystkich innych teoretyków zjawisk migracji,
ciąży punkt widzenia człowieka osiadłego, przede wszystkim przedsta­
wiciela społeczności prowadzącej osiadły tryb życia i trudniącej się
u p r a w ą ziemi, lub innymi podobnymi zajęciami. T y m samym autorzy
nieświadomie przyjmują ów wzór życia jako najdoskonalszą formę, a sto­
pień zbliżenia koczowników i innych społeczności nierolniczych oraz m i ­
grujących do ich wzorca decyduje o pozycji w prezentowanych teoriach
i schematach. Mamy tutaj wyraźnie do czynienia z wartościowaniem,
z postawą, którą określilibyśmy jako agrocentryzm. (Nie jest to ter-

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

217

min stosowany lub choćby znany w naukach społecznych, ale wydaje
się nam, że możemy go zaproponować dla określenia opisanej wyżej po­
stawy wartościującej.)
Jeszcze większe zastrzeżenia budzi zaliczanie wędrówek paster­
skich — zwłaszcza jeśli ma się na uwadze wędrówki pasterzy mongol­
skich — do migracji konserwatywnych. Według cytowanego wyżej okre­
ślenia Petersena, migracje konserwatywne to te, które są powodowane
chęcią zachowania dotychczasowego (tradycyjnego) sposobu życia. Prze­
kształcenia, jakie obserwujemy we wzorze mongolskiego pasterstwa w y ­
raźnie mówią, że nie chodzi tutaj o zachowanie wzorca tradycyjnego,
nie mamy zatem do czynienia z postawą konserwatywną. Jest to mody­
fikacja, ale w obrębie modelu sposobu życia i gospodarki, nie narusza­
jąca go, lecz zmieniająca zgodnie z rozwojem techniki, nauki, zgodnie
z postępem. I nie trzeba aż „ucieczki od ziemi", by dostrzec innowacyj­
ne zmiany związane z koczowniczym pasterstwem w Mongolii.
Kończąc t ę część naszych rozważań chcielibyśmy zwrócić jeszcze
uwagę na pewną zasadniczą — naszym zdaniem — cechę koczownictwa
pasterskiego różniącą je od nomadyzmu. (Przeciwstawiamy bowiem te
dwa terminy i przyjmujemy założenie, że koczowanie jest sposobem
życia związanym często z pasterstwem bądź podobnymi zajęciami i wy­
nikającym z warunków ekologicznych, nomadyzm zaś — permanentną
wędrówką i życiem nastawionym na stałą zmianę).
Dla tych społeczności, które prowadzą życie osiadłe, koczownictwo
jest swobodnym przemieszczaniem się, nieskrępowaniem przestrzenią.
Faktycznie jednak granice, w obrębie których mogą się poruszać są dla
koczowników równie określone jak granice przebywania społeczności
osiadłych — choć rzecz jasna obejmują one znacznie większy obszar
w kilometrach. Jakiekolwiek zaburzenie w t y m rytmie, zmiana rejo­
nów koczowania, prowadzi do sytuacji równie niepokojących arata jak
konieczność zmiany ustalonego rytmu pracy w polu w przypadku osia­
dłej ludności rolniczej. Względna stabilność koczowników wyraża się
w rozwiniętym zespole wierzeń i wyobrażeń dotyczących domostwa,
w skomplikowanej symbolice, rytuałach obowiązujących podczas budo­
wy j u r t y . Potwierdzeniem mogą być badania prowadzone przez Wasi­
lewskiego na temat symbolicznej roli j u r t y i publikowane przez niego
wnioski. Ten sam autor przy analizie roli kamieni podkładanych pod
trójnóg, na k t ó r y m ustawiano kocioł w trakcie przygotowywania posił­
ków zwraca uwagę na gest odsunięcia jednego z nich w kierunku nowe­
go koczowiska (gest wykonywany jest w momencie przygotowań do zmia­
ny miejsca pobytu) wyjaśniając zarazem: „jest w t y m skromnym geście
zamiar paradoskalnego pogodzenia konieczności zmiany miejsca i prag­
nienia jego stałości czy kontynuacji" .
7

7

J . S. W a s i l e w s k i , Kategoria przestrzeni w kulturze koczowniczej.
Anali­
za przestrzenna jurty mongolskiej, „Etnografia Polska", t. X I X : 1975, z. 1, s. 112.

218

L E C H MRÓZ, J A C E K OLĘDZKI

Termin nomadyzm proponujemy stosować tylko do tych społecznoś­
ci, dla których wędrówka i przemieszczanie jest podstawową cechą ży­
cia, warunkującą całokształt ich kultury. Nastawienie na permanentny
ruch, na reperkusje w stosunku do przestrzeni oraz samego faktu prze­
mieszczania, uwidacznia się m . in. w braku wykształconego zespołu
wierzeń dotyczących domostwa; domostwo bowiem — namiot, szałas,
wóz itp. — pełni tylko rolę osłony przed niepogodą, miejsca do spania
etc., a nie punktu w kosmosie — mikrokosmosu we wszechświecie, jak
np. u koczujących pasterzy mongolskich. Jeśli przyjąć taką tezę, zrozu­
miałe stanie się stwierdzenie wypowiedziane przez jedną z przedstawi­
cielek koczujących pasterzy, Torgutkę z Mongolii: „pasterze nie lubią
się przenosić" — t j . przemieszczają się z uwagi na stada, ale w pew­
nym sobie znanym dobrze obszarze i nie jest taki fakt traktowany, jak
zmiana miejsca, jak przenosiny. Przenosiny poza obręb znanego, swo­
jego terytorium, dalsza migracja traktowana jest tak samo niechętnie,
jak niemile widziana jest konieczność zmiany miejsca pobytu i zamiesz­
kania u przedstawicieli społeczności osiadłych.
8

P O W S T A N I E SOMONU B A J A N

Powstanie somonu Bajan i struktura ludności w chwili jego two­
rzenia, istnienie miastotwórczych ośrodków, jakimi były klasztory, pozo­
stają w bezpośredniej zależności od najważniejszych momentów historii
Mongolii i od procesów, jakie dokonywały się w czasach dawniejszych.
Momentem istotnym dla historii Mongolii i dla sytuacji w jakiej znaj­
dowała się w chwili uzyskania autonomii a potem w czasie rewolucji
jest data 1691. Rok, w k t ó r y m Mongołowie na kilka stuleci utracili nawet
pozorną samodzielność. Jednym z efektów przyłączenia do Chin było
wprowadzenie stosunkowo szybko nowego podziału administracyjnego;
podział ten zachował się jeszcze po rewolucji 1921 r. Dzisiejszy Bajan
somon leżał na terenie Beesijin choszuu przemianowanego w 1911 r.
na Darchan czin Wangijn choszuu. Terytorium obecnego somonu Bajan
stanowiło południowy skrawek choszunu Darchan czin wana, Tuszetuchańskiego ajmaku. Dokładniej dawny podział administracyjny na choszuny, somony i mniejsze 10-jurtowe zespoły, przetrwał niezmieniony
aż do śmierci ostatniego bogdogegena i proklamowania republiki. Dopie­
ro w 1931 r. gdy urgunłowały się nowe zasady organizacji państwa prze­
prowadzony został nowy podział administracyjny; przetrwał on w zasa­
dzie do dzisiaj. Ponieważ somony zostały jednocześnie — w latach pięć­
dziesiątych, w okresie uspółdzielczenia — uznane za spółdzielnie, po­
wołano w ich obrębie mniejsze komórki: brygady; centra brygad stano8

Badania prowadzone w somonie Bułgan ajmaku kobdoskiego w 1975 г.;
L . M r ó z , Rytm torguckiego koczowania, „Etnografia Polska", t. X X I : 1977, z. 1.

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

1. Wyobrażenie Mongoła z czasów Czyngis-chana (Według C.
V. H e b e r t - S ' t e v e n s, Dans steppes de Gengis Khan, Paris

219

Arthaud,
1958)

220

L E C H MRÓZ, J A C E K OLĘDZKI

wią obecnie najniższe jednostki władzy terenowej. W obrębie poszcze­
gólnych brygad istnieją zespoły rodzin tzw. suiry, które razem koczują
i wykonują pracę dla spółdzielni. Suiry istniejące na zasadach więzi
rodzinnych są jednocześnie jedynymi nieformalnymi zespołami gospodar­
czymi, zespołami kultywującymi zarazem pewien tradycyjny zespół tre­
ści i więzi rodzinnych .
W społeczności, gdzie większość koczowała przemieszczając się na ko­
lejne — w zależności od pory roku — pastwiska i gdzie także wraz
z dworami koczowali nojonowie a nawet część łamów, stałe klasztory
stanowiły siłą rzeczy jedyne trwałe punkty w stepie, przekształcające się
stopniowo w ośrodki typu miejskiego. Przy klasztorach znajdowały się
szkoły, zespoły rzemieślników, funkcjonowały jamyny choszunowych
książąt. Tam też tworzyły się skupiska handlowe; jest zatem oczywiste,
że klasztory wraz z całym towarzyszącym kompleksem stanowiły miej­
sce ciążenia aratów a z czasem stały się zaczątkami osiedli typu miejskie­
go . Uwidoczniło się to zwłaszcza po rewolucji — dawne zespoły klasz­
torne stały się ośrodkami nowej administracji i nowych władz.
Somon Bajan w obecnych granicach terytorialnych powstał w 1922 r.
a zatem w rok po rewolucji mongolskiej. Centrum administracyjne so­
monu zlokalizowane zostało wówczas w pobliżu rzeki Chamrus w k o t l i ­
nie o tej samej nazwie; znajduje się ona przy wschodniej granicy, pra­
wie w środkowej części bardzo wydłużonego terytorium somonowego.
Pierwsze centrum somonu składało się z kilkunastu zaledwie j u r t oraz
paru niewielkich drewnianych budynków a raczej komórek o przezna­
czeniu gospodarczym. Także w jurtach mieściły się instytucje takie jak
administracja somonu, szkoła, biblioteka, sklep oraz zespół lekarski.
W Chamurs mieszkało kilkanaście rodzin pracowników centrum.
Bezpośrednio po rewolucji nadal utrzymywała się dawna struktura
feudalnej władzy duchowej. Podstawy jej stanowiło kilkanaście zespo­
łów mniejszych i większych klasztorów oraz związane z nimi osiedla,
złożone z niewielkich budynków drewnianych zamieszkiwanych przez ła­
mów oraz j u r t ludności pasterskiej — szabinarów. Szabinarzy od daw­
na zamieszkiwali na terenie dzisiejszego somonu Bajan; część z nich
została w X I X w. przesiedlona z innych obszarów.
Na terytorium Bajan somonu znajdowało się sześć zespołów sakral­
nych świątynno-klasztornych. W części północnej, przy samej zachodniej
granicy — w Bajan czuluut — znajdowała się wielka kamienna świąty­
nia a przy niej duże osiedle przyklasztorne składające się z drewnianych
budynków i jurt (prawdopodobnie nosiła nazwę Ta wind). Również przy
zachodniej granicy w środkowej części somonu znajdował się — koło
9

10

9

Problemy te o m ó w i o n o dokładnie w pracy: W. D y n o w s k i ,
Mongolia, Wrocław 1968, s. 148-189.
D y n o w s k i , op. cit, s. 57.
1 0

Współczesna

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

Plan I . Ludność zamieszkująca terytorium somonu Bajan w okresie
cym rewolucję

221

poprzedzają­

I — terytorium gdzie zamieszkiwali Barguci, 2 — terytorium zamieszkiwane przez szabinarów, poddanych ś w i ę t e g o lamy Bambar-Erdeni, 3 — terytorium zamieszkiwane przez pod­
danych Darchan czin wana, 4 — Cajdam, w pobliżu którego zamieszkiwali szabinarzy cajdamskiego bagu, otoku Ceben-nima, 5 — terytorium, gdzie żyli szabinarzy z otoku Erchijn,
6 — terytorium zamieszkiwane przez szabinarów z otoku Bubyn. A — duże osiedla klasztorne
istniejące do k o ń c a lat trzydziestych X X w., В — pojedyncze niewielkie ś w i ą t y n i e i domy
modlitewne ł a m ó w , w y s t ę p u j ą c e do końca lat trzydziestych X X w. (Wszystkie plany: L . Mróz,
J . Olędzki)

222

L E C H MROZ, J A C E K OLĘDZKI

Ebur cagaan czuluut — klasztor świętego lamy Bambar-Erdeni; zespół
klasztorny liczył siedem świątyń kamiennych i drewnianych oraz dużych
rozmiarów osiedle przyklasztorne. Nieopodal dzisiejszego centrum somonowego — w Santin churał — znajdowała się niewielka świątynia
drewniana i osiedle bliżej nieokreślonej wielkości (prawdopodobnie byia
to świątynia o nazwie Junsz). Przy granicy zachodniej, w kierunku po­
łudniowym znajdowała się drewniana świątynia Agujt a przy niej nie­
wielkie osiedle. W tej samej części somonu, ale przy granicy wschod­
niej stała drewniana świątynia Ergenek, przy niej niewielkie osiedle.
I wreszcie na samym południu terytorium Bajan somonu mieścił się ze­
spół dwóch drewnianych świątyń i trzecia większa kamienna — Elgen;
przy nich także znajdowało się osiedle. Te przyklasztorne osiedla to czę­
sto tzw. dżasy — „gospodarstwa klasztorne", gdzie zamieszkiwała służba
klasztorna.

Ryc. 2. Obmywanie dziecka w łoju baranim po pierwszych ostrzyżynach. Somon
Bajan 1968 r. (Wszystkie fotografie: L . Mróz, J . Olędzki)

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

223

Największym skupiskiem ludzkim był oczywiście Bamar, samych
mnichów przy zespole klasztornym zamieszkiwało podobno aż 2 tys.
W innych świątyniach ilość mnichów była mniejsza, w Bajan czuluut
kilkuset, a w pozostałych ośrodkach jeszcze mniejsze skupiska, liczące
dwadzieścia czy tylko kilkanaście osób. Mimo tak znacznego zróżnicowa­
nia była to ogółem znaczna społeczność, przewyższająca swą liczebnością
całość ludności pasterskiej zamieszkującej obecne terytorium tego somo­
nu.
W trzydziestych latach wszystkie wyliczone wyżej klasztory i osiedla
przyklasztorne zostały zniszczone; dzisiaj nie ma po nich żadnych śladów.
Być może, oprócz skupisk klasztornych znajdowały się na obszarze dzi­
siejszego somonu Bajan jakieś inne dawne ośrodki administracyjne —
związane z feudalną władzą świecką, w której posiadaniu znajdowała
się większość tutejszych pastwisk, wodopojów itd. Niestety nie udało
się zlokalizować istnienia w przeszłości takich ośrodków. Albo zatarła się
o nich całkowicie pamięć albo znajdowały się one w innych miejscach,
w bliskim nawet sąsiedztwie lecz poza granicami somonu.

Ryc. 3. Opasywanie deli pasem jedwabnym, ochraniającym jeźdźca przed w s t r z ą ­
sami w czasie jazdy na koniu. Somon Bajan 1966 r.

Po zniszczeniu w latach trzydziestych klasztorów, centrum admini­
stracyjne w Chamrus było przez kilkanaście następnych lat jedynym
trwałym osiedlem na obszarze całego somonu Bajan. Zamieszkująca

224

L E C H MROZ, J A C E K OLĘDZKI

w Bajan ludność pasterska zmieniała miejsca pobytu zgodnie z tradycją
koczowniczą. Można jednak już mówić o zmianach a nawet o pewnych
zasadniczych ograniczeniach. Zanikły całkowicie okresowe, dalekie w ę ­
drówki do sławnych klasztorów, zaprzestano również przekoczowań do
dalszych żyznych pastwisk, chociażby w pobliże rzeki Kerulen. Obowią­
zywały surowe zakazy opuszczania granic macierzystego somonu — zna­
ne były one zresztą i z czasów dawniejszych, przedrewolucyjnych, kiedy
opuszczenie granic choszunu możliwe było tylko za przyzwoleniem choszunowego zwierzchnika; teraz jednak obszar koczowania został jeszcze
bardziej zawężony. Był to etap kształtowania nowych zasadniczo rygo­
rów, ograniczających dawną ruchliwość pasterzy, przysposabianie do
ściślejszych więzi z administracyjnie wyznaczonym terenem.

Ryc. 4. Pozycja jeźdźca na koniu (jeździ się na nogach wyprostowanych). Somon
Bajan 1966 r.

Bezpośrednio po I I wojnie światowej przez terytorium somonu zaczęto
budować odcinek kolei Ułan Bator — Pekin, który przeciął południkowo somon na całej długości. Wzniesiono przy stacji kolejowej Mant (usy­
tuowanej w środkowej części somonu), spore osiedle domów murowa-

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

225

nych, magazyny kolejowe, budynki administracyjne, elektrownię, pa­
rowozownię, piekarnię i sklepy. Prace wykonywane były głównie przez
więźniów, a projektowane i nadzorowane przez specjalistów radzieckich.
W 1957 r. ekipy te opuściły soman Bajan przekazując władzom mongol­
skim całe mienie osiedla kolejowego i budynków nadzoru. W t y m roku
centrum administracyjne z Chamrus przeniesione zostało do opuszczonych
budowli w pobliże osiedla kolejowego i stacji kolejowej Mant. Od tego
czasu datuje się powstanie trwałego centrum administracyjnego i zara­
zem osady Bajan.

Ryc.

5. Dwa rodzaje konstrukcji kół stosowanych w wozach. Krawędź
szprychami obita sierścią. Somon Bajan 1964 r.

15 — E t n o g r a f i a

Polska, X X I V ,

z. 1

koła ze

226

L E C H MRUZ, J A C E K OLĘDZKI

Chcielibyśmy jeszcze kilka słów poświęcić samej tradycji pasterskiej
i trwałości wzorca koczowniczego życia. Najprawdopodobniej żywa na­
dal jego aktualność bierze się z doskonałości, z zasad i form, które okre­
ślone zostały już w bardzo odległej przeszłości. Jest zadziwiające i god­
ne specjalnego podkreślenia, że mimo rozmaitych sytuacji w ciągu historii
Mongołów, mimo przekształceń zapoczątkowanych rewolucją zasadnicze
elementy pasterskiej kultury trwają niezmienione niemal od wielu stu­
leci. Podstawowy zrąb pasterskiej kultury aratów uformował się już
około X I I I w., a może nawet nieco wcześniej. Pomieszczeniem mieszkal­
nym Mongołów X I I I - X I V w. była — tak jak i współcześnie — woj­
łokowa jurta. „Domy ich są okrągłe, na podobieństwo namiotu, wykona­
ne z prętów i cienkich pałek, u góry, pośrodku budowli znajduje się
okrągłe okno, k t ó r y m wpada światło, a także wychodzi dym, dlatego że
w środku palą zawsze ogień; ściany i dach pokryte są wojłokiem, drzwi
także zrobione z wojłoku" — pisze C a r p i n i w relacji ze swojej podróży
do Azji Centralnej i ziem imperium mongolskiego. Nawiasem mówiąc
11

Ryc. 6. W wizerunku „dobrego pasterza" w Mongolii nie ma gestu obejmowania
owcy. Somon Bajan 1966 r.
" P. C a r p i n i ,
1967, s. 135.

cyt. za Istorija

Mongolskiej

Narodnoj

Respubliki,

Moskva

J

227

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

jeszcze współcześnie można napotkać także wojłokowe drzwi w jurtach
mongolskich, zwłaszcza u tych aratów, którzy zamieszkują z dala od
centrów somonowych w bardziej oddalonych rejonach kraju. Informacja
Carpiniego wskazuje także na fakt opanowania i powszechnej umiejętno­
ści u trzynastowiecznych Mongołów obróbki sierści i produkcji wojłoku.
Koczownicze pasterstwo i hodowla zwierząt ukształtowały swoisty jad­
łospis aratów. Cagaan ide — białe jedzenie (produkty mleczne), którym
podejmowany jest gość wchodzący do j u r t y i które stanowi poważną
część diety współczesnych pasterzy jest także bardzo starym elementem
w tradycji mongolskiej. ,,Ze źródeł wyraźnie wynika, że Mongołowie
w tym czasie ( X I I I w.) przygotowywali wyroby mięsne i mleczne prawie
tak, jak robią to teraz. Do tych mlecznych produktów należą kumys
(czige), mało (cagaan tos), suszony twaróg (churut)" stwierdza Historia
Mongolii .
Także wzór spędzania czasu i forma świętowania wykazuje
zadziwiającą trwałość, jak podaje bowiem cytowana praca już w X I I I w.
najbardziej Mongołowie lubili organizować „trzy męskie konkurencje"
(erijn gurwan naadam) — zapasy, strzelanie z łuku i zawody konne .
Gospodarka aratów miała charakter samowystarczalny. „Głównym
zajęciem mongolskiego narodu była ekstensywna koczownicza hodowla.
Bogactwo kraju stanowiły stada bydła, owiec, wielbłądów, tabuny koni.
Araci koczowali niewielkimi grupami ailów, przechodząc z jednego miej­
sca na drugie w zależności od pory roku w poszukiwaniu pastwisk dla
zwierząt. Każda grupa aratów przemieszczała się w granicach ściśle w y ­
znaczonego rejonu, znajdującego się we władzy feudała, do ziemi k t ó r e ­
go araci byli przywiązani i skąd nie mieli prawa odkoczować" . Używa­
nie pastwisk i regulowanie wypasu na nich zależało od nojona, właścicie­
la tych pastwisk. Należy dodać, że jeszcze w okresie wspólnoty pierwot­
nej pastwiska stanowiły własność rodów, dopiero po uformowaniu się
społeczeństwa mongolskiego stały się one własnością feudałów — cho­
ciaż zimowe pastwiska (których było mniej niż letnich i które stano­
wiły niezmiernie ważny element w gospodarce aratów) jeszcze przez wie­
le stuleci były dziedzicznie przekazywaną własnością poszczególnych
rodów. W wielu przypadkach dopiero rewolucja i zmiany spowodowa­
ne powstaniem nowego państwa przerwały ten ciąg tradycji dyspono­
wania zimowymi pastwiskami.
12

13

14

ŚRODOWISKO

NATURALNE

Obszary somonu Bajan znajdują się w strefie stepów, które zajmują
26,1% powierzchni Mongolskiej Republiki Ludowej. Obszary te są re12

13

14

Istorija
Istorija
Istorija

Mongolskoj...,
Mongolskoj...,
Mongolskoj...,

s. 135.
s. 136.
s. 147.

228

L E C H MRÓZ, J A C E K OLĘDZKI

prezentatywne w stosunku do najważniejszego zróżnicowania geograficz­
nego Mongolii . Zapewniają one warunki dla rozwoju najczęstszego mo­
delu mongolskiej gospodarki hodowlano-pasterskiej lub, mówiąc ogólniej,
kultury pasterskiej. Dodajmy przy tym, że jest to zarazem model k u l ­
tury najliczniejszej populacji etnicznej w Mongolii, ludności chałchas k i e j . Dlatego mówiąc o niewielkiej terytorialnie przestrzeni somonu
Bajan możemy przybliżyć się do poznania spraw ogólniejszych, dotyczą­
cych wielkich obszarów Mongolii. W wiekim przybliżeniu terytorium
somonu przypomina swym kształtem wydłużony prostokąt zorientowany
krótszymi bokami w kierunku z północno-zachodniego na południo­
wo-wschodni. To położenie wyznacza szlak dawnej drogi ajmacznej
z Dzun mod do Czoiren i Mandał gobi oraz — począwszy od lat pięć­
dziesiątych — połączenie kolejowe Ułan Batoru z Pekinem, przebiega­
jące przez całą długość terytorium somonu. Dzięki takiemu położeniu
wydłużonemu z północy na południe, na ogólnej (352 772 m ) powierzchni
somonu występuje wyraziste zróżnicowanie rzeźby terenu, gleb i roślin­
ności odpowiadające generalnym typom krajobrazowym, które na całym
obszarze M R L mają układ równoleżnikowy. Według podziałów geogra­
ficznych przeprowadzonych przez Murzajewa terytorium somonu Bajan
zaliczyć należy w części północnej do regionu changajsko-ehentyjskiego,
czyli krainy średnio wysokich gór, a w części środkowej i południowej
do falisto-pagórkowatej równiny środkowochałchaskiej '.
15

16

2

17

W pobliżu pojedynczych wyniesień rozpościerają się szerokie, prze­
ważnie suche doliny i rozległe równiny. Zdarzają się również zamknię­
te kotliny, wąwozy, łożyska wyschniętych rzek, szczeliny i załoimy skal­
ne mające ogromne znaczenie zabezpieczające dla stad. W południowej
i środkowej części somonu występuje duża ilość sołonczaków . Mię18

1 3

Jest to strefa rozleglejsza od stepów górskich i lasostepów, liczących 25,2%
powierzchni M R L i nieco mniejsza od najrozleglejszej strefy pustynno-stepowe.i,
obejmującej 27,1% powierzchni tego kraju. E . M u r z a j e w , Mongolia. Opis fi­
zyczno-geograficzny, Warszawa 1957, s. 246.
Stanowi ona 76,2% ogółu mieszkańców M R L . B. G u n d a a d a s z , Mongolska
Republika Ludowa, Warszawa 1971, s. 81.
Wzniesienia części północnej w y n o s z ą od 1884 do 1465 m w y s o k o ś c i
bezwzględnej, a części południowej od 1520 do 1286 m wysokości bezwzględnej.
W partii środkowej znajduje się góra Bajan o wysokości 1618 m. Krajobraz części
północnej charakteryzują w y ż y n y grzędowe, faliste i pagórkowate. Wyżyny te
mają łagodne stoki, zaokrąglone wzniesienia, przejście od w k l ę s ł y c h do w y p u k ł y c h
form następuje stopniowo. Pokrywa glebowa jest rozwinięta. Skały macierzyste
leżą niezbyt głęboko, często na garbach i wzgórzach ukazują s i ę na powierzchni.
Podobny krajobraz występuje w części środkowej tego terytorium. Natomiast
na południu wyniesienia mają jeszcze bardziej łagodne i zatarte formy. Patrz M u ­
r z a j e w , op. cit., s. 290-292.
1 8

1 7

1 8

Według Murzajewa obszary somonu Bajan zaliczyć należy w północnej
części do stepu północnomongolskiego o glebach ciemnokasztanowych. Graniczy on

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

229

dzy strefą północną i południową występuje również wyraźne zróżnico­
wanie szaty roślinnej. Roślinność terenów od strony północnej zaliczana
jest do podalpejskiej, trawiastej, ziołoroślowej stepów górskich. Na­
tomiast im bardziej na południe, t y m bujniejszy step ostnicowy, piłczatkowo-ostnicowy i piołunowo-ostnicowy. Ponadto w części tej występu­
je roślinność charakterystyczna dla słonych kotlin, terenów przylegają­
cych do okresowych jezior sołonczaków .
Poza niewielkim skrawkiem północnym, dokąd sięgają połacie lasów
sosnowych i pojedynczych brzóz, cały pozostały obszar somonu Bajan
jest bezdrzewny . Rozległe stepy, łagodne wyniesienia, brak drzew to
najbardziej charakterystyczne cechy krajobrazu w tych stronach Mon­
golii. Poza wspomnianymi sołonczakami i niewielką rzeką Chamrus
przepływają przez północno-wschodnią połać somonu Bajan i stałymi lub
okresowymi potokami pórskimi, nie ma t u innych zbiorników wodnych.
Rzeka Chamrus tak jak większość rzek mongolskich przez pół roku po­
zostaje skuta lodem. Jej wody wzbierają również jak w większości rzek
tego obszaru nie na wiosnę, lecz w lecie. W pobliżu gór znajdują się nie­
liczne źródła, na pozostałych, przeważających obszarach, wodę uzyskuje
się ze studni. Są to studnie wody gruntowej, płynącej kilka metrów pod
powierzchnią oraz znacznie głębsze specjalnie chronione kamiennymi
cembrowinami. Te płytsze często zamarzają w czasie zimy. Podstawowym
źródłem gospodarki wodnej stają się w tych okresach studnie głębokie
(niekiedy na kilkadziesiąt metrów), przede wszystkim jednak lód zdoby­
wany na miejscu i dowożony z terenów sąsiednich.
Klimat w somonie Bajan, podobnie jak na przeważających obszarach
Mongolii, jest suchy, kontynentalny . Mimo surowego klimatu i niezbyt
19

20

21

na terytorium Bajanu od południa ze stepem strefy gobijskiej o glebach kaszta­
nowych i jasnokasztanowych pokrytych żwirem. Są to gleby dla upraw rolnych
prawie nieprzydatne, w y s i e w a ć tutaj można jedynie rośliny trawiaste. M u t z a i e w, op. cit., s. 256.
M u r z a j e w, op. cit., s. 264.
Zadrzewienie skrawka części północnej ma też dosyć swoisty wygląd. Drze­
wami pokryte są tylko północno-zachodnie stoki wyniesień, natomiast stoki po­
łudniowo-wschodnie pozostają odkryte lub porasta je roślinność stepowa. Taki ro­
dzaj zadrzewienia w i ą ż e się z przenikaniem wilgotnych prądów powietrznych
od północy, zachodu i północnego zachodu. W niedalekiej stosunkowo odległości
od granic somonu, ok. 100 km na północ, rozpościerają się już zwarte obszary
limbowo-modrzewiowe, bory sosnowe na piaskach oraz lasy sosnowo-brzozowe
i
modrzewiowo-brzozowe.
Charakteryzują go długie, trwające sześć miesięcy mroźne, ubogie w śnieg
okresy zimowe, w czasie pory wiosennej brak odwilży, bardzo krótkie skwarne
lato i nagle pojawiająca się przenikliwie wietrzna jesień. Z nadejściem jesieni
występują g w a ł t o w n e , mroźne wiatry wschodnie, będące n a j w i ę k s z y m zagroże­
niem stad. Zimowy, wschodni wiatr dzud zaliczany jest do najstraszliwszych klęsk
żywiołowych. Docierają tu w okresie letnim podmuchy burz piaskowych znad
obszarów gobijskich. W tym też okresie staje się zagrożeniem nocne obniżanie
1 9

2 0

2 1

230

L E C H MROZ, J A C E K OLĘDZKI

wydawałoby się atrakcyjnego krajobrazowo środowiska geograficznego
somon ma nazwę Bajan, co znaczy bogaty. W nazwie tej wyraża się spe­
cyficzna dla Mongołów skala czy sposób wartościowania przestrzeni, śro­
dowiska, naturalnych w a r u n k ó w bytowych. Nazwa Bajan samodzielnie
lub z różnymi dodatkami (cagaan — biały, dżargałant — szczęście, mongche — wieczny, ula — góra, tołgoj — szczyt, boro — deszcz, nuru —
grzbiet górski, chuduk — studnia, goł — rzeka itd). występuje niezwykle
często na całym obszarze Mongolii. Jest to nazwa wykorzystywana do
oznaczania rzeźby terenu (wzniesień, rzek, jezior, dolin itd)., jak też
miejsc zagospodarowanych przez człowieka (studnie, oazy, siedliska, kla­
sztory, całe terytoria o określonej przynależności). Wydaje się, że złożo­
ny sens nazwy bajan łączy się z rozróżnieniem najważniejszych stref
geograficznych, jakiego Mongołowie dokonują posługując się nazwami
„changaj" i „gobi". Murzajew mówi, wykorzystując materiały własne
i wiadomości zgromadzone przez innych badaczy, ,,że oprócz znaczenia
rzeczownika changaj w sensie krajobrazu gór o średniej wysokości,
z dobrą paszą dla bydła, terenów obfitujących w wodę i lasy, w języku
mongolskim istnieje jeszcze imiesłów: changaj — zadowalający, nasy­
cający". Autor stwierdza następnie, że „changaj jest przeciwstawieniem
gobi — terenów równinnych, pokrytych rzadką, półpustynną lub pustyn­
ną roślinnością, gdzie brak rzek, gdzie woda zwykle jest tylko w stu­
dniach lub bardzo rzadkich źródłach, gdzie gleby są kamieniste, glinia­
ste, piaszczyste, miejscami zasolone" .
22

Nazwa bajan bliska jest swą treścią nazwie changaj. Ma również zde­
cydowanie sens afirmatywny, w szerszym jednak zakresie, albowiem
służy nieraz do oznaczania miejsc podobniejszych do surowszego śro­
dowiska gobi. W stosowaniu nazwy bajan wyraża się rozmiłowanie, nie­
zwykle uczuciowe odnoszenie się ludów mongolskich, do ziemi ojczystej,
bez względu na to, jaka jest ta ziemia. Wywyższanie jej rzeczywistych
walorów poprzez kwalifikacyjne nazwy w rodzaju bajan jest też raczej
zjawiskiem znacznie bardziej lokalnym aniżeli uniwersalnym. W wa­
runkach europejskich często się zdarza postawa odwrotna, pomniejszania
w nazwach geograficznych rzeczywistych walorów ziemi, szczegółów
charakteryzujących dany krajobraz. Mówiąc o szczególnym stosunku
Mongołów do ziemi można wspomnieć, że charakteryzuje go bodaj naj­
wyższy stopień uczuciowości, przewyższający uczucia w stosunku do naj­
wyżej cenionych zwierząt a nawet ukochanych osób. Zwraca uwagę cho­
ciażby taki fakt, że najliczniejszą i najczęściej wykorzystywaną w roz­
maitych sytuacjach grupą dawnych pieśni w Mongolii są te, które sławią
temperatury. Na pastwiskach pojawia się szron, utrzymujący się nieraz długo po
wschodzie słońca. Na równinach stepowych i rozległych falistych w y ż y n a c h dotkli­
wie odczuwane są wiosenne i letnie wyładowania atmosferyczne, połączone z w i ­
churą, cyklonem, ulewą i gradobiciem.
M u r z a j e w , op. ext., s. 287.
2 2

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

231

urodę określonych krain, pieśni o stepie, rzekach i górach. Na dalszym
miejscu znajdują się pieśni o stadach, zwierzętach, przede wszystkim
o koniu.
Nazwę bajan można by więc uznać za symboliczną dla tradycyjnych
postaw Mongołów. Okoliczności d sposób jej stosowania określa postawę
więcej niż afirmatywną czy aprobującą w stosunku do środowiska ro­
dzimego, niezależnie od tego, czy jego walory, głównie fizyczne i gospo­
darcze — zgodne są z dosłownym znaczeniem tej nazwy. Bardzo specy­
ficzny sens nazwy bajan, jej popularność, stanowią ważną cechę kultury
sprzężonej z tradycją koczowniczą. Cechę tę uwzględniać należy z całą
jej doniosłością również w próbach śledzenia procesu kształtowania
w Mongolii w a r u n k ó w życia osiadłego.
W tradycyjnej gospodarce pasterskiej właściwości danego środowiska
geograficznego, sposoby jego należytego wykorzystywania były przez
doświadczonych starszych aratów dobrze na ogół znane. Oto jedna z wie­
lu na ten temat wypowiedzi pasterza A. Baldana, urodzonego w 1887 r.
na terenie somonu Bajan:
„Jako arat, człowiek hodujący bydło, cenię sobie najbardziej step. Obszary
równe, a nie górzyste. Ten, co mówi, że w zimie tylko w górach znajdzie od­
powiednie warunki dla zwierząt, słabo poznał tutejsze możliwości. W górach
wiatr kręci się i wzmaga chłód. Natomiast w stepie jest ciepło. Bo jeśli w stepie
wieje wiatr, to równomiernie. Nie kręci się, tak jak w górach albo w dolinach.
Dla hodowców wielbłądów, nie ma nic gorszego jak pastwiska położone w g ó ­
rach. Wprawdzie wielbłąd potrafi w e j ś ć na wysoką nawet górę, ale ciężko mu
jest z niej zejść, bo takie potężne ma ciało [...] Niektórzy sądzą, że najlepiej w y ­
pasać bydło w czasie lata w dolinach rzek. Jest to postępowanie całkowicie błędne,
bo wtedy właśnie znajdują się w dolinach ogromne ilości much. Zwierzęta nie
pasą się tam spokojnie. I dlatego w czasie lata należy zwierzęta wypasać na sto­
kach oraz na szczytach niewielkich wzgórz. Natomiast jesienią również na stokach,
lecz nie nasłonecznionych. Jako że wtedy, tłuszcz się w nich nie topi i m i ę ­
so zwierząt nie staje się czarne [...] S ą tacy, którzy uważają, że dla owiec albo
wielbłądów, jak też dla k r ó w i koni najdogodniejsze są miejsca, gdzie znajduje
się dużo wody. To świadczy o niezrozumieniu gospodarki pasterskiej. Na przy­
kład pustynia stwarza lepsze nieraz warunki hodowli. Zwierzęta piją tam w o d ę
umiarkowanie a jedzą najpożywniejsze trawy, dzięki temu mają najlepsze mięsa".

Doświadczony pasterz Baldan uzupełnia wypowiedź takim stwierdze­
niem:
„U arata n a j w y ż e j sobie cenię delikatność w stosunku do zwierząt. Arat
nigdy nie powinien bić zwierząt. Na drugim miejscu stawiam troskę o chore
zwierzęta, a na trzecim w i e d z ę o zasadach wypasania stad [...] Słaby to pasterz,
który poszukuje wiedzy w książkach, ślęczy za stołem, poznaje rzeczy nic nie
mające w s p ó l n e g o z praktyką. Nie cenię sobie również tych pasterzy, którzy po­
trafią tylko popędzić stada w step, nie zapoznawszy się z trawami odpowiednimi
dla określonego rodzaju zwierząt [...] Znam ogółem trzy tysiące ołs (traw i roślin)
przydatnych dla hodowli zwierząt [...] Podam dla przykładu, choch budargan to ro­
ślina ulubiona przez wielbłądy, ulaan budargan jest podstawowym p o ż y w i e n i e m
wszelkich zwierząt, taan lubią krowy. A chómol jedzą nawet ludzie. Również gogot

232

L E C H MRÓZ, J A C E K OLĘDZKI

i mańgir jedzą ludzie [...] Natomiast chers cenią sobie przede wszystkim w i e l b ł ą ­
dy, a jesienią także krowy. Temen tawagu, chociaż to „łapa wielbłąda", wielbłądy
nie jedzą, ale jedzą ją owce, kozy i konie. Natomiast koński chiag bardzo lubią
konie".

Baldari kończy tę wypowiedź znamiennym osądem:
„Dzisiejsi ludzie nie mają żadnego rachunku, nie cenią tugryków. Dzisiejsi
ludzie nie jedzą żołądków bydlęcych, baranich. Ich zawartości nie chronią, chociaż
zawartość ta uratować może zwierzęta głodujące w zimie. Te cenne żołądki w y ­
rzucają precz. Dzisiejszym ludziom zbyt dobrze się powodzi" .
23

W t y m miejscu ujawnia się z całą ostrością problem dawnej kultury
Mongołów, której nie sposób charakteryzować w kategoriach pojęcia le­
nistwa czy niezaradności i dążeń do wygodnego, pełnego uciech życia.

SPOSOBY ZAJMOWANIA PRZESTRZENI

„ J u r t o biała, co stoisz gotowa,
Jak drogi kamień lśniąca, czysta"

2 4

Przystępując do analizy sposobów zajmowania przestrzeni na teryto­
rium somonu Bajan, należy szczegółową uwagę poświęcić samej jurcie,
która ściśle się wiąże z trybem życia koczowniczego i uzyskuje nieraz
cechy domostwa o znacznie szerszym zakresie funkcji, wykraczających
poza tradycje pasterskie.
Jurta jest wzorem domostwa mającego wszystkie ważne cechy prze­
nośnego mieszkania. Porównując jurtę z innymi rodzajami domostw
pasterskich uznać należy za najwyższe w t y m zakresie osiągnięcie myśli
technologicznej, konstrukcyjnej, a także wiedzy o zasadach życia rodzin­
nego i społecznego. Jest też jurta do tego stopnia doskonałym pomiesz­
czeniem, że z łatwością może być wykorzystywana w warunkach byto­
wania nie tylko sezonowo osiadłego, lecz również osiadłego na sposób
trwały. Dalej można podać jeszcze inne jej cechy.
1. Wykonywana jest z surowców szlachetnych, wprost komfortowych
(wojłok z owczej wełny); trwałych (drewno, rzemienie i powrozy) oraz —
co jest bardzo ważne — materiałów dostępnych, naturalnych czy spe­
cjalnie wytwarzanych w powiązaniu z podstawowym; tradycyjnym za­
jęciem gospodarczym, jakim jest pasterstwo.
2. Konstrukcje drewniane ścian składanych, odrzwi i drzwi oraz skła­
danego stropu są przejawem bardzo wysoko rozwiniętej techniki ciesielsko-stolarskiej. Stanowią również przejaw formy doskonałej architekto­
nicznie, mocno związanej z krajobrazem, harmonijnej w prostocie brył
(walec przechodzący łagodnie w obło zakończoną formę stożkowatą),
Wypowiedź zanotowana w grudniu 1975 r.
A. R ó n a - T a s , Mongolia. Śladami
nomadów,

Warszawa 1965, s. 322.

WIZERUNEK DOBREGO PASTERZA

233

Plan I I . Pastwiska na terytorium somonu Bajan
a — owoldżóó,
pastwiska zimowe, b — namardżaa,
pastwiska jesienne, с —
chawardżaa,
pastwiska wiosenne, d — dzuslan, pastwiska letnie, A — centra administracyjne somonu
i trzech brygad Spółdzielni Pasterskiej somonu Bajan

Wzbogaconej w swej jednolitej wojłokowej czy płóciennej powierzchni
akcentami dekoracyjnych drzwi, prześwitów żerdek w otworze szczy­
towym (będącym oknem i wylotem dymu) oraz rytmicznie przebiega­
jącym opasaniem ścian.

234

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

WIZERUNEK

DOBREGO

235

PASTERZA

3. Dostosowanie do niezwykle s k r ó c o n e g o w czasie m o n t a ż u , t r w a j ą ­
cego (zależnie od w i e l k o ś c i jurty i w a r u n k ó w ) od jednej do d w ó c h go­
dzin, oraz d e m o n t a ż u t r w a j ą c e g o zaledwie kilkanaście minut.
4. Stosunkowo niewielki ciężar i to, że składa się z osobnych elemen­
t ó w pozwala na transport nawet bez użycia specjalnych ś r o d k ó w lokomo­
cji, chociażby b e z p o ś r e d n i o na grzbietach zwierząt.
5. Wprost maksymalne wykorzystanie przestrzeni, g ł ó w n i e dzięki ko­
listemu k s z t a ł t o w i i odpowiednio dostosowanej budowie s p r z ę t ó w (m. in.
kunsztownych, pojemnych, lekkich skrzyń; zgrabnych niewielkich s t o ł ­
k ó w i s t o l i k ó w , rozkładanych posłań) oraz standartowym kombinacjom
w ich rozstawieniu.
6. Ściśle przestrzegana zasada podziału jurty na części m ę s k ą i ż e ń s k ą
oraz dziecięcą. R e g u ł y w y z n a c z a j ą c e miejsca zaszczytne i mniej zasz­
czytne, ustalające obyczaj przyjmowania gości. Sakralizacja pomieszcze­
nia, w szczególności o b i e k t ó w z n a j d u j ą c y c h się od progu, poprzez ognisko,

Ryc.

7. G ł o w a

barana przygotowana

na u r o c z y s t o ś ć
j a n 1968 r.

wyrobu

wojłoku.

Somon

Ba­

236

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

po ołtarz jurtowy, w pasie d z i e l ą c y m część m ę s k ą od ż e ń s k i e j . Zasada
g w a r a n t u j ą c a o p t y m a l i z a c j ę ładu w życiu rodzinnym, w przebywaniu
na bardzo ograniczonej powierzchni wielu nieraz osób. W czasie spotkań
ł o w r z y s k i c h m i e ś c i się w d u ż y c h jurtach nawet kilkadziesiąt osób przy
zachowaniu r y g o r ó w nastroju uroczystego, rekreacyjnego, rzeczowego,
a także nastroju nie przerywanej na te okazje pracy.
7. Jurta dostosowana jest do w a r u n k ó w koczowniczych i osiadłych.
Przede wszystkim dzięki wspomnianym już walorom technologiczno-konstrukcyjnym czy estetycznym, jak też m o ż l i w o ś c i o m adaptacyjnym do
zmiennych w a r u n k ó w klimatycznych, sanitarnych, bądź bytowych. Jurtę
można o g r z e w a ć najbardziej d o s t ę p n y m o p a ł e m (argałem), a przez za­
montowanie pieca — w ę g l e m czy elektrycznością lub gazem. Dzięki du­
ż y m w ł a ś c i w o ś c i o m izolacyjnym w o j ł o k u i szczelności konstrukcji m o ż l i ­
we jest utrzymywanie w zimie wysokiej temperatury w n ę t r z a . Nato-

R y c . 8. S k ł a d a n i e r u n a

owczego: p i e r w s z a c z y n n o ś ć
Bajan

1968 r.

przy wyrobie

wojłoku.

Somon

WIZERUNEK

DOBREGO

237

PASTERZA

miast w okresach skwarnych istnieje m o ż l i w o ś ć uzyskania nawet chłodu,
dzięki walorom izolacyjnym ścian i stropu oraz wentylacji (podwijanie
dolnych partii ścian k r y t y c h w lecie tylko brezentem). Wreszcie dobudowywanie osobnego pomieszczenia przy w e j ś c i u u m o ż l i w i a rozszerzenie
funkcji mieszkalnych jurty o bardziej komfortowo wykonywane c z y n ­
ności higieniczne.
Ostatni z wymienionych szczegółów, charakterystyczny dla jurt sta­
wianych w s p ó ł c z e ś n i e w osiedlach somonowych, a także w pobliżu osied­
li o zabudowie wielkomiejskiej, ś w i a d c z y o m o ż l i w o ś c i a c h adaptacyjnych
tego tradycyjnego, a nawet archaicznego pomieszczenia do w a r u n k ó w
wysoko zaawansowanej w rozwoju cywilizacji p r z e m y s ł o w e j .
Dodać t e ż można, że nie są znane z innych stron świata (Europy,
Ameryki czy Afryki) przypadki współistnienia z z a b u d o w ą w i e l k o m i e j s k ą
współczesną rodzimych d o ś w i a d c z e ń w zakresie budownictwa zdecydo­
wanie pasterskiego, koczowniczego. R o z l e g ł e dzielnice jurtowe w y s t ę p u -

R y e . 9. N a p ł a c h c i e starego w o j ł o k u , z w a n e j m a t k ą , r o z ł o ż o n e r u n o n a z y w a n e c ó r k ą .
Poświęcanie

wojłoku
i

mlekiem,

wypowiadanie

kawałkami

sera

błogosławieństwa.

i

cukru.

Somon

T r z y k r o t n e obchodzenie

Bajan

1968

r.

1
238

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

ją w n a j w i ę k s z y c h miastach Mongolii, w U ł a n Bator, Cecerlegu, Czoibałsanie, Murenie i Kobdo. Jest to zjawisko m a j ą c e ogromne znaczenie społ e c z n o - k u l t u r o w e . B y w a ono często z u p e ł n i e n i e s ł u s z n i e oceniane w k a ­
tegoriach zacofania, niedostosowania itd. Jest natomiast korzystne w r ó ż ­
nych aspektach, przede wszystkim i n t e r e s ó w samych m i e s z k a ń c ó w tych
osiedli, k t ó r z y w y p o w i a d a j ą s i ę niezwykle pozytywnie o walorach byto­
wania iw jurcie n i e z a l e ż n i e od miejsca jej ustawienia. Osiedla jurtowe
w wielkich miastach mongolskich s ą tych miast urbanistycznym wzboga-

WIZERUNEK

DOBREGO

239

PASTERZA

ceniem nie k o l i d u j ą c y m w niczym z z a b u d o w ą w i e l k o m i e j s k ą , systemem
miejskiej komunikacji, w a r u n k ó w sanitarnych itp. Powstanie osiedli
jurtowych w i ą ż e s i ę n i e w ą t p l i w i e z trudnościami r o z w i ą z y w a n i a w du­
żych miastach g w a ł t o w n i e r o s n ą c y c h potrzeb mieszkaniowych. Ale jest
też ś w i a d e c t w e m wymienionych w y ż e j uniwersalnych w a l o r ó w jurty.
Fakt istnienia takich osiedli ś w i a d c z y r ó w n i e ż o charakterze postaw pre­
s t i ż o w y c h w s p ó ł c z e s n y c h M o n g o ł ó w . Postawy te w mniejszej mierze niż
w innych c z ę ś c i a c h świata — np. w n i e k t ó r y c h krajach Europy, szcze­
gólnie w Polsce w ś r ó d ludności chłopskiej — u l e g ł y ż y w i o ł o w y m , bez­
refleksyjnym procesom przewartościowania, p r o w a d z ą c y m do znanej nie­
chęci czy wprost awersji do mieszkania w wiejskim budownictwie t r a ­
dycyjnym; t o w a r z y s z y ł o temu nawet niszczenie cennych z a b y t k ó w a r ­
chitektury wiejskiej. To, co obserwujemy w ś r ó d M o n g o ł ó w w ich stosun­
ku do w ł a s n e j tradycji bytowania w jurcie, bliskie jest nieraz ś w i a d o m y m ,
głęboko motywowanym tendencjom, znanym przede wszystkim z F i n ­
landii (wykorzystanie w nowoczesnym budownictwie miejskim rodzimych
osiedli chłopskich).

Ryc.

11. U c z t a p r z e d n o w y m w o j ł o k i e m - c ó r k ą .

Somon Bajan

1968 r.

Dodać j e d n a k ż e należy, że jurta nigdy w tradycji jej u ż y t k o w a n i a
nie uzyskała — tak jak chata — w a l o r ó w domostwa w y ł ą c z n i e ludności
zaliczanej do n a j n i ż s z y c h czy n a j u b o ż s z y c h warstw s p o ł e c z n y c h . Z jurt
korzystali w przeszłości nie tylko pasterze, lecz r ó w n i e ż m o ż n i f e u d a ł o -

240

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

wie. A n a l i z u j ą c inwentarz kultury materialnej p o s z c z e g ó l n y c h warstw
s p o ł e c z n y c h — przede wszystkim a r a t ó w i n o j o n ó w — odnajdujemy
w przeszłości znacznie w i ę c e j różnic i l o ś c i o w y c h aniżeli j a k o ś c i o w y c h ,
a w i ę c takich, k t ó r e d e c y d o w a ł y b y o odmiennym wzorcu bądź stylu by­
towania (sposobie mieszkania), o d ż y w i a n i a się, ubierania, ogólnego za­
chowania).
Przestrzenne i utylitarne walory jurty s p o w o d o w a ł y , że jej forma

konstrukcji

jurty.

W

czasie

transportowania

jurty

krąg

c z ę ś c i . S o m o n B a j a n 1963 r.

jest

składany

na

dwie

WIZERUNEK

j
^ ^ ^ ^ ^ ^ ^

DOBREGO

PASTERZA

241

została przejęta w n i e k t ó r y c h rejonach Mongolii (np. w okolicach Kobdo)
do budownictwa s t a ł e g o — domostw budowanych z suszonych na s ł o ń c u
cegieł. Tradycyjnie zaś uznane i cenione zalety w o j ł o k u jako m a t e r i a ł u
izolacyjnego p o w o d u j ą , że jest on u ż y w a n y w s p ó ł c z e ś n i e do uszczelnia­
nia domostw drewnianych — nawet w nowoczesnych ośrodkach przemysłowych.
16 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X X I V , z, 1

'

242

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

WIZERUNEK DOBREGO

„Chodząc
że

najlepszym

wśród

zabudowań

materiałem

s i ę przez M o n g o ł ó w

jurty

faniem.

Szpary między

beryjski,

pozatykane

wojłokiem
W zimie

kopalni

izolacyjnym
wojłokowej

belkami

nie

domów

są wojłokiem,

a

—• pisze
jest

243

PASTERZA

tu

Róna-Tas

wojłok,

i

jest b y n a j m n i e j

mieszkalnych,

nawet
przed

wewnątrz.

T o jest

najlepsza

ochrona

kopalni

najchętniej

mieszkają

w

przekonałem

drewniane
silnymi
takich

się,

wyzbywanie

równoznaczne

zbudowanych

widziałem

pracownicy



niechętne

na

z

chałupy

wiatrami,

właśnie

zaco­

wzór

sy­
obite

dlatego
2 S

domach" .

B y ć m o ż e obijanie domostw drewnianych w e w n ą t r z ma jeszcze inny
sens niż w y ł ą c z n i e izolacyjny — na przykład nadanie ś c i a n o m charakte­
ru, faktury i kolorytu do jakiego p r z y w y k ł o się, a może nawet u ś w i ę c e ­
nie obcego a nie tradycyjnego w n ę t r z a — przestrzeni, w której przebywa
człowiek.
S z c z e g ó ł o w a analiza osiedla p o w s t a ł e g o w centrum somonu Bajan do-

Ryc.

16.

Wór

do

wyrobu

i

przetrzymywania
1968 r.

R ó n a - T a s ,

op. cit.,

s

. 45.

kumysu



ajryku.

Somon

Bajan

244

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

starcza danych p o t w i e r d z a j ą c y c h t e z ę o pewnych z b i e ż n o ś c i a c h w posta­
wach o k r e ś l a j ą c y c h stosunek do tradycji mieszkalnych i zarazem budo­
wlanych. Zbieżności te zachodzą niezależnie w ś r ó d społeczności zamiesz­
kujących bardzo odległe miejsca na ś w i e c i e — pośród ludności różniącej
się nieraz zasadniczo swym rodowodem i statusem s p o ł e c z n y m . Tę w s p ó l ­
notę postaw m o ż n a by określić jako poczucie w y g ó d (rozumianych w do­
statecznie szerokim znaczeniu), n i e z m ą c o n y c h poprzez f a ł s z y w e aspiracje
prestiżowe. I m o ż n a by tę p o d s t a w ę p r z e c i w s t a w i a ć pozornie z w i ę k s z o ­
nym wymaganiom w y g ó d (np. w y ł ą c z n i e higienicznych) przy j e d n o c z e ś ­
nie niezwykle silnie w z m o ż o n e j potrzebie p r e s t i ż u s p o ł e c z n e g o .
Jak już m ó w i l i ś m y , centrum somonowe B a j a n p o w s t a ł o w latach
dwudziestych w okolicach góry i rzeki zwanej Chamrus. B y ł o to w ó w c z a s
osiedle w y ł ą c z n i e jurtowe. Pod koniec lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h centrum to
przeniesione z o s t a ł o w pobliże stacji kolejowej Mant. W o k ó ł stacji w y ­
budowano specjalne osiedle, składające się z k i l k u d z i e s i ę c i u d o m ó w par­
terowych d w u - i wielorodzinnych. Projektanci radzieccy nadali osiedlu
charakter europejski; domy iw regularnej zabudowie, murowane i t y n ­
kowane lub szalowane deskami, dachy d w u - i czterospadkowe kryte
c z e r w o n ą dachówką, ozdobne obrzeżenia okien i drzwi, w n i e k t ó r y c h bu­
dynkach podcienie narożne lub werandy. W osiedlu tym zamieszkali

Ryc.

17. W a r z e n i e m l e k a

na

ser. N a

pierwszym

planie

kosz

z argałem,

n a w o z e m s ł u ż ą c y m j a k o o p a ł . S o m o n B a j a n 1967 r .

suchym

WIZERUNEK

DOBREGO

245

PASTERZA

pracownicy kolei oraz nieliczni urzędnicy centrum administracyjnego
somonu, m. in. p r z e w o d n i c z ą c y spółdzielni pasterskiej i g ł ó w n y k s i ę g o w y .
W tym czasie jeszcze o d d z i a ł y w a ł y silnie momenty p r e s t i ż o w e z w i ą z a n e
z faktem zamieszkiwania w t y m ż e osiedlu. Z czasem sytuacja s i ę zmie­
niła dosyć zasadniczo. Nieopodal, w sposób prawie samorodny czy ż y ­
w i o ł o w y , p o w s t a ł o osiedle nieprojektowane, składające się z jurt i drew­
nianych b u d y n e c z k ó w gospodarczych. Zasady powstawania tego osiedla
można bliżej tak określić:
1. Kontynuacja d o ś w i a d c z e ń tradycyjnych w rozstawianiu w i ę k s z e j
ilości jurt. Stawianie ich w w y r ó w n a n y m rzędzie w nieznacznych o d s t ę ­
pach (od k i l k u do kilkunastu m e t r ó w ) , z w r ó c o n y c h w e j ś c i e m na p o ł u d ­
nie, przy jednoczesnym nie stosowaniu ogrodzeń (tak samo jak to b y ł o
i jest w zwyczaju stawiania jurt na pastwiskach).
2. Dostosowanie się do u k ł a d u przestrzennego m i ę d z y zastanymi
w centrum somonowym zespołami osiedlowymi i pojedynczymi budynka-

Ryc.

18. T r a d y c y j n y

sposób

transportowania

wody.

Somon

Bajan

1966

r.

246

L E C H MRÓZ, J A C E K

OLĘDZKI

m i zaprojektowanymi w z w i ą z k u ze stacją k o l e j o w ą Mant. Dostosowanie
się do p o w s t a ł y c h instytucji, takich jak zarząd spółdzielni, zajazd, sklepy,
ambulatorium, ogródek c h w a ł y , szkoła i żłobek. Dostosowanie s i ę do
p o w s t a ł e g o w c z e ś n i e j szlaku drogowego biegnącego z p ó ł n o c y na p o ł u d ­
nie (przez centrum somonowe) oraz s z l a k ó w ł ą c z ą c y c h p o s z c z e g ó l n e i n ­
stytucje. Szlaki te s t w o r z y ł y ramy orientujące i dokładnie określające
przestrzeń osiedla jurtowego.
I tak zgodnie z tradycją ustawiony został na p o c z ą t k u jeden, dosyć
długi w y r ó w n a n y rząd kilkunastu jurt, z w r ó c o n y c h w e j ś c i a m i na po­
łudnie. Z a t y m pierwszym r z ę d e m stawiano w o d l e g ł o ś c i a c h k i l k u n a ­
stu m e t r ó w n a s t ę p n e , stopniowo w y d ł u ż a j ą c e się do ponad dwudziestu
jurt, a w partii k o ń c o w e j osiedla z m n i e j s z a j ą c e się ponownie do k i l k u ­
nastu.

R y c . 19. K o c z o w n i c y z s o m o n u B u ł g a n , 1975 r.

W 1961 r. b y ł o w osiedlu jurtowym Bajan dziesięć zwartych r z ę d ó w
jurt i zarazem ulic, w 1968 — osiemnaście, a w 1975 — trzydzieści sześć.
Osiedle to rozwijało się w kierunku p ó ł n o c n y m , oddalając s i ę stopniowo
od centrum administracyjnego i u s ł u g o w e g o somonu, przybliżając s i ę
natomiast do z a k ł a d ó w cegielni i więzienia, p o ł o ż o n y c h w tej c z ę ś c i so­
monu. Nastąpił t e ż w y r a ź n y podział w ś r ó d m i e s z k a ń c ó w osiedla na z w i ą ­
zanych pracą z centrum administracyjnym i spółdzielnią p a s t e r s k ą oraz
na odrębną g r u p ę p r a c o w n i k ó w cegielni i więzienia. Pierwszych osiem-

1

N
И
»

и

о
о
ш
и
и
о
о
ч

>
н
и
и
со
N

>

Plan I V . Centrum administracyjno-osiedleńcze

somonu

Bajan

A — r e j o n z a b u d o w y k o l e j o w e j p r z y d w o r c u M a n t , B — osiedle j u r t o w e
p o w s t a ł e w l a t a c h p i ę ć d z i e s i ą t y c h , B — osiedle j u r t o w e p o w s t a ł e pod
koniec lat s z e ś ć d z i e s i ą t y c h i n a p o c z ą t k u s i e d e m d z i e s i ą t y c h , С — c e n t r u m
administracyjno-gospodareze,
D — kierunek usytuowania
cmentarza;
1 — budynek w ł a d z a d m i n i s t r a c y j n y c h , 2 — kino, świetlica, biblioteka,
3 — s z k o ł a , i — przedszkole, 5 — szpital, 6 — s t o ł ó w k a i zajazd, 7 —
u r z ę d y S p ó ł d z i e l n i P a s t e r s k i e j , 8 — „ o g r ó d z a b a w " , 9 — m a g a z y n y , 10 — s t a c j a m e t e o r o l o g i c z n a , 11 — s t a c j a w e t e r y n a r y j n a , 12 — b u d y n e k m u ­
rowany z a m i e s z k a ł y przez c z ł o n k ó w czwartej brygady zwanej p o m o c n i c z ą ,
23 — s z a l e t y , U — s i e ć e l e k t r y c z n a
Ł

2

to

248

L E C H MRÓZ, J A C E K

OLĘDZKI

naście ulic z a m i e s z k i w a ł a pierwsza grupa, dalsze — druga. Całe osiedle
obwiedzione zostało na z e w n ą t r z soczewkowato rozszczepionym szlakiem
drogi z U ł a n Bator do Czoir, przebiegającej przez centrum somonowe. Na
zamieszczonym obok planie ukazana jest sytuacja w 1968 г., kiedy nie
b y ł o jeszcze drugiej dzielnicy w t y m ż e osiedlu. To rozszczepienie drogi
p o w s t a ł o już w momencie ustawienia pierwszych r z ę d ó w jurt. P o m i ę d z y
b i e g n ą c y m i z z e w n ą t r z traktami k s z t a ł t o w a ł y się r ó w n o l e g ł e , poprzeczne
przejścia — ulice, p r o w a d z ą c e ze wschodu na zachód. N i e z a l e ż n i e od nich
rozwijał się ciąg w ą s k i c h przejść dla pojedynczych osób m i ę d z y obejścia­
mi p o s z c z e g ó l n y c h jurt. Przejścia te ukierunkowane zostały z południa
na północ.
Na początku lat sześćdziesiątych j u r t y zelektryfikowano, w pobliskim
stepie pobudowano klozety, w wielu o b e j ś c i a c h p o j a w i ł y s i ę osobne po­
mieszczenia s ł u ż ą c e jako umywalnie, w samych z a ś jurtach — nowe
sprzęty: metalowe łóżka, biblioteczki/zakrywane szafki kuchenne, stoliki
do nauki oraz radia i pralki.
W miarę u p ł y w u czasu w osiedlu tym t w o r z y ł y się coraz silniejsze
więzi, g ł ó w n i e t o w a r z y s k o - s ą s i e d z k i e oraz związki bądź zależności opar­
te na r ó ż n y c h wzajemnych u s ł u g a c h , często r z e m i e ś l n i c z y c h (szewskie,
krawieckie, stolarskie, fryzjerskie).

Ryc.

20. D r o g i stepowe. O k o l i c e U ł a n B a t o r

1963 r.

WIZERUNEK DOBREGO

Ryc.

21.

Budynek

władz

administracyjnych w

249

PASTERZA

centrum

somonu

Bajan,

1966

r.

Na p o c z ą t k u — jak już m ó w i l i ś m y — poszczególne obejścia t w o r z y ł a
jurta, nieraz dwie i trzy jurty, jeden lub w i ę c e j b u d y n e c z k ó w gospodar­
czych, a obejść nie ogradzano. B y ł a to sytuacja charakterystyczna dla
tradycji pasterskich, zgodnie z nią M o n g o ł o w i e stawiali jurty w pobliżu
pastwisk nie k o r z y s t a j ą c ze specjalnych ogrodzeń, zabezpieczających do­
mostwo bądź stado. Takie ogrodzenia lub o s ł o n y budowano tylko dla
m ł o d y c h zwierząt. Nie korzystano jednak z koszarów w czasie doje­
nia owiec, co jest dosyć p o w s z e c h n ą praktyką pasterzy. Z a s t ę p o w a n o
ogrodzenia ł a t w y m do transportowania w i ą z a d ł e m — d ł u g i m powrozem.
Te tradycyjne elementy osiadłości, bez p o s ł u g i w a n i a się ogrodzeniem,
określały istniejące poczucie b e z p i e c z e ń s t w a , zaufania — swobody. B y ł y
one t e ż długo widoczne w o g ó l n y m obrazie kształtującego się osiedla j u r towego w Bajan. Z czasem jednak poszczególne obejścia zaczęto ogradzać
z n i e z w y k ł ą wprost starannością i, co jest w a ż n e , szczelnymi p ł o t a m i
wysokimi ponad wzrost człowieka. Fakt ten trudno łączyć z jakąś szcze­
gólną s y t u a c j ą w y n i k ł ą w stosunkach s p o ł e c z n y c h w t y m ż e osiedlu. Takie
ogrodzenia z wysokich ściśle p r z y l e g a j ą c y c h palisad znane s ą od nie­
p a m i ę t n y c h c z a s ó w w wielu krajach azjatyckich, w tym r ó w n i e ż w s a ­
mej Mongolii. Stosowano ogrodzenia takie w osiedlach klasztornych,
a także w osiedlach c h i ń s k i c h r z e m i e ś l n i k ó w i k u p c ó w — majmaczenach
b y ł y w ten sposób ogradzane budowle dworskie i administracyjne. P r z y ­
c z y n ą grodzenia obejść jurtowych w Bajan b y ł y g ł ó w n i e w z g l ę d y utyli-

250

L E C H MRÓZ, J A C E K

OLĘDZKI

R y c . 23. W i d o k o g ó l n y osiedla z

jurtami

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

251

tarne, zabezpieczenie mienia (w czasie sezonu wypasu n i e k t ó r e obejścia
b y ł y n i e z a m i e s z k a ł e ) . Ale w c h o d z i ł y tu r ó w n i e ż w g r ę w z g l ę d y estetycz­
ne. W s i e d e m d z i e s i ą t y c h latach zaczęto nagminnie m a l o w a ć te ogrodze­
nia na ż y w e , w e s o ł e kolory (różowy, błękitny, zielony, buraczkowy). Na
wrotach specjalnie wznoszonych bram p o j a w i ł y się m a l o w i d ł a , n a w i ą z u ­
jące do dawnej symboliki z n a k ó w szczęścia i powodzenia, plecionki, na­
czynia z drogocennościami, szarfy, czarki z kumysem. Prace te w y k o ­
nywano korzystając z u m i e j ę t n o ś c i zdolniejszych c z ł o n k ó w rodziny albo

R y c . 24. J u r t y w somonie B u l g a n , a j m a k k o b d o w s k i 1975 r.

znajomych. N i e k t ó r z y m i e s z k a ń c y osiedla zatrudniali jednak do tych dekoratorskich z a b i e g ó w specjalistów, zawodowych malarzy. Dzięki jed­
nemu z nich p o j a w i ł y s i ę nowe motywy, np. i m p o n u j ą c y c h r o z m i a r ó w
scena ( p o k r y w a j ą c a całą p o w i e r z c h n i ę w r ó t bramy), ukazująca jelenia
i łanię na łące w ś r ó d k w i a t ó w . To malowanie p ł o t ó w , przyozdabianie
bram uznać m o ż n a za wyrazisty przejaw stabilizacji, akceptacji byto­
wania w nowych warunkach.
W 1974 r. nowy p r z e w o d n i c z ą c y spółdzielni z r e z y g n o w a ł z m o ż l i w o ­
ści mieszkania w osiedlu d o m ó w murowanych. S w o j ą jurtę u s t a w i ł
w pierwszym rzędzie tego samorodnego osiedla. J u ż znacznie w c z e ś n i e j
podobną d e c y z j ę podjął k s i ę g o w y i sekretarz partii. Natomiast osiedle
,.kolejowe" d o m ó w murowanych, od początku swego istnienia nie w y ­
korzystane w pełni, u l e g ł o zniszczeniu i zaniedbaniu. W miarę u p ł y w u

252

L E C H MROZ, J A C E K

R y c . 25. C e n t r u m

OLĘDZKI

a d m i n i s t r a c y j n e i osiedla j u r t o w e , 1972

r.

lat wiele d o m ó w opuszczono. Rzucające się w oczy zaniedbanie jest n a j dobitniejszym ś w i a d e c t w e m niechęci tutejszej społeczności do bytowa­
nia w budynkach. Jest zarazem niezbitym dowodem ogromnego przy­
wiązania do tradycyjnego mieszkania — jurty.
Próbując dalej określić stosunki osiedleńcze w somonie Bajan, n a l e ż y
przedstawić związki g ł ó w n e g o osiedla i samego centrum administracyj­
nego z osiedlami t w o r z ą c y m i się na terenie trzech brygad pasterskich
oraz z zespołami jurt, znajdującymi się na zmienianych sezonowo
miejscach hodowli zwierząt czy też w pobliżu prowadzonych prac polo­
w y c h ( g ł ó w n i e wysiew traw i zbiórka siana). Zacznijmy od tego, że samo
osiedle jurtowe w centrum somonu różni się zasadniczo w zależności od
pory roku. Tylko w sezonie zimowym p o s z c z e g ó l n e obejścia w y p e ł n i o n e
są jurtami. Natomiast już z n a d e j ś c i e m wiosny, s z c z e g ó l n i e skwarnego
lata wiele jurt (nieraz 2/3 stanu ogólnego) znajduje się poza osiedlem.
Opuszczających je m o ż n a podzielić na dwie zasadnicze grupy — ludność
czynnie związaną z pracami hodowlanymi bądź polowymi oraz pracow­
n i k ó w centrum administracyjnego i tzw. czwartej brygady nazywanej
pomocniczą lub gospodarczą (dozorcy, sprzątaczki, kucharki, stolarze
i cieśle, rzeźnicy, kurierzy, woziwodzi i inni). Pierwsi opuszczają osiedle
przenosząc jurty daleko od centrum do miejsca przebywania stad lub
prowadzonych prac polowych. Natomiast u r z ę d n i c y i c z ł o n k o w i e czwar­
tej brygady przenoszą jurty w pobliski step, na n i e z n a c z n ą odległość
w k r ę g u n i e s p e ł n a kilometra od centrum. Ten drugi przypadek szcze-

Plan
А

Л ь ~

5 °

g

a

J*

Ш

,

П

а

k

Э

V.

П

B a t

Osiedle

°!

r

1

k

d

P

e

° Ь
° °
'
c z e m g o s p o d a r c z y m bez o g r o d z e n i a ,
wielbłąda, krowy

,ЛУ7Т7

Z

0

W

S

a

C

h

k

jurtowe
l

n

U

b

u

W

Z

d

ł

U

powstałe
Ż

U

n

i

i

k o l e

w
w e

latach

pięćdziesiątych

i

na

początku

lat

sześćdziesiątych

J° J'; « b u d y n k i gospodarcze, w k t ó r y c h p r z e c h o w y w a n e jest mienie
pasterzy
*
gospodarcze, j a k p o w y ż e j , ogrodzone p ł o t e m lub p a l i s a d ą , с - zagroda z j u r t ą , d - j u r t a z zaple­
e „ogród zabaw-, , cementowe figury - pomniki czterech podstawowych zwierząt hodowlanych
tonta
i owcy, g - rodzaj muru-pagody, na k t ó r y m wywieszane są z d j ę c i a p r z o d o w n i k ó w pracy

~

d

n

k

i

WIZERUNEK

DOBREGO

PASTERZA

255

golnie charakterystyczny, ś w i a d c z y n i e w ą t p l i w i e o potrzebach kontaktu
ze środowiskiem naturalnym, przebywania w warunkach mniejszego za­
gęszczenia, nawet kosztem rezygnacji z tych udogodnień, jakich dostar­
cza osiedle (dostęp do energii elektrycznej, zaplecza gospodarczego itp.)Ci, którzy pozostają w osiedlu, to często ludzie starsi, ale r ó w n i e ż młodsi,
lecz c e n i ą c y sobie stałe miejsce przebywania.
Oto jeden s z c z e g ó ł o w y przypadek najlepiej c h a r a k t e r y z u j ą c y t ę po­
stawę. Reprezentuje ją rodzina Gonczigdambila, c z ł o w i e k a c i e s z ą c e g o się
powszechnym autorytetem i wielkim uznaniem. Gonczigdambil b y ł mni­
chem w klasztorze w Czoir, m i e j s c o w o ś c i położonej na p o ł u d n i e od somonu Bajan. W czasie rewolucji wcielony do armii, u c z e s t n i c z y ł w obro­
nie wschodniej granicy przed japońską interwencją. Z a bohaterskie czy­
ny odznaczony został dwukrotnie orderem Wielkiej Gwiazdy. P r z y j ę t o
go do partii i w k r ó t k i m czasie mianowano sekretarzem ajmaku central­
nego. W latach trzydziestych pozbawiono go tej funkcji. Osiedlił s i ę
wówczas z rodzicami w somonie Bajan. K i e d y p o w s t a ł a w tym somonie
spółdzielnia pasterska, został jej c z ł o n k i e m u z y s k u j ą c przydział do p r a ­
cy w czwartej brygadzie na stanowisku dozorcy mienia somonowego
w centrum administracyjnym. B y ł ze swoim ojcem inicjatorem sprowa­
dzenia z klasztoru w Czoir do Bajanu opuszczanych d o m k ó w mieszkal­
nych i modlitewnych tamtejszych ł a m ó w . Domki te s t a ł y się p o d s t a w ą
gospodarczej zabudowy osiedla jurtowego. M ó w i l i ś m y o nich u ż y w a j ą c
określenia budyneczki gospodarcze, w oficjalnej jednak nomenklaturze
u z y s k a ł y nazwy z rosyjskiego: ambar i skład. To działanie o motywach
zdecydowanie gospodarczych jest jednakże ś w i a d o m y m aktem, jedynym
z m o ż l i w y c h , uratowania z a b y t k ó w dawnej architektury drewnianej, na
poły sakralnej. O p e ł n e j ś w i a d o m o ś c i tego działania niech świadczą i n ­
ne fakty. Oto b u d u j ą c szkołę w Chamrus u ż y t o jako kamienia w ę g i e l n e g o
figury Buddy, cennego zabytku sztuki. Po wzniesieniu s z k o ł y Gonczig­
dambil figurę t ę w y k o p a ł spod budowli i schronił w załomach skalnych
na terenie somonu. W budyneczkach gospodarczych w swoim obejściu
gromadził uratowane k s i ę g i liturgiczne oraz rozmaite zabytki z w i ą z a n e
z lamaizmem. Stało się zwyczajem w somonie, że rodziny z m a r ł y c h ,
którzy pozostawili kapliczki, oddawali je pod opiekę Gonczigdambilowi.
Jego zbiory s t a ł y się prawdziwym muzeum dawnej kultury M o n g o ł ó w .
Oprócz tej pasji zbieracza z a b y t k ó w zajmuje się Gonczigdambil"— jak
mało kto w somonie — bardzo r o z l e g ł y m zakresem rozmaitych prac. Jest
g ł ó w n y m specjalistą od budowy ogrodzeń i bram w osiedlu, razem z oj­
cem z a j m o w a ł się drobnymi naprawami s a m o c h o d ó w . Przez c a ł y rok
szkolny jedną z d w ó c h jurt, jakie posiada, przeznacza na rodzaj stancji
dla u c z n i ó w i uczennic, k t ó r y c h rodzice p r z e b y w a j ą w stepie. W jurcie
tej czyta, przegląda dawne księgi i ryciny. Przez wiele lat b y ł organi­
zatorem obchodzonych z wielkim splendorem w Bajan r ó ż n y c h uroczy-

256

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

stości, w szczególności Nowego Roku. W uroczystości tej organizowanej
g ł ó w n i e dla dzieci w y s t ę p o w a ł jako Dziadek Mróz. Do kreowania tej
postaci w y k o r z y s t a ł w i e l k ą m a s k ę c a m o w s k ą B i a ł e g o Starca. Nie intere­
suje się z u p e ł n i e pracami pasterskimi. Jest całą s w o j ą duszą z w i ą z a n y
z ż y c i e m o s i a d ł y m w somonie Bajam.
M ó w i ą c o postawach m i e s z k a ń c ó w osiedla, o ich p r z y w i ą z a n i u do
osiadłego trybu życia, warto jeszcze p r z y t o c z y ć inny z u p e ł n i e przypa­
dek reprezentowany przez wielokrotnego przodownika w hodowli,
wspomnianego już w c z e ś n i e j Baldana. Starzec ten c a ł e swoje ż y c i e po­
święcił pasterstwu, w y s p e c j a l i z o w a ł się w hodowli w i e l b ł ą d ó w . Od dzie­
c i ń s t w a do starości b y ł koczownikiem w p o ł u d n i o w y c h rejonach somonu i ziem sąsiednich. Po śmierci ż o n y sprzedał swoje prywatne stado
i przeniósł s i ę do centrum somonu zmieniając c a ł k o w i c i e dotychczasowy
tryb życia. Bardzo dbając o stan i w y g l ą d swej jurty, wiele czasu spędza
w niej samotnie lub przyjmuje gości. Utrzymuje liczne kontakty towa­
rzyskie. Jest m i ł o ś n i k i e m audycji radiowych. Uznał, ż e w ż y c i u dokonał
już wszystkiego czego pragnął, korzysta w wielkiej pogodzie ducha z p e ł ­
ni zasłużonego ż y w o t a bez trosk materialnych. I co jest charakterystycz­
ne obecnie jest on zdecydowanie domatorem.
Wreszcie postać b y ł e g o sekretarza partii w tutejsizej spółdzielni, obec­
nie p r a c u j ą c e g o jako wychowawca w pobliskim w i ę z i e n i u . Jest to m ę ż ­
czyzna czterdziestoparoletni o wielkim uroku osobistym. Wspominamy
go z n a s t ę p u j ą c e g o powodu: mimo pochodzenia z rodziny pasterskiej jest
jednym z d w ó c h konsekwentnych jaroszów w c a ł e j społeczności zamie­
szkującej Bajan. Dodajmy, że utrzymywanie diety b e z m i ę s n e j w w a ­
runkach mongolskich jest s p r a w ą niezwykle t r u d n ą . Otóż wymieniony
przez nas jarosz docenia wprawdzie znaczenie gospodarcze hodowli zwie­
rząt, niemniej nie darzy osobiście przyjaznymi uczuciami zajęć paster­
skich. M i ę d z y inymi dlatego t e ż w y b r a ł pracę w w i ę z i e n n i c t w i e , aby
nie mieć do czynienia z hodowlą, ubojem itd. Ceni sobie j e d n a k ż e
uroki stepu i zdarzyło s i ę w minionych latach, że jurtę s w o j ą w y s t a w i a ł
w lecie poza o b r ę b e m osiedla w y b i e r a j ą c p i ę k n i e p o ł o ż o n e miejsce w po­
bliżu s t o k ó w gór .
2 6

W rozmowach z w i e r z ą c y m i , g ł ó w n i e starszego pokolenia, na pyta­
nia z w i ą z a n e z reinkarnacją, wielu r o z m ó w c ó w w y p o w i a d a ł o życzenia
ponownych narodzin w tym samym statusie pasterzy, jakimi byli w ż y ­
ciu dotychczasowym. Ale spotkliśmy się r ó w n i e ż z przypadkami —
wprawdzie bardzo nielicznymi — życzenia sobie ponownych narodzin
w innych zasadniczo warunkach, „gdzie mięso nie jest podstawowym
p o ż y w i e n i e m , gdzie nie zabija się tylu zwierząt". M ó w i m y o tym, aby
u p r z y t o m n i ć fakt istnienia w tej społeczności w p e ł n i zindywidualizo2 6

1976.

Rozmowy

z

wymienionymi

prowadzone

były

w

grudniu

1975

i

styczniu

WIZERUNEK

DOBREGO

PASTERZA

257

wanych postaw o k r e ś l a j ą c y c h stosunek do bytu pasterskiego, a p o ś r e d ­
nio do problemu koczownictwa i osiadłości.
W osiedlu jurtowym zamieszkuje wielu ludzi podobnych w swoich
postawach do Gonczindambila i Baldana, nie k o r z y s t a j ą c y c h z m o ż l i w o ­
ści przestawiania s w y c h jurt nawet n a te najbliżej położone obszary
stepu. T ę s k n o t a do b e z p o ś r e d n i c h k o n t a k t ó w z naturalnym ś r o d o w i s k i e m ,
życiem w pobliżu stad, albo dawno już temu u nich zanikła, albo zanika,
czy to pod w p ł y w e m wielu absorbujących zajęć w samym osiedlu, czy
możliwości przebywania w w a r u n k a c h w i ę k s z e g o odczucia w y g ó d , bez­
p i e c z e ń s t w a poprzez s t a ł e w i ę z i s ą s i e d z k o - t o w a r z y s k i e , tudzież korzy­
stanie z u s ł u g takich instytucji jakimi s ą zajazd ze stołówką, sklepy, am­
bulatorium, biblioteka, kino, poczta.
Odrębną z u p e ł n i e kategorię ludności s t a n o w i ą ci, którzy stale lub
prawie stale p r z e b y w a j ą w stepie w pobliżu stad. Często m o ż n a od nich
usłyszeć wyznania p e ł n e afirmafcji dla takiego w ł a ś n i e sposobu życia.
Ludzie ci u t r z y m u j ą o c z y w i ś c i e kontakty z centrum administracyjnym
i u s ł u g o w y m somonu, c h l u b i ą s i ę jednakże tym, że nie m u s z ą stale prze­
bywać w z a g ę s z c z e n i u osiedlowym. Spotkać m o ż n a przypadki — jakie
stanowi chociażby m a ł ż e ń s t w o studziennego w pierwszej brygadzie. M a ł ­
ż e ń s t w o to z drobnymi dziećmi mieszka w samotnej jurcie z dala od
innych jurt pasterzy. Oboje m a ł ż o n k o w i e bardzo sobie ten fakt cenią.
Zbliżone w a r u n k i do rodziny studziennego r e p r e z e n t u j ą c i c z ł o n k o ­
wie spółdzielni pasterskiej, którzy w y k o n u j ą prace kierownicze i nadzor­
cze w p o s z c z e g ó l n y c h trzech brygadach. Należą do nich p r z e w o d n i c z ą ­
cy brygad i ich z a s t ę p c y oraz dozorcy. Wszyscy oni s ą związani ze sta­
ł y m na ogół miejscem przebywania. Jurty ich ustawione są w niewiel­
kich zespołach (kilka lub kilkanaście) w pobliżu centrum brygady. Stud­
nie zmechanizowane, budyneczki, gospodarcze w obejściach jurtowych,
składy paszy oraz zagrody dla zwierząt (gromadzonych w czasie wete­
rynaryjnych przeglądów) s ą w tych miejscach dobrem materialnym two­
r z ą c y m p o d s t a w ę dla rozwoju w przyszłości trwalszych o r g a n i z m ó w
osiedleńczych. Obecnie m a j ą one ustalone j u ż nazwy: pierwsza bryga­
da — Cant, druga brygada — Bajan, trzecia brygada — Cawczyr, od
znajdującego s i ę w p o b l i ż u źródła o tej samej nazwie. P o s z c z e g ó l n e
brygady u z y s k a ł y r ó w n i e ż w ł a s n e określenia od rodzaju hodowanych
zwierząt i o g ó l n y c h w a l o r ó w gospodarczych. Na przykład o drugiej
i zarazem najbogatszej (nie przypadkowa nazwa Bajan) m ó w i się w i e l ­
błądzia. O brygadzie pierwszej powiada się, że jest sianokośna.
P r z e j d ź m y wreszcie do przedstawienia najliczniejszej grupy miesz­
k a ń c ó w somonu, w ł a ś c i w y c h pasterzy p r o w a d z ą c y c h koczowniczy tryb
życia. N a l e ż y jednak już n a w s t ę p i e zaznaczyć, że w s p ó ł c z e s n e koczownictwo w Mongolii ma od c z a s ó w stworzenia administracji somonowej,
a następnie p o w o ł a n i a spółdzielni pasterskich zasadniczo nowe elemen
ty. To nowe koczownictwo charakteryzuje się ś c i s ł y m r e ż i m e m dostou

17 —

E t n o g r a f i a P o l s k a , X X I V , z. 1

258

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

sowania w k a ż d y m sezonie do ustalonych na t r w a ł e miejsce wypasania
zwierząt. W koczownictwie tym z a n i k ł y c a ł k o w i c i e elementy ryzyka,
przygody, jakie m i e w a ł y w ę d r ó w k i ze stadami w czasach w c z e ś n i e j ­
szych. Wprawdzie j u ż w okresie m a n d ż u r s k i e g o zaboru o b o w i ą z y w a ł y
r ó w n i e ż rygory korzystania z miejsc znanych czy ustalonych. Jednak
w w i ę k s z e j mierze mogli pasterze w y b i e r a ć miejsca wypasania stad.
Z t ą m o ż l i w o ś c i ą wyboru ł ą c z y ł o się tym samym r y z y k o czy w ł a ś n i e
przygoda.
Od p o ł o w y lat s z e ś ć d z i e s i ą t y c h c a ł e terytorium somonu podzielone zo­
stało s z c z e g ó ł o w o na rejony odpowiadające p o s z c z e g ó l n y m sezonom ho­
dowlanym. Rejony te w zależności od pory roku, w jakiej p r z e b y w a j ą
na niej stada, nazwane zostały (zgodnie z n a z w ą sezonu) —
owoldżoo,
chawardżaa,
dzuslan, namardżaa.
Wydzielono je na podstawie zgroma­
dzonych d o k ł a d n y c h wiadomości n a temat ich w a l o r ó w geograficznych,
ś r o d o w i s k o w y c h . P r z e d s i ę w z i ę c i e to jest dobrym ś w i a d e c t w e m docenia­
nia tradycyjnych d o ś w i a d c z e ń pasterskich, w k t ó r y c h w a ż n e znaczenie
miało korzystanie z naturalnych w a r u n k ó w ś r o d o w i s k a geograficznego,
a co z tym s i ę wiąże, w ę d r o w a n i e ze stadami z a l e ż n i e od pory roku.
Z a ł ą c z o n y obok plan sezonowych pastwisk s p o r z ą d z o n y został na pod­
stawie informacji uzyskanych od przedstawicieli kierownictwa s p ó ł d z i e l ­
ni i zweryfikowany przez dane zgromadzone w terenie.
W k a ż d y m rejonie pastwisk owoldżoo
z n a j d u j ą s i ę specjalne schro­
niska dla z w i e r z ą t — zimowiska. S ą to różnego rodzaju budowle, trady­
cyjne i mniej lub bardziej w s p ó ł c z e s n e , nieraz sporządzone w e d ł u g fa­
chowych p r o j e k t ó w . W ś r ó d tych tradycyjnych z w r a c a j ą u w a g ę n a j ­
prostsze budowle w rodzaju osłon czy t e ż zagród, budowane z tafli
i b r y ł nawozu. W miejscach gdzie z w i e r z ę t a b y ł y przetrzymywane przez
wiele s e z o n ó w zimowych, w y t w o r z y ł y się ponad metrowej grubości po­
k ł a d y twardego nawozu. Stanowi on tam, niczym złoża gliny, d o s k o n a ł y
surowiec budowlany. W tych tradycyjnych schroniskach wykorzysty­
wano r ó w n i e ż jako budulec kamienie i odłamki skał. Schronisko budo­
wane z nawozu czy kamieni to trzy lub tylko dwie ś c i a n y ustawione
przy wyniesieniach skalnych z odkrytym na c a ł e j swej długości w e j ­
ś c i e m dla zwierząt. Przed t y m w e j ś c i e m wznoszono p r o s t o k ą t n ą z a g r o d ę
z żerdzi; niekiedy tylko samo schronisko nakrywano dachem, g ł ó w n i e
z dranic. Drewno trzeba b y ł o s p r o w a d z a ć z dalszych okolic, gdzie w y ­
s t ę p o w a ł y lasy. W s p ó ł c z e s n e schroniska różnią się przede wszystkim
rodzajem u ż y t e g o materiału. Z r e g u ł y nie jest on j u ż naturalny, a w i ę c
np. c e g ł a , papa, eternit, blacha i deski. Mają te schroniska w i ę k s z e roz­
miary. Ale jedne i drugie z a c h o w u j ą c e c h ę osłon, a nie szczelnych
budowli, takich jak europejskie obory. Tylko dla bardzo m ł o d y c h zwie­
rząt wznoszono budowle szczelniej czy dokładniej c h r o n i ą c e je przed
mrozem. B y ł y to jednak konstrukcje niskie i niewielkich rozmiarów.
Problemem bowiem zawsze b y ł o zdobycie dranic na pokrycie dachu

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

259

i zbudowanie drzwi. Korzystano natomiast ze specjalnych w o j ł o k o w y c h
okryć, k t ó r y m i osłaniano grzbiety i boki cieląt lub źrebiąt. Najsłabsze
zwierzęta przetrzymywano nieraz w jurtach.
Na obszarach wiosennego i jesiennego wypasania z w i e r z ą t r ó w n i e ż
wznosi się obecnie schroniska. Tylko n a letnich pastwiskach nie ma tych
budowli. Z a ł ą c z o n y obok plan ukazuje rozmieszczenie p o s z c z e g ó l n y c h
schronisk. W y s t ę p u j ą one najczęściej w s ą s i e d z t w i e studzien, z w y k ł y c h ,
dawniejszych i nowoczesnych, mechanicznych.
Przede wszystkim jednak dawne i w s p ó ł c z e s n e pasterstwo Mongolii
opiera się na hodowli zwierząt swobodnie wypasanych i przetrzymywa­
nych w stepie. Z w i e r z ę t a z a c h o w a ł y też wiele samodzielności — chro­
nienie się przed surowym klimatem wietrznych zim i s k w a r n y c h dni
w lecie. P r z y niedostatku z b i o r n i k ó w wodnych, wielkich odległościach
między wodopojami, okres u p a ł ó w s z c z e g ó l n i e dokuczliwie daje się we
znaki owcom. K i e d y zbliża s i ę najskwarniejsza pora dnia, zbiegają się
w zbite stado, tak aby powierzchnia narażona na działanie promieni s ł o ­
necznych ograniczona została do minimum. Z opuszczonymi g ł o w a m i ,
ukrytymi pod brzuchami sąsiadów, stoją jakby zamarłe. W i e l b ł ą d y scho­
dzą się wtedy w niewielkie gromady. Jedne stoją, a inne leżą w ich
cieniu; stoją p r z e w a ż n i e samce, podobnie klacze chronią źrebięta.
Niewielkie stada koni przemierzają nieraz znaczne odległości, aby
odnaleźć miejsca w m i a r ę przewiewne. Wspinają się na wyniesienia, nie­
kiedy nawet na w i ę k s z ą górę. T a m na jej szczycie, gdzie wieje wiatr,
stają nieruchomo. W ę d r u j ą c przez step często s i ę widzi te nieruchome
sylwetki koni.
W czasie n a w a ł n i c — burz piaskowych — ogarnięte p o p ł o c h e m stada
tracą orientację. Zdarza się w ó w c z a s , że pierzchające w bezładzie zwie­
rzęta organizowane s ą w zwarty tabun przez swoich p r z o d o w n i k ó w ,
ogiery. Przodownicy tabunu nie p o z w a l a j ą zgubić się pojedynczym zwie­
rzętom, popędzają je, aby dobiły do stada.
Instynkt stadny spełnia s w ą rolę najsilniej w czasie d ł u g i e j w tych
stronach pory zimowej. Wtedy też brak p o m i e s z c z e ń dla zwierząt od­
czuwa się często jako straszliwy w skutkach pomór wyczerpanych osta­
tecznie — z m a r z n i ę t y c h i w y g ł o d n i a ł y c h — w i e l o t y s i ę c z n y c h stad. K o ­
nie broniąc s i ę przed lodowatymi wiatrami zbierają się w wielkie, zbite
gromady. Ale p o s z c z e g ó l n e z w i e r z ę t a nie stoją dłużej w jednym m i e j ­
scu. W tych wielkich stadach konie „krążą", „roją się", zmieniają stale
pozycję. T y m sposobem n a s t ę p u j e wymiana p o s z c z e g ó l n y c h osobników
z pozycji najniebezpieczniejszych n a zaciszniejsze, chronione m a s ą po­
zostałych zwierząt. Po j a k i m ś czasie konie ze środka stada m u s z ą u s t ą ­
pić miejsca tym, k t ó r e chroniły je przed wiatrem z z e w n ą t r z .
Tradycyjne sposoby osiedlania się z jurtami w miejscach wypasa­
nia zwierząt, na talk zwanych otarach, s p r o w a d z a ł y się do n a s t ę p u j ą ­
cych zasad. J u r t y b y ł y z w r ó c o n e w e j ś c i e m zawsze na południe. Stawia-

260

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

no je w nieregularnych zgrupowaniach, w w y r ó w n a n y m rzędzie lub r z ę ­
dach oraz na planie k r ę g u w o k ó ł placu, na k t ó r y m z n a j d o w a ł a się za­
groda z j a g n i ę t a m i i k o ź l ę t a m i oraz stado owiec i k ó z . Ten ostatni, ko­
listy sposób zgrupowania jurt — z w i ą z a n y g ł ó w n i e z ludnością bargudzk ą z a m i e s z k u j ą c ą terytorium dzisiejszego somonu B a j a n (stosowany jest
także w innych c z ę ś c i a c h Mongolii, np. u T o r g u t ó w ) — nazywano chot,
a samo zgrupowanie k i l k u rodzin chotail. Chottail b y ł i n s t y t u c j ą zrze­
szającą od trzech do pięciu rodzin '. Okrężne stawianie jurt — chot,
s ł u ż y ł o g ł ó w n i e zabezpieczeniu drobnych z w i e r z ą t przed drapieżnikami,
przede wszystkim wilkami. Stado znajdujące s i ę w otoczeniu jurt b y ł o
też chronione przed wiatrem i c h ł o d e m . Bliskie s ą s i e d z t w o zwierząt
sprzyjało w y p e ł n i a n i u zajęć hodowlanych. Jest rzeczą niezmiernie w a ż ­
ną i c h a r a k t e r y s t y c z n ą , że to praktyczne, o k r ę ż n e ustawianie jurt wo­
k ó ł stada zanikło obecnie w zasadzie c a ł k o w i c i e . M o ż e warto dodać, że
chot — tak przynajmniej, jak s t w i e r d z i l i ś m y , b y ł o u T o r g u t ó w — od­
zwierciedlał zarazem p o w s z e c h n ą t r a d y c y j n ą zasadę w a r t o ś c i o w a n i a
miejsc i przestrzeni w i d o c z n ą w jurcie. Jurta starszego chotu sytuowa­
na b y ł a w c z ę ś c i północno-zachodniej okręgu, blisko osi p ó ł n o c - p o ł u d nie; tylko czasami, gdy w e w n ą t r z o k r ę g u trzymano m ł o d e z w i e r z ę t a j u r ­
ta starszego z n a j d o w a ł a s i ę w części p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i e j u w e j ś c i a
do okręgu. Dodajmy, że zanikło r ó w n i e ż prawie c a ł k o w i c i e przetrzymy­
wanie s ł a b y c h , drobnych zwierząt w jurtach.
21

Na w y r ó w n a n y c h terenach jurty stawiane b y ł y i s ą w rzędzie lub
w rzędach, d w ó c h a nawet trzech. W miejscach o z r ó ż n i c o w a n e j r z e ź ­
bie terenowej jurty stawiano i stawia s i ę nieregularnie, tak, aby wyko­
rzystać naturalne cechy krajobrazu. Stoki w z g ó r z , kotliny, w y s c h n i ę t e
koryta rzeczne itp., s ł u ż ą w ó w c z a s jako naturalna osłona przed w i a ­
trem. Te dwa sposoby grupowania jurt uznane z o s t a ł y oficjalnie jako

2 7

W

„Podstawą

większości

zwierząt,

zrzeszenia

przypadków

skupiał

Członkowie

wokół

było

nie

pokrewieństwo

lecz

bogaty a r a t , k t ó r y n i e b y ł w

siebie

chotajlu w s p ó l n i e

uboższych,
budowali

do tego celu, w y k o n y w a l i r e m o n t y .

zależność
stanie

dysponujących

zagrody,

zwozili

Zagrody traktowane

ekonomiczna.

dopilnować

wolną

siłą

i przygotowywali
były

mlecznych,

to z n a c z y p o s z c z e g ó l n e r o d z i n y s p e c j a l i z o w a ł y

czym następowała

chotajl

udzielał

wymiana

pomocy.

i wspólne

Gdy ktoś

nie z a b r a k ł o o s ó b z d o l n y c h

stracił

użytkowanie.

jako w s p ó l n a

się w
W

jurtę, budowano

włas­

wyrobów
produkcie,

przypadkach

losowych

mu

w

do p r a c y , o p i e k o w a n o s i ę p o z o s t a ł y m i

I s t n i a ł a r ó w n i e ż pomoc w z a j e m n a

jakimś

[...]

drzewo

n o ś ć c z ł o n k ó w chotajlu. Niekiedy istniał p o d z i a ł pracy przy w y t w a r z a n i u
po

swych

roboczą

j ą ; gdy

rodzi­

oraz b y d ł e m

w zakresie transportu, jeśli k t o ś

był

[...]

pozbawio­

n y jego ś r o d k ó w —• o d n o s i ł o s i ę to do z m i a n y k o c z o w i s k i z w ó z k i a r g a ł u z o d l e g ­
łych

miejsc. W i ę ź

obecnie
dziś

ogniwach

można

prowadzone

tylko

wzajemna

członków

chotajlu b y ł a

silniejsza n i ż w

istniejących

można

liczyć

w

spółdzielni.

Dawniej

oczekiwać

zabezpieczenia

było

socjalnego

od

na

pomoc

spółdzielni".

p r z e z S. S z y n k i e w i c z a ; m. i n . w y w i a d z D a m d i n e m , s t a r y m

grupie,
Badania

pasterzem

z 2 b r y g a d y w s o m o n i e B a j a n , z s i e r p n i a 1968 r . — w a r c h i w u m Z E I H K M P A N .

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

261

właściwe, o b o w i ą z u j ą c e c z ł o n k ó w spółdzielni. Natomiast okrężne sta­
wianie jurt i przetrzymywanie w nich zwierząt b y ł o tępione admini­
stracyjnie i zwalczane poprzez różne działania p r o p a g a n d o w o - o ś w i a t o w e .
Chodziło o polepszenie w a r u n k ó w sanitarnych w miejscach bytowania
pasterzy. Ale działania te m i a ł y też z w i ą z e k z k s z t a ł t o w a n i e m nowego
wzorca osobowego pasterza i o d e j ś c i e m od tradycji, przy czym jakby
mimochodem, w sposób niezamierzony, n a s t ę p o w a ł o strywializowanie
więzi c z ł o w i e k a ze stadami, pozbawienie tych w i ę z i e l e m e n t ó w emocjo­
nalnych czy wprost ideowych, tych, które tak silnie krzewione b y ł y
w koncepcjach reinkarnacyjnych lamaizmu.
Tak w i ę c , biorąc pod u w a g ę sposoby zajmowania przestrzeni i t y m
samym rodzaje bytowania, m o ż n a obecnie w y r ó ż n i ć jego n a s t ę p u j ą c e
wzorce:
1. Niewielkie zgrupowania jurt pasterzy. Sezonowy typ osiadł ości
i związanej z t y m nowej formy koczownictwa w ściśle wyznaczonych
rejonach pastwisk w miejscach s t a ł y c h budowli gospodarczych s ł u ż ą ­
cych hodowli.
2. Niewielkie zgrupowania jurt; trwalsze przejawy osiadłości w cen­
trach administracyjnych p o s z c z e g ó l n y c h brygad oraz w miejscach znaj­
dowania się studni mechanicznych i s k ł a d ó w p o ż y w i e n i a dla zwierząt.
3. Znacznych r o z m i a r ó w osiedla jurtowe; t r w a ł y rodzaj osiadłości
w miejscu wyznaczonym przez centrum somonu, zespół w s p ó ł c z e s n y c h
instytucji administracyjnych i użyteczności publicznej (przedszkole,
szkoła, świetlica, kino, szpital, sklepy i inne).
W a ż n y m przejawem osiadłości, o k t ó r y m dotychczas nie wspomina­
liśmy, są w k a ż d y m u k ł a d z i e s p o ł e c z n o 4 k u l t u r o w y m miejsca chowania
lub rozstawania się ze z m a r ł y m i . Społeczność somonu B a j a n — tak jak
inne terytoria Mongolii — dziedziczy s z a m a n i s t y c z n o - l a m a i s t y c z n ą kon­
cepcję niegrzebania z w ł o k w j a k i m ś jednym ustalonym miejscu. J a k
wiadomo do rewolucji o b o w i ą z y w a ł y w t y m k r a j u zasady pozostawia­
nia z m a r ł y c h w stepie w miejscach albo wyznaczonych trwale, albo
każdorazowo o k r e ś l a n y c h przez odpowiednie zabiegi magiczne dokony­
wane przez ł a m ó w . Jeśli i s t n i a ł y nawet miejsca o d p o w i a d a j ą c e pojęciu
cmentarza, to nie b y ł y one odwiedzane, a c i a ł o z m a r ł e g o nie czczone
przez jakiegoś rodzaju procedery (znaczenie miejsca, wznoszenie m o g i ł y
czy grobowca). Grobowce b y ł y w y r ó ż n i e n i e m jedynie dla pewnej, szcze­
gólnej kategorii s p o ł e c z e ń s t w a , g ł ó w n i e w y j ą t k o w o ś w i ę t o b l i w y c h ł a ­
m ó w , m a j ą c y c h w y s o k ą r a n g ę w hierarchii kościoła lamaistycznego. Po
rewolucji wprowadzona zostaje w c a ł y m k r a j u zasada grzebania z w ł o k
w miejscach administracyjnie wyznaczonych. W somonie B a j a n na po­
c z ą t k u lat s z e ś ć d z i e s i ą t y c h p o w s t a ł cmentarz na w z ó r europejski. Obec­
nie znajduje s i ę na n i m kilkadziesiąt t r w a ł y c h g r o b o w c ó w . Cmentarz
ten jest j e d n a k ż e oddalony od centrum o s i e d l e ń c z e g o somonu o k i l k a
k i l o m e t r ó w . Usytuowano go w miejscu z dala prawie niewidocznym,

262

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

pośród gór. N a l e ż y przy tym dodać, ż e n i e z a l e ż n i e od tego oficjalnego
cmentarza, w miejscach nie pokazywanych osobom z z e w n ą t r z znajdują
się na terytorium somonu inne jeszcze miejsca grzebania i, j a k twier­
dzą informatorzy, tradycyjnego pozostawiania z w ł o k n a powierzchni
ziemi. Takich miejsc jest kilka (podobno aż trzy). A zatem tak jak spo­
łeczność somonu w r ó ż n y c h formach zasiedla c a ł e jego terytorium, tak
r ó w n i e ż sakralizuje to terytorium miejscami chowania z m a r ł y c h , nie
w jednym oficjalnym miejscu, lecz w paru i to mniej lub bardziej se­
kretnych.
Proces przemian w sposobach zajmowania przestrzeni w Mongolii
w czasach po rewolucji nazwany z o s t a ł w literaturze przedmiotu u r ­
banizacją stepu; określenia tego u ż y ł a po r a z pierwszy M a r k o w s k a .
Wydaje s i ę nam, ż e o k r e ś l e n i e to nie u w z g l ę d n i a charakterystycznej
w c a ł y m tego s ł o w a znaczeniu i jedynej tego rodzaju, w p e ł n i rodzimej
dla Mongolii sytuacji. Konstatuje zjawiska powszechnie znane, lecz tak,
jakby nie p o d l e g a ł y one w Mongolii bardzo istotnym przetworzeniom.
Wyznacznikiem specyficznej sytuacji mongolskiej jest przede wszyst­
k i m p r z y w i ą z a n i e społeczności tego k r a j u do domostwa par excellence
pasterskiego, jakim jest jurta. S t a n o w i ł a ona i nadal stanowi symbol
pewnej postawy s p o ł e c z n e j , utrwalonego, nie p o d l e g a j ą c e g o zasadniczym
zmianom systemu w a r t o ś c i o w a n i a . S p r o w a d z i ć go m o ż n a g ł ó w n i e do
kwalifikowania w i ę z i z naturą, t r a d y c j ą i do s a m o d z i e l n o ś c i życia w y ­
łącznie w ś r ó d najbliższej rodziny jako sposobu bytowainia bardziej do­
broczynnego, n i ż dostatecznie skuteczna izolacja zabezpieczająca od
otaczającego świata w sztucznych u k ł a d a c h mniejszych lub w i ę k s z y c h
zbiorowisk ludzkich, ż y j ą c y c h w stosunkach takiej czy innej anoni­
mowości.
Procesy przesiedleńcze, i z w i ą z a n e z nimi modernizacyjne, ż y c i a
s p o ł e c z n e g o w Mongolii bliższe s ą j u ż pojęciu rustyfikacji. P r z y j ę c i e te­
go określenia o z n a c z a ł o b y zarazem k o n s t a t a c j ę wyboru w Mongolii t a ­
kiej formy bytowania, k t ó r a nie tylko w t y m k r a j u , lecz t a k ż e w s z ę d z i e
indziej pozwala na inne n i ż w przypadku miasta warunki rozwoju spo­
łecznego. Ale i to określenie p r o c e s ó w , jakie d o k o n a ł y s i ę w Mongolii,
nie ma p e ł n e g o uzasadnienia. Dlatego ż e rustyfikacja zakłada b e z w z g l ę d ­
ne p r z y p o r z ą d k o w a n i e do stałego miejsca przebywania — wioski, tak
jak to widzimy chociażby w rejonach g ó r a l s k o - p a s t e r s k i e h Europy. P r ó ­
by p r z y p o r z ą d k o w a n i a jednemu miejscu o s i e d l e ń c z e m u pasterzy b y ł y
przeprowadzane r ó w n i e ż w Mongolii. Zamieszkali na s t a ł e w jednym
miejscu pasterze dojeżdżali do stad, aby po w y p e ł n i e n i u zadań w r a ­
mach o ś m i o g o d z i n n e g o dnia pracy powracać do osiedla — niby wioski,
niby miasta. System ten nie przyjął się zupełnie w spółdzielniach pa23

2 8

1969.

D. M a r k o w s k a ,

Urbanizacja

stepu,

[w:] Studia

mongolskie,

Wrocław

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

263

sterskich. J e ś l i nawet jest praktykowany w Mongolii, to tylko w nie­
których p a ń s t w o w y c h gospodarstwach
rolniczo-pasterskich.
Dlatego
w najlepszym przypadku to, co obserwujemy w przemianach s p o s o b ó w
zajmowania przestrzeni w Mongolii w s p ó ł c z e s n e j , m o ż n a by określać
jako r u s t y f i k a c j ę p o ł o w i c z n ą . Dodajmy przy tym, że M o n g o ł o m dosko­
nale jest znane z w ł a s n y c h d z i e j ó w i rozpoznawania w r ó ż n y c h okre­
sach historycznych wielkich i o d l e g ł y c h k r a j ó w z a r ó w n o to, czym jest
wieś, jak i miasto, w i e j s k o ś ć i m i e j s k o ś ć — dwa jakby archetypiczne
sposoby istnienia, zawsze w taki czy inny sposób kwestionowane. Mon­
gołowie odnaleźli w czasach najnowszych r o z w i ą z a n i e oryginalne, w ł a ­
sne, łączące d o ś w i a d c z e n i a tradycyjne z licznymi usprawnieniami no­
woczesnymi. Mamy tu na m y ś l i g ł ó w n i e system w i ę z i , jakie wprowa­
dzone zostały m i ę d z y tych, k t ó r z y koczują, sezonowo p r z e b y w a j ą c na
odległych pastwiskach, a tymi, k t ó r z y na s t a ł e m i e s z k a j ą w osiedlu somonowym.
O n i e p r z y j ę c i u s i ę w Mongolii pozornie nowoczesnych (urbanistycz­
nych) form bytowania pasterzy z d e c y d o w a ł y oczywiste w z g l ę d y gospo­
darcze (większa r e n t o w n o ś ć gospodarstw k u l t y w u j ą c y c h tradycyjne z a ­
sady w ę d r o w a n i a pasterzy ze stadami). Ale niezwykle pomocny b y ł t e ż
inny n i ż europejski system w a r t o ś c i , obligujący s p o ł e c z e ń s t w o mongol­
skie. N a l e ż y od razu p o w i e d z i e ć , ż e w tym k r a j u nie obserwuje s i ę tak
ostro w y s t ę p u j ą c e g o zjawiska, jak w k r a j a c h c h o c i a ż b y Europy Wschod­
niej, s z c z e g ó l n i e zaś w Polsce, masowej emigracji m i e s z k a ń c ó w wsi do
miast i z w i ą z a n e j z tym potrzeby zmiany statusu s p o ł e c z n e g o za w s z e l k ą
cenę.
MOTYWACJE

ETYCZNE

P r z y b l i ż y l i ś m y s i ę w tym momencie do istoty i n t e r e s u j ą c e g o nas
zagadnienia, f u n k c j o n u j ą c y c h w s p o ł e c z e ń s t w i e mongolskim p o j ę ć etycz­
nych, tak elementarnych jak próżność, f a ł s z y w y splendor, cenienie so­
bie rzeczy z e w n ę t r z n y c h , n a j ł a t w i e j o k r e ś l a j ą c y c h potrzeby o charakterze
p r e s t i ż o w y m . Analiza przede wszystkim r ó ż n y c h dziedzin tradycyjnej
kultury materialnej, w tym artystycznej, s z c z e g ó l n i e podatnej na u j a w ­
nianie takich p r e s t i ż o w y c h potrzeb, wykazuje, że nie o d g r y w a j ą one
w a ż n e j , a j u ż na pewno d e c y d u j ą c e j roli. Ludność Chałcha nie korzy­
stała w tradycyjnych strojach z agresywnej, wielobarwnej kolorystyki,
a t a k ż e kolorowej ornamentyki h a f t ó w lub innych podobnych zdobień.
W wystroju jurty p o j a w i a ł o s i ę malarskie zdobnictwo (mebli i części
drewnianych jurty) nieraz nawet wyszukane i bogate, ale j e d n o c z e ś ­
nie — i to jest niezwykle charakterystyczne — nie w y s t ę p o w a ł a znana
innym, zazwyczaj mniejszym grupom l u d n o ś c i o w y m w Mongolii barw­
na, wycinankowa aplikacja w o j ł o k ó w — zdobnictwo niezwykle efek­
towne, ł a t w o rzucające s i ę w oczy. Natomiast b y ł y i zdarzają się dzi-

264

L E C H MRÓZ, J A C E K

OLĘDZKI

siaj jeszcze wytwarzane przez ludność Chałcha w o j ł o k i zdobione tylko
wzorami wyszytymi nicią n i e b a r w i o n ą (zazwyczaj z w e ł n y ciemniejszej
niż ta, jakiej u ż y t o do wyrobu samego kobierca). S ą to w o j ł o k i niezwykle
pracochłonne o wyrafinowanej ornamentyce geometrycznej. W niczym
nie p r z y p o m i n a j ą tych ł a t w o w p a d a j ą c y c h w oko w o j ł o k ó w z barwny­
mi aplikacjami.
Podobne uwagi n a s u w a j ą s i ę przy analizie w y r o b ó w ze srebra, funk­
c j o n u j ą c y c h jako ozdoby s t r o j ó w kobiet, r ę k o j e ś c i s z t y l e t ó w , okucia
pochew, specjalne dłubacze do fajek, krzesiwa, wreszcie jako przystro­
jenie u p r z ę ż y (ozdobne guzy n a siodle i uździe). S ą to w y ł ą c z n i e przed­
mioty o bardzo wyszukanej ornamentyce, zbliżonej stylistycznie do w y ­
s t r o j ó w w y s t ę p u j ą c y c h na przedmiotach u ż y t k o w a n y c h w innych k u l t u ­
rach tylko przez przedstawicieli warstw uprzywilejowanych.
Wymienione cechy kultury artystycznej Chałcha m o g ł y o c z y w i ś c i e
k s z t a ł t o w a ć s i ę n i e z a l e ż n i e lub w n i k ł y m stopniu zależności od normot w ó r c z y c h ( u ś w i a d a m i a n y c h przez zwerbalizowanie) postaw s p o ł e c z n y c h ,
etycznych. T a k i czy inny rodzaj s t r o j ó w , p r z y s t r o j ó w itd., w y n i k a ł w du­
żej mierze z d o s t ę p n y c h w z o r c ó w , a przede wszystkim chyba oddzia­
ł y w a n i a wyrafinowanej kultury c h i ń s k i e j , służącej M o n g o ł o m gotowy­
mi wyrobami artystycznymi, kosztownymi materiami i innymi dobra­
mi. Dlatego niezwykle istotne b y ł o uzyskanie b e z p o ś r e d n i c h wypowie­
dzi, które o r i e n t o w a ł y b y , czy wspomniane zachowania s p o ł e c z n e z w i ą ­
zane z dążeniami p r e s t i ż o w y m i s ą u ś w i a d a m i a n e i w Określony sposób
kwalifikowane. P o s ł u ż y l i ś m y się t u pytaniem o charakterze testowym:
co jest w a ż n i e j s z e , w y ż e j cenione lub w y r ó ż n i a n e , „ b y ć " czy „mieć".
W c z e ś n i e j prowadzone rozpoznanie tego zagadnienia w europejskich
społecznościach ludowych, g ł ó w n i e n a p r z y k ł a d z i e Polski, dostarczyło
danych, z k t ó r y c h jednoznacznie wynika, że wartość, jaką stanowi
„mieć" przedkłada s i ę nad „być". Często też samoistnie traktowane po­
jęcie „być" jest n i e z r o z u m i a ł e lub w najlepszym razie zrozumiałe, lecz
jako wartość nierealna. W ó w c z a s też łączone jest „ b y ć " z „ m i e ć " w a ­
r u n k u j ą c y m w y s t ą p i e n i e w a r t o ś c i pierwszej.
Z Mongolii dysponujemy k i l k u d z i e s i ę c i o m a wypowiedziami zgroma­
dzonymi w ś r ó d ludności g ł ó w n i e starszego pokolenia z a m i e s z k u j ą c e j somon Bajan. W wypowiedziach tych „być" jest p o j ę c i e m jak najbardziej
z r o z u m i a ł y m i bliskim; w y s t ę p u j e samoistnie, n i e z a l e ż n i e od „mieć".
„ B y ć " to credo starszych M o n g o ł ó w . Młodsze pokolenie niekiedy pod­
w a ż a to credo r e f l e k s j ą znaną dobrze z Europy, zgodnie z k t ó r ą w a ­
runkiem bycia jest posiadanie. M o ż l i w e , że to rozumowanie rozwinie
i upowszechni s i ę jeszcze bardziej. Ale j e d n o c z e ś n i e mamy podstawy,
aby sądzić, ż e tradycyjne doświadczenia mongolskie, w y r a ż a j ą c e s i ę
w w y w y ż s z a n i u w a r t o ś c i „bycia" (z czym w i ą ż e s i ę „ b y c i e sobą", „ c z u ­
cie się sobą") ponad posiadanie we wszelkich postaciach, zakresach,
a także przejawach, łącznie z t y m i najbardziej z e w n ę t r z n y m i , presti-

WIZERUNEK DOBREGO

265

PASTERZA

żowymi, nie u l e g n ą zanikowi. Są to doświadczenia zakorzenione g ł ę b o ­
ko w kulturze, chronione poprzez cały zespół w y n i k a j ą c y c h z nich przy­
zwyczajeń, potrzeb itp. W y w y ż s z a n i e „bycia" nad „posiadanie" b y ł o
cnotą p o w s z e c h n ą . Można przypuszczać, ż e s t a n o w i ł a ona r ó w n i e ż kom­
ponent Wizerunku dobrego pasterza. W tradycyjnej kulturze M o n g o ł ó w
znane są t e ż przypadki wcielania w życie założeń idei bycia, a nie po­
siadania. We wspomnianej instytucji zrzeszeń pasterskich chot, ubożsi
korzystali z p r o d u k t ó w mlecznych uzyskiwanych ze stada, które nie
było ich własnością. W czasie pomoru zwierząt ci, k t ó r y m ocalało stado,
wspomagali d o t k n i ę t y c h k l ę s k ą . Goszczenie nawet z u p e ł n i e nieznanych
osób b y ł o ś w i ę t y m zwyczajem, k t ó r y p r z e t r w a ł do dzisiaj a w celebro­
waniu spotkań towarzyskich w i d a ć c a ł k o w i t y brak pozorności, nie p r z y ­
pisywanie znaczenia rzeczom d r u g o r z ę d n y m , formalnym. Stąd też zwy-

Ryc.

28.

Gotowanie

wnętrzności

baranich.

Somon

Bajan

1968

r.

czaję rytualnych, zbiorowych posiłków; b y ł y one okazją do zacieśniania
w i ę z i s p o ł e c z n y c h , okazywania szacunku innym, a także sobie. Wiązało
się z t y m r ó w n i e ż takie dysponowanie czasem, by w niczym i nigdzie
nie u j a w n i ć pośpiechu, u w ł a c z a j ą c e j formy z a c h o w a ń w stosunku do
drugiego c z ł o w i e k a .
P r z y próbie rozpoznania w s p o s ó b najbardziej generalny norm etycz-

266

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

R y c . 29. K a p l i c z k a n a o ł t a r z u j u r t o w y m obok b i b l i o t e c z k i (w szafce). N a d r z w i a c h
wizerunki Czojbałsana
kapliczką

i Suche Batora. N a zbliżeniu
ofiara z serca barana.

( z d j ę c i e dolne)

Somon

Bajan

1968

w tyglu przed
r.

nych o b o w i ą z u j ą c y c h w społeczności pasterzy mongolskich — dodajmy
zagadnienia niezwykle trudnego, albowiem nie ma dotychczas ż a d n y c h
opracowań w literaturze przedmiotu — i n t e r e s o w a ł nas przede wszyst­
k i m stosunek do podstawowego zajęcia, jakim jest pasterstwo, p o ś r e d -

WIZERUNEK

DOBREGO

267

PASTERZA

nio zaś stosunek do hodowanych zwierząt. P r z y j ę l i ś m y , że tradycyjne
sposoby odnoszenia się do zwierząt uznać m o ż n a za wzorcowe i normotwórcze; u p o w a ż n i a j ą do takiego założenia n a s t ę p u j ą c e fakty:
1. Na pytania ankiety p o ś w i ę c o n e j cechom dobrego i z ł e g o c z ł o w i e ­
ka ( w y m i e n i ć 3 cechy c z ł o w i e k a dobrego i 3 złego) niezwykle często
akcentowany jest stosunek do zwierząt. C z ł o w i e k i e m dobrym b y ł daw­
niej ten, k t ó r y nie bił zwierząt, łagodnie się z nimi obchodził, o p i e k o w a ł
się s ł a b y m i i chorymi jednostkami, w y s z u k i w a ł najlepsze pastwiska dla
stad itd.
2. P r z e t r w a ł y zachowania z w i ą z a n e z udomowianiem zwierząt, w y ­
magające (jak w przypadku w i e l b ł ą d ó w ) tkliwych wprost zabiegów.
Współczucie z w i e r z ę t o m osieroconym, pocieszanie matek, które utraciły
potomstwo. N a k ł a n i a n i e opornych zwierząt przy wykorzystywaniu ich
reakcji na ś p i e w i m u z y k ę (np. granie na morin churze).
3. N a j w y ż s z e g o r z ę d u skuteczność i sprawność w oswajaniu zwie­
rząt do c e l ó w jeździeckich i p o c i ą g o w y c h . W przypadku koni siodłanie

Ryc.

30.

Białego

G r a dambaa
Starca,

przed

symbolizująca

ołtarzem

jurtowym.

nieustającą

pogodę

B a j a n 1968 r .

Na

ołtarzu

ducha

i

porcelanowa

figura

pomyślność.

Somon

268

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

R y c . 31. G r a w k o ś c i . S o m o n B a j a n 1968 r.

jednostek dzikich bez uprzedniego d ł u g o t r w a ł e g o trenowania, a przy
ć w i c z e n i u w i e r z c h o w c ó w korzystanie z u m i e j ę t n o ś c i dzieci.
4. Opieka nad zwierzętami, przyzwalająca n a ich obecność w jurcie
oraz nakłaniająca do chronienia najbardziej nieodpornych zwierząt o s ł o ­
n ą z jurt stawianych na k r ę g u (chot).
5. Zabijanie z w i e r z ą t w e d ł u g r e g u ł najbardziej humanitarnych. R y tualizacja sposobu zabijania owiec. Głęboka moralna i uczuciowa moty­
wacja tego r y t u a ł u . Unikanie zabijania p s ó w i koni.
6. Niejedzenie m i ę s a k o ń s k i e g o , przy j e d n o c z e ś n i e niezwykle osz­
c z ę d n y m i starannym s p o ż y t k o w a n i u s k ł a d n i k ó w o d ż y w c z y c h z owiec.
Traktowanie jako p r z y s m a k ó w wnętrzności, nie marnowanie owczych
żołądków, a nawet ich zawartości (gromadzenie i suszenie na paszę dla
zwierząt w czasie zimy).
7. Niekorzystanie z nazw z w i e r z ą t jako przezwisk i niestosowanie
pejoratywnie brzmiącej nomenklatury dla określania p o s z c z e g ó l n y c h
a k t ó w w ż y c i u zwierząt.

WIZERUNEK

DOBREGO

269

PASTERZA

8. Siady majoryzacji świata zwierząt nad ludzkim, a nawet formy
sakralizacji zwierząt w t w ó r c z o ś c i literackiej (przypowieści, p r z y s ł o w i a
itd.) oraz w pieśniach, muzyce i działaniach o charakterze plastycznym
(przedstawianie szczegółowo^realistyczne czy nawet naturalistyczne zwie­
rząt, przy schematyzacjd p r z e d s t a w i e ń człowieka).
9. Komemoratywne Wierzenia szamanistyezne z w i ą z a n e z koniem
(składanie czaszek końskich na owoo) oraz — lub przede wszystkim —
wierzenia lamaistyczne w y z n a c z a j ą c e z w i e r z ę t o m określoną (ważną) rolę
w koncepcjach reinkarnacyjnych.
W omawianym czasie przemian w s k a ź n i k i te p o d l e g a j ą mniej lub
bardziej wyrazistej zmianie. Stosunek do zwierząt zmienił s i ę najbar­
dziej zasadniczo w odniesieniu do jego p r z e j a w ó w przedstawionych
w punktach w 4, 5, 6, 8 i 9 oraz już w mniejszym stopniu w punktach
1 i 7, n a koniec w stopniu najmniejszym w punktach 2 i 3. Dobrą
ilustracją zmian, jakie d o k o n a ł y s i ę w zakresie w i e r z e ń , s z c z e g ó l n i e
w najistotniejszym ich zespole, bo d o t y c z ą c y m reinkarnacji (punkt 9),
może b y ć wyznanie starszej kobiety, dodajmy .głęboko w i e r z ą c e j , k t ó r a
powiedziała nam, ż e chciałaby s i ę ponownie narodzić w takim ś w i e c i e ,
gdzie nie m i ę s o , lecz jarzyny i owoce są p o d s t a w ą p o ż y w i e n i a . Wypo­
wiedź tej kobiety — mieszkanki B a j a n somonu — stanowi bardzo w y ­
sublimowany, s z c z e g ó ł o w y fakt, albowiem inni w i e r z ą c y nadal n a j c z ę ś ­
ciej deklarują ż y c z e n i a ponownych narodzin w tych samych warunkach,
w jakich żyli, i w statusie pasterza. S ą jeszcze inne w s k a ź n i k i określa­
jące te nowe przekonania, a w rezultacie zachowania. Stało się już
regułą nieszanowanie z m a r ł y c h zwierząt, w tym r ó w n i e ż koni. Zaprze­
stano gromadzenia g ł ó w (czaszek) tych zwierząt w miejscach u ś w i ę ­
conych na owoo. Zmarłe konie pozostawia się w przypadkowych m i e j ­
scach. Jest to jeden z wyrazistszych s y m p t o m ó w n i e ł a d u , obojętności
w y r a ż a j ą c y s i ę ' obecnie w monstrualnych nieraz na stepie ś m i e t n i ­
skach kości z w i e r z ę c y c h , rogów, skór i w n ę t r z n o ś c i — sztuk, które pa­
dły, lub b y ł y masowo zabijane .
2 9

W odniesieniu do punktu 5 odnotowujemy n a s t ę p u j ą c e zmiany szcze­
g ó ł o w e . Mięso oraz s k ó r y z p s ó w s t a ł y s i ę w a ż n y m dla Mongolii surow­
cem eksportowym. Psy, które s t a n o w i ł y w Mongolii wartość utylitarną
jedynie jako stworzenia żyjące (pomocnik człowieka, tropiciel, strażnik
stad i mienia), dostarczają dziś niezwykle cenionych w Z S R R futer do
2 9

byłego

Dosyć
lamy,

(lekarz) n i c
które

nadają

myszami.

A

reprezentatywna
Dzama
nie

wie

dla

Bajanu.

„Jacy

o

ziołach,

a

s i ę do l e c z e n i a .
u

nas

tych

z

myszy

z j a w i s k jest
są moi

wypowiedź

synowie



mówi

j a tu

w

somonie w y r ó ż n i a m

Drugi syn



jest

jest

dużo,

trudno

brygadzistą

pracować

przy

starego

pasterza,

Dzam —
około

i nie

200

jeden
roślin,

przejmuje się

zwierzętach.

Mówię

m u —• t r z e b a w a l c z y ć z m y s z a m i , j a k i e ś ś r o d k i s ą potrzebne,

ale takie, ż e b y

zwie­

r z ę t o m nie szkodziły. M ó w i ę

zwierzęta

trawy

zostaną!"

Wywiad

z

m u : ty

sierpnia

1968

b r y g a d z i s t a — u ciebie
r.

bez

270

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

wyrabiania obuwia dla lotników. Tabuny koni eksportowane są za gra­
nice Mongolii n a ubój z przeznaczeniem surowcowym do produkcji kon­
serw m i ę s n y c h . Te i inne przejawy cywilizacyjne m u s i a ł y odbić się na
charakterze stosunku mongolskich pasterzy do czczonych czy szano­
wanych zwierząt, a w ostateczności na zachowaniach pospolitych, przede
wszystkim sposobach zabijania (punkt 5), ale t e ż sposobach trakto­
wania zwierząt (punkt 1).
Pod w p ł y w e m tych przemian w y t w o r z y ł s i ę w społeczności jaką sta­
n o w i ą m i e s z k a ń c y terytorium somonu B a j a n stan, k t ó r y m o ż n a określać
rozchwianiem lub z a m ę t e m w o b o w i ą z u j ą c y c h tradycyjnie normach z a ­
c h o w a ń d o t y c z ą c y c h zwierząt. U t r z y m u j ą c y się jednak nadal trwale
w tej społeczności autorytet c z ł o w i e k a starszego — Mędrca, szacunek
w y r a ż a n y bez europejskiej uniżonoścd ludziom s p r a w u j ą c y m w ł a d z ę ,
stwarza podstawy istnienia refleksji, zadumy, znajdującej komentarz
w obiegu s p o ł e c z n y m . Pozwala to m n i e m a ć , że dawne doświadczenia
i m ą d r o ś ć tej s p o ł e c z n o ś c i o w o c o w a ć m o g ą w przyszłości.
Prócz z a c h o w a ń d o t y c z ą c y c h zwierząt ankieta dostarczyła informacji
jakie cechy winien posiadać c z ł o w i e k dobry. W y m i e n i a n ą na pierwszym
miejscu c e c h ą dobrego c z ł o w i e k a jest optymizm, na drugim s p o k ó j we­
w n ę t r z n y , łagodność usposobienia, zdolność do r o z w a ż n e g o (refleksyj­
nego) rozstrzygania spraw codziennych. Odpowiednio g ł ó w n ą c e c h ą c z ł o ­
wieka z ł e g o jest pesymizm, dalej g w a ł t o w n o ś ć usposobienia, nerwo­
wość. B y ć m o ż e to zdecydowanie, ł a t w e f o r m u ł o w a n i e pojęć dychotomicznych ( d o t y c z ą c y c h dobra i zła, ostre rozróżnianie tych wartości)
wynika ze szczególnie trudnych, już na poziomie naturalnym, przyrod­
niczym iwarunków egzystencji p o k o l e ń M o n g o ł ó w — s t e p o w c ó w Central­
nej Azji. Ale wchodzi tu r ó w n i e ż w grę percepcja m y ś l i buddyjskiej,
a w c z e ś n i e j z w i ą z a n i e z szamanizmem. W obydwu ideologiach pojęcie
dobra i zła jest rozgraniczane ze szczególną ostrością.
W y o d r ę b n i e n i e optymizmu i rozwagi jako cnót naczelnych jest skon­
kretyzowaniem tradycyjnej postawy etycznej M o n g o ł ó w . Postawa ta
jest racjonalistyczna od początku do końca. I nic nie wskazuje na to,
aby w dzisiejszych czasach m o g ł a ona ulec j a k i m ś zasadniczym prze­
obrażeniom.
C h c i e l i b y ś m y jeszcze p o w i e d z i e ć parę s ł ó w o w s k a ź n i k u wymienio­
n y m w punkcie 8. Synteza artystyczna postaw etycznych w relacji c z ł o ­
wiek — z w i e r z ę b y ł a taka, jak p r ó b o w a l i ś m y ją s c h a r a k t e r y z o w a ć
w tym w ł a ś n i e punkcie, odnosiła się j e d n o c z e ś n i e do tradycyjnych środ­
k ó w wyrazu. J a k natomiast przedstawia się ta relacja we w s p ó ł c z e s n y c h
przejawach r ó ż n y c h manifestacji artystycznych? Można by zacząć od
r y s u n k ó w - m a l u n k ó w , aplikacji i rzeźb dzieci wykonywanych przez nie
w s z k o ł a c h mongolskich. Jest wprost z d u m i e w a j ą c e , że w tych reali­
zacjach najczęściej w y s t ę p u j ą zwierzęta, o c z y w i ś c i e te, k t ó r e są trady­
cyjnie hodowane w tym kraju. Nie ma w tych rysunkach w y o b r a ż e ń

WIZERUNEK

DOBREGO

PASTERZA

271

kur i gęsi, tak jak nie ma k r ó l i k ó w , zajączków i k o t k ó w . Nie ma t e ż
świń, chociaż z w i e r z ę to, tak jak kury, zaczęto w tym k r a j u h o d o w a ć .
Dzieci mongolskie fascynuje baran i k o ń , krowa, w i e l b ł ą d i sar łyk, ale
nade wszystko jurta, w swym pasterskim sztafażu. Jest zaskakujące, że
na kilkaset r y s u n k ó w dzieci ze s z k o ł y w Bajan somonie, zaledwie k i l k a ­
naście razy ukazany jest człowiek, chłopiec p a s ą c y stado lub jeździec
p r z e w o d z ą c y karawanie. Dodajmy, że wyobrażenia ludzi — od strony
formalnej — nie d o r ó w n u j ą biegłości czy staranności w ukazywaniu
zwierząt. Charakterystyczne też jest, że zadane albo zasugerowane te­
maty, np. „ w i e l c y p r z y w ó d c y " (Lenin, Suche Bator), a nawet „przo­
downicy pracy socjalistycznej" są rysowani i malowani za pomocą k a l ­
kowania. Nie b y ł o b y to zadziwiające, gdyby nie fakt, że propozycja
przedstawienia Mongołki, Mongoła spotyka się u dzieci z wyrafinowa­
nymi wprost zabiegami k o l a ż o w y m i , aplikacyjnymi. Nie m o ż n a tutaj
m ó w i ć tylko o bardziej trafnym ukazywaniu treści znanych, raczej
0 treściach akceptowanych jako bardzo bliskie.
Do programu zajęć rysunkowych w szkołach mongolskich — w ta­
kich nawet miejscach jak Bajan somon — przeniknął, albo też ś w i a d o ­
mie został p r z y j ę t y religijny temat o rodowodzie buddyjskim — tumbaszt, symbol przyjaźni. Jest to przedstawienie czterech zwierząt —
słonia, m a ł p y , zająca, ptaka — s t o j ą c y c h na sobie pod drzewem owoco­
wym. W tym w s p ó ł d z i a ł a n i u g ł ó w n ą rolę odgrywa nie słoń z y r w a j ą c y
trąbą owoce czy też zręczna małpa, lecz ptak, podający dziobem zer­
wane z drzewa przez s w y c h w s p ó ł t o w a r z y s z y przysmaki. W tych dzie­
cięcych w y o b r a ż e n i a c h tumbaszi zwraca u w a g ę , że z a r ó w n o słoń jak
1 małpa — z w i e r z ę t a nie w y s t ę p u j ą c e na obszarach Mongolii, a w i ę c nie
widywane w r z e c z y w i s t o ś c i , przedstawiane są z ogromnym znawstwem,
zawsze realistycznie, a nieraz wprost naturalistycznie.
Natomiast w przedstawieniach pojedynczych zwierząt hodowanych
w stepie, bądź w przypadku tematu „pięć zwierząt n a j w a ż n i e j s z y c h " ,
s t a n o w i ą c y c h p o d s t a w ę gospodarki pasterskiej, s z c z e g ó ł o w o ś ć i spraw­
ność obrazowania bywa wprost niewiarygodna. Jest to obrazowanie po­
krewne niezwykle w n i k l i w y m studiom graficznym zwierząt, jakie zna­
my z buddyjskich t r a k t a t ó w p i ś m i e n n i c z y c h — często bogato ilustro­
wanych. R y s u n k i czy t e ż malunki, aplikacje lub płaskorzeźby s ą zawsze
traktowane w s p o s ó b niezwykle p o w a ż n y , na serio bez żartobliwości,
która nierzadko wkrada s i ę do wszelkiej twórczości dziecięcej.
W rysunkach mongolskich dzieci zwraca u w a g ę znajomość osobli­
wych r e a l i ó w w ł a s n e j ziemi, przede wszystkim płaskości obszarów ste­
powych (w rysunkach w y r a ż a się to w ukazywaniu rzeczy jak gdyby
w próżni), a przy przedstawianiu t e r e n ó w g ó r z y s t y c h zaciemnianie ich
n i e n a s ł o n e c z n i o n y c h s k ł o n ó w p ó ł n o c n y c h , tam gdzie rosną drzewa. J e d ­
n o c z e ś n i e zawsze w tych pejzażach ukazywane jest słońce. W tych
d z i e c i ę c y c h obrazkach w y s t ę p u j e jeszcze coś, co stanowi dalszy istotny

272

L E C H MROŹ, J A C E K

OLĘDZKI

rys kultury, w jakiej uczestniczą. Otóż powszechne jest u tych dzieci
zafascynowanie najprostszymi urządzeniami pasterskimi (schroniska dla
zwierząt, zagrody, studnie). Natomiast samochody, traktory czy nawet
statki i helikoptery s t a n o w i ą w t y m repertuarze t r e ś ć najbardziej epi­
zodyczną. Nie m a w i ę c w tych w a ż n y c h dokumentach ujawnienia prze­
k o n a ń (tych, k t ó r e poznajemy w działaniach plastycznych i p i ś m i e n n y c h
deklaracjach dzieci i m ł o d z i e ż y wychowywanej w miastach czy rejo­
nach niezurbanizowainych innych części świata) o n i e p o d w a ż a l n e j roli
samego c z ł o w i e k a , jego w y n a l a z k ó w cywilizacyjnych najnowszej doby.
Trwanie w ścisłej w i ę z i z naturą, w ś w i e c i e zwierząt, przy poszanowa­
niu elementarnych zajęć pasterskich i p o w i n n o ś c i c z ł o w i e k a (jurta —
życie rodzinne — z w i ą z a n e z nim obyczaje) to t r e ś ć zasadnicza t w ó r ­
czości n a j m ł o d s z y c h r e p r e z e n t a n t ó w w s p ó ł c z e s n e g o s p o ł e c z e ń s t w a mon­
golskiego.
N i e w ą t p l i w i e o wiele bardziej zasadniczym dokumentem odnoszenia
się ludzi do zwierząt i ich roli jest t w ó r c z o ś ć d o r o s ł y c h a r t y s t ó w pro­
fesjonalnych i ludowych. Dobrym p r z y k ł a d e m w y j ś c i o w y m , zapoczątko­
w u j ą c y m to z ł o ż o n e zagadnienie, m o ż e b y ć plastyczne ukazanie dobro­
dziejstw. rewolucji na pomniku nagrobnym Suche Batora w U ł a n B a ­
tor. T w ó r c y d z i e ł a nie znamy. Oto n a j w a ż n i e j s z a tematyka plastycznej
realizacji na t y m pomniku-grobowcu: w scenie u k a z u j ą c e j budowanie
fabryk i kopalni autor p r z e d s t a w i ł k a r a w a n ę t r a n s p o r t o w ą m a t e r i a ł ó w
budowlanych. Zaakcentowane zostały przedstawienia zwierząt, w i e l b ł ą ­
d ó w i jaków. A tylko prawie marginesowo ukazane s ą ciężarówki. I jak­
kolwiek b y ś m y odczytywali to w y o b r a ż e n i e przemian rewolucyjnych,
dominuje w nim z w i e r z ę i w ó z k o c z o w n i k ó w . Jest to p e ł n a afirmacja
rodzimej tradycji. Dodajmy, p o w s t a ł a w czasach propagandy a k c e n t u j ą ­
cej znaczenie materialnych dobrodziejstw cywilizacji p r z e m y s ł o w e j .
W okresie bezpośrednio po rewolucji, g ł ó w n i e w latach dwudziestych,
ale też znacznie p ó ź n i e j , do lat pięćdziesiątych, propagowane b y ł y w ś r ó d
pasterzy działania artystyczne, m o ż n a b y ł o b y to n a z w a ć polityką k u l ­
turalną, mającą w y z w o l i ć rodzime talenty. P o j a w i ł o się w ó w c z a s sporo
najrozmaitszych p r z e d s t a w i e ń plastycznych o charakterze zdecydowanie
ludowym. B y ł y to g ł ó w n i e aplikacje lub wyszywanki, n a w i ą z u j ą c e do
tradycyjnych w Mongolii ś r o d k ó w wyrazowych, znanych nawet w cza­
sach prahistorycznych, a rozwijanych później przez lamaizm — obok
m a l o w i d e ł i grafik b y ł to r ó w n o r z ę d n y sposób obrazowania treści reli­
gijnych. Interesujące nas przedstawienia — wykonywane przez a r a t ó w — m i a ł y w y ł ą c z n i e t e m a t y k ę świecką. I co jest charakterystyczne,
d o m i n o w a ł y w nich sceny z życia pasterskiego — najprostsze procedery
hodowlane, krajobraz, jurty, i o c z y w i ś c i e zwierzęta. Sceny z zajęć w czte­
rech porach roku s t a ł y s i ę w ą t k i e m przewodnim tych n i e z w y k ł e j wprost
wartości, autentycznych wypowiedzi plastycznych. Niestety, n a i w n o ś c i
formy czy t e ż prostota ludowego obrazowania s t a ł y się powodem, że

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

273

w ostatnich latach zniszczono te dzieła, przynajmniej n a j w a ż n i e j s z e
ich kolekcje. J e d n ą z nich m o ż n a b y ł o podziwiać w muzeum w Cecerlegu, gdzie z omawianej kolekcji z a c h o w a ł a się bodaj tylko jedna aplika­
cja. Z d e c y d o w a ł a o t y m jej tematyka — asfaltowe ulice, szkoła i auto­
busy na tle w y n i o s ł e j g ó r y znajdującej się w t y m m i e ś c i e . Zniszczono
obrazy o tematyce rustykalnej, pasterskiej, n i e z w y k ł e j piękności przed­
stawienia zwierząt, na ich miejsce wprowadzono zaś wielkie malowane
plansze wykonane przez b i e g ł e g o s p e c j a l i s t ę z U ł a n Bator. W tych obrazach-planszach propagowany jest wizerunek pasterza s k r z ę t n e g o , ho­
dowcy, pokazywany w sposób poprawnie wystudiowany niczym r e l i ­
gijne przedstawienia, po w i e l e k r o ć kopiowane, wymierzane z całą zna­
jomością antropologii c z ł o w i e k a , jego g e s t ó w i wyrazu twarzy, detali
w stroju itp.
Interesuje nas j e d n a k ż e nadal obrazowanie spontaniczne, k t ó r e zro­
dziło się w czasach w s p ó ł c z e s n y c h w tym k r a j u . Można tu w s p o m n i e ć
m a l o w i d ł a — obrazy w ramach — przystrajające zajazdy. Ukazywano
na nich zwierzęta, najczęściej w i e l b ł ą d a w stanie r u i , ale t a k ż e w i e l b ł ą ­
dzicę. T e n ostatni temat stał s i ę do tego stopnia popularny, że zrodził
się obrazek — podarunek, dawany przy r ó ż n y c h ceremonialnych oka­
zjach. W sytuacjach oficjalnych wizerunek ten nazwany został „ w i e l ­
błądzica przodownica w dostawie mleka". S ą to n i e w ą t p l i w i e groteskowe,
graniczące z kiczem fascynacje z w i e r z ę c i e m albo m o ż e c z y m ś jeszcze
zupełnie innym, dobrem materialnym sprowadzonym do samych k o r z y ś ­
ci. Z w i e r z ę pozbawione zostało tu jego duchowej, czy ideowej wartości,
zwulgaryzowane do poziomu n a j n i ż s z y c h odczuć.
Ale p r z e t r w a ł o c o ś , co jest prawdziwym ewenementem w kulturze
świata. Mamy tu na m y ś l i pomniki stawiane z w i e r z ę t o m , co jest z j a ­
wiskiem o g ó l n o k r a j o w y m . W y s t ę p u j ą one przede wszystkim w somonach. S ą to wykonane z cementu przedstawienia czterech podstawo­
wych zwierząt hodowlanych, konia, w i e l b ł ą d a , krowy i owcy. Zdarzają
się r ó w n i e ż przedstawienia j a k ó w i kóz. R z e ź b y mają w i e l k o ś ć natural­
ną. S t a n o w i ą one — jak w somonie B a j a n — o p r a w ę ogrodzenia ogród­
ka zabaw i c h w a ł y , miejsca, w k t ó r y m centralnie usytuowany jest po­
stument z wyeksponowanymi fotografiami p r z o d o w n i k ó w pracy, sam
zaś ogródek stanowi r ó w n i e ż miejsce żabafw dzieci. Do tych rzeźb n a ­
w i ą z u j ą jeszcze inne, montowane przy bramach wjazdowych do somonów, a t a k ż e pojedyncze figury g ł ó w n i e antylopy dzerenia i dzikiej
kozicy stawiane n a w z g ó r z a c h (zwykle w pobliżu uzdrowisk).
Wreszcie przypomnijmy, że na ogrodzeniach ( g ł ó w n i e n a bramach
w e j ś c i o w y c h ) omawianych w c z e ś n i e j osiedli jurtowych p o j a w i ł y się
w ostatnich latach m a l o w i d ł a wykonywane z d u ż y m nieraz n a k ł a d e m
środków. N a j c z ę s t s z y m i wprawdzie motywami s ą dawne symbole gra­
ficzne (oldzijt) szczęścia, powodzenia i gościnności. Ale m. in. w somo­
nie B a j a n p o j a w i ł y się r ó w n i e ż w y o b r a ż e n i a zoomorficzne. N a j w i ę k s z ą
18 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X X I V , z. 1

274

L E C H MRÓZ, J A C E K

OLĘDZKI

u w a g ę zwraca tu sporych r o z m i a r ó w para z w i e r z ą t — j e l e ń i łania na
ukwiecanej ł ą c e . Nie jest to wprawdzie temat c a ł k i e m nowy (podobny
p o j a w i a ł s i ę w c z e ś n i e j na skrzyniach jurtowych), lecz m o ż e w ł a ś n i e
dlatego zaskakujący. W y s t ę p u j ą te m a l o w i d ł a n a ogrodzeniach w s p ó ł ­
czesnych obejść rodzin arackich, robotniczych, u r z ę d n i c z y c h . Dawniej
nie b y ł o to praktykowane, nawet tam, gdzie wznoszono staranne ogro­
dzenia w osiedlach klasztornych bądź przy siedzibach n o j o n ó w .
S p r ó b u j m y zatem dokonać w s t ę p n e j rekapitulacji przedstawionych
spostrzeżeń, n i e w ą t p l i w y c h f a k t ó w — m a j ą c y c h w a ż n e s p o ł e c z n o - k u l t u rowe znaczenie w obrazie życia, w relacji c z ł o w i e k - z w i e r z ę - n a t u r a , ist­
n i e j ą c y c h na poziomie podstawowym, z a c h o w a ń z b i o r o w o ś c i g ł ó w n i e
pasterskich, albo m ó w i ą c inaczej chudonowych, terenowych z n a j d u j ą ­
cych się poza g ł ó w n y m s t o ł e c z n y m miastem. Mimo r ó ż n y c h prób ste­
rowania tymi zachowaniami z z e w n ą t r z , poprzez działania o charakte­
rze modernizacyjnym bądź cywilizacyjnym, p r z e t r w a ł o spontaniczne
odczucie, ż e nie sam człowiek, ale jego g ł ó w n e w tym k r a j u dobro —
zwierzęta s t a n o w i ć m o g ą nie tylko w a r t o ś ć m a t e r i a l n ą , lecz u c z u c i o w ą ,
e s t e t y c z n ą , a t a k ż e — jak n i e g d y ś — ideową. Nie jest to już sakrali­
zacja, c h o ć jeszcze nie trywializacja czy zracjonalizowanie najbardziej
prymitywne, znane nam z innych kultur, z k r a j ó w „ w y s o k o r o z w i n i ę ­
tych".
Nie m o ż n a jednak p o m i n ą ć w tych r o z w a ż a n i a c h innego aspektu za­
gadnienia, mianowicie jak przedstawia s i ę ono w wydaniu najbardziej
oficjalnym twórczości a r t y s t ó w profesjonalnych d z i a ł a j ą c y c h w U ł a n
Bator, k s z t a ł c o n y c h w tamtejszej szkole plastycznej i za granicami k r a ­
j u , oraz w działalności a r t y s t ó w zrzeszonych w s p ó ł d z i e l n i a c h r z e m i o s ł a
artystycznego w tym m i e ś c i e . Prace tych a r t y s t ó w najczęściej s ą też
w y s y ł a n e w ś w i a t jako w ł a ś c i w a i uznana reprezentacja sztuki w s p ó ł ­
czesnej Mongolii . Rzecz sprowadza s i ę obecnie do tego, że przy całej
rozmaitości i nagromadzaniu w owej sztuce t e m a t ó w programowo-dydaktycznych, a o d n o s z ą c y c h s i ę do przemian s p o ł e c z n o - k u l t u r a l n y c h , j a ­
kie n a s t ą p i ł y w Mongolii po rewolucji, tj. akcentowanie dobrodziejstw
cywilizacyjnych, istnieje nadal fascynacja tym, co w c a ł y m tego s ł o w a
znaczeniu m o ż n a n a z w a ć rodzimością, szacunkiem dla tradycji tej
właśnie, która oznacza u m i ł o w a n i e ziemi ojczystej, jej w a l o r ó w k r a j ­
obrazowych tudzież u ś w i ę c o n y c h zajęć pasterskich. Nierzadko samoist­
n y m tematem s ą studia — przede wszystkim malarskie — d o t y c z ą c e
zwierząt. „ P o r y roku", „kalendarz zajęć pasterskich", wreszcie sceny
iście rustykalne to s t a ł y już obecnie w ą t e k tych prezentacji. Jeszcze do
niedawna jeździec na koniu b y ł j a k i e g o ś rodzaju symbolem tych treści,
3 0

8 0

tional

J. O l ę d z k i ,
Art,

Ethnological
nej

Native

[w:] Poland

narodowej

Sciences,
sztuce

at

and
the

Folk
8th

Elements

International

W r o c ł a w 1968; t e n ż e ,
Mongolii,

[w:] Studia

in

Contemporary

Congress
Rodzimość

mongolskie,

of

Mongolian

Anthropological

i ludowość
Wrocław

we

1969.

Na­
and
współczes­

WIZERUNEK

DOBREGO

PASTERZA

275

obecnie zaś nierzadko ukazywana jest Mongołka ujeżdżająca wielbłąda.
Wydaje się to nam z n a c z ą c y m przetransponowaniem pewnych s t a ł y c h
treści. W ś r ó d pasterzy mongolskich czy t y b e t a ń s k i c h istniał zwyczaj
ujeżdżania z w i e r z ą t nie tylko przez m ę ż c z y z n , lecz r ó w n i e ż kobiety a n a ­
wet dziewczynki. I jak wiadomo, uczestniczą one razem z c h ł o p c a m i
w w y ś c i g a c h koni podczas igrzysk nadaamu. W tym nie m a j ą c y m ż a d ­
nego precedensu w kulturach ś w i a t o w y c h zwyczaju m o ż n a d o p a t r y w a ć
się prawdziwej apoteozy zwierzęcia, a najistotniejsze jest kultywowanie
tego zwyczaju w czasach obecnych, co m o ż n a zrozumieć jako oficjalną
akceptację z a c h o w a ń w y j ą t k o w o osobliwych — tradycyjnych. Wizeru­
nek dobrego pasterza jest w t y m przypadku rozszerzony na całą re­
prezentację s p o ł e c z n ą narodu, bez jakiegoś dążenia do w y w y ż s z a n i a t y l ­
ko osobników m ę s k i c h . W t y m s z c z e g ó ł o w y m przypadku d o t k n ę l i ś m y nie­
zwykle charakterystycznego r y s u kultury Mongolii, mianowicie spo­
wszednienia w t y m k r a j u spraw hodowlanych w takim wymiarze, ż e
udział c z ł o w i e k a , jego zabiegi i starania pozostają jak gdyby w cieniu
istoty życia samych zwierząt. Ale jednocześnie z w i e r z ę nie zostało spro­
wadzone — jak w kulturach miejskich chociażby Europy — do za­
s t ę p s t w a , do falsyfikatu w i ę z i plemiennych.
ZAKOŃCZENIE

Tak w i ę c m o ż e m y obecnie uściślić poczynione dotąd uwagi na te­
mat stosowanych k r y t e r i ó w , o k r e ś l a j ą c y c h „dobrego pasterza" w trady­
cyjnym i w s p ó ł c z e s n y m systemie w a r t o ś c i o w a n i a w Mongolii.
Wydaje się, ż e n a pierwsze miejsce wysuwa się tu stosunek do t r a ­
dycji pasterskich, o k r e ś l o n e g o sposobu bytowania, którego symbolem
jest w Mongolii jurta — domostwo pierwotnie p r z e n o ś n e , służące n a j ­
w y ż e j z e s p o ł o w i rodzinnemu. Mimo zasadniczych przemian o charakte­
rze s p o ł e c z n y m , gospodarczym i wreszcie demograficznym (powstanie
d u ż y c h społeczności miejskich i społeczności z w i ą z a n y c h z ośrodkami
p r z e m y s ł o w y m i ) pozostała jurta domostwem nadal cenionym, k t ó r e g o
nie kojarzy s i ę w y ł ą c z n i e z przeszłością, i to tą radykalnie z a n e g o w a n ą ,
nie mającą swojej kontynuacji w teraźniejszości, a tym bardziej pro­
jektowanych p o w i ą z a ń z przyszłością. Jurta, sposób jej u ż y t k o w a n i a ,
jest w Mongolii t r w a ł y m , materialnym ł ą c z n i k i e m m i ę d z y tymi r ó ż n y ­
mi, z m i e n i a j ą c y m i się stale wymiarami czasu historycznego, a tym sa­
mym uwarunkowaniami społeczno^kulturowymi. R ó ż n i c e m i ę d z y nimi
są ł a g o d z o n e dzięki poszanowaniu i g ł ę b o k i e m u p r z y w i ą z a n i u do tra­
dycyjnych s p o s o b ó w bytowania. M o ż n a m ó w i ć tu o zdecydowanej c i ą g ­
łości czy wprost s t a b i l n o ś c i kulturowej, stabilności najbardziej zasadni­
czego z e s p o ł u potrzeb i z a c h o w a ń s p o ł e c z n y c h . Nigdzie chyba na ś w i e ­
cie mieszkanie u w a ż a n e za koczownicze nie w e s z ł o trwale do zasobu
kulturowego w s p ó ł c z e s n y c h zbiorowości ludzkich. Jurta w Mongolii jest

276

L E C H MRÓZ, J A C E K

OLĘDZKI

z a r ó w n o mieszkaniem pasterzy k o c z u j ą c y c h , jak i ludzi osiadłych na
stałe; jest istotnym elementem w procesie tworzenia c e n t r ó w m i e j ­
skich. Inna rzecz, że tradycja s t a ł y c h osiedli jurtowych w skupiskach
miejskiego charakteru na obszarach azjatyckich jest dość dawna. Widać
to z a r ó w n o w w y g l ą d z i e dawnej Urgi, jak i w w a ż n i e j s z y c h ośrodkach
klasztornych (np. Erdeni Dzu). J e d n a k ż e dopiero w czasach w s p ó ł c z e ­
snych jurta u z y s k a ł a w ś w i a d o m o ś c i M o n g o ł ó w r a n g ę domostwa u n i ­
wersalnego, dostosowanego do wszelkich sytuacji i k o n k u r u j ą c e g o z n a j ­
bardziej zaawansowanym w rozwoju typem budownictwa mieszkalne­
go. Jurta stała się domostwem o g ó l n o n a r o d o w y m a j e d n o c z e ś n i e symbo­
lem odrębności kulturowej i ś w i a d o m o ś c i historycznej p r z y n a l e ż n o ś c i
do p a ń s t w a .
Elementami najbardziej chyba wymiernymi w k s z t a ł t o w a n i u w i ­
zerunku dobrego pasterza s ą te, które w i ą ż ą s i ę z e g z y s t e n c j ą i umie­
jętnością zapewnienia sobie i stadom nie tylko przetrwania, ale w mia­
rę jak najlepszego życia. Warunki geograficzne i klimatyczne, w j a ­
kich żyją mongolscy araci, s ą n a tyle 'Odmienne nie tylko od w a r u n k ó w
funkcjonowania społeczności rolniczych, ale także wielu społeczności
koczowniczych i pasterskich, że w y m a g a j ą specjalnej wiedzy i u m i e j ę t ­
ności. Zrozumiałe w i ę c , ż e cechami cenionymi, p o d k r e ś l a n y m i u tego,
kto jest u w a ż a n y za dobrego pasterza s ą u m i e j ę t n o ś c i znalezienia się
wobec r ó ż n y c h sytuacji jakie niesie ż y c i e w w a r u n k a c h mongolskiego
stepu, p u s t y ń , obszarów górskich. Z n a j o m o ś ć w ł a ś c i w o ś c i i w a l o r ó w
pastwisk b ę d ą c y c h rejonem zamieszkiwania i wypasu stad jakiejś ro­
dziny, wiedza n a temat traw, ziół, z a s o b ó w wody i m o ż l i w o ś c i zabez­
pieczania stad zimą, decyduje o efektach ekonomicznych, ale t a k ż e
określa stopień fachowości pasterza. F a c h o w o ś ć i wiedza na temat zwie­
rząt, sposobu hodowli i u m i e j ę t n o ś ć zabezpieczania stad n a zimę, do­
konanie wyboru odpowiednich miejsc wypasu, dbałość o z w i e r z ę t a i roz­
głos, j a k i w ś r ó d a r a t ó w p r z y n o s z ą w y j ą t k o w o p i ę k n e zwierzęta, s ą ty­
mi elementami, które świadczą o c z ł o w i e k u i które określają go jako pa­
sterza dobrego.
Rola tego rodzaju wiedzy widoczna jest z w ł a s z c z a przy p o r ó w n a n i u
wypowiedzi ludzi starszych i m ł o d z i e ż y . K s z t a ł c e n i e m ł o d z i e ż y w e d ł u g
nowych zasad, istnienie w somonach specjalistycznych służb wetery­
naryjnych, zootechnicznych, f a c h o w c ó w od gospodarki mlecznej nasta­
wionej na w i ę k s z ą s k a l ę , zdjęły wprawdzie z a r a t ó w o b o w i ą z e k uniwer­
salności i k o n i e c z n o ś ć radzenia sobie samemu, ale j e d n o c z e ś n i e z u b o ż y ł y
ich ogólną w i e d z ę i osłabiły rodzaj emocjonalnego kontaktu ze zwie­
rzętami. P r z y t y m zjawiska tak powszechne w wielu krajach i niero­
zerwalnie — jak s i ę wydaje — z w i ą z a n e z kierunkiem w s p ó ł c z e s n y c h
przemian, jak ucieczka do miast, są z a u w a ż a l n e i w przypadku a r a t ó w
Mongolii. System nauki w szkołach, r o z w ó j techniki, o d d z i a ł y w a n i e i n ­
formacji kolportowanych przez radio, wizyty w stolicy k r a j u s p r z y j a j ą

WIZERUNEK DOBREGO

PASTERZA

277

tworzeniu s i ę nowych potrzeb i ambicji u sporej części przedstawicieli
młodego pokolenia. Wynikiem jest p o d k r e ś l a n e przez wielu r o z m ó w c ó w
mniejsze z a a n g a ż o w a n i e m ł o d z i e ż y w sprawy hodowli i p r ó b y poszuki­
wania innych m o ż l i w o ś c i egzystencji. D l a znacznej części m ł o d z i e ż y nie
jest m o ż l i w e odejście od gospodarki hodowlanej — nie tylko dlatego,
że ograniczone są m o ż l i w o ś c i zatrudnienia w m i e ś c i e i ograniczona jest
chłonność miasta, ale po prostu dlatego, że gospodarka hodowlana jest
w przypadku Mongolii nadal warunkiem podstawowym funkcjonowa­
nia kraju. Niemniej szereg r o z m ó w c ó w ś r e d n i e g o i starszego pokolenia
stwierdza, że m ł o d z i e ż nie ma takiego serca do hodowli, jak mieli oni
i ich ojcowie i mimo r ó ż n o r o d n y c h form z a c h ę t y zainteresowanie jej
dla hodowli w y r a ź n i e jest mniejsze.
Nowe formy gospodarki — jak uspółdzielczenie, innego rodzaju eko­
nomika i organizacja gospodarki, pociągają za sobą konieczność rozbudowy
aparatu zarządzania, a to prowadzi niekiedy do zbiurokratyzowania
a przede wszystkim do oderwania aparatu zarządzającego od samych
działań hodowlanych. Zjawiska te powszechne na c a ł y m ś w i e c i e — jako
towarzyszące z r e g u ł y w s p ó ł c z e s n e j gospodarce — są niejednokrotnie
przedmiotem krytycznej oceny aratów, zwłaszcza starszych, t r a k t u j ą c y c h
stada w sposób znacznie bardziej osobisty, emocjonalny, a nie w y ł ą c z n i e
utylitarny. S t ą d t a k ż e i wizerunek dobrego pasterza ma dziś charakter
już tradycyjny.
Mimo generalnych przeobrażeń cywilizacyjnych, w w y n i k u k t ó r y c h
doszło w Mongolii do odmitologizowania u ś w i ę c o n y c h p r o c e d e r ó w pa­
sterskich, a przede wszystkim przedmiotu hodowli — samych zwierząt
(sprowadzenie istot ż y w y c h do kategorii w y ł ą c z n i e rzeczy — s u r o w c ó w
s p o ż y w c z o - p r z e m y s ł o w y c h ) z a c h o w a ł y s i ę niektóre dawne formy czci
okazywanej z w i e r z ę t o m , a nawet r o z w i n ę ł y się ż y w i o ł o w o nowe jej prze­
jawy (monumentalne pomniki figur z w i e r z ę c y c h : takaż tematyka w róż­
nych rodzajach twórczości artystycznej).
Ogromnie istotnym z e s p o ł e m cech s k ł a d a j ą c y c h się na tradycyjny
wizerunek dobrego pasterza są walory etyczne i duchowe. M o n g o ł o w i e
wykształcili rozbudowany system form z a c h o w a ń i norm, jakie winny
być przestrzegane przez k a ż d e g o członka społeczności. T e n system niewerbalizowanych często symbolicznych zachowań, realizowany jest w po­
stawach i stosunku do innych. Powszechne są nadal i starannie przestrze­
gane zasady gościnności, odnosi s i ę to zarówno do n a j b l i ż s z y c h środowisk,
jak r ó w n i e ż jest n o r m ą r e g u l u j ą c ą wszelkie stosunki w kategoriach
swoi-inni-obcy. Jest to u m i e j ę t n o ś ć określenia w ł a s n e g o miejsca w spo­
łeczności i w ś w i e c i e , u m i e j ę t n o ś ć zachowania w stosunku do ludzi,
przyrody i sił nadprzyrodzonych: a do tego potrzebna jest znajomość
tradycji i form bycia. P o w ś c i ą g l i w o ś ć , umiar i takt są tymi zasadni­
czymi elementami, jakie winny c e c h o w a ć c z ł o w i e k a i jego zachowanie.
S p r o w a d z i ć to m o ż n a do dewizy: szacunek dla siebie i dla innych. Jednym

278

L E C H MHOZ, J A C E K

OLĘDZKI

z istotnych p r z e j a w ó w postawy w y r a ż a j ą c e j się w tej dewizie jest obo­
jętność na dobra, jakie posiadają inni (niezależnie od ich atrakcyjności).
Nie w y n i k a to przy t y m z braku ambicji i zasklepienia s i ę na poziomie
potrzeb minimalnych, ale jest — jak s i ę wydaje — m a n i f e s t a c j ą postawy
godnej, postawy c z ł o w i e k a m a j ą c e g o ś w i a d o m o ś ć , ż e nie wszystko co
widzi musi w z i ą ć do ręki i nie wszystko m u s i b y ć jego w ł a s n o ś c i ą .
A m ó w i ą c bardziej dobitnie jest to d o ś w i a d c z e n i e historyczne Mongolii,
s p r o w a d z a j ą c e s i ę do przedkładania bycia sobą nad posiadanie.
W zespole cech o k r e ś l a j ą c y c h dobrego pasterza jest potrzeba moral­
nego p o s t ę p o w a n i a wobec ludzi i ś w i a t a przyrody. Zawiera się w tym
przede wszystkim u m i e j ę t n o ś ć w ł a ś c i w e g o zabicia barana a n a s t ę p n i e
taki sposób p o d z i a ł u tuszy, aby k a ż d y — zależnie od w i e k u i pozycji —
o t r z y m a ł p r z y n a l e ż n ą m u część. Jest tu r ó w n i e ż brany pod u w a g ę czas,
tak rozumiany, by nie ograniczał go pośpiech. Najlepiej ilustruje to cele­
bracja spotkań, przez które w y r a ż a n y jest szacunek dla drugiego czło­
wieka.
Jest wreszcie rzeczą nader c h a r a k t e r y s t y c z n ą , że g ł ó w n e cnoty z daw­
nego kodeksu etycznego (optymizmu, pogoda ducha, w e w n ę t r z n y s p o k ó j ,
a nie g w a ł t o w n o ś ć czy nieposkromiona a k t y w n o ś ć ż y c i o w a ) s ą nadal
uznawane przez znaczną część badanych społeczności. Cnoty te s ą propa­
gowane przez ludzi starszych z a c h o w u j ą c y c h nadal s w ó j n i e p o d w a ż a l n y ,
uznany i powszechnie szanowany autorytet s p o ł e c z n y .

L e c h Mróz, Jacek Olędzki

THE

IMAGE

OF

OF

A

GOOD

SPACE

HERDSMAN.

OCCUPATION

A

CONTRIBUTION

B Y MONGOLIAN

TO

METHODS

HERDSMEN

S u m m a r y
personality

pattern

w h i c h has b e e n s h a p i n g an the h i s t o r y of M o n g o l i a . W e h a v e a c c e p t e d the

This

defini­

tion

an

„a

attempt

good

at

taking

type

c i r c l e of t h e society,

herds

values.

the steppe,

w h i c h constitute

s u b j e c t of

our study.

the

is w h y

the

t h a n others, b u t

is

These

characteristics, appraised

T h e chief

image

depicts

a man
by

the
of

does not

factor

which

exerts

defined

inhabitants

a c e r t a i n p e r s o n a l i t y m o d e l , r e p r e s e n t the

but only i n r e l a t i o n to conditions
the

meaning

effects

type of a h e r d s m a n ' s i m a g e

This

its

r e f e r s not o n l y to a b r e e d e r w h o s k i l f u l l y t e n d s

higher economic
ethical

that

of

and

and

conscious

a

wide

spiritual

being

of

w i d e r t h a n t h e l i t e r a l sense. T h e notion of a good h e r d s m a n , r e s p e c t e d b y a
achieves

herdsman"

knowledge

deeper

and

of

is

an important

of

principal

influence

on

is the r e l a t i o n to s p a c e a n d t h e position

i n it.

interest

entity

us a s a

separate

self-contained

s u r r o u n d i n g h e r d s m e n — the w i d e

expanse

of

steppe.
It

seems t h a t the

r e l a t i o n to

herding traditions

and a

defined

stence — the yurtt being its s y m b o l i n M o n g o l i a — t a k e t h e f o r e m o s t
Despite

essential

changes

of a s o c i a l , economic

a n d also

way

of

exi­

place there.

demographic

character,

WIZERUNEK DOBREGO

279

PASTERZA

the y u r t h a s r e m a i n e d a n a p p r e c i a t e d d w e l l i n g . T h e y u r t a n d the w a y it is u t i l i ­
zed is i n M o n g o l i a a p e r m a m e n t , m a t e r i a l l i n k b e t w e e e n

various, constantly c h a n ­

ging dimensions of h i s t o r i c a l times a n d , hence, s o c i o - c u l t u r a l conditions.
Elements

linked with

the

existence

and

the

a b i l i t y of

ensuring

oneself

and

the h e r d not o n l y s u r v i v a l but also the best possible life, a r e p r o b a b l y most r a t i o ­
nal

i n the

and

v a l u e s of p a s t u r e s

s h a p i n g of t h e i m a g e of a good h e r d s m a n . T h e k n o w l e d g e of p r o p e r t i e s

of a f a m i l y ,
sheltering
the

knowledge

of

herds

in winter

decide

degree

methods,
repute

of

the

won

elements

as t h e r e g i o n

the
a

herdsman's

selection
by

arats

attesting

of

the

economic

competence.

The

who

have

is noticeable

reserves

outcome
knowledge

appropriate pastures,

taking

bred exceptionally

to m a n a n d define

type of k n o w l e d g e

of i n h a b i t a n c e a n d the

grass, h e r b s , w a t e r

p a s t u r a g e of
and

herds

possibilities

and, moreover,
of

animals,

c a r e of

beautiful

breeding

animals
animals,

of

define

and

the

represent

h i m a s a good h e r d s m a n . T h e r o l e of

i n p a r t i c u l a r i n u t t e r a n c e s of e l d e r l y a n d

this

young

i n d i v i d u a l s — s e v e r a l r e s p o n d e n t s of the m i d d l e aged a n d o l d e r g e n e r a t i o n d e c l a ­
red that y o u n g people a r e not so k e e n on b r e e d i n g , as they a n d t h e i r f a t h e r s w e r e
and that, despite v a r i o u s f o r m s of e n c o u r a g e m e n t , i n t e r e s t i n b r e e d i n g is
decreasing. T h i s h a s b e e n f r e q u e n t l y

critically assessed

b y arats,

obviously

usually elderly

people w h o t r e a t h e r d i n g i n a m u c h m o r e p e r s o n a l , e m o t i o n a l a n d not o n l y

utili­

t a r i a n m a n n e r . T h e i m a g e of a good h e r d s m a n i s , therefore, a t p r e s e n t of a t r a d i ­
tional

character.

Despite general changes i n civilization resulting i n Mongolia i n a

de-mytholo-

gization of s a c r e d h e r d i n g p r o c e d u r e s a n d , a b o v e a l l , the s u b j e c t of b r e e d i n g



the



animals themselves

(reduction

of

live

beings

to

the

category

of

things

i.e., i n d u s t r i a l - f o o d r a w m a t e r i a l ) , t h e r e r e m a i n e d i n M o n g o l i a c e r t a i n old
of

reverence shown

formis:

monumental

artistic

work.

of

to

a n i m a l s , -there e v e n

statues

of

A

most

important

g r o u p of

good

herdsman

includes

followed

by

every

system

member

spontaneously

relevant

subjects

in

characteristics making

up the

traditional

animals

a

created a n e x t e n s i v e

developed

ethical

of f o r m s
of

the

and

and

spiritual values.

how

to

defining

behave

towards

deration a n d tact
and

one's o w n

society.

position

people,

This

nature

and

system of

new

kinds

society

others.

a n d the

This

world,

s u p e r n a t u r a l forces.
w h i c h should

of

image

Mongols

have

non-verbalized,

a n d r e l a t i o n s to

i n the

represent these basic elements

his behaviour. T h i s

all

of b e h a v i o u r a n d n o r m s w h i c h s h o u l d

s y m b o l i c b e h a v i o u r is r e a l i z e d i n a t t i t u d e s
a b i l i t y of

The

forms

some

be

often
is

the

knowledge

Restraint,

mo­

characterize m a n

could be r e d u c e d to the d e v i c e : r e s p e c t for oneself

and

for others. O n e of the e s s e n t i a l f e a t u r e s of t h i s a t t i t u d e is a n i n d i f f e r e n c e to goods
a c q u i r e d b y others (regardless of t h e i r a t t r a c t i v e n e s s ) .
I t is a l s o v e r y c h a r a c t e r i s t i c t h a t the p r i n c i p a l v i r t u e s of t h e f o r m e r e t h i c a l
code (optimism,

cheerfulness,

equanimity,

instead

of

impetuosity

or

unrestrained

v i t a l i t y ) a r e s t i l l r e c o g n i z e d b y the m a j o r i t y of the i n v e s t i g a t e d p o p u l a t i o n . T h e s e
v i r t u e s a r e p r o p a g a t e d b y older people w h o h a v e s t i l l k e p t t h e i r u n s h a k e n , r e c o ­
gnized

and

generally

respected

social

authority.

280

L E C H MROZ, J A C E K

OLĘDZKI

Лех Мруз, Яцек Олендзки

ОБРАЗ ХОРОШЕГО СКОТОВОДА. К ВОПРОСУ О СПОСОБАХ З А Н И М А Н И Я
ПРОСТРАНСТВА МОНГОЛЬСКИМИ СКОТОВОДАМИ

Резюме

Ц е л ь настоящей р а б о т ы — попытка изучить некий о б р а з ц о в ы й т и п личности, форми>
ровавшийся в и с т о р и и М о н г о л и и . П р и н и м а я определение „ х о р о ш и й с к о т о в о д " , м ы с о з ­
н а е м , что в н е м заключается б о л е е широкий и б о л е е г л у б о к и й с м ы с л , ч е м т о л ь к о букваль­
ный. И б о в понятии х о р о ш и й с к о т о в о д — п о л ь з у ю щ и й с я у в а ж е н и е м ш и р о к о г о круга о б ­
щественности — кроется н е только фигура пастуха, у м е ю щ е г о у х а ж и в а т ь з а с т а д о м и д о ­
б и в а ю щ е г о с я э ф ф е к т о в б о л ь ш и х ч е м другие, н о также я человека с о п р е д е л е н н ы м и д у х о в ­
н ы м и и нравственными качествами. Э т и ценимые ж и т е л я м и с т е п е й качества, о б р а з у я и з ­
вестную м о д е л ь личности, и составляют п р е д м е т н а ш е г о интереса. Ф а к т о р о м , оказыва­
ю щ и м р е ш а ю щ е е влияние н а характер о б р а з а х о р о ш е г о

C K O I о в о д а , является о т н о ш е н и е

к пространству и с п о с о б н а х о д и т ь в н е м свое м е с т о . П о э т о м у о б р а з с к о т о в о д а интересует
н а с не как отвлеченное, с а м о д о в л е ю щ е е ц е л о е , н о в отнесении л и ш ь к у с л о в и я м , в каких
б ы т у ю т пастухи — к ш и р о к и м п р о с т о р а м с т е п е й .
Кажется, что з д е с ь н а первое м е с т о н а д о выдвинуть о т н о ш е н и е к скотоводческим тра­
д и ц и я м и о п р е д е л е н н о м у о б р а з у ж и з н и , с и м в о л о м к о т о р о г о является в М о н г о л и и ю р т а .
Н е с м о т р я н а коренные п р е о б р а ж е н и я с о ц и а л ь н о г о , хозяйственного и, н а к о н е ц , д е м о г р а ­
фического характера, ю р т а п р о д о л ж а е т оставаться ц е н н ы м д о м о м . Ю р т а и с п о с о б п о л ь ­
зования е ю представляют с о б о й в М о н г о л и и прочное м а т е р и а л ь н о е с в я з у ю щ е е з в е н о м е ж д у
различными, п о с т о я н н о м е н я ю щ и м и с я и з м е р е н и я м и исторического в р е м е н и и, т е м с а м ы м ,
общественно-культурными у с л о в и я м и .
П о ж а л у й , н а и б о л е е и з м е р и м ы м и в с о з д а н и и о б р а з а х о р о ш е г о с к о т о в о д а являются э л е м е ­
нты, связанные с б ы т о м и у м е н и е м обеспечить с е б е и с т а д а м н е т о л ь к о условия пережить, н о
и д о б и т ь с я в м е р у в о з м о ж н о с т е й наилучших жизненных условий. З н а н и е свойств и п о л о ­
жительных качеств п а с т б и щ , составляющих р а й о н проживания и вьшаски скота д а н н о й
с е м ь и , знание трав, запасов в о д ы и в о з м о ж н о с т е й обеспечить н е о о б х о д и м ы м с т а д о на з и м у
предрешает экономические эффекты и вместе с т е м определяет степень п р о ф е с с и о н а л ь н о г о
знания д е л а с к о т о в о д о м . Знания, относящиеся к ж и в о т н ы м , ж и в о т н о в о д с т в у , осуществле­
н и е п о д б о р а соответственных м е с т д л я вьшаски, з а б о т л и в о с т ь о ж и в о т н ы х и, наконец, и з ­
вестность, какую в с р е д е аратов приносят исключительно красивые ж и в о т н ы е

— в о т те

элементы, к о т о р ы е свидетельствуют о человеке, о п р е д е л я ю т е г о как х о р о ш е г о с к о т о в о д а .
Р о л ь такого р о д а знаний о с о б е н н о з а м е т н а п р и сравнении высказываний пожилых л ю д е й
и м о л о д е ж и — р я д с о б е с е д н и к о в среднего и с т а р ш е г о п о к о л е н и й подчеркивает, что м о л о ­
д е ж ь у ж е не так р а с п о л о ж е н а к скотоводству, как были о н и и и х отцы, и что н е с м о т р я на
различные ф о р м ы п о о щ р е н и я ее интереса к скотоводству, о н з а м е т н о падает. Э т о н е о д н о ­
кратно является п р е д м е т о м критической оценки а р а т а м и , о с о б е н н о с т а р ш и м и , о т н о с я щ и ­
м и с я к с т а д а м с г о р а з д о б о л ь ш е й увлеченностью, э м о ц и о н а л ь н о , а н е л и ш ь исключительно
у т и л и т а р н о . О т с ю д а также и о б р а з х о р о ш е г о с к о т о в о д а с е г о д н я и м е е т у ж е традиционный
характер.
Н е с м о т р я н а коренные цивилйзационные преображения, в и т о г е к о т о р ы х в М о н г о л и и
п р о и з о ш л а д е м и ф о л о г и з а ц и я освященных скотоводческих р а б о т и , п р е ж д е всего, п р е д м е т а
животноводства — с а м и х животных (низведение живых существ к категории т о л ь к о ве­
щ е й — п и щ е п р о м ы ш л е н н о г о сырья), сохранились некоторые д р е в н и е ф о р м ы поколения
п е р е д животными и д а ж е стихийно распространились е г о новые проявления ( м о н у м е н т а л ь ­
ные изваяния фигур животных; такая ж е тематика в разных ж а н р а х х у д о ж е с т в е н н о г о т в о р ­
чества).

WIZERUNEK DOBREGO

281

PASTERZA

Чрезвычайно с у щ е с т в е н н ы м н а б о р о м качеств, с о с т а в л я ю щ и х о б р а з х о р о ш е г о пастуха,
являются духовные и нравственные достоинства. М о н г о л а м и с о з д а н а развернутая с и с т е м а
форм поведения и н о р м , какие д о л ж н ы с о б л ю д а т ь с я к а ж д ы м ч л е н о м общества. Э т а с и с т е м а
не вербализованных, ч а с т о символических поведений, осуществляется в м а н е р е д е р ж а т ь
себя в отношениях с д р у г и м и . Э т о — у м е н и е определить свое м е с т о в о б щ е с т в е и в м и р е ,
умение вести с е б я п о о т н о ш е н и ю к л ю д я м , п р и р о д е и сверхъествественным с и л а м . С д е р ж а н ­
ность, у м е р е н н о с т ь и такт — в о т главные э л е м е н т ы , какие д о л ж н ы б ы т ь своейственны че­
ловеку и е г о п о в е д е н и ю . Э т о м о ж н о свести к д е в и з у : с а м о у в а ж е н и е и уважение к д р у г и м .
О д н и м и з существенных проявлений п о з и ц и и , выражающейся в э т о м д е в и з е , является б е з ­
различие к б л а г а м , какими о б л а д а ю т другие (независимо о т и х привлекательности).
Характерно, наконец, т о , что основные д о б р о д е т е л и д р е в н е г о нравственного кодекса
(оптимизм, д у ш е в н о е спокойствие, а н е несдержанность и л и неукротимая жизнедеятельность)
п р о д о л ж а ю т признаваться значительной частью исследованной общественности. Э т и д о ­
бродетели п о п у л я р и з у ю т с я п о ж и л ы м и л ю д ь м и , к о т о р ы е по-прежнему
незыблемый, признанный, в с е о б щ и й авторитет.

сохраняют

свой

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.