http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5868.pdf

Media

Part of Listy Panka i Gielniaka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.2

extracted text
162 Jackowski2.ps - 8/31/2006 11:17 AM

ALEKSANDER JACKOWSKI

Piękno, świat w którym człowiek jest drugiemu
bratem. Taka oaza. Ewa Garztecka pisze śliczny list do
Panka, zachęcając go do wizyty w Bukowcu. Panek jedzie i zaczyna się przyjaźń, niezwykła, męska. Gielniak
ma obok żonę, rodzinę. O tym się nie mówi, ale dla
niego to strasznie ważne. Cicha dobroć.
Gielniak, z całą naiwnością francuskiego członka
Partii Komunistycznej, pisze do naszego Ministerstwa
Kultury z prośbą o pomoc. Nie ma ukończonych stu­
diów plastycznych. I co? Urzędnik prosi prof. Dawskiego, rektora Akademii we Wrocławiu o zajęcie się
chłopcem. Ten sprawy nie lekceważy, jedzie do Bukow­
ca - i zaczyna się przyjaźń starego mistrza z młodym
o jest moja ukochana książka. Gruba, ciężka,
człowiekiem, który już wkrótce zafascynuje go swymi
ale kiedy tylko mogę zaglądam do niej. Jest nie­ pracami. Nietypowy urzędnik, nietypowy rektor. Każda
zwykła, jakby ponad brudem życia, w którym
strona tej księgi jest piękna, ważna. Biblioteka Naro­
tkwimy. Samo dobro, piękno. Już jej bohaterowie, dowa
nie dołożyła starań, by wydano ją ze szczególną sta­
rannością. Trudna i ważna architektura książki jest
wiem czy najlepsi w Polsce czy Europie, ale dla mnie
dziełem Michała Piekarskiego. Niestety, nie zawsze
od lat najważniejsi. Ich sztuka jest ponadczasowa,
u Panka zredukowana do tego, co najważniejsze, do
udanym. Męczy zderzanie kilków krojów czcionek na
sedna, do konturu, jakże wyrazistego; u Gielniaka do
jednej stronie. Opracowanie, to żmudna, troskliwa
praca Elżbiety Dzikowskiej i, jak zawsze znakomitej
opowieści o życiu, śmierci, ale wyrażonej w jego tylko
języku, ponad czasem i przestrzenią.
Wiesławy Wierzchowskiej. Celne są komentarze, ma­
Linoryty Gielniaka, cierpliwie dłubane, stają się
teriał uzupełniający, przypisy i nawet szczegółowy opis
kosmosem, niebem i ziemią. Każdy tworzony tak, jak­ listów (łącznie z kolorem koperty, pisma), co już jest
by był ostatnim. Świat Gielniaka, sanatorium w Bu­ wydawniczym ewenementem.
kowcu, gdzie lekarze dokonywali cudów, by żył, on,
Nie umiem pisać o tej książce inaczej jak z podzi­
już tak przeżarty gruźlicą, że zdawało się, że nie ma
wem i... miłością. Jest tak piękna i mądra, że już nie
mięśni i kości. Cudowna przyjaźń dwóch artystów, ze­ wiem gdzie ją postawić w bibliotece. Obok dzieł z hi­
wnętrznie całkowicie różnych od siebie.
storii sztuki, Vasariego? Irvinga Stone'a?... ale też bli­
Panek, o grubych rysach, chłopskiej twarzy, po­ sko Ewangelii.
godny i Gielniak, skóra i kości, subtelna twarz o nie­
zwykłym uroku. Jeden z kultury wódki, drugi połu­ Panek, Gielniak. Zycie, przyjaźń, sztuka. Korespondencja 1962-1972;
opracowały Elżbieta Dzikowska, Wiesława Wierzchowska, Bibliote­
dniowego wina.
ka Narodowa, Warszawa 2005.
Ich listy są mądre, przejmujące, więcej w nich prawdy
Architektura książki - Michał Piekarski
o sztuce niż w wielu naukowych traktatach. Co jest tam
niezwykłego - dobroć. Naturalna, nigdzie nie nazwana.
I sztuka, niezależna, daleka od jakiejkolwiek kwalifikacji.

Listy Panka i Gielniaka

T

162

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.