http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2894.pdf
Media
Part of Apologia zdegradowanej kontemplacji / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4
- extracted text
-
Aleksandra Udbechowsht-huty • APOLOGIA ZDEGRAPOWANEl KONTEMPLACJI
nych, literackich, biblijnych, historycznych i współcze
snych. Wielokrotnie przywoływał Norwid - bardzo dlań
ważny - znak krzyża i postać Chrystusa Ukrzyżowanego,
wątki opowieści ewangelicznych oraz obrazy ruin i ka
mieni, a w ich zakresie porównawczym i znaczeniowym,
również architekturę, rzeźbę, posągi, płyty nagrobne,
mogiły, kurhany i krypty. W repertuarze jego przedsta
wień pojawiały się też zwierzęta (psy, koty, owce, świnie,
lwy, wielbłądy, konie i różne ptaki), a także instrumenty
muzyczne, kule, księgi, laury, wieńce, skrzydła, kwiaty,
istoty fantastyczne, Lucyfer i Szatan, personifikacje
śmierci, anioły, postacie mitologiczne, wyobrażenia sa
motności, melancholii, skupienia, milczenia, wiecznej
wędrówki i drogi, niewoli, więzienia, i - szczególnie
przejmująco wyrażone - wątki odrzucenia i opuszczenia.
Przenikliwa ironia kierowała go ku satyr ze i karykaturze,
bowiem trzeźwo oceniał życie współczesne
„ku
pieckiego i przemysłowego wieku" i jego ludzi.
ALEKSANDRA
MELBECHO WSK A - L U T Y
Apologia
zdegradowanej
kontemplacji
0 dwóch Melancholiach
Cypriana Norwida
T 1 T T całej twórczości Cypriana Norwida, słowo
\ Y / i obraz - w ich wymiarze intelektualnym
W
i duchowym - splatają się w jedność, spójną
całość, której nie można rozdzielić. T o co kreśliła ręka
poety było projekcją jego przeżyć, plastycznym zapisem
wiedzy, odczuć i doświadczeń, hieroglifem myśli i słowa.
Norwidowa poezja, dramat, proza,a także przesłanie wy
rażane w listach, organicznie zespalały się z malarstwem,
rysunkiem, grafiką, rzeźbą, wyrastały z jednego pnia,
miały wspólne źródła, analogie, refleksy - a zatem two
rzyły osobliwą symbiozę sztuk. „Ja całe życie moje j e d
ną r ę k ą p i s a ł e m , d r u g ą zaś k r e ś l i ł e m
r z e c z y s z t u k i - i u mnie to żadna koncesja"' {to
jest, żadne ustępstwo na korzyść którejś ze sztuk).
T u od razu trzeba powiedzieć, że Norwid rzadko zaj
mował się zwykłą ilustracją, prostym i wiernym przeło
żeniem obrazów literackich na język plastyki, bowiem
był przekonany, że „ilustrator n i c n i g d y
sam
n i e w y r a ż a " . Dlatego przeważnie tworzył takie
prace, które były jego własnymi „wariacjami" na wy
brany temat. Zazwyczaj malował i rysował wieloznacz
ne „typy" i „figury", kompozycje symboliczne, znaki
2
1 przedmioty wyrażające jakieś ważne i nierzadko ukry
te treści, często nawiązujące do tradycyjnych toposów
kultury śródziemnomorskiej.
W dziele literackim naszego poety zawarte jest nie
przeliczone bogactwo obrazów i znaczeń; przewijają się
w n i m rozliczne wątki, motywy i słowa-klucze, które sil¬
nie, a czasem nawet obsesyjnie zaprzątały jego uwagę,
poruszały wyobraźnię i w naturalny sposób przenikały do
plastyki. Były to między innymi figury starców, mędr
ców, kapłanów, proroków, wędrowców, wojowników,
wieśniaków, kobiet i dzieci - wiele postaci legendar* Artykuł ten jest fragmentem pracy p.t. Sztukmistrzartystyczna i myśl o sztuce Cypruina
Norwida,
Twórczość
która zostanie opubli
kowana przez wydawnictwo N e r i t o n w I V kwartale 2001 roku.
Norwid nie opowiadał się nigdy za modnym naówczas
hasłem „sztuki dla sztuki" (gorąco propagowanym przez
Teofila Gautier), nie zabiegał o bezwarunkowe piękno
samo w sobie, nie szukał wrażeń czysto wizualnych
i przyjemności wyłącznie zmysłowej (choć często zmagał
się z formą poszukując także jej piękna). Tworzenie sztu
ki było dlań przede wszystkim aktem etycznym, nie este
tycznym i manifestem jednoznacznej, moralnej postawy
wobec świata. Ważne było to, o czym chciał mówić, dla
czego, po co? Był artystą prawdziwie niezależnym, a to
co najbardziej fascynuje w krwioobiegu jego twórczości,
to nieustanny przepływ, krążenie idei. W sztuce pla
stycznej nie osiągał mistrzostwa formy, ale jego prace by
ły zawsze podszyte poważną (a nieraz nawet obsesyjną)
myślą i własną prawdą, jako głównym punktem odnie
sienia w świecie wartości. Wyłamywał się z zastanych
mód i kierunków, bardziej czerpał z własnego mistyczne
go przeżycia, niż z realiów rzeczywistości, dlatego nie ma
potrzeby lokować go w ramach wyraźnie określonych
prądów, tendencji czy stylów XIX wieku. Był miłośni
kiem klasycyzmu, czasem przyswajał sobie wątki roman
tyczne (zwłaszcza literackie), bliskie mu było obrazowa
nie symboliczne, i tak twórczość jego, w czasie historycz
nym, rozpinała się niczym parabola między romanty
zmem a pozytywizmem, ale zawsze pozostawała „osob
na". Jeśli Norwid naprawdę pragnął jakiejś inspiracji, to
tylko od dawnych, uwielbianych mistrzów; usiłował iść
za nimi i chociaż po części im sprostać.
Wśród swoich duchowych nauczycieli Norwid wy
mieniał Leonarda da V i n c i , Rembrandta i Dürera, któ
rych „dość studiował". W jego twórczości wyraziście
odcisnął się wpływ dzieł niemieckiego mistrza, zwłasz
cza Melancholii I . Miedzioryt ten musiał wywrzeć na
poecie wielkie wrażenie, skoro nawiązał doń w litogra
fii Solo (Melancholia) i poświęcił jej kilka strof w wier
szu o posągu Lorenza de Medici U Pensieroso.
526
Aleksandra Mclbectmuska-Luty
• APOLOGIA ZDEGRADOWANEJ KONTEMPLACJI
Cyprian N o r w i d , Solo (Melancholia I ) , litografia, 1861
i zadumanego geniusza twórczości" . Znieruchomiała
w posępnej bezczynności, pozostaje w rozterce, w zamy
śleniu nad kwestiami, których nie można rozstrzygnąć,
ale na głowie ma wieniec z roślin wodnych, które powin
ny ustrzec ją od melancholicznego „wysychania" i czar¬
nego „humoru". Wokćił niej rozrzucone są bezładnie
różne przedmioty, cały Typus Geometrioe - symbole geo
metrii czystej i stosowanej: księga, kałamarz, cyrkiel, k u
la, perspektywicznie wykreślony rombościan, nadto
kwadrat magiczny, klepsydra, dzwon i waga, jako wy
znaczniki czasu i przestrzeni. U góry, w półkolistym wy
cinku niebios, błyszczy gwiazda i kometa, niżej jest też
„gryzmolące putto" jako uosobienie pospolitego działa
nia, pies (alegoria przygnębienia lub szaleństwa) i nieto
perz. I wreszcie otwarta sakiewka (bogactwo) i klucze
(władza) przypięte do paska sukni Melancholii osuwają
się niedbale na ziemię i są potwierdzeniem całkowitego
i „niepomnego zaniedbania". W wyniku zestawienia ty
lu różnych znaków, melancholia „obdarzona została ro
zumem, a geometria - ludzkim czuciem [...]. Wyobraź
nia Diirera tworzy istotę obdarzoną władzami umysło
wymi i technicznymi środkami pr^należnymi Sztuce,
a jednak pogrążoną w rozpaczy"
5
A l b r e c h t Dürer, Melancholia,
miedzioryt,
Brodę na dłoni oparłszy kielichu,
By oko suche błyszczało spod wianka,
A łzy ukradkiem spływały po cichu:
Diirera myśl to... stokroć, nad mogiłą!...
Ale to jeszcze germańska kochanka,
Jeszcze nie smutek ów, co gada z siłą,
Sam na sam, rymem gardzący i prozą,
Marmurem wyższy od nich: Pensieroso!
1514
3
Rycina Diirera powstała w 1514 roku, w czasie gdy
artysta przeżywał ciężką chwilę odejścia matki. Jakie tre
ści niosła? Była wyobrażeniem ścisłego związku geome
trii z melancholią, symbolicznym obrazem jednego
z czterech temperamentów, świadectwem antynomii po
znania teoretycznego i umiejętności ptaktycznych,
a także kondycji i nastroju samego artysty. Durer przed
stawił „Melancholię wyposażoną we wszystko, co impli
kuje słowo -geometria.. - krótko mówiąc: melancholia
artificiciUs, melancholię artysty", który w tej nauce i jej
narzędziach widzi zagrożenie dla sztuki i piękna, smutną
przewagę działania nad myślą . Sam Durer był współcze
śnie uważany za melancholika. Stworzył dzieło genialne
i oryginalne, chociaż z pewnością korzystał z dawniej
szych, popularnych wzorów ikonograficznych utrwalo
nych w grafice. Na jego rycinie, w imaginacyjnym, nie
określonym wnętrzu siedzi, z głową wspartą na zaciśnię
tej dłoni, uskrzydlona kobieta, uosobienie „bezsilnego
4
6
Norwid w późnym okresie życia zwrócił się ku nowo
żytnym pojęciom geometrii w obrazie Saturna z cyr
klem, ale naprzód, w 1861 roku, poszedł za Dinerem
i narysował swoją Melancholię
(Solo), inspirowaną
wprawdzie dziełem mistrza z Norymbergi, ale zupełnie
już inną, wyrosłą z myśli o wymogach czasu, potrzebach
kraju i środowiska, będącą dziewiętnastowieczną trans
formacją dawnego, smutnego „temperamentu". Poeta
wywołał wizję kobiety siedzącej samotnie na tle posęp
nego krajobrazu zwalisk przyrody - osuwających się
drzew, wykrotów leśnych, wodnego rozlewiska i wid
mowej tarczy słońca . Obok niej leżą porzucone w bez
ładzie krzesła, pulpity, zwitki nut i instrumenty m u
zyczne. Po lewej stronie znajdują się: talerz, bęben,
527
7
A H s i i m l ™ Metbechowska.Luty
* A P O L O U A Z P E l i R A U 'W ANEI KONTEMPLACJI
biety, okrytej fałdami długiej, zgrzebnej szaty, trzymają
cej w ręku instrument zbliżony do fletu lub fujarki?
Wydaje się być znękana, zamyślona, senna, zatopiona
w kontemplacji, ale nie jesteśmy pewni - czy jednak
nie czuwa? A o czym rozmyśla? Zarówno ona, jak i nie
obecna orkiestra mogą odnosić się do żalu nad upad
kiem twórczych sił narodu, wyrugowanych i zdegrado
wanych przez rosyjskiego zaborcę, do lamentu nad
zniewoloną Polską, niezdolną do podjęcia żadnego
istotnego czynu.
Cyprian N o r w i d , Saturn z cyrklem (Mełmcholia U), olej, miedzy
1873-1883, wt. Wojciecha Borzobohatego, Paryż
smyczek, kontrabas i trójkąt (triangel), po stronie pra
wej widnieją zatysy kontrabasu (szyjka i ślimak),
smyczka, tamburynu oraz jarzmo harfy z umownie za
znaczonymi strunami. W tej gęstej, precyzyjnie wyko
nanej litografii, wypełnionej tak licznymi szczegółami,
Norwid stworzył symboliczny obraz bezradności, nie
mocy, opuszczenia i wyraził te stany przez zaprzeczenie,
przez zaakceptowanie tego, czego n i e m a , czego za
brakło, bowiem muzycy odeszli od swego instrumenta
rium, porzucili je, opuścili, zniknęli. Pozostała tylko
pusta rekwizytornia Muzyki, wysypisko, ruina Orkie
stry. Cała ta kompozycja jest wypełniona ciszą, niedomówiona, „zakryta". Poeta opowiedział w niej o wielu
nurtujących go kwestiach, ale uczynił to we właściwy
sobie sposób - niedopowiedzeniem, pitagorejskim
przemilczeniem, bo „częścią mowy jest przemilczanie
[...], które daleko więcej od mówienia wyrazić może
i wyraża [...]. Nie należy być o wiele jaśniejszym od
przedmiotu, każdy albowiem ma sobie odpowiedni
światła stopień, pod którego wpływem się najsłuszniej
przedstawuje". Dlatego słuszne jest „mówienie częścią"
tylko' . D o muzycznego wątku Solo przylegają wersety,
które Norwid zapisał w Weselu
s
Muzyka duch papieru kilka kart poplami,
Nie mogąc zdążyć z g ó r y lecącym natchnieniom Wraz się zbiegają skrzypki, basetle, trombony,
Testament martwy gwałtem wykradają cieniom,
I spada akord... listki m i r t o w e j k o r o n y
Drżeć poczynają niby oazis zwodnicza,
Niby płynąca wyspa na stubarwnej fali Trytonów, nimf półszepty - radość tajemnicza Wyspa płynie... i morze dokoła się pali!...
9
W litografii Norwida, której symbolika ułożyła się
przez „myśl i przez życie", równie tajemnicza jest postać
Melancholii, zastygłej w odrętwieniu, „starganej" ko
Takie rozumienie Melancholii zdaje się być zasadne,
ponieważ Norwid sam przybliżył nam ideę tej sceny
dobitnie wyrażoną myślą, która stała się jego charak
terystyczną, dydaktyczną inwokacją, wzywającą do
podniesienia się „bezwładnego" społeczeństwa i do
podwyższenia sprawczej mocy narodu w obliczu zagro
żeń. Wiemy, że dla poety naród to był „człowiek
w dziejach", a społeczeństwo to „człowiek zbiorowy",
którego powinnością jest twórcza praca, skuteczne
działanie, rozważne czyny, bez niepotrzebnej „ofiary
k r w i " . O takiej intencji, wyrażonej w Solo, możemy się
dowiedzieć z listów Norwida pisanych w 1864 i 1865
roku, kilka lat po wykonaniu owej ryciny. Wcześniej
jeszcze, w 1860 roku, poeta donosił Magdalenie Łusz
czewskiej, że prześle jej „ o b r a z
pęzla
me
g o M e l a n c h o l i ę p r z e d s t a w u j ą c y"; praw*
dopodobnie chodziło tu o jakieś studium przygotowa wcze do l i t o g r a f i i ' l W korespondencji skierowanej
do Augusta Cieszkowskiego i Mariana Sokołowskiego
upominał się o przewartościowanie społecznej roli
i znaczenia inteligencji Przeżywał wówczas nieszczę
ście powstania styczniowego i starał się coś naprawić
dla przyszłości Skarżył się, że ,energia wyprzedza za
wsze Inteligencję" i że „Druga jest w tejże Samarii pol
skiej przepowiednia iż K t o przeżyje 1863 i 64 będzie
szczęśliwy — czy dlatego że przeżył' — pytanie [ ] Że
by przynajmniej mogli ci ludzie żyć albo żeby takowa
patriotyczna
inteligencja
(na
kilka
dziesiąt
milionów
narodu
broniące
g o s w e g o J ę z y k a i s w o j e j R e l i g i i ) była
socjalnie czymś uprawniona! - gdzie tam [ ] Jeżeli
przeto Energii jest 100 a Inteligencji 3 i to jeszcze n i czy no fi i e u pr a w 11. it3 ne j spt^ł ec z n. le t etly z a wsze IE ii o r s i a
wyskoczy i uniemożliwi wszelki plan, a co lat kilkana
ście poda pokolenie jedno na r z e z w j a t k a c h ,
gdzie p r z y p a d k i e m z a b i j a n i będą bez
i m i e n n i bohaterowie jak horru>L2uidam .
Dla zrozumienia treści Sob najważniejsze jest oświad
czenie Norwida . jego własna interpretacja tej kompozy
cji wyłożona w liście do Mariana Sokołowskiego. Potrze
by kraju i emigracji, muszą wspomóc niezbędne srodb
i powołane do tego instytucje. „Trzeba 80 drukarni - 20
dzienników rożnej treści - 15 towarzystw uczonych
i ptacy w p o c i e c z o ł a natężonej stale i uważnie. Na
528
Aleksandra Melbeckowska-Lucy * APOLOGIA ZDEGRADOWANEJ KONTEMPLACJI
to teraz odpowiedź Melancholii, ale nie tej, którą Albert
[sic!] Diirer silną zarysował ręką, jeno Melancholii z fle
tem w ręku i włosem plugawie nie uczesanym, która C i
rzecze (na nutę piosnki Kalinowej l u b A l d o n y )
Gdzież rozwinąć te prace - gdzie?
Kiedy my nie mamy piędzi ziemi?
etc... etc...
Naprzód: w s z ę d z i e ; po wtóre - mój Boże! w A u
strii jest większa wolność druku niż we Francji,
a w Prusach równa paryskiej [...]. O t o odpowiedź" .
12
Wynędzniała samotnica Norwida tkwiąca w świe
cie, w którym wszystko jest ruiną i zaprzepaszczeniem,
wyraża więc tragiczne „załamanie rąk", depresję, apa
tię, nostalgię, beznadziejne oczekiwanie „umarłego
społeczeństwa" na coś, co może nigdy nie nadejdzie.
W porównaniu z nią, renesansowa Melancholia Durera,
mimo „własnej rozpaczy" ma jednak w sobie coś kon
struktywnego, wynikającego choćby z przełamywania
się idei, z podniecającego dyskursu toczącego się mię
dzy racjami myśli i czynu. Jedno przesianie jest wspól
ne dla tych obu, tak odległych od siebie dzieł; zagubio
na, pogrążona w bezradnej kontemplacji postać Solo,
jest podobnie jak figura Durera personifikacją „melan
cholii artysty", wykładnią nastrojów i doznań poety.
Zagadkowym atrybutem Melancholii Norwida jest
ów wspomniany przezeń, a niezbyt wyraźnie narysowa
ny flet w ręku kobiety, instrument, który w świecie
symboli przypisywany bywa cierpieniu i żałobie, wyka
zuje związek z najgłębszą ekspresją żeńską oraz z trzci
ną i wodą, co jest zgodne z pejzażowym fragmentem
Sob . A l e Norwid porównywał też ów flet z innym, l u
dowym instrumentem - aerofonem, będącym znakiem
żałoby, żalu i płaczu - z wiejską fujarką, piszczałką uży
waną przez pasterzy od najdawniejszych czasów. Takie
jej znaczenie, jako głosu daremnej rozpaczy, wywiódł
z Balladyny, ze sceny opłakiwania przez Filona zmarłej
A l i n y (z aluzjami do „antyku" Słowackiego). „To wiem
tylko na pewno, że F i 1 o n , pasterz, po zabiciu l u d o
w e j A l i n y cały liryzm swój do Greków liryki od
nieść musi - nie ma on już od kogo się wywiedzieć, co
w rodzimej poezji w gajach i polach szumi. Straszny to
jest człowiek, który płakać po pęknięciu drogiego sobie
serca n a s w ó j
sposób
nie
potrafiłby.
Z fletem wierzbowym w ręku jednym, a z mitologicz
nym słownikiem łacińskim w drugim ręku, zdaje się
przechadzać po Sofiówki parku - a to cmentarz!" T y m
artystą, który prawdziwie „czarodziejski flet dal w ręce
myśli polskiej" - był C h o p i n .
u
14
W litografii Norwida, postać niewieścia, cienie nie
obecnych muzyków - istniejących tylko w wyobraźni i zjawiskowy pejzaż tworzą nierozłączną całość, gdyż „po
wszystkie czasy d w i e p i e ś n i na świecie się tym roz
529
legały - i ttwają. Jedna jest Natury głosem, druga dziejów człowieka, [a] pojedynczych fletni organy [...]
śpiewać muszą" . N a Melancholii odcisnęły się wyraźnie
wypadki 1861 roku, rozruchy przedpowstaniowe i pa
triotyczne manifestacje, które poeta głęboko przeżywał,
a także przeczucie nieszczęścia, które dopiero nadejść
miało. Dlatego w tym czasie przyjął już „welon żałoby
narodowej". W autobiografii określił swoją rycinę jako
„zatrzymującą się na granicy poważnej karykatury". Być
może do niej odnosi się też wyjątek z listu do Joanny
Kuczyńskiej z grudnia 1861 roku. „Jeżeli jakowe posta
cie sylfidyczne pozostawują po sobie wrażenie snu i nie
rzeczywistego pobytu, [to] inaczej jest z tym wszystkim,
co dyjadem ciężki wyraźnej-rzeczywistości n o s i " . Nor
widowi bardzo zależało na spopularyzowaniu tej ryciny
w kraju, dlatego w listopadzie tegoż roku przesłał eg
zemplarze Melancholii do Warszawy, na. ręce swe^o bra
ta Ksawerego Norwida Ale
podejrzliwie dopa
trywała się w niej ukrytego nieprawomyślnego
i kategorycznie zakazała jej rozpowszechniania i publi
kowania. Po otrzymaniu przesyłki, Ksawery napisał do
Cypriana- Sztych Twej roboty z napisem Solo nie chcą
mi wydać z Cenzury jak chyba za złożeniem deklaracji
pod najsurowszą osobistą odpowiedzialnością że dla
siebie go zatrzymam i rysunku 1 * '
rozdawać ani sprze
dawać nie będę [ ] Zostawiam jednak rycinę w Cen
zurze do dalszego rozpatrzenia, bo nią w ten sposób roz
porządzać nie mogę, żebym dla siebie wyłącznie zatrzymai, kiedy wola 1 woja nie była taka . Norwid byt roz
czarowany, ale na swój sposób dumny ze społecznych
i patriotycznych treści Sob, czytelnych i dla rosyjskich
władz. Na jednym egzemplarzu umieścił notatkę:
„Esąuisse réputée comme dangereuse par la Censure de
Varsovie lors des manifestations nationale en 1862"
Kownoczesnie wspominał o tym zajściu w kilku Ustach
do przyjaciół, a później w autobiografii.
Znieruchomiała w przygnębieniu Norwidowa Me
lancholia jest postacią alegoryczną, ale cała ta kompo
zycja ma wymiar symboliczny, wielce dla poety znaczą
cy, bo najważniejsze problemy historii i sztuki objawia
ją się „w s y m b o l u jako p o m n i k u - w s z e c h - p o m n i k ó w , a duch w myśli narodu i epoki, a isto
ta w natchnieniu jest sztukmistrza" .
Również w 1861 roku Norwid napisał wiersz dedy
kowany Ludwice Kuczyńskiej, którego wymowa splata
się z plastyczną wizją Melanclwhi; ale w utworze tym jakby z wahaniem - odstąpił na koniec od filozofii roz
paczy i odczucia beznadziejności, zachowując cząstkę
wian' i nutkę nadziei, że może coś się jednak odmieni?
15
16
18
O Pani!... pieśń jest j e d n a , nieustanna,
Co każdą wiosnę lutnię swą strojąca;
Ta cicho pada tam i tam... jak manna,
Naturę śpiącą w długie rzęsy trąca,
ALksamlra Melh-chauska-Lury
Jakub I de Gheyn, Melancholia,
* APOLOOIA ZDEGRADOWANE) KONTEMPLACJI
W wiek XIX wielką filozofię rozpaczy wniósł Soren
Kierkegaard, ale zupełnie już inną, bardziej „nowocze
sną". Jego teoria o wyjątkowości indywidualnego bytu,
jednostkowego doświadczenia, własnego odczuwania
rzeczywistości i dominacji osobniczego przeżycia nad
wolą zbiorowości i prawami tłumu, silnie wpłynęła na
myślenie romantyków. W pojęciu duńskiego filozofa
poczucie nieskończoności zawsze towarzyszące prostej
egzystencji człowieka budziło grozę i prowadziło do
melancholicznych nastrojów, tak więc wieczny, meta
fizyczny lęk był nieodłącznym elementem autentyczne
go życia. Kirkegaard uważał melancholię za „histerię
ducha", pochodzącą ze „stanu rozproszenia", z którego
duch usiłuje się wydostać „aby wyjaśnić samego siebie
[...]. W melancholii tkwi coś niewytłumaczalnego. K t o
cierpi albo ma zmattwienie, wie, jaka jest tego przyczy
na. Jeśli się melancholika zapyta, co leży u podstaw je
go melancholii, co go gnębi, to odpowie, ze nie wie, że
nie potrafi tego wyjaśnić. Odpowiedź ta jest ze wszech
miar prawdziwa, albowiem z chwilą rozpoznania me
lancholia mija [...]. Jednakże melancholia jest grze
chem [...]. Ta choroba, a ściśle ten właśnie grzech jest
współcześnie dość powszechny, [ale] chętnie przy
znam, że w pewnym sensie melancholia wcale nie
świadczy źle o danym człowieku; na ogól bowiem ogar
nia najbardziej uzdolnionych ludzi [...]. Jedynie duch
może znieść melancholię bo jej źródła tkwią w życiu
duchowym człowieka" .
miedzioryt
Zielonych włosów jej podejmą sploty
21
Iszepce: „Powstań, P a n i w s z e c h - i t a i ą c a
Podnieś się, W i e k Ó w - M a r t o**, do roboty.
Ogarnij kibić darnią szmargdową! Dyjadem z ptasząt lata c. nad głową,
Lipy wzdychają - i wierzbowe fletnie,
Rozmiłowane w rosach, grają z dała - Woty, jak bogi egipskie, szlachetnie
Idą - za nimi ziemia się przewala...
[,..]
Brązy się stopią i bronie się zleją
Na instrumenta muzyckie bez miary:
- A ludzie rzekną: że n i e b a s z a l e j ą ,
A nieba rzekną: ż e p r z y s z e d ł d z i e ń
Wiary!
1 9
* * Wieków - M a r t o - albowiem M a r t a w Ewangelii jest sym
bolem realności.
Niemal przez całe życie Norwida dręczyły napady
obniżnego nastroju, depresji i rozpaczy powodowane
dolegliwymi przeciwnościami życia i tym, że poeta, nie
jako z natury, był melancholikiem. Dołączały się do te
go desperacje związane z przeświadczeniem o moral
nym załamaniu polskiego społeczeństwa, o czym lata
m i , z obsesyjnym uporem, przypomina! rodakom. Jak
pisał Józef Tischner, dla Norwida „istotą klęski nie jest
rozbicie państwa, lecz rozbicie człowieka [...]. Myślenie
Norwida wyrasta z bólu i świadczy o bólu [...], wyrasta
z dramatu dziejowego Polaków i pragnie skierować na
ten dramat światło ewangelicznej wiary. Nie ucieka od
historii, od cierpienia, od męczeństwa, od narodu i je
go pracy". A l e przyszłość pokazała, że i później, przez
długie lata, „figurą" duchowej kondycji Polaków „po
został chochoł sarmackiej melancholii" . Zjawa przy
wołana przez Norwida w Solo, a potem przez StanisłaWyspiańskiego w Weselu.
22
W dawnej ikonografii i teorii sztuki Melanc/iolia była
pojmowana jako temperament, w którym dominowały
„najgorzej wymieszane" cechy, bliskie obłąkaniu. Czło
wiek o takim charakterze sam jest nieszczęśliwy i niemi
ły dla otoczenia, „chudy i sczerniały, «nieukładny, ską
py, złośliwy, zachłanny, podstępny, tchórzliwy, nieufny,
hardy i gnuśny, [a także] grubiański, smutny, nie
wdzięczny, leniwy i ospały... Unika towarzystwa innych
i gardzi płcią odmienną. Jedynym jego rysem dodatnim
[...] jest pewna skłonność do samotnych studiów" .
20
Zupełnie inną niż Solo była druga Melancholia Nor
wida, powstała zapewne w ostatnim dziesiątku lat ży
cia poety, między 1873 a 1883 rokiem. T e n mały, olej
ny obrazek, sygnowany wiązanym monogramem „CN"
(wl. Wojciecha Borzobohatego w Paryżu), przedsta
wia olbrzyma-demiurga siedzącego w kosmicznej prze
strzeni nad globem ziemskim, na tle
firmamentu,
z gwiazdą wbitą w niebiosa „jak gwóźdź błyszczący"
530
AJeUmJru M c f c f i o u s k j - L u t y * APOLOGIA ZDEGRADOWANEJ KONTEMPLACJI
(Cywilizacja). Ta potężna istota, okryta rozwianą, faldzistą szatą, pochyla się w zamyśleniu nad kosmicz
nym „globusem", podpierając zwieszoną głowę lewą
ręką; prawą dłonią mierzy rozwartym cyrklem wyci
nek globu. Okrąg planety i postać Mierniczego utrzy
mana w lekkiej gamie zmieszanych brązów, ugrów,
żółci i różów, odcina się jasną plamą od spłowiałych
i czarnych błękitów nieba. Taka wizja wszechświata
przystaje do literackich wątków dzieła Norwida. W je
go wierszach (a także i prozie) bardzo często pojawia
ją się gwiazdy, które milionami świecą, „obłęd dróg
mlecznych" (Idee i prawda), „szafirowe stropy" (Wtedy
Ty, Matko), księżyc, słońce promienie płynące z nie
bieskich przestworzy i nasza planeta ziemia, która
„jest krągła, jest kulista" (Ogólniki).
- Jako więc, w świata tego którejkolwiek stronie,
Na mchu jeśli w odludnym przylegniesz parowie,
Planeta Ci się zaraz pod Twe małe skronie
Zbiega, i czujesz globu kulę za wezgłowie
21
Do tego dochodzi znaczenie instrumentu jakim jest
cyrkiel, którym demiurg odmierza przestrzeń i czas.
K i m jest ta tajemnicza postać? Otóż wszystko przema
wia za tym, że jest to wyobrażenie Saturna z cyrklem,
znane z tradycji ikonograficznej jako personifikacja
Cyprian N o r w i d , W i n i e t a na pierwodruku Pn-munhuhtma,
pióro, 1851
Melancholii. W kategoriach symbolicznych cyrkiel jest
związany z architekturą, matematyką, geometrią
i astronomią, a także z żeglarstwem. Wyraża wszech
świat, siłę sprawczą, ducha i materię, życie i kształt,
perspektywę, koło, cykliczność, granicę, i - jako atry
but Saturna - melancholię. Jest emblematycznym
przedstawieniem aktu stwórczego; swoim kształtem
przypomina literę A - znak początku wszystkich rze
czy . Wiemy, że Norwid interesował się tym instru
mentem wszech-miar i oczywiście po swojemu go i n
terpretował i oznaczał. W rozprawie O sztuce (dla Pola
ków) pisał, że tam gdzie „matematyka astronomii się
oddaje i usługi jej pełni, po wielokroć opiera się ona na
prawach profetyzmem natchnienia otrzymanych, [...]
tak iż nie skłamię, jeśli powiem, że s k r z y d ł e m ow
dzie c y r k i e l zdąża". W innym miejscu porównywał
symboliczne pararele liter, cyfr i figur geometrycznych:
„A znaczy trójkąt, czyli 3; E - dwa kwadraty na sobie
(to jest elipsę) czyli 2 - U znaczy kwadrat czyli 4;);
24
h
czyli Ic o 1 o " t i a c y 5 t)la której co przyczyny rzyni"
skie pięć jest jak cyrkiel ku skreśleniu koła rozemknięty ( V ) " ' W 1850 lub 1851 roku poeta zaprojektował
winietę na tylną okładkę pierwodruku Prumethidiona
obejmującą cały zestaw jego ulubionych symbolicznych
znaków Znajdują się na niej różne przedmioty księga
zarys kształtu dawnej łodri (statku wikingów?) przy
ryczne lemiesz (?) oraz cyrkiel globus
i rozb lyskującanad nim gwiazdaciź ni o
2
rywów późniejszej kompozycji olejnej W^obrazie Satur
na występuje spójność wątków zaczerpniętych z dobrze
znanej tradycji ikonograficznej, plasujących się w cią
gu: Saturn - cyrkiel - geometria - melancholia (co po
części było już widoczne w rycinie Diirera). Norwid był
doświadczonym szperaczem i z pewnością zetknął się
z takimi przedstawieniami upowszechnionymi między
innymi przez grafikę.
W i l l i a m Blake. Unter», akwaforta, 1827
Saturn był bóstwem staroitalskim, władcą Złotego
Wieku, wcześniej utożsamianym z greckim Kronosem
531
Aleksandra Metbechmuka-Luiy * APOLOGÍA ZPEGRAŁKWANE[ KONTEMPLACJI
kiel / i zaczął n i m badać otchłań", między innymi
w akwaforcie zamieszczonej jako frontispis do poema
tu Europa - Proroctwo (1794) i ostatniej wersji wykoń
czonej akwarelą, czarnym tuszem i złotą farbą, wyko
nanej dla Fredericka Tathama na krótko przed śmier
cią w 1827 r o k u .
27
Zawieszony w przestrzeni Saturn Norwida przenosi
ziemskie smutki do nieba, pochyla się w posępnej za
dumie czy kontemplacji, mierząc obszary przynależne
człowiekowi, terytorium życia i śmierci, rozpaczy
i nadziei. A l e biorąc pod uwagę znaną wieloznacz
ność myśli Norwida i jego paraboliczne „przeniesie
nia", w obrazie tym można dopatrzyć się też innego
przesłania, a mianowicie alegorii podróży, metafi
zycznej wędrówki, przemierzania globu, morskiej wy
prawy, żeglugi, nawigacji (co mogło być śladem pa
mięci o podróży amerykańskiej). W czasie morskich
peregrynacji dobrze jest oddać się obserwacji roz
gwieżdżonego nieba, bo
C y p r i a n N o r w i d , Zadumany, pióro, ok. 1880.
Biblioteka Narodowa
Cyprian N o r w i d , Studia zamyślonych,
kredka, pióro, 1869,
Biblioteka Narodowa
pożerającym swe dzieci; jego imieniem nazwano szóstą
planetę Układu Słonecznego, którą kojarzono ze złymi
wpływami i „humorem" melancholicznym. Już w iko
nografii sztuki średniowiecznej obdarzono go cyrklem,
bowiem miał „sprawować nadzór 'miar i liczby rzeczy',
szczególnie zaś podziału ziemi", i uważano, że „Saturn
planeta śle nam duchy, które nas uczą geometrii", to
zaś było pewnym ograniczeniem życia przez „formę",
poddaniem go rygorom czasu i przestrzeni. Geometria
wchodziła w subtelny związek z melancholią, którą,
według zasady Arystotelesa, przypisywano z reguły
wielkim ludziom obdarzonym geniuszem, ale łatwo
podlegającym szaleństwu (Juror melancholicus) wzniecancmu przci fatalną planetę .
26
W sztuce nowożytnej najbardziej znanym, progra
mowym wizerunkiem Saturna z cyrklem, była rycina Ja
kuba I de Gheyna, przedstawiająca go jako Filozofa ze
„zmąconą twarzą", siedzącego na ogromnej planecie
i mierzącego cyrklem trzymany na kolanach globus.
Owa „figura" posępnego boga miała kojarzyć się ze
wszystkimi problemami duszy doświadczającej melan
cholii i szukającej „formy" świata. W i e k X V I I I przy
niósł jeszcze jedno, zupełnie inne wyobrażenie boskie
go geometry. Cyrkiel pojawia się w ręku Urizena, po
staci pochodzącej z mitologicznego Panteonu wielkie
go wizjonera Williama Blake'a. Urizen Stwórca (iden
tyfikowany niekiedy z Jahwe) jest uosobieniem funkcji
czystego intelektu, racjonalności, rozumu (Reason),
oderwanego od uczuć, emocji, wyobraźni i natural
nych instynktów, a tworzony przez niego świat podle
ga bezwzględnym nakazom okrutnej tyranii i symboli
zuje nieubłagane prawa rządzące naturą. Jego cyrkiel
nie może objąć nieskończoności, ale narzuca racjonal
ny porządek w świecie materii. Blake parokrotnie
przedstawiał Urizena w chwili gdy „uczynił złoty cyr
[...] Spokój ducha, tudzież kontemplacja
Firmamentu - niejedną leczyły gorączkę .
28
O kontemplacji niebieskich przestworzy mówił Pla
ton w Timajoste. Jego zdaniem, człowiek patrząc
w gwiazdy z pokładu rozkołysanego okrętu doświadcza
Absolutu, czerpie wzór z doskonałości Wszechświata,
naśladuje wieczny ruch nieba i ziemi i sam uczestniczy
w obrotach Kosmosu . Wszelako, wiodącą myślą Norwidowego Saturna wydaje się być wątek „widzenia z gó
ry" wyobrażonej lub realnej rzeczywistości. Takie obra
zowanie występuje w autoportrecie Ipse ipsum, gdzie
wsparty na ogromnym piórze poeta stoi na rozwiniętej
mapie; natomiast Saturn ogląda z wysoka całą, obraca
jącą się Ziemię, na której widoczne sí| zarysy lądów
i mórz. W tym kontekście szczególnie osobiste, a i wy¬
mowne są słowa Norwida zapisane w Vade mecum:
29
[...] M a p ę ż y c i a gdyby kto z wysoka
Kreślił jak m a p ę g I o b u?... góry i pustynie
Przeniosłyby się w krótkie jedno mgnienie oka,
Ocean by zaś przepadł, gdzie łza drobna płynie!
30
Może więc pod maską milczącego Saturna-Geometry kryje się melancholiczna twarz artysty?
Norwid kilkakrotnie wymieniał Saturna w swoich
tekstach. Pisał o tym, jak „korybantowie starożytni
w miedziane uderzają tarcze, aby Saturn, płacz dziecka
usłyszawszy całej przyszłości w n i m nie pożarł", że „Noe
[to] Saturn, którego symbolem jest okręt, [a znaczył
on] Uranię i Niebiosa w ogóle"; wspominał też „Wergi
lego proroctwo o W i e k u Saturna" oraz „influencje
gwiazd" i Saturna s n y . Z malarskim ujęciem zwieszo
nej głowy bóstwa wiążą się szkice Norwida rysowane
M
532
i
Aleksandra Melbeehiwska-Luty
* APOLOCilA ZDEGRADOWANE] KONTEMPLACJI
W tym kontekście podstawową kwestią dociekań
Norwida były powiązania i antynomie idei i realizacji
oraz utrzymanie ich właściwych proporcji. Dobrze jest
„czytać postęp idei porozstawianych jako równania al
gebraiczne jedna po drugiej, ale czy kto pomyśli, ile
boleści, ile rozdarć każde narodzenie się myśłi potrze
bowało?'" W kwestii tej odwoływał się też do staro
żytnych: „Zacny Diogenes przeczuwał zbliżanie się tej
epoki wtótej, skoro w księgozbiorze Akademii widząc
zapracowanych starców, pytał, kto by to byli? C i co
prawdy szukają - odrzeczono. - A c h ! a k i e d y ż
oni
będą
mieli
czas
ją
praktyko
w a ć ? ! " Poeta łączył narodziny i rozwój wszelkich
kunsztów z geometrią, wywodził z niej „pierwokształty" sztuki, które miały mieć podstawowe znaczenie
symboliczne odciskające swoje piętno w działach ma
larstwa, rzeźby, architektury ' . T e n „monolog wiecz
ny", który tak zajmował Norwida, prowadzi nas do je
go wiersza Plato i Archita poświęconego wartościom
idei i działania, kontemplacji i geometrii jako sztuki
stosowanej.
2
1 1
4
ARCHITA
Cyprian N o r w i d , Autoportret
Ipse ipsum, kredka, pióro, 1857,
w l . prywatna
w różnych latach - studia zamyślonego mężczyzny
z 1869 roku, i dwa inne, przedstawiające ludzi pogrążo
nych w głębokiej zadumie z około 1880 roku; jeden
z nich, rysowany energiczną, skrótową kreską, mógł
być nawet przygotowawczym szkicem do olejnej wersji
Saturna. I , co charakterystyczne, we wszystkich tych
ujęciach, człowiek podpiera ręką głowę w odwiecznym
frasobliwym geście.
Pod stany bliskie melancholii można po części pod
łożyć takie pokrewne przeżycia jak desperacja, znuże
nie, samotność, namysł, medytacja, milczenie, reflek
sja i kontemplacja. Zwłaszcza to ostatnie - szeroko ro
zumiane pojęcie - przewijało się często w literackiej
i artystycznej biografii Norwida. W trudnym 1852 ro
ku, kiedy to myślał o wstąpieniu do zgromadzenia
Zmartwychwstańców (co nie doszło do skutku), pisał
do Augusta Cieszkowskiego, że nawet poza Kościołem
w „kontemplacji trwam i jestem". W rozważaniach
Norwida o historii i życiu społecznym stale przewijała
się myśl o znaczeniu dwóch pierwiastków kietujących
życiem, rozróżnianych jako duch i materia, teoria
i praktyka, kontemplacja i czynność. Wiadomo, że
tóżne dyscypliny powszechnie rozumiane jako nauki,
poeta uważał za rzeczy sztuki, między innymi matema
tykę, astronomię, historię, prawi i wojskowość, inży
nierię, medycynę (o czy ITI pisał w rozprawie O sztuce).
533
Geometrycznej nieświadom nauki,
Widziałem prosty lud, kładący bruki,
I, jako kamień jedna się z kamieniem,
Baczyłem, stojąc pod filarów cieniem Aż żal mi było b e z w i e d n o ś c i gminu,
Mimo że wieczną on jest w a g ą c z y n u ! . . .
Więc - geometrii myślane promienie
(Rzeknę) gdy z głazem złączę i ożenię,
Sferyczność w drzewie wykłuwszy toporem,
Silami ramion pchnę brązowe walce,
Promienne jeśli kołom natknę palce...
To - któż wie...
PLATO
Boskie zmysłowiąc obrysy,
Archito! - koturn rzucisz za kulisy Języka lotność niebieskiego zgrubisz,*
Więc filozofię, Grecję może, zgubisz...
ARCHITA
O! Plato... padam przed p r a w d y b e z - k o ń c e m,
I nieraz, myśli z drzewa ciosząc, plączę,
Tak wielce wszystko przesiękłe jest s ł o ń c e m ,
K t ó r e m u n i e ty, n i ja b i e g ó w z n a c z ę ;
Dlatego świętych nie zniżę arkanów,
A n i ojczyzny krągłą tarcz wyszczerbię,
Owszem: z tych, które rażą cię dziś, planów,
Z kres tych na Grecji idealnym herbie,
Z liczebnych równań w sil zmienionych dźwignie
(Lubo promienność uroku w nich stygnie),
Któż wie? - powtarzam - czy lud w sobie drobny,
Aleksandra Melbechowska-luty
• APOLOGIA ZDEGRADOWANE] KONTEMPLACJI
Bezsilny ciałem - jak wyspa osobny,
S y k u l ó w , m ó w i ę , na p r z y k ł a d , s i e d z i b ą , * *
Tą siły ramion zmnożywszy n a u k ą ,
Nie zdoła bronić się jak morska ryba?...
kresów i mechanicznych konstrukcji. Platon „obutzył
się na to i wystąpił przeciw n i m jako gubiącym i psu
jącym doskonałość matematyki, która w ten sposób
odchodzi od abstrakcji rozumowej do konkretności
zmysłowej i raz po raz korzysta z pomocy material
nych, w dużej części nie obywających się bez pospoli
tego rzemiosła" . W Notatkach z mitologii Norwid
sam. odnotował uwagę o zdobyczach starożytnych
w zakresie mechaniki, pisząc: „287 przed Chrystu
sem], Archimedes: środek ciężkości - dźwignia, plan
pochyły - śruba bez końca. Dotąd zaś Archity, czyli
Architasa - vis et la poulie" czyli śruba i koło pasowe
(notatka 227). A l e poeta żył przede wzystkim w świe
cie idei i jej pryncypiów, często nawiązując do Plato
na. Znał jego Państwo gdzie mógł wyczytać np., że lu
dzie różne rzeczy ,rękami wykonują i kreślą, i one po
trafią rzucać cienie i dawać odbicie w wodach ale oni
się n i m i posługują znowu tylko tak jak obtazami
a starają się dojrzeć tamte rzeczy same których nikt
nie potrafi dojrzeć inaczej jak tylko myślą [ ]
Z praktycznego p u n k t u widzenia mówią o kwadratu
rach i orzedłużeniach i o dokładaniu i wszvstko tak
PLATO
Przyjdzie - i tobie dzień zwycięstwa - s z t u" k o!...
36
* Idealność Platona była przeciwną rodzącej się właśnie mecha
nice, uważając ją (w p i e r w o t n y m jej ekstremie) jako z d e g r a
dowanie
kontemplacji.
* * T o się odnosi do przyszłości już wyraźniejszej m e c h a n i k i ,
której A r c h i m e d na rzecz o j c z y z n y zażył .
35
A r c h i t a czyli Archytas z Tarentu jest dziś mniej
znaną osobistością świata greckiego niż Platon. Żył
w 1. połowie I V wieku p.n.e., zasłynął współcześnie
jako znakomity mąż stanu, strateg, filozof, matema
tyk, muzyk, twórca naukowej mechaniki; był uważa
ny za najwybitniejszego matematyka szkoły pitagorejskiej. Stosował swoje odkrycia między innymi do b u
dowy machin wojennych. Znał dobrze Platona i jako
by korespondował z n i m (listy te uważane są dziś za
nieautentyczne). N o r w i d dowiedział się o n i m z pism
Diogenesa Laertiosa, Plutarcha i neoplatończyka
Jamblicha. Laertios przytoczył i c h apokryficzne listy,
Jamblich opowiedział o życiu prywatnym i miłych ce
chach charakteru Archytasa, a Plutarch, w Żywocie
Marcellusa podał, że „wysoko cenioną i sławną me
chaniką" zajęli się Eudoksos i Archytas, „urozmaica
jąc tę przyjemnością matematykę" j^rzy ^^omc^cy wy*
1
•
7
• . ii
y
ji
.1 -
i
i
.. ,
w s z
kon
il- .
' 1e w id'zia
• nym,
1
1 1 da e1 ko i m
• do wszys ne w ma r ena
[ał ej
Kicn prawdziwym postaci ruenu L...J. l e rzeczy mozna tylko mysią ując, a wzrokiem nie '.
Swój wiersz N o t w i d ujął w formie dialogu dwóch
przyjaciół, filozofów o odmiennych poglądach na isto
tę sztuki i rzeczywistości . W t y m „dwuznacznym"
utworze Archita jest rzecznikiem praktycznej, użytecz
nej wiedzy wyprowadzonej z matematyki, oraz realiza
cji myśli i sensu działania, zaś Platon nosicielem nadzmysłowych, uniwersalnych idei, wyrazicielem praw
„czystej" nauki, wieczystej prawdy i doskonałości, wyż
szych od realnego „dotknięcia" bytu. T u nasuwa się
więc pytanie, do której z tych opcji przychylał się Nor
wid pisząc wiersz Plato / Archita . Sądzimy, że był
dzie z jednym i drugim filozofem, i na równi przemówił
ich słowami. Jeśli weźmiemy pod uwagę Norwidową
teorię sztuki-pracy zawartą w Promethidionie i innych
tekstach, możemy ją skojarzyć z pochwałą postawy Ar
chytasa, wychwalającego „Geometrii myślane promie
nie" i ,wagę czynu" prostego ludu kładącego bruki.
Z dtugiej zaś strony poeta identyfikował się z filozoficz
ną doktryną Platona i bronił wysokich idei myśli re
fleksji kontemplacji poniżanych i odtrącanych przez
Dosoolitv materializm i orzvziemna użyteczność" (któ¬
ra w pojęciu Norwida wcale nie była równoznaczna
z twórczym wysiłkiem ludzkiej p r a c y )
ri£?iiracie
n a
m e n i e
n o
r o
sa
n r z e c i e z
o n r a z k i
wvKoiia*
38
1
Dialog Platona i A r c h i t y przenosi także swoje zna
czenia w inną sferę, bowiem dotyka w pewien sposób
treści plastycznego dzieła poety, np. zagadnień związa-
Cyprian N o r w i d , ostatni Autoportret, pióro, ok. 1882,
M u z e u m Narodowe w Warszawie
534
* A P O L O G I A Z D E G R A D O W A N E J KONTEMPLACJI
Aleksandra Melbechowska-Luty
Inych z dwiema omawianymi wyżej pracami: Sob (Me\kncholia I) i Saturnem (Melancholia I I ) . Niezależnie od
lich artystycznego kształtu, realnych bądź duchowych
I uwarunkowań, bolesnego czy posępnego wyrazu, były
one w pierwszym rzędzie alegorycznymi obrazami my
ślących istot pogrążonych w melancholicznej zadumie
li w ten sposób objawiły się jako norwidowa apologia
^„zdegradowanej
k o n t e m p l a c j i " , bliska
platońskiej myśli o „prawdzie bez-końca", „boskich ob¬
' rysach" i prymacie idei nad światem zmysłów, o warto
ści poznania i „lotności niebieskiego języka", który
przyniesie dzień zwycięstwa sztuce.
ną rocznicę
śmierci
poety. Materiały
z sesji poświęconej
i twórczości
Cypriana
Norwida
X. 1983), redaktor na
(27-29.
ukowy i wstęp St. Burkot, Kraków 1991, s. 5 1 , 53, 57
2 3
D o Walentego Pomiana Z„ Pwsz., t. 2, s. 157
2 4
W . Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1991, s. 51-52; Cir
2 5
O sztuce (dla Polaków),
lot, op. cit., s. 100
Pwsz., t. 6, s. 338; Sztuka w obliczu dzie
jów, op. cit., s. 279. O znaczeniu figur geometrycznych w twórczośco N o r w i d a pisał M . Inglot w artykule Duch i litera (reflek
syjny kształt poezji Cypriana Norwida),
dę wyrabiający",
Górze,
[w: j „Dramat życia praw
Materiały norwidowskiej sesji naukowej w Jeleniej
6-7. V . 1983, pod redakcją M . Inglota, Wrocław 1985,
s. 7-25
2 6
Panofsky, op. cit., s. 286, 288; M . Mertens Stienon,
bansky, E. Panofsky, F. Saxl, Saturn and Melancholy.
1
List Cypriana N o r w i d a do Teofila Lenartowicza z 16. X. 1868,
2 7
G . W . Digby, Symbol and Image in William Blake, O x f o r d 1957;
zebrał, tekst ustalił,
M . Davis, William Blake. A new Kind of Man, Berkeley 1977; A .
wstępem i uwagami krytycznymi opatrzył Juliusz W . G o m u l i c -
Konopacki, William Blake, Warszawa 1987, s. 18; E. Kozubska,
ki, t. 9, Warszawa 1971, s. 371-372. Dalej cytuję w skrócie
J. T o m k o w s k i , Mistyczny świat Williama
Pwsz., t o m , strona.
1993, s. 142
Pwsz., t. 6, s. 538
I
Sztuka okolicznościowa,
!
II Pensieroso, Pwsz., t. 6, s. 538
ł
E. Panofsky, Trzy ryciny Albrechta
Milanówek
Kleopatra i Cezar. Tragedia historyczna, Pwsz., t. 5, s. 93
2 9
Platon, Timajos,
[ w : ] tenże, Timajos. Kritias albo Atlantyk,
prze
[ w : ] tenże, Studia
łożył P. Siwek, Warszawa 1986, s. 123. O znaczeniu morskiej
Z historii sztuki, wybrał, opracował i opatrzył posłowiem J. Bia
podróży w twórczości N o r w i d a zob. M . Śliwiński, Szkice o Nor
łostocki, tłum. P. Ratkowska, Warszawa 1971, s. 282
widzie, Warszawa 1998, Rozdz. I V : Perygrynacja
J. Białostocki, O teorii sztuki Albrechta
95
Durera...,
Durera,
[ w : ] tenże, Pięć
wieków myśli o sztuce, Warszawa 1959, s. 6 1 , 77
3 0
Vöde mecum. Kółko, Pwsz, t. 2, s. 84
Panofsky, op. cit., s. 280-284, cytat s. 281, 282
3 1
O Juliuszu Słowackim.
!
O litografii Sok pisali: J. W . G o m u l i c k i , Prace artystyczne Nor
wida, Pwsz., t. 11, s. 363; H . W i d a c k a , Grafika
Cypriana
O Juliuszu Słowackim.
169
3 3
Milczenie
M i e n i e I , Pwsz., t. 6, s. 231-233
Wesele. Powieść,
Lekcja V I , op. cit., s. 459; Notatki z mito
ka 134, Pwsz., t. 11, s. 415
Nor
3 2
'
morska, s. 71¬
logii, Pwsz., t. 7, s. 262, 314, 324; Album Orbis w szkicu, notat
wida, „Studia N o r w i d i a n a " , t. 3-4, L u b l i n 1985-1986, s. 168¬
"
3 4
Pwsz., t. 3, s. 12
Lekcja V, op. cit., s. 447
I , op. cit., s. 223
Sztuka w obliczu dziejów. Symbol. Pierwoks tałty.
Z
Sztuki, op.
cit., s. 278-281
List do Magdaleny Łuszczewskiej z 18. X . 1860, Pwsz., t. 8,
3 5
s. 433
II
Blake'a,
2 8
6
10
Studies of
Natural Philosophy Religion and Art, L o n d o n 1964
[w:] Cyprian N o r w i d , Pisma wszystkie,
5
L'Occulti
sme du Zodiaque, Paris 1939. O ikonografii Saturna zob. R. K l i -
Przypisy
j
życiu
Plato i Archita,
wiersz dołączony jako epilog do poematu Nie
wola w 1863 r o k u , Pwsz., t. 3, s. 393-394 i 757-758 (komentarz
J. W . Gomulickiego).
Listy do Augusta Cieszkowskiego z końca grudnia 1864 r. i 8.
1.1865, Pwsz., t. 9, s. 150, 152, 153
3 6
Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy
prze
słynnych filozofów,
12
List do Mariana Sokołowskiego ze stycznia 1865 r., Pwsz., t. 9,
kłady: różni, opracowanie, przypisy, skorowidz I . Krońska,
s. 154, 155
wstęp K . Leśniak, Warszawa 1968,
13
J. E. C i r l o t , Słownik symboli, przekład I . Kania, Kraków 2000,
O życiu pitagorejskim,
s. 131
woty Pitagorasa, przełożyła, wstępem i przypisami opatrzyła J.
14
O Juliuszu
Słowackim
0 „Balladynie"
w sześciu
(Dodatek),
wacki, Balladyna,
publicznych
G a j d a - K r y n i c k a , W r o c ł a w 1993, s. 96 (rozdział X X X I ) ; Plu
posiedzeniach...,
t a r c h z C h e r o n e i , Marek Klaudiusz
Pwsz., t. 6, s. 467, 471-472; J. Sło
[ w : ] tenże, Dzieła,
t. 4: Dramaty,
Objaśnienia
Marcellus,
[ w : ] Żywoty
sławnych mężów, przełoży! i opracował M . Brożek, w y d . V ,
Wrocław
W r o c ł a w 1979, s. 413
1949, s. 63-66, 100-101
15
s. 506-508; Jamblich,
[ w : ] Porflriusz, Jamblich, A n o n i m , Ży
zadane (Z powodu wiersza „Do L. K."}, Pwsz., t. 6,
3 7
Platona Państwo z dodaniem siedmiu ksiąg „Praw", przełożył oraz
wstępem, objaśnieniami i ilustracjami opatrzył W . W i t w i c k i , t.
s. 473
16
List do Joanny Kuczyńskiej z 2. X I I . 1861, Pwsz., t. 8, s. 455
1, Warszawa 1958, s. 355 (ustęp 510 E), 281 (ustęp 527 B),
"
Cyt. za: J. W . G o m u l i c k i , komentarz do listu N o r w i d a do M a
387 (ustęp 529 D ) .
18
Sztuka w obliczu dziejów jako syntetyki księga pierwsza.
riana Sokołowskiego z 7. X I I . 1861, Pwsz., t. 8, s. 575-576
3 8
Szczegółowa analiza wiersza N o r w i d a została przeprowadzona
przez uczestników X X X Czwartku Naukowego, dnia 20 kwiet-
1850,
n i a l 9 6 7 r o k u i opublikowana w : E. Marczewski, J. Łanowski,
Pwsz., t. 6, s. 271
"
Do L K , Pwsz., t. 1, s. 357, 358
O zdegradowaniu kontemplacji. Wokół wiersza Cypriana
!0
Panofsky, op. cit., s. 278
Plato i Archita.
|
22
Norwida
Głosy w dyskusji: M . Wyszyński, M . Chamców-
S. Kierkegaard, Alfeo-Albo, z oryginału duńskiego przełożył
na, W . Czapliński, H . Steinhaus, M . Cena, I . Kisiel, M . Inglot,
1 przypisami opatrzył K . Toeplitz, wiersze w tłumaczeniu
M . Suski, J. Trzynadlowski, J. Łanowski, E. Marczewski, J. K u -
J. Iwaszkiewicza, t. 2, Warszawa 1976, s. 253-255
glin. Francuskie tłumaczenie wiersza F. Longchamps, W r o
J. Tischner, Ptakom na wędrówce,
[ w : ] Cyprian Norwid.
W set
535
cławskie Towarzystwo N a u k o w e , Wrocław 1969, s. 5-68
