http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2240.pdf

Media

Part of Widzieć, odczuwać, myśleć. Rozmowa z Jackiem Olędzkim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4

extracted text
Widzieć, odczuwać, myśleć
Rozmowa z Jackiem Olędzkim
Ryszard Ciarka

Tylko pozornie (albo nie zdaję sobie z tego sprawy) owa triada nawiązuje do
słynnego Heideggerowskiego Budować, mieszkać, myśleć; miałem natomiast z a ­
stanowić się nad tymi trzema kategoriami i był to jedyny warunek wstępny naszej
umówionej rozmowy na temat filmu.

— Człowiek — powiada Jacek Olędzki, wędrując ze mną ulicą
Długą od Freta w kierunku Ogrodu Saskiego — posiada kończyny
i wykorzystuje narzędzia, które są ich przedłużeniem. Narzędziem
może być patyk albo kamień, albo coś bardziej wyrafinowanego, jak
np. siekiera. I myślę, że takim narzędziem pozwalającym widzieć
i odczuwać jest kamerafilmowalub aparat fotograficzny. Tak, widzieć
i odczuwać, ale nie myśleć. Nie wolno wtedy myśleć, bo nie będziesz
widzieć i odczuwać.
Opowiadał mi kiedyś jeden z mieszkańców Murzynowa jak zdawał
egzamin na „schlaubauera" (gwarowe określenie cieśli okrętowego).
Był to popis zręczności i obycia z siekierą, polegał on między innymi na
tym, że trzeba było ciąć równe kawałki deski. 1 ten człowiek powiedział
mi rzecz bardzo ciekawą, mianowicie to, że przy tej robocie nie wolno

216

myśleć, trzeba widzieć i czuć rytm uderzeń, nieomal wyobrażać go
sobie. „Myślisz — powiada on — i jesteś zgubiony." Pomyślałem
wtedy o swoichfilmach,przecież wiele z nich tak właśnie powstawało.
Wszystko prawie robiłem sam lub ktoś mi pomagał z oświetleniem;
byłem reżyserem, operatorem, scenarzystą w jednej osobie. I gdybym
wtedy zaczął myśleć, zastanawiać się, czy to ma sens...
— No tak — próbuję zadać jakieś podchwytliwe pytanie —
ale przecież ten właściwy film powstaje dopiero w chwili montażu, cięcia
taśmy, klejenia, nadawania mu logicznego, a więc rozumowego charak­
teru.
— Otóż — odpowiada po chwili Jacek Olędzki — oczywiście tak
jest, ale nie w filmie, który mnie interesował i który ja nazywam
„zapisem filmowym", żeby odciąć się od myślenia językiem par

excellencefilmowym,gdzie jest fabuła, a wiec rodzaj teatru wyreżyse­ miejsce, w tym podglądaniu, bo ciągle mogą być inspiracją, ciągle są
rowanego świadomie z dramatem wewnętrznym. Natomiast badana jakimś „obiektywnym" zapisem.
— przeze mnie — rzeczywistość kulturowa ma swoją, zupełnie inną,
— Proszę pana, to nie jest zupełnie tak, bowiem jest na pewno ta
dramaturgię, oczywiście tylko pozornie uboższą. Ale musimy uświa­
warstwa złodziejska, naruszania czyjejś niezawisłości, wkraczania
domić sobie i taki fakt, że istnieją również dobre filmy z tego gatunku. w czyjeś życie bez zezwolenia. Ale jest też i inna strona tego działania.
Poetyka scen i zdarzeń ukazanych np. w filmie Olmiego Drzewo na Tak było w przypadku robionego przeze mnie w Mongolii filmu
saboty czyni z tej opowieści coś, co mieści się także w kategoriach 0 lamaiskim klasztorze Gandan, o powstawaniu tanki — rejestracja
„zapisu filmowego", bo tworzy emanacje głębsze, poważniejsze aniżeli
tego jak mnich maluje to wspaniałe, ważne w tej kulturze dziełko. Przez
wyrafinowana i wymyślona fabuła. Ale nie odczuwam potrzeby
pięć lat robiłem ten film, pięć lat potajemnej realizacji, przywożenia
doszukiwania się w filmach jakichś treści głębszych, po prostu je
1 wywożenia w ukryciu przed mongolskimi celnikami kamery i taśmy
oglądam.
filmowej. Bez zezwolenia, ponieważ chcąc nie chcąc włączyłem się
— Czy to by była właśnie cecha filmu etnograficznego, to opisywa­w dramat mnichów, którym groziła zagłada, likwidacja klasztoru.
Wiek ich był już tak podeszły, a z kolei władze nie pozwalały kształcić
nie...
adeptów. Mnich, jakby mało tego, u którego robiłem zapis o po­
— O to mi właśnie chodzi, właśnie opisywanie. Ponieważ opis jest
wstawaniu tanki, miał ucznia i ten uczeń go zabił. To morderstwo
zawsze jakimś zdarzeniem intelektualnie dyskusyjnym, by nie rzec
mogło się dokonać między innymi dlatego, że wokół całego klasztoru
podejrzanym, zatem tylko korzystając z kamery, z fotografii jesteś
i mnichów propaganda stworzyła wiadomo jaką opinię. I ostatecznie
jakby usprawiedliwiony, nie musisz się tłumaczyć z tego, co robisz.
ja robię tenfilmdzięki zezwoleniu samej głowy kościoła lamajsko-budZ kolei to inspiruje cię, właśnie, do myślenia już na piśmie, w innym
dyjskiego w Mongolii. I robię to w sytuacji, kiedy sekretarz komórki
rodzaju wypowiedzi.
partyjnej — też mnich — w klasztorze próbuje przeszkodzić mi
Wszystkie swoje zapisy filmowe czyniłem w kontekście realizowa­
w filmowaniu porannej modliwy, zasłania mi ręką obiektyw, a ja mu
nych prac tak zwanych naukowych. Ale nigdy, żaden z tych filmów,
rękę odrącam, i działam już wtedy prawie po gangstersku, nie licząc się
a jest ich tam ponad dwadzieścia, nie mówi o sprawach, do których ja
z nim, ku zrozumieniu mnichów nawołujących do modlitwy. Odbywa
prawie po maniacku wracałem na różne sposoby je interpretując.
się nabożeństwo, jestem wpuszczony do świątyni, i tu nie ma żadnej
Filmy afrykańskie, których jest sześć, mają kontekst około piętnastu
kradzieży, przeciwnie, jest ta zachęta, żebyś ty nas udokumentował.
tekstów publikowanych w różnych czasopismach m.in. w „[Polskiej]
Jestem oczywiście sam jeden, muszę uruchomić światło, robię foto­
Sztuce Ludowej'v ale przede wszystkim w „Africana Bulletin" i w
grafie i film. I co dalej się dzieje, jaka jest dalsza historia tego zapisu?
„Ethnologia Polognia".
Bo trzeba wiedzieć, że robiłem ten film także po kryjomu przed
— Czyli zapis filmowy lub fotografia to jakaś forma i sposób
profesorem Dynowskim, który był kierownikiem ekspedycji, i nie
obiektywizacji rzeczywistości, po którą to etnograf wyrusza w teren,mogłem ani jego, ani kolegów narażać na nieprzyjemności. No i kiedy
będąc jednak w istocie takim złodziejem rzeczywistości, opisuje ją
profesor Dynowski organizuje w Łańcucie konferencję poświęconą
i podgląda. Dla filmu więc i fotografii byłoby tutaj jakieś specjalne

217

naszej wyprawie do Mongolii, zaprasza sekretarza ambasady Mon­
problemy, zdecydowałem się w końcu na taki śpiew, który był prawie
golii w Polsce i nie wie, że ja będę wyświetlał film o klasztorze. W ten
że identyczny z zawodzeniami Żyda, pasterza, i to znów dzieje się
sposób dociera do Mongolii informacja, że w Europie jest zapis
gdzieś na spacerach w rejonie byłego getta, kiedy zastanawiałem się jak
0 sytuacji klasztoru Gandan. Później dowiedziałem się — być może
zilustrować dźwiękowo tę scenę. Motywem zaś przewodnim całego
przyczynił się do tego mójfilm— o powstaniu w Mongolii pierwszego
filmu jest muzyka Monteverdiego i w nią są właśnie wmontowane te
seminarium dla mnichów i klasztor Gandan w ten sposób został
rzeczy. Inna sprawa, że tego połączenia dźwięku i obrazu, tego
uratowany. A więc rozumie pan, jakie mogą być także warstwy...
doświadczenia nie masz w tekście, nie masz w żadnej próbie książ­
— A czy jest jakaś specyfika, to, co możemy jeszcze wyróżnić dla kowego realizowania się, w pisaniu.
filmu etnograficznego oprócz tych emocji i obiektywizmu. Co jest — Tak to bardzo duża siła. (Bo cóż mam dodać. Przecież ilustracja
usprawiedliwieniem —pana zdaniem — dla czynności związanych z tymmuzyczna, dołączona do obrazu to np. jeden z kanonów filmów
sposobem zapisu ludzkich działań?
propagandowych i reklamowych.)
— Przede wszystkim jest to ochrona faktów przed ich zapom­
— No tak, ale tu chodzi o wywołanie również w sobie, badaczu,
nieniem. To, co robią w Muzeum Etnograficznym panowie Szacki
takiego stanu emocjonalnego, żeby nie wygasało w tobie i zaintere­
1 Chojnacki, jest działalnością wzruszającą. Opowiadał mi na przykład sowanie, i zaciekawienie światem, żeby istniała wrażliwość na bogact­
Krzysztof Chojnacki — i proszę to sobie wyobrazić —jak oni znaleźli
wo wciąż nierozpoznawalnych i niezrozumiałych faktów. I tu właśnie
gdzieś na Mazowszu ligawy wielkopostne — to trzeba się wczuć w tę
jest ta dodatkowa jeszcze rola filmu etnograficznego, robionego przy
sytuację — i oni teraz robią zapis włażenia na wielką topolę faceta
użyciu takich środków, takiego języka, w którym nie ma miejsca na
z taką trąbą, aby ogłosić Wielki Post. Ligawa jest zrobiona w bardzo
banalne rejestrowanie kamerą tzw. 100%, że to, co widzisz to i słyszysz,
prymitywny sposób, a dźwięk ma tak donośny — i taki obraz trafia do
nie, tu pojawia się jeszcze inna warstwa, którą wprowadzasz świado­
archiwum i trwa...
mie. Zarzucono mi oczywiście, że nie ma w moich filmach oryginalnej
— Czy zapis filmowy, film etnograficzny może stać się samoistnymmuzyki, odgłosów, takich samych dźwięków jak podczas zapisu.
faktem jako coś, co istnieje, jako wypowiedź, jako zamknięta forma?
— To jest chyba głównie sprawa sprzętu, no i kosztów, bo przecież
— Wydaje mi się, że może, oczywiście, natomiast ja zawsze taki filmy, które oglądamy są w większości udźwiękowione w studiach i wtedy
imitacja orygnialnych dźwięków staje się jeszcze bardziej sztuczna
zapis traktowałem jako gromadzenie wiadomości, rozumienie rzeczy­
i nienaturalna.
wistości i dopiero obok tego istniała równolegle — nazwijmy to
etnografia słowna, pisana. Ale wracałem też wielokrotnie do jakiegoś
— Wydaje mi się jednak, że to dokładanie dźwięku do obrazu,
zarejestrowanego kamerą faktu, np. do zapisu filmowego Agnus Dei, właśnie to!, jest jakimś sposobem, aby w tobie nie zamarło zaciekawie­
który jest w Muzeum Etnograficznym. Otóż chodzi o sposób zabijania
nie światem. Obecnie mogę powiedzieć, że zamarło ono u mnie
barana, jedyną istniejącą formę tak humanitarnego postępowania
z różnych powodów, między innymi z powodu rzeczywistości, jaka
wobec zwierząt. I jest to tam kluczową sceną, później szukanie
mnie otacza tutaj i jaką mi tworzy Murzynowo. Zdjęcie chłopca, które
u innych pasterzy podobnego zachowania, np. zbliżanie się zabijające­
opublikowałem w książce (Jacek Olędzki, Murzynowo znaki istnienia
go do swojej ofiary cieleśnie, a nie korzystając z narzędzi czy innego
i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiślańskiej XVIII—XX
sposobu, ale właśnie korzystanie z dłoni i ust. W Algerii, przy ściąganiu
w. — dop. R.C.), kiedy puszcza on na wodę zrobione przez siebie
skóry z zabitych zwierząt, ustami wpuszcza się powietrze pod skórę,
stateczki, i jest sfotografowany pod światło, wpłynęło między innymi
żeby odeszła. W moim rozumieniu nie jest to tylko działanie utylitarne,
na odrazę całej jego rodziny wobec mnie, że ja go tak kompromituję,
ja w nim odkrywam coś więcej, właśnie to zbliżenie się do zwierzęcia,
bo przecież on jest tam chudy, a poza tym bawi się zabawkami nie
które jest karmicielem i podstawą bytu człowieka.
kupionymi, a więc ja celowo to zrobiłem no i tak dalej. Czego by się nie
— Czy zdarza się więc tak, że będąc w jakimś miejscu ogląda pan to tknąć, to się okazuje, że to co nam się podoba, to co jest wzruszające,
miejsce, rejestruje pan to miejsce na różne sposoby: we własnej pamięci,w takim środowisku, szczególnie polskim, bardzo snobistycznym,
próżnym, a nawet fałszywym wywołuje czasami reakcje zupełnie
w postaci zapisów w notatniku, w postaci zapisu filmowego i fotograficz­
nego i nagle okazuje się, że właśnie po przejrzeniu materiału filmowegonieoczekiwane i człowiek się zniechęca zupełnie. Ja przez dwa lata po
czy fotograficznego - bo o tym głównie rozmawiamy - odkrywa pantym fakcie nie robiłem żadnych zdjęć i w tym roku wróciłem do tego,
jakby coś więcej, jakąś istotę wcześniej oglądanego zjawiska, nawet po ale tak niechętnie, z taką bojaźnią i pustką...
latach, dopiero wtedy po fakcie wywołania filmu, zrobienia odbitek, Starałem się zresztą zawsze eliminować ze swego warsztatu to, co
obejrzenia taśmy filmowej...
nazywamy zdjęciem, a więc taki szum informacyjny, chłam. Ja
korzystałem z tego luksusu i nie musiałem tego nigdy robić, a robiłem
— Niestety nie. Wstyd się przyznać, ale jest to sztuka - zresztą jak
co mogłem, żeby tak patrzeć na to, co mnie otacza, aby wychodziła
pan na początku mówił - tworzenia pewnej wypowiedzi nie na stole
z tego fotografia, a więc rodzaj obrazu podporządkowany tym
montażowym, bo nigdy go nie miałem, ale w oglądzie taśmy, w jej
wszystkim kwestiom, które łączą się z obrazem, z obrazem malarskim,
łączeniu. Zresztą podobnie jak się robi makietę książki. Jest to po
żeby wydobyć nastrój, a przede wszystkim formę. I wielokrotnie na ten
prostu cholernie ciężka robota, ponieważ zacząłem palić papierosy
temat rozmawiałem prowadząc zajęcia dawniej z etnografami, a teraz
mając ponad dwadzieścia parę lat, tylko czekając na sklejenie się
z geografami. Starałem się zawsze uczyć ich patrzeć, jak patrzeć, co
taśmy: dwie minuty — trzy minuty, można oszaleć.
z tej rzeczywistości, z tego nadmiaru wybierać. Wydaje mi się, że
— Skoro już jesteśmy przy klejeniu taśmy, to chciałbym zadać
kluczem do zrozumienia zasady, która powinna w takim wyborze
pytanie o język filmowy, o nadawanie dodatkowego sensu, dodatkowego
wyrazu i ekspresji właśnie dzięki zabiegom z taśmą filmową, to co dajeobowiązywać jest wschodnia reguła „umiar w nadmiarze".
montaż, a więc świadome zaburzenie jedności miejsca i czasu.
Ogromnie się ucieszyłem, że Jackowski znalazł gdzieś moje zdjęcie
— Tak, oczywiście, traktuję to jako wytarte chwyty, jak np. w filmie Chrystusa Frasobliwego. On jest tam wyjęty z kapliczki i postawiony
na słupku ogrodzenia, a w tle, tak w drugim planie, sosny i chłop
Atani, który ukazuje Jesus Christ Apostolic Church, aż kilkakrotnie
pędzący krowy czy krowę [„Polska Sztuka Ludowa" 1989 nr 4 - przyp.
wprowadzam w narrację tablicę z nazwą tego kościoła, to długie ujęcie
red.]. I jest tam nastrój, ale pamiętam też ile ja się musiałem namęczyć,
podzieliłem na części, które stanowią jakby antrakty w całym filmie.
nachodzić, napatrzeć, aby wykonać tę fotografię.
Takich zabiegów czysto technicznych unikam jednak, starając się, aby
najważniejszą rolę spełniał obraz.
No więc tak, zdjęcie to nie fotografia, fotografia to nie obraz
malarski, ale mający — jeśli się myśli patrząc — cechy obrazu.
— Ale przecież te pana filmy: Agnus Dei, Czekam na Twe
zmiłowanie, albo te „afrykańskie", które ostatnio oglądałem, one
właśnie swój wyraz, swój ostatni szlif otrzymują jednak na czymś, co
Wybrana fllmografla Jacka Olędzkiego
nazwiemy chyba stołem montażowym?
Koiy, 1959, 8', 16 mm, cz-b [wraz z Haliną Olędzką]; Odświętneprowincjonatizmy, 1959,16
— Ostatni szlif proszę pana, te wszystkie moje filmy otrzymują
mm, cz-b [wraz z H . Olędzką, Janem Stęszewskim i Piotrem Szackim]; Czekam na Twe
w czasie spacerów w parku i chodzenia onegdaj do kościoła tu obok. zmiłowanie, 1959,8', 16 mm, cz-b [wraz z J. Stęszewskim]; Ofiara, 1960, 5'30'\ 16 mm, cz-b;
Kadzidło, 1961, 7', 16 mm, cz-b; Rzeźba Chrystusa Frasobliwego, 1960, 7'20", 16 mm, cz-b;
W kościele Garnizonowym na Długiej jest przepiękna płaskorzeźba
Sęk z Płoszyć, 1962,15', 16mm, cz-b [wrazzJ. Stęszewskim]; Uprasza się o nie dotykanie
złożenia Chrystusa do grobu, gotycka, pozioma. Do dzisiaj mam przed Jan
eksponatów, 1962-3,16 mm, cz-b [wraz z J. Stęszewskim i Zygmuntem Krzakiem]; Bobolino
oczyma moje chodzenie w północnych rejonach parku i kombinowa­ - sto lat młodej parze, 1964, 16 mm, cz-b; Agnus Dei [Mongolia], 1984, 24', 16 mm, cz-b;
nie, jak pokazać, jak wmontować w materiał azjatycki kwestię
Sacrum-Profanum [Mongolia], 1984, 24', 16 mm, cz-b; [Materiały do filmów z Mongolii
zbierane w latach 1963-76]; Sahara [Afryka], 1989, 15', 16 mm, kolor; Baleng [Kamerun],
dotyczącą symbolu, jakim jest Baranek Boży. I jakie szczęście się
1989,13', 16rrrni,k.;/4imiTNigeria], 1989,12', 16mm,k.;Z)er-Z)a*:or[Afryka], 1989,15', 16
zdarzyło; otóż pewnego dnia w parku na spotkanie wyszedł mi
mm, к.; Kano [Afryka], 1989, 11', 16 mm, k.; Yaunde [Kamerun], 1989, 6', 16 mm, k.;
w sutannie kościelny zakonnik właśnie z tego kościoła, rozmawialiśmy
Czyściec [Etiopia], 1989, 15', 16 mm, k.; Homo habilis [Kenia], 1989, 20', 16 mm, k.; Liść
i na drugi, trzeci dzień przyszedłem do kościoła z kamerą i sfilmowałem
[Pigmeje Bambuti], 1989, 5', 16 mm, k.; Benin [Nok, Ife, Benin], 1989, 15', 16 mm, k.;
go jak czyni gest mea culpa bijąc się w piersi.
[Materiały do filmów afrykańskich zbierane w latacb 1972-3 i 1976-7]
Fot. Jacek Olędzki
Z kolei przesłuchując nagrania do tego filmu miałem podobne

218

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.