http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2798.pdf
Media
Part of Brasławszczyzna, białoruska prowincja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1
- extracted text
-
Brasławszczyzna,
białoruska prowincja
Szkice z kultury symbolicznej
Magdalena Zowczak
Nasze wyprawy do Widz na Białorusi (rejon brasławski, ob
wód witebski), organizowane w ramach laboratorium etnogra
ficznego w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej UW
w latach 1996-97, łączyły się z coraz bardziej skomplikowanym
rytuałem papierkowych formalności i wzrastającymi problema
mi komunikacyjnymi. W miarę przyrostu formularzy z drobia
zgowymi pytaniami malała ilość połączeń autobusowych; pomi
mo heroicznej postawy kierowców, którzy własnym przemysłem
i z pomocą pasażerów naprawiają rozsypujące się wraki, park
kurczy się w zastraszającym tempie. Brasławszczyzna po rozpa
dzie ZSRR, odcięta granicami od pobliskiej Ignaliny na Litwie,
a od Daugavpils (Dyneburga, Dźwińska) na Łotwie, stała się ob
szarem peryferyjnym, oddalonym - biorąc pod uwagę komuni
kację autobusowo-kolejową - o dzień drogi od centralnych urzę
dów w Witebsku. Granice podzieliły rodziny: młodzi wyemigro
wali do pracy w miastach, starzy pozostali na kołchozowych
działkach. Legalne przekraczanie granic wymaga dolarowych
opłat, które znacznie przewyższają przeciętne możliwości, zre
sztą emerytury i pensje nie są wypłacane regularnie.
Widzę, siedzibę sielsowieta, zamieszkuje około trzech tysię
cy mieszkańców; mieści się tu szkoła rolnicza, ośrodek zdrowia,
posterunek milicji, filia banku i kilka sklepów. Wybraliśmy tę
miejscowość ze względu na mozaikę wiar oraz liczną grupę za
mieszkujących ją Polaków, którzy umożliwili nam stosunkowo
1
łagodną naukę tutejszych realiów. Zróżnicowane etnicznie i wyznaniowo Widzę oraz ich okolice nie są jednak reprezentatywne
dla Białorusi, gdzie - jak zwraca uwagę Marek J. Karp - wojny
i polityka okresu stalinowskiego doprowadziły do etnicznej czy
stki (Karp, 1997). Podkreślane przez tegoż autora procesy homo
genizacji przejawiają się tu w zatarciu pamięci o przeszłości,
w rozmyciu odrębności skrajnie różnych tradycji, w tym także
różnic między dotkniętymi bezrobociem miasteczkami a wylu
dnioną, wymierającą wsią. Wyrazem tych procesów jest także w pewnej mierze - swoista religijna metasymbolika wyznawców
wiar z dawna na tych terenach osiadłych, przeciwstawna fanta
stycznym wyobrażeniom o nowych wyznaniach (por. Dorota
Hall, Krystyna Gieryszewska). Toteż dla chrześcijanina jednego
z trzech zadomowionych na Brasławszczyźnie obrządków niepo
równanie mniejszym problemem jest mieć za żonę muzułmankę
niż świadka Jehowy.
Zgrzebna codzienność białoruskiej prowincji drastycznie
przeciwstawia się bogatej i barwnej przeszłości tych zawsze po
granicznych obszarów, która dogorywa na sześciu widzkich
cmentarzach. Ze wszystkich grup etnicznych najlepszą kondycję
zachowali chyba staroobrzędowcy, do czego przyczyniła się
z pewnością czynna nawet w czasach sowieckich molenna oraz
wspólny z mediami język (por. tekst Aleksandry Subkowskiej;
z żalem - ze względu na ograniczoną objętość - musieliśmy zre-
Widze. Widok z cmentarza żydowskiego
26
zygnować z artykułu Zbigniewa Olczaka, MISH, o religijności
starowierów). W Widzach ogląda się w telewizji przede wszyst
kim programy rosyjskie. Mowa codzienna mieszkających na
Braslawszczyźnie Polaków oscyluje między kresową polszczy
zną, językiem białoruskim i rosyjskim. Rusyfikacja Polaków,
proporcjonalna do wykształcenia, w Widzach łączy się także
z bliskimi, sąsiedzkimi relacjami ze staroobrzędowcami. Dla
polskiej społeczności symboliczne, integrujące znaczenie ma ne
ogotycki kościół Narodzenia N. Marii Panny, wystawiony ze
środków parafian w 1905 roku i trzeci już raz od tamtej pory
odbudowywany, oraz refundowana w 1993 mogiła Tomasza
Wawrzeckiego, tutejszego obywatela i ostatniego naczelnika po
wstania kościuszkowskiego (niektórzy jednak mniemają, że był
księdzem). Na górującej nad Brasławiem Górze Zamkowej spo
czywa zmarły w 1926 r. Stanisław Narbutt, lekarz i społecznik,
któremu mieszkańcy miasteczka wystawili obelisk z latarnią.
Sędziwi absolwenci przedwojennych polskich szkół przechowu
ją z pietyzmem relikty zmiecionych z powierzchni ziemi drobnoszlacheckich zaścianków, gęsto jeszcze przed wojną rozsianych
po okolicy. Kultura religijna i sztuka epistolarna tej grupy fascy
nuje staropolskim i kresowym charakterem. (O Polakach na
Braslawszczyźnie pisała Katarzyna Waszczyńska; tekst w
archiwum KEiAK).
Problemy związane ze świadomością narodową nie znalazły
w naszych pracach szerszego omówienia, ponieważ są tematem
priorytetowym ukazujących się współcześnie publikacji na temat
Białorusi, między innymi zaprezentowanych niedawno w „Kon
tekstach" materiałów etnograficznych z wypraw Anny Engelking
na Grodzieńszczyznę (1996). Prowadziliśmy rozmowy we wszy
stkich grupach etnicznych, wyznaniowych i wiekowych. Publi
kowane obecnie, wybrane opracowania opierają się jednak
w większości na materiałach uzyskanych w wyniku rozmów ze
starszym pokoleniem Polaków (60-80 lat), katolików. Jeśli cyto
wany rozmówca nie należy do tej grupy, zostało to każdorazowo
odnotowane.
Widzka społeczność, pomimo wieloletniej, surowszej niż na
Litwie ateizacji, wydaje się pewna swej zależności od świata
nadnaturalnego, toteż kilkoro autorów prezentuje sprawy inter
wencji sfery sacrum w życie codzienne (Krzysztof Cibor,
Agnieszka Kamińska, Joanna Rak, Zuzanna Grębecka-Ćwiek).
Szczególnie na Białorusi atrakcyjne obcowanie żywych i zmar
łych jest tematem artykułu Iwony Chodorowskiej, opracowano
na podstawie rozmów z prawosławnymi; ukaże się on w jednym
z najbliższych numerów „Kontekstów". W pejzażu kulturowym
Brasławszczyzny nie dziwi przeświadczenie o rychłym końcu
świata. Tutejsi mieszkańcy, uprzedzeni czarnobylską katastrofą,
widzą w pobliskiej elektrowni ignalińskiej zagrożenie na miarę
apokaliptyczną. Przepowiedniami o losach świata zajęła się
Magdalena Żurawiecka; jej artykuł także nie zmieścił się
w przedstawianym tu cyklu (dostępne) w archiwum KEiAK).
Praktyki religijno-magiczne rozkwitają w warunkach biało
ruskiego neofeudalizmu, bo trudno tu planować cokolwiek
w sposób racjonalny. Z jednej strony nadal korzysta się więc
z tradycyjnych instytucji: z porad szeptunów czy ochronnej mo
cy poświęconych w kościele przedmiotów (por. Dagmara Klosse; o instytucji szeptuna traktuje artykuł Agnieszki KędzierskiejZadros z Katedry Kultury Polskiej, którego nie udało się tu włą
czyć), z drugiej zaś - skwapliwie podchwytuje serwowane przez
media i popularne wydawnictwa nowinki o medycynie alterna
tywnej oraz cudach nauki i techniki (por. Agnieszka Kirchner,
Magdalena Radkowska). Te dwie tendencje łączą się w życiu
mieszkańców Brasławszczyzny w sposób niepowtarzalny,
podobnie jak w autocharakterystyce prezydenta Łukaszenki,
który określił się jako „ateist prawosławnogo naprawlenija".
Jest to prowincja szara, straszna i głodna, jednak chwilami
promieniująca kolorytem bliskim obrazom Chagalla. Obok zapu
szczonych kołchozowych ruder przeświecają przez zdziczałe sa
dy drewniane domki malowane w błękity i zielenie, żółcie, oranże, fiolety. W pobliżu banie i wędzarnie, wokół iglaste lasy,
wśród pagórków jeziora. W obłokach zaś kłębią się duchy przod
ków, z pewnością nieusatysfakcjonowane losem swych następ
ców. Ci zaś, zapatrzeni raczej na wschód (chociaż chyba najbar
dziej w Sekret tropikanki, romansowy serial południowoamery
kański), głosują w przytłaczającej większości zgodnie z instruk
cją prezydenta.
Trudno sobie wyobrazić nasze badania bez pomocy pracow
ników Historyczno-Krajoznawczego Muzeum w Brasławiu,
a zwłaszcza Kastusia Szydłouskiego oraz miejscowych przedsta
wicieli Związku Polaków, którym serdecznie za wszystko dzię
kujemy.
PRZYPISY
1
Po naszych badaniach studenci organizowali samodzielne wyprawy na Brasławszczyznę; jedna z nich pracowała zgodnie z własnym projektem
badawczym Księgi i ikony staroobrzędowców,
realizowanym z pomocą Fundacji im. Stefana Batorego (por. tekst A. Subkowskiej).
27
