http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5002.pdf
Media
Part of Eros, polis, obywatel/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2
- extracted text
-
Z
właszcza w tym wieku dziewczynki potrzebują nad
zoru, bo wtedy mają szczególną skłonność do próbo
wania przyjemności płciowej, która zaczyna się
w nich budzić. Toteż jeżeli się nie wystrzegają pilnie wszel
kiej skłonności przewyższającej wymagania stawiane przez
rozwój ciała i nie wstrzymują się całkowicie od rozkoszy
cielesnych, popadają w nałogi, które normalnie będą im
towarzyszyć przez całe życie. W rzeczy samej, młode
dziewczyny, które oddają się zapamiętale rozpuście, stają
się coraz bardziej rozwiązłe, jak zresztą i młodzieńcy, jeśli
nie nadzoruje się ich stosunków z drugą płcią lub obiema.
Ten bardzo ważny tekst Arystotelesa (Historia animalium 581b 11 - 18) dotyczący dojrzewania płciowe
go młodzieży nie był dotąd, o ile m i wiadomo, anali
zowany w pracach dotyczących erotyki w kulturze
greckiej, czy w szczególności podejmujących zagadnie¬
nie greckiego homoseksualizmu, a raczej paiderasetia.
Tymczasem nie ulega wątpliwości, że do tego właśnie
miejsca nawiązuje tytuł I I tomu głośnego i fundamen
talnego, dziś już nieomal klasycznego, dzieła Michela
Foucault, Historia seksualności brzmiący w polskim
przekładzie Użytek z przyjemności ("Pusage du pla¬
isir"). Wśród różnych krytyk, z którymi spotkał się ten
tom ze strony specjalistów o przygotowaniu w zakresie
filologii klasycznej, były głosy, że błędnie zawęża on ja¬
koby erotykę do sfery hedone (przyjemność), podczas
gdy należy ona do skomplikowanej dziedziny określo¬
nych kulturowo instytucji, powiązań, norm i tradycji
społecznych. Ale tytuł poświęconego paiderasteia to¬
mu Foucault należy rozumieć zgodnie z Arystoteleso¬
wą koncepcją aphrodision chresis użytym tu przez Stagirytę i oddanym przez polskiego tłumacza jako "przy¬
jemność płciowa".
Pomijanie tego miejsca u Arystotelesa bierze się za
pewne z kilku powodów. Nieco mylący jest tytuł pol
ski (Zoologia) czy powszechnie używany w literaturze
naukowej łaciński tytuł wydań oryginału (Historia animalium - a więc dosłownie "Historia zwierząt" czy też,
zgodnie z pierwotnym, greckim, znaczeniem słowa hi¬
storia, "Badania nad zwierzętami"). Historyk czy an¬
tropolog kultury zajmujący się starożytnością klasycz¬
ną nader rzadko sięga do pism przyrodniczych, w naj¬
lepszym razie zagląda do korpusu hipokratejskiego,
czyli zbioru literatury medycznej. Zapomina się przy
tym często, że ów traktat Arystotelesa znany był w sta¬
rożytności pod greckim tytułem (nieistotne, czy nada¬
nym przez Arystotelesa, czy też raczej przez wydawców
jego spuścizny) Hai peri ta dzoia historiai, co można ro¬
zumieć także jako "badania nad istotami żyjącymi",
a do świata dzoia zaliczał Stagiryta (i nie tylko on) tak
zwierzęta, jak i ludzi. Księgę siódmą Zoologii (z tej to
właśnie księgi pochodzi przytoczony cytat) zaczyna on
od spraw rozwoju człowieka.
Ale jest i inny jeszcze powód kłopotliwego milcze¬
nia znawców na temat tego miejsca. Nie pasuje ono
mianowicie do naszych wyobrażeń o greckim pojmo¬
waniu erotyki, a raczej - zdaniem specjalistów - do
1
2
3
129
WŁODZIMIERZ
LENGAUER
Eros, polis, obywatel
greckiego sposobu myślenia o erotyce, seksualności,
życiu płciowym człowieka.
Jest dziś paradygmatem naukowym we wszystkich
chyba pracach dotyczących tej problematyki stwier
dzenie, że Grecy o sprawach płci myśleli w kategorii
gender a n i e sexus. Istotnie, uderzające jest już to, że
greka nie ma terminu, który byłby odpowiednikiem
tego łacińskiego wyrazu. Nie ma po prostu słowa grec
kiego odnoszącego się wyłącznie do płci człowieka czy
zwierząt w sensie biologicznym, jak łaciński wyraz se
xus, też zresztą dość późno poświadczony i rzadki. Lo
cus classicus to w tym wypadku miejsce u Cycerona
(De inventione I 35): hominum genus et in sexu consideratur, virile an muliebre. Łacina więc tak do genus virile
jak i do genus muliebre stosuje termin sexus odnoszący
się wyłącznie do płci anatomicznej człowieka. Grek
może zaś powiedzieć tylko genos andron (rodzaj lub ród
mężczyzn) i genos gynaikon (rodzaj lub ród kobiet).
Pozornie można łatwo zaprzeczyć takim wywodom
przywołując greckie wyrazy to thely i to arren (albo ar¬
sen) odnoszące się tak do ludzi, jak i do zwierząt. Istot¬
nie, znaczą one odpowiednio "kobiecość" czy "samiczość" i "męskość" albo "samczość". W obu wypad¬
kach są to przymiotniki rodzaju nijakiego używane
w funkcji rzeczowników i już stąd płynie pewna trud¬
ność w ich przetłumaczeniu a i zrozumieniu. Po pierw¬
sze jednak ich występowanie nie zmienia istoty zagad¬
nienia: braku ogólnego pojęcia oznaczającego płeć
anatomiczną, tak męską, jak i żeńską. Po drugie, od¬
powiadając łacińskim przymiotnikom femininum i masuclinum odnoszą się, gdy mowa o ludziach, do całości
zachowań kobiety i mężczyzny, przede wszystkim zacho¬
wań i ról społecznych, a więc znów do sfery gender ,
gdzie "męskość" i "kobiecość" określone są przez pozy¬
cję i rolę społeczną mężczyzny i kobiety, a nie przez ich
cechy anatomiczne.
Wniosek wyprowadzony z takich analiz przez wie¬
lu badaczy odnosi się także do całej sfery seksualności
ludzkiej. Zachowania Greków w tej dziedzinie (a mo¬
że raczej ich wyobrażenia o tym, jak należy się zacho¬
wać) kształtowane były, zgodnie z takim stanowiskiem
badawczym, jedynie przez pozycję społeczną i odpo¬
wiednio do niej oceniane i klasyfikowane. Kwestionu¬
je się w związku z tym zasadność samego tylko używa4
Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE
nia pojęcia "seksualność", któremu odmawia się
obiektywnego i uniwersalnego znaczenia . Oczywiście
konsekwentnie wskazuje się na błędne jakoby użycie
pojęć "homoseksualizm" i "heteroseksualizm" w od
niesieniu do erotyki greckiej i także wielu innych kul
tur . Jest w tym stanowisku sporo racji już choćby z te
go względu, że te utworzone w drugiej połowie XIX
wieku łacińsko - greckie neologizmy z trudem dają się
stosować czy to do obyczajowości Greków, czy to do
praktyk inicjacyjnych odnotowanych przez etnologów
. A jednak Kenneth Dover, którego klasyczna już dziś
praca spotkała się z takim zarzutem, przekonująco
bronił takiego podejścia w recenzji z książki Haralda
Patzera . Ale i przeciwna strona ma swoje racje, spro¬
wadzające się do stanowiska, że jakoby ani w kulturze
europejskiej przed wiekiem XIX, ani wśród wielu spo¬
łeczeństw tradycyjnych w ogóle nie dostrzegano zjawi¬
ska wyłącznego homoseksualizmu, akceptowano cza¬
sem w mniejszym czy większym stopniu praktyki ho¬
moseksualne lub potępiano je tak samo, jak każde in¬
ne formy niedozwolonej zmysłowości uważane za roz
wiązłość czy rozpustę (cudzołóstwo, pożycie przedi pozamałżeńskie itp.) . Ponadto grecka paiderasteia
różni się jakoby od homoseksualizmu przede wszyst¬
kim tym, że nigdy nie zakłada pożycia równorzędnych
partnerów, a wyraźnie wyodrębnia aktywnego, starsze
go partnera (erastes - "kochający") i biernego, młod
szego chłopca (eromenos - "ukochany"). Zgodnie
z normami obyczajowymi eromenos ma tylko przyjąć
zaloty starszego kochanka i zezwolić na kontakt fizycz¬
ny okazując mu "wdzięczność" czy "łaskę, łaskawość"
(charis).
Z takim stanowiskiem wiąże się ściśle rozumienie
greckie terminu ta aphrodisia oznaczającego najogól¬
niej wszelkie akty seksualne. Gramatycznie jest to
przymiotnik rodzaju nijakiego w liczbie mnogiej, ozna¬
cza wobec tego "sprawy" albo "dzieła" Afrodyty. A k t
miłosny w jego aspekcie fizycznym zwany jest też po
prostu to ergon Aphrodites ("czyn", "praca", "dzieło"
Afrodyty). Czasownik aphrodisiadzo znaczy "spełniać
akt Afrodyty" czyli alt płciowy, a więc "kochać się".
I tu pojawia się pewna trudność. Czasownik aphrodi
siadzo występuje w stronie czynnej, a nie zwrotnej (jak
polskie "kochać się") i można go używać bez dopełnie¬
nia, podobnie jak innych czasowników oznaczających
czynności dokonywane przez podmiot ("śpię", "jem"
itp.). Cytowany tu wielekroć Halperin (kompetentny
filolog) podkreśla, że aphrodisiadzein (bezokolicznik)
oznacza zawsze czynność kogoś, a nie z kimś.
Takie rozumienie czynności seksualnych najlepiej
ilustruje miejsce z Artemidorosa przywołane przez
Halperina . Autor jedynego zachowanego sennika
antycznego wymienia rodzaje snów prywatnych (idia),
"które nie dotyczą innych ludzi, nawiedzają jedynie
śniącego i tylko dla niego są przeznaczone". Wśród
rozmaitych czynności osoby śniącej ("mówi, śpiewa,
tańczy, walczy na pięści, uczestniczy w zawodach spor5
6
7
8
9
10
11
12
130
towych, wiesza się, umiera, cierpi na krzyżu, nurkuje,
znajduje skarb, zwraca posiłek, idzie na stronę, wybu
cha śmiechem, płacze, modli się do bogów") wymienia
Artemidoros także aphrodisiadzei.
Nietrudno dostrzec, że w przytoczonym wyżej
(a nieuwzględnionym przez Halperina) miejscu u Ary
stotelesa wyrażenie ton aphrodision chresis ma nieco in
ne znaczenie. Przede wszystkim zwraca uwagę fakt, że
Stagiryta passus o potrzebach seksualnych w okresie
dojrzewania zaczyna od dziewcząt. Tymczasem przeko
naniu o wyłącznie aktywnym i jednostronnym charak
terze aphrodisia oraz spojrzeniu na stosunki miłosne
przez pryzmat gender anie sexus odpowiada pogląd, że
typowy dla kultury i obyczajowości greckiej "l'usage
du plaisir" wyklucza zasadniczo kobietę, której nie
przystoi czerpać przyjemność z aktu seksualnego. Przy
jemność erotyczna ma być domeną dorosłych m꿬
czyzn, do których należy władza w polis i władza nad
ciałem innych, podporządkowanych członków spo¬
łeczności (młodzi, kobiety, obcy, niewolnicy) . Istot
nie, takie wypowiedzi łatwo znaleźć w tekstach an¬
tycznych, mniej więcej tak mówi jeden z bohaterów
Dialogu o miłości erotycznej (Erotikos = Moralia 748E 771E) Plutarcha . Ten tekst także rzadko bywa przy¬
woływany w dyskusjach o greckim erosie (pomijają go
całkowicie i Dover, i Halperin), głównie dlatego, że
istotnie jest w pierwszym rzędzie wyrazem osobistych
poglądów Plutarcha (pochwała miłości małżeńskiej).
Można by też wysunąć obiekcje, że wiąże się on z póź¬
ną obyczajowością i nie odpowiada normom i wyobra¬
żeniom właściwym dla polis klasycznej. Ale nie jest to
chyba słuszne. Tradycja pisania traktatów o miłości
erotycznej sięga Erotikos Lizjasza , a najzupełniej od¬
powiada uczoności Plutarcha i zgodne jest z charakte¬
rem jego twórczości, że pomieszcza on w swoim dzieł¬
ku poglądy i wypowiedzi znane mu z autorów wcze¬
śniejszych. Taka interpretacja wydaje się możliwa
szczególnie w odniesieniu do rozważań o paiderasteia
(bo to właśnie dla Plutarcha poglądy tradycyjne, któ¬
rych on sam nie podziela). W wypowiedziach uczest¬
ników rozmowy, zwolenników miłości do chłopców,
zawarty jest też znamienny pogląd na eros kobiet. Wy¬
raża go najlepiej Pejsias, zwolennik miłości do chłop¬
ców, powiadając, że "uczciwym (sophrosin) kobietom
nie przystoi ani samym żywić żądze miłosne, ani być
ich przedmiotem" . Plutarch używa tu odpowiednio
activum i passivum czasownika erao, zawsze określają
cego tak emocje (miłość), jak i zmysłowość (pożąda¬
nie). Porządna kobieta nie powinna ani sama kiero¬
wać się erosem, ani wzbudzać pożądania. Łatwo moż¬
na wykazać, że jest to wzór kultury greckiej od czasów
archaicznych, a "uczciwa" kobieta to żona, matka
i córka. Zachowanie erotyczne jest więc istotnie wy¬
znaczone przez gender. Ale sam Plutarch (występuje
jako osoba w dialogu) zaprzecza Pejsiasowi wskazując,
że małżeństwo nie może być anerastos koinonia
("wspólnota bez erosa"). Tu wprawdzie można by są13
14
15
16
Ewa Domańska • NEKROKRACJA
dzić, że to właśnie inne, nowe spojrzenie na małżeń
stwo, związane z obyczajowością epoki Plutarcha, kie
dy to paiderasteia przestała być akceptowaną społecz
nie normą. Jednak krytykując taką miłość sam Plu¬
tarch przyznaje, że jest ona taka sama w obu wypadkac h , bo i wobec chłopców, i wobec kobiet uczucie
idzie w parze z żądzą, do obu rodzajów miłości odnosi
się ten sam termin aphrodisia. Afrodyta nigdy nie mo
że działać bez Erosa, zawsze wystąpi też philia, a cza
sownika philein używa Plutarch zamiennie z eran. Nie
jest tu nowatorem - u Empedoklesa, którego zresztą
cytuje , philotes lub philie pełni w kosmogonii taką sa
mą rolę, jak eros u Hezjoda. Zresztą philotes w znacze¬
niu miłości erotycznej zwieńczonej związkiem fizycz¬
nym występuje już u Homera (Iliada X I V 198).
Przypomnijmy, że fabularną osnową dialogu Plutarcha jest małżeństwo Ismenodory i Bakchona. To
kobieta była tu stroną aktywną i postanowiła zdobyć
młodszego od niej ukochanego. Bakchon zaś, określa¬
ny jako meirakion i ephebos miał wielu wielbicieli m꿬
czyzn (plethos eraston), co właśnie obudziło zaintereso¬
wanie i miłość Ismenodory. I znowu nie jest to literac¬
ki pomysł Plutarcha i obyczajowość jego tylko czasów,
sam on cytuje wersję mitu o Alkestis, według której
kochający żonę Admet był kochany przez Heraklesa.
Ale wzór literacki ma też chyba inny: w Uczcie Ksenofonta mowa jest o tym, jak to dumny ze swej urody
Kritobulos, już żonaty, kochany jest przez starszych,
a sam kocha się w Kleiniasie . Kritobulos wprawdzie
nie mówi nic o uczuciach swojej żony, ale jego małżeń¬
stwo nie wyklucza, że jest on dalej kochany przez m꿬
czyzn. Z kolei o innej postaci tego dialogu, Nikeratosie, Sokrates mówi, że "kocha swą żonę i jest przez nią
kochany" , przy czym mamy i tu do czynienia z cza
sownikiem erao (eron tes gynaikas anterastai), co pro¬
wadzi do wniosku, że Ksenofont traktuje eros kobiet
tak samo jak mężczyzn.
Koncepcja miłości erotycznej, żywionej tak przez
kobiety, jak i mężczyzn oraz odpowiednio odwzajemnia¬
nej, jest więc dobrze znana i Plutarchowi, i Ksenofontowi. Pozostaje ona w całkowitej zgodzie z użyciem poję¬
cia aphrodision chresis przez Arystotelesa. Stagiryta pisze
o zjawisku biologicznym, ale przecież pozostaje w zgo¬
dzie z podstawowymi wyobrażeniami i pojęciami swoich
czasów: i dziewczęta, i chłopcy w równym stopniu od¬
czuwają działanie Erosa. Ale na czym ma polegać chresis, czyli "użycie", "użytek", "używanie" dzieł Afrodyty?
Czego i jak należy "wystrzegać się' (dieulabethosi)?
Niewłaściwe użycie aphrodisia prowadzi do rozwią¬
złości (akolasia, u Arystoteles przymiotnik akolastos),
co dotyczy tak dziewcząt (neai), jak i młodych płci mę
skiej (arrenes). W wypadku dziewcząt stwierdza wyraź¬
nie, że mają się powstrzymywać "całkowicie od rozko¬
szy cielesnych" (meden chromenon aphrodisiois), chłop¬
cy zaś mają być tylko nadzorowani, ale w ich wypadku
mowa jest o aphrodisia z obiema płciami (epi thatera
(...) ep amphotera).
17
18
19
20
131
Opinia Stagiryty o potrzebach fizycznych dojrzewa
jących dziewcząt i konieczności ich opanowania najzu
pełniej odpowiada normom obyczajowym polis grec
kiej i pozostaje w zgodzie z podstawowym paradygma¬
tem myślenia utrwalonym w kulturze obiegowej przez
mity i wierzenia. Wystarczy przypomnieć popularny
motyw szaleństwa młodych dziewcząt, najlepiej znany
w postaci mitu o córkach Proitosa w wersji utrwalonej
w Epinikon XI Bakchylidesa. Szaleństwo Proityd to stan
panien na wydaniu, ich dzikość to nieokiełznana sek¬
sualność, która znajduje ujście w małżeństwie . Ary
stoteles językiem dyskursu naukowego i bez osłonek
mówi to, co mit ujmował symbolicznie. Jego wypo
wiedź odróżnia jedynie całkowite zrównanie obu płci.
A zresztą nie jest ono całkowite. Aphrodisia w w y padku dziewcząt wiążą się (chociaż nie jest to powie
dziane dosłownie) tylko z płcią przeciwną, wobec tego
chresis aphrodision to pożycie małżeńskie, w którym
zdaniem Ksenofonta i Plutarcha występuje eros i które
dla Arystotelesa też najwidoczniej ma takie samo zna¬
czenie dla każdego z małżonków. Chłopców różni to,
że ich aphrodisia dotyczą obu płci.
Tymczasem zgodnie z przyjętym dziś dość po
wszechnie poglądem paiderasteia jest układem, w któ
rym wyłącznie aktywny erastes czerpie przyjemność fi¬
zyczną z kontaktów cielesnych i w którym zakłada się
całkowity brak przyjemności chłopca. Z jego strony nie
powinien występować pociąg fizyczny do jakoby zawsze
starszego partnera. Układ taki miałby nigdy nie być
"homoseksualny" w nowożytnym rozumieniu tego ter¬
minu właśnie ze względu na brak równego zaangażowa¬
nia obu stron. David Halperin z wielkim kunsztem in¬
terpretuje znany mit opowiedziany przez Arystofanesa
w Uczcie Platona, by dowieść, że nawet tam szukające
się nawzajem męskie połówki nie są równorzędnie
działającymi partnerami homoseksualnymi w nowożyt¬
nym pojęciu . Nie sądzę jednak, żeby miał rację.
Podstawą rozumowania Halperina jest terminolo¬
gia Arystofanesa (czy może raczej Platona, choć nie
ma podstaw wątpić, że to rzeczywiście Arystofanes
opowiadał mit, a Platon tylko spisał jego słowa). Istot¬
nie, mówiąc o dwóch połówkach istoty niegdyś mę¬
skiej Arystofanes odwołuje się do pojęć erastes i eromenos, a zmienia je tylko tyle, że do chłopców, którzy po¬
chodząc z istoty męskiej "gonią za męskim rodzajem"
(191 E) używa określenia philerastes ("kochający ko¬
chanka"), natomiast o dorosłym mężczyźnie szukają¬
cym spełnienia w związku z "męską połową" mówi paiderastes. Nie nazywa chłopca erastes, ani nie używa
imiesłowu czynnego eron ("kochający"). Ale wydaje
się, że wynika to tylko z ususu językowego: Arystofanes podkreśla zarazem, że "kochają przecież to, co do
nich samych podobne" (192 B) . Sama philerasteia
jest zaś działaniem aktywnym, co wynika z opowieści
Alkibiadesa o jego stosunku do Sokratesa i nieco żar¬
tobliwych narzekań filozofa na takie właśnie działania
tamtego (213 D ) . Opowieść Arystofanesa kończy się
21
22
2 3
24
2 5
Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE
zaś stwierdzeniem, że tylko znalezienie "właściwego
ulubieńca" daje powrót do dawnej pełni, a jest nią wo
bec tego połączenie obu połówek męskich, a nie tylko
znalezienie "ulubieńca do rzeczy" (193 C ) . Wcze
śniej mówi o takich ludziach (paiderastes i philerastes),
że "zadawala ich życie bezżenne, jednych z drugimi"
(192 B ) i kontynuując wywód podkreśla, że odnale
zione połówki (męskie!) to "osoby, które całe życie ra
zem spędzają" . Jasno z tego wynika, że Arystofanes
dobrze zna i dopuszcza pożycie homoseksualne dwóch
dorosłych mężczyzn, których związek jest trwały i za¬
stępuje małżeństwo.
To samo można wyczytać u Plutarcha, który mówi
ogólnie o "cielesnym stosunku z osobnikiem płci mę¬
skiej" (homilia pros arrenas - 751 C ) podkreślając, że
pociąga on z sobą także "miłosną czułość" (ten erotiken
eunoian).
Grecy zdawali więc sobie doskonale sprawę, że ist¬
nieją związki homoseksualne, do których dążyć mogą
też chłopcy i które polegają na obustronnej przyjem¬
ności oraz miłości obu partnerów i trwać mogą przez
całe życie z wykluczeniem małżeństwa. Wcale nieko¬
nieczna była przy tym różnica wieku, mogły to być
związki rówieśnicze. Być może tak właśnie interpreto¬
wano czasem związek Achillesa i Patroklosa.
Jest odrębną kwestią, czy Homer myślał o tej parze
w kategoriach związku erotycznego, jak i to, czy
w ogóle miłość homoseksualna jest mu znana . Za¬
pewne pierwszy ukazał ich jako kochanków Ajschylos
w niezachowanej tragedii Myrmidonowie, z której słyn¬
ny fragment cytuje Plutarch w omawianym tu dialogu
(751C). Najwyraźniej kontrowersje starożytnych do
tyczyły tego, który z nich był eromenos, a który erastes , Ajschylos ukazał Achillesa jako kochającego, cze
mu u Platona gwałtownie zaprzecza Fajdros. Kłopot
bowiem w tym, że Achilles był młodszy i dlatego to on
powinien być biernym, kochanym ale nie kochającym
partnerem, ale z drugiej strony jako zajmujący wyższą
pozycję społeczna był partnerem dominującym i powi¬
nien był wobec tego zostać aktywnym kochankiem,
kochającym kogoś stojącego niżej i podporządkowane¬
go. Wydaje się, że dla czytelników Homera w V wieku
i jeszcze w czasach Plutarcha byli oni po prostu rówie¬
śnikami, niewykluczone też, że podobnie myślał twór¬
ca Iliady czy jego odbiorcy.
W obu eposach nie było takiej sytuacji literackiej,
która zakładałaby potrzebę ukazania tego związku jako
erotycznego, nie ma też miejsca dla przedstawienia in¬
nych tego typu relacji. A jednak pewnych - być może
oczywistych zwłaszcza dla słuchaczy - akcentów ero¬
tycznych czy wręcz aluzji do pożycia seksualnego moż¬
na dopatrzeć się także w wypadku Telemacha i Peisistratosa z Odysei , a to już z pewnością rówieśnicy.
Obraz greckiej paiderasteia ukształtowany na pod¬
stawie tekstów literackich w dużym stopniu zmienia
ikonografia wazowa. Sceny na wazach często przedsta¬
wiają partnerów w równym wieku, z czego zdawał so2 6
2 7
28
2 9
30
31
32
132
bie sprawę już Kenneth Dover, traktując jednak mate
riał ikonograficzny dość wybiórczo . Tymczasem oka¬
zuje się, że bardzo często w scenach ukazujących part¬
nerów w wieku zróżnicowanym młodszy jest stroną ak¬
tywną, jak na czerwonifigurowej wazie attyckiej (kyliks) z końca V I wieku z Paul Getty Museum czy na
równie znanej wazie z Florencji z początku V wieku .
Ale bardziej jeszcze uderzające jest tak przedstawianie
chłopców w stanie podniecenia (penis w erekcji), jak
i ukazywanie stosunków seksualnych, w tym także
analnych, odbywanych przez dwóch dorosłych partne¬
rów (obaj z brodą) . Nie brak też scen, w których obaj
partnerzy (albo i więcej uczestników wspólnej, wyraź¬
nie erotycznej zabawy) są w tym samym, młodzień¬
czym wieku. Na pewnej wazie czarnofigurowej , uka¬
zującej stosunek analny, penetracji dokonuje młodszy
partner . Jest to wprawdzie jedyne takie przedstawie¬
nie w malarstwie wazowym, ale trzeba pamiętać, że
jest ono, jak każde malowidło wazowe, świadectwem
szerszego zjawiska niż tylko upodobania indywidualne
określonego klienta. Z naczyniem kontakt miał cały
krąg towarzyski, w którym obracał się jego właściciel,
a i zamówienie musiało być zgodne z gustami panują¬
cymi w jego środowisku. Także malarz musiał być obe¬
znany z podobnymi przedstawieniami.
Dowiedziono także, wbrew Doverowi, że tematyka
i sposób ukazywania aktów homoseksualnych i sytu¬
acji jednoznacznie erotycznych nie zanika w V wieku
i jest dobrze reprezentowana w malarstwie czerwonofigurowym, co wskazuje na pełną akceptację zjawiska
w kulturze polis klasycznej, a w szczególności w Ate¬
nach tego okresu.
Można by wobec tego twierdzić, że, po pierwsze,
Grecy doskonale zdawali sobie sprawę ze zjawiska ho¬
moseksualizmu w różnych postaciach, a paiderasteia
była tylko jednym z jego wariantów, po drugie, że
wszystkie zachowania homoseksualne, zaliczane do
sfery erosa i aphrodisia były akceptowane na równi
z przejawami wszelkiej heteroseksualności i oceniane
w tych samych kategoriach. Nie oznacza to jednak
wcale, że wszystko było dozwolone. Zycie seksualne,
a raczej, by użyć terminu Arystotelesa, aphrodision
chresis, podlegało takim samym ocenom, jak całość za¬
chowań obywatela.
Nie jest jasne, jak w Sparcie uregulowano sprawy
małżeństwa, prawdopodobnie jednak wyznaczono tam
wiek przynajmniej mężczyzn, w którym wolno im było
poślubić dziewczynę, być może trzydzieści lat, albo
uznając wcześniej zawierane związki zezwalano dopie¬
ro w tym wieku na założenie domu rodzinnego ,
w każdym razie znane są po pierwsze ograniczenia
praw, a nawet hańbiące kary dla bezżennych, po dru¬
gie zwyczaje udostępniania żony przez bezdzietnych
innemu obywatelowi, by spłodził z nią potomka, albo
oddawania innemu, gdy urodziła już kilkoro dzieci .
Te zwyczaje spartańskie, może niezbyt jasno i dokład¬
nie zrozumiane i opisane przez autorów naszych źródeł
33
34
35
36
37
38
39
40
Ewa Domańska • NEKROKRACJA
(Ksenofont, Plutarch), są przede wszystkim świadec¬
twem ważnej zasady występującej w mniejszym lub
większym stopniu w każdej polis: wspólnota reguluje
także życie prywatne swoich członków. Terminologia
polityczna, znana zwłaszcza z mówców ateńskich, roz¬
granicza wprawdzie sferę prywatną (ta idia) od publicz
nej czy politycznej (ta demosia), ale w praktyce życia
społecznego ta ostatnia dominuje nad pierwszą. Wzór
ateński pozornie przeczy temu stwierdzeniu: u Tukidy¬
desa (II 37,3) w słynnej mowie pogrzebowej powiada
Perykles, że Ateńczycy kierują się "wyrozumiałością
w życiu prywatnym ( ta idia)" szanując "prawa w życiu
publicznym (ta demosia)" . Zdanie to, podobnie jak
i poprzednie ("nie wglądamy z podejrzliwą ciekawością
w zachowanie się naszych współobywateli"), jest jed¬
nak przede wszystkim aluzją do zwyczajów spartań¬
skich i zupełnie zrozumiałym w czasie wojny przeciw¬
stawieniem Aten Sparcie. Ale i w Atenach prawo in¬
gerowało w sprawy pożycia małżeńskiego, uznając je
najwyraźniej za ta demosia. Świadectwem takiego poj¬
mowania spraw małżeńskich jest znane nam z Plutarcha (Solon 20) prawo nakazujące mężowi epikleros
(dziedziczka oikos ojca, który nie pozostawił męskiego
potomstwa) współżyć z żoną trzy razy w miesiącu .
Prawa polis dotyczą więc nawet najbardziej intymnych
(w naszym pojęciu) spraw obywatela. Ta aphrodisia są
w ten sposób zaliczone do ta demosia. Nie sposób też
nie wyprowadzić wniosku, że za naturalne uważano, iż
mężczyzna szuka ta aphrodisia także poza małżeń¬
stwem, skoro spełnianie obowiązków małżeńskich
(wcale nie przesadnie uciążliwe) musiano mu nakazy¬
wać prawem. Oczywiście w wypadku dziedziczki oikos
prawodawca miał na uwadze konieczność zapewnienia
legalnego dziedzica, obywatela polis, który w ten spo¬
sób dziedziczył oikos po matrylinearnym dziadku.
Wszelkie prawa dotyczące małżeństwa (gwarancja po¬
sagu żony, kary dla cudzołóżców hańbiących żonę oby¬
watela, troska o obywatelskie pochodzenie żony) moż¬
na interpretować w ten sposób: polis dba o zachowa¬
nie swojego charakteru jako wspólnoty pełnopraw¬
nych obywateli pochodzących z rodzin od pokoleń
ateńskich i o zachowanie dziedzicznych oikoi, które
stanowią jej podstawę.
Ale inne, rzadko przytaczane świadectwo, wskazu¬
je na zaliczanie wszelkich aphrodisia do sfery spraw pu¬
blicznych. Chodzi o analizowany przez Halperina
fragment komediopisarza Filemona (przełom I V i I I I
w.), cytowany przez Athenaiosa (XIII 569d). Jest to
urywek komedii "Bracia" (Adelphoi), w którym ktoś
z bohaterów, zapewne młody mężczyzna, opowiada
o dotyczącym życia seksualnego postanowieniu Solo¬
na. Miał on jakoby wprowadzić państwowe domy pu¬
bliczne w Atenach, dostępne dla wszystkich młodych
mężczyzn i dbając o równy dostęp wszystkich bez
względu na sytuacje majątkową, ustanowił, że opłata
za usługę w takiej instytucji nie może wynosić więcej
niż jeden obol. Mamy tu, oczywiście, do czynienia
41
42
43
133
z komediową fikcją, ale jej podstawą jest przekonanie,
że troska prawodawcy o sprawy erotyczne obywateli
jest przynajmniej możliwa, jeśli nie pożądana. Musiał
chyba być o tym przekonany i sam Athenaios, który
podaje pochodzącą od innego autora, Nikandra z Kolofonu (III albo I I wiek), informacje, że z opłat od
zwierzchniczek takich domów Solon ufundował świą¬
tynię Afrodyty Pandemos.
Świątynię tę wspomina Pauzaniasz (I 22,3) pisząc,
że kult Afrodyty Pandemos "ustanowił Tezeusz, gdy
zespolił w jedno miasto poszczególne demy" . Kłopot
leży w zrozumieniu przydomku. Znaczyć on bowiem
może "Wszechludowa" albo tylko "wszystkich de¬
mów". To drugie rozumienie zgadza się z wyjaśnieniem
Pauzaniasza: po prostu Tezeusz ustanowił w mieście
kult Afrodyty zastępujący dotychczasowe kulty tej bo¬
gini na terenie dotąd samodzielnych politycznie gmin
attyckich. Ale epitet "Wszechludowa" (który stosuje
polska tłumaczka) może mieć nieco inne znaczenie,
byłaby to Afrodyta "całego ludu", albo "dostępna dla
całego ludu". Tak mógł rozumować Nikander w cyto¬
wanym przez Athenaiosa miejscu.
W Uczcie Platona (180 d-e) spotykamy dwie Afro
dyty. Jedna z nich zwana jest Niebieską (Ourania),
druga to właśnie Pandemos. Tłumaczenie nie jest tu
znowu proste, W i t w i c k i pisze "wszeteczna", Zwolskitworzy neologizm "wszechluda". Mówi o nich jeden
z uczestników sympozjonu, Pauzaniasz, a jego słowa
podchwytuje Eryksimachos. Obaj zgadzają się, że od
powiednio jest też dwóch różnych Erosów.
Z pewnością Afrodyta Niebieska jest wyidealizo¬
waną miłością przeciwstawianą Afrodycie "powszech¬
nej" czyli "pospolitej", ta pierwsza jest udziałem tylko
ludzi wykształconych, ta druga - wszystkich, nie ma
subtelności pierwszej i stąd dopuszczalne jest także
tłumaczenie Witwickiego. Ale nie ulega wątpliwości,
że każdy Ateńczyk słysząc o Afrodycie Pandemos my¬
ślał o znanym mu kulcie ateńskim, to tę właśnie ateń¬
ską boginię Platon uważa za patronkę "pospolitej" mi¬
łości. Ma bez wątpienia rację - w oczach jego współo¬
bywateli Afrodyta "wszystkich demów" była boginią,
dzięki której wszyscy obywatele mogli uprawiać "dzie¬
ła Afrodyty". Wyjaśnienie genezy jej kultu u Nikandra
odpowiadało odczuciom Ateńczyków. Aphrodisia oby¬
wateli miały odpowiedni kult w polis.
Przykład Haromodiosa i Aristogeitona, dwóch
ateńskich bohaterów narodowych, dobrze pokazuje,
jak związek miłosny może stać się sprawą polityczną.
O nich obu powiada Demostenes w mowie O posel¬
stwie, że Ateńczycy składają im ofiary i opiewają w pie¬
śniach jako równych bogom i herosom (XIX 280). Co¬
roczne ofiary składane przez archonta polemarcha
wspomina Arystoteles (czy raczej Pseudo-Arystoteles)
w Ustroju politycznym Aten (58,1). Obaj zabójcy tyra¬
na Hipparcha otrzymali w Atenach oprócz wystawio¬
nego na agorze pomnika kult heroiczny . Tymczasem
ich czyn z roku 514 wcale nie miał decydującego zna44
45
4 6
47
Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE
czenia dla upadku tyranii w Atenach, zamordowany
Hipparch był co najwyżej współrządcą wraz z bratem
Hippiaszem, tyrania upadła dopiero w kilka lat później
i to wskutek interwencji Sparty zainspirowanej przez
potężny ród Alkmeonidów, tradycyjnych wrogów Pizsytrata i jego rodziny, wygnanych przez tyranów z kra
ju. Popularność obu tyranobójców, na których cześć
śpiewano pieśni natychmiast po ich czynie, była jed
nak ogromna w całym okresie demokracji ateńskiej,
chociaż błędne poglądy Ateńczyków na przyczyny
upadku tyranii usiłowali prostować i Tukidydes (VI
54), i Herodot (V 62 i V I 123). Żadnemu z nich to się
nie udało. O ile przyczyn popularności obu spiskow¬
ców w ostatnich latach V I wieku można upatrywać
w złożonej sytuacji politycznej tego okresu i widzieć
w niej dowód propagandy skierowanej przeciwko A l k meonidom i może nawet przeciwko samemu Kleisthenesowi , o tyle może budzić zdziwienie niepowodze¬
nie wysiłków obu historyków i niezmienne przekona¬
nie Ateńczyków, że tyranobójcy należeli do "najwięk
szych dobroczyńców l u d u " .
Tukidydes rozpoczyna swój ekskurs o upadku tyra¬
nii w znamienny sposób: Zamach dokonany przez Arystogejtona i Harmodiosa miał swój początek w sprawie mi
łosnej, o której szczegółowo opowiem, aby wykazać, jak to
nie tylko inni Grecy, lecz nawet sami Ateńczycy niedo
kładnie przedstawiają sprawy swoich tyranów i sam wy
padek . Zwraca uwagę, że historyk podkreśla popular¬
ność wersji przypisującej dwóm bohaterom obalenie
tyranii także wśród innych Greków (a więc poza Ate¬
nami), a dziwi nieco, że mniej więcej pokolenie po
Herodocie musi on znowu przypominać prawdziwy
przebieg wydarzeń.
Nie wydaje się poza tym, żeby przytaczając szczegó¬
łowo historię miłosną (erotike syntychia) Harmodiosa
i Aristogejtona Tukidydes mówił Ateńczykom coś no¬
wego. Jest ona równie dobrze znana autorowi Ustroju
politycznego Aten, a fakt, że Pseudo-Arystoteles (28,
2 - 6 ) podaje nieco inną wersję niż Tukidydes (w Harmodiosie zakochał się najmłodszy syn Pizystrata, Tessalos, Hipparch padł ofiarą trochę z przypadku) i do¬
datkowe szczegóły (obraza siostry Harmodiosa) wska¬
zuje, że czerpiąc z innych źródeł (tzw. attydy, opraco¬
wania dziejów Attyki) natrafił na inną, może obszer¬
niejsza i nawet bardziej romantyczną wersję. Dwaj ko¬
chankowie - Harmodios i Aristogejton byli więc nie
tylko bohaterami pieśni biesiadnych (skolia), ale także
licznych opowieści wywodzących się z tradycji końca
V I wieku, w której oczywiste było, że do zabójstwa po¬
litycznego doszło z motywów osobistych. Za znieważo¬
nym przez Hipparcha Harmodiosem ujął się jego era¬
stes, Aristogejton. Zniewagą były zakusy Hipparcha na
cześć Harmodiosa. Związek miłosny Harmodiosa
i Aristogejtona był godzien pochwały, żądza Hipparcha próbującego zdobyć młodszego z nich stanowiła
zniewagę dla obu. Eros doprowadził zaś do tego, że
obaj stali się bohaterami. Raz jeszcze zbiegły się ta idia
48
49
50
134
i ta demosia. Wolno przypuszczać, że to właśnie było
przyczyną popularności obu bohaterów i przypisania
im obalenia tyranii. Był to bowiem budujący przykład,
jak związek erotyczny może przynieść korzyść polis.
W oczach Ateńczyków tyranobójcy byli wzorem ko¬
chanków, obaj spełniali ideał kochającej się wzajemnie
i dbałej o godność, wiernej sobie pary. Z tego powodu
ich czyn oddziaływał na wyobraźnię znacznie silniej
niż wyprawa Sparty i walka Alkmeonidów z Pizystratydami. Nadawali się na bohaterów właśnie dlatego,
że byli kochankami. Ateńczyk miał więc obok mitycz¬
nego przykładu Dzeusa i Ganimedesa drugi, ludzki
i rzeczywisty, ale heroiczny wzór homoseksualnej miło¬
ści. Na dodatek wydaje się, że chociaż konsekwentnie
Harmodios był uważany za młodszego partnera (eromenos), to różnica wieku nie była między nimi wielka.
Są powody, by przypuszczać, że Harmodios, chociaż ja¬
koby tak młody, kochany przez Aristogejtona i uwo¬
dzony przez Hipparcha lub Tessalosa, był żonaty.
W V - I V wieku byli znani jego potomkowie, chociaż
zdaniem niektórych badaczy, zakładających, wpraw¬
dzie bez dowodu, całkiem niedojrzały wiek Harmodiosa i wykluczających wobec tego jego małżeństwo, moż¬
na tak było nazywać potomków rodu czy rodziny, a nie
tylko potomstwo w prostej l i n i i .
Odwołanie do wzoru Harmodiosa i Aristogejtona
wystąpiło, tak ze strony obrony, jak i oskarżenia,
w trakcie najsłynniejszego ateńskiego procesu obycza¬
jowego w początku roku 345. Ateński mówca i poli¬
tyk, przeciwnik i rywal Demostenesa, Aischines, wy¬
stąpił z oskarżeniem Timarchosa, małoznacznego, ale
dość aktywnego polityka z kręgu sojuszników i współ¬
pracowników Demostenesa. Aischines uprzedzał
w ten sposób oskarżenie, które Timarchos, być może
razem z Demostenesem, miał wnieść przeciw niemu
w sprawie dość banalnej, która jednak leżała u pod¬
staw konfliktu. Aischines był bowiem w roku 346
członkiem poselstwa do Filipa Macedońskiego, a nie¬
zadowoleni z wynegocjowanego układu politycy za¬
mierzali oskarżyć go o sprzeniewierzenie się poselstwu,
to znaczy o przekupstwo albo nieudolne wykonanie
misji czy też o jedno i drugie . Oskarżając Timarchosa, Aischines udaremniał wniesienie oskarżenia.
Uczynił to skutecznie, bo Timarchos został ostatecz¬
nie skazany i jako pozbawiony praw ( atimos) nie mógł
już wystąpić przed sądem, a według tradycji antycznej,
znanej późniejszym wydawcom mów Aischinesa, po¬
pełnił jakoby samobójstwo.
Mowa Aischinesa jest pasjonującym i wyjątkowym
świadectwem obyczajowości ateńskiej I V wieku.
Oskarżenie dotyczyło bowiem prywatnego życia Timarchosa, a szczególnie jego związków miłosnych
z okresu młodości, chociaż Aischines nie ograniczał
się do przeszłości mówiąc także o obecnym zachowa¬
niu się oskarżonego. Decydujące znaczenie z punktu
widzenia oskarżenia miała jednak okoliczność, że Timarchos jakoby uprawiał w młodości prostytucję, co
51
52
Ewa Domańska • NEKROKRACJA
według praw ateńskich ograniczało automatycznie
prawa obywatelskie powodując stan częściowej atimia.
Jako atimos z mocy prawa Timarchos działał potem
(po osiągnięciu pełnoletniości) nielegalnie - nie wol
no mu było pełnić żadnych funkcji i urzędów (a był
dwukrotnie członkiem Rady Pięciuset), ani przema
wiać na Zgromadzeniu, ani występować z oskarżeniem
w sprawie publicznej (graphe) .
W momencie procesu Timarchos był już dojrzałym
człowiekiem, a początek jego kariery politycznej miał
miejsce piętnaście lat wcześniej, kiedy to w roku ateń¬
skim 361/360 został on po raz pierwszy członkiem Ra
dy Pięciuset. Sądząc z niektórych wypowiedzi Aischinesa, był przez te lata dość aktywny na Zgromadzeniu
i należał do osób raczej znanych. N i k t do tej pory nie
kierował pod jego adresem oskarżeń o bezprawny
udział w sprawach państwa, a i sam Aischines zacho¬
wywał milczenie.
Prostytucja była w Atenach w czasach Aischinesa,
jak i w każdej innej polis, zjawiskiem rozpowszechnio¬
nym. Przytoczony wyżej fragment Filemona mówi
o domach publicznych ze stałym personelem, podob¬
nie chyba było, a można tak sądzić i ze wzmianki
Aischinesa (I 74), z prostytucją chłopięcą. Personel
tych instytucji (oikemta) stanowili, jak się wydaje, nie¬
wolnicy i metojkowie (obcy przybysze, stali mieszkań¬
cy Aten o dziedzicznym statusie ludności nieobywatelskiej. O chłopcu Ateńczyku trudno było mówić, że
trudni się prostytucją, z pewnością tacy chłopcy nie
zamieszkiwali w domach publicznych. Sam Aischines
przytacza jeden tylko przykład niemal zawodowej mę¬
skiej prostytutki: niejaki Diopantes zwany sierotą po¬
zwał klienta pod sąd archonta o należną zapłatę
(I 158). Inni wymienieni w tym samym miejscu mowy
mogli być metojkami, choć nie da się wykluczyć ich
obywatelskiego statusu. Za prostytucję, przynajmniej
w wypadku Timarchosa, uważa Aischines odnoszenie
korzyści materialnych ze związku erotycznego lub po¬
zostawanie na utrzymaniu kochanka i o to właśnie
oskarża Timarchosa.
Tymczasem sprawa nie była prosta. Prezenty, czasem
dość luksusowe w postaci artystycznych waz oraz upolo¬
wanych czy złapanych żywcem dzikich zwierząt był sta¬
łym, akceptowanym obyczajowo elementem paideraste
ia . Trudno zaś byłoby udowodnić, że Timarchos otrzy¬
mywał zapłatę. Poruszał się tu Aischines z wielu wzglę¬
dów po dość grząskim gruncie. Wielu Ateńczyków mo¬
gło i dawać różne prezenty swoim ukochanym, i niegdyś
je przyjmować. Zdawał on sobie dobrze z tego sprawę,
podkreślając, że pierwszy kochanek Timarchosa, nieja¬
ki Misgolas syn Naukratesa z demu Kollytos (41) to
aner halos kagathos ("człowiek przyzwoity i porządny").
Zauważmy na marginesie, że nazwany tak jest obywatel,
który współżył z "młodzieniaszkiem" (meirakion), chłop¬
cem wówczas raczej nieletnim.
Aischines zdawał sobie sprawę, że znalazł się
w trudnej sytuacji. Mógł bowiem obudzić podejrzenie,
53
54
135
że jest przeciwnikiem paiderasteia, sam mówi, że spo¬
dziewa się takich zarzutów ze strony obrony, która ze¬
chce przedstawić go jako człowieka niekulturalnego.
To bardzo ważne świadectwo rozpowszechnienia
i stopnia akceptacji związków homoerotycznych.
Aischines przemawia przed trybunałem złożonym
z najmniej pięciuset obywateli (w sprawach politycz¬
nych trybunały składały się z pięciuset, tysiąca, albo
tysiąca pięciuset sędziów wylosowanych z panelu
6 000 heliastów). Przed takim gremium składa swoiste
oświadczenie: ja nie potępiam uczciwej miłości ani nie
mówię o kimś, że się prostytuował, bo odznacza się urodą.
Wcale nie zaprzeczam, że byłem i jestem także teraz skłon
ny do zakochiwania się. Nie ukrywam, że i mnie zdarzało
się rywalizować i walczyć z racji mojej namiętności (136).
Dla sędziów (a potem dla czytelników opublikowanej
mowy) jest więc oczywiste, że kulturalny człowiek na¬
wiązuje liczne romanse z pięknymi chłopcami. Nie ma
tu wcale mowy o wychowawczym charakterze paiderasteia, ani o trwałości takich związków. Jest to inny ob¬
raz, niż ukształtowany przez lekturę Uczty Platona.
Ale w całym obszernym dość passusie (132 - 137)
o charakterze miłosnych związków z chłopcami
Aischines rozróżnia miłość "przyzwoitą" od "hanieb¬
nej". O Timarchosie twierdzi, że każdy wie, że jest on
pornos (rodzaj męski od porne - prostytutka), a słucha¬
jąc jego wystąpień w różnych sprawach, słuchacze na
Zgromadzeniu nie mogą oprzeć się wybuchom śmie¬
chu z racji skojarzeń ze sferą seksualną (130; 82 - 84).
Śmiech Ateńczyków miało wywołać stwierdzenie A u tolykosa, członka Rady Areopagu w debacie na Zgro¬
madzeniu nad przeprowadzeniem pewnych porządków
w mieście, że w sprawie tych opuszczonych miejsc i oko¬
lic Pnyksu Timarchos jest bardziej doświadczony niż Areopag (82). Nie jest to żaden dowód prostytuowania się
Timarchosa, mowa jest o jego obecnym postępowa¬
niu, a Aischines czyni aluzję do jakichś miejsc w Ate¬
nach, gdzie dochodziło do przelotnych kontaktów,
w których niemłody już Timarchos mógł być raczej
klientem. Nie wiemy, gdzie w Atenach znajdowały się
"miejsca spotkań", ale archaiczne graffiti z Tery są naj¬
lepszym świadectwem istnienia takich zakątków
w miastach greckich . Aischines, zamiast udowodnić,
że Timarchos istotnie był w młodości męską prostytut¬
ką, chce obudzić w sędziach niechęć do oskarżonego
malując obraz jego rozpustnego życia. "Haniebna" mi¬
łość nie polega więc wyłącznie na braniu pieniędzy za
usługi erotyczne.
Wzorem pozytywnym jest dla Aischinesa związek
Achillesa i Patroklosa (o naturze, według niego,
w sposób oczywisty erotycznej) oraz właśnie Harmodiosa i Aristogeitona. W wypadku tych ostatnich pod¬
kreśla korzyść, jaką odniosła polis z ich miłości (zabój¬
stwo tyrana), ale dodaje też, że byli oni ukształtowani
przez przyzwoitą i obyczajną miłość, a może raczej nale¬
żałoby powiedzieć — przez wspólne życie (140). Podkre¬
ślenie wspólnego życia sugeruje, że przyzwoita i obyczaj55
Jadwiga Rodowicz • WIZJA W LUSTRZE
na miłość to w tym wypadku przede wszystkim wier¬
ność i stałość, Harmdios przecież odrzucił zakusy tyra¬
na, a Aristogeiton życiem zapłacił za wierność ko¬
chankowi i obronę jego czci. Zauważmy na margine¬
sie, że sformułowanie Aischinesa może wskazywać na
bliski wiek obu spiskowców i może stosunkowo długie
pożycie, a w każdym razie trwanie związku przez czas
dłuższy. Nie oznacza to, że istotnie tak właśnie było
w przypadku tyranobójców, to tylko dowód pewnego
wzoru związku homoseksualnego dwóch obywateli.
Również w wypadku Achillesa i Patroklosa (132 137) na pierwszym planie pojawia się wierność i zaan¬
gażowanie emocjonalne, zresztą równe z obu stron.
Mówiąc słowami Plutarcha jest to w interpretacji
Aischinesa wzorowy przykład erotike eunoia.
Aischines poświęcił wiele miejsca także majątko¬
wym sprawom Timarchosa opowiadając jak to przepu¬
ścił on spadek po ojcu i cały majątek, którego się do¬
robił. Znów wywody te mają niewiele wspólnego ze
sprawą, mają tylko obudzić w sędziach przekonanie, że
Timarchos jest złym obywatelem. Powiada to Aischines wprost, odwołując się do powszechnego w Ate¬
nach przekonania, że dobrze kierować sprawami pań¬
stwa może tylko obywatel, który potrafi należycie za¬
rządzać własnym gospodarstwem. Oikos jest przecież
i podstawa, i miniaturą polis. Obywatel w sprawach
demosia jest taki sam, jak w sprawach idia.
Wydaje się, że tu leży klucz do zrozumienia miejsca
erotyki w życiu obywatela polis i kryteriów oceniania
zachowań erotycznych. Nie były one intymną, osobi¬
stą sferą życia człowieka, były elementem postawy
obywatelskiej. Obywatel wierny w miłości był także
godzien zaufania w sferze publicznej, współobywatele
mogli na niego liczyć. Wierność i erotike eunoia wobec
drugiego obywatela, albo wobec syna obywatela, który
w przyszłości stawał się członkiem wspólnoty, była do¬
wodem lojalności i szacunku wobec innych.
Oczywiście nie oznacza to, że powszechnym wzo¬
rem były w Atenach związki homoseksualne. Chodzi¬
ło jednak o podporządkowanie się w sprawach ero¬
tycznych takim samym normom etycznym, jak w życiu
publicznym. Wierność, podobnie jak i w małżeństwie,
nie oznaczała wcale stałości. Ale "użytek z przyjemno¬
ści" miał być podporządkowany interesom polis,
w której stosunki między obywatelami polegać miały
na wzajemnej lojalności. Termin sophrosyne (rozsądna
przyzwoitość, umiarkowanie) odnosił się tak do sfery
publicznej, jak i prywatnej . Obie bowiem ściśle na¬
kładały się na siebie.
56
Przypisy:
1
Polski przekład: Zoologia Przełożył, wstępem i komentarzem
opatrzył Paweł Siwek [w:] Arystoteles, Dzieła wszystkie. Tom 3,
Warszawa 1992, s. 511.
2
Wydanie polskie: Michel Foucault, Historia seksualności. Przeło
żyli Bogdan Banasiak, Tadeusz Komendant i Krzysztof Matu
szewski. Wstępem opatrzył Tadeusz Komendant, Warszawa
1995, s. 142.
3
Zwraca na to uwagę David M . Halperin, One hundred years of
homosexuality and other essays on greek love. New York London
1990, s. 67.
4
5
Por. David M . Halperin, op. cit., s. 35 - 36.
David M . Halperin, op. cit., s. 25 - 27. Por. też Before Sexuality.
The construction of erotic experience in the Ancient Greek World.
Edited by David M . Halperin, John J. Winkler, Froma I . Zeitlin.
Princeton, 1990, s. 5 - 7 .
6
David M . Halperin, op. cit., s. 41 - 53.
7
W sprawie historii obu pojęć i zasadności ich stosowania por.
8
Por. Kenneth James Dover, Greek Homosexuality. Updated and
David M . Halperin, op. cit., s. 15 - 40.
with a new Postscript. Cambridge, Mass., 1989 (pierwsze wyda
nie: London 1978).
9
Die griechische Knabenliebe. Wiesbaden 1982. Recenzja Dovera:
1 0
Por. David M . Halperin, op. cit., s. 39 - 53.
"The Journal of Hellenic Studies", vol. CIV, 1984, s. 239 - 240.
11
Oneirokritika 1,2. Tłumaczenie polskie: Artemidor z Daldis, Roz
ważania o snach czyli onejrokrytyka. Przekład Iwona Żółtowska.
Warszawa 1995, s. 16.
12
13
Op. cit., s. 30.
Najpełniej i najbardziej konsekwentnie (co sugeruje już tytuł)
pogląd ten wyraża Eve Keuls, The Reign of the Phallus: Sexual Po¬
litics in Ancient Athens. New York 1985.
14
Przekład polski w: Plutarch, Moralia (Wybór). Przełożyła oraz
wstępem i przypisami opatrzyła Zofia Abramowiczówna. War¬
szawa 1977, s. 309 - 371.
15
Niektórzy wydawcy uważają tekst znanej z Faidrosa mowy Lizja-
1 6
Moralia 752 C. Przekład polski: op. cit., s. 318.
17
Tamże, 751 E. Przekład polski s. 317.
sza za autentyczny i pomieszczają go w wydaniach mówcy.
18
756 D. Przekład polski s. 330.
19
Symposion I I 3; V I I I 2 i I V 10 - 18. Przekład polski: Ksenofont,
Pisma sokratyczne. Z oryginału greckiego przełożył i wstępem
poprzedził Leon Joachimowicz. Warszawa 1967, s. 246,
285
i 261 - 263.
2 0
Tamże, V I I I 3. Przekład polski: op. cit., s. 285.
2 1
Por. Richard Seaford, The eleventh ode of Bacchylides. "The Jo¬
urnal of Hellenic Studies", vol. C V I I I , 1988, s. 118 - 136.
2 2
David M . Halperin, op. cit., s. 18 - 21.
2 3
Przekład polski: Platona Uczta. Przełożył oraz wstepem, obja¬
śnieniami i ilustracjami opatrzył Władysław Witwicki. Warsza¬
wa 1975, s. 86.
2 4
2 5
Przekład polski: op. cit., s. 87.
Przekład polski: op. cit., s. 123. Witwicki nie tłumaczy philerasteia, a pisze o "czułym miłośniku".
2 6
przekład polski: op., cit., s. 89.
2 7
W t y m miejscu zdecydowanie lepszy jest inny przekład polski:
Platon, Biesiada. Przekład i słowo towarzyszące Edward Zwolski.
Kraków 1993, s. 92.
2 8
Ibidem.
2 9
Przekład polski: op. cit., s. 316.
3 0
Przy powszechnej odpowiedzi negatywnej na to pytanie, dwoje
badaczy wykazuje ślady takiej miłości tak w Iliadzie, jak i w Ody
sei: B. Sergent, Lhomosexualite dans la mythologie grecque. Paris
1984, s. 285 - 296 i E. Cantarella, Selon la nature, l"usage et la
136
Ewa Domańska • NEKROKRACJA
3 1
lois. La Bisexaulité dans le monde antique. Paris 1991 (wydanie
4 5
Op. cit., s. 69.
oryginału włoskiego 1988), s. 23 - 28.
4 6
Op. cit., s. 59.
Por. Platon, Symposion 180 A . W przekładzie Witwickiego (op.
4 7
cit.,) s. 67.
3 2
Czynią to autorzy obu prac cytowanych w przypisie 30.
3 3
Por. M . Kilmer, Painters and Pederasts: Ancient Art, Sexuality and
4 8
s. 81 - 87.
ting Ancient Culture. Historicism, periodization and the A n
4 9
cient World". London 1998, s. 36 - 49.
5 0
3 4
M . Kilmer, Greek Erotica on Attic Red-Figured Vases. London
3 5
Dostrzeżonej i analizowanej przez Dovera, op. cit., s. 96, w jego
Por. W. Lengauer, Pojęcie równości w greckich koncepcjach poli
tycznych. Od Homera do końca V wieku p. n. e. Warszawa 1988,
Social History. [w:] M . Golden, P Toohey (edited by) "Inven
Demostenes, loc. cit.
Przekład polski: Tukidydes, Wojna peloponeska. Przełożył Kazi
mierz Kumaniecki,. Opracował Romuald Turasiewicz. Wrocław
Warszawa Kraków 1991, s. 473.
1993, s. 308, il. 1.
5 1
Por. J. K. Davies, Athenian Propertied Families 600 - 300 B. C.
5 2
O okolicznościach politycznych stanowiących tło sprawy por. E.
katalogu przedstawień numer R539 (tamże wydania i literatura).
3 6
Por. L. R. Farnell, Greek Hero Cults and Ideas of Immortality.
Oxford 1970 (1 wydanie w roku 1921), s. 363.
Oxford 1971, s. 476 - 477.
Por. C. A . M . Hupperts, Greek love: homosexuality or paederasty?
Greek love in black figure vase-painting. [w:] J. Christainsen, T
M . Harris, Aeschines and Athenian
Melander, (eds.) "Proceedings of the 3
1995, s. 57 - 106.
rd
Symposium on A n
cient Greek and Related Pottery". Copnehagen 1988, s. 255 -
5 3
Politics. New York Oxford
Prawa ateńskie dotyczące prostytucji obywatela zanalizował do
268.
kładnie K. Dover, op., cit., s. 19 - 109. Jego rozumowanie
3 7
Amfora z Orvieto. Por. J. D. Beazley, Attic Black-Figure Vase-Pa
i ustalenia przyjmuje i powtarza najnowszy komentarz do Mowy
inters. Oxford 1956, 102.100.
I Aischinesa: Aeschines. Against Timarchos. Introduction, Trans¬
3 8
M . Kilmer, Painters and Pederasts, s. 44 - 45 i s. 48.
3 9
Por. R. Kulesza, Sparta wV - IV wieku p. n. e. Warszawa 2003,
lation and Commentary by Nick Fisher. Oxfrod 2001.
5 4
Por. G. Koch-Harnack, Knabenliebe und Tiergeschenke. Ihre Be
s. 116 - 118.
deutung in päderastischen
4 0
Ibidem, s. 117 - 124.
oraz eadem Erotische Symbole. Lotosblüte und gemeinsamer Man
4 1
Przekład polski: Tukidydes, Wojna peloponeska. Przełożył Kazi¬
tel auf antiken Vasen. Berlin 1989.
mierz Kumaniecki, opracował Romuald Turasiewicz. Wrocław -
5 5
Warszawa - Kraków 1991, s. 138.
4 2
4 4
Por. A . S. Chankowski, OIPHEIN:
Remarques sur les inscriptions
rupestres de Théra et sur la théorie de la pédérastie initiatique en
W omawianym t u dialogu Erotikos Plutarch odnosi to prawo
Grèce ancienne. [w:] Euergesias charin. Studies Presented to Bene-
Solona ogólnie do pożycia małżeńskiego. Por. E. Ruschenbusch,
detto Bravo and Ewa Wipszycka by their Disciples. Edited by To-
Solonos Nomoi. Die Fragmente des solonischen Gesetzwerkes mit
masz Derda, Jakub Urbanik, Marek Węcowski. Warsaw 2002, s.
3-35.
einer Text- und Ueberlieferungsgeschichte. Wiesbaden 1966, s. 88.
4 3
Erziehungssystem Athens. Berlin 1983
Op. cit., s. 100 - 101.
5 6
Por. K. J. Dover, Greek Popular Morality in the time of Plato and
Aristotle. Berkeley and Los Angeles 1974, s. 66 - 69 i 119 - 124.
Przekład polski: W świątyni i w micie. Z Pauzaniasza Wędrówki po
Helladzie księgi I, II, III i IV. Przekład z języka greckiego, wstęp,
komentarz historyczno-literacki Janina Niemirska-Pliszczyńska.
Wrocław Warszawa Kraków Gdańsk 1973, s. 120.
137
