http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1911.pdf
Media
Part of Przed 100-leciem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego / LUD 1993 t.76
- extracted text
-
Lud, t. 76, 1993
PRZED
100-LECIEM POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO
Dzieje zainteresowań poznawczych i dyscyplin naukowych niełatwo poddają się porządkowaniu
i ocenie przy pomocy dat. W historii etnologii
polskiej odnaleźć można wiele dat o uznanym znaczeniu. Ważny był rok 1802,
w którym H. Hołłątaj w liście do J. Maja przedstawił program kształtującego
się ludoznawstwa. Godny zapamiętania rok 1850 i prowadzone wówczas przez
W. Pola pierwsze uniwersyteckie wykłady z etnografii. Istotny rok 1854,
w którym R. Berwiński publikuje Studia o literaturze ludowej przyjmowane
jako początek krytycznego myślenia, niezbędnego dla rozwoju rodzącej się
etnologii. Zwraca uwagę rok 1873, w którym powołany został dział etnologiczny w ramach Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności, zapoczątkowujący instytucjonalizację naszej dyscypliny. Zdając sobie sprawę z umowności dat w rozwoju nauki, który przecież jest procesem obejmującym wiele
jednostkowych wydarzeń, uznajemy wyjątkowe znaczenie roku 1895, roku
powstania Towarzystwa Ludoznawczego i założenia "Ludu" - czasopisma
tego Towarzystwa.
Na czym polega dla etnologii polskiej szczególna historyczna i symboliczna
wartość wydarzenia z roku 1895? Polega ona przede wszystkim na zainicjowaniu wówczas prac organizacyjnych, badawczych, popularyzatorskich
i wydawniczych które, choć przekształcane, nie zostały przerwane poza okresami
najcięższych w naszej historii katalizmów. Mogą one zatem dzisiaj zostać
przywołane jako świadectwo trwałości etnologii polskiej. Rok 1895 potwierdza
ponadto intensywność zainteresowań etnologicznych przed powołaniem Towarzystwa, które przecież nie pojawiło się w pustce i stanowi dowód dojrzałości
środowiska naukowego i kulturalnego we Lwowie. Tworzy jednocześnie
z przeszłości płynącą zachętę do analizy całości dziejów polskiej etnologii,
w której przecież działania podejmowane w ramach Towarzystwa odegrały tak
ważną rolę. Rok ten i związana z nim rocznica umożliwi także wybór
z przeszłości tych idei i przedsięwzięć, które chcielibyśmy uznać za tradycję, za
takie sposoby myślenia i prace, które zachowały swoją wartość do dzisiaj.
Myślenie o przeszłości związane ze zbliżającą się rocznicą tworzy wreszcie
poczucie wspólnoty z naszymi poprzednikami. Każe nam pamiętać o zasłu-
14
żonych prezesach i członkach Towarzystwa, a wśród nich o Antonim Kalinie,
Adamie Fiszerze, Janie Czekanowskim, Józefie Gajku, Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej, Józefie Burszcie i Annie Kutrzebie-Pojnarowej.
W naszym wystąpieniu pragniemy przedstawić zarówno wartości związane
z dziejami Towarzystwa, po które dzisiaj można sięgać, jak i propozycje
programu obchodów rocznicy t OO-lecia, przede wszystkim jednak próbę
odpowiedzi na pytanie najważniejsze. Z jakimi założeniami, celami i przy
pomocy jakich form organizacyjnych i metod działania Towarzystwo, bogate
w doświadczenia przeszłości ale odpowiadające na potrzeby teraźniejszości
i przyszłości, ma wkroczyć w drugie stulecie swego istnienia?
Wartością związaną z dziejami Towarzystwa, obecną już w momencie jego
zakładania, było połączenie w nim celów badawczych i popularyzatorskich,
poznawczych i o praktycznym znaczeniu społeczno-kulturowym. Towarzystwo
bowiem, choć powołane głównie dla realizacji zadań naukowych i skupiające
członków o naukowym przygotowaniu, otwarte było dla wszystkich zainteresowanych poszukiwaniami
naukowymi, gotowych służyć im pomocą i je
upowszechniać. W ramach Towarzystwa wytworzyła się ważna do dzisiaj więż
naukowców, już wówczas profesjonalistów, związanych przede wszystkim
z uniwersytetami, oraz nieprofesjonalistów.
Inną wartością pozostaje szerokie rozumienie ludoznawstwa bliskie koncepcji antropologii - całościowej nauki o człowieku. Poświadczone jest ono
nie tylko przyjmowanym przed stu laty przedmiotem badań. Przedmiotem tym
była bowiem w pierwszym rzędzie kultura "ludu prostego" jako części narodu,
"niższych warstw, które stosunkowo najmniej uległy przemianom cywilizacyjnym", ale obok tego "ludów" - grup etnicznych z terenu Europy i innych
części świata, "ludności" lub "rodzaju ludzkiego". Szerokie rozumienie ludoznawstwa związane było także z rozległością ówczesnych zainteresowań,
których wyrazem było powołanie w Towarzystwie, już na samym początku,
wielu sekcji, takich jak: archeologiczna, antropologiczna, geograficzna, językowa, literacka, muzyczna, przemysłowa i socjologiczna. Z uznania za przedmiot
badań zarówno ludu własnego, ludu w innych krajach europejskich jak i ludów
pozaeuropejskich, wzięła się utrwalona na gruncie polskim jedność studiów
nad kulturami tych tak różnych kategorii "ludów", korzystna przy obecnych
dążeniach do reantropologizacji
etnologii.
Dla współczesnej etnologii nadal cenną wartością pozostaje także akceptacja uniwersalnego charakteru nauki i wielości szkół i kierunków w nauce. Już
w pierwszym tomie "Ludu" czytamy o stosunkach ponawiązywanych z podobnymi towarzystwami w Europie. W opublikowanym w tymże tomie odczycie
z pierwszego zebrania naukowego Towarzystwa Iwan Franko, który omówił
w tym odczycie ówczesne kierunki w ludoznawstwie i wskazał na różnice
między nimi, zalecał jednocześnie komplementarne ich traktowanie.
Bliskie są nam również przesłania ideowe, wykraczające swym znaczeniem
poza wyłącznie poznawcze funkcje nauki, przyjęte w trakcie tworzenia Towa-
15
rzystwa i w jego dalszej historii. Towarzystwo pragnęło uczestniczyć w rozwiązywaniu najważniejszych problemów swoich czasów. Dlatego wskazywano
na konieczność nie tylko poznania ludu ale jednocześnie objęcia ludu oświatą
i polepszenia jego bytu materialnego
po to, aby stworzyć warunki dla
umocnienia narodu. Integracji i rozwojowi narodu służył także ponadregionalny od samego początku charakter Towarzystwa i "Ludu", skupiających
członków i współpracowników ze wszystkich zaborów.
Postawa etnocentryzmu i ksenofobii, tak niebezpieczna również dzisiaj, nie
była jednak udziałem członków Towarzystwa. Przedmiotem zainteresowania stał
się bowiem nie tylko "lud polski" ale również "lud ruski" oraz "ludy sąsiednie",
a wśród pierwszych członków Towarzystwa znaleźli się zarówno Polacy jak
i Ukraińcy oraz Żydzi. Godny uznania był wysiłek, tak bardzo ważny na wielonarodowościowym terenie, utrzymania współżycia i osłabienia uprzedzeń między
różnymi grupami etnicznymi. Jakże cenne są słowa już wymienionego przez nas
Iwana Franki, który w pierwszym tomie "Ludu" napisał, że prace etnologiczne
mogą "przyczynić się do podniesienia nas w te jasne i czyste sfery tolerancji
i wyrozumiałości", w których nieufność i wrogość etniczna staną się niemożliwe.
Kolejnym, istotnym nadal, przesłaniem ideowym o poważnych konsekwencjach praktycznych, była myśl tworzenia porozumienia nie tylko pomiędzy
różnymi grupami etnicznymi ale także społecznymi, terytorialnymi i wyznaniowymi. To właśnie Towarzystwo przyczyniło się do uznania walorów
kultury ludowej a jednocześnie współtworzyło warunki stopniowego upodmiotowienia ludu, traktowanego przecież długo wyłącznie jako przedmiot
poznania i działań rozwojowyh. To właśnie dzięki działalności Towarzystwa
wzrastała znajomość odrębnych kultur i subkultur i w następstwie możliwość
zrozumienia wartości i sposobów zachowania różnych grup.
U schyłku XIX wieku, kiedy to powstawało Towarzystwo, dynamika
przemian tradycyjnej kultury była znacznie wolniejsza niż obecnie i problem jej
ochrony nie jawił się z taką ostrością jak dziś. Obecnie wiemy, że zachowanie
części jej przejawów wymaga uświadomienia całemu społeczeństwu wartości,
jakie wieś wniosła do kultury narodowej.
Niezbędne więc staje się podejmowanie tej problematyki w programach
kształcenia ogólnego oraz w środkach społecznego przekazu. Obecność członków Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w zespołach Ministerstwa Edukacji Narodowej przygotowujących nowe programy szkolne budzi uzasadnione nadzieje. Również w Ministerstwie Kultury i Sztuki Towarzystwo nasze
z wieloletniej roli petenta przeszło na pozycję partnera - doradcy w sprawach
kultury wsi. Uczestnictwo w pracach Centralnej Rady Towarzystw Regionalnych umożliwia wpływanie na kształt przygotowywanej Karty Regionalizmu
Polskiego - dok umentu nader istotnego nie tylko dla kultury wiejskiej.
Przynależność większości pracowników, w tym wszystkich kierowników
katedr (placówek) etnologii i antropologii kulturowej uniwersytetów polskich,
16
do Towarzystwa ułatwia współpracę. Ale i tu sformułowalibyśmy postulat
zmian programowych studiów, tak aby absolwenci byli lepiej przygotowani do
pracy w zakresie upowszechniania wiedzy o kulturze w środkach społecznego
przekazu oraz do pracy w szkolnictwie.
Postulowane udzielanie się członków przez wypowiadanie się w sprawach
kultury, poza obrębem Towarzystwa, świadczy o naszej aktywności: PTL jest
postrzegane o tyle, o ile uczestniczy w życiu naukowym i kulturalnym kraju.
Podczas gdy pierwsze zadanie wypełniamy w miarę potrzeb i możliwości, to
drugie wymaga ożywienia.
Obchody setnej rocznicy powstania Towarzystwa od pewnego czasu stały
się przedmiotem rozmów, propozycji i realizowanych już ustaleń. Pierwsze
z nich sformułowała na Walnym Zgromadzeniu Delegatów w Opolu w 1989
roku ówczesny prezes PTL dr Anna Kowalska-Lewicka.
LXVIII Walne Zgromadzenie Delegatów PTL w Szamotułach w 1992 roku
na przewodniczącego
Komitetu Obchodów Setnej Rocznicy Towarzystwa
powołało prof. Zbigniewa Jasiewicza. Wiceprzewodniczącym
został prezes
Towarzystwa dr Zygmunt Kłodnicki. Delegaci przedstawili także pierwsze
propozycje związane z Jubileuszem.
W lipcu 1993 roku rozesłano do oddziałów Towarzystwa oraz imiennie do
kilkudziesięciu osób, szczególnie aktywnie udzielających się w pracach PTL,
list z prośbą o nadesłanie swoich propozycji wiążących się z rocznicą.
Odpowiedzi otrzymaliśmy od P.T. Anny Brzozowskiej-Krajki, Marii Fornal,
Ewy Fryś-Pietraszek, Wilhelma Gaja-Piotrowskiego, Daniela Kadłubca, Janusza Kamockiego, Jana Kapłona i Kazimiery Łacnej, Teresy Karwickiej,
Mirosława Kasjana, Anny Kowalskiej-Lewickiej, Antoniego Kuczyńskiego,
Jerzego Pośpiecha, Ewy Siatkowskiej, Jana Stęszewskiego i Kazimiery Wołos.
Poniżej przedstawiamy te z propozycji, które są już realizowane.
Przygotowujemy odbycie LXXI Jubileuszowego Walnego Zgromadzenia
PTL w dwu częściach: jedna w miejscu powstania Towarzystwa Ludoznawczego, to jest we Lwowie, druga natomiast we Wrocławiu. Ustalenia w sprawie
konferencji we Lwowie między rektorami uniwersytetów wrocławskiego i lwowskiego są zachęcające, jednakże ich realizacja napotyka na trudności.
W naszych pismach powołujemy się na argumenty, że Towarzystwo było
zakładane nie tylko przez Polaków, ale i przedstawicieli innych grup narodowych zamieszkujących Kresy Południowo-Wschodnie,
w tym przez Iwana
Frankę. Stwierdzamy ponadto, że w "Ludzie" i innych naszych publikacjach
zajmowano się kulturą zarówno ludności polskiej jak i ruskiej (ukraińskiej).
Walnemu Zgromadzeniu we Wrocławiu towarzyszyć będzie sesja naukowa
,,100 lat PTL. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość etnologii polskiej" oraz
okolicznościowe wystawy. Na Uniwersytecie Wrocławskim eksponowany będzie dorobek PTL w zakresie publikacji. We wrocławskim Arsenale będzie
pokazana kultura Kresów Południowo-Wschodnich
z uwzględnieniem doro b-
17
ku Towarzystwa. Podobne akcenty pojawią się również na wystawie okolicznościowej w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.
Jubileuszowy tom "Ludu" będzie zawierać przekształcone w artykuły
wybrane referaty z sesji naukowej towarzyszącej Jubileuszowemu Walnemu
Zgromadzeniu PTL. Winny one w syntetycznej formie przedstawiać główne
zagadnienia historii i teraźniejszości etnologii polskiej, w której tak ważną rolę
odgrywał i nadal pełni PTL, oraz omówić podstawowe kierunki badań i inne
sfery działalności. Pragniemy w ten sposób uzyskać całościowy obraz dokonań
etnologii polskiej i jej perspektyw rozwojowych. Będziemy zmierzali do
wydania tomu w dwóch wersjach językowych: obok polskiej także angielskiej.
Jesteśmy bowiem przekonani, że w okresie rozwijania kontaktów z nauką
w innych krajach potrzebne jest dostarczenie informacji o etnologii w Polsce
również światowej społeczności naukowej.
Próbę odpowiedzi na postawione już pytanie o takie cele i metody
postępowania, które pozwolą Towarzystwu nadal uczestniczyć w rozwoju
nauki i upowszechnianiu wiedzy i w ten sposób w zaspokajaniu również innych
potrzeb kulturalnych, poprzedzić należy omówieniem sytuacji Towarzy.stwa.
Przedstawiając je korzystamy zarówno z przekazanych nam opinii, a wśród
nich z cennej wypowiedzi Profesor B. Kopczyńskiej-Jaworskiej na posiedzeniu
Komitetu Nauk Etnologicznych PAN we Wrocławiu w dniu 11 grudnia 1992
roku, jak i z własnych ustaleń i przemyśleń. Ocena sytuacji w Towarzystwie nie
może być jednoznaczna. Z jednej strony bowiem Towarzystwo nadal skupia
wielu, bo ponad 1000 członków i liczba ta wykazuje stabilizację, prowadzi
dynamiczną działalność wydawniczą, utrzymuje w swoich ramach Redakcję
Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu i Ośrodek Dokumentacji
i Informacji Etnograficznej w Łodzi, stworzyło nową formę organizacyjną, jaką
są "koła zainteresowań", coraz śmielej przedstawia wnioski w sprawach
związanych z polityką kulturalną i oświatową a z drugiej odczuwa brak
zainteresowania części pracowników naukowych, przestaje być inicjatorem
dyskusji i badań naukowych, pozwoliło wreszcie na osłabienie pracy w oddziałach i nie zaproponowało rekompensacyjnych form organizacji i działania.
Nic dziwnego zatem, że opinie na temat kondycji Towarzystwa są różne: od
uspokajających a nawet pochwalnych do zdecydowanie krytycznych i żądających reanimacji.
Jaki jest zatem nasz pogląd na cele i formy działania Towarzystwa u progu
drugiego stulecia jego istnienia? Opowiadamy się za programem realistycznym,
który uwzględnia specyfikę współczesnej nauki, życia społecznego i kulturalnego, o rozbudowanych instytucjach oraz środkach komunikowania się, tak
różną od tej sprzed 100 lat. Uważamy także, że program ten winien zostać
przygotowany z myślą o rozwiązywaniu wewnętrznych napięć rozwojowych
w etnologii, naturalnych przecież w obrębie dyscypliny dokumentującej i interpretującej złożoną i zmienną rzeczywistość kulturową, której sama jest częścią.
2 -
Lud
t.
LXXVI
18
Napięcia te wywołane są również przez dynamiczne
relacje w jakich etnologia
pozostaje z wieloma innymi dyscyplinami
naukowymi.
Sądzimy, że IOO-letnie
dzieje Towarzystwa
mogą zapewnić konieczną dozę stabilizacji rozwiązującej
swoje problemy
i rozwijającej
się dyscyplinie.
Program,
o którym myślimy, winien ponadto
umożliwić
Towarzystwu
włączenie się do realizacji zadań ważnych w okresie budowy społeczeństwa
demokratycznego
i odzyskania
suwerenności.
Nowe warunki z jednej strony
sprzyjają swobodzie
poszukiwal1
i kontaktów
naukowych,
tworzą kontekst,
w którym możliwe jest niezależne myślenie, a z drugiej wymagają przyjęcia
odpowiedzialności
za niełatwą transformację
społeczeństwa
i określenia tożsamości dyscypliny
w skali kraju oraz stosunku
do etnologii/antropologii
światowej.
Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze
w poszukiwaniu
programu odpowiedniego dla teraźniejszości
i przyszłości
nie powinno,
naszym zdaniem, rezygnować ze swego charakteru
towarzystwa
naukowego
i upowszechniającego
wiedzę naukową.
Działalność
Towarzystwa
może zostać korzystnie
skoordynowana
z pracami placówek uniwersyteckich,
akademickich
i muzealnych
w taki sposób, że stworzy ważną platformę porozumiewania
się w skali całego
środowiska.
Towarzystwo
ponadto
nadal winno poszerzać możliwości publikacji. Ważnym
zadaniem
Towarzystwa
powinno
być także współuczestniczenie w formułowaniu
ocen sytuacji w nauce i w zakresie upowszechniania
wiedzy, i przedstawianie
postulatów
wobec polityki naukowej i kulturalnej.
Uczestnictwo
w Towarzystwie
członków-profesjonalistów
lub zainteresowanych
nieprofesjonalistów
- "miłośników"
naszej dziedziny
wiedzy nie
stanowi dylematu już dzisiaj a tym bardziej nie będzie stanowiło w przyszłości.
Większość członków Towarzystwa
to przecież wykształceni
etnologowie
lub
inni specjaliści pracujący
w instytucjach
naukowych,
muzealnych,
animacji
działalności
kulturalnej
lub oświatowych.
"Miłośników"
etnologii bez przygotowania czy zawodowego
zaangażowania
nie ma już wielu. Są oni zresztą
wartościowi
intelektualnie
i osobowościowo
a ich obecność w Towarzystwie
powinna być powodem do dumy z siły przyciągania
właściwej Towarzystwu.
Główne linie podziału biegną zatem nie między profesjonalistami
i nieprofesjonalistami
ale między różnymi
grupami
profesjonalistów.
Niekiedy jest to
granica między "praktykami"
- pracownikami
muzeów i innych instytucji
podporządkowanych
"kulturze"
czy "oświacie"
a "teoretykami"
z uniwersytetów i Akademii
Nauk, kiedy indziej między etnologami
uprawiającymi
inaczej własną dyscyplinę.
Różnice między etnologami
związane z przyjmowaniem
innych teorii czy
innych punktów wyjścia w badaniach
nad kulturą mogą się nawet zwiększać.
Rozwój
nauki dostarcza
nam bowiem wielu możliwości
wyboru,
na co
wskazuje choćby interesujący
szkic W. J. Burszty zamieszczony
w tym tomie
"Ludu". Znajdujemy
w nim pochwałę postmodernizmu,
kierunku w filozofii
19
o dużych wpływach wśród części humanistów, otwierającym pewne atrakcyjne
możliwości etnologii/antropologii.
Kierunek ten jednocześnie, o czym wspomniany już autor zresztą nie pisze, wywołuje silny sprzeciw w związku z proponowaniem ekstremalnych form relatywizmu metodologicznego. Poszukiwaniu
nowych rozwiązań nie powinna towarzyszyć nieprzemyślana rezygnacja z podejść dotychczasowych. Bez sensu np. byłoby zaniechanie szeroko prowadzonych dotąd w etnologii polskiej studiów, w których punktem wyjścia były
wytwory kulturowe, w tym obiekty materialne. Nie muszą one przecież
ograniczać się do analiz i wniosków z zakresu morfologii i typologii lecz mogą
być prowadzone dalej, w kierunku teorii kultury niezredukowanej, obejmującej
wiele jej aspektów. Badania te mogą podlegać krytyce nie dlatego, że są
niepotrzebne lub teoretycznie nieuzasadnione ale dlatego, że niekiedy poprzestają na opisie i pozbawione są treści intelektualnych.
Czy różne stanowiska teoretyczne, które prezentujemy i różne usytuowanie
instytucjonalne muszą nas poróżnić? Nie muszą, pod warunkiem jednak, że
potrafimy się zdobyć na wysiłek zrozumienia tych różnych stanowisk i następstw wynikających z różnych miejsc pracy. Nie przeszkodzą we współdziałaniu pod kolejnym warunkiem, że prezentowane stanowiska i wyniki prac
odpowiadać będą przyjętym w nauce standardom intelektualnym i etycznym
a zajmowane miejsce w strukturze zawodowej, czy szerzej w życiu, nie będzie
wykorzystywane dla forsowania partykularnych celów. Uzasadnianie możliwości współdziałania nie oznacza braku naszej akceptacji dla również szczególnych celów i zainteresowań. Być może Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
powinno więcej uwagi poświęcić nie tylko "kołom zainteresowań" ale również
sekcjom czy jeszcze innego rodzaju grupom specjalistycznym, towarzystwom
w Towarzystwie. Stać się w ten sposób konfederacją towarzystw i pójść drogą
wybraną już przez niektóre towarzystwa naukowe na świecie. Jesteśmy
przekonani, że Towarzystwo, jako teren z wyboru a nie z przymusu, o utrwalonej tradycji zrozumienia dla różnych podejść naukowych, oferujące wiele
wyborów, stwarza atrakcyjną płaszczyznę dyskusji i ponadinstytucjonalnej
oraz ponadśrodowiskowej
integracji.
Jubileusz IOO-lecia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, który będzie
obchodzony w rok u 1995, poprzedzony zostanie w roku 1994 przypomnieniem
innej rocznicy - 75-lecia Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu im. A. Mickiewicza i będzie równoczesny z 30-leciem Komitetu
Nauk Etnologicznych PAN, powołanego w marcu 1975 roku. Okazji do
przemyśleń zainspirowanych dziejami etnologii będzie zatem wiele. Przedstawione powyżej nasze uwagi mają charakter informacji i głosu w dyskusji.
Do podjęcia dyskusji związanej z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością
etnologii polskiej i Towarzystwa gorąco zachęcamy.
Zbigniew Jasiewicz
Zygmunt
Klodnicki
