http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2487.pdf
Media
Part of Nekrologia i antropologia współczesności / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2
- extracted text
-
Nekrologia i antropologia
współczesności
Piotr K o w a l s k i
J. Kolbuszewski, Z głębokim żalem... O współczesnej nekrologii,
Wrocław, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, 1997, ss. 252
Antropologia pragnąca zrekonstruować imago mundi kultur
egzotycznych (tak w czasie, jak i przestrzeni) jest w sytuacji
komfortowej: jej przedmiot poznania daje się bezpiecznie usta
wiać zgodnie z potrzebami badacza. Opowies'c dotyczy s'wiata,
który oglądany z oddali jawi się jako zamknięta całość; „struktu
ry długiego trwania" pozwalają na dalszy plan odsunąć całą mi
gotliwą „zdarzeniowość" (jednostkowe fakty, postacie, z wolna
pojawiające się innowacje). Oczywis'cie można rozpoczynać od
detalu, którego eksplikacja doprowadzi do wizji całej kultury.
Komfort badacza polega na tym, że dysponuje wczes'niejsza wie
dzą o całej tej kulturze, a tylko swój wykład zaczyna w miejscu,
które dla niego i jego słuchacza może być najciekawsze. Antro
polog współczesności, tkwiąc w poznawanej kulturze, musi
próbować mówić o niej jakby spoglądając „z zewnątrz". Trudno
liczyć na całościowe wizje, ważne są jednak diagnozy i rozpo
znawane tendencje. Kluczem zas' do antropologii współczesności
może być studium szczegółu.
Książka Jacka Kolbuszewskiego Z głębokim żalem... O współ
czesnej nekrologii poświęcona jest właśnie takiemu szczegółowi:
tekstom nekrologów we współczesnej prasie polskiej. Ich opis
i interpretacja pokazuje całą trudność warsztatu badacza współ
czesności - gdy oglądane ex post zjawiska, nawet jedno zdarze
nie, ujawniać mogą swoje znaczenia, bo znane są jego powiąza
nia, konteksty, konsekwencje i „dalsze ciągi", to antropolog ma
do dyspozycji rzeczywistość in statu nascendi, musi dostrzec ran
gę zjawisk, które oglądane przez pryzmat codzienności mogą
w ogóle nie przyciągać badawczego spojrzenia. Bez wątpienia tak
właśnie jest z nekrologami, gatunkiem prasowym i przez ten fakt
zbyt „popularnym", by - poza swą informatywnością - zatrzymy
wał uwagę konsumenta czasopism. A jednak uważne stadium im
poświęcone odsłania procesy głębokich przekształceń dokonują
cych się w kulturze Polaków, dostarcza przesłanek do refleksji na
tematy rudymentarne, takie jak stosunek do śmierci i świadomo
ści eschatologicznej, a dla badacza kultury popularnej - materia
łów do prac nad kształtami popularnej estetyki, wzorców poetyc
kich, nieubłaganych mechanizmów komercyjnego standaryzowa
nia ekspresji cierpienia itd. Studium poświęcone nekrologom do
starcza klucza do poznania nie tylko stosunku do śmierci, ale tak
że - a może przede wszystkim - do życia; ich prasowe medium
zaś wskazuje też na generalne przekształcenia aksjologiczne i ich
leksykalno-frazeologiczne wykładniki.'
Kolbuszewski pisze o ewolucji prasowych inseratów żałob
nych - ważne jest tu wstępne rozstrzygnięcie: chodzi o płatne
ogłoszenia, lokowane najczęściej w ściśle określonych miejscach
czasopisma, tworzących swoiste enklawy prywatności; nawet je
żeli wydzielenie miejsca nie jest zbyt radykalne (np. w postaci
odrębnej kolumny), to i tak graficzna postać nekrologów i ten
dencja do ich grupowania powoduje wyodrębnienie ich na pła
szczyźnie strony. Badacz wskazuje na krystalizowanie się specy
ficznych gatunków wyrastających z podstawowej formuły inse-
ratowej. Będą to, obok tekstów o dominującej funkcji informa
cyjnej, nekrologi pożegnalne, kondolencje, podziękowania i ne
krologi rocznicowe.
W tekstach reprezentujących odmiany nekrologów dzieją się
różne rzeczy - ogólnie widać tendencję do przełamywania
sztampy, oschłości prasowej wypowiedzi i w coraz wyższym
stopniu zwiększanie ekspresywności wypowiedzi. „[...] kierunki
przemian współczesnej nekrologii [...] określa zatem dominacja
aksjologii i emocji nad informacyjną i inseratową komunikatyw
nością, która w pewnych znamiennych wypadkach ulega [...]
swoistemu zredukowaniu" (s. 90).
Tak opisana główna tendencja pozwala Kolbuszewskiemu
zbudować kilka ważnych opinii na temat współczesnej kultury:
wyjść poza zbanalizowaną już etykietkę „pornografii śmierci"
i wskazać na nowe zjawiska tworzące „subkulturę śmierci"
(110). Sam termin zawiera interesującą sugestię interpretacyjną
- wbrew socjologiczno-folklorystycznej praktyce oznacza on
kompleks zachowań (w tym także tekstotwórczych) skupionych
wokół śmierci i znajdujących manifestacje uwolnione od spo
łecznych indeksów. Tożsamość sytuacji egzystencjalnej w kultu
rze współczesnej generuje więc według Kolbuszewskiego serie
analogicznych zachowań; społeczne decorum rozstrzyga o moż
liwym repertuarze gestów, prowadząc do szczególnej standary
zacji. Subkultura śmierci oznacza więc nie tylko konieczność
podporządkowania się społecznie aprobowanym zachowaniom,
ale także rzeczywistą tendencję (obserwowaną przez serie te
kstów) ujednolicającą te zachowania.
Bez wątpienia jednym z najważniejszych spostrzeżeń, po
twierdzających czynione przez antropologów obserwacje, jest
szczególna desakralizacja stosunku do śmierci.
Choć w nekrologach znaleźć można wiele znaków religij
nych, to jednak trudno w nich wytropić (jako tendencję, a nie
jednostkowe przykłady) obecność postaw religijnych. Zarówno
w obrzędowości pogrzebowej, jak i w towarzyszących jej te
kstach uwidacznia się odchodzenie od obrzędu w stronę ceremo
niału, który rozgrywa się przede wszystkim w porządku kodu
społecznego.
Nekrolog i jego aksjologia zapewne lokuje się ponad wątpli
wościami na temat prawdy lub fałszu massmediów (45), można
jednak stąd wyprowadzać różne wnioski. Bez wątpienia jednym
z najważniejszych jest stwierdzenie faktu nasycania nekrologów
treściami intymnymi. Dramatyczne napięcie, jakie tworzy się
między nimi a gazetowym środowiskiem: informacyjno-reklamowy język prasy, perswazyjny, ale zawsze należący do jakichś
„onych", zderza się z ekspresją cierpienia konkretnego człowieka.
Kolbuszewski, przywołując bogatą dokumentację, wyprowadza
stąd wniosek, iż „nekrolog stając się prywatną formą uczczenia
zmarłego [...], bodaj bezwiednie nawiązuje do zjawisk znanych
z [...] tradycji, polegających na tym, iż właśnie prywatne formy
kultur przybierały postać manifestacji publicznych" (125). Wiąże
2
99
się z tym emocjonalność tekstu i wyraźnie przez badacza dostrze
gana tendencja do akcentowania „szczerości" wypowiedzi.
Wykładnikiem przełamywania inseratowo-informacyjnego
standardu nekrologu może być zmiana stylistyki, której głów
nym wykładnikiem według Kolbuszewskigo jest peryfrastyczność, zwłaszcza użyta w nazywaniu zmarłego i „pseudonimowaniu" samego zdarzenia (73-74). Bez wątpienia temu też służą
poetyckie aplikacje i próby znajdowania języka wzniosłego, ale
jednoczes'nie intymnego, uwalnianego od oficjalnego patosu
(154-195); „poezja dobrej woli", do której trudno przymierzać
literacką aksjologię, poświadcza potrzeby „pięknego mówienia",
„uwznioślenia", odejścia zarówno od banału kondolencyjnego
zdania, jak i „cudzej mowy" tekstów gazetowych. Badacz przy
tacza przykłady różnej klasy - bez wątpienia są wśród nich te
ksty oryginalne i dużej urody; zdecydowanie jednak przeważają
teksty banalne, których inspiracji można często poszukiwać
w poezji wysokiej. Nekrologi prasowe bezceremonialnie po
czynają sobie zarówno z wierszami i sentencjami, jak i tekstami
współczesnymi - ulegają one folkloryzacji, stają się własnością
wszystkich (nawet podpis autora cytowanego tekstu nie broni
praw autorskich, skoro często przytoczenia są wadliwe albo zwy
czajnie poddawane aktualizacji). Zmianie więc ulega ich status od intymnej reakcji na śmierć do standardowych wyborów spo
śród gotowych formuł.
3
4
5
Na ujawnione przekształcenia konwencji nekrologów można
spojrzeć przez pryzmat zniewalających mechanizmów kultury
masowej. Nie kwestionując szczerości intencji nadawców (pro
blemem jest ustalenie „środowiskowych" zróżnicowań: relacji
między bez wątpienia „innowacyjnymi" tekstami, a ich replika
mi i seriami), można też zwrócić uwagę na inne jeszcze możli
wości eksplikacyjne. Pozornie marginalną sprawą jest ranga po
trzeby składania kondolencji, wątpliwość, czy aby nie jest tak, iż
bardziej niż wykonanie pewnego gestu, nacechowany jest jego
brak. Oczywiście znaczące jest złożenie wyrazów współczucia,
podobnie jak życzeń, gratulacji, zaproszenie kogoś do udziału...
W kodzie społecznym, w sytuacji ogromnego ciśnienia konwe
nansów, nie mniej, a może więcej energii pochłania jednak śle
dzenie nieobecnych i pominiętych.
Tę samą wątpliwość co do rzeczywistej „szczerości" wypo
wiedzi, co do tego do jakiego stopnia można mówić o emocjonalności, ekspresywności, „określaniu stanu uczuciowego",
można sformułować biorąc pod uwagę specyfikę publicznej ko
munikacji. Nawet odgraniczone żałobną ramką nekrologi wcho
dzą w interakcje z prasowymi kontekstami i szansa na ich konte
stację (prywatność naprzeciw mowie publicznej) jest w sumie
ograniczona, o czym rozstrzyga siła prasowych konwencji i ko
dów czytelniczych. Poza tym nawet najbardziej osobisty tekst
staje się zbyt szybko pre-tekstem, otwarciem serii replik; w osta
teczności musi więc zadziałać mechanizm uniformizacji (choć
niekoniecznie musi to być aż „zglajszachtowanie", o jakim pisał
Klemperer). Powielany tekst - trudno powiedzieć coś bliższego
0 kryjących się za nim emocjach - sprowadza uczucia do stan
dardów, pozwala ukryć się za nim autorowi. Nie sposób wtedy
uniknąć pytania o to, do kogo w istocie adresowana jest prasowa
mowa, jak budowany jest wirtualny odbiorca, czy przez te stan
dardowe teksty nie toczy się rozmowa nadawcy z kimś innym niż
osoby najbardziej zainteresowane, żałobnicy, ludzie cierpiący?
Emocjonalizm standaryzujących się tekstów (a nie tych
prawdziwie nacechowanych oryginalnością) można wtedy zoba
czyć w kontekście emocjonalizmu kultury masowej. Poetyczności tych tekstów mogą rzeczywiście odpowiadać dramatycznym
wysiłkom uporania się z problemami egzystencjalnymi, dla
których znajduje się tylko patetyczne, a więc zbyt oficjalne albo
sentymentalne rozwiązania. I tu diagnoza Kolbuszewskiego zda
je się trafiona - ucieczki przed brakiem autentyzmu oficjalnej,
jakiejkolwiek proweniencji nowomowy. Droga ucieczki wiedzie
jednak także przez standardy myślenia kiczowego - i znowu ha
słowo tylko można sprawę otworzyć opowieścią o sukcesie mu
zyki discopolowej i łatwości, z jaką najpopularniejszy zespół od
piosenek miłosnych przeszedł do tak samo komponowanych,
aranżowanych, śpiewanych piosenek religijnych.
Być może wytłumaczenie tendencji standaryzujących jest
także inne niż to, które poprzestaje na odesłaniu do „niewidzial
nej ręki" kultury masowej. Konwencjonalizacja daje wszak na
miastkę obrony przed doświadczeniem „nagiej egzystencji" - j a k
religia miałaby dostarczać ochrony przed bezpośrednim dotknię
ciem sacrum, tak na miarę dzisiejszej wrażliwości banał stwarza
szansę na rozbrojenie grozy śmierci, zbyt radykalnej manifesta
cji biologiczności, rozpadu, a przede wszystkim nieuniknionego
„odejścia". Formuła - pożyczona, przepisana, bezwiednie po
wtórzona - może pomóc w odsunięciu refleksji o własnym losie.
1 w tym także znaczeniu, obok sensu zrekonstruowanego przez
Kolbuszewskiego, zmieniająca się postać nekrologów (sam fakt
ich ewolucji), gazetowy tekst o śmierci, „określa stan emocjonal
ny" (70) swojego nadawcy. Prasowe kondolencje być może do
kumentują też poszukiwanie sposobu na uniknięcie refleksji, na
obronę własnej intymności, a nekrologia, teksty mające wy
trwałych czytelników, od takich inseratów rozpoczynających
lekturę, okazuje się dostarczać ważnych inspiracji do rozważań
nad antropologią współczesności.
6
SY:
1
Znakomicie takie możliwości interpretacji prasowego detalu poka
zał Victor Klemperer: odcięty od świata w nazistowskich Niemczech,
swą wiedzę o tym, co dzieje się wokół niego, budował analizując język
Trzeciej Rzeszy. M. in. czytając rodzinne inseraty w prasie, przez subtel
ne przesunięcia akcentów, zwłaszcza zaś z pozoru nieznaczne zmiany le
ksyki i frazeologii nekrologów, potrafił zobaczyć dokonującą się historię,
V. Klemperer, LTI. Notatnik filologa, przekł. J. Zychowicz, Kraków
1983, s. 136-142
2
D. Czaja, Kłopoty z duszą. Szkic o osobliwościach wyobraźni po
tocznej, „Znak" 1997 nr 2. Udokumentowana w książce Kolbuszewskie
go nieobecność w nekrologach eschatologii uświadamia konieczność po
stawienia bardziej generalnych pytań dotyczących historii kultury pol
skiej. Wywołując tylko temat można np. przypomnieć sarmackie kłopo
ty z eschatologią, por. T. Chrzanowski, Sarmacka eschatologia, [w:] ten
że, Wędrówki po Sarmacji europejskiej, Kraków 1988
Kolekcję tekstów nagrobnych wraz z komentarzami zawierającymi
m.in. ustalenia proweniencyjne przedstawił J. Kolbuszewski, Co mnie
dzisiaj, jutro tobie. Polskie wiersze nagrobne, Wrocław 1996
3
100
4
Tak samo dzieje się w epigrafice cmentarnej, J. Kolbuszewski,
Wiersze z cmentarza. O współczesnej epirafice wierszowanej, Wrocław
1985
Mechanizmy te - kształtowanie się potocznego wzorca poetyc
kiego i układanie aktualnego kanonu - można obserwować także w in
nych sytuacjach, w których zasada decorum narzuca potrzebę mówie
nia innego, „nieprzezroczystego", wyróżnionego na tle „potoku mo
wy". Zastanawiającym fenomenem wskazującym na konserwatyzm
potocznej mowy odświętnej jest powtarzalność przywoływanych auto
rów; por. K. Łeńska-Bąk, „Niniejszym mam zaszczyt zaprosić..." O desemiotyzacji aktu zaproszenia weselnego, „Literatura i Kultura Popu
larna" t. 6, 1997
5
6
Także peryfrastyczność stylu może stanowić wyraz ochrony wła
snej intymności: z jednej strony więc za jego pomocą realizować się mo
że rzeczywista potrzeba nazwania wielkości straty, z drugiej zaś - może
być to tendencja do osłaniającego cierpienie, by posłużyć się formułą
Przybosiowską, „pseudonimowania uczuć", por. M. Głowiński, Peryfrazy współczesne, [w:] tenże, Nowomowa po polsku, Warszawa 1990
