http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2958.pdf

Media

Part of Symbol w teologii. Znaczenie analizy symboli religijnych Eliadego dla współczesnej teologii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.3

extracted text
II.

1. O b r a z

J . L e w i t a m i Nad

wiecznym

odpoczywaniem

Michał Klinger

SYMBOL W TEOLOGII
ZNACZENIE ANALIZY SYMBOLI RELIGIJNYCH ELIADEGO
DLA WSPÓŁCZESNEJ TEOLOGII

Symbol

jest

w religii.

U k r y t y w j e j środku. J e s t

w

t y m coś

o c z y w i s t e g o i coś z a g a d k o w e g o z a r a z e m . K a ż d y s y m b o l z g ę s z c z a
w sobie rzeczywistość

i t o w t a k i sposób, że z a c z y n a m y

o d c z u w a ć coś s a k r a l n e g o , w y z n a c z a n a
sugeruje

istnienie pewnej

rzeczywistość

kosmiczną,

Schematyczna

funkcji
której

tożsamość:

tożsamości
=

Traktacie

rozciągniętej

wartością j e s t j e j

rzeczywistość

użyłby

wokół

jest jakaś sfera r e l i g i j n y c h

doznań (ja — sacrum). M i r c e a E l i a d e w s w y m w i e l k i m

rzeka. N i e jest t o n a w e t „ m o w a " , ale bardziej objawienie.
Jako

jest

szych

teologów

Symbol

dopiero

Dlatego

poprzez



tości. Często t r z e b a w n i e j d o k o n y w a ć —


określenia

jest to opis

przed

Rzeczywis­

j a k t o właśnie z

rekonstrukcji: historycznych

1

historyczna

J e a n Daniólou), l i t e r a c k i c h ( b i b l i s t y k a , n p . Oscara

jest

Cullmanna,

Joachima

Jeremiasa),

(hermeneutyka

r e k o n s t r u k c j i sensu

T a l m u d u i Ojców

Kościoła). Ale

symbole



jak

celem jest d o t a r c i e do Rzeczywistości i t o rzeczywistości pełnej.

najwięk­

A w t e j p e ł n i j e s t ś w i a t i j e s t B ó g , są d u c h y d o b r e i z l e , są l u d z i e
z

badawczo,

jest

„dla

ich eschatologicznym

razem

żyjemy,
tej Pełni.

mnie",

skoro

„mi"

„świecki"

i

wpływając n a siebie. W i a r a jest p o p r o s t u p o c z u c i e m

losem

my

wszyscy

W r ó ć m y teraz znów do naszego przykładu, c z y l i n a d rzekę...
Oto

wychodzi

procesja

Śpiew: „Dziś w o d n y

z chorągwiami

i ikonami nad Jordan.

o ś w i e c a się ż y w i o ł i r o z d z i e l a

się J o r d a n ,

t o sprzeczność s a m a w sobie. N i o

oznacza,

s w o i c h w ó d o d w r a c a n u r t , w i d z ą c , j a k c h r z c i się P a n . "

2

t o , b y s y m b o l nie funkcjonował poza obrębem oficjalnej

religij­

lektor

na

uświadomiona.
jest

też, ż e b y j e g o r e l i g i j n a f u n k c j a musiała

Wydaje

dla funkcjonowania

się

nawet,

że

s y m b o l u raczej

„uświadomienie

być

sobie"

paraliżujące.

A l e j e s t t a k , że jeśli c z ł o w i e k n a p r z y k ł a d pójdzie n a d rzekę,
t y c z n y c h skojarzeń, t o z n a c z y
realnej

skojarzeń, które odrywają

r z e k i , a przenoszą

do

pewnej

literackiej

czyta

Izajasza

łaknący

idźc o
;

Gromki
wodę,

i którzy n i e m a c i e srebra r a z e m jedzcie i p i j c i e boz srebra i ceny
w i n o i tłuszcz..." i d a l e j :
skaczącą w
się

ona

życie wieczne

odegnaniom

„...zaczerpnijcie

go o d

i niewidzialnych —

fikcji,

wołanie:

„Glos

Gospodi

Pański

i przejmijcie wszyscy

to wtedy

strachu, i objawionego

„przemówi"



Gospodi

wszelkich

w sferę n a z w i n a z w i s k — j e ś l i w i ę c c z ł o w i e k ś c i s z y s w ó j i n t e l e k t ,
o t w o r z ą się t a j e m n e , k r ó l e w s k i e w r o t a i

proroka:

wody

z weselem,

ze

źródeł z b a w i e n i a . . . " . D i a k o n w o l a n a d wodą:,, I a b y była t a w o d a

i j e ś l i b ę d z i e w s t a n i e p o z b y ć się s e n t y m e n t a l n y c h l u b r o m a n ­
samej

obja­
zawsze

rzędzie

w

odsłania l u b przysłania s a c r u m . D l a t e g o więc s y m b o l —

ności. N i e z n a c z y

rze­

(teologia

go

„dla n a s " i przez to jest zawsze pewną świątynią —
p r z e d m i o t badań —

potrzebę

święte

postawiłbym

„obiektywny"

teraz

pozycji: Teologia

sakralność.

sakralność

współczesności.

nie jest

odczuwam

bywa

Eliade

epifania.

czywistością

wistość

czytelna

terminu

na

wienia

opisał E l i a d e .

teolog

C z y t e l n i k i e m swej

p e w n y m p o s t u l a t e m h e r m e n e u t y c z n y m , k t ó r y m ó w i , że r z e c z y ­
je

t u właśnie

pomiłuj.

zakusów

pomiłuj".

na wodach

I

aby

wrogów

okazała

widzialnych

I w śpiewie rozlega

wzywa

wołając:

się

przyjdźcie

D u c h a mądrości i r o z u m u , D u c h a

Bożego

Chrystusa."

155

11. 2, 3. O b c h ó d Ś w i ę t a J o r d a n u , S a n o k 1 9 7 4 . C e l e b r u j e
(fot. Dubiec).

I

słychać szczęk w i a d e r , k r z y k i wioślarzy, l u d z i e piją, z i m n a

woda

muska

ręce,

obryzgując

płynie „skacząc w życie

twarze,

skrzypią

kry, a

rzeka

Możesz

Jordan i odbudowuje

zupełnie n i e znać w y ż e j

się o t o s y m b o l

wspomnianej

Wody.

prawosławnej l i ­
przy­

ale i s t n i e j e przecież gdzieś, właśnie w t y c h l i t u r g i a c h ,

ś w i a d e c t w o , że r z e c z y w i s t o ś ć n i e j e s t m a r t w a , ż e coś o b j a w i a
w

tylko

miejscach, które E l i a d e

z i n t e r p r e t o w a ł j a k o symbole.



Ważne

rzeczywistości,

jakie

przenieść

jest

w

stanie

religia.

Ale

t u r g i i , l u b j a k i e j k o l w i e k n a w e t l i t u r g i i , która t e n s y m b o l
wołuje —

doświadczeniem

wieczne".

A t y „ j a k o człowiek n a rzekę przyszedłeś...", w r a z z C h r y s t u ­
sem n a wieczysty

Metropolita Bazyli.

j a k zrozumieć

ów

pozareligijny

kontakt,

który



j a k t o pięknie

(Obecność

mitu)



ciągle

jest

rozumu. U

źródeł naszej
uczeń

„... o rzeczach

Kołakowski

udziałem

współ­

się w y r z e k ł m i t u n a r z e c z

eywilizacji rozumu, w

Pitagorasa

symbolami,

Leszek

powszechnym

czesnego człowieka, choć t e n d a w n o
Alkmaion,

kontakt z

pokazał

wypowiedział

V I I w.

p.n.e.,

znamienne

n i e j a w n y c h , j a k i o rzeczach

zdanie:

śmiertelnych jasną

w i e d z ę p o s i a d a j ą B o g o w i e , a t y l k o , o i l e d a się o n i c h w n i o s k o w a ć
m y , ludzie".

ze znaków

sferze i n t e l e k t u .

Symbol

wiąże
kubki,

Lew

Szestow wskazuje,

w o d a jest c i e m n a i z i m n a , spływa p o włosach i oczach, a t e k s t y

zostało

(np.

U

powyższe)

radują

wtedy

duszo

i zapisano



w

księgacli

podjęte

że z a d a n i e

przeważającej

wości,

które

do n i e j . D l a świadomości r e l i g i j n e j s y m b o l jest o w y m

Szestow w i d z i

w

K t o je jednak
t o poczynając

mierze

przedsokratyków j e d n a k kryłyby

o p r y s k a n y c h tą w o d ą , i z a k a p a n y c h w o s k i e m ś w i e c z a n u r z a n y c h

znaki,

się

„boskim

od

drodze

zarodki

Platona
intelektu.

innych

szaleństwie",

możli­

mistyce,

sztuce

i ogólnie —

naszej

tragicznej

podkreślamy t o — d o k o n a n y m mocą boską, jest — j a k t o n a z y w a

myśli

hermeneutycznej

Eliade

a n a w e t t e n d e n c j a p o w r o t u d o tej p i e r w s z e j , w y j ś c i o w e j s y t u a c j i ,

związaniem


rzeczywistym

hierofanią;

i

nie leży

w

więc

rzeczywistości
w

ludzkiej

oraz

mocy

„tekstu", choćby o w y m a u t o r e m była szeroko, j a k w

autora

semiotyce,

pojęta k u l t u r a . T e k s t , b y mógł zawrzeć s y m b o l e , m u s i

pozosta­

pełniejszym

na

odczyta ?



niem,

zagęszcze­

w

od Boga.

dawałby

T o w i e l k i e w y z w a n i e d l a człowieka stworzyło kulturę europejską.

w

znaków

więc

tę rzeczywistość

opisującym

pełen

1) B ó g

świat

m o c n i e j rzeczywistość, realno przywołuje realno: dzwonią

byłby

(Frg. В

j e s t , że s y m b o l należy d o rzeczywistości, a n i e j e s t t y l k o pojęciem

egzystencji.

3

(P.

niż t y l k o i n t e l e k t u a l n e ujęciu

Wydaje

się, ż e w e

współczesnej

Rieoeur'a)

kryje

możliwość,

g d y t o rzeczywistość przez z a w a r t e w niej „boskie z n a k i " z samej
swej

i s t o t y była

by

teologicznego

rzystość i w a l k a o nią s t a n o w i p a t o s

natchnionym

l i t e r a c k i e , czy ogólniej —
i

najpiękniejsze

n i e mają

przez

Boga.

Dlatogo

a r t y s t y c z n e intencjo, choćby
sui

generis

mocy

żadne

najlepsze

symbolotwórczej,

c h o ć n i e w ą t p l i w i e o c i e r a j ą się i k o r z y s t a j ą z s y m b o l i j u ż f u n k c j o ­
nujących.

Nawiasem

mówiąc, granica

między

sztuką

a

religią

j e s t f r a p u j ą c ą t a j e m n i c ą , a m o ż e p o p r o s t u n i c i s t n i e j e 'i W
m i e j s c u c h o d z i m i o t o , że a u t e n t y c z n a s y m b o l i c z n a
rzeczywistości

jest

dana

przez

Boga,

a

inwencja

tym

struktura

artystyczna

rzec,

że

dla r o z u m u daleko

wać w g r a n i c a c h o b j a w i e n i a , b y ć e p i f a n i c z n y , a według określenia
być

się

wiecznym

d l a szerszego w a c h l a r z a e g z y s t e n c j i
n y m jej odczuciem

mniej przejrzysta.

postulatem r o z u m u jest

jest raczej

Można

właśnie

współezesnej

przej­

nauki.

Zaś

„postulatem", k o n s t y t u t y w ­

nieprzejrzystość; i o w o

odczyty­

w a n i e ś w i a t a , ze w z r u s z e n i e m i d r ż e n i e m , o d b y w a się w p o c z u c i u
otoczenia

każdego

Znamienne

jest

Sartre powie:

znaku

jednak,

przez

„niejasne",

że n a końcu

przez

d r o g i myśli

tajemnicę.
europejskiej

„nie m a znaków n a świecie". W y z n a n i e

to

jest

j e d n a k b a r d z i e j smutną konkluzją z d r a m a t y c z n y c h poszukiwań

m o ż e się z nią z g a d z a ć b ą d ź n i e , n a s w ą w ł a s n ą o d p o w i e d z i a l n o ś ć

niż p e w n i k i e m a t o i z m u . P o o w y c h z n a k a c h z o s t a ł y j a k b y

czarne

(Sartre).

d z i u r y i zieją w świecie c z ł o w i e k o w i j a k i m ś n i e p o k o j e m ,

który

Dlatego

powiedziałem, że a r t y s t y c z n e

konotacje

rzeki

d a n e c z ł o w i e k o w i p r z e z k u l t u r ę n i e są p i e r w o t n y m , e p i f a n i c z n y m

156

n i e z w y k l e silnie w y c z u w a l n y j e s t właśnie u S a r t r e ' a . Z d a n i e t o ,

j a k t o z w y k l e u niego b y w a
wykształconych

u f o r m o w a n e j e s t z uczuć, ale uczuć

w t w a r d e j i s m u t n e j szkole r a c j o n a l i z m u , i t o

właśnie chrześcijańskiego! R o z u m —

ten odwieczny

potencjalny

ateista!
„Nie

m a znaków n a świecie" —

negatywem,

matrycą

pozostałą

to zdanie

po

j e s t więc

minionym,

jakby

archaicznym

Zbierzmy
pewne

więc:

szczególnie

doświadczenia,

Rzeczywistość,
mocne,

którą

żyje

sakralne miojsce

hierofanie,

któro

Eliade

religia,

zawiera

i związane

nauczył

nas

z

nimi

nazywać

s y m b o l a m i . Teologia,

jeśli ma, b y ć o p i s e m rzeczywistości, a n i e

spekulacją

musi

intelektu,

znaleźć

też

jakąś

metodę

b r z m i e n i a z s y m b o l a m i , jakoś je odzwierciedlić.

o b r a z i e świata ( w k t ó r y m t e z n a k i b y ł y ) , ale też, właśnie z u w a g i

też,

wrażliwa

na

na

s y m b o l e , obrazujące pełny kształt rzeczywistości, odbierając

je



formę

„negatywu",

jest

pośrednim

jego

świadectwem,

że

również

świadomość

bezreligijna

współ­

Stwierdziliśmy

bywa

a p s y c h o l o g i c z n i e też p r z y g o t o w a n i e m n a p o n o w n e z t y m światom

j a k o m i e j s c a szczególnej ciszy, ciemności — p o d o b n i e j a k m i s t y k a ,

spotkanie.

Bogu

reagująca

na

okresy

szczególnego

r o z u m d o d z i ś się

Podaliśmy

też

jeden

przykład,

Pozostały

we

współczesnym

człowieku

c i e m n e w y r w y i t e j ciemności najświatlejszy
nie

w y z b y ł . R i l k e w Księdze

godzin

powie

odszedłeś, g d y przeminął

czas.

po

Bogu:

U s t a wiejące ciemne masz
a r ę c e T w e są

symbolu

Należy

j a k las,

hebanowe.
(przel.

W.

Hulewicz)

tyczne
cie

więc teraz rozumieć niezaprzeczalne

również

tych

bezreligijne

„ciemnych

„czarnych

dziur"

Nasuwa

się

rąk",

Eckhart

Grzegorz

i św.
oraz

się

i głęboko a u t e n ­

s y m b o l i , j a k o dotknię­
„ciemnego

symboli

chrześcijańskich
teologicznej,

Dionizjusz

że

wobec

Palamas

mistyka X V I I

ortodoksji

mistyczny

obraz

późnego

wobec

antyku,

mistrz

s c h o l a s t y k i , św. J a n

protestanckiej

zrywa

i

mienia
czasem



de

doświadczenie
„symbolem

nocy

mistycznej,

oznaczającym

pewną

jeśli

święle

w swoją

t e n obraz

według m n i o —

pewnego t y p u

historii

jest d w o j a k a :

znaku. „Być

stosowanych
symbol

po

symbolem"

przez poszczególnych

będzie

„symbolem

Saussure'a p o p r o s t u nie m a miejsca

epifania,
jest, staje

m i się, ż e

obrębem
o

autorów

czegoś",

czyli

znaczeń

z j e d n e g o e l e m e n t u świata n a d r u g i , „ r e l a c j a z n a c z e n i a " w sensie

europejczyk

terminem filozoficznym

poza

Traktat

t e o l o g i i , c o j e s z c z e p o s t a r a m się n a ś w i e t l i ć . P r z e n o s z e n i e

„ p a r y i elek­

wydaje

pozostać

Eliadego

Eliade.

b ę d z i e „ t y m , co coś o z n a c z a " — b ę d z i e w t e d y b e z u ż y t e c z n y d l a

wiek

ciemną".

nie

opisał

j a k i większość

o n w niej z powszechną dotąd praktyką r o z u ­

subtelności

końcu

„noc

funkcjonowanie

musiałby

gdyby

symbolu jako

w

jedzie d o R o s j i p o wtajemniczenie

religii.

prawosławnej

było równoznaczne z „coś oznaczać". Niezależnie o d niezwykłej

zamykającym

tryczności" —

jest

„nocy"

w. wobec k o n t r r e f o r m a c j i i ro­

1900 r o k u —

Otóż

z

to

Zasługa t e j p r a c y —

religii.

rozróżnień

Rilke, który w

jakkolwiek

oddechu"

Rzeczywistości.

z a w s z e r o d z i się w d o b i e r o z b u j a ł e g o s k r a j n i o

Św.

dzącej

w

przypuszczonie,

i ciemności B o g a

Krzyża

poczucie

muśnięcie

obecnych

racjonalizmu:
od



tak, jak

t u s t w i e r d z i ć , że ó w s y m b o l w o d y ,

refleksji
pierwsze,

Wypadki

z

l i t u r g i i e p i f a n i i C h r y s t u s a w J o r d a n i e , f u n k c j o n o w a n i a w chrześci­
jaństwie

Ale

zracjonalizowania

zaczerpnięty

religijne. Po

się s y m b o l e m " ,
czegoś".

najodleglejsze
nia",

zgęszczenio

W

elementy

w s f e r z e sacrum.

rzeczywistości
d o s t a n i u się w

doskonale

wir sakralny

lecz n i g d y u E l i a d e g o

obrębie

symbolu

Zaś
oddaje

spotykają

świata,, l e c z n i g d y w

„coś

n i e staje
się

sensie

się

często

„oznacza­

a r a c j o n a l n e u j ę c i a t e g o s p o t y k a n i a się są c a ł k i e m

wtórne

m e t o d ę , t z w . a p o f a t y c z n ą , d o c i e r a n i a d o B o g a , t o j e s t też świa­

i d o t y c z ą u m y s ł u b a d a c z a , a n i e r z e c z y w i s t o ś c i , g d z i e d z i e j e się t o

dectwem

r e a l n i e i o d t e g o umysłu niezależnie. T e n e p i f a n i c z n y c h a r a k t e r

stanu

świadomości

religijnej

opoki. G d y

mianowicie

przerost r a c j o n a l i z m u w religii podważa i niszczy symbole, sprowa­

symbolu

dzając j e d o n a i w n y c h przedstawień, pozostają w t e d y p o n i c h zie­

n a u k o w y m , gdyż koncepcja t a pozwala n a zachowanie

jące, c i e m n e j a m y , w których j e d n a k duszo w danej epoce p r a w ­

i tradycyjnego

d z i w i e r e l i g i j n e z a g ł ę b i a j ą się, b y w t e j c i e m n o ś c i r a c z e j , n i ż g d z i e

pojmowaniu

indziej,

n i e m o ż l i w e . B o ileż t o n i e p o r o z u m i e ń p o w s t a ł o w z w i ą z k u z t a k ą

nie

doświadczyć

może.

tego,

czego

żaden

porządek

r o z u m u du,ć

właśnie

dostrzeżony przez
terminu

„symbol"

symbolu jako

„symboliczną"

Eliadego

„znaku

można nazwać

w

obrębie

odkryciem
ważnego

teologii, co,

czegoś", b y ł o b y już

interpretacją

różnych

zjawisk

przy
dłużej

religij-

157

н у c i i t ! Oo s y m b o l i z u j e

t e n a t e n szczegół

gest l i t u r g i c z n y , t e n c z y ów święty? —

ikony, taki

a

taki

podobno pytania od lat

k i c h w o k ó ł d o p o m a g a n i a j e j — w ł a ś n i e ze w z g l ę d u n a n a s w s z y s t ­
kich,

n ę k a j ą s z c z e g ó l n i e p r a w o s ł a w n y c h ze s t r o n y z a r ó w n o i c h s a m y c h ,
j a k i chrześcijan z a c h o d n i c h ; a przecioż o d p o w i e d z i
nie można,

gdyż

daje

świadomości

się

rozłożyć

w

integralność

na aspekty

n a n i e dać

t y c h r e l i g i j n y c h fenomenów

wyznawców



znaczeniowe,

jest

powyższych

uwag

bez

nie

zafalszowań

w ł a ś n i e symboliczna

z

wyłania

stronice

kolega

zilustrują m ą

Eliadego,

odgrywają

Paul

dla teologii

intuicję:

Ricoeur,

podobną,

którego

niektóre

j a k myśl

Eliadego,



rolę i k t ó r y w p o l n i E l i a d e g o p r z y j m u j e , w swej własnej

w r a c a często (i w g m n i e n i e k o n s e k w e n t n i e ) n a pozycję r a c j o n a l ­

się

postawie

daje do myślenia" nie u r z e k a m n i e , j a k o teologa wcale. K r z y ż ozy
Ś w i ą t y n i a n i e dają m i właściwie n i c „ d o m y ś l e n i a " , n i c — w p o ­

zasługa

Eliadego:

zaproponował

o n coś, c o m o ż n a b y n a z w a ć

symboliczną

interpretacji

religii.

Adekwatne

teraz, dochodząc w p e w n e j

do

rzeczy­

r ó w n a n i u z t y m w s z y s t k i m , co m i w ł a ś n i e d a j ą . I j a k r o z u m i e ć t o

c z y n i przecioż

metodę!

urzeczenie myśleniem z a i n s p i r o w a n y m s y m b o l a m i , skoro

fazie a n a l i z y d o

zjawiska,

na filozoficzna

które p r z e d t e m musieliśmy w s t y d l i w i e rozkładać metodą h i s t o ­

w

ryczną, socjologiczną,

Boga

l i t e r a t uroznawczą i t p . n a jakieś c z y n n i k i

poznanie

absolutne".

4

Urzeka

w Delfach: „poznaj

aluzję d o t a j e m n i c y śmierci —
l a s t y k : „ A w w y r a ż e n i u rozumieć

jego

integralności, tożsamości,

i i s t o t y , i , co t u d u ż o m ó w i ć , z a b i j a j ą c j e —

a

właściwie

możemy teraz po­

w i e d z i e ć z a E l i a d c m , a l e i z a ealą t r a d y c j ą : s y m b o l , e p i f a n i a



wynikający
wyprzedza

go też w y r o c z n i a ,

siebie" —

„ z r o z u m i a l e " , m n i e j „ n a i w n o " — jednocześnie j e d n a k odzierając
z całej

5

W

przeciwstawiam podmiot

siebie

się z d a j e ,

t y m p r z e c i w s t a w i e n i u głosi

k o n c e p c j ę p o d m i o t u k o n s t y t u u j ą c e g o się w r a z ze

n a k t ó r e m u s i a ł a się o n a g o d z i ć , jeśli c h c i a ł a z a c h o w a ć

we

wzajemnym

związku —

od

lecz r o z u m i e ją n i e m a l j a k scho­

ze z r o z u m i e n i a p o d m i o t o w i , k t ó r e m u
rozumienie".

się

„znak"

co starożytni c z y t a l i , j a k o

już bez p o p r z e d n i c h rodukcjonizmów, t a ' i b o l e s n y c h d l a t e o l o g i i ,
sensowny

żad­

i n t e r p r e t a c j a s y m b o l i n i g d y nie przekształci

to

zjawisko

„symbol

następna

metodą

w i s t o ś c i s k o n s t r u o w a n i e t e r m i n u symbol

ale w

że

Ricoeur

zrozumieniem,

t e n sposób f a k t y c z n i e

staje

d i a l o g z n a u k ą . T e r a z zaś n a u k o w a a u t o n o m i a t e o l o g i i m o ż e b y ć

n a g r u n c i e f o r m u ł y św. A n z e l m a o ż y c i u z w i a r y w s p ó ł k o n s t y t u -

zachowana.

Dyskursywna, naukowa

u j ą c y m się w r a z ze z r o z u m i e n i e m

pod

miejsca

pewne

badanej

analiza

podprowadza

rzeczywistości

religijnej,

nas

zatrzy­

m u j e się n a p e w n e j g r a n i c y i m i l k n i e , b y m ó g ł p r z e m ó w i ć

„inny

ś w i a t " , s y m b o l — j a k go opisał E l i a d e . Ś w i ą t y n i a , P i s m o n a t c h ­
n i o n e , święty starzec,

Krzyż, sakrament nigdy, m i m o

wielkich

wysiłków zarówno wszelkiej s c h o l a s t y k i , j a k i różnych ateizmów,
n i g d y n i e d a w a ł y się „ p o j ą ć " , z r o z u m i e ć , w y t ł u m a c z y ć . . . J e d y n i e
to podprowadzenie
bolu

stwarza

i z a t r z y m a n i e się d y s k u r s u n a g r a n i c y

pewną

nadzieję

wiary i rozumu. Badacz

na spotkanie,

i to

sym­

autentyczne,

j e s t j a k M o j ż e s z , k t ó r y z b l i ż a j ą c się d o

k r z a k u gorejącego n a p u s t y n i , b y „zobaczyć z j a w i s k o t o w i e l k i e ,
czemu

n i c zgorzeje t e n k r z a k " , usłyszał:

zżuj

z nóg t w o i c h : miejsce

obuwie

„Nie

bowiem,

przystępuj t u ,

na którym

stoisz,

ziemią świętą j e s t . " ( E x . 3, 3 — 5 ) .
ГЛа

uniknięcia

t e r m i n znak

nieporozumień

icł)

nio daje,

więc

nie znajdziemy
„relacji
znak"

należy

też

stwierdzić,

może czasem być s y n o n i m o m eliadowskiego

l u . G d y starożytni mówili

dotyczyć

t o będzie

też

daje

Bóg"

aforyzmu

w t y m wyrażeniu a l u z j i do jakiejś

znaczenia",
raczej

o „znakach, które

wiążącej

dwa

j a k góra, której

elementy.

szczyt

tonie

w

że

symbo­
(bądź

Sartro'a)

autentycznej

Jest

ten

„boski

nieprzeniknionej

według określeń R u d o l f a O t t o . B ę d z i e t o więc s u g e s t i a

zaprasza­

podstawowy

jasnych lub ciemnych.
Na

zakończenie

tam tormin

piękny tekst J u r i j a

„znak"

Łotmana:"

często

W

... treść t y l k o p r z e ś w i t u j e

(liś m e r c a j e t )
sugeruje

tylko

aluzyjnie

1

d a l e j , że s y m b o l

to

i

pamięcią k u l t u r y "

jako

pamięci.
całej

między

chciałbym

jeszcze

poruszyć

Oto

symbolu)

„semiotyczny

pewną

treść".

synchronią

kondensator"

owej

„treści"'!

„tekstu"

sugeruje,

że

t e k s t wiąże w

ja,ki

„treść"

jest

tekstu

znaczeń,

ontologiozny
w

ich

„treścią

łatwo

pojęcie

tekstu",

t y m , co
Tak

(logos).

czy

„sensownym t e k s t o m " , którego
semantyki

„zwykłej",

a t y l k o „ p r z e ś w i t u j e " i t y m r ó ż n i ł b y się o d t e k s t ó w

zwykłych.

W

się

przyznaje

refleksji

całość, c z y l i j e g o s e n s e m

inaczoj, byłby s y m b o l p e w n y m
nie narzuca

status

Podstawowe

t e n sposób więc m a m y

i wprost

z

w s y m b o l u pewne

zagęszczenie zna-

czeń, a n i e rzeczywistości, j a k t o b y ł o u E l i a d e g o .

J e s t t o więc

j a k b y „ m e t a - z n a c z e n i e " ł ą c z ą c o t e k s t s y m b o l i c z n y ze z g ę s z c z o n ą
pamięcią,

kulturą.

D l a t e o l o g i i j e d n a k o w a semiosis
b u j e o n a świata, a nie j o g o
Jednak w
unikany

świata, t o za m a ł o :

potrze­

znaczenia.

teologii t e r m i n

„symbol"

i zawszo też p o j m o w a n y

ciągle j e s t n i e l u b i a n y ,

nie p o e l i a d o w s k u , lecz

z n a l e coś z a s t ę p u j ą c y . J e s t o c z y w i ś c i e p e w n a

j a k p r z e d s t a w i a , się n a d a l r o l a „ s y m b o l i c z n e j

jedno.

przez wyrażenie, a w y ­

(namekajet)

„pośrednik...

somiotyezriej,

Łotman

sens

w

O d r a z u n a s u w a się p y t a n i e , k t ó r e toż m o ż n a p o s t a w i ć

6

szkole

dany

terminy „symbol"

łączy

i k o n i e (i w ogóle

rażenie

jąca n a s d o o d c z y t y w a n i a świętych s y m b o l i bądź wejścia w m i s ­
tyczną ciemność. „ B o s k i e z n a k i " mówią d o nas m o w ą s y m b o l i ,

(intellectus).

T e o r i a s y m b o l i we współczesnej s e m i o t y c e
i

mgle, jest to „wyrażenie niewyrażalnego", „forma j a w n o - s k r y t a "

dwie

kwestie:

nie WG F r a n c j i , która d l a siebie E l i a d e g o

metody"

na polu

niewątpliwie

w mniejszości, a n a w e t

frakcja,

odkryła,

w opozycji

jako

szczegól­

lecz j e s t o n a

7

do

„oficjalnej

d l a n i e j m a c i e r z y s t y m , a więc w e t n o l o g i i ; oraz n a p o l u d l a n i e j

t e o l o g i i " . N p . w i e l k a s y n t e t y c z n a p r a c a Bilans

właściwym, a więc w

w y m i e n i a E l i a d e g o t y l k o r a z , omawiając współczesną psychologię

teologii.

N i o będąc e t n o l o g i e m a n i religioznawcą, będę mógł w pierwszej
kwestii

wypowiedzić

właściwie

pytaniem

Otóż wydaje

t y l k o pewną
do

intuicję,

tej, tak m i

która

niech

sympatycznej

będzie

dziedziny.

m i się, żo w W a s z e j d y s c y p l i n i e n i e z w y k l e

j e s t u t r z y m a ć się n a a u t e n t y c z n e j p o z y c j i E l i a d e g o

ciężko

i nie zbaczać

religii.

Zaś

jeden

z

w i e l k i c h biblistów

teologii

XX

niemieckich,

w.

8

zapytany

przeze m n i e , dlaczego w badaniach b i b l i j n y c h w Niemczech
ma

prawie

śladu

nie t y l k o

Eliadego,

ale R i c o e u r ' a ,

a

nie

nawet

R u d o l f a O t t o , s t r u k t u r a l i z m u , s e m i o t y k i i t p . — zawołał: „i B o g u
dzięki". W

1986 r. uczestniczyłem w s e m e s t r a l n y m s e m i n a r i u m

c i ą g l e n a starą p o z y c j ę s y m b o l u j a k o z n a k u . D a l e j w y d a j e m i się,

t a k otwartego teologa, j a k H a n s K u n g , p t . „Problemy hermeneu­

że d z i e j e

t y k i o d czasu K a r l a B a r t h a i R u d o l f a B u ł t m a n a " , które p r o w a ­

się t a , k d l a t e g o ,

uwypuklić —

oznacza

że p o z y c j a

ta —

j a k t o s t a r a ł e m się

p e w i e n s a k r a l n y r e a l i z m , a w i ę c zakłada-,

dził

on

wraz

b a — w y m a g a w i a r y , a więo jest właściwa raczej teologii. W R u ­

Robinsonem.

munie

otwarci

Eliadem,

odczuwam
badacza.

związanym

raczej
Zaś

użytecznej

w

nikt

teologa
inny

teologii

przecież

z

tradycją

rzeczywistości

pośród

i przez

etnologów

niż

prawosławia,

„obiektywnego"

nie przedstawił t a k

to t a k kluczowej

koncepcji.

To

ze

znanym

Dodajmy,

n a wszelkie

Amerykanie

nowiny,

rewelacje

teologiem


i

w

Jamesem

teologii

rewolucje.

ale

nawet

nowe
wiek,

a

c e n t r a l n y m było
Dominuje

„Hermeneutyka"

pytanie

o

to, jakie

więc socjologia,

z b i e r a w ł a ś n i e t e o l o g i a , a n i e ż a d n a i n n a n a u k a . T o z a ś , że t e o ­

mienia,"

chrześcijaństwa.

l o g i a c i ą g l e s o b i e ze s w ą r o l ą n i e n a j l e p i e j r a d z i o b l i g u j e

kurioza

jak kult

Kung

t z w . Serca

oznaczała

na

Eliadego,

tam

teologii?

Ricoeur'a.

bardzo

Otóż

o d c z y t a n i e c h r z e ś c i j a ń s t w a , k t ó r e m u s i o t w i e r a ć się n a X X

l e c z z chęci p o m o c y c z ł o w i e k o w i , k t ó r e g o p y t a n i a , f u n d a m e i r t a l n o
wszyst-

amerykańskim

że

s e m i n a r i u m t y m a n i r a z u nie padło n a z w i s k o nie t y l k o

podporządkowanie teologii i n n y c h n a u k nio w y n i k a z jej p y c h y ,

158
I

d w a przykłady

wielki

n e g o ujęcia ś w i a t a . J u ż s a m a u r z e k a j ą c a g o s e n t e n c j a
już

drugie,

Możemy

Oto

po

eliadowsku.
Po

pytających.

Niech

pastoralne

funkcje

p o l i t y k a , szukanie



„zrozu­

raz zawołał:

Jezusowego!"

„Są
W

jeszcze

gruncie

takie
rzeczy

I

c h o d z i ł o c h y b a o t o , że n a l e ż y c h r z e ś c i j a ń s t w o o c z y ś c i ć ze s t a r y c h

cja s y m b o l i m i m o wszystko w teologii zachodniej zachodzi, Eiiade

s y m b o l i , n a rzecz pełniejszego sensu i

pozostaje

racjonalności.

C z y j e d n a k t y l k o w t y m k r y j e się n i e c h ę ć d o p o j ę c i a , , s y m b o l "
we

współczesnej

teologii'!

Jeśli c h o d z i o t e o l o g i ę r z y m s k o - k a t o l i c k ą t e r m i n t e n „ s k o m ­
promitował

sic"

w

(z 1 9 0 7 r . ) Pascendi
i

rozumność

jako

kontrowersji

tak

teologii

wiary

pojmowaniu

niedokładnie

„pospolicie nazwanej
W

modernistami.

Encyklika

Piusa X przeciw n i m p r z e c i w s t a w i a pewność

dogmatu

formuły

z

oddającej

symbolem".

protestanckiej,

go

u

jej

modernistów,
przedmiot,

sam.

J e d y n i e w t e o l o g i i prawosławnej, której współcześnie
do

stopnia

rozwoju

do

symbolu,

zachodnich,



jednoczesnym

zakwestionowaniu

samego pojęcia „ s y m b o l " . Z a k w e s t i o n o w a n i e

t o o p i e r a się z n ó w

lecz

przy

0 staro jego pojęcie: j a k o
Oto

że

na

przykład

„znaku

wielce

znać

jakby

daleko

teologii

tęsknotę

czegoś".

inspirujący

dziś

prawosławny l i -

turgista z A m e r y k i , ks. Aleksander Szmeman w licznych pracach

9

d o k t r y n a l n i e nie t a k

drażliwej,

rekonstruujących

autentyczną

teologię

liturgii

prawosławnej

wielkie

w a l c z y z t z w . „symboliczną interpretacją" sakramentów, s y m b o ­

d z i e ł o B u l t i n a m i a , ściślej p r z e z t ę j e g o część, k t ó r ą n a z w a ł o n

l i z m o w i p r z e c i w s t a w i a j ą c realność z j a w i s k d z i e j ą c y c h się w o b r ę ­

sytuacja

symboli

religijnych

została

zaburzona

problemem demitologizacji Objawienia.
dla

mnie

1 0

przez

Jest w t y m programie

jakieś s m u t n e n i e p o r o z u m i e n i e :

niezwykło

wrażliwy,

bie m i s t e r i u m sakramentalnego.
Eucharystia.

Misterium

wprost

n a t c h n i o n y teolog,

znawca

wienia:

„tylko

symbol"

m i t o l o g i i c z a s ó w h e l l e n i s t y c z n y c h n i e w y d o b y ł się z o-

realność

ujętą

w

kreślenia m i t u , j a k o p e w n e j

drugiej

s t r o n y głęboki

r e l i g i j n e j f i k c j i , baśni, k t ó r a

swego



„realność"

T

n i e m o ż e ! M i t , który przecież z n a o n t a k dobrze, n i e m ó w i m u

wystarczalność,

n i c w i ę c e j niż n a s z y m u c z n i o m Mity

uczyniła chlob t y l k o c h l e b e m —

Oto

kilka

zdań

Bultmana:

ze

wspomnianego

Nowy

Testament

Parandowskiego!

„manifestu
zawiera

teologicznego"

prawdę,

która

niezależna o d m i t y c z n e g o światopoglądu; b y ł o b y z a t e m
teologii,
Czy

by

może

wiekowi

chrześcijańskie

chrześcijańskie

kazać

przyjąć

T o jest nonsens

przepowiadanie

zwiastowanie

mityczny

i niemożliwość."

odmitologizować.

ośmielić

światopogląd,

jest

zadaniem

się

dziś

jako

czło­

prawdziwy?

telnego

(...). Z e r o z b i t a z o s t a j e

ny



komunią,

śmiertelne
śmierć

W

w

kuriozum...

i

poniżeniem

wiary

do

poziomu

mechanizmu...

się

zwycięstwie"

raju

inną

Bożą

i n t e l l e c t u s . . . " (s. 1 5 ) .

z

Tak

niż

eliadowska

Bogiem.

właśnie

w

Raju

Odczuwam

i opisu Eliadego,

(s.

23 n.) —

ale c z y

religijne?

cieli, t y l k o Eliadego

u Rieoeur'a,

któremu

Nie

a więc wskazówki filozoficzne,

P o d o b n ą filozoficzną

postawę w y c z u w a m

, , s y m b o l d a j e d o myślenia-...". N i e s t e t y , p o d o b n e

p y t a n i e widać

też u J e a n a D a n i e l o u : „ c o m o ż n a d l a współczesnego
zachować z opowieści o „rajskim w ę ż u " i „ j a b ł k u . . . " .

człowieka"
1 1

P R Ż

Y P I S Y

T e k s t y „ W i e k i e g o poświęconia w o d y "
(w języku
SCS)
w g T r e b n i k , W a r s z a w a 1 9 2 5 , k a r t y 1 8 3 ( n a o d w r o c i e ) d o 192
(odwr.).
2

P o r . n p . j e g o , Sola
9—16).
3

s.

fide

— tol'ko

wlroju,

P a r y ż 1966 (szczeg.

essai

sur Freud,

P . R i c o e u r , Egzystencja
i hermeneutyka,
S. C i c h o w i c z a , W a r s z a w a l i / 7 5 , s. 2 5 1 .
5

P a r i s 1SG5,

wybór

pod red.

życiu, przez

którą
zostaje

p o r . też

s. 1 3 1



rzeczywistości
grzech,

który

jako Bogowio",

grzech

samo­

jest rzeczywistości ż y w e g o , b o
związku. Pełni świata
Bóg

przechadzał

się

wraz

między

jakąś d z i w n ą przyst-awalność o p i s u k s .
w

a l e , spośród współczesnych

o s t r y m sensie

tego

myśli­

współbrzmienia.

ale właśnie o h a r m o n i ę , która „ n i e fałszuje".

„pogodze­
Mógłbym

Simwol
w sisUml
kultury,
w : Trudy
po znakowym
sistemam,
T a r t u 1987. P r z e d r u k o w a n y w t y m zeszycie „Polskiej S z t u k i
Ludowej".
N p . w i e l k i i u z n a n y teolog J . D a n i e l o u , p r z y końcu życia
m i a n o w a n y kardynałem często go c y t u j e .
Praca zbiorowa, w językach n i e m . i franc. Casterman,
T o u r n a i — Paris — H e r d e r K . G. E r e i b u r g / B r . 1970
P o r . Breviarium
fidei,
oprać. J . M . S z y m u s i a k S I , S . G ł o w a
S I , k s i ę g a r n i a ś w . W o j c i e c h a 1 9 6 4 , s. 4 0
P o r . n p . jego pracę programową n a t e n t e m a t :
Neues
Testament
und Mythologie.
Das Problem
der
Entmythologiesierung der neutestamentlichen
Verkundigung,
M u n c h e n 1941, 1985,
P o r . j e g o Au commencement,
P a r i s 1963
Ewcharistija.
Tainatwo
Carstwa,
Paryż 1984
6

7

8

9

1 0

* P . R i c o e u r , De l'interpretation,
s. 5 1 6 . C y t . z a S. C i c h o w i c z e m .

i

w i ę c t e r a z z a r y z y k o w a ć t e z ę , że E l i a d o o p i s a ł n a m r z e c z y w i s t o ś ć
Raju.

1

która
śmier­

Chrystusie

chodzi t u o dalekie podobieństwo czy możliwość

nia" —

Destruk-

M . E l i a d e , Traktat
o historii
religii
(z f r a n c , t ł u m . J . W i e r u s z - K o w a l s k i ) , W a r s z a w a 1966. L i c z n e m i e j s c a , i m p l i c i t e , ale często
i o x p l i c i t e — p o t w i e r d z a j ą t ę t o ż s a m o ś ć , n p . s. 2 3 , 2 5 , 3 2 , s z c z e ­
g ó l n i e b o g a t y t e o r e t y c z n i e j e s t p a r a g r a f 4 8 , s. 1 5 8 — 1 6 1 i i n n e .

i

terminologię:

współobecnośeią,

Szmemana

egzystencji

grzechu

pochłonięta

136, p o d k r . m o j e ,

drzewami...

naszej

Boskim

(s.

cendencji

granicach

w

nieśmiertelne

W m i t a c h w i a r a może znaleźć wskazówkę (intelektualną) o t r a n s ­
życia-,

istotę

śmiertelnym p o k a r m e m

w

wystarczalności p r z e c i w s t a w i o n y
ożywionego

celach

stanowi

polegał n a pokusie „ b y ć

Wypełnienio p o d o b n e g o żądania b y ł o b y w y m u s z o n y m s a c r i f i c i u m

Boga,

uświęcony przez

t o j n i e z w y k l e c i e k a w e j próbie o p i s u świętej

w

byłaby



ten,

i przezwyciężona t a jogo samo­

uczestnictwem

obleka

wane.

mitologii

właśnie

chleb

1 in.).

(s. 1 4 ) .

nowotestamentowej

przedstawić

człowieka, komunią g r z e c h u i śmierci. Ze w

zastosowano

akceptacja

która

pracy

przeciwsta­

n a s z z i e m s k i p o k a r m . . . z n ó w s t a j e się t y m , d l a c z e g o b y ł s t w o r z o ­

„ N a s z e eale myślenie zostało nieodwołalnie p r z e z naukę u f o r m o ­
Ślepa

od

usiłuje

j a k w szystko w świecie, j a k i s a m świat zostaje

zaklętego kręgu fikcyjności przekroczyć k u jakiejś rzeczywistości
Jana

fundamentalnej

misterium sakramentalnym: „że

wcielenie

greckie

swej

wychodząc

12

bogatej

a z

W

Królestwa ,

1 1

1 2

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.