http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4085.pdf

Media

Part of Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.3

extracted text
N
IRENA TURNAU, Skórnictwo

odzieżowe w Polsce XVI—XVIII

Wobec znikomego zainteresowania dziejami naszego rze­
miosła branży skórzanej z uznaniem należy powitać pracę Ireny
Turnau, w której omówiono pracę szewców, kuśnierzy, miechów ników, kaletników i taszników. Autorka zajmuje się tylko skórnictwom odzieżowym, a więc produkcją obuwia, szyciem okryć
skórzanych, wyrobem czapek futrzanych, rękawiczek skórkowych
oraz różnych dodatków do odzieży, jak np. woreczków skórzanych,
czyli mieszków, toreb, sznurowadeł i pasów. Praca składa się
z pięciu rozdziałów: ,,Baza surowcowa", „Szewstwo", „Szycie
okryć futrzanych i czapek", „Drobne rzemiosło skórnicze"
i „Moc produkcyjna", a ponadto z „Wprowadzenia" i „Wniosków
końcowych".
Dociekania swe oparła I . Turnau na ogromnym materiale
faktograficznym, który poddała wnikliwej analizie. Podstawą
badań były przede wszystkim liczne źródła rękopiśmienne
i opublikowane, a ponadto zabytki kultury materialnej i ma­
teriały ikonograficzne. Autorka sięgnęła toż po monografie
poświęcone dziejom rzemiosła, pojedynozym cechom, poszcze­
gólnym miastom oraz określonym regionom kraju. Wykorzystana
też została literatura obca oraz wspólczosna techniczna, podno­
sząca poruszaną w reconzowanej pozycji problematykę
Najobszerniej I . Turnau omówiła szewstwo (s. 35—113), pod­
kreślając przy tym istotny fakt, iż na terenie Polski, na skutek
krzyżowania się wpływów kultury wschodniej i zachodniej,
występowała duża różnorodność typów produkowanego obuwia
(s. 94). Jeśli natomiast chodzi o inne kunszty, to Autorka podała
szereg interesujących danych na temat świadczonych przez nich
usług, których dotychczas historycy rzemiosła w pełni nie do­
strzegli. Są to więc poważne plusy recenzowanej pozycji. Uważam
jednak, żo przy omawianiu bazy surowcowej należało zaniechać
spekulatywnego obliczania rozmiarów produkcji skór surowych,
a natomiast trzeba było wprowadzić do pracy przynajmniej
zwięzłe wiadomości na temat garbowania skór . Gdyby jeszcze
Autorka zrezygnowała z rozszerzania tomatyki swych badań
o ziemie położone poza granicami Polski, a więc o obszar Wiel­
kiego Księstwa Litewskiego, Pomorza Zachodniego, Śląska oraz
ziem będących pod panowaniem pruskim i austriackim, a wyko­
rzystała w większym stonpiu dane z terenu ziem ruskich Korony,
gdzie przede wszystkim krzyżowały się wpływy Wschodu i Za­
chodu, to wówczas cała problematyka badawcza zostałaby
zamknięta w jedną całość i podporządkowana w pełni tytułowi
pracy.
Efektywna byłaby również konfrontacja pewnych wiado­
mości źródłowych z informacjami rzemieślników, celem uściślenia
niektórych problemów technicznych. Przykładem może tu być
sprawa smołowania dratwy czy wkładania drewienka między
podeszwę a podpodeszwę , o czym, niezbyt jasno, mówi się
w recenzowanej pracy na s. 79 i 107.
1

2

wieku, Wrocław 1975, ss. 198.

Podnosząc ten problem, uważam za celowe by tu stwierdzić,
iż nakazem chwili jest dziś jeszcze skierowanie badań etno­
graficznych na przebadanie ważkich problemów tradycyjnego
szewstwa i kuśnierstwa, które dotychczas pozostawały na margi­
nesie tej dyscypliny naukowej, by w przyszłości ułatwić histo­
rykom interpretację tekstów źródłowych.
W pracy nazwy miejscowości należało zaktualizować — nio
Biercza a Bircza, nie Dynowo a Dynów, nie Lisko a Lesko, nie
Czucz a Czudec (s. 121). W przedrozbiorowej Polsce nie było
woj. przemyskiego (s. 155) ani chełmskiego (s. 167), a była
natomiast ziemia chełmska i przemyska (też wymieniona —
s. 167), które wraz z sanocką, halicką i lwowską wchodziły
w skład woj. ruskiego (to wymienione na s. 167). Nie mam
przekonania co do celowości wprowadzenia takich nazw jak,
podaję w pierwszym przypadku, Białostockie, Chełmskie, Ka­
liskie, Krakowskie, Lubelskie, Łęczyckie, Przemyskie, Rze­
szowskie czy Sieradzkie z uwagi na ich nieścisłość.
Mówiąc o podziale wyznaniowym wśród szewców (s. 45),
przykład z prawosławnymi i grekokatolikami najmniej właściwy,
bo w tym wypadku obrządek pokrywał się z przynależnością
narodową, a zatem chodziło o Rusinów czy, używając termino­
logii współczesnej, Ukraińców. Pojęcia te toż nie są w recenzo­
wanej pracy ujednolicono, bo raz mowa o Rusinach (s. 54)
a drugi o Ukraińcach (s. 167); zestawienie ich na s. 121 razem
(,,... nieraz współżyli zgodnie w polskich cechach, np. Rusini
czy Ukraińcy") daje do zrozumienia, że chodzi o odrębne naro­
dowości.
Jeśli natomiast chodzi o fragmenty statutów cechowych,
w świetle których wysunięty został wniosek, iż obowiązywał
zakaz używania skór końskich (s. 16), odnoszą się one do norm
zwyczajowych, obowiązujących wówczas rzemieślników .
Te drobne niedociągnięcia, których nie sposób uniknąć
w pozycji pionierskiej, w niczym nie umniejszają wartości recen­
zowanej pozycji.
Tekst pracy opatrzony został licznymi przypisami, a pod
koniec umieszczono wykaz materiałów rękopiśmiennych oraz
streszczenie w języku angielskim. Przydatny byłby zestaw
wydawnictw źródłowych i wykaz publikacji naukowych oraz
słownik rzeczowy i indeks nazw geograficznych. Szkoda też, że
zabrakło miejsca na umieszczenie ilustracji.
4

Nie ulega wątpliwości, że praca Ireny Turnau będzie punk­
tem wyjścia do dalszych badań nad podniesioną problematyką,
a jako taka stanie się niezbędna nie tylko dla historyków, ale
sięgać po nią będą również archeolodzy i etnografowie.

3

Stanisław

Franciszek Gajewski

PRZYPISY
Drewienko takie, z lipy, wkładano w celu usztywnienia
Problem ten omówiony został odrębnie w pracy I . Turnau,
Garbarstwo na ziemiach polskich w XVI — XVIII wieku, Wroc­ obuwia.
Porównaj treść 8 punktu statutu cechu tkackiego w Cie­
ław 1975, ss. 133.
Dratwę smołowano z dwu względów: ułatwiało to szycie szanowie, w którym istniał podobny w treści passus, zakazujący
i konserwowało ją. Warto też nadmienić, że na końcu, celem w tym wypadku niesienia przez majstra przędzy (S. F. Gajerski,
ułatwienia wkładania jej do otworu, wplatano szczeć z dzika. Statuty cieszanowskiego cechu tkackiego, „Pol. Szt. lud.",
R. X X V I I I , 1974, nr 1, s. 61).
3

1

4

2

EMA MARKOWA, Slovenske ludove tkaniny, Bratislava 1976, ss. 289, ilustr. 228.
Autorka na podstawie wieloletnich badań terenowych,
przeprowadzanych w latach 1939— 1967, w oparciu o zbiory
muzealne oraz dotychczasową literaturę, ilościowo bogatą, choć
186
I

pozbawioną pozycji syntetycznych, stara się w recenzowanej
pracy zarysować niezwykle bogate i wielopłaszczyznowe zjawisko, jakim była słowacka tkanina ludowa na przestrzeni

ostatnich 150 lat. Centralną częścią pracy jest próba regionali­
zacji słowackiej tkaniny ludowej, co poprzedzone zostało ob­
szernymi wyjaśnieniami na temat właściwości surowców, przy­
gotowywania włókna i nici itd. Znaczną część pracy stanowi
omówienie techniki wykonywania tkanin oraz rozważania na
temat ich funkcji.
Autorka zakładając, niewątpliwie słusznie, iż na końcowy
efekt, to jest tkaninę, mają wpływ trzy istotne czynniki: właś­
ciwości materiału, technika wykonania oraz cel wyrobu, w tej
właśnie kolejności omawia zagadnienie. W rzeczowy, zwięzły
sposób przedstawia Marko va trzy podstawowe surowce do wyro­
bu tkanin: wełnę, len i konopie oraz szkicuje drogę, jaka prowadzi
od surowca do produktu finalnego, t j . nici. Udało się autorce
zawrzeć na niewielu stronach bogatą informację popartą cen­
nymi i przejrzystymi rysunkami. Ta część pracy zasługuje na
szczególne uznanie, stanowiąc niezwykle interesujące źródło
dla etnografów', historyków kultury materialnej a także języko­
znawców.
Wykorzystywane przez lud słowacki tkaniny dzieli Markova
wg kryterium przeznaczenia na: tkaniny gospodarcze (derki,
pokrowce, worki, płachty itd.), tkaniny domowego użytku (ob­
rusy, pościel, ręczniki itd.) oraz tkaniny osobistego użytku. Ta
ostatnia kategoria jest szczególnie obszerna, gdyż należą tu
ubiory i stroje kobiet i mężczyzn, tak zróżnicowane na terenie
Słowacji.
Każda z wyodrębnionych przez autorkę kategorii tkanin
odznacza się swoistymi cechami, od różnic w rodzaju materiału
poczynając na zdobnictwie kończąc. Cechy te zostały przekony­
wająco, choć niekiedy zbyt schematycznie naszkicowane.
Zasadnicza część książki — próba regionalizacji tkanin lu­
dowych na Słowacji — w porównaniu z wcześniej omawianymi
fragmentami pracy wypadła blado i nieprzekonywująco. Wy­
nikło to przede wszystkim z braku jednoznacznie przyjętego
zespołu kryteriów. Wiadomo — pisze o tym autorka, że zespół
ten obejmuje zarówno rodzaj materiału, jego szeroko rozumiane
zdobnictwo oraz funkcje tkaniny. Zastosowanie tych wszystkich

kryteriów umożliwiłoby przeprowadzenie sensownej regionali­
zacji. Autorka nie jest jednak w swoich poczynaniach konsek­
wentna, posługuje się kryteriami wymiennie, co prowadzi do
chaosu i sprawia wrażenie, iż regionalizacja dokonana jest
arbitralnie. W rezultacie czytelnik pozostaje w przekonaniu,
iż jedynie pewną informacją, jaką otrzymał, choć poznawczo
mało istotną, bo zbyt ogólną, jest to, iż na północy Słowacji
głównym surowcem do wyrobu tkanin była wełna, ria południu
i zachodzie konopie, a na wschodzie len.
Inne zarzuty, jakie można wobec pracy wysunąć, wynikają
z jej tematycznego zawężenia. Brak tu informacji na temat
charakteru tkactwa ludowego (przemysł domowy czy rzemiosło?),
niewiele dowiadujemy się o roli tej gałęzi wytwórczości w eko­
nomicznym życiu wsi słowackiej, a przede wszystkim nie otrzy­
mujemy informacji na temat obecnego stanu ludowego tkactwa.
Wiadomość, iż po drugiej wojnie światowej było na Słowacji
czynnych ok. 60 tys. tkaczek i tkaczy sugeruje, iż wyrób tkanin
nie należy na wsi słowackiej do odległej przeszłości, być może
jest jeszcze dość żywy. Niewielki rozdział na temat współczes­
nego stanu tkactwa ludowego na Słowacji wraz z choćby naj­
ogólniejszymi informacjami na temat samych wytwórców
wydawał się wskazany. Paradoksalne bowiem, że o technice
dowiadujemy się wiele i w sposób bardzo rzeczowy, a o wytwór­
cach autorka milczy lub ich rolę zbywa ogólnikami.
Oczywiście, powyższe zarzuty nie są w stanie odebrać pracy
podnoszonych uprzednio walorów: jasności wywodów w części
technicznej, rzeczowości oraz przede wszystkim znacznej war­
tości poznawczej. Walory te podwyższa bogata szata ilustracyjna,
na którą składają się liczne rysunki oraz kolorowe i czarno-białe
fotografie. Praca zaopatrzona jest w obszerny słownik użytych
terminów fachowych i nazw gwarowych, bogaty zestaw litera­
tury i streszczenia obcojęzyczne.
Monografia o ludowej tkaninie stanowi cenne źródło do
poznania słowackiej kultury ludowej.
Ryszard Kantor

LIST DO REDAKCJI
O MINIATURACH NA SZKLE

W związku z zamieszczoną w numerze 2 „Polskiej Sztuki
Ludowej" (rok 1976) publikacją Janiny Orynżyny pt. Dewocjo­
nalia Częstochowskie pragnę, jako syn malującej na szkle Marii
z Kellerów oraz brat wspomnianej w artykule Zofii z Mączyńskich Parkitnej, dodać kilka szczegółów. Matka moja, Maria
z Kellerów Mączyńska, będąca żoną introligatora Teodora,
wykonywała miniatury, których kilka przesyłam na załączonym
zdjęciu, a które są w posiadaniu moim i mojej rodziny. Prócz
tego matka wykonywała wizerunki Matki Boskiej Częstochow­
skiej na szkiełkach dużo mniejszych, które wprawiano w złote
pierścionki i sygnety rodzinne herbowe, spotykane dziś jeszcze
w Skarbcu Jasnogórskim. W Muzeum Wojska Polskiego w War­
szawie, prócz wspomnianych miniatur oprawnych w złoto,
można również spotkać miniatury wprawiane w wykonane przez
więźniów pierścienie z włosia końskiego lub chleba. Nabywcami
miniatur na szkle byli jubilerzy z Krakowa pp. Zajączek i Czap­
licki z Sukiennic, jak również poważny zakład jubilerski we
Lwowie, mieszczący się obok kościoła OO. Bernardynów.
Dla pewnego wyjaśnienia chciałbym opisać jak się odbywało
malowanie: linijka z drzewa długości ok. I m a wysokości ok.
3 cm, z czego górna część była nałożona kilka milimetrów woskiem,
do którego przykładało się dane szkiełko (szkła szlifowane
sprowadzane były z Czech). Wówczas następowało malowanie,
w kolejności występujących kolorów, a ostatecznie całe gotowo
szkiełko wyzłocono 14 karatowym zlotem.
Bernard Mączyński
Katowice, dnia 21 lipca 1977 r.

187

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.