http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3946.pdf
Media
Part of Dział informacyjny / Polska Sztuka ludowa - Konteksty1952 t.6 z.2
- extracted text
-
W Y S T A W A SZTUKI L U D O W E J W K A T O W I C A C H
MARIA
Większość organizowanych ostatnio pokazów sztuki
ludowej jest wyrazem tendencji wskrzeszenia i zacho
wania artystycznych zasobów ginącej kultury ludowej
i włączenia ich w nurt współczesnego życia artystycz
nego i gospodarczego. To niezmiernie ważne dla kul
tury naszej zagadnienie było niejednokrotnie przed
miotem gorących dyskusji w kołach fachowych i nau
kowych, poświęcono mu stosunkowo dużo czasu na
konferencji w Jadwisinie w maju r. ub., wreszcie by
ło omawiane na łamach prasy oraz w szeregu publi
kacji naukowych. To też tego rodzaju wystawy ma
jące na celu zobrazowanie tych wysiłków i osiągnięć
wyrastają zgoła z innych założeń, aniżeli retrospek
tywne przeglądy dorobku artystycznego wsi polskiej.
W pokazie tego typu, siłą rzeczy kładzie się nacisk na
jedną czy parę wybranych gałęzi przemysłu ludowe
go, będących w danej chwili pod specjalną opieką,
której celem jest ich reaktywizacja. Wystawione
eksponaty są więc przeważnie materiałem konkurso
wym, bądź też owocem uprzedniej inspiracji popartej
odpowiednią subwencją. Aby wystawa tego rodzaju
była dla przeciętnego widza czytelna i zrozumiała, mu
si mieć pewien zdecydowany układ typologiczny i cza
sowy oraz winna być rzutowana na szczegółowo opra
cowane tło porównawcze i uzupełniona odpowiednim
materiałem ilustracyjnym, któryby dał możność zro
zumienia roli, jaką odgrywała dana forma artystycz
na w całości zdobionego przedmiotu, np. haft czy ko
ronka w stroju — i poznania drogi, jaką przeszedł on do
współczesnych wytworów artystycznych. W tym przy
padku musi być wypracowany szczegółowy scenariusz
Ryc. 1. Czepce szydełkowe
Э6
ZYW1RSKA
wystawy, aby spełniła ona swe informacyjne, a prze
de wszystkim dydaktyczne zadanie w najszerszym te
go słowa pojęciu, co z drugiej strony uwypukli punkt
wyjścia przyjęty przez organizatorów.
Te luźne uwagi nasuwa zorganizowana w grudniu
ub. r^ przez Wydział Kultury i Sztuki Wojewódzkiej
Rady Narodowej, przy dużym poparciu Ministerstwa
Kultury, wystawa sztuki ludowej w Katowicach. Obej
muje ona — jak mówi podtytuł — tkactwo, ceramikę,
haft, koronki.
Pierwsze, pobieżne przejrzenie materiału orientuje
zwiedzającego, że eksponaty pochodzą z dwóch krań
cowych powiatów województwa katowickiego: cieszyń
skiego, leżącego w południowym kącie, obejmującego
teren zamieszkały przez Górali śląskich oraz zawier
ciańskiego na północnym wschodzie, który niedawno
został przyłączony do województwa. Stąd pochodzi
najliczniej reprezentowana na wystawie ceramika
(około 110 okazów z Siewierza i Kromułowa) oraz pa
siaste tkaniny wełniane i lniane (Gołuchowice, Postaszowice i Niegowa); zaś nieliczne okazy haftu, koron
ki oraz pojedyncze okazy odzieży czy rzeźby są z oko
lic podbeskidzkich (Istebna, Jaworzynka, Koniaków).
Oba tereny reprezentowane na wystawie należą do
różnych zespołów kulturowych. Rejon podbeskidzki
z jego bogatą, swoistą kulturą materialną był od daw
na terenem zainteresowań badaczy i doczekał się k i l
ku poważnych publikacji. Już przed wojną poczy
niono tam pierwsze kroki celem przeszczepienia nie
których przejawów sztuki miejscowej na grunt prze-
z Koniakowa,
pow.
Cieszyn, fot. A. Bogusz.
mysłu artystycznego. Przede wszystkim dotyczy to
szeroko rozgałęzionego koronkarstwa, którego różno
rodne techniki reprezentowane były na wystawie nie
kiedy pojedynczymi zaledwie okazami, w postaci l u
dowych czepców i wyrabianych na sprzedaż serwetek
i kołnierzyków. Bez wątpienia, że uszeregowanie oka
zów według technik, tak, jak narastały one w tere
nie, a więc: klockowej, szydełkowej, drutowej, wresz
cie igiełkowej, podobnie jak wydzielenie czepców l u
dowych od robót wykonanych na sprzedaż, dodałoby
jasności ekspozycji. Podkreślałoby to, że droga — od
koronki czepca wykonanej na własny użytek do ser
wetek czy kołnierzyków, produkowanych na sprze
daż — została już odbyta.
To samo da się powiedzieć o hafcie. Pozyskane przez
Wydział wzorniki dokładnie przekopiowane ze sta
rych, które już od dawna są unikatami, pozwalają
ustalić, że stosowanie starych motywów (jak „koro
ny" czy „strómki") panuje tam dotychczas. Jednak wy
stawa nie pokazała nam, czy istnieje w terenie włas
na inwencja hafciarek, jeśli chodzi o interpretację po
szczególnych, starych motywów, szukanie nowych
dróg rozwoju? Poza tym, wysuwa się pytanie, jakie
miejsce w całości hafciarstwa cieszyńskiego zajmuje
jasnobrązowy haft o miękkich liniach (motywy roślin
ne na koszuli z Koniakowa) w stosunku do najbar
dziej typowego czarnego haftu o motywach geome
trycznych?
Ryc. 2. „Gajdziarz" — rzeźba w drzewie wyk. Jan
Michałek z Koniakowa, pow. Cieszyn w 1951 г., fot.
A. Bogusz.
Znajdujące się na wystawie pojedyncze okazy stro
ju tłumaczą w pewnej mierze rolę haftu w ubiorze.
Jednak i tutaj, choć jedno zdjęcie kobiety w szatce
spuszczowej z podaniem krótkiej wzmianki o jej dawności w stosunku do obecnie noszonego stroju uspra
wiedliwiałoby jej pokazanie na wystawie. Podobne
zdjęcia kobiet w kabotkach czy żywotkach rozjaśniły
by w dużej mierze sens ekspozycji, przy czym nazwa
lokalna przedmiotu stałaby się zrozumiała.
Jeśli chodzi o rzeźbę, mamy zaledwie parę okazów.
Miękko modelowany „Gajdziarz" (ryc. 2) Jana Michał
ka z Koniakowa, łyżnik skopiowany według starego
wzoru, oraz dwa talerze rzezane w brązowo barwio
nym drzewie przez Pawła Kohuta (ryc. na okładce)
Występuje tu ciekawa interpretacja nowych tematów
(gołąbki pokoju) obok tradycyjnych motywów (drze
wo życia) z miejscowymi elementami zdobniczymi.
Ryc. 3. Dzban wyk. przez 90-letniego Antoniego
Grzeszczyka z Kromułowa, pow. Zawiercie w 1951 r.
Tkanina pasiasta — wyk. Maria Gołuchowska i Maria
Socha z Postaszowic, pow. Zawiercie, fot. A. Bogusz.
Większość eksponatów z powiatu cieszyńskiego wy
konali członkowie spółdzielni istniejącej w Konia
kowie.
Zupełnie inne są drogi, jakimi okazy z powiatu za
wierciańskiego przywędrowały na wystawę, a także
inna jest ich waga. Tu leży duża zasługa Wojewódz
kiego Wydziału Kultury i Sztuki, który pierwszy za
interesował się tym zupełnie zaniedbanym terenem
i umiał wyciągnąć na światło dzienne idące w zapom
nienie relikty istniejącej tu kiedyś ciekawej ceramiki
i tkactwa. Ostatni garncarze Siewierza przejmujący
swój zawód z pokolenia na pokolenie, jak rodzina
Maltazarów czy Łukasików wykonywali dotychczas
na zbyt jedynie proste miski, donice, czy doniczki na
kwiaty. Dopiero pobudzenie ich do przypomnienia so
bie starych form, dawniej stosowanych, dało niezmier
nie ciekawe wyniki w postaci całej kolekcji wyrabia
nych kiedyś dzbanów, dwojaków czy trojaków, zdo
bionych mis, baniek na kawę, cedzaków czy nawet
specjalnego typu zabawek wyraźnie wskazujących na
97
Ryc. 4. Dzban (z prawej strony) wyk. Tomasz Maltazar z Siewierza. Dzban (z lewej
wyk. Stefan Łukasik z Siewierza, fot. A. Bogusz.
pewne nici wiążące je z ceramiką śląską, np. tzw.
„opiekoce". Jak dalece sprawa była pilna może wska
zać fakt, że jedne z najciekawszych form dzbanów
noszących wyraźne piętno indywidualne wyszły z war
sztatu Antoniego Grzeszczyka z Kromułowa (ryc. 3)
liczącego lat 90, który zmarł w kilka tygodni po wy
konaniu swych ostatnich prac.
To samo da się powiedzieć o warsztatach rodziny
Maltazarów (ryc. 4, 5, 6) i Łukasików (ryc. 4, 7), gdzie
ojcowie pokazali synom różnorodność form i zdobie
nie dopiero, gdy zostali wyraźnie zachęceni do tej pra
cy przez opiekę Wydziału i udzieloną im subwencję
Ministerstwa Kultury i Sztuki.
Ceramika zawierciańska wykonywana jest z gliny
gruboziarnistej polewana przeważnie obustronnie po
lewą brązową i zieloną stosowaną w szeregu odcieni.
Jedynie kilka garnczków Antoniego Grzeszczyka ma
powierzchnię zostawioną w stanie surowym. Najcie
kawsza jest różnorodność form dzbanów o niewiel
kich wymiarach. Jak dzbany tak i miski zdobione są
niekiedy rytym ornamentem linearnym, bądź też ma
lowanym jasną pobiałką o najprostszych liniach fali
stych czy łamanych wzbogacone urozmaiconym pro
filowaniem przez dodanie pewnego rodzaju ryzowania
krawędziom naczyń. Ciekawa jest miska roboty Anto
niego Maltazara (ryc. 6) z wypukłym ornamentem
powstałym z nałożenia gęstej pobiałki.
Według miejscowej tradycji potwierdzonej przez
starych garncarzy dawniej istniało tu szeroko rozwi
nięte gliniane zabawkarstwo w postaci maleńkich
dzbanuszków, kielichów, „opiekoców", skarbonek, czy
kogutów-świstawek.
Ryc. 5. Dzban i misa — wyk. Józef Maltazar z Siewierza. Tkanina pasiasta wełniana
Józefa Biała z Postaszowic, pow. Zawiercie, fot. A. Bogusz.
Э8
strony)
—
wyk.
Wśród zebranych na wystawie okazów mamy moż
ność prześledzenia, jak dawne profile dzbanów zna
lazły zastosowanie w dwuusznych wazonach lub nie
wielkich czarkach bez ucha. Zwłaszcza zasługują na
uwagę wyroby Józefa Maltazara i Stefana Łukasika.
0 ile prace Łukasika cechuje wyraźna pierwotność
formy i ornamentu, o tyle skala Józefa Maltazara zda
je się być bardzo rozległa. Od prostej miski ozdobio
nej spiralną linią jasnej polewy lub czystego w linii
profilu jasnobrązowego dzbana, aż po niezmiernie
szlachetną w kolorze czarkę wykonaną, jako nowy
kształt w garncarstwie z jej skomplikowaną fakturą
powierzchni uzyskanej przez stosowanie różnej gęsto
ści polewy — widzimy szeroką skalę jego możliwości
artystycznych, które niewątpliwie winny zwrócić nań
uwagę organizatorów opieki nad nowoodkrytym ośrod
kiem garncarstwa ludowego.
Tą samą drogą przybyły na wystawę stare zapaski
1 próbki tkanin z trzech wsi zawierciańskich. Część
wystawionych fartuchów, którymi dotychczas jeszcze
okrywają się kobiety z Postaszowic, Gołuchowic, czy
Niegowej — są to nowe tkaniny utrzymane w charak
terze pasiaków o różnej szerokości pasach zbliżonych
w układzie do łowickich czy sieradzkich, jednak o ryt
mice niespokojnej i innym układzie barwnym. Infor
macje z terenu mówią, że ten typ tkaniny jest nowy,
co przy dokładnym prześledzeniu i porównaniu po
szczególnych okazów trzebaby postawić pod znakiem
zapytania. Przeczą bowiem temu niektóre zapaski,
gdzie wśród zróżnicowanej szerokości pasków wystę
puje jeden pasek „drabinkowy", przy czym niezmier
nie szlachetne walory kolorystyczne wskazywałyby na
stare tradycje farbiarstwa roślinnego. Ten sam układ
pasów drabinkowych znajdujemy w ostatnio wykona
nych próbkach opartych o najstarsze wzory znalezio
ne przez miejscowe tkaczki. Tkaniny te charaktery
zuje zasadniczy układ wąskich paseczków o przewa
dze barwy ciemnoczerwonej i czarnej. Zwłaszcza prób
ka wykonana przez Józefę Białą z Postaszowic o wą
skich niemal jednonitkowych paskach w połączeniu
z paskami drabinkowymi oraz jej układ barwny na
suwa wyraźne asocjacje z tkaniną północno-mazowiecką.
Wszystkie tkaniny zawierciańskie są wykonane na
lnianym postawie przetykane wełną własnego przę
dzenia, często przeplatane nicią lnianą. Pomieszanie
z lnem występuje zawsze w tkanych oddzielnie krajkach, którymi obszywa się zmarszczone zapaski. Ma
to swoje usprawiedliwienie w konieczności uzyskania
tkaniny, któraby dała się łatwiej zgiąć zachowując ko
nieczną w tym wypadku elastyczność.
Podobnie, jak ceramika, tkaniny zawierciańskie ce
chuje pewna, pierwotna surowość, jednocześnie pełna
bezpośredniej szczerości. Jej charakter pograniczny
w stosunku do terenów, gdzie tkanina ludowa zanikła
już dawniej, nadaje im jeszcze więcej wagi i zna
czenia.
Nic więc dziwnego, że wydobytymi z ukrycia gałę
ziami przemysłu ludowego zainteresowała się Cen
trala Przemysłu Ludowego i Artystycznego. Jednocześ
nie, znajdujące się na wystawie materiały sygnalizują
badaczom konieczność zwrócenia uwagi na ich war
tość, w całokształcie polskiej sztuki ludowej.
Ryc. 6. Miska i flakon wyk. Antoni Maltazar z Sie
wierza. Tkanina pasiasta wełniana — wyk.
Józefa
Biała z Postaszowic, pow. Zawiercie, fot. A. Bogusz.
Ryc. 7. Flakony — wyk. Stefan Łukasik z Siewierza.
Tkanina pasiasta — wyk. Maria Gołuchowska i Maria
Socha z Postaszowic, pow. Zawiercie, fot. A. Bogusz.
99
W Y S T A W A SZTUKI L U D O W E J WOJEWÓDZTWA
LUBELSKIEGO
ZOFIA
Dnia 15 grudnia ub. r. została otwarta w Lublinie
Wystawa Sztuki Ludowej województwa lubelskiego,
zorganizowana przez Wydział Kultury przy Prezydium
W.R.N. w Lublinie przy współudziale lubelskiego Od
działu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
Wystawa obejmowała różne działy twórczości ludo
wej, a mianowicie: plecionkarstwo, tkactwo i strój
ludowy, koronkarstwo, ceramikę, zabawkarstwo, rzeź
bę, wycinanki, sztuczne kwiaty i pisanki. Eksponaty
w ilości 356 zebrane były z 30 miejscowości wojewódz
twa lubelskiego, zgrupowanych jednak głównie na te
renie 3 powiatów: lubartowskiego, łukowskiego i radzyńskiego, z powiatu kraśnickiego i z Białej Podla
skiej pochodziły jedynie wyroby ceramiczne.
Opisywana wystawa powstała zasadniczo przez ze
stawienie dwóch wystaw regionalnych, które miały
miejsce daleko wcześniej, a mianowicie: Wystawy
Sztuki Ludowej w Lubartowie (lipiec 1951 r.) i Łuko
wie (październik 1951 г.). Z obu tych wystaw napisa
ne zostały obszerne recenzje (Polska Sztuka Ludowa
nr 6/51 i nr 1/52) tak, że po wyeliminowaniu ekspo
natów z tych dwóch powiatów niewiele materiału po
zostaje do omówienia, będzie to przeważnie ceramika
z pow. kraśnickiego i tkactwo z radzyńskiego.
Z powiatu kraśnickiego na wystawę nadesłały swe
wyroby dwa ośrodki garncarskie: Urzędów i Łążek
Ordynacki. Urzędów to stara osada garncarska, liczą
ca dawniej kilkudziesięciu a dziś około dziesięciu garn
carzy, wykonujących różne naczynia użytkowe jak
garnki, „durszlaki", płaskie „wodziaki", z dwoma nie
wielkimi uszkami do noszenia wody w pole itd. Do
swych wyrobów używają garncarze urzędowscy gliny
żelazistej, wypalającej się na czerwono. Wewnątrz
Ryc. 1. „Kierowca przy traktorze" — rzeźba w glinie
wyk. Paweł Witek z Urzędowa, fot. Janusz Świeży
100
CIESLA-REINFUSSOW
A
pokrywają naczynia ołowiowym zielonym szkliwem,
które na zewnątrz obejmuje również szyjkę. Jak in
formują garncarze z Urzędowa robiono też dawniej
u nich i „siwaki", jednakowoż ten sposób wypalania
garnków obecnie zarzucono ponoć z powodu braku
odpowiedniego pieca.
Najwybitniejszymi
garncarzami urzędowskimi są
trzej bracia: Jerzy, Paweł i Stanisław Witkowie, oraz
Antoni Kaniowski. Na wystawie znalazły się prace
wymienionych wyżej garncarzy z wyjątkiem Stani
sława Witka. Wyrabiają oni naczynia użytkowe, ozda
biane skromnym rytym ornamentem oraz tak zw. ga
lanterię ceramiczną w postaci rzeźb o tematyce figu
ralnej. Rzeźby te wykonane w sposób bardzo prymi
tywny nawiązują nieco doi zanikających już dziś zaba
wek dziecinnych, sprzedawanych po jarmarkach i od
pustach. Przedstawiane sceny czerpane są z życia
wsi. Przykładem może być przeładowana trochę rzeź
ba Jerzego Witka, zatytułowana „Oczepiny", gdzie na
małej przestrzeni zgrupowana została wielka ilość
osób, co nie pozwala na skoncentrowanie uwagi na
punkcie centralnym, którym ma być panna młoda
siedząca na dzieży. Przejrzystszą kompozycyjnie jest
jego druga rzeźba p. t. „Garncarz przy pracy". Przed
stawia ona mężczyznę toczącego garnek na kole garn
carskim, podczas gdy siedząca obok kobieta struże
glinę strugaczem. Jest to typowy obrazek z pracowni
garncarskiej, gdzie mąż zajmuje się wytaczaniem na
czyń, w innych zaś pracach pomagają mu członkowie
rodziny, przy czym głównym pomocnikiem jest zwy
kle żona. Prócz kompozycji figuralnych wykonał też
Jerzy Witek kilka płaskich kropielniczek ozdobionych
rytym ornamentem i wypukłym motywem zazwyczaj
figuralnym (treści religijnej) na tarczy do zawiesza
nia. Brat Jerzego Witka, Paweł, będąc sam przodow
nikiem pracy w skupie zboża, chętnie w swych rzeź
bach porusza tematy ilustrujące postęp gospodarczy
wsi dzisiejszej. Na wystawę wykonał np. rzeźbę p. t
„Kierowca przy traktorze" (ryc. 1), czy „Odstawa tucz
nika". Trzeci z grupy garncarzy urzędowskich Antoni
Kaniowski unika raczej scen zbiorowych, chętnie na
tomiast rzeźbi pojedyncze postacie, które umie dosko
nale podpatrzeć i nadać im cechy charakterystyczne
(np. postać „Kułaka", ryc. 2). Prócz postaci ludzkich
rzeźbi Kaniowski również udatne figurki zwierząt.
W odróżnieniu od ceramiki użytkowej z Urzędowa
naczynia z Łążka Ordynackiego zdobione są koloro
wymi polewami. Najtypowszym ornamentem jest jo
dełka, spirala, linia falista itd. Pod względem formy
ośrodek ten charakteryzują naczynia raczej pękate, n i
skie. Kolor naczyń brązowy z tym, że przy dzbanach
i garnkach występuje często biały kołnierz dookoła
wylewu. Wyroby z Łążka Ordynackiego pochodziły
z pracowni Ludwika, Mateusza i Waleni Startków
i
i Franciszka Sikory. Ten ostatni dał wyłącznie tale
rze, na dnie których obok tradycyjnych ornamentów
roślinnych czy zwierzęcych pojawiły się motywy
współczesne jak np. gołąbki pokoju.
Ośrodek garncarski w Białej Podlaskiej reprezento
wały tylko wyroby Kazimierza Rogowskiego, na które
złożyły się trzy, ale za to niezwykle piękne okazy tzw.
„siwaków", a mianowicie dzban, butla na wodę zw.
„wodziakiem" (ryc. 3) i tzw. „szabasówka", t j . duży
garnek dwuuszny (ryc. 4). Powierzchnia ich zdobiona
była ornamentem gładzonym o układzie przeważnie
pionowym. Charakterystyczną cechą dla tych trzech
ckazów jest podział powierzchni naczynia na dwie nie
równe części przy pomocy dwóch rytych linii równo
ległych, przecinających naczynie horyzontalnie. Moty
wy występujące na naczyniach są przeważnie geome
tryczne: linia prosta łamana, falista, spiralna, w gór
nej zaś części brzuśca wykonane są motywy wachlarzowate, przypominjące schematycznie potraktowane
sylwetki roślin. Całość jest niesłychanie szlachetna
i sharmonizowana, co podnosi jeszcze i ciekawy kolor
wypału, dający w efekcie czarny czerep ze srebrzy
stym, połyskującym ornamentem.
Wyroby tkackie, pominąwszy te, które już były oma
wiane w recenzjach z wystawy w Lubartowie i Łuko
wie ograniczają się do 10 okazów z pow. radzyńskiego.
Składały się na nie trzy kilimy wełniane, trzy narzuty
craz 4 spódnice lniane. Kilimy radzyńskie charakte
ryzują szerokie pasy podłużne tkane splotem rządko
wym (w „drelich"), przy czym osnowę stanowi len, zaś
wątek wełna. Pasy są zazwyczaj w dwukolorach mniej
więcej 8 — 10 cm szerokości. Czasem szersze pasy są
oddzielone od siebie drobnymi % cm szerokości paseczkami białymi i czarnymi. Takim właśnie był kilim
utkany przez Stefanię Kądracką z Jabłonią (gm. Ja
błoń) w 1925 г., w którym szerokie na 10 cm pasy gra
natowe oddzielone były od 12 cm pasów popielatych
wąskimi (Vz cm) paseczkami białymi i czarnymi. K i
limy te dla uzyskania odpowiednich wymiarów są zeszywane przez środek z dwóch części. Ulubionymi ko
lorami występującymi w kilimach radzyńskich są ze
stawienia koloru czerwonego — amarantowego („bu
raczkowego") z zielonym lub szafirowym.
Ryc. 2. „Kułak" — rzeźba w glinie wyk. Antoni Ka
niowski z Urzędowa w 1951 r. fot. Janusz Świeży.
twórczości artystycznej województwa lubelskiego. Bra
ki jej zarysowują się w sposób wyraźny, gdy zgroma
dzone na wystawie eksponaty zestawimy z tymi, które
znalazły się na poprzedniej wystawie, urządzonej
w Lublinie w r. 1949.
Trzy z wystawionych lnianych spódnic były tkane
w kratkę biało-czarną, czwarta zaś w czerwono-czar
ną. Pierwsze z nich są starsze, pochodzą z pierwszych
lat bieżącego stulecia, podczas gdy ostatnia robiona
była po I wojnie światowej. Spódnice te układane są
we fałdy. Niekiedy posiadają dołem naszyty pas z tej
samej materii tylko ciętej ze skosu dla uzyskania lep
szego efektu, albo czarną, jedwabną, kupną tasiemkę
szerokości około 1 cm. Spódnice te wykonały Stefania
i Małgorzata Kądrackie z Jabłonią.
Jak wynika z powyższego przeglądu omawiana wy
stawa w słabym tylko stopniu dawała obraz ludowej
Dział
1
ilość
eksponatów i
ilość
j
powiatów
Obok kilimów na wystawie znalazły się trzy narzu
ty lniane w kratę tzw. „płachty" wykonane w „pojedynk", tzn. splotem płótna, o barwach bardziej sto
nowanych niż to miało miejsce w kilimach. „Okna"
krat o boku około 15 cm wypełnione bywają bądź tzw.
„pepitem", czyli drobną krateczką, bądź są gładkie
jednokolorowe. Narzuty wykonała tkaczka Maria Nie
dzielska z Jabłonią (gm. Jabłoń) w latach 1936 i 1938.
1951
ilość
j
eksponatów I
1949
Plecionkarstwo
8
4
14
1
Tkactwo i strój
53
7
71
3
1
-*-»
W
'O 'C
?
" a
Ceramika
-98 -5 1444
Zabawkarstwo
33
3
59
2
Rzeźba
3
3
11
1
Wycinanki
13
1
23
1
Sztuczne kwiaty
_
13
2
Pisanki
20
-
17
1
Koronkarstwo
razem
228
2
4
356
101
Porównując ogólne liczby eksponatów widzimy, że
ilość okazów zgromadzonych na wystawie w r. 1951
była w stosunku do roku 1949 większa o 128 pozycji,
niemniej jednak na pierwszej wystawie reprezentowa
nych było 12 powiatów, t j . całe województwo z -wy
jątkiem pow. hrubieszowskiego i bialskiego, materiał
pochodził z 38 miejscowości, rozrzuconych po różnych
częściach województwa, podczas gdy na wystawie
ostatniej eksponaty zebrane były w 30 miejscowo
ściach, zgrupowanych w 4 zaledwie powiatach (o ile
pominiemy Białą Podlaską skąd pokazano trzy garnki
gliniane jednego autora). Powiększenie ilości okazów
na wystawie w r. 1951, powstało więc nie przez roz
szerzenie rzeczowego i terytorialnego jej zasięgu, ale
głównie przez nadmierne pod względem cyfrowym
eksponowanie pewnych ośrodków (np. 49 garnków
z Lubartowa, 53 z Łukowa), które na tego rodzaju wy
stawie powinny być pokazane w wyborze, ogranicza
jącym się do najtypowszych i najlepszych wytworów
z punktu widzenia ich wartości artystycznych.
W związku z podkreślanym wyżej brakiem równo
wagi w kompozycji wystawy powstały olbrzymie, n i
czym nieumotywowane luki, jak np. zupełny brak haf
tów biłgorajskich i włodawskich, ceramiki z pow. za
mojskiego i chełmskiego i wielu innych. Listę tych
braków możnaby przedłużyć, ale to w tej chwili mi
jałoby się z celem. To co powiedziano dotychczas wy
starczy, aby uzasadnić stwierdzenie, że wystawa nie
charakteryzowała należycie ludowego dorobku arty
stycznego województwa lubelskiego, była bowiem zbyt
fragmentaryczna i zestawiona w sposób przypadkowy.
Ryc. 3. „Wodziak" — naczynie na wodę wyk. Kazi
mierz Rogowski z Białej Podlaskiej, fot. Janusz Świeży.
Ekspozycja wystawy pomyślana według układu te
rytorialnego (powiatami) została konsekwentnie prze
prowadzona jedynie w dziale tkanin, już w wyrobach
garncarskich przejrzystość układu została tu i ówdzie
zmącona.
Zwiedzając wystawę odnosiło się wrażenie, że zor
ganizowana ona została w pośpiechu, bez czasu do
namysłu i należytego przygotowania w terenie. Jeżeli
tak było istotnie, to oczywiście wiele niedociągnięć
będzie usprawiedliwionych. Niemniej zostanie jeszcze
kwestia otwarta, dlaczego nie rozplanowano przygoto
wań do wystawy w sposób taki, ażeby się to nie odbi
ło ujemnie na jej ostatecznym wyniku.
Ryc. 4. „Szabasówka" garnek dwuuszny wyk. Kazi
mierz Rogowski z Białej Podlaskiej, fot. Janusz Świeży.
102
SPRAWOZDANIE Z W Y S T A W Y SZTUKI L U D O W E J
P O W I A T U NOWOSĄDEGKIEGO
ELEONORA
Dnia 16 grudnia 1951 roku została otwarta Wysta
wa Sztuki Ludowej w Nowym Sączu. Inicjatorem
i organizatorem jej był Wydział Kultury Prezydium
Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie, który ko
rzystał z pomocy naukowej Zakładu Badania Plasty
ki, Architektury i Zdobnictwa Ludowego Państwowe
go Instytutu Sztuki.
Celem wystawy było pokazanie pozytywnych war
tości plastycznej twórczości ludu nowosądeckiego,
w szczególności zaś sztuki, która jest wyrazem no
wych potrzeb i nowych zastosowań.
Wystawę poprzedził konkurs, na który artyści do
starczyli własne prace bądź dawne, bądź nowe, spe
cjalnie w tym celu wykonane. Jury konkursowe, do
którego weszli przedstawiciele Ministerstwa Kultury
i Sztuki, Państwowego Instytutu Sztuki, Prezydium
Wojewódzkiej Rady Narodowej, Prezydium Miejsco
wej Powiatowej Rady Narodowej, Centrali Przemysłu
Ludowego i Artystycznego, oraz Muzeum Ziemi Sądec
kiej — nagrodziło 155 eksponatów z zakresu: hafciarstwa, ceramiki, malarstwa, rzeźby w drzewie. Przy
znawane nagrody pochodziły z funduszów Minister
stwa Kultury i Sztuki (6.500 zł) i Prezydium Woje
wódzkiej Rady Narodowej w Krakowie (3.600 zł).
JANIKOWSKA
Po konkursie urządzono wystawę. Mieściła się ona
w świetlicy Powiatowej Rady Związków Zawodowych,
gdzie zajmowała dwie niewielkie sale, w których zgro
madzono 139 eksponatów pochodzących z miejscowo
ści: Podegrodzie, Litacz, Brzyna, Stary Sącz, Łącko,
Juraszowa, Piorunka, Olszana, Czerniec, Wola Brzyńska i Krynica.
Jasne, dobrze oświetlone sale oraz estetyczne roz
mieszczenie eksponatów robiły przyjemne wrażenie na
zwiedzających.
Głównymi działami wystawy były: hafciarstwo, ce
ramika i obrazy na szkle, słabo natomiast reprezento
wana była rzeźba w drzewie i obrazy malowane na
papierze.
Z dziedziny haftu białego pokazano 10 eksponatów
pochodzących z Podegrodzia, Łącka, Litacza i Brzyny.
Były to bogato haftowane koszule męskie i kobiece
szyte z białego „przedniego" płótna fabrycznego. Ko
szule zdobił haft wypukły (ryc. 1) o gęstym wzorze
roślinnym znajdującym się na kołnierzyku, gorsie,
przyramkach i mankietach. U koszul kobiecych za
miast kołnierzyka często spotyka się haftowane i suto
marszczone krezy. Taki sam haft jak na koszulach
występuje na batystowym fartuchu kobiecym. Prócz
103
koszul wystawiono również ich fragmenty jak zdobio
ny kołnierzyk lub komplet haftów do koszuli męskiej.
Nowsze koszule zdobione są zarówno haftem wypu
kłym jak i stebnowaniem, wyszywanym na kołnierzy
ku i mankietach.
Obok haftu białego spotyka się także tą samą tech
niką wykonany haft czerwony (ryc. 2), którym w oko
licy Podegrodzia i Litacza zdobiono koszule kobiece,
męskie oraz chustki czepcowe.
Szerokie zastosowanie w zdobnictwie stroju z okolic
Sącza znajduje haft wielokolorowy
wykonywany
głównie ściegiem łańcuszkowym przy użyciu tzw. „kordonka", jedwabiu, lub wełny. Spotykamy się z nimi
na ubraniach wierzchnich. W stroju męskim haftami
kolcrcwymi zdobione są sukmany i spodnie noszone
przez rądeckich Górali i Lachów, lachowskie kaftany,
w kobiecym zaś podegrodzkie katany, zapaski i now
sze gorsety.
Ryc. 2. Czerwony haft przy koszuli kobiecej. Podegro
dzie, pow. Nowy Sącz, wykonawca nieznany.
Fot. Stefan Deptuszewski.
Pięknym przykładem haftu wykonanego barwną ni
cią wełnianą była na wystawie „gurmana" (sukmana)
z okolic Łącka szyta z brązowego samodziałowego suk
na, ozdobiona na kołnierzu, wzdłuż rozcięcia na pier
siach, przy mankietach i u nasady fałdów bocznych,
szerokimi szlakami haftu głównie łańcuszkowego w ko
lorze czerwonym i granatowym. W stroju Lachów
z okolic Podegrodzia występują hafty wykonane kordonkami o barwach jaskrawych: żółtym, zielonym,
czerwonym, pomarańczowym itp. Technika haftu rów
nież przeważnie łańcuszkowa z drobnymi fragmenta
mi wyszywanymi ściegiem „Janina" i gałązkowym.
Przeważające motywy to linia falista z małymi elipsowatymi wypełnieniami w zakolach, łuki czy jedno
stronna pętlicowata plecionka z tzw. w gwarze miej
scowej „ogóreckami". Prócz tego w rogach na połach
kaftana występują stylizowane motywy roślinne. Bar
dzo interesująco przedstawiają się ozdoby haftowane
poniżej przyporów spodni lachowskich tzw. „błękici"
(ryc. 3). W przeciwieństwie do rozbudowanych parze-
Ryc. 3. Haft na „blękiciach" (spodniach) z Podegrodzia, pow. Nowy Sącz, fot. Stefan Deptuszewski.
Ryc. 4. Okładka do albumu wyk. Katarzyna Sikora, Podegrodzie, pow. Nowy Sącz, fot. Stefan
Deptuszewski.
•
Ryc. 5. Gorset typu nowszego, wyk. Rozalia Pierzchała. Brzyna, pow. Nowy Sącz.
Ryc. 6. Gorset z ostatnich czasów, wyk. Aniela Pierzchała. Brzyna, pow. Nowy Sącz, fot. Stefan
Deptuszewski.
nic podhalańskich, czy pętlicowatych kompozycji wy
stępujących w Gorcach, wyszywki sądeckie posiadają
wyraźny kształt serca o zamkniętym dekoracyjnym
konturze, przedzielonego w pośrodku pasem pionowym
na dwie połowy, z których każda wypełniona jest mo
tywem roślinnym przypominających kwiat stokrotki.
Mctywy i techniki hafciarskie, czerpane z zanikają
cego ubioru ludowego, znajdują dziś nowe zastosowa
nie na serwetach, makatach, obrusach i okładkach
do albumów, haftowanych przez wiejskie artystki.
Serwetki i obrusy haftowane na samodziałowym płót
nie posiadają zazwyczaj wzdłuż brzegów motywy pa
sowe przeniesione z lampasów na kaftanach względ
nie z „błękici", w rogach umieszczone są wspomniane
wyżej kompozycje roślinne występujące na kaftanach
męskich czy katanach kobiecych. Niektóre z przed
stawionych na konkurs serwetek raziły swym prze^
ładowaniem i brakiem przejrzystości w kompozycji.
Bardzo wierne, jeśli chodzi o zachowanie charakteru
haftów lachowskich były okładziny do albumów
(ryc. 4) i makatka wyszywane na granatowym suknie
przez Katarzynę Sikorę z Podegrodzia.
L/C. 7. Dzbanek wyk. Józef Biliński. Stary Sącz. fot.
Stefan Deptuszewski
Zjawiskiem nowszym w hafciarstwie sądeckim są
kobiece chustki na głowę zrobione z czarnego jedwa
biu lub cienkiej materii wełnianej, ozdobione po kra
jach szlakiem haftu płaskiego o motywach naśladują
cych wzory kwiatowe z drukowanych chustek fabrycz
nych. Kilka przykładów tego rodzaju wykonały na
konkurs Józefa Szewczyk ze Starego Sącza, Wiktoria
Janczura z Łącka i Zofia Fryzowicz z Litacza.
Osobną dziedziną haftów jest w Sądecczyźnie haft
koralikowy stosowany do przyozdabiania gorsetów
aksamitnych noszonych tu w kolorach czarnym i rza105
dziej granatowym. Dołem wzdłuż krawędzi gorsetu
dc-szyty jest rząd mniejszych lub większych kaletek,
kształtu owalnego lub trapezowatego ułożonych w ten
sposób, że każda następna zachodzi nieco na poprzed
nią. Zdobiący gorsety koralikowy haft początkowo
był bardzo subtelny o małej ilości kolorów i ograni
czał się do dwóch niewielkich bukiecików wyszywa
nych na przodach gorsetu i jednego z tyłu w pośrod
ku pleców. Bukieciki, złożone z kwiatów ujmowane
abstrakcyjnie, wyszywano dawniej koralikami prze
świecającymi co w znacznym stopniu łagodziło pstrokaciznę haftu. Z czasem skromne motywy kwiatowe
zaczęły się rozrastać, wypełniać coraz szczelniej po
wierzchnię gorsetu nabierając równocześnie form bar
dziej zbliżonych do natury. Równocześnie dawne ko
raliki zostają zastąpione przez paciorki nieprzeźroczy
ste o barwach jaskrawych. Wzór wykonany takimi
koralikami staje się bardziej kolorowy i traci dawną
szlachetność zarówno formy jak i barwy (ryc. 5). Drob
ne kwiatki wyszywano koralikami również na kalet
kach. W najnowszych gorsetach haft koralikowy za
stąpiony został haftem płaskim, wykonanym przy po
mocy kolorowych jaskrawych nici jedwabnych. Gor
sety takie zaczęto szyć w czasach okupacji niemieckiej,
kiedy odczuwano brak szklanych paciorków. W hafcie
jedwabnym zachowane zostały dawne zasady kompo
zycji wzoru, jednakowoż inna technika wykonania
przyczyniła się do poważnej zmiany ogólnego charak
teru całej dekoracji (ryc. 6).
Ryc. 8. Skarbonka gliniana w formie barana wyk.
Józef Biliński. Stary Sącz, pow. Nowy Sącz. fot. Ste
fan Deptuszewski.
Bogato reprezentowany był dział ceramiki (63 sztu
ki). Złożyły się nań wyroby Wojciecha Błaszczyka
z Podegrodzia i Józefa Bilińskiego ze Starego Sącza.
Bardziej interesującymi, zarówno ze względu na róż
norodność przedmiotów jak i ich zdobienia, były wy
roby Bilińskiego. Wykonał on szereg naczyń użytko
wych i przedmiotów galanterii ceramicznej. Wśród
naczyń użytkowych widzimy garnki, dzbanki, dwoją-
Ryc. 9. Bania gliniana do zdobienia dachów
wyk.
Józef Biliński. Stary Sącz pow. Nowy Sącz. fot. Stefan
Deptuszewski.
Ryc. 10. Dzbanek, wyk. Wojciech Błaszczyk. Podegro
dzie, pow. Nowy Sącz. fot. Stefan Deptuszewski.
T ч"
106
różnicę zarówno w doskonałości technicznej, jak i bo
gactwie wykonywanych form czy motywów zdobni
czych. Wyroby Bilińskiego to przykład produkcji ma
łomiasteczkowej opartej na XIX-wiecznych tradycjach
rzemieślniczych, którym nie potrafi jeszcze dorównać
Błaszczyk — garncarz wiejski.
W dziale malarstwa na szkle wystawiono 19 obra
zów malowanych przez Jana Jachimka z Tylmanowej,
ucznia szkoły przemysłu artystycznego w Zakopanem,
7 wykonanych przez młodzież uczęszczającą na kurs
prowadzony w Łącku przez Helenę Roj-Kozłowską,
oraz 1 pracę Leona Potońca z Olszany.
Ryc. 11. Obraz na szkle: „Badanie lekarskie na wsi"
wyk. Jan Jachimek z Tylmanowej, pow. Nowy Sącz,
fot. Stefan Deptuszewski.
ki, misy itp. Ze względu na odmienną formę zwracają
uwagę trzystronnie spłaszczone dzbany tzw. „bacow
skie" służące do noszenia mleka z szałasów, oraz misy
0 brzegach ukośnie rozchylonych tzw. „orawki".
Naczynia zdobione są piękną polewą w kolorze brą
zowym lub ugru jasnego, bywają zaś i takie, które
mają obydwa kolory polewy rozłożone w ten sposób,
że np. szyjka dzbanka jest koloru brązowego, reszta
zaś we wspomnianym kolorze ugru jasnego. Naczynia
są bogato zdobione bądź malaturami, bądź rytem,
względnie jednym i drugim (ryc. 10). Ryt występuje
zwykle w układzie pasowym, okalającym naczynie.
Ozdoby malowane mają układ pasowy złożony prze
ważnie z elementów geometrycznych, podkreślający
kształt naczynia. Motywy roślinne występują najczę
ściej na brzuścu.
Obrazy Jachimka przedstawiają w różnych ujęciach
zagadnienie postępu gospodarczego i kulturalnego wsi
jak np. zakładanie na wsi instalacji elektrycznej, lub
badanie lekarskie (ryc. 11), pracę robotnika (górnik
przy pracy), czy chłopa (przewoźnik, prządka, kopanie
ziemniaków, zbiór owoców itp.). Niektóre jego obraz
ki zdradzają wpływ zakopiańskiej produkcji pamiąt
karskiej jak np. obrazek przedstawiający drzewo
z ptaszkami wyraźnie zapożyczony z obrazków na
szkle malowanych w Zakopanem przez uczniów M i
klaszewskiego.
Leon Potoniec dał jeden obraz zatytułowany „Fian
6-letni", przedstawiający kobietę-murarkę zatrudnio
ną przy odbudowie Warszawy. W obrazie tym poza
aktualną tematyką świadczącą o postępującym wyro
bieniu społecznym i politycznym na naszej wsi zwraca
•i
Na misach i „makutrach", t j . dużych donicach, słu
żących do ucierania maku, wykonywane są na dnie
motywy ośrodkowe często składające się z układu kół
koncentrycznych, na ściankach zaś motywy pasowe.
W niektórych naczyniach stcsuje Biliński do zdobie
nia barwnymi polewami tzw. technikę „fladerkowania", podobną do tej jaką spotykano pod koniec ubie
głego wieku w Brzostku i Kołaczycach i).
Z galanterii ceramicznej Bilińskiego wystawiono
skarbonki m. in. o formach zoomorficznych (ryc. 8),
małe figurki zwierzęce stanowiące zabawki dla dzieci
1 banie o pięknej polewie zdobione rytem, służące do
przystrajania szczytów domów (ryc. 9).
W wyrobach przedstawionych na konkurs Biliński
starał się dać przegląd typów znanych z dzisiejszej
praktyki, oraz form jakie zapamiętał z pracowni ojca.
Niestety nie wszystkie z tych form zostały przez nie
go uwzględnione, brak było np. mis o pięknych sercowatych motywach malowanych, których rysunki pu
blikuje Udziela w swym artykule poświęconym zdob
nictwu ludowemu w Sądecczyźnie ) .
Wyroby drugiego garncarza, Wojciecha Błaszczyka
(10 eksponatów) były na ogół mniej ciekawe. Składały
ną na nie naczynia użytkowe, jak garnki, dzbanki,
dwojaki i doniczki, pozbawione ozdób malowanych,
polewane na jeden kolor — ciemno brązowy. Niektó
re z nich zdobi pasowy ryt geometryczny obiegający
górną część brzuśca (ryc. 10).
Porównując produkcję obu ośrodków garncarskich,
z których jeden znajduje się w małym miasteczku,
a drugi w niezbyt odległej wsi, spostrzegamy dużą
2
Ryc. 12. Obraz na szkle: „Murarka przy pracy" wyk.
Leon Potoniec z Olszany, pow. Nowy Sącz, fot. Stefan
Deptuszewski.
107
uwagą dobra technika wykonania obrazu. Autor od
rzuca tu zupełnie zwykłe w obrazach na szkle kontu
rowanie, maluje techniką światłocieniową o bardzo
subtelnych przejściach kolorystycznych (ryc. 12).
Siedem obrazów na szkle wybranych spośród prze
szło dwudziestu wykonanych na kursie prowadzonym
przez Roj-Kozłowską wiąże się z tematyką życia wiej
skiego częściowo tradycyjną („Juhas") częściowo
współczesną. Wśród tych ostatnich zwracają uwagę
obrazy, w których tematyce znalazło wyraz ważne
dziś zagadnienie sportu wiejskiego (np. „Kolarze" wyk.
przez Stanisława Turka, lub „Gra w piłkę" Stanisła
wa Cebuli).
Dział malarstwa uzupełnia kilka obrazów malowaświetnym na owe czasy uwieńczeniem były „Opisy
te, których tematem jest willa, ulica, stacja kolejowa,
panorama Krynicy wypożyczone zostały ze zbiorów
miejscowego muzeum.
Ostatnim wreszcie działem były wyroby z drzewa,
na które składały się ptaszki na gałązkach jaskrawo
malowane, biały gołąbek, oraz głowa turonia.
W związku z wystawą wydany został katalog opra
cowany przez Mieczysława Bieszczanina i Romana
Reinfussa.
PRZYPISY
1. Irena Bojarska: „Naczynia gliniane z Brzostka",
„Polska Sztuka Ludowa", r. 1951, Nr 6, str. 174 i nast.
2. Seweryn Udziela: Kilka słów o strojach, budow
lach, sprzętach i naczyniach w Sądecczyźnie", „Lud",
с. X, str. 427—429.
K A T A L O G ZABYTKÓW SZTUKI W P O L S C E
JERZY
Sprawa inwentaryzacji zabytków była od wielu lat
zagadnieniem wysuwanym na czoło zadań stojących
przed badaczami polskiej sztuki. Począwszy od
XIX-wiecznych wysiłków w tym kierunku, których
świetnym na owe czasy uwieńczeniem były „Opisy
Zabytków Starożytności w Królestwie Polskim" Ka
zimierza Stronczyńskiego !), każde pokolenie polskich
historyków sztuki postulowało i podejmowało akcję
zmierzającą do przeprowadzenia wyczerpującej, nau
kowej ewidencji zabytków polskiej kultury artystycz
nej '-). Wyrazem tego były liczne postanowienia szere
gu zjazdów naukowych, od uchwały Komisji Historii
Sztuki Polskiej Akademii Umiejętności z r. 1887 po
cząwszy, skończywszy na rezolucji ogólnopolskiej kon
ferencji historyków sztuki w r. 1945 ) . Systematyczną
realizację tych postulatów podjął przed pierwszą woj
ną światową Stanisław Tomkowicz, publikując w Te
ce Grona Konserwatorów Galicji Zachodniej inwen
tarze powiatów: krakowskiego, gorlickiego i grybowckiego, i stwarzając tym samym prototyp nowoczes
nego, polskiego inwentarza topograficznego zabytków,
opartego w głównej mierze o wzory analogicznych
wydawnictw niemieckich. Podjęta po r. 1918 akcja
przez długi czas nie wychodziła poza ramy postula
tów i opracowywania instrukcji, aż do utworzenia
w r. 1929 Centralnego Biura Inwentaryzacji Zabyt
ków, którego owocem działalności — poza licznie zgro
madzonymi materiałami archiwalnymi w postaci zdjęć
fotograficznych i pomiarowych — stały się dwa opu
blikowane tomy obejmujące powiaty nowotarski
i rawEko-mazowiecki. Wydaniu następnych, już czę
ściowo przygotowanych, przeszkodziła wojna.
3
Wyrazem lekceważenia przez Państwo opieki nad
zasobami kultury narodowej były skromne sumy przy
znawane v/ okresie dwudziestolecia na akcję inwen
taryzacyjną, co w praktyce uniemożliwiało prowadze
108
ŁOZIŃSKI
nie tych prac na szerszą skalę. Poważną trudność sta
nowił również brak liczniejszej, wykwalifikowanej ka
dry pracowników terenowych. Pełne znaczenie tego
przedsięwzięcia doceniono dopiero po wojnie, podej
mując już w r. 1945 prace przy inwentaryzacji w nie
spotykanym dotąd rozmiarze. Jako kontynuacja roz
poczętej już dawniej serii wydawniczej ukazał się w r.
1948 jej tom I I I — powiat żywiecki, w opracowaniu
J. Szabłowskiego, a w r. 1950 tom IV, powiat piotr
kowski, jako praca zbiorowa obozu studentów historii
sztuki, który to obóz miał jednocześnie za zadanie wy
kształcenie kadr przyszłych, samodzielnych inwenta
ryzatorów.
j
Jednocześnie jednak przygotowany został projekt,
opracowane ogólne zasady i naszkicowany program
organizacji pracy nad innym wydawnictwem nowego
typu *). Dotychczasowy inwentarz topograficzny za
wierający w obszernych tomach poświęconych poszcze
gólnym powiatom dokładne opisy wszystkich zabyt
ków, opisy oparte na autopsji i na możliwie komplet
nie wykorzystanym materiale bibliograficznym, archiwrlnym i ikonograficznym!, wymagał kilkuletniej pra
cy na realizację jednego tomu. Doceniając też jego
pełną i niczym niezastąpioną wartość naukową, po
stanowiono w 1945 г., ze względu na szereg palących
potrzeb naukowych, konserwatorskich czy administra
cyjnych przystąpić do sporządzania mniej szczegóło
wego, a łatwiejszego do szybkiej realizacji katalogu
zabytków.
1
Wydane ostatnio przez Biuro Inwentaryzacji Zabyt
ków przy Ministerstwie Kultury i Sztuki pierwsze ze
szyty Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce 5) otwie
rają monumentalną serię, która w przyszłości ma objąć
swym zasięgiem całą Polskę. Opracowany przez J.
Szabłowskiego na podstawie długoletnich doświadczeń
inwentaryzacyjnych typ katalogu stanowić będzie nie-
wątpliwie doskonały wzór dla wszystkich dalszych ze
szytów tego wydawnictwa. Jest on wynikiem żmud
nych prac terenowych zespołu inwentaryzatorów i fo
tografów, dużego wysiłku redakcyjnego i wydawni
czego. Nie będąc inwentarzem szczegółowym zawiera
katalog kompletny spis wszystkich zabytków wystę
pujących w danym powiecie, oparty na rozpoznaniu
i analizie każdego obiektu w terenie, analizie popar
tej dokładnymi badaniami naukowymi. Wielki wkład
pracy redakcyjnej sprawia, że opublikowane zeszyty
przewyższają analogiczne wydawnictwa zagraniczne
tego typu, jak np. znany katalog niemiecki Dehia в).
Cienkie zeszyciki o małym, kieszonkowym formacie,
wygodnym do posługiwania się nimi w terenie, dzielą
się na część tekstową i ilustracyjną. Pierwsza zawie
ra — w alfabetycznym układzie miejscowości — dane
dotyczące wszystkich zabytków powiatu. Jako górną
granicę lat przyjęto rok 1850, z tym, że zabytki póź
niejsze uwzględniono tu czasem w wypadku występo
wania nazwiska ich autora, o ile był on znanym arty
sta;. Zasadę tę możnaby kwestionować, proponując
stosowanie bardziej elastycznego założenia, które po
zwoliłoby na szersze uwzględnienie niektórych waż
nych artystycznie czy kulturalnie obiektów z okresu
ostatnich stu lat. Dotyczy to zwłaszcza niesłusznie
lekceważonej architektury 2 poł. X I X wieku, w za
kresie której uwzględniono jedynie działalność Stani
sława Witkiewicza.
Określenie stylowe poszczególnych zabytków, ich
datowanie, stosowane jest w katalogu z wielką do
kładnością i jednocześnie z konieczną, szczególnie dla
okazów plastyki rodzimej, ostrożnością. W obrębie
poszczególnych miejscowości obowiązuje stały sche
mat kolejności zabytków, w obrębie danego zabytku —
stały, lecz nie zbyt sztywny schemat opisu. Ta sta
łość i niezwykła precyzja w zachowaniu przyjętych
zasad świadczy o dużej sumienności pracy redaktor
skiej, bez której niemożliwym byłoby zorientowanie
się w tak różnorodnym i obfitym materiale zabyt
kowym.
Tę samą precyzję — tym bardziej imponującą, że
każdy z zeszytów opracowany jest przez innego auto
ra — widać w opisach, w ich układzie i terminologii.
Nazwa obiektu, historia, styl, materiał, technika,
kształt itd. następują po sobie w niezmiennej, logicz
nej kolejności. W przeciwieństwie do obszernego i n
wentarza opisy bardziej szczegółowe obejmują tylko
p.rchitekturę, zabytki ruchome są jedynie wymienione
wraz z ich datowaniem, określeniem stylowym i iko
nograficznym. Właściwy opis ogranicza się do poda
nia cech typologicznych, najbardziej istotnych i po
siada wszelkie niezbędne zalety: jest jednoznaczny,
dokładny, jasny i zwięzły. Postulowaćby tu można
jedynie niewielkie rozszerzenie krótkich wzmianek h i
storycznych. Szczególnie pożądane byłoby uwzględnie
nie w szerszym zakresie nazwisk fundatorów, tak
obiektów architektonicznych jak i niektórych zabyt
ków ruchomych, co dla zagadnień związanych z mece
natem artystycznym miałoby wielkie znaczenie.
Uzupełnienie opisów w wypadkach wielkich kom
pleksów budowlanych, jak np. Tyniec, Mogiła zamki
w Suchej czy Żywcu, stanowią umieszczone w tekścia
katalogu małe planiki. Stanowią one wielkie ułatwie
nie dla czytelnika i gdyby, pomimo związanych z tym
dużych trudności technicznych, liczbę ich można po
większyć, wartość katalogu wybitnie zyskałaby.
Opisową część katalogu zamyka literatura przed
miotu, uwzględniająca najważniejsze pozycje biblio
graficzne dotyczące zabytków powiatu. Umieszczenie
jej na końcu katalogu, a nie jak to miało miejsce do
tąd w inwentarzach — po każdej miejscowości, utrud
nia nieco orientację. Dotyczy to zwłaszcza tak ogól
nych opracowań, jak np. Szydłowskiego Dzwony Sta
rodawne, czy Dutkiewicza Małopolska rzeźba średnio
wieczna, w przypadku których nie wiemy jakich
wzmiankowanych w tekście zabytków dotyczą. Po
nieważ jest to jednak, pomimo uwzględnienia nawet
dość rzadkich pozycji, raczej przegląd literatury, anie
jej kompletny wykaz, powiat został potraktowany ja
ko pewna całość; redakcja chciała też uniknąć powta
rzania jednego tytułu przy kilku miejscowościach.
Jasny, przejrzysty układ katalogu, jednolita i pre
cyzyjna terminologia, tak bardzo pożądana w pracach
tego typu, ułatwiają w znacznym stopniu posługiwanie
się nim. Pewną trudność sprawia natomiast zoriento
wanie się w poziomie danego obiektu, w jego war
tości artystycznej. Katalog — rzecz oczywista — nie
może zawierać żadnych określeń wartościujących,
a jednak każdy, kto będzie się nim posługiwać, chciał
by przede wszystkim znaleźć obiekty najbardziej inte
resujące, najcenniejsze artystycznie, czy najciekawsze
z punktu widzenia historii, historii kultury, ikono
grafii itd. W tym celu redakcja wprowadziła gwiazdki
oznaczając nimi zabytki najwyższej klasy; reszta ma
teriału stanowiąca olbrzymią większość pozostała jed
nak nadal niezróżnicowana. Sądzę, że możnaby tę
trudną sprawę rozwiązać częściowo przez odpowiedni
dobór reprodukcji. Należy zatem omówić drugą część
katalogu.
Składa się ona z małych — po dwie na stronę —
znormalizowanych formatem ilustracji, przedstawiają
cych zasadniczo najważniejsze, bądź niekiedy charak
terystyczne zabytki danego powiatu; na każdy zeszyt
przypada ich kilkadziesiąt. W przeciwieństwie do to
pograficznego układu opisowej części katalogu, część
ilustracyjna posiada układ rzeczowy, a w obrębie po
szczególnych dziedzin zabytków — chronologiczny, da
jąc w ten sposób przekrój rozwoju wszystkich rodza
jów plastyki w danym powiecie. Nie jest to jednak
przekrój pełny, gdyż liczba zamieszczonych ilustracji
wydaje się stanowczo za mała. Świadczy o tym choć
by porównanie inwentarza zabytków pow. żywieckie
go z katalogiem tego powiatu; w innych zeszytach bra
ki wydają się jeszcze większe, jak można o tym sądzić
z tekstu. Za kryterium doboru ilustracji przyjęto osią
gnięcie pewnego poziomu jakości artystycznej, pozio
mu może nieco za bardzo wygórowanego. Zbyt małą
też zwrócono uwagę na podkreślenie momentów ro
dzimych, zwłaszcza w sztuce nowożytnej. Poprzez
zwiększenie ilości reprodukowanych
obiektów do
wszystkich, które na to zasługują, ze szczególnym
uwzględnieniem dzieł typowych dla naszej twórczości
artystycznej, uzyskać by można większe wyodrębnie
nie najcenniejszego materiału zabytkowego, łatwiejszą
orientację w katalogu, a jednocześnie bardziej przej
rzystą charakterystykę sztuki danego regionu, nie mó
wiąc już o samej atrakcyjności wydawnictwa. Jasnym
jest, że wymagania te napotykają na olbrzymie trud
ności techniczne-, związane z dotarciem do szeregu nie
łatwo dostępnych obiektów, często w nieodpowiednich
dla fotografa warunkach.
109
I
Katalog uzupełnia mapka powiatu z rozmieszcze
niem miejscowości wymienionych w tekście. Odczu
wa się natomiast brak krótkiego wstępu omawiające
go cele katalogu oraz wyjaśniającego metodę i zasady
przyjęte przy jego opracowaniu. Wydaje się to ko
niecznym zwłaszcza dla mniej przygotowanego czytel
nika. Szata graficzna, poziom ilustracji bardzo nie
wiele pozostawiają do życzenia.
Obfitość i różnorodność materiału zabytkowego, ja
ki przynosi zawartość sześciu dotąd wydanych zeszy
tów katalogu woj. krakowskiego, uniemożliwia nam
na tym miejscu próbę charakterystyki jego treści. Dal
sze prace na tym terenie wykażą niewątpliwie, czy
materiał ten został w pełni wyczerpany. Wydaje się
jednak, że pewne wnioski ogólne narzucają się teraz
szczególnie silnie. Nawet w tak dobrze zbadanej przez
historyków sztuki części Polski, jaką jest wojewódz
two krakowskie, szereg zabytków — i to wcale nie
przeciętnych — był dotąd nieznany i niepublikowany.
Na innym terenie wystąpi to w znacznie większym
stopniu.
Szczegółowe, monograficzne opracowania, jak rów
nież prace o syntetycznym charakterze z dziejów
sztuki polskiej musiały dotąd z konieczności ograni
czać się do skąpej ilości zabytków, poznanych często
przypadkowo, nie na podłożu systematycznych badań.
Zwłaszcza w dziedzinie mało zbadanych zakresów na
szej plastyki jak np. malarstwa X V I i X V I I wieku,
zabytków prowincjonalnej architektury czy snycerstwa,
tkactwa artystycznego i złotnictwa, rola systematycz
nie i szybko prowadzonej inwentaryzacji jest szczegól
nie wielka. Przez objęcie katalogiem trudno dotąd
dostępnych terenów obraz polskiej kultury artystycz
nej nie ograniczy się do jej głównych centrów, lecz
stanie się o wiele szerszy, o wiele bardziej zgodny z jej
prawdziwym obliczem.
Znaczenie inwentaryzacji zabytków dla nauki pol
skiej tak oczywiste, było już wielokrotnie podkreśla
ne. Dodać by jeszcze można, że katalog znajdzie od
biorców nie tylko w gronie ludzi zajmujących się hi
storią sztuki czy kultury, etnografią, sztuką ludową
czy urbanistyką. Będzie teź zawierał bogaty materiał
dla współczesnych plastyków. Na koniec może rów
nież spełniać rolę przewodnika po zabytkach danego
terenu, przewodnika wprawdzie nie bardzo łatwego
i popularnego, ale w pełni wartościowego przez swój
wysoki poziom naukowy. Należy dążyć do tego, żeby
jego dalsze zeszyty jak najszybciej się ukazały.
PRZYPISY
1. (Stronczyński K.) Opisy zabytków starożytności
w Królestwie Polskim przez delegację wysłaną z pole
cenia Rady Administracyjnej Królestwa w latach 1844
i 1846 zebrane, rękopis w Gabinecie Rycin Biblioteki
Uniwersyteckiej w Warszawie, obejmuje 4 tomy tek
stu i 7 albumów z ilustracjami. Por. Walicki M.,
Sprawa inwentaryzacji zabytków w dobie Królestwa
Polskiego 1827 — 1862, Warszawa 1931.
2. Por. Szabłowski J., Dzieje inwentaryzacji zabyt
ków sztuki w Polsce, Ochrona Zabytków I I (1949),
s. 73 i п., tamże literatura przedmiotu.
3. G(ieysztor) A., Ogólnopolska konferencja histo
ryków sztuki w Krakowie, Biuletyn Historii Sztuki
i Kultury V I I I (1946), s. 130.
4. Szabłowski J., Zagadnienie inwentaryzacji zabyt
ków sztuki w Polsce, Biuletyn Historii Sztuki i Kul
tury V I I I (1946), s. 22.
5. Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, t. I , woj.
krakowskie, pod red. J. Szabłowskiego. Zeszyt 3, pow.
brzeski opr. J. E. Dutkiewicz, zeszyt 6, pow. krakowski
opr. J. Lepiarczyk, zeszyt 9, pow. myślenicki opr. К*.
Kutrzebianka, zeszyt 10, pow. nowosądecki opr. A.
Misiąg-Bocheńska i T. Dobrowolski, zeszyt 11, pow.
nowotarski opr. Т. Szydłowski, zeszyt 15, pow. żywiec
ki opr. J. Szabłowski.
6. Dehio G., Handbuch der deutschen KunstdenkmSler, t. V—7, Berlin-Wien 1905—1935.
J. Ł.
;l
ZAGADNIENIA B U D O W N I C T W A L U D O W E G O
I SZTUKI L U D O W E J W K A T A L O G U ZABYTKÓW
SZTUKI W P O L S C E
WŁADYSŁAW
Artykuł ob. Łozińskiego zwalnia mnie z obowiązku
omówienia całości tak wielkiego dzieła, jakim jest
Katalog. W pełni zdaję sobie sprawę, że gdy zostanie
on doprowadzony do końca i obejmie teren całej Pol
ski będzie to kolosalne osiągnięcie, jakim bodajże
żadne państwo poszczycić się nie może. Na tym miej
scu pragnę jedynie zatrzymać się na zagadnieniu,
które jest trudne i nasuwa niewątpliwie niejedną
trudność w rozstrzygnięciu zarówno teoretycznym
jak i praktycznym. Niemniej jednak omówienie Ka
talogu właśnie od strony inwentaryzacji zabytków
sztuki ludowej zainicjować może zarówno szerszą dy
110
MULLER
skusję na tematy dotyczące metod pracy, jak i pomóc
na przyszłość w usunięciu tych usterek, które znaleźć
dziś jeszcze można w wydanych zeszytach Katalogu.
Z zakresu sztuki ludowej Katalog obejmuje bu
downictwo kościelne i świeckie, reprezentowane przez
kościoły, cerkwie, kaplice i kapliczki, domy mieszkal
ne, karczmy, dwory i budynki gospodarcze, lamusy,
spichlerze i przemysłowe np. młyny itd. Z ludowych
rzeźb i malarstwa są wymieniane obrazy kościelne,
obrazy na szkle, figury kościelne i świątki po ka
pliczkach.
Trzymając się przyjętego w Katalogach układu
szczegółowe omawianie ich treści zaczniemy również
od ludowej architektury kościelnej. Począwszy od
starych XV-wiecznych aż po współczesne, pochodzą
ce z X X wieku, opisane są kościoły drewniane w na
stępujących miejscowościach: powiat brzeski: Biesiadki, Gosprzydowa, Iwkowa (dwa), Rudy Rysie, Strzelce
Wlk., Tymowa, Wojnicz, Zaborów, Złota; powiat krakowski: Bodzanów, Czulice, Górka Kościelnicka, Gra
bie, Krzęcin, Modlnica, Mogiła, Podstolice, Wieliczka;
powiat myślenicki:
Gruszów, Jawornik, Krzeczów,
Krzyszkowice, Łętownią,
Raciechowice,
Siepraw,
Spytkowice, Trzemeśnia, Wiśniowa, Wola Radziszow
ska, Zakliczyn; powiat nowosądecki: kościoły Cheł
miec Polski, Chomranice, Czarny Potok, Dąbrówka
Polska, Jakubkowice, Just, Podole, Przydonicą, Ptaszkowa, Rożnów, Tęgoborze, Tylicz, Korzenna, Krużlowa Wyżna, Łabowa, Mogilno, Moszczenica Niżna
i cerkwie: Andrzejówka, Berest, Binczarowa, Bogusza,
Czyrna, Dubne, Jastrzębik, Piorunka, Polany, Powroźnik, Roztoka Wlk., Słotwiny, Szczawnik, Tylicz,
Wierchomla Wlk., Wójkowa, Królowa Ruska, Leluchów, Łosie, Maciejowa, Milik, Mochnaczka Niżna.
Muszynka, Nowa Wieś, Złockie oraz zbór ewangelicki,
w Stadłach; powiat nowotarski: Białka, Bukowina
{murowany przez samouka), Chabówka, Dębno, Gry
wałd, Harklowa, Jurgów, Łopuszna, Nowy Targ,
Ochotnica, Orawka, Rabka, Sromowce Niżne, Trybsz,
Tylmanowa, Zakopane; powiat żywiecki: Cięcina, Gi
lowice, Lachowice, Łękawice, Łodygowice. Łącznie
kościołów drewnianych 68, cerkwi 25, jeden kościół
murowany przez Górala samouka Andrzeja Krama
rza w Bukowinie i jeden drewniany zbór ewangelicki
w. Stadłach.
Kaplice drewniane: 23owiat brzeski: Jurków; po
wiat krakowski: Kaszów, Raciborowice; powiat my
ślenicki: Krzesławice, Łyczanka, Sidzina, Siepraw,
Skomielna Czarna (dwie), Tokarnia, Zawada, Zegartowice (dwie); powiat nowosądecki: Czaczów, Olszan
ka, Łącko, Mochnaczka Niżna; powiat nowotarski:
Maniowy, Sieniawa; powiat żywiecki:
Kocoń, Korbielów, Kurów, Okrajnik, Rychw?ld. Razem 24 ka
plice.
Dzwonnice drewniane: powiat brzeski: Poręba Spytkowska, Strzelce Wlk., Zaborów, Wojnicz;, powiat
krakowski: Grabie, Modlnica, Mogiła, Wróblowice;
powiat myślenicki: Dziekanowice, Spytkowice; po
wiat nowosądecki:
Chomranice, Moszczenica Niżna,
Zbyszyce (wieża kościelna); powiat nowotarski: Podszkle-Ciche (dwie), Dzianisz, Jabłonka, Kluszkowce,
Lipnica Mł., Lipnica Wlk., Orawka, Witów, Zubrzyca
Din.; powiat żywiecki: Czernichów, Sól. Razem 24
dzwonnice i jedna wieża kościelna.
Kapliczki i figury przydrożne w powiecie brze
skim: 41, krakowskim: 33, myślenickim: 87, nowo
sądeckim: 46, nowotarskim: 24, żywieckim: 98. Łącznie
zostało opisanych w Katalogu 329 kapliczek i figur
przydrożnych.
Rzeźby ludowe wymienia Katalog w następujących
miejscowościach: powiat brzeski: Biesiadki; powiat
krakowski: Bodzanów, Czernichów, Raciborowice; po
wiat myślenicki:
Bysina, Krzyszkowice, Myślenice,
Osielec, Siepraw, Toporzysko; powiat
nowosądecki:
Gostwica, Nowa Wieś, Podegrodzie, Stary Sącz, Wój
kowa; powiat nowotarski: Bukowina,
Chabówka,
Chyżne; powiat żywiecki: Rychwald, Żywiec. Obra
zy ludowe znajdują się w Sieprawiu i Toporzyska
powiatu myślenickiego, oraz w Gostwicy, Nowej Wsi,
Wójkowej powiatu nowosądeckiego. Zbiór obrazków na
szkle, garnków i talerzy ludowych znajduje się. na
plebanii w Jurgowie (pow. nowotarski).
Budownictwo
ś w i e c k i e : -Stare cha
łupy wiejskie: powiat myślenicki: Sidzina, Siepraw,
Sułkowice, Tokarnia, Toporzysko, Wieprzec; powiat
nowotarski: Jabłonka, Piekielnik, Podwilk, -Szaflary,
Zubrzyca Grn.
Stare domy mieszczańskie: powiat brzeski: Czchów
(5 domów drewnianych z X V I I I i X I X wieku w. ryn
ku miasteczka), Zakliczyn (domy drewniane z X V I I I
i X I X wieku w rynku i bocznych ulicach); . powiat
myślenicki: stare domy drewniane w rynku i bocz
nych ulicach w miasteczkach: Dobczyce, Gdów, Jor
danów i Myślenice; powiat nowosądecki: murowane
domy osiedla w Gołkowicach Din., stare domy w Mu
szynie i Starym Sączu; powiat żywiecki: stary dom
w Milówce i karczma w Suchej.
•
Spichlerze drewniane: powiat myślenicki: Raciecho
wice, Wieprzec oraz spichlerz i młyn w Sidzinre; po
wiat kraltowski: Raciborowice i lamus w Głogoczowie.
Z drobnych zabytków ruchomych zanotowano fe
retron ludowy w kościele w Paleśnicy (poW.' brzeski),
chrzcielnicę ludową z 1833 r. w kościele w Podstolic?.ch (pow. krakowski), krucyfiks ludowy w kaplicy
w Wojniczu (pow. brzeski), organy zbudowane przez
chłopa samouka w Osielcu (pow." myślenicki), jasełka
z XTX wieku w Chyżnem i Orawce, świecznik ludo
wy w kościele w Harklowej, ławkę pokrytą ludową
polichromią w kościele w Sromowcach Wyżnych
(pow. nowotarski).
Podana wyżej zawartość 6 pierwszych tomików
orientuje nas, że Katalog dla badacza sztuki ludowej
jest niezwykle cennym źródłem informacji. Analiza
opublikowanego materiału pozwala jednak na wysu
nięcie pewnych życzeń pod adresem Redakcji, względ
nie uwag do dyskusji. Oczywiście w ich ramach po
ruszymy wyłącznie sprawy dotyczące sztuki ludowej.
Jednym z ważnych zagadnień, które w przyszłości
dobrze byłoby rozpracować w szerszym zakresie, to
samo określenie zabytków sztuki ludowej. Nawet po
dokładnym zaznajomieniu się z tekstem Katalogu
czytelnik nie zawsze może sobie jasno zdać sprawę,
czy ma do czynienia z zabytkiem sztuki ludowej, czy
tzw. „uczonej". Czasem, jest to oczywiście niemożliwe,
ale w niektórych wypadkach można było pokusić się
0 dokładniejszą odpowiedź. Weźmy np. opis kapliczki
w Zarzeczu (powiat żywiecki): „Posąg Chrystusa Nazareńskiego na postumencie (I-sza połowa X I X wie
ku), wykonany przez Kazimierza Jakuba Habdasa".
Przy podobnych opisach koniecznym jest dodanie ja
kiegoś komentarza. Tymczasem autorzy 6 zeszytów
Katalogu zapewne zbyt rzadko na to zwracali uwagę,
gdyż na 119 opisanych kościołów, cerkwi, dzwonnic
1 kaplic, na 329 kapliczek i figur przydrożnych zaled
wie 20 rzeźb i obrazów określonych zostało jako l u
dowe. Konsekwentne stwierdzenie ludowości opisy
wanych zabytków uczyniłoby Katalog bardziej przej
rzystym, nie pociągając bynajmniej za sobą jego obję
tościowego przerostu.
Bardzo ważne, jeśli chodzi o przyszłe-.tomiki Kata
logu, jest szersze potraktowanie w nim ludowej archi
tektury świeckiej. W tomikach dotychczasowych za111
gadnienie to rozwiązywane jest w sposób niejedno
lity. Wymienione są bowiem zabytkowe zespoły
drewnianego budownictwa małomiasteczkowego, na
tomiast mieszkalne budownictwo wiejskie zostało
uwzględnione tylko w Katalogu pow. myślenickiego
i nowotarskiego, w innych zaś pominięte zupełnie.
Przyczyną tego stanu rzeczy jest przede wszystkim
brak ewidencji zabytkowych obiektów świeckiej ar
chitektury wiejskiej, (gdyż np. urzędy konserwator
skie niewiele, jak się zdaje, posiadają materiałów z te
go zakresu) i masowość samego zjawiska, które auto
ra Katalogu stawia wobec trudnego do rozstrzygnię
cia pytania: „Co wybrać" i to zarówno jeśli chodzi
o opracowanie tekstu jak i oprawy ilustracyjnej. I t a k
np. w katalogu powiatu nowotarskiego reprezenta
cyjnym okazem architektury wiejskiej jest w dziale
ilustracyjnym orawski dom z wyżką. Czy słusznie?
Zdaje mi się, że nie. Chałupa z wyżką jest na tle
budownictwa ludowego powiatu nowotarskiego zja
wiskiem o charakterze wyjątkowym ograniczającym
się terytorialnie do niewielkiego skrawka, stanowią
cego południowo-zachodnią część powiatu.
Wydaje mi się, że problem ludowego budownictwa
w Katalogu mógłby być szczęśliwie rozwiązany gdyby
z każdego powiatu dano np. dwie ilustracje, przedsta
wiające najczęściej występujące typy budownictwa
tradycyjnego (chałupa gospodarza ubogiego i zamoż
nego), fotografię typowego wiejskiego zespołu archi
tektonicznego (fragment widoku wsi) oraz najważ
niejsze przykłady architektury, odbiegającej od typu
powszechnego. W takim kontekście uzasadniona by
łaby w budownictwie ludowym powiatu nowotarskie
go chałupa z wyżką.
W części opisowej należałoby notować stare budyn
ki datowane, o ile posiadamy o nich wiadomości i ty
powe dla danego regionu zespoły ludowego budowni
ctwa (przykładowo w kilku wsiach, gdzie tego rodza
ju zespoły występują w najczystszej formie). Ponadto
większą niż dotychczas uwagę trzeba zwrócić na za
bytkowe budynki o charakterze przemysłowym jak
młyny (wodne i wiatraki), folusze, olejarnie itp., któ
rych dosyć dużo zachowało się jeszcze dziś, zwła
szcza na terenach Polski południowej.
Przedyskutowania wymagałaby również kwestia
czy i w jaki sposób należałoby w Katalogu uwzględ
niać dzieła współczesnej sztuki ludowej. Jeżeli bo
wiem w katalogach notowane są dzieła takie jak np.
budowle projektowane przez St. Witkiewicza, wydaje
mi się, że możnaby równolegle uwzględnić także przy
najmniej ważniejsze prace współczesnych artystów
ludowych, zwłaszcza jeśli one znalazły trwały wyraz,
w krajobrazie, jak np. kapliczki J. Janasa w Dębnie
czy inne.
Trudno jest ocenić w jakim stopniu zawarty w ka
talogach materiał wyczerpuje listę zabytków istnieją
cych w terenie, gdyż jak wyżej wspomniałem nie po
siadamy w tej chwili ewidencji. Wydaje mi się jed
nak, że pewne uzupełnienia były tu możliwe. Z zau
ważonych braków wymienić np. można stare zajazdy
w Nowym Targu i Krościenku, istniejącą do dziś sta
rą chałupę PająTia w Zakopanem przy ul. Kościeliskiej
itp. Niekiedy zdarza się, że w opisie uwzględnionego
katalogiem zabytku pominięty został jakiś szczegół bar
dzo dla niego istotny. Np. w opisie kapliczki muro
wanej z Siołkowej (pow. Nowy Sącz) nie wspomnia
no ani o wmurowanych plakietach glinianych z posta
ciami świętych, ani o plakiecie z napisem, zawierają
cym datę i nazwisko garncarza, który je wykonał.
Oczywiście owe drobne usterki absolutnie w niczym
nie umniejszają wartości monumentalnego dzieła, ja
kim jest omawiane tu wydawnictwo, które już dziś
dla badaczy sztuki i w ogóle kultury ludowej stanowi
cenne źródło wiadomości.
VECI A LIDE,
rok I I I , zeszyt 5 — 6, Praga
Podwójny zeszyt wymienionego wyżej czasopisma
poświęcony został w całości zagadnieniu druku na
tkaninie. W rozdziale pierwszym napisanym przez
Mariusa Stadlera omówiona jest pokrótce historia
farbiarstwa i druku na tkaninie od czasów najdaw
niejszych po czasy najnowsze z uwzględnieniem metod
używanych do drukowania tkanin w dzisiejszym prze
myśle.
W części historycznej opiera się autor głównie
na znanych dwóch pracach, badacza niemieckiego R.
Forrera, tu i ówdzie tylko uzupełniając je nowymi
szczegółami. Dla nas bardziej interesujący jest roz
dział drugi pióra Józefa Vydry, w którym omówiony
jest druk na płótnie, występujący na terenie Slowaczyzny. Batikowa technika druku na płótnie przyszia
na Słowaczyznę z Niemiec przez Czechy i Morawy
w wieku X I X . Najwcześniejsze drukarnie tego rodza
ju pojawiły się w miastach spiskich o znacznym od
setku ludności niemieckiej, z czasem rozpowszechniły
się po całym kraju, a drukowane w nich płótna zna
lazły szerokie zastosowanie w ludowych ubiorach,
zwłaszcza kobiecym jako materiały na spódnice, za
paski, chustki na głowę oraz do szycia bielizny poście
112
1951.
lowej. Formy używane do drukowania wzorów były
przeważnie pochodzenia obcego. Nie wyrabiali ich
sami farbiarze, lecz dawali do roboty tzw. „formsztecherom", których pracownie znajdowały się na tere
nie Czech (Novy Jicin, Dvor Kralovy i in.) w pobliżu
większych wytwórni drukowanych tkanin. Formy te,
jeśli chodzi o wzory nie różniły się od używanych
w przemyśle. Widoczne w nich były wpływy stylów
historycznych, zwłaszcza rokoka. Lud nie oddziaływał
na charakter wzorów, lecz raczej sam ulegał ich wpły
wom, z tym jednak, że w pewnych okolicach określo
ne wzory cieszyły się specjalną popularnością.
Spośród licznych farbiarni zajmujących się druko
waniem płócien wiele znajdowało się w miejscowo
ściach położonych w niewielkich odległościach od gra
nicy Polski jak w Turczańskim św. Martinie, Zilinie,
Łużnej, Lipt. Mikulasu, Stranovicach, Velkim, Spiskiej
Sobocie, Keżmarku, Spiskiej Białej, St. Lubowli, Podolińcu, Gniazdach, Bańskiej Bystrzycy.
Na terenie Orawy było aż 16 pracowni farbiarskich
drukujących płótna. Niektóre z tych zakładów pra
cowały dawniej dla klientów, przynoszących płótna
z Polski. Sporo miejsca zajmuje w omawianym roz-
dziale dokładny opis ręcznej techniki drukowania płó
cien. Istniejące dziś ręczne pracownie farbiarsko-drukarskie zorganizowane są w spółdzielni „Krój', mają
cej centralę swą w Bratislavie.
W związku z dużym popytem jakim na terenie Cze
chosłowacji cieszą się ręczne druki na płótnie wpro
wadzono ten dział artystycznego rzemiosła do szkól
przemysłu artystycznego. Autor publikuje wzór tka
niny skomponowanej w r. 1948 przez jednego
z uczniów prof. Fisarka z Uherskeho Hradistn.
W rozdziale trzecim Drahomira Stranska, autorka
szeregu cennych prac z zakresu kostiumologii ludo
wej, omawia zagadnienie ludowego drukarstwa płócien
w Czechach i na Morawach. Prócz wiadomości histo
rycznych i technicznych rozpatruje autorka szerzej za
gadnienie wpływu stylów historycznych na wzorni
ctwo tkanin ręcznie drukowanych. Na licznych do
brze dobranych przykładach wskazuje wpływ wzo
rów tkanin stylowych od baroku do biedermeieru, usi
łując również wyodrębnić pierwiastki ludowe.
RUDOLF
Zagadnienie ręcznych druków na płótnie w dzisiej
szych strojach kobiecych omawia w czwartym roz
dziale Viera Licenikova, podając równocześnie ilustra
cje, przedstawiające nowoczesne suknie kobiece, wy
konane zręcznie z drukowanych płócien.
Następny artykuł napisany przez Karola Smirousa
poświęcony jest opisowi głównych barwików pocho
dzenia roślinnego i zwierzęcego używanych w farbiarstwie tekstylnym. W pracy tej prócz wiadomości
ściśle przyrodniczych i pewnej ilości danych z zakre
su chemii farbiarskiej zebranych jest sporo infor
macji historycznych o czasie pojawienia się i rozpow
szechnienia poszczególnych barwików roślinnych.
Interesującą sylwetkę nestora słowackch drukarzy
płócien Milana Andrzeja Lilge nakreślił F. Kalesny.
Zeszyt zamyka skreślone przez Jarosława Orela
wspomnienie pośmiertne poświęcone zmarłej w 1951 r.
Idzie Gregorovej zasłużonej działaczce na niwie ludo
wego przemysłu artystycznego, pracującej na Mo
rawach.
R. Rss.
KRZYWIEC:
Podstawy technologii ceramiki, wyd. P a ń s t w . Zakłady Wydawn. Szk.,
1950 r. Skrypt str. 116, r y s u n k ó w 101 na 23 tablicach c a ł o s t r o n i c o w y c h .
Wymieniona w tytule praca stanowi podręcznik
technologii ceramicznej dla młodzieży kształcącej się
w szkołach zawodowych i na wyższych uczelniach
plastycznych. Treść skryptu dzieli się na pięć rozdzia
łów, z których pierwszy poświęcony jest omówieniu
właściwości materiału (glina, masy ceramiczne), drugi
jego obróbce, trzeci zawiera bardzo gruntownie po
traktowany opis szkliw, czwarty techniki dekoracyj
ne, zaś piąty obejmuje proces wypalania.
Etnografowie prowadzący badania ludowej cerami
ki znajdą w pracy prof. Krzywca zebrany i przejrzy
ście ułożony całokształt wiadomości technologicznych,
niezbędny badaczowi do zrozumienia i naukowego
opracowywania ludowej produkcji garncarskiej.
R. Rss.
из
Prenumerata roczna — 60 zł., półroczna — 30 zł. Cena numeru pojedynczego — 10 zł.
Ze względu na ograniczoną ilość egzemplarzy przeznaczonych do sprzedaży
zgłaszanie prenumeraty.
komisowej — zalecane jest
Zamówienia i wpłaty na prenumeratę przyjmują wszystkie urzędy pocztowe oraz listonosze.
Poprzednie numery „Polskiej Sztuki Ludowej" ,od nr 6 — 7 — 8/1948) oraz innych czasopism Państwowego
Instytutu Sztuki można nabywać: 1) w kiosku w gmachu Ministerstwa Kultury i Sztuki, Krakowskie Przed
mieście 15, 2) w kiosku w gmachu Państwowego Instytutu Sztuki, Długa 26, 3) w Klubie Międzynarodowej
Książki i Prasy (Salon Prasy), Bagatela 14.
Od dnia 16 maja 1952 r. zamówienia i wpłaty na prenumeratę pism przyjmują tylko urzędy pocztowe oraz
listonosze wiejscy i miejscy. W związku z tym bezpośrednich zamówień i wpłat na prenumeratę do P.P K.
„Ruch" kierować nie należy.
