http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1935.pdf
Media
Part of Poznańskie i Kongresówka / LUD 1994 t.77
- extracted text
-
Lud,
ACEK
SCHMIDT
nstytut
Etnologii
Antropologii
JAM
t. 77,
1994
Kulturowej
Poznań
POZNAŃSKIE
I KONGRESÓWKA.
DAWNE PODZIAŁY
:>OLITYCZNE REGIONU W ŚWIETLE WYOBRAŻEŃ ZBIOROWYCH
WSPÓŁCZESNYCH
WIELKOPOLAN.
Badacze podejmujący współcześnie zagadnienia przestrzennego zrozmco.vania wytworów kulturowych, form organizacji społecznej czy wiedzy zbioro,vej odeszli już od tradycyjnych koncepcji wyznaczania granic regionów
terytoriów etnograficznych. Pozbawione elementu czasowego mapy ilu;trujące statyczny obraz historycznych ugrupowań etnograficznych w Polsce
:lutorstwa Adama Fischera czy Stanisława Poniatowskiego są teraz dla nas
przede wszystkim dokumentami takiego a nie innego stanu rozwoju naszej
dyscypliny w okresie międzywojennym. W chwili obecnej takie pojęcia jak
"region" czy "grupa etnograficzna" traktuje się jako konstrukcje badawcze,
modele dynamicznych zjawisk kulturowych zdeterminowanych przez procesy
historyczne l. Nie sposób akceptować już formuły regionu kulturowego jako
zbiorowej jednostki terytorialno-historycznej
będącej swego rodzaju "monolitem kulturowym", wyraźnie odgraniczonej od świata zewnętrznego dzięki
systemowi wewnętrznych samoodniesień i wartości, istnieniu charakterystycznych cech kultury oraz specyficznej świadomości przynależności grupowej.
Nie zmienia to w niczym faktu, iż podstawowym, wyjściowym kryterium
przyjmowanym w dociekaniach nad zróżnicowaniem regionalnym (etnograficznym) kraju pozostaje poczucie odrębności wyrażane przez członków
badanych grup. Stwierdzenie Józefa Obrębskiego, że ,,'" grupa etniczna istnieje
tylko o tyle, o ile istnieje ona w świadomości tych co do niej należą i tych, co
należąc do innych grup podobnych, sami siebie z niej wyłączają. Jak każda
grupa społeczna, grupa etniczna jest bowiem tworem wyobrażeniowym, nie
konkretnym" 2 pozostaje nadal w pełni aktualne.
Proces kształtowania się wyobrażeń zbiorowych na temat odrębności
grupowej, poczucia więzi i wspólnoty dokonywał się pod wpływem najrozmaitszych czynników: uwarunkowań geograficznych, specyfiki typu gospodarki,
l
A. Kutrzcba-Pojnarowa,
Kultura
ludowa ijej badacze.
Mit i rzeczylVistoś(',
Warszawa
1977,
s. 155.
2 J. Obn;bski,
Prohlelll (/rup etnicznych
Socjologiczny",
1936, l. 4, z. 6, s. 180-181.
7 -
Lud 1. LXXVII
IV
etnologii
i jego
socjologiczne
ujęcie,
"Przegląd
98
struktury społeczno-zawodowej czy też podziałów administracyjno-politycznych zamieszkiwanego terytorium. Dociekania nad problematyką regionalizacji i podziałów kulturowych przebiegały zazwyczaj według schematu polegającego na dokonaniu uprzedniej rekonstrukcji badanych aspektów odrębności
kulturowej, a następnie poszukiwaniu czynników, które taki obraz zróżnicowania ukształtowały. Możliwy jest też odmienny tok postępowania,
w którym za punkt wyjścia przyjmuje się istnienie jakiegoś czynnika sprawczego zróżnicowań kulturowych, aby z kolei odkrywać rezultaty jego od·
działywania na specyfikę kultury i świadomość społeczną członków badanej
społeczności. Właśnie ten typ procedury badawczej został tu przyjęty dla
potrzeb badań nad wyobrażeniami zbiorowymi współczesnych Wielkopolan.
Przedmiotem prowadzonych rozważań będzie zjawisko utrzymywania się
poczucia odrębności grupowej (kulturalnej) społeczności Wielkopolan zamieszkujących na dawnym pograniczu zaborów po obydwu stronach granicy
a zaistniałe na skutek faktu funkcjonowania tejże granicy w XIX wieku.
Przypomnijmy, że międzynarodowe
ustalenia z rok u 1815, dokonane po
upadku Napoleona i zapisane w jednobrzmiących uchwałach kongresu wiedeńskiego i traktatu prusko-rosyjskiego, przesądziły o losach ziem polskich na
całe następne stulecie 3. Zachodnia i centralna Wielkopolska weszła w skład
państwa pruskiego, natomiast wschodnia część regionu, dzieląc nierozerwalnie
losy Królewstwa Polskiego, znalazła się pod panowaniem rosyjskim.
Włączenie podzielonych części Wielkopolski w orbitę wpływów organizmów państwowych, które dzieliła przepaść cywilizacyjna, prowadzona przez
państwa zaborcze odmienna polityka w sferze prawa, gospodarki i kultury wszystko to doprowadziło do pojawienia się istotnych różnic kulturalnych
pomiędzy obydwoma częściami regionu. Konsekwencje tego podziału politycznego są widoczne do dziś w dziedzinie kultury technicznej: sieci drogowej
i kolejowej, formie i układzie zabudowy, wielkości gospodarstw rolnych, stanie
technicznym obiektów użyteczności publicznej itd. Jednak najistotniejsze
efekty oddziaływania izolacji zaborowej ujawniają się w sferze mentalności.
potocznej świadomości współczesnych Wielkopolan. Stereotypy kulturowe
"swojego" i "obcego" jako najbardziej trwała forma wyobrażeń zbiorowych
najpełniej informują nas o procesie kształtowania się tożsamości grupowej
mieszkańców pogranicza, ich przekonaniach na temat różnic międzygrupowych.
Materiał źródłowy, który został wykorzystany do przeprowadzenia poniższej rekonstrukcji zebrano w latach 1988-1991 w trakcie badań empirycznych
na dawnym pograniczu zaborów w Wielkopolsce po jego obydwu stronach.
Do badań wytypowano ogółem 60 miejscowości - punktów badawczych
usytuowanych na całej długości przebiegu granicy zaborowej. Wielkość próby
badawczej dla wschodniej strony dawnej granicy wyniosła 130 osób, dla strony
zachodniej - 100. Dane te oddają tylko liczbę rozmów przeprowadzonych
przy wykorzystaniu sformalizowanego kwestionariusza wywiadu. Wiele istot3 S. Skórzcwaki,
Najważniejsze
1861, s. 2-3, 5-7.
prawa tyczące sit' Wielkiego
Ksit'stwa
Poznwiskiego,
Poznań
99
XVI-XVlllw.
·H·H·\-
- ---Mapa
1.
l.
I. Wielkopolska
w XVI-XVIII
wieku. I. granica
(rys. M. Michalski).
państwowa,
2. granice
województw.
100
1815-1918
Mapa 2. Wielkopolska
w latach
1815-1918. I. granica prusko-rosyjska
(rys. M. Michalski).
nych informacji zebrano również dzięki zastosowaniu badań ankietowych,
wywiadu swobodnego (bez listy pytań), technik projekcyjnych czy obserwacji
uczestniczącej.
II
Mieszkaócy ziem dawnego pogranicza zaborów w Wielkopolsce po jego
zachodniej ("pruskiej") stronie jednomyślnie określają się jako Poznaniacy
a obszar przez nich zamieszkiwany definiują wspólnym terminem - Poznańskie. Nazwy te mają swoją tradycję prawno-historyczną,
fiksują pewien typ
przynależności regionalnej i są nadal rozumiane znacznie szerzej niż miałoby to
wynikać z samych aktualnych map administracyjnych.
Wschodnia granica
101
J1
\ "\
1..'\.,'-'\\fV'-----..
~...
J
,
,
I
\
•
Ple5zew
e Jon!4 ów
Sieradz
a Tomlee
b NowaWi~ś
C (jiiał/(i
ci Lis~wo
Mapa 3. A -
Wielkopolska.
1. granice regionu w XVI-XVIII w. 2. granica prusko-rosyjska
(1815-1918).
B - Teren badań i siatka punktów badawczych. 1. granica prusko rosyjska (1815-1918).2. punkty
badawcze po rosyjskiej stronie granicy. 3. punkty badawcze po pruskiej stronie granicy. 4. inne
miejscowości. (rys. M. Michalski).
Poznańskiego jest identyfikowana przez Poznaniaków z dawną delimitacją
laborową w Wielkopolsce. Ziemie leżące po wschodniej stronie tej granicy nie
są już zaliczane do Poznańskiego a ich mieszkańcy nie są uznawani za
Poznaniaków. Co więcej, zgodnie z powszechnym przeświadczeniem, ludzie
102
żyjący na terenach dawnej Kongresówki nie są w ogóle Wielkopolanami, ich
siedziby nie leżą już na obszarze Wielkopolski! Ziemie te bywają określane
rozmaicie: Kongresówka, Łódzkie, Polska centralna czy nawet Małopolska.
Jednak w trakcie codziennej identyfikacji grupowej ludzie odwołują się
najczęściej do lokalnych przezwisk. W Poznańskiem używa się ogółem siedmiu
takich określeń grupowych na mieszkańców wschodniej strony pogranicza:
Chadziaj, Bosy Antek, Łańcuch, Zgojak, Skorzec, Jebita, Wróbel. Konteksty
posługiwania się tymi przezwiskami, ich etymologia oraz fakt, że przedmiotem
ich odniesienia jest każdorazowo społeczność mieszkająca po przeciwnej
stronie granicy, wskazują na bezpośredni związek pomiędzy ich pojawieniem
się i funkcjonowaniem
a XIX-wiecznym podziałem politycznym regionu.
Nazwy te coraz rzadziej pojawiają się w trakcie kontaktów międzygrupowych,
wtedy przybierają formę dowcipu, żartu. Natomiast nadal funkcjonują w komunikacji wewnątrzgrupowej jako hasła wywołujące pełną, syndromatyczną
charakterystykę
- sposób postrzegania sąsiadów zza dawnego kordonu.
W takich sytuacjach ujawnia się w pełni obraźliwy wydźwięk tych określeń.
Przezwiska te nie są już obciążone tak negatywną emocjonalnością jak
w przeszłości, niemniej na ich podstawie budowana jest subregionalna więź
i tożsamość grupowa społeczności pogranicza.
Mieszkańcy Poznańskiego dostrzegają istotne różnice w sferze etosu pracy
pomiędzy własną grupą a ludźmi żyjącymi na ziemiach dawnej Kongresówki.
Poznaniacy są głęboko przekonani o swoich rozlicznych przymiotach w tej
dziedzinie, uważają się za ludzi wyjątkowo pracowitych, którzy taki sposób
zachowania odziedziczyli po przodkach - mają głęboko zakorzeniony w tradycji, mentalności zbiorowej. Praca ma być dla nich wartością nadrzędną,
dominantą, z której dopiero wynikają wszystkie inne wartości i zachowania.
Najczęściej podnoszonymi
przejawami pracowitości są: odpowiedzialność
i systematyczność w działaniu, znamienne przedkładanie obowiązków nad
przyjemności, które zawsze znajdują się na bardzo dalekim planie. Dominuje
sąd, iż ludzie miejscowi są nowocześni - otwarci na wszelkie nowinki
agrotechniczne, intensyfikujący produkcję poprzez tworzenie gospodarstw
specjalistycznych, dysponujący dużym parkiem maszyn i narzędzi rolniczych.
Z drugiej strony, spektakularne sukcesy gospodarcze niektórych sąsiadów
ze wschodniej strony pogranicza nie pozostają nie zauważone. Taki stan rzeczy
Poznaniacy przypisują niestabilnej sytuacji gospodarczej kraju oraz własnej
niechęci do podejmowania działań niekonwencjonalnych, wymagających ryzyka i wyobraźni. Osiągnięcia Kongresowiaków są także tłumaczone wykorzystywaniem przez tych ostatnich preferencyjnych kredytów, równoczesnym
prowadzeniem działalności rolniczej i handlowo-usługowej, przestawieniem się
ich na produkcję warzyw i kwiatów. Efektywność tych działań budzi na ogół
zawiść i bywa wyjaśniana przez odwołanie się do sprytu tych ludzi, ich
predyspozycji do prowadzenia interesów, których legalność bywa wątpliwa.
Nie zmienia to faktu, że mieszkańcy zachodniej strony pogranicza uważają,
że w wyniku własnej pracy osiągają zazwyczaj lepsze, widoczne efekty
ekonomiczne. Ma to wynikać z dotychczasowego stanu posiadania oraz
racjonalnego gospodarowania
i inwestowania w sferę produkcji. Przewaga
103
Poznaniaków na tym polu ma wyrazac się przede wszystkim w posiadaniu
większej ilości gruntów rolnych, gleb wyższej klasy, różnorodności i wysokiej
jakości stosowanych upraw. Mieszkańcy Poznańskiego sądzą, że posiadają
większe zasoby gotówki, lepsze samochody, bardziej luksusowe wyposażenie
domostw od swoich sąsiadów zza kordonu. Często wskazuje się też na wyższy
stopień mechanizacji gospodarstw i wysoki stan techniczny zabudowań gospodarczych. Trzeba jednak zaznaczyć, że wymieniane różnice w stanie posiadania nie są
obecnie postrzegane jako znaczące, tak wyraźne jak to miało miejsce w przeszłości.
Bardzo wysoko jest oceniana przez Poznaniaków popularność różnych
form kolektywnego działania zawodowego mieszkańców dawnej Kongresówki.
Współdziałanie, pomoc sąsiedzka we wszelkich pracach polowych i gospodarczych jak również innych sytuacjach życiowych - to charakterystyczne cechy
zachowań Kongresowiaków. Te zalety sąsiadów zza Prosny są szczególnie
widoczne na tle wskazywanych i określanych jako egoistyczne, pełne niechęci,
zawiści postaw Poznaniaków, ich tendencji do izolowania się względem
najbliższych sąsiadów i zamykania we własnym, ścisłym gronie rodzinnym.
Porównanie wyżej zrelacjonowanych sądów grupowych mieszkańców PoznaI1skiego dotyczących etosu pracy i stanu posiadania z ich deklaracjami na
ten sam temat zebranymi przy wykorzystaniu techniki list cech-przymiotników4 potwierdza zasadność dokonanej rekonstrukcji.
Tabela I. Przekonania
I
I
L
mieszkańców Poznal1skiego na temat cech grupy własnej oraz obcej (ze
wschodniej strony pogranicza) w sferze etosu pracy
wielkość próby = 100
Najistotniejsze cechy
grupy własnej - Poznaniaków
Najistotniejsze cechy
grupby obcej - Kongresowiaków
cecha - frekwencja wskazań
l porządny
I oszczędny
i gospodarny
l solidny
i postępowy
35°/.,
30'1.,
28%
25%
23%
eecha
sprytny
niechlujny
zacofany
-
frekwencja wsk.
33%
25%
21%
-
~
Uwaga: W powyższym zestawieniu znalazły się cechy, które przez osoby badane zostały
uznane za właściwości istotnie różnicujące obydwie grupy. I tak np. przy wysokim procencie
wskazań na cechę "pracowity" jako właściwość grupy własnej pojawiała się równoczesna tendencja
do: I. przypisywania drugiej grupie cechy przeciwstawnej (tu - niechlujny), 2. niewskazywania na
takąl. cechę przeciwstawm! w charakterystyce grupy własnej (tu - "niechlujny Poznaniak"
- tylko 3% wsk.).
Zakres i charakter dystansu międzygrupowego społeczności stron pogranicza mogą także ilustrować deklaracje mieszkańców Poznańskiego na
temat preferencji w wyborze partnera do prowadzenia wspólnych przedsięwzięć natury ekonomicznej.
4 Każdy informator
wybierał z listy 18 przymiotników
niego za istotne właściwości każ.dej z grup.
dowolną liczbę cech uznanych przez
104
Tabela 2. Odpowiedzi
mieszkańców
Poznańskiego
na pytanie projekcyjne:
"Co Pan/Pani
sądzi
o prowadzeniu
jakichkolwiek
wspólnych
interesów.
transakcji
finansowych
z ludźmi z tamtej
strony
dawnej
granicy
zaborów')
Gdyby
miał Pan/Pani
wybierać
wspólnika
do takiej
współpracy
i interesów,
to kogo by wybrał
- człowieka
tutejszego
czy osob~ "stamtąd"~
wielkość próby = 100
Rodzaj
deklaracji
Frekwencja
wybrałbym
kogoś "swojego",
osobę z naszej strony pogranicza
wybrałbym
osobę
nie sprawi/oby
pochodzeniem,
z tamtej
mi to
miejscem
strony
dokonanych
wyborów
56 'Y<, wsk.
g°lt, wsk.
pogranicza
różnicy,
me
zamieszkania
kierowałbym
wspólnika
się
35%
wsk.
W deklaracjach zestawionych w tabeli 2. zostały wyrażone dwie podstawowe opcje. Pierwsza z nich, wciąż dominująca, uzewnętrznia zachowawczość postaw polegających na utrzymywaniu dystansu międzygrupowego,
funkcjonowaniu stereotypowego podziału na swoich i obcych. Wybór "swojego" na partnera do prowadzenia interesów był uzasadniany argumentami
trojakiego rodzaju: 1. dobrą znajomością własnej grupy, takich zalet jej
członków jak solidność i przedsiębiorczość, 2. brakiem zaufania, niechęcią
żywioną wobec mieszkańców wschodniej strony pogranicza, 3. wskazaniem na
konkretne cechy Kongresowiaków dyskwalifikujące ich jako potencjalnych
wspólników: przebiegłość, spryt, niesolidność, lekceważący stosunek do drugiego człowieka, skłonność do spekulacji. Druga opcja, nazwijmy ją pragmatyczną, jest wyrazem przełamywania dawnego antagonizmu, nowego spojrzenia na
rzeczywistość dnia dzisiejszego, obowiązujące w niej realia ekonomiczne
i społeczne. Należy jednak zaznaczyć, że wśród osób wyrażających takie opinie
przeważali osobnicy posiadający rodzinę po drugiej stronie dawnej granicy.
Poznaniacy przypisują sobie cechy, które w sposób szczególny predestynują
ich do pomnażania dóbr materialnych. W pierwszej kolejności wymieniana jest
tu oszczędność określana wręcz jako skąpstwo, sknerstwo mająca stanowić
przejaw gospodarności, racjonalnego podejścia do życia i zdrowej rywalizacji
międzysąsiedzkiej. Panuje pogląd, że ludzie z Poznańskiego najchętniej przeznaczają zarobione pieniądze na kolejne inwestycje we własnych gospodarstwach oraz na konsumpcję - lepsze jedzenie, zakup nowych mebli i wczasy
rodzinne.
Inaczej postrzegani są Kongresowiacy, którzy prowadzą jakoby "działalność na pokaz, na zewnątrz" wyrażającą się w kupowaniu drogiej odzieży,
organizowaniu wystawnych przyjęć, szastaniu pieniędzmi na alkohol i rozrywki. Uważa się, że tamtejsi gospodarze nie są tak skłonni jak Poznaniacy do
inwestowania we własny warsztat pracy, "wolą zbierać w pończochę". Wskazywane są różne cechy grupowe i uwarunkowania determinujące taką a nie inną
sytuację ekonomiczną Kongresowiaków: 1. panujące tam niekorzystne warunki pracy, zwłaszcza duże rozdrobnienie gospodarstw, 2. negatywne deprawacyjne wpływy obcych grup etnicznych (Rosjan i Żydów) jakie miały miejsce
w przeszłości, 3. brak należytego stosunku do pracy.
105
Tak cechy fizyczne jak i język, ubiór oraz zachowania
w miejscach
publicznych stanowi,! elementarne
kryteria identyfikacji
członka własnej społeczności czy osobnika
spoza grupy. Zdaniem
70% naszych
rozmówców
z terenów Poznańskiego
i w chwili obecnej możliwe jest rozpoznanie
przynależności grupowej danego człowieka na podstawie jego sposobu wysławiania się,
noszonej odzieży czy zachowania już podczas pierwszego, przelotnego
kontaktu w miejscach ogólnodostępnych.
Różnice w mowie były najczęściej przywoływanym wyróżnikiem
odmienności
mieszkańców
każdej ze stron pogranicza.
Za najbardziej
charakterystyczną
cechę języka Kongresowiaków
uważane
jest, jak to określają
sami informatorzy,
"gadanie po wiejsku, na ludowo"
polegające na specyficznym odmienianiu
czasowników
w drugiej osobie liczby
mnogiej. Zamiast
mówić: "macie", "chodźcie",
"dajcie" używają oni form
z końcówką
-ta: "mota", "chodźta",
"dajta".
Kolejna, często podnoszona
różnica dotyczy
używania
przez ludzi ze
wschodniego
brzegu Prosny specyficznych
form bezokolicznika
i czasu przeszłego niektórych czasowników
- np. zamiast "stać" - "stająć", zamiast "stał"
- "stojał" czy też "stali" - "stojali".
Wskazywane są też liczne różnice w słownictwie używanym przez członków
grup pogranicza.
Jako przykłady
przytacza
się najczęściej takie słowa jak:
zeszyt (kajet), wiadro (węborek), kurtka (kapota), żur (polewka) a także szereg
nazw narzędzi rolniczych,
stolarskich,
określeń jednostek
miar i wag.
Blisko połowa rozmówców z Poznańskiego
uznała, że wychwytywane
przez
nich różnice w mowie są trudne do zdefiniowania,
można je określić jako
,.ogólne odrębności gwarowe", wśród których najbardziej typowe jest "zaciąganie", "zaśpiew"
czy "miękkie
akcentowanie"
mieszkańców
ziem dawnego
zaboru rosyjskiego w Wielkopolsce.
Wyrażano też pogląd, że mowa "poznańska" zawierająca
szereg zapożyczeń,
naleciałości
z języka niemieckiego,
jest
mniej poprawna
od języka Kongresowiaków,
którzy z kolei mówią bardziej
dosadnie, wręcz wulgarnie, "wolno i kwieciście".
W przeszłości mieszkańcy
pogranicza
nie mieli najmniejszych
problemów
z określeniem przynależności
grupowej na podstawie
wyglądu zewnętrznego.
Jednak Poznaniacy są zgodni co do tego, że w chwili obecnej coraz trudniej jest
rozpoznać pochodzenie
terytorialne
człowieka, zwłaszcza młodego, na podstawie ubioru czy cech fizycznych. Starsi Kongresowiacy
wyróżniają się jeszcze
niechlujnym
wyglądem,
zniszczoną
odzieżą roboczą
w jakiej pojawiają
się
w miejscach publicznych
- w skłepie, na targu czy w punkcie skupu płodów
rolnych. Zupełnie nie przywiązują wagi do swojego wyglądu i higieny osobistej.
Są zazwyczaj nieogoleni, noszą poplamione
berety, "czarne od brudu koszule".
Starsze kobiety wciąż jeszcze zakładają
na głowy chusty, zarówno na codzień
i w dni świąteczne.
Większość
starych
ludzi ma bardzo zniszczoną
cerę,
..dziobate twarze" - stygmat ospy, która była kiedyś powszechną
chorobą.
Młodzi mężczyźni
z Kongresówki
są zwykłe ". .. podniszczeni
bo więcej
przepici, po tym można ich zawsze rozpoznać".
Samych siebie mieszkańcy
Poznańskiego
uważają
za ludzi bardzo elegancko
i szykownie
ubranych
w przeciwieństwie
do Kongresowiaków
- "Tam jeśli ktoś jest nawet dobrze
ubrany to jest w tym coś prowincjonalnego,
taki wiejski szyk, niby normalnie
106
ale coś nie tak"; "lm się wydaje, że są modni a ubierają się tak kraciasto,
krzykliwie, w ostrzejsze kolory. U nas wszystko jest stonowane, spokojne";
"Chadziaje są bardzo wystrojeni ale pod spodem smród, brud".
Do charakterystycznych zachowań mieszkańców wschodniej strony dawnej
granicy wskazywanych przez Poznaniaków
należy pijaństwo, alkoholizm.
Podchmielonych
lub pijanych mężczyzn, młodych i starych, można tam
spotkać wszędzie: w sklepie, w lokalach gastronomicznych, na zabawach, na
ulicy. Preferowane są trunki wysokoprocentowe, nie gardzi się też denaturatem. We wspomnieniach informatorów silnie utrwaliło się zjawisko masowego
spożywania denaturatu ("bryndzy") przez Kongresowiaków w latach międzywojennych. A oto kilka typowych wypowiedzi na poruszany temat: "Tu
w Poznańskiem też się pije, ale tam to chleją ... sami to pędzą"; "Oszczędny
Poznaniak wypije kufelek piwa, czasami poprawi małym kielichem wódki i jest
tanio a przy tym szumek w głowie. W Kaliskiem kto wypije więcej wódki jest
bohaterem"; "U nas jak kto pije to w domu i nigdzie nie wychodzi, tam piją
poza domem, gromadnie".
Mieszkańców Kongresówki rozpoznaje się też po głośnym, krzykliwym
i swobodnym zachowaniu w środkach komunikacji i lokalach rozrywkowych - "Gdy u nas (w Poznańskiem - J. S.) wsiada się do autobusu, który
jedzie na tamtą stronę, to siada się spokojnie i rozmawia cicho. Tam już panuje
gwar, oni wszyscy krzyczą, zaczepiają ludzi pytając ich w tej swojej gwarze gdzie jedzieta ?". Takie zachowania idą często w parze ze skłonnościami do
wywoływania konfliktów, kłótliwością czy wręcz brutalnością wobec innych
ludzi - "Kaliszak jest do bitki zawsze skory"; "Tam to łatwo wyjść z zabawy
lub knajpy z bronami w plecach". Jednocześnie ludzi ze wschodniego brzegu
Prosny uważa się za bardziej bezpośrednich i uprzejmych, co ma przejawiać się
w powszechnym u nich zwyczaju pozdrawiania uśmiechem i słowem każdego
napotkanego we wsi, także nieznajomego człowieka. Taka forma zachowania
nie jest znana w Poznańskiem.
Gościnność i bogate życie towarzyskie są postrzegane przez Poznaniaków
jako cechy wyróżniające grupę ich wschodnich sąsiadów. Na poparcie takich
opinii przytaczano najczęściej własne doświadczenia, np.: "Tylko w Kongresówce są ludzie serdeczni i gościnni. Sam się o tym przekonałem gdy
wracałem z wojny, spod Wielunia do siebie, do Masanowa. Po tamtej stronie
na każdym moście czekała jakaś kobieta z gorącą kawą, kawałkiem chleba.
Wszędzie byłem jakoś ugoszczony, przenocowany. To się skończyło po
przejściu Prosny na naszą stronę w Grabowie. Do domu doszedłem już bardzo
głodny ... ".
Obok sądów i doświadczeń w rodzaju wyżej przytoczonego zarejestrowano
też szereg zgryżliwych w tonie wypowiedzi na temat sposobu podejmowania
gości przez Kongresowiaków:
"Ale cóż to u nich za gościna - wódka
i zagrycha, nic więcej"; "Raz mnie tam ugoszczono. Podali jakieś roztopione
skwarki i kluchy w jednej misce. Od tej pory nie chodzę już tam z wizytą".
Spotkania towarzyskie w domach mieszkańców Kongresówki mają odbywać się znacznie częściej niż w Poznańskiem. W zasadzie każda okazja
i miejsce są odpowiednie do zebrania się w celu wspólnego, wesołego spędzenia
107
czasu. Wciąż żywa jest tradycja
spotkań
towarzyskich
po pracy, przed
domami: "Mają tak,! modę na plotkowanie.
Siadają na ławeczkach
przed
domami i gadają lub śpiewaj,!". Atmosfera
zabaw po wschodniej
stronie
Prosny jest dużo przyjemniejsza
niż w Poznańskiem,
" .. jest więcej muzyki
swojskiej",
ludzie bawią się spontanicznie
i bez skrępowania,
są "luźni
i radośniejsi". W wypowiedziach
Poznaniaków
na ten temat można wychwycić
ton pewnej zawiści oraz rozżalenia
kierowanego
pod adresem
członków
własnej grupy: "U nas to tylko w telewizor się gapią"; "Takie imieniny to tam
są zwykle spotkaniami
samych mężczyzn, u nas trzeba iść z żonami i nie ma
żadnego balowania.
My w ogóle oszczędzamy
na takich rzeczach jak relaks
i rozrywka. Ludzie wolą zjeść, nie wypiją".
Gościnność,
zamiłowanie
do rozrywek i bogate życie towarzyskie
Kongresowiaków
mają wynikać z ich filozofii życiowej wyrażającej
się pelną
afirmacją życia, pogodnym
i życzliwym stosunkiem
do drugiego człowieka
pozbawionym
interesowności
i wyrachowania,
oderwanym
od spraw materialnych. Ten typ mentalności
był definiowany
przez Poznaniaków
jako "bezpośredniość myślenia", "chęć pokazania się ludziom z lepszej strony", "otwartość,
przyjacielskość
z natury". Samych siebie mieszkańcy
Poznańskiego
oceniają
jako grupę łudzi "smutnych,
sztywnych",
żyjących "sam na sam ze sobą".
Sądy Poznaniaków
na temat różnic grupowych
w sferze życia rodzinnego
odnoszą się głównie do sytuacji z przeszłości, np.: "Nasi dziadkowie
szli na
wycug, tam starych wyrzucano
na żebry i przychodzili
do nas po jałmużnę".
Obecnie wskazuje się tylko na specyfikę organizowanych
za Prosną uroczystości rodzinnych:
wystawność
styp i wesel, szerszy repertuar
przyśpiewek
weselnych, uroczysty charakter
oczepin. Akcentowane
różnice dotyczą przede
wszystkim strony organizacyjnej
imprez rodzinnych.
Ludzie z Poznańskiego
uważają się za osoby wyjątkowo
dobrze zorganizowane w podejmowanych
na forum publicznym
działaniach
pozazawodowych i stosownie do ich wagi weń zaangażowane:
- "Tu ludzie wkładają
całe swoje serce we wszystko co robią dla gminy. Tam się tak nie przykładają ...
Jesteśmy może mniej żywiołowi, ale za to z pewnością
lepiej zorganizowani
i bardziej zainteresowani".
Dbałość
o wspólne dobro, wysoki stopień zorganizowania
społecznego
wyrażający
się istnieniem
i sprawnym
działaniem
licznych organizacji lokalnych (koła włościanek, chóry, straż pożarna itp.) - to
najczęściej przywoływane
dowody aktywności
społecznej
i zainteresowania
sprawami wspólnoty lokalnej. Jednocześnie
deklarowana
jest przez Poznaniaków ich powszechna niechęć do form współdziałania
polegających
na wykonywaniu wspólnych
prac na rzecz całej społeczności.
Tłumaczy
się to rozmaicie - brakiem wolnego czasu, tradycyjnym
preferowaniem
indywidualnych form pracy, wreszcie zwykłym sobkostwem,
nastawieniem
wyłącznie na
pomnażanie własnego majątku: "Tu nie ma zorganizowania,
czyn społeczny to
zero, nie istnieje"; "Tam to lubią pracować w kolektywie, zwłaszcza jeśli chodzi
o jakieś konkretne
korzyści ... zawsze razem, wspólnie robią coś dla siebie.
U nas są ludzie chytrzy i myślą tylko o sobie samych"; "Żyjemy z dala od siebie
i niczym poza swoimi sprawami
się nie interesujemy,
ani polityką,
ani
sprawami publicznymi,
ot tak każdy przez się".
108
Możliwe, że właśnie w związku z powyższym wielu Poznaniaków wyrazilo
wątpliwość, czy członkowie ich grupy mogą być godni zaufania, wiarygodni
społecznie - "Nasi nie angażują się we wspólną działalność ... i dlatego nie są
godni zaufania. Jak ktoś nie ma majątku, to go lekceważą i nie pomogą".
Nadal jednak przeważają sądy o solidności członków grupy nieustannie
wzmacniane negatywnymi opiniami o sąsiadach zza Prosny, ich nieuczciwości
i szerzącym się tam łapówkarstwie.
W takich sferach aktywności życiowej jak działalność polityczna, zainteresowanie sprawami kraju czy religijność Poznaniacy nie zauważają obecnie
żadnych istotnych różnic międzygrupowych.
Spróbujmy teraz porównać wyżej opisane wyobrażenia zbiorowe z przekonaniami na ten temat żywionymi przez mieszkańców wschodniej strony
dawnego pogranicza zaborów w Wielkopolsce.
III
Mieszkallcy ziem po wschodniej ("rosyjskiej") stronie pogranicza czują się
Wielkopolanami a swoje rodzinne strony uważają za integralną część regionu.
Określenia "Wielkopolska" ("Wielkopolanie") i "Poznańskie" ("Poznaniacy")
nie są przez nich traktowane synonimicznie jak to miało miejsce po drugiej
stronie granicy. Poznańskie ma stanowić tylko część obszaru Wielkopolski,
której granice Kongresowiacy umiejscawiają analogicznie jak to się czyni
w wydawnictwach kartograficznych i opracowaniach historycznych. Z kolei
wschodnia granica Poznańskiego ma pokrywać się z dawną granicą zaborową.
Sąsiedzi z Poznańskiego są określani przy pomocy jednego przezwiska
lokalnego - Bażant. Nazwa ta jest powszechnie znana i używana w strefie
przygranicznej na całym przebiegu granicy zaborów: od okolic Powidza - na
północy po Ostrów Kaliski - na południu.
Kongresowiacy bardzo wysoko oceniają działania mieszkańców Poznańskiego na polu zawodowym, osiągane przez tych ostatnich sukcesy ekonomiczne i równocześnie wskazują na szereg negatywnych zachowań członków
własnej grupy w tej dziedzinie: "W Poznańskiem panuje tradycja dobrej
roboty, większa gospodarność i zaangażowanie w to co się robi. Kaliszaki to
takie lenie, obiboki"; "Bażanty są bardziej fachowi, odpowiedzialni, dbają
o swoją reputację. Tam jest większy posłuch wobec swoich przełożonych".
Wymieniane zalety sąsiadów zza miedzy mają brać swe źródło z pozytywnych oddziaływań pruskiego zaborcy, który to stworzył swoim poddanym
dogodne warunki do posiadania dużej własności ziemskiej i pomnażania
majątku a tym samym ukształtowania właściwego stylu pracy - "Tam są
ludzie umiejętni bo zawsze pracowali na swoim, mieli dobrą niemiecką szkołę
pracy".
Gospodarze z Poznańskiego są uważani za ludzi przedsiębiorczych, postępowych i nowoczesnych w sferze działań zawodowych. Zwraca się uwagę na
wysoki stopień mechanizacji gospodarstw rolnych w Poznańskiem oraz,
z drugiej strony, na niedoinwestowanie, niedorozwój gospodarczy wschodniej
Wielkopolski. Także samych siebie Kongresowiacy postrzegają jako ludzi
109
postępowych, którzy zdeterminowani
zapóźnieniami
z lat przedwojennych
nie
mogą się przebić, osiągnąć sukcesu ekonomicznego:
"Teraz to i tu większy
postęp, śmiałe posunięcia, jest wielu ryzykantów.
Ale cóż z tego, skoro u nas
już taka tradycja biedy, mały handelek na wzór żydowski";
"Jesteśmy mniej
skrupulatni,
za to bardziej przebojowi".
Współpraca
sąsiedzka jest cechą mającą wyróżniać
Kongresowiaków
od
mieszkańców
Poznańskiego,
którzy jawią się im jako skrajni indywidualiści,
osoby nie znające solidarności
grupowej,
zainteresowane
tylko własnymi
problemami.
Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia się najczęściej
samowystarczalność
gospodarstw
Poznaniaków
i rozwiniętą u nich rywalizację
między sąsiadami. Drobni rolnicy ze wschodniej strony Prosny są skazani na
współdziałanie
z s'lsiadami,
bez których pomocy nie byłoby możliwe terminowe zakończenie
prac polowych
- "Tutejsi zawsze pomagali sobie - to
takie wspólne klepanie biedy, tam nikt ci nawet soli nie pożyczy. Zawsze mieli
więcej maszyn, mogli sobie sami pole obrobić i wszystko zebrać na czas".
W celu dokonania
porównań
odwołamy
się raz jeszcze do deklaracji
na
temat etosu pracy, zebranych przy pomocy techniki list cech-przymiotników.
Tabela
l Przekonania
mieszkaliców
Kongresówki
(z zachodniej
strony pogranicza)
wielkość próby
grupy
Najistotniejsze
cechy
własnej
- Kongresowiaków
cecha
post<;powy
oszczydny
sprytny
-
frekwencja
34'Y.,
28%
20%
na temat
w sferze
= 100
grupy
wskazali
grupy
pracy
własnej
oraz
obeej
Najistotniejsze
cechy
obcej - Poznaniaków
cecha
gospodarny
nowoczesny
cech
etosu
-
frekwencja
wsk.
27%
20%
Zarówno w autocharakterystyce
jak i obrazie grupy obcej uwidacznia
się
brak cech, które zgodnie z wcześniej opisaną metodą analizy można by uznać
za istotnie różnicujące wskaźniki odrębności grupowej. Wszystko wskazuje na
to, że różnice odczuwane przez mieszkańców
wschodniej strony pogranicza nie
są tak wyraźnie wyartykułowane
jak to miało miejsce w grupie Poznaniaków.
Obok wyżej przytoczonych
sądów zarejestrowano
też szereg opinii ambiwalentnych, co sugeruje nasilenie się tendencji do minimalizowania
tych różnic
i poszukiwania
wspólnych
cech dla obydwu społeczności
pogranicza.
Z danych zestawionych
w tabeli 4. wynika, że Kongresowiacy
nie są zbyt
pryncypialni
w swoich zapatrywaniach
na możliwość
wejścia w układy
zawodowe i finansowe z Poznaniakami.
Wyraźnie przedkładają
potencjalne
korzyści ekonomiczne
nad dawne podziały i animozje, zauważają predyspozycje mieszkańców
Poznańskiego
do działań w sferze ekonomicznej,
są skłonni
nawiązać współpracę
z każdym kto gwarantuje
osiągnięcie
sukcesu finansowego. Odzwierciedla
to otwartość
grupy, aspirowanie
jej członków
do
wartości i sposobów działania utożsamianych
z najlepszą metodą dochodzenia
do majątku i wysokiej pozycji zawodowej.
Nawet osoby, które w wyborze
110
Tabela 4. Odpowiedzi mieszkańców Kongresówki na pytanie projekcyjne: "Co Pan/Pani sądzi
o prowadzeniu jakichkolwiek wspólnych interesów, transakcji rinansowych z ludźmi z tamtej
strony dawnej granicy zaborów') - Gdyby miał Pan/Pani wybierać wspólnika do takiej
współpracy i interesów, to kogo by wyhrał - człowieka tutejszego czy osohę "stamtąd''')
wielkość próhy = 100
Frekwencja
Rodzaj deklaracji
wybrałbym kogoś "swojego",
osobę z naszej strony pogranicza
wybrałbym
wyborów
39'1., wsk.
22(Y;)
osobę z tamtej strony pogranicza
nie sprawiłoby mi to różnicy, nic kierowałbym
pochodzeniem, miejscem zamieszkania wspólnika
dokonanych
wsk.
się
39°;', wsk.
potencjalnego partnera do interesów preferowały kogoś "swojego" uzasadniały
to bardzo prozaiczną przyczyną - "Ci z Poznańskiego by nas nie chcieli.
Wyśmiewają się z nas, nie traktują poważnie ... Sam mógłbym wejść w interesy
z kimś stamtąd, to opłacalne, lecz który z nich by nas chciał?".
Dysproporcje w rozwoju gospodarczym ziem obydwu stron dawnego
pogranicza tłumaczone są, jak już wspominaliśmy, odmiennymi drogami
rozwoju wytyczonymi jeszcze przez państwa zaborcze. Poza tym wskazywane
są różne cechy negatywne Kongresowiaków utrudniaj<!ce im osiąganie wymiernych efektów finansowych: "My Kaliszacy żyjemy sobie dniem dzisiejszym,
bardzo beztrosko ... "; "Tu łatwo przyszło to i łatwo poszło - panuje
rozrzutność i podatność na modę"; "Nasi ludzie przywiązują mniejszą wagę do
dóbr materialnych, odwrotnie niż w Poznańskiem". Konkludując, należy
stwierdzić istnienie wyraźnej zbieżności poglądów członków obydwu grup na
temat ich podejścia do pracy i posiadanych dóbr.
Charakterystyka języka, sposobów wysławiania się mieszkańców pogranicza prezentowana przez Kongresowiaków jest bardzo bogata, zawiera więcej
szczegółów. Na pierwszym miejscu wymieniane są używane przez Poznaniaków określenia rzeczy, które po wschodniej stronie Prosny zwykło się nazywać
inaczej, np.: flaszka (butelka), tytka (torebka), szpadel (łopata), gable (widły do
ziemniaków), szońdy (nosidła), wasserwaga (poziomnica), hebel (strug), krajzega (piła), węborek (wiadro), wyżynać (wypędzać, wygnać), chrzestna (kumoszka), bór (las), kozak (chłopak), urczyk (koń), sabatnik (piec do chleba).
Następna właściwość mowy Poznaniaków jest określana jako "niepoprawna, opaczna polszczyzna", "gwara poznańska" polega na opuszczaniu pewnych
samogłosek w wyrazie bądź zamienianiu ich na inne. Np. mówi się tam
"bułem" - zamiast "byłem", "ciknie" ("cieknie"), "uryzie" ("ugryzie"), "godoj"
k ") "cu "( "co,") "sza k" ("Ja
. k"),,,tSZl'"
("ga d·aj "),,,mosz " ("masz,,,") k tu "( "to,
("trzy"), "swyter" ("sweter"), "łowka" ("ławka"), "ulicka" ("uliczka"). Bardzo
często przekręcane są przez Poznaniaków nazwy okolicznych miejscowości, np.
Wieluwieś - Wielowieś, Bronszewice - Broniszewice. Ludzie z Poznańskiego
mają też posługiwać się cpecyficznymi powiedzonkami: "tej" - zwracając się
do drugiej osoby, "ja" - potwierdzając coś, wyrażając akceptację.
Wśród właściwości mowy własnej grupy wymieniane są: opisane wcześniej
używanie końcówki -ta w drugiej osobie 1. mnogiej czasowników, "miękkość
111
wymowy", "brak twardego akcentu" oraz specyficzny styl mówienia polegający
na używaniu lapidarnych sformułowań. Ponadto ludzie ze wschodniej strony
pogranicza zwracaj,! się do wszystkich, także osób starszych przez "ty",
natomiast w Poznańskiem mówi się np. "ojciec, weżcie ... " (pluralis maiestaticus).
Podkreśla się, że język Poznaniaków pomimo tych wszystkich błędów jest
bardziej poprawny od mowy mieszkańców Kongresówki. Trzeba też zaznaczyć, że wszystkie wskazywane różnice mają dotyczyć przede wszystkim
ludzi starych a mlodego pokolenia tylko w ograniczonym zakresie.
Kongresowiacy nie formułują kategorycznych sądów na temat różnic
w ubiorze i wyglądzie zewnętrznym mieszkańców stron pogranicza. Przeważa
opinia, iż obecnie nie sposób na tej podstawie rozpoznać przynależności
grupowej. Wskazuje się jedynie na pewne odmienności w sposobie ubierania się
kobiet - chusty noszone przez mieszkanki Kongresówki oraz większą dbałość
Poznanianek o swój wygląd.
Zwyczaj pozdrawiania osób napotkanych w miejscach publicznych, serdeczność i otwartość mają być cechami typowymi dla mieszkańców wschodniego brzegu Prosny - "Tutaj jeden drugiemu się kłania, nawet jeśli się nie
znają. W Poznańskiem wszystko jest "honorowe", każdy czeka aż ten drugi go
pozdrowi"; "Poznaniacy są sobkowaci, nawet sąsiad sąsiadowi ledwo dzieńdobry mówi". Takie formy zachowań wynikają z faktu, iż Kongresowiacy są
ludźmi bardziej rozmownymi, łatwo nawiązującymi kontakty, otwartymi na
innych ludzi - "Nasi od razu wyglądają na szczęśliwszych, weselszych
w porównaniu ze sztywnymi, zamkniętymi w sobie Bażantami". Jednak na
ogól Poznaniacy sc! postrzegani jako ludzie uprzejmi, "o ogólnej kulturze
zachowań", osoby wyróżniające się opanowaniem, powściągliwością i zdyscyplinowaniem - "Poznaniak to publicznie by nie ubliżył"; "Ich kultura jest
widoczna w sklepie, w usługach czy w lokalu - mają przyjemniejszą obsługę ...
są bardziej cywilizowani, nie pchają się w kolejkach".
Poza tym Poznaniacy jawią się mieszkańcom Kongresówki jako osoby
dumne i wyniosłe, wyjątkowo zarozumiałe, manifestujące w każdej sytuacji
pewność siebie i pogardliwy stosunek do sąsiadów zza kordonu. Pogląd ten,
wyrażany głównie przez ludzi starszych ze środowiska wiejskiego, jest połączony z przekonaniem o zadziorności Poznaniaków, ich skłonności do manifestowania swojej przewagi majątkowej.
Informatorzy z Kongresówki uważają też, że ich grupę wyróżnia szarmancki stosunek do kobiet (zwyczaj całowania w rękę) oraz skłonności do
nadużywania alkoholu - "Tam smęcą nad piwkiem a my pijemy wódkę.
U nas pije się szybko i upija się"; "Upijamy się - za to zawsze na wesoło".
Blisko 1/3 rozmówców zauważyła, że w chwili obecnej trudno jest zidentyfikować przynależność grupową na podstawie zachowań w miejscach publicznych.
Sądy Kongresowiaków na temat ich gościnności i życia towarzyskiego
należy uznać za jeden z bardziej znaczących elementów autocharakterystyki,
stereotypowego wizerunku własnej grupy. Uważają się oni za ludzi wyjątkowo
gościnnych w przeciwieństwie do Poznaniaków uchodzących za skąpców,
112
samotników i egoistów - "Tu ludzie są bardzo gościnni, ugoszczą jak mogą.
U Bażantów jak się nie umówisz wcześniej, to nawet herbaty nie dostaniesz":
"Tam są skąpi a sknerstwa z gościnnością pogodzić się nie da ... "; "Tam ludzie
zajęci pracą nie mieli i nie mają czasu na kontakty z innymi. Gościnność
miejscowych jest powszechnie znana, to takie wpływy wschodnie ... "; "U nas
jest taka gościnność bez skrupulatności i wyrachowania, spontaniczna".
Gościnność Kongresowiaków ma iść w parze z ich zamiłowaniem do
zabawy, utrzymywaniem i pielęgnowaniem szerokich kontaktów towarzyskich.
dużą inwencją w wynajdywaniu atrakcyjnych form spędzania czasu wolnego
od pracy. Są przekonania, że spotykają się w celach towarzyskich znacznie
częściej niż Poznaniacy. Spotkania te przybierają najróżniejsze formy - od
tzw. posiadówek na ławkach przed domami poprzez niezapowiedziane wizyty
domowe w dni robocze, po huczne zabawy imieninowe, na które zaprasza się
szerokie grono rodzinne, sąsiadów i znajomych - "U nas każdego dnia są
spotkania przed domami. Jak zabawa to tylko z orkiestrą, żywiołowo, to
i więcej rozrób ... korzystamy z każdej okazji, aby pośmiać się i potańczyć":
"Nasi rodzice więcej i ciekawiej bawili się - nie mieli pracy a dużo czasu
wolnego. Coś z tego zostało nam do dziś ... ".
Mieszkańcy wschodniej Wielkopolski uważają się za Judzi wyróżniających
się dużym poczuciem humoru, skłonnościami do mocniejszych trunków dzięki
czemu ich życie towarzyskie cechuje "lekki brak kultury". Specyfika ich
spotkań wyraża się w obfitości serwowanego poczęstunku, zwłaszcza alkoholu.
spontaniczności zachowań gospodarzy i gości, wspólnych śpiewach. Poznaniacy są tu postrzegani zgoła inaczej: "W Poznaniu główną okazją do spotkań s~!
pogrzeby .. ."; "Nie odwiedzają się bo szkoda im pieni~dzy. Raczej też nie
śpiewają, ważne dla nich są tylko jakieś korzyści a nie więzi z innymi ludźmi.
spotkania i przyjaźnie"; "Poznaniacy jak są u kogoś to jedzą i piją. u siebie
myślą tylko jak się pozbyć gościa". Podkreśla się, że mieszkańcy Poznańskiego
są domatorami, ludźmi zamkniętymi we własnych kręgach rodzinnych, niechętnymi do wydawania pieniędzy na rozrywkę.
Kongresowiacy podkreślają też różnice międzygrupowe w obchodzeniu
uroczystości rodzinnych takich jak pogrzeby i wesela a także świąt dorocznych
gromadzących przy jednym stole całą rodzinę. Organizowane przez Poznaniaków stypy odbywają się w lokalach, są imprezami skromnymi, na
których spotyka się tylko naj bliższa rodzina. Nie podaje się alkoholu, zaś przy
samej trumnie odmawia się różaniec i odbywa wspólne chwile skupienia.
W Kongresówce na stypę zaprasza się do domu rodzinę, sąsiadów i znajomych.
Jest to uroczystość wyprawiana hucznie, na której spożywa się duże ilości
alkoholu i śpiewa - "Stypy to my świętujemy na całego"; "U nas pogrzeby to
łącznie ze świnobiciem". Z kolei wesela po wschodniej stronie Prosny są
bardziej wystawne, liczba zapraszanych gości sięga czasem i 200 osób, imprezy
trwają 3, 4 dni - "... dwie orkiestry, dwa dni poprawin, czasami potrafimy
bawić się i cały tydzień ... "; "W Poznańskiem wesela trwaj,! tylko do północy.
Bywa, że po ślubie rodzice i dzieci idą do restauracji i robią tylko małe
przyjęcie przy szampanie".
Wschodni Wielkopolanie sądzą, iż są szczególnie predysponowani do pracy
113
w kolektywie, działalności społecznej na rzecz całej wspólnoty lokalnej - "Tu
wszystko budowano własnymi siłami - szkołę, remizę, most i drogę. U Bażantów to wszystko zawsze by lo". Popularność tego typu prac ma wynikać
z bardzo prozaicznych przyczyn, które najlepiej zilustrują sami informatorzy:
"Bieda tu panująca zmuszała nas do wspólnych działań. Tu brakowało
dosłownie wszystkiego. To tradycja jeszcze sprzed wojny - wspólne decyzje,
wspólna praca, wspólne działania"; "W Poznańskiem uważa się, że skoro płaci
się podatki, to takie rzeczy jak budowa szkoły czy drogi są obowiązkiem
władz". Jednocześnie odczuwany jest brak dobrej organizacji w realizowaniu
prac tego typu - "U nas ludzi łatwo zwołać, nawiązać kontakt, ale nie są
zdyscyplinowani, robią kiedy im się podoba ... ".
IV
W świetle powyższych ustaleó sądy identyfikacyjne mieszkaóców obydwu
stron dawnego pogranicza zaborów jawią się jako asymetryczne. Poznaniacy
postrzegają ludność ziem Kongresówki w Wielkopolsce jako grupę obcą
w znacznie wyższym stopniu aniżeli ci ostatni odbierają swój dystans do
mieszkańców Poznańskiego. Sytuacja ta odzwierciedla pozytywne nastawienie
wschodnich Wielkopolan do zachodnich sąsiadów wyrażające się dążeniem do
przyjęcia atrakcyjnych wzorców kulturowych i gospodarczych, efektywnych
zasad działania zapewniaj<!cych dostatnie życie. Postawa ta polegająca na
poszukiwaniu więzi łączących wszystkich Wielkopolan w sposób istotny
niweluje odczuwanie różnic wynikających z dawnego podziału politycznego
regionu. Z drugiej strony, Poznaniacy prezentują się jako grupa zamknięta
o znacznym stopniu ekskluzywności wynikającym z wysokiej samooceny jej
członków, ich przekonaniu o przewadze w sferze ekonomicznej, satysfakcji
z osiąganych efektów własnej pracy. Zdecydowanie odcinają się od jakichkolwiek więzi z Kongresowiakami,
nie uważają ich nawet za Wielkopolan.
Wyrażają przemiennie protekcjonalny bądż wrogi, pogardliwy stosunek do
mieszkaóców wschodniej strony pogranicza. Także cechy drugiej grupy wskazywane jako pozytywne (np. sfera życia towarzyskiego, współpraca sąsiedzka)
nie mogą być w pełni akceptowane przez Poznaniaków jako kolidujące z ich
filozofią życiową, "poznańskim" etosem pracy.
Można sądzić, że dominantą, "głównym pionem" wyobrażeń zbiorowych
mieszkańców obydwu stron pogranicza o właściwościach ich grup są ich
stereotypy odwołujące się do etosu pracy, działań propagowanych i praktykowanych w sferze zawodowej, zasad wydatkowania dochodów, stosunku do
zgromadzonych dóbr. Opisane sądy grupowe oddają przede wszystkim zjawisko zderzenia się różnych mentalności - filozofii życiowych ukształtowanych
w wyniku podążenia odrębnymi drogami rozwoju gospodarczego i zaistnienia
znaczących dysproporcji ekonomicznych pomiędzy grupami pogranicza. Znamienne jest, iż przywołane opinie nie odwołują się do istotnych różnic
międzygrupowych w dziedzinie obrzędowości, obyczaju czy zachowań rytualnych wskazując tu jedynie na pewne rozbieżności o charakterze ilościowym
(np. czas trwania spotkań, ilość serwowanego na nich alkoholu). Z kolei takie
H -
Lud l. LXXVII
tl4
cechy roznIcujące obydwie grupy jak gościnność, towarzyskość czy formy
spędzania czasu wolnego stanowią bezpośrednią konsekwencję całości uwarunkowań ekonomiczno-gospodarczych
w jakich przyszło funkcjonować członkom społeczności pogranicza.
Stosunek do przestrzeni, wyłączność terytoriów grupowych stanowi jeden
z podstawowych warunków dokonywania identyfikacji, odczuwania faktu
swojskości (obcości) 5. Mieszkańcy stron pogranicza uważający się ongiś za
sobie bliskich, bezrefleksyjnie akceptujący więzi lokalne i regionalne jako rzecz
oczywistą, zaczęli zauważać nowy podział administracyjny (polityczny) i odczuwać obcość w stosunku do osób z drugiej strony granicy. Proces ten stał się
bardzo efektywny na skutek włączenia każdej z grup w orbitę wpływów
organizmów państwowych, które dzieliła bariera cywilizacyjna. Dostrzegana
odmienność była nieustannie potwierdzana, kumulowała się w trakcie kontaktów międzygrupowych, przyczyniała się do napięć i uwrażliwiała na wszelkie
różnice mentalne, kulturalne i ekonomiczne. Zniesienie granicy zaborowej.
później granic celnych w II Rzeczypospolitej unieważniło dotychczasowe
podziały przestrzenne. Pozostało jednak przeświadczenie ludzi o dystansie
społeczno-kulturowym
potwierdzane
utrzymującymi
się dysproporcjami
w rozwoju dawnych dzielnic. Proces niwelacji tych różnic przybrał szczególnie
intensywny charakter po drugiej wojnie światowej i trwa po dziś dzień.
Zrekonstruowane
podziały grupowe podtrzymywane w potocznych wyobrażeniach zbiorowych odzwierciedlają fakt uporczywego trwania dystansu
poznawczo-emocjonalnego
pomiędzy społecznościami pogranicza.
Klimat miejscowości strefy nadgranicznej, wynikający m.in. z faktu przymusowego odizolowania członków jednorodnej kulturowo społeczności, wytworzenia się ograniczonych i specyficznych form kontaktu międzygrupowego
(przemyt, nielegalny handel), wreszcie styczności z wojskami ochrony pogranicza szczególnie sprzyjał pojawieniu się wyobrażeń stereotypowych
o "swoich" i "obcych". Można zakładać, że opisane sądy grupowe funkcjonują
w ograniczonym zakresie także poza obszarem pogranicza jednak właśnie tam.
w bezpośredniej bliskości dawnej granicy są najżywsze, najpełniej przez ludzi
uświadamiane i wyartykułowane6.
Jednak z tych względów trudno ekstrapolować wyniki dokonanych ustaleń
na całą Wielkopolskę i jej mieszkańców. Równie trudnym zadaniem okazuje
się próba określenia statusu badanych grup pogranicza. Obszar ten nie może
być zdefiniowany przestrzennie, jako że nie stanowi jednostki terytorialnej
o zewnętrznych granicach. Ponadto jest to teren bardzo rozległy, przynależny
administracyjnie do trzech województw i dwudziestu dwóch gmin. Mieszkaóców każdej ze stron pogranicza łączą jedynie przekonania o odmienności
względem grupy sąsiadów zza dawnego kordonu oraz poczucie przynależności
do ponadlokalnych
(subregionalnych) społeczności Poznaniaków czy Kongresowiaków. Nie sposób klasyfikować ludności ziem pogranicza jako grup
5
G. Simmcl,
6
J. Chlcbowczyk,
mu (od schyłku
Socjologia,
Warszawa
1975, s. 504-507.
Procesy narodolwórcze
we wschodniej
X VI II wieku do pocz. X X w.), Warszawa
Europie .~rodkow<!j IV doh;/' kapilali:1975, s. 24.
115
:tnograficznych. Zbiorowości te nie jawią się jako "twory wyobrażeniowe"
\ znaczeniu przypisywanym temu określeniu przez Józefa Obrębskiego.
~ drugiej strony nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi, które pozwalałyby
wierdzić, iż S4 to zbiorowości nosicieli jakiegoś zespołu specyficznych cech
<ultury wyróżniaj'lcych je od sąsiednich grup. Możliwe, że na tym etapie
Jadań, dokonując próby zdefiniowania statusu mieszkańców pogranicza,
lależałoby poprzestać na bardziej ogólnym, mniej zobowiązującym terminie
..lokalne grupy kulturowe".
Wyniki tych badań można w pierwszej kolejności uznać jedynie za
przyczynek do poznania pewnego wycinka mentalności - potocznej wiedzy
identyfikacyjnej współczesnych Wielkopolan zamieszkujących tereny dawnego
pogranicza zaborów. Przeprowadzona rekonstrukcja wyobrażeń zbiorowych
mieszkańców pogranicza podważa jednak mit o jednolitości regionu i wskazuje
na konieczność dalszych badań nad jednorodnością
cech przypisywanych
generalnie typologicznie wyodrębnionej Wielkopolsce.
Wiele wskazuje, że ten zastygły wizerunek stereotypowy dwóch grup
pogranicza i podzielonej Wielkopolski będzie stopniowo zawężał się treściowo,
tracił spoistość a pozbawiony nadających mu znaczenie ocen i wartościowań
stanie się mało czytelny, niezrozumiały. Jednak proces ten będzie stopniowy
i długotrwały, może dokonać się tylko wraz ze zmianą pokoleń. W dobie
restaurowania i przebudowywania idei regionalizmu, w chwili przygotowywania do realizacji nowego podziału administracyjnego regionu, konsekwencje
dawnych podziałów zaborowych nie powinny pozostawać niezauważone. Nie
ulega kwestii, że głos antropologów na ten temat powinien być brany pod
uwagę w znacznie szerszym zakresie, niż to miało miejsce do tej pory.
Jacek
Schmidt
THE
POZNAŃ
PROVINCE
OLD
IN THE OPINION
VS. THE CONGRESS
POLITICAL
DIVISIONS
or CONTEMPORARY
KINGDOM
OF THE
INHABITANTS
OF POLAND.
REGION
OF WIELKOPOLSKA
(Summary)
When resolutions
of the Vienna Congress of 1815 were adopted,
another partition
of Polish
lands took place. The western and central part of Wielkopolska
was annexed by Prussia (the Great
Duchy of Pomań),
eastern Wielkopolska
- by Russia. The parts of Wielkopolska,
governed
politically, economically
and culturally for over 100 years by two eivilizationally
different empires,
led to significant sub-regional
differences. They arc noticeable
even today, both in culture and
technology.
Effects of this isolation
arc also apparent
in the mentality,
social awareness
of
contemporary
inhahitants
of Wielkopolska.
The identification
stereotypes
(insider and outsider
groups) arc the most permanent
form of collective ideas and the best source of information
about
the differences between the two parts of Wielkopolska.
The article is based on materials collected by the author between 1988 and 1991 during field
studies in both parts of Wielkopolska.
The inhabitants
of the POI.nail province sec their eastern neighbours,
inhabitants
of the former
Congress Kingdom of Poland, as an alien group to a much larger degree than the latter see the
inhabitants
of the Poznań province. The differences are mainly seen in the stereotypes
referring to
116
the ethos of work. Inhabitants of the western part of Wielkopolska feel they arc economically
superior and more satisfied with the results of their work. The inhabitants of the Poznań province
do not consider themselves related in any way to the inhabitants of the former Congress Kingdom
of Poland, they do not consider them inhabitants of Wielkopolska. On the other hand, inhabitants
of the eastern part of Wielkopolska are more favourable towards the inhabitants of the Poznań
province and feel they should adopt some economic and cultural patterns prevalent here. For them.
belonging to the community of the inhabitants of Wielkopolska is something obvious and
undisputable.
Reconstruction of the opinions voiced by inhabitants of both parts of Wielkopolska has
indicated that the administrative (political) factor is significant in the formation of group identity.
undermines the myth about the homogeneity of the region and suggests that there arc differences in
the features ascribed to typologically identified Wielkopolska - a historical and cultural region.
