http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3926.pdf
Media
Part of Sytuacja i perspektywy sztuki ludowej w Polsce / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.4
- extracted text
-
Aleksander
Jackowski
SYTUACJA
I
PERSPEKTYWY
Proces zaniku sztuki ludowej rozpoczął się w k r a
jach wysoko u p r z e m y s ł o w i o n y c h j u ż w p o ł o w i e X I X
wieku. P r z e b i e g a ł o n t y m ostrzej i m szybszy b y ł prze
bieg zmian e k o n o m i c z n o - s p o ł e c z n y c h na wsi. Toteż
już na p o c z ą t k u naszego stulecia ginie niemal do
szczętnie t w ó r c z o ś ć ludowa w A n g l i i , Francji, N i e m
czech, Belgii... Podejmowane w tych warunkach nie
liczne zresztą p r ó b y ochrony sztuki ludowej nie mo
gły p r z y n i e ś ć r e z u l t a t ó w .
Polska, podobnie jak inne kraje zapóżnione w roz
woju ekonomicznym, nie przeszła t y c h p r o c e s ó w r ó w
nie silnie. Niemniej zmiany, jakie już w k o ń c u ubieg
łego stulecia zaczęły w y s t ę p o w a ć w życiu w s i i miaste
czek, odbiły się t a k ż e na stanie sztuki ludowej.
Objawy zanikania czy degenerowania f o r m ludowej
twórczości starano się w y t ł u m a c z y ć niekorzystnym
w p ł y w e m miasta, t r u d n ą s y t u a c j ą g o s p o d a r c z ą pro
w a d z ą c ą do upadku rzemiosł, z u b o ż e n i e m wsi, i n
w a z j ą w y r o b ó w fabrycznych; przypisywano je róż
n y m czynnikom — jeśli się t a k m o ż n a w y r a z i ć —
odwracalnym. S ą d z o n o bowiem, że przy w ł a ś c i w y c h
formach opieki i pomocy ze strony „ m i a s t a " , a ściślej
m ó w i ą c - k r ę g ó w m i ł o ś n i k ó w ludowej k u l t u r y , uda
się procesy zaniku i upadku p o w s t r z y m a ć , a może
nawet i wrócić do dawnego stanu.
Jeszcze w 1938 r. w i a r ę t a k ą p o d z i e l a ł a jedna z n a j
bardziej t r z e ź w o m y ś l ą c y c h działaczek i opiekunek
sztuki ludowej — Helena S c h r a m m ó w n a . P i s a ł a ona:
„ S z t u k a ludowa ginie, a j e d n y m z p o w o d ó w tego jest
w ł a ś n i e stosunek do niej miejskiego człowieka... Za
s t a n ó w m y .się więc jakie p o w i n n o być nasze p o s t ę
powanie, aby jej nie n i s z c z y ć " . S c h r a m m ó w n a naj
większe n i e b e z p i e c z e ń s t w o w i d z i a ł a w pseudoludowości, w n i e p r z e m y ś l a n y c h , f a ł s z y w y c h p r ó b a c h inge
rencji miasta w s z t u k ę l u d o w ą , nie dostrzegając tego,
że kierunek z a c h o d z ą c y c h na wsi przemian
jest
n i e o d t w r a c a l n y ,
'że proces r o z k ł a d u t r a
dycyjnej k u l t u r y l u d u a w i ę c i jego sztuki jest n i e
unikniony.
1
Dziś, bogatsi o d w a d z i e ś c i a lat d o ś w i a d c z e ń w i e
my, że nie zły w p ł y w miasta decyduje o losie t r a
dycyjnej t w ó r c z o ś c i ludowej. Sedno zagadnienia leży
w t y m , że zachodzące zmiany podcięły korzenie ist
nieniu o d r ę b n e j i tradycyjnej w formie sztuki ludo
wej. Nie znaczy to jednak wcale, że sztuka ta musi
Ryc. 1. Wnętrze izby łowickiej
z tradycyjnym
zdobie
niem podłogi
plaskiem.
Domaniewice, po w .
Rawa
Mazowiecka.
Ryc. 2. Wnętrze izby kurpiowskiej Czes
ławy Konopka. Tatary, pow.
Ostrołęka.
SZTUKI
LUDOWEJ
W
POLSCE
Rye. 3. Wnętrze izby Felicji Kosiniak.
Za
lipie, pow. D ą b r o w a Tarnowska. Ryc. 4.
Wnętrze izby Marii Zając. Zalipie,
pcw.
Dąbrowa
Tarnowska.
szybko i całkowicie z a n i k n ą ć , nie oznacza też w ż a d
nym w y p a d k u l i k w i d a c j i wszelkich form twórczości
artystycznej.
W o d r ó ż n i e n i u b o w i e m od rewolucji p r z e m y s ł o w e j ,
jaka m i a ł a miejsce w krajach kapitalistycznych
w X I X w., zmiany zachodzące w naszym k r a j u (po
dobnie j a k w innych p a ń s t w a c h demokracji ludowej)
nie pociągają za sobą tak tragicznych n a s t ę p s t w dla
twórczości ludowej. Dzieje się tak, p o n i e w a ż procesy
przebudowy ekonomiczno-społecznej realizowane są
przez P a ń s t w o , k t ó r e m a możność regulowania za
r ó w n o tempa j a k i zasięgu t y c h procesów, a n g a ż u
jąc przy t y m .poważne ś r o d k i w różnego rodzaju for
my popierania twórczości ludowej, a zwłaszcza opieki
nad tradycyjnym
r z e m i o s ł e m artystycznym.
CHARAKTER
ZACHODZĄCYCH
PRZEMIAN
Sztuka ludowa nie jest j a k i m ś zjawiskiem ist
n i e j ą c y m poza czasem i p r z e s t r z e n i ą . Przeciwnie —
jest ona w y t w o r e m
środowiska, odrębnego nurtu
iudowej k u l t u r y . W ł a ś n i e istniejąca przez Wieki izo
lacja w a r s t w y c h ł o p s k i e j s p o w o d o w a ł a , że n u r t ten
wyklarował własne t r e ś c i
oraz swoiste formy
wyrazu, w y k s z t a ł c o n e w rezultacie d ł u g o t r w a ł e g o ,
zbiorowego procesu twórczego.
Tak więc m ó w i ą c
o sztuce ludowej jako o zjawisku ż y w y m , nie wolno
nam z a p o m i n a ć , że jest ona ściśle p o w i ą z a n a z losami
swego ś r o d o w i s k a , że istnieje zależność m i ę d z y prze
mianami, jakie zachodzą w charakterze tej sztuki,
a przemianami istniejącymi w jej ś r o d o w i s k u macie
rzystym, na wsi. Toteż tam, gdzie p o d w a ż o n a zostaje
izolacja wsi i zatarta granica między n u r t e m k u l t u r y
ludowej a nieludowej — sztuka ludowa przestaje być
j e d y n ą w y r a z i c i e l k ą t w ó r c z y c h potrzeb ludu, co w i ę
cej, przestaje nawet w wielu wypadkach być temu
ś r o d o w i s k u potrzebna, degeneruje się, zanika.
Zjawiska takie zaczynają na naszej ws, w y s t ę p o
w a ć już przy k o ń c u ubiegłego stulecia. S ą one oczy
wiście p o c h o d n ą .przemian e k o n o m i c z n o - s p o ł e c z n y c h ,
u j a w n i a j ą się jednak b e z p o ś r e d n i o w postaci z w i ę k
szonego o d d z i a ł y w a n i a w p ł y w u miasta, w p ł y w u m i e j
skiej c y w i l i z a c j i . Coraz w i ę c e j t o w a r ó w fabrycz
nych wciska s i ę na Wieś, w y p i e r a j ą c rodzime rze
miosło. Rośnie zainteresowanie dla " ś w i a t a " ,
dla
miasta. P o w a ż n ą rolę odgrywa w t y m fakt z w i ę k s z o
nych r u c h ó w migracyjnych. Coraz częściej ludzie ze
wsi s z u k a j ą p r a c y w mieście, j a d ą do innych dziel
nic, często o bardziej r o z w i n i ę t y c h formach gospo
darki (np. z Rzeszowskiego w Poznańskie). Przychodzi
214
L i
•
wreszcie fala masowej emigracji zarobkowej za gra
nicę (Westfalia, Francja, Ameryka). W r a c a j ą na wieś
pobrani do wojska - nierzadko uczestnicy kampanii
rosyjsko-japońskiej, francusko-pruskiej, ludzie, którzy
przemierzyli k a w a ł świata, zanim wrócili do rodzin
nej wsi. W ten sposób zaciera się dotychczasowa
(i tak zresztą w z g l ę d n a ) izolacja dawnej tradycyjnej
k u l t u r y ludowej, n a s t ę p u j e stopniowy jej rozkład.
W świadomości wsi z a c h o d z ą coraz większe zmiany.
Pod w p ł y w e m miasta i jego często pogardliwego na
stawienia do wsi zmienia się stosunek c h ł o p a do
swojej warstwy, wzrasta chęć odcięcia się od w ł a s n e
go środowiska, p r z y j ę c i a miejskich w z o r ó w życia*.
Z m i a n y zachodzące w strukturze i świadomości
społeczności wiejskiej n a r a s t a j ą mimo różnego ro
dzaju p r ó b ratowania ludowej kultury, cofnięcia wsi
na dawne pozycje. Z a r ó w n o pierwsza j a k i druga
wojna
światowa
pogłębiają
zachodzące
procesy,
a zmiany ustrojowe, j a k i e zaszły po
wyzwoleniu,
w zasadniczy sposób w p ł y w a j ą na s y t u a c j ę wsi.
Zmienia się uikład s t o s u n k ó w w ł a s n o ś c i o w y c h , eko
nomicznych,
społecznych, Proces socjalizacji wsi,
aczkolwiek przebiega nader opornie, z zahamowania
m i , a nawet cofnięciami, m i m o wszystko odgrywa
o g r o m n ą rolę w p r z e o b r a ż e n i a c h , jakie zachodzą. (Są
wszystkie dane by r o k o w a ć w najbliższych latach
znaczne nasilenie t y c h p r o c e s ó w . Gwarantem tego
jest umaszynowienie gospodarki rolnej, co w konsek
wencji musi dać takie efekty jak wzrost liczby k ó ł e k
rolniczych
spółdzielni z m i a n ę metod i charakteru
oracy itp.) Już obecnie
Z
J ™ '
lZ*»z
, n ! L
?
NBŁNI
?
N
„ Z Z T°Z,
v
tTI.L
Jcanoczesn e
'
N
za
!1
"
r i ™ n «utnr^»ini W u T
TT
dyc™ - autorytet ludzi starych rodziny kościoła
Wieś przestaje być atrakcyjna, zmienia się stosu
nek do ziemi. Badania socjograficzne p o k a z u j ą , że
tak charakterystyczne d a w n i e j dla chłopa u m i ł o w a
nie ziemi przestaje w y s t ę p o w a ć w ś r e d n i m a z w ł a s z
cza m ł o d y m pookleniu.
Z w ł a s z c z a młodzież myśli
0 porzuceniu wsi, przejściu do miasta.
W okre
sie m i ę d z y w o j e n n y m s p r z y j a ł o temu zubożenie i prze
ludnienie w s i (ukryte bezrobocie szacowano wówczas
na 6 milionów). Po wojnie zaś ogromnym b o d ź c e m do
ucieczki ze wsi s t a ł o się u p r z e m y s ł o w i e n i e k r a j u i brak
siły roboczej w miastach. To s t w o r z y ł o w a r u n k i do
masowej emigracji l u d n o ś c i w o j s k i e j ,
szczególnie
młodzieży do miast i o ś r o d k ó w p r z e m y s ł o w y c h . Nie
jest to zjawisko dyktowane t y l k o w z g l ę d a m i ekono
micznymi — p r z e c i e ż nawet w ostatnich trzech l a
tach, gdy miejski rynek pracy został niemal w pełni
nasycony, a sytuacja gospodarcza wsi uległa poprawie
1 przedstawia się często korzystniej niż w miastach
— nawet teraz obserwuje się m a s o w ą ucieczkę ze w s i .
Trzydzieści procent m ł o d z i e ż y opuszcza dziś wieś, p r o
B
cent ludzi w r a c a j ą c y c h po studiach na wieś r ó w n a
się niemal zeru.
Dlaczego tak się dzieje? P o n i e w a ż pod w z g l ę d e m
k u l t u r a l n y m miasto jest n i e p o r ó w n a n i e a t r a k c y j n i e j
sze od wsi, p o n i e w a ż t r a d y c y j n y u k ł a d s t o s u n k ó w
(nawet rodzinnych, s p y c h a j ą c y c h młodzież do r o l i bez
p ł a t n e j najemnej siły w gospodarstwie) przestaje dziś
o d p o w i a d a ć m ł o d e m u pokoleniu, k t ó r e nie
czuje
i p r z e w a ż n i e nie chce czuć z w i ą z k ó w z t r a d y c y j n ą
kulturą ludową.
Tak ginie siła atrakcyjna kuiltury ludowej, oby
czaju, obrzędu, tak zmniejsza się zakres o d d z i a ł y w a
nia sztuki ludowej. A jednocześnie na w i e ś wchodzi
k u l t u r a powszechna, k u l t u r a miejska. K s i ą ż k a , ga
zeta, reprodukcja fotograficzna, f i l m , radio, a ostatnio
i telewizja». Wszystko to działa b e z p o ś r e d n i o na sferę
p o g l ą d ó w estetycznych ludu, na z m i a n ę jego upodo
bań.
Wynikają
ludowej.
z tego r ó ż n e
konsekwencje
dla
sztuki
Przede wszystkim sztuka ludowa przestaje być
j e d y n ą , k t ó r a obsługuje swoje ś r o d o w i s k o . A prze
stając być j e d y n ą traci dotychczasowy z w i ą z e k z upo
dobaniami ludu, z jego t r a d y c j ą . Dzieje się tak po
nieważ w d a w n y m u k ł a d z i e s t o s u n k ó w sztuka była
dialektycznie z w i ą z a n a
z tradycją.
Każdorazowy
kształt twórczości zależny był od tradycji, od tego
czy zyskiwał a p r o b a t ę społeczności, czy zgadzał się
z uformowanymi upodobaniami ś r o d o w i s k a - inaczej
nie miał szans dalszego istnienia, s t a w a ł się jednost
kowym, i n d y w i d u a l n y m faktem, na ogół bez kon
sekwencji dla dalszego rozwoju twórczości ludowej.
A l e z drugiej strony, sama tradycja nie b y ł a martwa,
niezmienna. F o r m o w a ł
ją
także
wkład
indywi
dualny twórcy, o ile oczywiście zgodny był z kie
r u n k i e m przemian n a s t ę p u j ą c y c h
w
świadomości
ludu. Nowe funkcje, nowe wzory widziane, nowe m o
dy
wszystko to w p ł y w a ł o na z m i e n n o ś ć t r a d y c j i
(mimo iż w p o r ó w n a n i u ze zjawiskami z a c h o d z ą c y m i
w kulturze ń i e l u d o w e j z m i e n n o ś ć ta była raczej nie
wielka)
Zależność obopólna w t y m dynamicznym
układzie s t o s u n k ó w t r a d y c j i " i t w ó r c y " p r z e s ą d z a ł a
jednolitości charaWeru' k u l t u r y artystyczne i
l ,L;lmr,vrn L
W ™ r - i i ( r l L J
l
0
P
r
l
T
r
l
V
l
l
LZZ
Z„Z\
rLnnn
z caioKształtem zjawisK Kuiturowycn. uoecme zas ten
związek p r z e s t a ł istnieć. N a s t ą p i ł a a u t o n o m i zacja
tradycyjnych
form sztuki ludowej, k t ó r a
istnieje często juz bez ż a d n e j więzi z w ł a s n y m śro
dowiskiem. N a s t ą p i ł z a n i k t r a d y c j i
k t ó r a co
raz s ł a b i e j organizuje dzis upodobania l u d u i obo
wiązuje w coraz węższym, coraz bardziej profesjo
nalnym k r ę g u ludowych t w ó r c ó w . P r z e k r e ś l e n i e izo
lacja ludowej k u l t u r y m u s i a ł o p o c i ą g n ą ć za sobą takie
s k u t k i . Zmianom uległa bowiem psychika, w y o b r a ź n i a ,
nawyki, upodobania. I jest to zjawisko dziś n a t u r a l
ne. W tych warunkach b e z w z g l ę d n i e jednak ginie
dawny d y k t a t tradycji, k t ó r y o p i e r a ł się na jej f a k
tycznym monopolu w ś r o d o w i s k u l u d o w y m . P r z e s ą 215
dza to o przyszłości sztuki ludowej, o jej m o ż l i w o ś
ciach rozwojowych. W oderwaniu od tradycji takie
możliwości bowiem nie istnieją. To znaczy - istnieć
będzie twórczość, r ó ż n e m o g ą być jej formy, ale na
ogół nie będzie to już sztuka ludowa w dotych
czasowym sensie jej odrębności i powszechności
w danym ś r o d o w i s k u .
4
W t y c h warunkach n a s t ę p u j ą p o w a ż n e zmiany
w charakterze i r o l i żyjącej jeszcze, tradycyjnej s - t u k i
ludowej. Przede wszystkim: s z t u k a
l u d o w a
traci
oparcie w ś r o d o w i s k u
wiej
skim,
staje się w n i m niepotrzebna, czasem w r ę c z
obca. W i e ś woM d'ziś w Wielu wypadkach t o w a r k u p
ny niż w ł a s n y p r z e m y s ł . I jest to nieuniknione. M a
szyna do szycia radioodbiornik telewizor motocykl
skuter - wszystko to wkracza na w i e ś ' nie t y l k o
z m i e n i a j ą c formy życia
ale i w p ł y w a j ą c
SWOJĄ
postacią, t a k ż e na k s z t a ł t o w a n i e się nowych g u s t ó w
estetycznych 'We w n ę t r z u w i e j s k i m 'znajduje się dziś
coraz częściej to co u ż y t e c z n e
co orzTOo
mina miasto Przv tendencji m c J r t n f c r A ł n ł r m i e r L
stvlera życia J*
I ™7«t»
*T«HrT«ntl
w wirf.i, J ^ r t i r J h « T , i f c T 3
• t omzucenie
nipm-,1
w
h «™
U
W
•Z
sn^tlt
J r v ^ I ? T l
nricum^h
JLuki^ Tul
cinlnl^l
,
H „
f
T
r e k o n s t r u u j ą c y c h zi P B « H C |
wzory dekoracji (ryc. 1). Nawet
' ^
~.
, C
C
z
l e
e
s
f
ę
t
a
d Z
w
a
^
^
Konopka, znana w y w
n
a
n
k
l
w
l z b l e
^ « » ™H™
•
T°
cos w rodzaju ż y w e g o muzeum).
R ó w n o c z e ś n i e w coraz silniejszym stopniu 's z t u ka l u d o w a
t w o r z o n a
jest
dziś
dla
m i a s t a .
Większość p o w s t a j ą c y c h obecnie w y r o
bów sztuki ludowej znajduje obecnie odbiorcę poza
w ł a s n y m ś r o d o w i s k i e m . Dla miasta, a nawet na eks
port tworzą i n d y w i d u a l n i artyści i całe ośrodki, po
w i ą z a n e z CPLiA czy i n n y m i instytucjami handlowy
mi. Twórczość ta jest oczywiście praktycznie poza j a
k ą k o l w i e k oceną w ł a s n e g o środowiska, uzależniona od
potrzeb nowego nabywcy, od życzeń i oceny aparatu
handlowego. I n i e z a l e ż n i e od tego, jakie są te życzenia
i potrzeby, w j a k i m k i e r u n k u działają, utrzymania
wysokich w a r t o ś c i plastycznych czy tworzenia się no
wej sztuki ludowej — nie zmienia to faktu, że t w ó r
czość ludowa jest dziś w d u ż y m stopniu odseparowa
na od w p ł y w ó w w ł a s n e g o środowiska, wyobcowana
z n u r t u k u l t u r y w s p ó ł c z e s n e j wsi.
?
z e
3
e
g
0
m
u
u c z y n i ł a
W ten sposób p o w s t a ł taki u k ł a d s t o s u n k ó w ,
w k t ó r y m sztuka l u d o w a — rozumiana w sensie t r a
dycyjnym — b y n a j m n i e j nie p o k r y w a się ze s z t u k ą
obsługującą wieś a n i ze sztuką .tworzoną w s p ó ł c z e ś
nie przez lud. M a m y t u t r z y w s p ó ł r z ę d n i e istniejące
kręgi p r z e c i n a j ą c e się, ale nie p o k r y w a j ą c e .
Pierwszy - to twórczość ludowa o cechach s t y l i
stycznych u k s z t a ł t o w a n y c h przez t r a d y c j ę (oraz no
we jej formy, np. w zdobnictwie w n ę t r z ) .
2 IG
Drugi - produkcja „ m i a s t a " , docierająca na wieś
i zaspokajająca coraz w i ę k s z ą część jej potrzeb k u l
turalnych. W o d r ó ż n i e n i u jednak od przeszłości, k i e
dy „ m i a s t o " w y t w a r z a ł o często dla w s i specjalne
przedmioty, bliskie pojęcia „ludowego stylu", obecna
produkcja nie nosi tych znamion o d r ę b n y c h , obsłu
guje z a r ó w n o miasto jak i wieś.
Trzeoi k r ą g — t o t w ó r c z o ś ć w s p ó ł c z e s n a l u d u , nie
z w i ą z a n a z t r a d y c j ą sztuki ludowej. T w ó r c z o ś ć taka
istnieje dziś z a r ó w n o w zakresie potrzeb wypowiedzi
artystycznych jednostki (w stopniu p r z e w a ż a j ą c y m )
jak i w r z e m i o ś l e artystycznym ( w stopniu znacznie
mniejszym). Charakter w s p ó ł c z e s n e j t w ó r c z o ś c i plas
tycznej p o k r y w a się dziś w d u ż e j mierze z t w ó r c z o ś c i ą
a m a t o r s k ą , a wiec n a ś l a d o w c z ą wobec w z o r ó w , jaikie
p r z y c h ó d zą „z m ia sta
(fotograf i a, naturalistycany
obraz, rzeźba) a więc w i ą ż e islę raczej z t y m co w i e ś
bierze od miasta niż z w ł a s n e j tradycyjnej k u l t u r y .
11
Trzeci k r ą g - to twórczość w s p ó ł c z e s n a ś r o d o w i s k a
wiejskiego, niezależna od tradycji, a w i ę c pozbawio
na znamion c h a r a k t e r y z u j ą c y c h s z t u k ę l u d o w ą . Nie
jest to twórczość jednorodna, znajdziemy w
niej
z a r ó w n o w y b i t n e p r z y k ł a d y indywidualnych,
samo
rodnych a r t y s t ó w , j a k i z w y k ł y c h r z e m i e ś l n i k ó w czy
a m a t o r ó w - u l e g a j ą c y c h zazwyczaj wzorom p ł y n ą
cym „z miasta". Tak u jednych jak i drugich do
strzec m o ż n a nieraz specyficzny „ l u d o w y " punkt w y j
ścia. Szczególnie w y r a ź n y jest on tam, gdzie artysta
wychodzi od tradycyjnej formy, aby r o z w i j a ć j ą da
lej, niezależnie od dotychczas o b o w i ą z u j ą c y c h kon
wencji (np. obrazy na szkle J. Jachimiaka, tkaniny
D. Bujnowskiej). Ten „ l u d o w y " moment startu w i
doczny jest t a k ż e u rzeźbiarzy, takich j a k I . K a m i ń
ski, W. Ruszkowski, k t ó r z y - p o d e j m u j ą c i n n ą te
m a t y k ę niż rzeźba tradycyjna - r o z w i ą z u j ą j ą indy
widualnie, chociaż zgodnie z p e w n y m i w s p ó l n y m i za
sadami, w y z n a c z a j ą c y m i określony stopień rozwoju
świadomości artystycznej, poszanowanie dla materia
łu i narzędzia, podobne w a r u n k i życia, podobne
potrzeby i d ą ż e n i a .
Oczywiście w ś r ó d wymienionych wyżej trzech k r ę
gów twórczości - drugi i trzeci w y k a z u j ą tendencje
wzrostu, pierwszy natomiast (tradycyjna sztuka l u
dowa) zwolna się kurczy, zanika.
Zanik ten nie n a s t ę p u j e jednak r ó w n i e szybko
i b e z w z g l ę d n i e w różnych dziedzinach, są działy g i
nące niemal doszczętnie na naszych oczach, i są ta
kie, k t ó r e przy sprzyjających okolicznościach m a j ą
s z a n s ę nie t y l k o utrzymania się na dotychczasowym
poziomie, ale nawet pewnego rozwoju. Z a l e ż y to od
tego, czy m a j ą one uzasadnienie dalszej racji bytu,
czy s ą o p ł a c a l n e ekonomicznie i zgodne z p a n u j ą c y m i
upodobaniami.
Praktyka dowodzi, że sztuka ludowa tam t y l k o
utrzymuje się przy życiu we w ł a s n y m ś r o d o w i s k u ,
gdzie w y s t ę p u j ą jednocześnie wymienione trzy mo
menty. Zjawisko takie zachodzi np. w w y p a d k u t k a
niny.
Tkactwo
miejsce w
ludowe
wciąż jeszcze znajduje swoje
w i e j s k i m w n ę t r z u i pokrywa p o k a ź n ą
Ryc. 5. Garnek z uchem, ceramika niepolewana.
Wyk. Stanisław
Gąsior.
Medynitt Głogowska,
pow. Łańcut. Ryc. 6. Donica z nowym ornamentem
plastycznym, wys. 24 cm. Wyk. Stanisława
Świstak.
Nowe
Miasto.
Ryc. 7. Dzbanek polewany z tradycyjnym
ornamentem. Wyk.
Mateusz
Stanek.
Łążek Ordynacki,
pow. Janów
Lubelski.
część zapotrzebowania wsi, zwłaszcza gdy chodzi
p t k a n i n ę d e k o r a c y j n ą . Jest o p ł a c a l n e , przy lepszej
jakości kalkuluje się p r z e w a ż n i e poniżej ceny tka
niny fabrycznej. Niezależnie przy t y m od w z g l ę
d ó w praktycznych, tkanina ludowa wciąż odpowiada
upodobaniom swego ś r o d o w i s k a , tak że w t y m w y
padku m o ż n a m ó w i ć o istnieniu żywej pamięci zbio
rowej, k t ó r a koryguje i w p ł y w a na proces twórczy.
W p ł y w a to na utrzymanie wysokiego poziomu pro
d u k c j i tkackiej - nawet, gdy w p o w a ż n y m procen
cie wykonywana jest ona na u ż y t e k miasta (CPLiA).
W tej sytuacji tkactwo wiejskie jest dziś najbardziej
rozwiniętym
rzemiosłem
artystycznym
na
wsi,
a w n i e k t ó r y c h o ś r o d k a c h (np. Opoczyńskie, K o l bielskie, Podlasie) m o ż n a m ó w i ć w ostatnich latach
nawet o rozwoju i ulepszaniu kolorystyki.
Wystarczy jednak, aby z podanych wyżej trzech
m o m e n t ó w o d p a d ł c h o ć jeden, a dany dział sztuki
ludowej zaczyna zanikać.
W i d a ć to w y r a ź n i e na
p r z y k ł a d z i e stroju. Utrzymuje się on w nielicznych
już dziś regionach - tam, gdzie istnieje w y r a ź n a
odrębność etniczna i duma z w ł a s n e j k u l t u r y (np.
Łowicz, Krupie, Podhale)*. W tej sytuacji ma on
swój sens, swoje uzasadnienie. Jest ono na tyle silne,
że r ó w n o w a ż y z w i ę k s z o n y (w stosunku do odzieży
miejskiej) koszt takiego ubioru.
Uzasadnienie takie ma również strój w S ą d e c k i e m .
Ale t u okazuje się, że moment ekonomiczny jest
ważniejszy niż istniejące jeszcze powody przema
w i a j ą c e za strojem. S t r ó j l u d o w y jest po prostu
n i e o p ł a c a l n y . Wystarczy powiedzieć, że m ę s k i
ubiór nowosądecki kosztuje dziś od 20 - 40.000 zł,
czyli tyle, ile dwa garnitury miejskie,
motocykl
i radio!!
W innych regionach, gdzie spoistość w ł a s n e j k u l
tury nie jest już silna, strój zanika. Traci rację bytu,
mimo że wciąż dogadza gustom środowiska, k t ó r e
z satysfakcją p r z y g l ą d a się zespołom regionalnym
pieśni i t a ń c a , czy grupom „ p r z e b r a n y m " np. pod
czas ś w i ą t p a ń s t w o w y c h czy d o ż y n e k . A l e w i e ś na
codzień w o l i nosić u b i ó r miejski, choć zdaje sobie
s p r a w ę z tego, że jest on brzydszy. Decyduje t u jed
nak chęć zatarcia różnic z e w n ę t r z n y c h między czło
wiekiem ze wsi i z miasta.
Podobnie m o ż e m y śledzić sytuację w innych dzia
łach sztuki ludowej. Zaobserwujemy w ó w c z a s zanik
wycinanki - wraz z przyjęciem modelu miejskiego
w n ę t r z a (mimo że wycinanka „ s a m a w sobie" podo
ba się), upadek rzemiosła garncarskiego, snycerskie
go czy kowalskiego - na skutek nieopłacalności tych
dziedzin rzemiosła i łatwości kupna towaru z a s t ę p
czego - p r z e m y s ł o w e g o " .
Ale rzecz charakterystyczna - we wszystkich tych
wypadkach o losie danej dziedziny p r z e s ą d z a moment
ekonomiczny albo utrata dawnych funkcji, dawnej
roli. Nie p o d w a ż o n a zostaje w a r t o ś ć estetyczna, na
dal bliska upodobaniom ludu. Dzieje się tak, ponie
w a ż w s z t u c e z d o b n i c z e j (nie przedstawie
niowej)
nowe
wzory
nie
przekreślają
dawnych,
tradycyjnych.
Upodobanie do
pewnego typu kompozycji czy z e s t a w i e ń barwnych,
charakterystyczne dla danego obszaru, nie z m i e n i ł o
się na skutek w t a r g n i ę c i a do izby wiejskiej towa
r ó w fabrycznych. To, że k o m u ś podoba się „ m i e j s k i "
kreton czy jedwab z M i l a n ó w k a , nie oznacza bynaj
mniej, że stracił gust do pasiaka czy ludowego haftu.
Zasady konstrukcji ornamentu są bowiem identyczne
w dobrym wyrobie fabrycznym i w
tradycyjnym
l u d o w y m , a nowe n a w y k i estetyczne, p o w s t a j ą c e
pod w p ł y w e m kontaktu ze s z t u k ą n i e - l u d o w ą — nie
p o p a d a j ą w sprzeczność
z
dawnymi nawykami,
u k s z t a ł t o w a n y m i na tradycji ludowej t k a n i n y czy
zdobnictwa.
Nie p o p a d a j ą w sprzeczność, ale - z a u w a ż m y
w p ł y w a j ą na kierunek przemian zachodzących nawet
217
w łonie tradycyjnych technik zdobniczych. Nierzad
ko obserwujemy np. tendencje do z a s t ę p o w a n i a orna
mentu geometrycznego - r o ś l i n n y m czy figuralnym.
Tendencje „ilustratorskie", a ściślej m ó w i ą c - naturalistyczne, w y s t ę p u j ą z a r ó w n o w ś r ó d t w ó r c ó w jak
i odbiorców. Potęguje je w p ł y w g u s t ó w drobnomieszczańskieh, k t ó r e u d e r z a j ą z j e d n a k o w ą siłą z a r ó w n o
w zasady myślenia plastycznego w ł a ś c i w e sztuce
profesjonalnej jak i ludowej.
Widoczne jest to
zwłaszcza w wycinance, malowance, a nawet hafcie,
chociaż p r z y k ł a d y podobne s p o t k a ć m o ż n a r ó w n i e ż
w innych dziedzinach rzemiosła artystycznego (np.
w garncarstwie — ryc. 6).
Nie trudno z a u w a ż y ć , że ludowy t w ó r c a , który
w t r a d y c y j n y m wzorze w y k a z y w a ł mistrzostwo tech
niczne, stojąc przed n o w y m problemem jest w r ę c z
nieudolny (porównaj np, s t a r ą i n o w ą t e m a t y c z n ą
w y c i n a n k ę k u r p i o w s k ą tego samego autora - ryc, 8
i 10). Czy nieudolność ta w y n i k a po prostu z braku
wprawy? Po części tak, na pewno p r a c u j ą c dłużej
nad podobnym r o z w i ą z a n i e m artysta osiągnąłby w i ę k
szą s p r a w n o ś ć , znalazłby bardziej s y n t e t y c z n ą f o r m ę
i t d . W ą t p l i w e tylko, czy to nowe r o z w i ą z a n i e za
dowoliłoby gusty środowiska, Domaga się ono bo
w i e m coraz większej precyzji w sensie naturalistycz
nym, przestaje mu w y s t a r c z a ć znak plastyczny, skrót,
symbol. Tak więc dążenie ś r o d o w i s k a jest t u sprzecz
ne z t a k i m i ambicjami twórcy, jakie p r o w a d z i ł y b y
w k i e r u n k u znalezienia nowej, syntetycznej formy,
zgodnej z t e c h n i k ą , m a t e r i a ł e m i zasadami rzetel
nego m y ś l e n i a plastycznego, Dowodem chociażby cie
kawe wycinanki-naklejanki łowickie Z. Wiechno
(ryc. 13 i 15), t w ó r c z o rozwijające formy tradycyjne
(ryc. 12), bardzo i n t e r e s u j ą c e plastycznie i , , , pozba
wione o d d ź w i ę k u we w ł a s n y m ś r o d o w i s k u .
Ewołucja
218
smaku
w zakresie
sztuki
przed
s t a w i e n i o w e j jest dziś tak wielka, że n'a s t ą
pił zasadniczy
rozdźwięk między
upo
dobaniami wsi a zasadami tradycyjnej
sztuki
ludowej..
Reprodukcja, oleodruk, fotografia ~ zmieniły rady
kalnie k r y t e r i a przyjmowane w ocenie sztuki przed
stawieniowej. Najwyżej zaczęło się cenić n a t u r a l i styczną precyzję wizerunku, jego s e n t y m e n t a l n ą idealizację, i takie k r y t e r i u m nie mogło godzić się z żad
ną e k s p r e s j ą i d e f o r m a c j ą . A l u d o w y artysta, nawet
gdy u s i ł o w a ł s p r o s t a ć t y m n o w y m potrzebom, nie
był w stanie osiągnąć iluzjonistycznej doskonałości
oleodruku czy fotografii.
Jego siła - d ą ż e n i e do
plastycznego skrótu, szukanie ekspresji, p o s ł u g i w a n i e
się symboliką, forma umowna i t d . — s t a ł a się w tych
warunkach bezużyteczna. Wieś w o l i g i p s o w ą M a
d o n n ę , oleodruk p r z e d s t a w i a j ą c y Chrystusa pasącego
baranki, m a k a t k ę ż kotkami - od n a j p i ę k n i e j s z e j
tradycyjnej rzeźby czy malarstwa, k t ó r e w tych
warunkach straciły r a c j ę bytu, straciły
naturalne
zaplecze.
Pierwszy zaginął drzeworyt - j u ż w drugiej po
łowie X I X w. z a s t ą p i o n y przez, inne techniki, kupny
staloryt i r e p r o d u k c j ę m a l a r s k ą . Ostatni i w y j ą t k o
wy p r z y k ł a d ludowego drzeworytu, to s ł y n n e „ p i e c ą t k i " J. W o w r y ' .
W p o c z ą t k a c h naszego stulecia skończyło się w ł a ś
ciwie malarstwo ludowe na szkle. W ciągu ostatnich
kilkunastu lat jedynymi ciekawszymi t w ó r c a m i byli
w tej dziedzinie; K. Oskwarek, H . Roj-Kozłowska,
J. Jachimiak. A l e Oskwarek nie m a l o w a ł dla w ł a s
nego ś r o d o w i s k a , podobnie j a k Roj-Kozłowska, k t ó
ra zresztą w ostatnich latach życia dość daleko ode
szła od tradycyjnych w z o r ó w i zasad malarstwa na
szkle, r o z b u d o w u j ą c je j a k n o r m a l n ą k o m p o z y c j ę
t e m a t y c z n ą (ryc. 18). Jachimiak przeszedł zaś c i e k a w ą
Ryc. 8. Wycinanka,
1948. Wyk. Piotr
Puławski.
Kadzidło,
pow. Ostrołęka,
Ryc. 9. „Leluja",
wy
cinanka kurpiowska,
wys. 13,1 cm. Wyk.
Rozalia
Polak. Kadzidło,
pow. Ostrołęka.
Ryc. 10. Wy
cinanka kurpiowska.
Wyk. Piotr Puławski.
Ka
dzidło, pow. Ostrołęka.
Ryc. 11. „Kogut",
wy
cinanka z okolic
Radomia.
i k o n s e k w e n t n ą e w o l u c j ę od o b r a z ó w w y c h o d z ą c y c h
jeszcze z ludowej tradycji do prac, k t ó r e w istocie
są
nieco
prymitywną interpretacją
profesjonalnej
sztuki nowoczesnej . I n n i - np. Hulka, Tichoniuk
odeszli daleko z a r ó w n o od ludowej tradycji jak też
od zasad plastycznych twórczości „ p r y m i t y w n e j syn
tezy". Są po prostu w i e j s k i m i amatorami. Ociepko,
N i k i f o r - to r ó w n i e ż i n n a kategoria „ n a i w n y c h , pry
m i t y w n y c h " . Oni t a k ż e są zjawiskiem o d r ę b n y m , sa
m y m w sobie, niewiele m a j ą c y m w s p ó l n e g o ze sztu
ką l u d o w ą . Na d o b r ą s p r a w ę m o ż e m y dziś m ó w i ć
tylko o Kubaszcisykii, czy też jeszcze o jednym, d w ó c h
beskidzkich malarzach, t w o r z ą c y c h dla siebie, bez
oparcia w ś r o d o w i s k u .
8
Najlepiej może przedstawia się sytuacja w rzeźbie,
choć i tu twórczość tradycyjna zbliża się k u k o ń
cowi. W 1937 r. kończy swój ż y w o t powsinoga bes
kidzki - J. Wowro, w latach wojny ginie ślad po
D. Bilińskim, w 1955 r. umiera F. Blaszczyk. Ze
starszego pokolenia żyje jeszcze J. Janas oraz L . K u
dła, ale są oni j u ż dziś w tej fazie, w k t ó r e j raczej
d y s k o n t u j ą uprzednie osiągnięcia. Poza n i m i
naj
bliżsi tradycyjnemu pojmowaniu rzeźby są: J. CentkowsM, J. L a m ę c k i , M . Ruszkowski oraz I . K a m i ń s k i ,
w n i e k t ó r y c h pracach Sz. W o ź n i a k i Cz. Kalemba.
Wszyscy oni
odchodzą
jednak
od
tradycyjnych
p r z e d s t a w i e ń , p o d e j m u j ą c nowe tematy (ryc. 21, 26).
Coraz w i ę k s z ą rolę w ich twórczości
odgrywa
b e z p o ś r e d n i a obserwacja, a nawet inspiracja druko
w a n ą i l u s t r a c j ą . M i m o to rzeźby ich z a c h o w u j ą
wlęż z zasadami ludowego (czy też prymitywnego)
k s z t a ł t o w a n i a , u t r z y m u j ą tradycyjne formy uprosz
czeń i dawny szacunek dla m a t e r i a ł u , dawne w y
czucie możliwości, jakie daje d ł u t o czy kozik.
9
I n n i - Czarnecki, Brychcy, Zaremba, Hulka, Szkodziński, K . Prillowa - coraz dalej odchodzą z a r ó w n o
od tradycji jak od dobrych zasad plastycznego m y ś
lenia, a coraz bliżsi są twórczości, k t ó r ą k w a l i f i k o
w a ł b y m na pograniczu sztuki ludowej i sztuki rze
mieślniczej czy dyletanckiej (w p e j o r a t y w n y m zna
czeniu tego słowa).
To, co r o z k ł a d a
sztukę
figuralną, to w ł a ś n i e
w pierwszym rzędzie tendencje naturalistyczne, i l u s t r a c y j n o - n a ś l a d o w c z e . I nie jest to j u ż t y l k o s p r a w ą
mody. W pewnych warunkach rozwojowych proces
przechodzenia od typu m y ś l e n i a ideo-plastycznego
ku naturalistycznemu jest zjawiskiem normalnym.
A dodajmy, że działa t u jeszcze ciśnienie g u s t ó w
drobnomieszczańskich, a t r a k c y j n o ś ć w p ł y w ó w miasta,
autorytet jego „ k u l t u r y " , tej p r z e c i ę t n e j , najbardziej
rozpowszechnionej. Dlatego w i e ś chce dziś mebli
„na wysoki połysk", dlatego chce haftowanych ma
katek, pluszowych kanap - bo to są symbole miesz
czańskiej kultury, a zarazem nowe symbole dobro
bytu i pozycji. W ten sposób d ą ż e n i e do awansu spo
łecznego i kulturowego wsi oznacza odejście, a nie
raz i zaprzeczenie dotychczasowym i d e a ł o m estetycz
nym. W i d a ć to najlepiej na p r z y k ł a d z i e w s p ó ł c z e s
nych w n ę t r z ludowych, np. Zalipia (ryc. 3 i 4). W p ł y w
g u s t ó w i w z o r ó w d r o b n o m i e s z c z a ń s k i c h jest w nich
tak silny, że ingeruje nawet w m o t y w y malatur
ściennych.
W tej w i ę c sytuacji, gdy sztuka ludowa - pozba
wiona naturalnego oparcia w tradycji, w swoim ro
dzimym ś r o d o w i s k u - znajduje się pod naporem
r ó ż n y c h c z y n n i k ó w z z e w n ą t r z , w i ę k s z ą niż kiedy
kolwiek rolę odgrywa zagadnienie opieki, jej cha
rakteru, form i zasięgu.
PROBLEM
OPIEKI NAD SZTUKĄ
LUDOWĄ
Ginie o d r ę b n y n u r t k u l t u r y wiejskiej, zanika sztu
ka ludowa. Są to zjawiska naturalne, a nawet w dal219
!
szej perspektywie nieuniknione. Ale proces zaniku
m o ż n a przyśpieszać i m o ż n a go opóźniać. Co więcej m o ż n a stworzyć w a r u n k i sprzyjające dalszemu istnie
niu sztuki ludowej na wsi oraz rozszerzaniu się jej
zasięgu w miastach.
Opieka taka i pomoc są uzasadnione, dopóki ist
nieje w y r a ź n e zapotrzebowanie na t r a d y c y j n ą s z t u k ę
ludową, dopóki ma ona liczne kręgi m i ł o ś n i k ó w . Nie
potrzeba dowodzić, że w Polsce m i ł o ś n i k ó w takich
jest bardzo wielu, że p i ę k n a ludowa tkanina, cera
mika czy wycinanka ś w i e t n i e h a r m o n i z u j ą z w s p ó ł
czesnym w n ę t r z e m , znajdując zbyt z a r ó w n o w k r a
j u j a k i poza jego granicami.
Ale
opieka
nad l u d o w ą twórczością nie może
w obecnych warunkach ograniczać się tylko do spraw
handlowo-gospodarczych, nie mniej w a ż n e jest stwo
rzenie odpowiedniej atmosfery w jej w ł a s n y m ś r o
dowisku. Jest to w naszych warunkach możliwe, po
nieważ sztuka ludowa znajduje oparcie w stosunku
P a ń s t w a do dorobku ludowej kultury, j a k też w dzia
łalności organizacji politycznych, gospodarczych i spo
łecznych, towarzystw regionalnych, a t a k ż e kleru,
który z r ó ż n y c h względów ( p r z e w a ż n i e nie arty
stycznych) jest zainteresowany w separacji ludowej
kultury. N i e m a ł ą rolę odgrywa r ó w n i e ż ż y w y sto
sunek społeczności miasta do sztuki ludowej, potrze
ba tej sztuki w różnych ś r o d o w i s k a c h (sukcesy „ M a
zowsza", „Śląska", innych zespołów regionalnych itp.).
Wszystko to przywraca w pewnym stopniu sztuce
ludowej
jej
pozycję
we
własnym
środowisku,
a w k a ż d y m razie hamuje procesy zaniku.
Działając w tych warunkach program opieki m o ż n a
było zakreślić znacznie szerzej niż to m i a ł o miejsce
przed w o j n ą i r e a l i z o w a ć go z bardzo dobrymi na
ogół w y n i k a m i . Program ten objął trzy podstawowe
zakre-sy pracy wyznaczone przez d z i e ł o ,
osobę
twórcy i środowisko.
Opieka
nad
dziełami
sztuki
ludowej
Opieka nad dziełami sztuki ludowej jest w istocie
rzeczy opieką nad zabytkami i oczywiste powinny
być analogie z opieką, j a k ą roztacza się nad zabyt
k a m i architektury, rzeźby, malarstwa. Różnica .polega
jednak na tym, że wiele dzieł o poziomie w r ę c z
ś w i e t n y m powstaje jeszcze obecnie, a w i ę c opieka
nie może ograniczyć się do zakresu „ k o n s e r w a t o r
skiego", a musi objąć r ó w n i e ż i prace nowe.
Tak Więc p o d s t a w o w ą czynnością jest w t y m za
kresie gromadzenie i przechowywanie zbiorów, co
czynią muzea (słaby punkt - n i k ł e środki na kon
serwację), a co w zakresie nowych dzieł r o b i ł do
tychczas głównie Wydział Sztuki Ludowej M i n . K u l t .
i Sztuki, W i ą ż e się z t y m problem b a d a ń , ujawnia
nia nowych, nieznanych d o t ą d w a r t o ś c i ludowej sztu
k i (dokumentowania jej p r z e j a w ó w ) , a wreszcie
upowszechnianie najcenniejszego dorobku przez w y
stawy, pokazy, w y d a w n i c t w a , f i l m y , odczyty, i t d . Za
a n g a ż o w a n e są więc w t y m w y p a d k u z a r ó w n o muzea,
j a k placówki naukowe (PIS, I H K M , Z a k ł a d y Etno
¿20
grafii przy Uniwersytetach), Polskie Tow. Ludoznaw
cze, wydawnictwa, organizacje handlowe (CPLiA),
Wydział Sztuki Ludowej M K i S , Rady Narodowe i i n .
Zainteresowanie sztuką l u d o w ą , aczkolwiek pozor
nie duże, w rzeczywistości sprowadza się do nad
zwyczaj ciepłego przyjęcia wystaw i p o k a z ó w regio
nalnych przez publiczność, do żywszego zaintereso
wania pewnej liczby p l a s t y k ó w i m i ł o ś n i k ó w . Wciąż
jednak sztuka ludowa pozostaje niedoceniana w k r ę
gach naukowych, szczególnie w ś r o d o w i s k u history
k ó w sztuki. Oficjalne, programowe wypowiedzi
nie
mogą przesłonić faktu, że sztuka ludowa nie figuruje
jako przedmiot w programach w y k ł a d ó w uniwersy
teckich historii sztuki, że z n i k n ę ł a z p r o g r a m ó w
akademii i wyższych szkół plastycznych. Sztuka
ludowa niedoceniana jest r ó w n i e ż przez a u t o r ó w
większości s k r y p t ó w i prac z zakresu historii sztuki
polskiej. Niedocenianie miejsca twórczości ludowej
w dorobku k u l t u r y narodowej wydaje się t y m bar
dziej niesłuszne, że w ł a ś n i e sztuka ludowa stanowi
w a ż n y jej człon
n
o d r ę b n e j , charakterystycznej
w ł a ś n i e dla Polski formie wyrazu. P i ę k n o ludowej
rzeźby
tkaniny
zdobnictwa zaskakuje cudzoziem
ców nasze wystawy stały się wydarzeniem artystycz
n y m w P a r y ż u , Londynie, Moskwie, interesowali się
n i m i szczególnie plastycy* krytycy historycy sztuki.
Rzeźba i malarstwem — Picasso Henri Moore Jean
Cassou Herbert Read A n d r é M a l r a u x c e r a m i k ą
Paul Klee, wycinankami Henri Matisse i t d .
Należy m i e ć nadzieję, że wraz z p o s t ę p e m b a d a ń
i p u b l i k a c j ą ich w y n i k ó w rola sztuki ludowej zary
suje się bardziej wyraziście i znajdzie się dla niej
w ł a ś c i w e i t r w a ł e miejsce w historii naszej k u l t u
ry - wolne od chwilowych uniesień czy zniechęceń.
Opieka
nad
twórcami
ludowymi^
Od form i charakteru tej opieki zależy w d u ż y m
stopniu los obecny i przyszły sztuki ludowej. Dlatego
jest to zakres pracy najbardziej odpowiedzialny. Nic
dziwnego, że stanowi on p o d s t a w ę d z i a ł a n i a W y
działu Sztuki Ludowej Ministerstwa K u l t u r y i Sztu
k i oraz w a ż n y odcinek pracy C P L i A . R ó w n i e ż od
trzech blisko lat aktywnie działają na t y m polu nie
które W y d z i a ł y K u l t u r y Rad Narodowych. Opieka
obejmuje większość czynnych o ś r o d k ó w p r z e m y s ł u
ludowego, a t a k ż e licznych t w ó r c ó w indywidualnych.
O t r z y m u j ą oni pomoc w postaci s t y p e n d i ó w , n a g r ó d ,
z a k u p ó w , a t a k ż e u ł a t w i e ń w zdobywaniu surowca,
w zbycie itd. O p i e k ą t ą objętych jest w r ó ż n y c h dzia
łach sztuki ludowej ok. 3—3 500 osób, w t y m ponad
100 w y b i t n i e uzdolnionych t w ó r c ó w .
Nie tylko jednak do pomocy materialnej ogranicza
się ta opieka, r ó w n i e w a ż n e są w niej zagadnienia
artystyczne, sprawy merytoryczne. Konkursy, wysta
wy, narady t w ó r c ó w , kursy (prowadzone b ą d ź przez
w y b i t n y c h ludowych a r t y s t ó w , b ą d ź przez p l a s t y k ó w
znających t r a d y c j ę regionu) - wszystkie tego rodzaju
d z i a ł a n i a p r o w a d z ą do ożywienia ośrodków, w y e l i
minowania w p ł y w ó w obcych ludowej tradycji, pod
niesienia poziomu artystycznego produkcji, a w nie-
których wypadkach nawet do reaktywowania
dawno z a m a r ł y c h technik czy o ś r o d k ó w " .
nie
P o w a ż n ą rolę w tych poczynaniach odgrywa dziś
plastyk, etnograf - opiekun sztuki ludowej. Spot
kamy go w w i e l u spółdzielnich C P L i A (nadzór arty
styczny), w biurze skupu, w j u r y wystaw i kon
k u r s ó w , na kursach, i n s t r u k t a ż a c h , a czasem i we
w s p ó ł p r a c y tak bliskiej, jak to miało miejsce np.
z prof. E. P l u t y r i s k ą i tkaczkami z Sokółki. Rola
plastyka-opiekuna
jest trudna
i
odpowiedzialna,
a charakter pomocy niezwykle dyskretny, ograni
czający się p r z e w a ż n i e
do
rozumnej
inspiracji,
ostrożnej analizy gotowej pracy. Nie może tu być
mowy o j a k i m ś „ w z o r c o w a n i u " , o narzucaniu swojej
osobowości, o dyrygowaniu. Toteż specjalnie wysokie
i złożone m u s z ą być kwalifikacje takiego plastyka.
Powinien być w j a k i m ś stopniu etnografem, znać
doskonale charakter regionu, jego tradycje plastycz
ne, musi być pedagogiem, psychologiem, mieć dużą
ś w i a d o m o ś ć plastyczną, a j e d n o c z e ś n i e umieć po
w s t r z y m a ć w ł a s n e ambicje, musi wreszcie z n a ć dane
rzemiosło, surowiec, t e c h n i k ę . Wymagania wysokie.
Ale w ciągu swej działalności z a r ó w n o M i n . K. i S,
jak C P L i A w y k s z t a ł c i ł y dość liczną k a d r ę p l a s t y k ó w
i m i ł o ś n i k ó w - o p i e k u n ó w sztuki ludowej. P e ł n i ą om
z powodzeniem odpowiedzialne f u n k c j e " .
Plastyk, etnograf stoi dziś na s t r a ż y tradycji w y
sokiej jakości artystycznej. Aprobuje nowe warianty
b ą d ź je odrzuca. Z a s t ę p u j e w i ę c miejsce ś r o d o
wiska,
k t ó r e niegdyś
było gwarantem poziomu
i twórczego charakteru sztuki ludowej.
Szczególnie jest to istotne w sytuacji, gdy istnieją
w ś r ó d ludowych t w ó r c ó w tendencje seryjnego po
wielania w z o r ó w , rzemieślniczego, nie zindywiduali
zowanego wyrobu. Tendencje takie są naturalne, gdy
produkuje się masowo na z a m ó w i e n i e handlu, dla
miasta, na potrzeby p r z e m y s ł u p a m i ą t k a r s k i e g o itd.
Od skuteczności form opieki zależy w t y m wypadku,
czy sztuka ludowa zachowa swój charakter twórczy,
czy też stanie się po prostu p r z e m y s ł e m , p r o d u k u j ą
cym ustalone i zaakceptowane wzory na potrzeby
rynku. D o ś w i a d c z e n i a w s k a z u j ą , że m o ż l i w e jest
(przynajmniej w ciągu dłuższego okresu czasu) za
chowanie n a t u r a l n e g o charakteru produkcji
ar
tystycznej w nowych, sztucznych dla sztuki ludowej
warunkach. A l e konieczne jest wtedy stwarzanie
specjalnych bodźców - z a r ó w n o moralnych j a k i eko
nomicznych. Osiąga się to przez pobudzanie ambicji,
z a m ó w i e n i a na specjalnie w a r t o ś c i o w e prace, zaku
py, w ł a ś c i w ą p o l i t y k ę s t y p e n d i ó w , a przede wszyst
k i m przez organizowanie licznych wystaw tereno
wych i k o n k u r s ó w , na k t ó r y c h nagradza się ciekawsze
osiągnięcia. P o w a ż n e zasługi ma r ó w n i e ż CPLiA.
k t ó r a w ostatnich latach położyła szczególny nacisk
na jakość w y r o b ó w w ludowych spółdzielniach, na
wet
kosztem
rozluźnienia
bardzo
rygorystycznie
dawniej obowiązującej dyscypliny norm.
Zadania plastyka są dziś t y m większe, że prze
stawienie p o w a ż n e j części produkcji ludowego rze
miosła artystycznego na potrzeby minsta pociągnęło
za sobą konieczność wprowadzenia różnych zmian
w samym charakterze ludowych w y r o b ó w . Trzeba
znaleźć nowe zastosowanie dla haftu, zdobnictwa,
a nawet dla wycinanki czy ceramiki. Tak np. stary
czerwono-czarny haft kurpiowski z koszuli p r z e w ę
d r o w a ł na serwetki i obrusiki, p i ę k n i e ryzowane
łyżniki p o d h a l a ń s k i e pomniejsza się i dostosowuje do
r o l i uchwytu na ręczniki, wycinanka cięta jest w m i
n i a t u r o w y m formacie, jako ozdoba zaproszeń, kart
z powinszowaniami i t d .
Nic trzeba chyba dowodzić, j a k wszelkie zmiany
tego rodzaju niebezpieczne są dla ludowej t w ó r c z o ś
ci, jak w p ł y w a j ą na z m i a n ę jej charakteru. Tak np.
przedtem haf ciarka musiała myśleć o
kompozycji
całości - k a ż d a niemal koszula czy gorset były dzie
ł e m nowym, chociaż złożonym ze s t a ł y c h na ogół
e l e m e n t ó w . Obecnie rola jej sprowadzona zostaje do
wykonywania określonego m o t y w u
w
określonym
.miejscu takiej samej serwetki. Przestaje być t w ó r
cza... Podobnie dzieje się i w w y p a d k u wycinanki,
gdzie zmiana formatu ogranicza i n w e n c j ę ludowego
artysty.
W tej sytuacji konieczna jest nie t y l k o kontrola
jakości czy doradzenie nowej formy, mogącej liczyć
na zbyt, ale i s t a ł e pobudzanie inwencji, aby nic do
puścić do powstawania szablonów. W a r t o przy t y m
wi u ważyć, że plastyk z nadzoru artystycznego ma t u
przeciw sobie często i aparat handlowy, d o m a g a j ą c y
się zazwyczaj serii o jednakowym wzorze.
Rola opieki nad s z t u k ą l u d o w ą wzrasta tam, gdzie
w y s t ę p u j ą w samej twórczości nowe zjawiska. A jest
ich wiele. W e ź m y np. s p r a w ę zmian zachodzących
w świadomości t w ó r c ó w , rozszerzenie k r ę g u ich w y
obraźni, zmiany z a i n t e r e s o w a ń . W p ł y w a j ą one prze
cież bezpośrednio na charakter ich sztuki. Od dzia
łaczy, plastyków, o r g a n i z a t o r ó w wystaw, a nawet
dziennikarzy zależy nieraz, w j a k i m kierunku
po
stępuje proces zmian w twórczości. F a ł s z y w e oceny,
zwłaszcza przesadne p o c h w a ł y czynią t u więcej zła
niż m o ż n a to sobie wyobrazić. Artysta ludowy szu
k a j ą c nowych dróg jest bowiem pozbawiony oparcia
w tradycji, a jego ś w i a d o m o ś ć plastyczna jest za
zwyczaj niewielka. Ś r o d o w i s k o zaś ulegające w p ł y
w o m d r o b n o m i e s z c z a ń s k i e g o smaku nie stanowi dla
niego ż a d n e g o pozytywnego oparcia, w r ę c z przeciw
nie - utrudnia m u zachowanie plastycznego pozio
m u w nowych poszukiwaniach. Daje się to zauwa
żyć zwłaszcza tam, gdzie w miejsce tradycyjnego
ornamentu czy przedstawienia w c h o d z ą nowe tema
ty, tendencje ilustratorskie. D o p r o w a d z i ł y one nie
jednokrotnie do r o z k ł a d u formy, degeneracji - i to
z a r ó w n o w hafcie, koronce czy ceramice (ryc. 6), jak
w wycinance (ryc. 10) i rzeźbie.
Niestety dążenia takie z n a l a z ł y w p e w n y m okresie
poparcie ze strony działaczy, k t ó r z y chcieli przez
współczesną twórczość l u d o w ą w p ł y n ą ć na proces
zmian s t o s u n k ó w społecznych na wsi. R e z u l t a t ó w
pozytywnych w t y m zakresie nie osiągnięto, zasięg
o d d z i a ł y w a n i a tej „nowej sztuki" był
minimalny,
przyśpieszono tylko procesy rozktado%ve, zachodzące
i tak w sztuce ludowej
221
liii
•
Ryc. 12. „Kareta", wycinanka,
1956, 45 X 100 cm. Wyk. Anastazja Bogusz.
Łaźniki,
pow. Łowicz.
Ryc. 13. „Regulacja
rzeki",
wyc, 1950. Wyk.
Zofia Wiechno. Wierznowice,
pow. Łowicz. Ryc. 14. „Madonna", obraz
na szkle, 23 X 15 cm. Wyk. Zofia Roj. Zakopane,
Muzeum
Tatrzańskie.
Ryc. 15. „Nowa wieś polska", wyc, 1949. Wyk. Zofia Wiechno. Wierz
nowice, pow.Łowicz.
Ryc. 16. „Chrzest Chrystusa",
stary obraz na szkle,
41 X 31 cm. Muz. Reg., Rabka. Ryc. 17. Satyryczne
rysunki na ścianach,
1948. Michałowice,
pow. Kazimierza
Wielka.
Ryc. 18. „Zbójnicy na.
zamku", obraz na szkle, po 1952. Wyk. Helena Roj-Kozłowska,
Zakopane
20
Ryc. 19. „Św. Jan Nepomucen",
stara
kapliczka.
Suchowola,
pow. Dąbrowa.
Ryc. 20. „Pieta",
rzeź
ba w drzewie, polichromowana,
wys. 33 cm. Wyk.
Leon
Kudła.
Świerże
Górne,
pow.
Kozienice.
Ryc. 31. „Las", rzeźba w drzewie surowym,
wys.
3fl cm, ok. 1958. Wyk. Jan Centkowski.
Nieszawa,
pów. Aleksandrów
Kujawski.
Ryc. 22. „Syn
mar
notrawny",
płaskorzeźba
w drzewie surowym,
ok.
1953. Wyk. Józej Janas. Dębno, pow. Nowy
Targ.
19
N i e d o b r ą pozostałością tego okresu było przeko
nanie, że temat ważniejszy jest od ornamentu, a po
stęp polega na przejściu od w z o r ó w geometrycznych
do roślinnych, zoo- i antropomorficznych. S ą d y ta
kie spotykamy i dziś jeszcze u wielu t w ó r c ó w ludo
wych, a co gorsze nawet u n i e k t ó r y c h o p i e k u n ó w
ludowej twórczości, dziennikarzy piszących o sztuce
ludowej.
We wszystkich takich wypadkach na b a r k i ludzi
odpowiedzialnych za stan i r o z w ó j sztuki ludowej
spada nowy ciężar p r z e c i w d z i a ł a n i a nieodpowie
dzialnym sugestiom i ocenom. Zadanie to nie jest
łatwe. Przecież każdy turysta k u p u j ą c y
góralską
s p i n k ę czy haft koniakowski swoimi ż ą d a n i a m i , za
c h w y t a m i i kry t y k a m i w p ł y w a na sądy ludowego
t w ó r c y . A aparat handlowy, s k u p u j ą c y z a r ó w n o dla
prywatnych sklepików (vide sklepy na K r u p ó w k a c h
224
w Zakopanem), j a k dla M H D czy PDT - j a k ż e czę
sto faworyzuje sznrirę. „górali z fajką", koszmarne
kogutki czy „gąski szczypiące dziewczynę". I j a k t r u d
no walczyć z d r o b n o m i e s z c z a ń s k i m smakiem, z tan
d e t ą i d e g e n e r a c j ą , skoro p o p i e r a j ą j ą niekiedy
wysokie autorytety. Znamy p r z y k ł a d y , gdy minister
stwa oraz inne instytucje z a k u p u j ą straszliwe pseudoludowe rzeźby - „walczące jelenie" (za 3-4 000 zł),
gdy prasa, zwłaszcza regionalna, podnosi do w y ż y n
artyzmu naturalistyczne f i g u r k i czy pseudoludowe
wycinanki, robiąc t y m w rezultacie k r z y w d ę wszyst
k i m - łącznie z samymi t w ó r c a m i ( p r z y k ł a d e m cho
ciażby K . P r i l l o w a czy Szkodziński).
A czy nie p o p e ł n i a j ą b ł ę d ó w działacze Rad Naro
dowych, pracownicy aparatu handlowego
CPLiA,
a nawet p e ł n i dobrej w o l i etnografowie?
Twórczości ludowej zagrażają jednak n i e ' t y l k o ta-
I
21
kie w y r a ź n i e negatywne w p ł y w y z z e w n ą t r z . W wa
runkach rozbicia spoistości i odrębności ludowej k u l
tury groźne dla twórczości mogą być wszelkie zmia
ny (nawet w j a k i m ś sensie pozytywne), wszystko
co w rezultacie p o d w a ż a dotychczasowy charakter
i istotę tej twórczości, z m u s z a j ą c a r t y s t ę do nowych,
samodzielnych decyzji. Niebezpieczne są w ł a ś n i e te
nowe decyzje, podejmowane p r z e w a ż n i e pod nacis
kiem p a n u j ą c y c h w p ł y w ó w i u p o d o b a ń . Trzeba mieć
albo siłę niewiedzy - n a i w n o ś ć , w i a r ę i u p ó r p r y m i
tywa, albo d u ż ą dojrzałość i ś w i a d o m o ś ć plastyczną,
aby w tej sytuacji d a ć sobie samodzielnie r a d ę .
Myślę t u nie tylko o zmianach dotyczących funkcji
sztuki, ale nawet o tych, k t ó r e w y n i k a j ą z lepszej
znajomości technologii.
Tak np. gospodynie Zalipia m a l u j ą swoje domy
z z e w n ą t r z , ale malują farbami, k t ó r e ściekają po
22
k a ż d y m deszczu. Czy poznanie zasad technologii
i stosowanie farb t r w a ł y c h będzie p o s t ę p e m ? W j a
k i m ś stopniu na pewno tak, k a ż d a b o w i e m gospo
dyni, zamiast m a l o w a ć c h a ł u p ę k i l k a d z i e s i ą t razy
w życiu (kilometry ornamentu), będzie m u s i a ł a to
czynić zaledwie k i l k a razy. T y l k o że w nowej sy
tuacji w ą t p l i w e będzie, czy uczyni to nadal sama.
czy nie zawezwie w ó w c z a s „specjalisty", a jeśli prze
stanie m a l o w a ć sama. zmieni się charakter tej dzie
dziny sztuki - z powszechnie wykonywanej stanie
się rzemiosłem jednostek. Gdy będzie jednak malo
w a ł a nadal - to czyż nie zajdzie r ó ż n i c a w tej tech
nice, jeśli zamiast czynić to stale, co k i l k a tygodni
czy miesięcy - będzie m a l o w a ł a raz na p a r ę lat?
A j a k to w p ł y n i e na bogactwo w a r i a n t ó w i w ogóle
na sam zwyczaj? Czy utrzyma się w ó w c z a s ? P y t a ń
takich nie można lekceważyć.
225
Oczywiście, nie w y s t ę p u j ę przeciw udoskonaleniom
w technologii. Są one zrozumiałe, a często i koniecz
ne, chodzi m i t y l k o o pokazanie, j a k w a ż k i e m o g ą
być konsekwencje nawet takich pozornie t y l k o „tech
nologicznych" zmian.
/ Z a c h o d z ą t a k ż e p r z e o b r a ż e n i a w y n i k a j ą c e z taktu,
że" praca t w ó r c z a zajmuje inne niż dawniej miejsce
w życiu ludowego artysty. Jest r ó ż n i c a między po
s t a w ą człowieka, k t ó r y wykonuje np. dywan w c h w i
lach wolnych od codziennej pracy, a p o s t a w ą człon
ka C P L i A , k t ó r y c a ł y swój czas poświęca t y l k o
tkactwu.' S c h r a m m ó w n a
wspominała
tkacza
wy
rabiającego p i ę k n e dywany
dwuosnowowe,
który
powiedział j e j , że „przy pracy w polu myśli o t y m ,
j a k po skończeniu r o b ó t d y w a n w y tka, j a k to sobie
będzie w y b i e r a ł p r ą t k a m i o s n o w ę dla otrzymania
o r n a m e n t ó w , k t ó r e m u się w ł a ś n i e u k ł a d a j ą w gło
wie. A j a k się n a s t ę p n i e zmęczy tkaniem, to z przy
j e m n o ś c i ą myśli o wypoczynku u m y s ł o w y m przy
o r c e " T y c h zmian w psychologii procesu t w ó r c z e
go również nie m o ż n a p o m i j a ć .
Co w tej sytuacji czynić? Jak p r z e c i w d z i a ł a ć złym
n a s t ę p s t w o m różnych zmian i w p ł y w ó w ? Praktyka
ostatnich p i ę t n a s t u lat dowiodła, że istnieją sposoby
w p ł y w a n i a na ś w i a d o m o ś ć t w ó r c ó w , pozytywnego
k s z t a ł t o w a n i a ich dążeń i pracy, rozbudzania i za
spokajania ambicji. Są to - jak j u ż m ó w i l i ś m y bezpośrednie kontakty p l a s t y k ó w i o p i e k u n ó w sztuki
ludowej z t w ó r c a m i , konkursy, wystawy i narady
/. t w ó r c a m i , a wreszcie polityka n a g r ó d , z a k u p ó w ,
s t y p e n d i ó w . Zwłaszcza konkursy, nagrody i zakupy
odbijają się szerokim echem w ś r o d o w i s k u t w ó r c z y m ,
stają się przedmiotem r o z m ó w i s p o r ó w między sa
m y m i artystami, którzy na ogół licznie przyjeżdżają
na otwarcie wystaw i narady twórcze.
Wystawy i konkursy są więc z jednej strony i n
strumentem o d d z i a ł y w a n i a na t w ó r c ó w , z drugiej
zaś - s t a n o w i ą d ł a wszystkich, którzy zajmują się
sztuką l u d o w ą , najbardziej i n t e r e s u j ą c e „pole do
ś w i a d c z a l n e " . Spotyka się t u bowiem prace z a r ó w n o
0 charakterze tradycyjnym, jak i nowe, nieraz już
nie mieszczące się w ogóle w kategoriach tradycji.
1 co w ó w c z a s robić? Jak je oceniać? Jest to dziś je
den z najtrudniejszych chyba p r o b l e m ó w , j a k i stoi
przed opiekunem sztuki ludowej.
Do czego dążyć - czy do utrzymywania czystości
stylowej sztuki ludowej, czy do rozwijania inwencji
twórczej, niezależnie od form, jakie ona przybiera?
J a k i m i w i ę c p o s ł u g i w a ć się k r y t e r i a m i oceny
zgodności z t r a d y c j ą , czy walorami plastycznymi?
W praktyce faworyzuje się zazwyczaj twórczość
z w i ą z a n ą z tradycyjnym nurtem ludowej sztuki, za
kładając, że tradycja gwarantuje wysoki poziom
artystyczny. Oczywiście dopuszcza się m o ż l i w o ś ć
zmian, rozwoju, przekształceń dawnych form (kon
trolującą rolę ś r o d o w i s k a spełnia w ó w c z a s plastyk,
j u r y konkursu czy wystawy). A l e p o w s t a j ą niekiedy
sytuacje, a b ę d ą p o w s t a w a ł y coraz częściej, gdy roz
w ó j u k ł a d a się nie w nurcie tradycyjnym, a w y k r a
cza daleko poza niego. P r z y k ł a d e m chociażby ma
226
larstwo na szkle J. Jachimiaka, którego wczesne
prace bliskie były jeszcze ludowej tradycji, rozwój
natomiast poszedł w kierunku zbliżenia do osiągnięć
współczesnej plastyki, Jak się do tego u s t o s u n k o w a ć ?
Nie mamy jeszcze sprecyzowanych metod postę
powania w takich sytuacjach, a z d a r z a j ą się one
coraz częściej. Dotychczasowa zasada - nagradzania
tylko f o r m zgodnych z t r a d y c j ą - prowadzi nieraz
do n i e p o r o z u m i e ń , a nawet b ł ę d ó w i krzywdy (na
szczęście, j a k dotąd, są to p r z y k ł a d y w y j ą t k o w e ) .
Tak np. obrazki Jachimiaka zostały na konkursie
p a m i ą t k a r s k i m w Zakopanem (1953 r.) potrakto
wane jako „ n i e - l u d o w e " , a więc i nie nagrodzone.
W y r ó ż n i o n o natomiast inne prace, mniej ambitne,
mniej twórcze. Z p u n k t u widzenia „etnograficzne
go" p o s t ą p i o n o słusznie, zwłaszcza, w terenie o ży
wym i prężnym środowisku twórczym, Ale młodemu
góralowi s t a ł a się krzywda. Co w i ę c e j , zaszedł pa
radoksalny wypadek, że nte został on w y r ó ż n i o n y
tylko dlatego, że p r z e ł a m a ł t r a d y c y j n ą k o n w e n c j ę , że
był zbyt twórczy. Ną w i e l k i plus W y d z i a ł u Sztuki
Ludowej Ministerstwa K u l t u r y i Sztuki należy za
pisać, że zawsze w takiej sytuacji znajdowano inne
wyjścia - zakupy, stypendia, ale nie zmienia to
faktu, że „casus Jachimiak" zaistniał.
Powie ktoś, że Jachimiak znalazł się w końcu
w szeregach Z w i ą z k u Polskich A r t y s t ó w P l a s t y k ó w ,
że inspiruje się raczej sztuką nowoczesną, a nie l u
d o w ą . To prawda, ale mimo wszystko Jachimiak to
nie to samo co plastyk - absolwent Akademii. Nie
dlatego, że mniej umie, ale że jest on zjawiskiem
z pogranicza sztuki ludowej,
ruchu amatorskiego
i plastyki zawodowej, że wyrasta z gleby ludowej
sztuki. I sądzę, że tacy j a k on (a będzie ich zapew
ne więcej) p o w i n n i być otoczeni opieką szczególną,
zwłaszcza w okresie formowania swej i n d y w i d u a l n o ś
ci t w ó r c z e j . Wymaga to jednak przemyślenie, form
organizacyjnych. Dziś bowiem istnieją
materialne
bodźce dla ludowego twórcy, pozostającego w o b r ę b i e
form tradycyjnych, a nie ma ich dla najbardziej
uzdolnionych jednostek rozwijających się w ś r o d o
wisku wiejskim, ale poza k r ę g i e m ludowej sztuki.
Pierwszym udziela pomocy Wydział Sztuki Ludo
wej, Rady Narodowe, C P L i A - a drugim? Czasem
Wydział Sztuki Ludowej (gdy sztuka ma coś w s p ó l
nego ze sztuką l u d o w ą ) , czasem Domy K u l t u r y , często
nikt, jako że dla a m a t o r ó w nie istnieją ż a d n e sty
pendia, ż a d n e zakupy, ż a d n e konkretne formy po
mocy.
Co w tej sytuacji czynić? Należy - w ż a d n y m
wypadku nie uszczuplając f u n d u s z ó w na twórczość
l u d o w ą - znaleźć środki i formy pomocy dla naj
zdolniejszych t w ó r c ó w w y k r a c z a j ą c y c h poza l u d o w ą
k o n w e n c j ę . W pewnych wypadkach może o k a z a ć się
celowe posłanie młodego talentu do szkoły artystycz
nej. Kiedy indziej otoczenie go opieką - jako zdol
nego amatora, k t ó r e m u u ł a t w i a się zdobycie pewnej
wiedzy, konfrontację osiągnięć na wystawach itp.
Ale pomoc musi dotyczyć tylko n a p r a w d ę naj
zdolniejszych, najciekawszych. Decydujące winno być
przy t y m k r y t e r i u m w a r t o ś c i plastycznej, szczególnie
na wszelkiego rodzaju wystawach, k t ó r e g r o m a d z ą
z a r ó w n o prace z k r ę g u sztuki tradycyjnej jak i sa
morodnej, amatorskiej. Inaczej p o w s t a ć może nie
bezpieczeństwo
przeciwstawiania
sobie
„starej"
i „ n o w e j " sztuki, przeciwstawiania współczesnej te
m a t y k i — ograniczonemu na ogół i tradycyjnemu
k r ę g o w i t e m a t ó w w sztuce ludowej.
Ocena w a r t o ś c i artystycznej wydaje się t y m bar
dziej konieczna, że tylko przy jej zastosowaniu w y
stawy mogą spełnić p o z y t y w n ą rolę w ś r o d o w i s k u ,
o d d z i a ł y w a j ą c na upodobania estetyczne wsi. Wysta
w y takie m u s i a ł y b y r ó w n i e ż w y r a ź n i e rozdzielać
granice twórczości nowej od tradycyjnej, aby nie
w p r o w a d z a ć niepotrzebnego z a m ę t u w świadomości
tak t w ó r c ó w j a k odbiorców.
Takie zderzenie twórczości „ t r a d y c y j n e j " i nowej
(samorodnej) ma oczywiście swoje strony ujemne, ale
nie sądzę, aby m o ż n a było na dłuższą m e t ę u n i k n ą ć
konfrontacji z życiem, z t y m , co jest p r a w d z i w y m
obrazem współczesnej twórczości na wsi. I tak za
pewne okaże się, że w zakresie rzemiosła artystycz
nego d o m i n o w a ć b ę d z i e sztuka tradycyjna, a samo
rodna, amatorska w y s t ę p o w a ć będzie głównie w za
kresie sztuki przedstawieniowej.
.Izolacja t w ó r c ó w „ l u d o w y c h " nie wydaje się mo
żliwa. I tak s t y k a j ą się z r ó ż n y m i wzorami, i n s p i r u
ją ich r ó ż n e tradycje, r ó ż n e motywy, r o z w i ą z a n i a .
U t r z y m y w a ć ich w stanie nieświadomości jest coraz
trudniej i coraz bardziej traci to sens. Z r e s z t ą i oni
sami dojrzewają, ich horyzonty m y ś l o w e rozszerzają
się i w i e l u zaczyna podchodzić do swej pracy coraz
bardziej ś w i a d o m i e . W takiej sytuacji wydaje się
celowe rozbudzanie tej ś w i a d o m o ś c i , m ó w i e n i e z n i
m i nie jak z dziećmi czy p r y m i t y w a m i , ale coraz
bardziej konkretnie, j ę z y k i e m plastyka. •
Problem ten wiąże się z charakterem zajęć na
kursach czy i n s t r u k t a ż a c h . Przed w o j n ą i n s t r u k t a ż
ograniczał się zazwyczaj jedynie do wpajania f o r m
i technik tradycyjnych. Dziś coraz trudniej jest uczyć
nie w y j a ś n i a j ą c , zwłaszcza gdy na wieś p r z e n i k a j ą
masowo w y r o b y miejskie, fabryczne. Racja jest więc
po stronie tych, którzy uczą nie tyle m o t y w ó w ,
ile z a s a d
myślenia
plastycznego,
zasad
kompozycji, budowy ornamentu i t d . W warunkach
ofensywy na wieś g u s t ó w d r o b n o m i e s z c z a ń s k i c h nie
wystarczy p r z e c i w s t a w i a ć
i m tradycyjnej
formy,
starego wzoru, ale konieczne jest u ś w i a d a m i a n i e pla
styczne, w y j a ś n i a n i e zasad, k t ó r e k i e d y ś były oczy
wiste i niemal jedyne, dziś zaś są coraz bardziej
zapomniane, zasad, k t ó r e tak znakomicie w y s t ę p u j ą
w ł a ś n i e w tradycyjnej sztuce ludowej. Bardzo przy
datne m o g ą t u b y ć d o ś w i a d c z e n i a pracy z t w ó r c a m i
i k o l e k t y w a m i l u d o w y m i B. P l u t y ń s k i e j , K . Szczepanowskiej, M . Bujakowej, A . Kenara, Z. Czasznickiej,
H. Kintopf, J. Stankiewiczowej i i n . Nie jest to
proste, przeciwnie — d o r a d c ó w zawsze jest wielu,
ale ludzi, którzy zdolni s ą p r z e k a z a ć t w ó r c o m ludo
w y m s w ą wiedzę, znaleźć z n i m i w s p ó l n y język,
m o ż e m y dziś liczyć na palcach obu r ą k . Dlatego ko
nieczne jest aby k r ą g p l a s t y k ó w przygotowanych do
takiej działalności rozszerzał się, aby w y k o r z y s t y w a ć
d o ś w i a d c z e n i a naszych wybitnych p l a s t y k ó w , opie
k u n ó w twórczości ludowej.
Umiejętność przyjęcia dyskusji na płaszczyźnie za
sad m y ś l e n i a plastycznego jest oczywiście w r ę c z
n i e z b ę d n a przy ocenie prac spoza k r ę g u tradycyjnego.
Taryfa ulgowa, k t ó r ą się stosuje wobec np. w i e l u
współcześnie p r a c u j ą c y c h rzeźbiarzy, przynosi w re
zultacie tylko szkody, deprawuje ś r o d o w i s k o , powo
duje kompletny z a m ę t w pojęciach.
Etnografa m o g ą i m u s z ą i n t e r e s o w a ć wszelkie
przejawy twórczości ludu, dla niego może być nawet
ważniejsza produkcja artystycznie b. s ł a b a , ale t y
powa, niż ś w i e t n y plastycznie, jednostkowy w y t w ó r .
A l e plastyk - opiekun twórczości ludowej musi my
śleć i n n y m i kategoriami, nie wolno m u z a p o m i n a ć ,
że działa w ś r o d o w i s k u wiejskim, że k a ż d a ocena
znajduje o d d ź w i ę k w t y m ś r o d o w i s k u , że chcąc nie
chcąc w p ł y w a na utrwalanie się złego smaku lub
też p o d w a ż a go i wypiera. Musi tępić kicz w każdej
postaci, nawet wówczas, gdy w y s t ę p u j e on przemie
szany z elementami ludowej formy, j a k to w i d a ć
w n i e k t ó r y c h malaturach Zalipia czy nowych malaturach (dywanach) spotykanych w
Rzeszowskiem.
Dawniej m o ż n a się było ograniczyć w opiece do sa
mej twórczości ludowej. Dziś opieka musi objąć
większy zakres, w ł ą c z a j ą c zjawiska twórczości sa
morodnej, jak też i s p r a w ę rozwoju naturalnego wsi.
środowiska wiejskiego.
Problem t w ó r c ó w jest w a ż n y , ale jest on tylko
j e d n y m z p r o b l e m ó w , k t ó r e i s t n i e j ą w naszym życiu
kulturalnym.
T w ó r c a , obojętne tradycyjny czy
nie-ludowy, musi mieć więź z w ł a s n y m ś r o d o w i s
kiem, musi mieć z n i m w s p ó l n y język, w przeciwnym
razie wyobcowuje się, t r a c i grunt pod nogami. Dla
tego nie może być dla nas o b o j ę t n e j a k kształtuje
się relacja a r t y s t a - ś r o d o w i s k o , j a k i jest poziom k u l
turalnego wyrobienia społeczeństwa.
Opieka nad s z t u k ą l u d o w ą i nad t w ó r c a m i jest ze
wszech miar słuszna; ale nie wolno z a p o m i n a ć , że
zasadniczym problemem musi b y ć troska o poziom
k u l t u r y wsi, o jej gusty, potrzeby.
Opieka
nad
środowiskiem
Upadek k u l t u r y ludowej, który d o k o n a ł się w k r ó t
k i m okresie czasu, nie tylko podciął korzenie ludo
wej sztuce, ale n a r u s z y ł cały system p o g l ą d ó w este
tycznych wsi. Takiego w s t r z ą s u nie z n a j ą inne ś r o
dowiska, inne w a r s t w y społeczne. W mieście stale
współistniały r ó ż n e formy sztuki, twórczości i od
bioru, z m i e n i a ł y się zakresy o d d z i a ł y w a n i a sztuki
„ e l i t a r n e j " i „ p o p u l a r n e j " , ale w zasadzie istniała
j a k a ś ciągłość procesu kulturalnego. Z m i a n y społecz
ne, j a k u k s z t a ł t o w a n i e się i utrwalenie m i e s z c z a ń
stwa w początku X I X w., czy dojście do w ł a d z y mas
p r a c u j ą c y c h w naszych czasach - wszystko to w y
w a r ł o pewien w p ł y w na k u l t u r ę a r t y s t y c z n ą , ale ra
czej w sensie rozszerzenia się jej bazy i sfery w p ł y 227
¡11
23
w ó w . Na wsi upadek kultury ludowej spowodował
zasadnicze zmiany w funkcji, j a k ą s p e ł n i a ł a sztuka
w t y m środowisku. Niegdyś sztuka była formą wie
dzy, pamięci zbiorowej, wiązała się z kultem, w i a
rą - obecnie zaspokaja tylko pewne potrzeby este
tyczne. Nastąpiło więc obniżenie się wagi sztuki
w opinii powszechnej, zmieniły się formy percepcji
i tworzeniu.
Zmiany te są n i e w ą t p l i w i e
objawem
postępu.
Ostatecznie w i o d ą ku rozwojowi s p o ł c c z n o - k u l t u r a l nemu wsi, jednak w dziedzinie sztuki s p o w o d o w a ł y
regres poważny, ale doraźny. Wieś pozbawiona daw
niej zwartej, wszystko ogarniającej k u l t u r y artystycz
nej, szybko s t a ł a się podatna na najgorsze w p ł y w y
7. z e w n ą t r z . W tej sytuacji szczególnego znaczenia
nabiera zagadnienie opieki nad obecnym stanem k u l
tury artystycznej na wsi.
Opieka nad s a m ą t r a d y c y j n ą sztuką l u d o w ą to
tylko fragment zagadnienia. Nie wystarcza już dziś
ona wsi. Zapewne, gdyby istniała nadal specyfika
i izolacja ś r o d o w i s k a ludowego, p o w s t a ł y b y nowe
formy sztuki tego środowiska, sztuki ludowej . A l e
izolacji tej dzisiaj nie ma, a specyfika wsi nie jest
na tyle silna, aby stworzyć o d r ę b n e formy wypowie
1J
22H
dzi artystycznej. Tzw. „ l u d " ma te same możliwości
kształcenia się i korzystania z d ó b r kulturalnych, co
inne warstwy społeczne. Ma dostęp do wszystkich
niemal zjawisk w y s t ę p u j ą c y c h w sztuce, nie zachodzi
więc potrzeba tworzenia na w ł a s n y u ż y t e k o d r ę b n e j
formy (która
jest obecnie na wsi tylko
jedną
z współistniejących konwencji), nie zachodzi też t y m
bardziej potrzeba wypowiadania w ł a s n y c h o d r ę b n y c h
treści, przeciwstawnych n u r t o w i k u l t u r y „ u c z o n e j " .
W tej sytuacji p r ó b y p r z y w r ó c e n i a dawnej sztuki l u
dowej m o g ą się u d a ć tylko w b. ograniczonym zakre^
sie. Traktowane szerzej, jako środek zaradzania złu —
stałyby się oczywistym nonsensem. W y n i k i e m b y ł o
by
tworzenie sztucznych, m a r t w y c h
rezerwatów,
k t ó r y c h w a r t o ś ć m o ż n a oceniać nie z pozycji życia,
lecz muzealnictwa - jako j e d n ą z f o r m utrwalenia
zabytków.
Przykład
konkretny wnętrze
izby
wiejskiej. Wiemy, że nie ma j u ż dziś w Polsce sta
rych, p i ę k n y c h , jednolitych w stylu w n ę t r z , że w ł a ś
nie tutaj atak d r o b n o m i e s z c z a ń s k i c h w z o r ó w jest
najsilniejszy, najbardziej groźny. Słuszne byłoby więc
podjęcie tego problemu, chociażby przez ogłoszenie
konkursu na w s p ó ł c z e s n ą izbę w i e j s k ą itp. Konkurs
laki mógłby dać może pozytywne w y n i k i , gdyby po-
Hyc. 23. „Samoloty",
zabawki
drewniane,
malowane,
1957,
Wyk. Bronisław
Maćkowski.
Brzoza Stadnicka,
pow.
Łań
cut. Ryc. 24. Zabawka
żywiecka,
drewniana,
malowana.
Ryc. 25. Figurka z szopki, rzeźba w drzewie surowym, 195S.
Wyk. Mieczysław
Ruszkowski.
Sierpc. Ryc. 26.
.dziesięcio
lecie Polski Ludowej",
rzeźba
w drzewie surowym,
wys.
29 cm 1955 Wyk Stanisław
Kalemba Boratun
t>ow Ja
rosław
Ryc 27 Chrystus Zrzy słupie"
rzeźba w
frzewie
s ™ m
opalana wys 45 cm Wuk Józef Janas.
Dębno
pow. Nowy Targ
U
wiązać go z a r ó w n o z elementami tradycyjnej sztuki
ludowej jak i z n o w y m i potrzebami, n o w y m i mebla
mi, s p r z ę t e m itp,, gdyby go p r z y g o t o w a ć od strony
handlu, rzemiosła, przemysłu. Czy mógł jednak d a ć
rezultat konkurs, z a k ł a d a j ą c y tylko
rekonstrukcję
izb, tak jak w y g l ą d a ł y one dawniej. Konkurs t a k i
przed n i e c a ł y m r o k i e m zorganizowano w Ł o w i c k i e m ,
a rezultat: na czas konkursu przystrojono w n ę t r z a
na dawny sposób, po czym konkurs się skończył, na
grody rozdzielono, w y c i n a n k i pozdzierano ze ścian
i wszystko w r ó c i ł o do dawnego stanu rzeczy.
n o m i e s z c z a ń s k ą t a n d e t ą , walka o podniesienie po
ziomu estetyki, o t w ó r c z y rozwój człowieka, tak samo
istotna jest w mieście j a k na wsi, w r ó ż n y c h ś r o d o
wiskach. Od tych spraw zależy, kiedy wreszcie zdo
ł a m y p o p r a w i ć poziom estetyczny produkcji przemy
słowej, mebli, tkanin, sprzętów. I z tego p u n k t u w i
dzenia na pewno ważniejszy jest dla naszej k u l t u r y
(a więc i dla wsi) k a ż d y nowy, dobry w z ó r w p r o w a
dzony do m a s o w e j produkcji przez I n s t y t u t Wzor
nictwa P r z e m y s ł o w e g o , od interesujących, ale po
wierzchownych e k s p e r y m e n t ó w z ' „ w ł ą c z a n i e m i n
wencji l u d ą w e j
do p r z e m y s ł u " ,
ciekawych
dla
naukowca, ale nie .liczących się w ramach potrzeb
życia i tej w ł a ś n i e k u l t u r y ludowej, w i m i ę k t ó r e j
to wszystko się czyni.
18
Cofanie się tylko do tradycji - to nie jest droga
o d d z i a ł y w a n i a na w s p ó ł c z e s n ą s z t u k ę . Trzeba szu
k a ć p u n k t u wyjścia w rzeczywistych warunkach
rozwoju kulturalnego. Trzeba pogodzić się z faktem,
że szkoła, służba wojskowa, gazeta, książki, radio,
f i l m , telewizja - wszystko to prowadzi w naturalny
sposób do zatarcia granic dzielących dotychczas w i e ś
od miasta, k u l t u r ę „ a n a l f a b e t y c z n ą "
od
„alfabe
tycznej".
I s t n i e j ą oczywiście pewne różnice w upodobaniach,
k t ó r e t ł u m a c z ą się chociażby o d m i e n n o ś c i ą tradycji
kulturalnych, ale są to różnice raczej „ilościowe" niż
„jakościowe". Nie ma specjalnej muzyki, k t ó r a inte
resuje tylko w i e ś , nie ma specjalnej plastyki czy
literatury (to wieś domaga się zniesienia audycji
gwarowych w radio).
1 5
O b s e r w u j ą c zagadnienie odbioru k u l t u r y przez w i e ś
dostrzegamy obecnie p e w n ą linię podziału, ale nie na
wieś i miasto, nie na s z t u k ę „ u c z o n ą " i „ l u d o V ą " tylko na sztukę p o w a ż n ą , e l i t a r n ą i s z t u k ę m a s o w ą
( p r z e w a ż n i e o charakterze rozrywkowym).
Jest to zjawisko w y s t ę p u j ą c e dziś nie t y l k o na wsi
i nie t y l k o w warunkach polskich. W w i e l u krajach,
niezależnie od ich ustroju, daje się dziś zaobserwo
w a ć identyczny podział - na k u l t u r ę e l i t a r n ą i ma
s o w ą . Oczywiście m o ż n a t ę o s t a t n i ą
krytykować,
zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej (gdzie istot
nie p r z y g n ę b i a j ą c y jest obraz tej k u l t u r y życia u ł a t
wionego, komiksu, taniej rozrywki). M o ż n a w p ł y w a ć
na poziom i charakter tej kultury, zwłaszcza tam,
gdzie w a r u n k i społeczne s t w a r z a j ą możliwości upow
szechnienia najcenniejszych osiągnięć, gdzie m o ż e
istnieć niekomercjalne podejście do spraw k u l t u r y .
(To, że nie p o t r a f i l i ś m y dotychczas w y k o r z y s t a ć przy
wilejów, jakie w naszym ustroju daje centralizacja
o ś r o d k ó w dyspozycyjnych upowszechnienia, nie zna
czy, że p o w i n n i ś m y o tych możliwościach zapomi
nać!). W praktyce oznacza to konieczność podjęcia
w szerokim zasięgu akcji upowszechnieniowej, pod
jęcia w y s i ł k ó w zmierzających do tego, aby d a w a ć
wsi d o b r ą sztukę. I to jest najważniejsze.
I s t n i a ł o dawniej pojęcie sztuki dla ludu, produktu
fabrycznego robionego dla wsi pod ludowy gust.
Dziś nonsensem byłoby stwarzanie specjalnych wzo
r ó w dla wsi. A l e od tego, czy na w i e ś dotrze produkt
dobry, estetyczny, zależy w d u ż y m stopniu, j a k i b ę
dzie gust wsi. N i e m o ż l i w e jest dziś rozpatrywanie
problemu ś r o d o w i s k a wiejskiego w oderwaniu od
c a ł o k s z t a ł t u życia kulturalnego kraju. Walka z drob230
Problem upowszechnienia sztuki to r ó w n i e ż doce
nienie i odpowiednie ustawienie lekcji
rysunku
w szkołach. Wychowania estetycznego nie m o ż n a za
c z y n a ć od ludzi d o r o s ł y c h . W ł a ś n i e w szkole n a j
ł a t w i e j jest f o r m o w a ć p o s t a w ę p s y c h i c z n ą , upodobania
i s ą d y przyszłych o d b i o r c ó w (i t w ó r c ó w ) sztuki. Do
piero na dalszym planie stoją inne akcje, j a k np.
prasa, wystawy, książki, odczyty, kluby, świetlice,
Podniesienie poziomu k u l t u r y estetycznej w s i nie
wyczerpuje jednak zagadnienia. K u l t u r a masowa jest
co prawda powszechna, obejmuje r ó ż n e ś r o d o w i s k a ,
zaspokaja pewne potrzeby — ale nie w y p e ł n i l u k i po
w s t a ł e j przy zanikaniu dawnej k u l t u r y
ludowej.
K u l t u r a masowa jest bowiem nietwórcza. Nie mobi
lizuje t w ó r c z y c h możliwości człowieka (może w y j ą t
k i e m b ę d z i e t u jazz), przeciwnie, sprowadza wszystko
do ł a t w e g o odbioru do b i e r n e g o udziału człowie
ka. I w t y m leży w ł a ś n i e jej zasadnicza różnica
z funkcją sztuki ludowej, k u l t u r y ludowej, k t ó r a , b ę
dąc powszechną w swym środowisku, angażowała
jednocześnie w procesie t w ó r c z y m niemal wszystkich
uczestników.
Kultura
ludowa r o z w i j a ł a człowieka,
stwarzała
w a r u n k i harmonijnego rozwoju w ł a d z ludzkich, cho
ciażby przez to, że p o z w a l a ł a łączyć w jednej osobie
funkcje t w ó r c y - wykonawcy - odbiorcy. K u l t u r a
masowa tych z a d a ń nie spełnia. Jest więc w życiu
s p o ł e c z e ń s t w a nie siłą n a p ę d o w ą , ale raczej wentylem
b e z p i e c z e ń s t w a , zaspokaja potrzeby zabawowe, ale
nie daje szerokie pola do rozwoju
wrażliwości
i 'intelektu. Ta bierna, „ k o n s u m p c y j n a " postawa jest
Wielkim z u b o ż e n i e m c z ł o w i e k a , zwłaszcza teraz, gdy
zaczynamy s t w a r z a ć w a r u n k i do p e ł n e g o rozwojujego możliwości, gdy obalamy bariery klasowe, n i e
równości 'społeczne ' i k u l t u r o w e . Rację m i a ł a E. P l u t y ń s k a , m ó w i ą c n i e g d y ś , że „nie wystarczy c h r o n i ć
przedmioty. C h r o n i ć trzeba te ż y w e w ł a d z e c z ł o w i e
ka k t ó r e sorawiiaia i e m o ż e on w y k o n y w a ć niekne
przedmioty, że ich potrzebuje
że wykonanie ich
sprawia m u r a d o ś ć "
1 7
A dziś? W pewnej miejscowości (zresztą nie w Pol
sce), znanej z w y r o b ó w sztuki ludowej, w i d z i a ł e m
budynek, gdzie ludzie - j a k robotnicy - w y t w a r z a l i
a raczej powielali
masowo ceramiczne zabawki,
sprzedawane później w sklepach miejskich. Zabawki
byty śliczne, powielano je dobrze, w e d ł u g starych
w z o r ó w , pod opieką w y k w a l i f i k o w a n y c h
plastyków.
Ale widok wsi, d o m ó w , zagród - przygnębiał. Były
martwe, ponure, odarte z wszelkiej radości, k t ó r ą
dać może człowiekowi sztuka, potrzeba p i ę k n a . Koło
d o m k ó w ani jednego o g r ó d k a , ani jednego kwiatka,
nic, co służyłoby t y l k o ludzkiej radości. Wówczas
z d a ł e m sobie s p r a w ę , że istota sztuki ludowej i jej
produkt - to d w i e r ó ż n e rzeczy. We wsi, k t ó r ą w i
działem, produkowano s z t u k ę l u d o w ą , przedmioty
0 o k r e ś l o n y c h cechach formalnych, ale we wsi tej
sztuki ludowej w jej g ł ę b o k i m sensie nie było za
grosz.
1 t u leży - jak s ą d z ę - problem kontynuacji sztu
k i ludowej. R ó ż n e funkcje tradycyjnej sztuki od
p a d ł y , z m i e n i ł y się. A l e b y ł a ona wyrazem t w ó r c z y c h
potrzeb człowieka, realizowania p i ę k n a wokół siebie
poprzez w ł a s n y w k ł a d pracy. P i ę k n o nie b y ł o w t y m
ujęciu a b s t r a k c j ą . Nie p r z y o z d a b i a ł o życia j a k obra
zek, na ścianie, lecz b y ł o integralnie z t y m życiem
zrośnięte, s t a w a ł o się jego k s z t a ł t e m , formą. Czło
wiek d o s ł o w n i e żył w tej sztuce, otaczała go od ko
lebki do śmierci, p r z e n i k a ł a z a r ó w n o w sferę m a r z e ń
jak i w sferę pracy. Wszędzie. I w t y m leżała istota
zjawiska zwanego s z t u k ą l u d o w ą . W jej wszech
ogarniającej roli.
Co może dziś zastąpić te funkcje? Co może być
ekwiwalentem tych w a r t o ś c i , k t ó r e d a w a ł a sztuka
ludowa? Chyba k a ż d a forma twórczego stosunku do
kultury, do sztuki. I z tego w ł a ś n i e powodu, raczej
socjologicznego niż artystycznego, oceniać trzeba rolę
1 znaczenie ruchu amatorskiego, rozwijać wszelkie
jego formy, p o p i e r a ć koła t w ó r c z e , kluby, zespoły
a t a k ż e i wysiłki jednostek.
Nie myślę tu o twórczości a m a t o r ó w jako o czymś,
co stwarza nowe w a r t o ś c i w sztuce. Z tego p u n k t u
widzenia nie ma ona w i ę k s z e g o znaczenia. Sens jej
leży w społecznej funkcji, w t y m , że rodzi i zaspo
kaja pewne potrzeby t w ó r c z e człowieka, u w r a ż l i w i a
go na s z t u k ę i przygotowuje (a przynajmniej p o w i n
na to czynić) do odbioru coraz wyższych i trudniej
szych jej form. Dlatego p o m i j a m tu różnice między
twórczością s a m o r o d n ą a twórczością b a z u j ą c ą na
sztuce ludowej jako punkcie wyjścia, czy też t w ó r
czością bliską sztuce profesjonalnej. Istotne jest, aby
s t w a r z a ć ludziom możliwości aktywnego uczestnicze
nia w sztuce, w kulturze.
UWAGI
KOŃCOWE
W r ó ć m y jednak do g ł ó w n e g o tematu r o z w a ż a ń do sztuki ludowej, Jakie są jej dalsze perspektywy?
S t a r a ł e m się w y k a z a ć w poprzednich rozdziałach, że
tradycyjna sztuka ludowa nieuchronnie kurczy się,
ogarnia i mniejszy zakres „ t e m a t y c z n y " , i m n i e j s z ą
ilość osób. Jest ona dziś s p r a w ą w ą s k i e g o ś r o d o w i s
ka, w k t ó r y m przy s p r z y j a j ą c y c h
okolicznościach
może dość d ł u g o istnieć. W perspektywie nieuniknio
ne jest jednak przeradzanie się jej w proceder b l i s k i
temu, j a k i m jest np. produkcja a n t y k ó w . Będzie się
w ó w c z a s w y t w a r z a ł o przedmioty formalnie zbliżone
do dawnych, zabytkowych okazów, tyle że i c h n a i w
ność, a u t e n t y c z n o ś ć wyrazu i t p . b ę d ą skrupulatnie
i pieczołowicie podrabiane. J u ż dziś widzimy p i e r w
sze oznaki podobnego procederu - np. w kopiach
starych ł y ż n i k ó w czy solniczek p o d h a l a ń s k i c h w y k o
nywanych przez takich m i s t r z ó w snycerki jak W.
Blaszak czy St. Szymoszek. Muszą sobie z a d a ć wiele
trudu, aby o d t w o r z y ć nieudolność ręki t w ó r c y daw
nych łyżników... Wchodzimy zwolna w okres kopii,
powielania dawnych w z o r ó w . I m później do tego
dojdzie - t y m oczywiście lepiej dla żywej t w ó r c z o ś
ci, dla naszej k u l t u r y . A gdy dojdzie - w a ż n e będzie
tylko, aby były to kopie dobre, o w a r t o ś c i a c h a r t y
stycznych .
l S
2 y w a twórczość ludowa degeneruje się, zmienia,
grawituje to w k i e r u n k u dyletanckiego n a ś l a d o w
nictwa, to prowadzi k u ciekawym samorodnym roz
strzygnięciom. Obniża się jej r a n g a artystyczna,
jej zasięg dawniej tak szeroki. A l e w jakiejś formie
twórczość ta istnieć będzie, podobnie jak i obecnie
istnieje. Przecież i dziś w y s t ę p u j e sztuka pogranicza
jarmarcznego, tandetna, masowa, bliska gustom k u
pujących, ale przy całej lichocie k o n t y n u u j ą c a j a
kieś elementy ludowej sztuki. Tradycja ludowa za
pewne przez długi czas będzie w p e w n y m stopniu
wpływała
na
upodobania ś r o d o w i s k a
wiejskiego,
a nawet k o r y g o w a ł a istniejące mody. T r u d n o na p r z y
k ł a d n a z w a ć „sztuką l u d o w ą " spotykany dziś czasem
zwyczaj malowania przez szoferów s a m o c h o d ó w c i ę
ż a r o w y c h , gdzie obok ostrej zieleni w y s t ę p u j ą białe
otoki na k o ł a c h i deko racyjnie zdobione TT.a czerwono
pewne elementy (główki ś r u b , k a n t y b ł o t n i k ó w i t d )
— aïe nie -ule ffa w a Ł&llwoś-c i że iałca ś t r ą d vc îa ç ztukí
ludowa ™
fL
„ m knW.t-L
.k i L ™ ~ W h
w
a
1a
zestawione ze sobą, ze n a s u w a j ą analogie do l u d o
we) t r a d y c j i . Lderza to szczególnie, gdy p o r ó w n u j e
się u b i ó r pozornie kosmopolityczny mmsteczek i wsi
np polskich j u g o s ł o w i a ń s k i c h i w ł o s k i c h Dostrze
galna specyfika „ n a r o d o w a w doborze k o l o r ó w , u k ł a
dzie formy ûp. - w y w o d ą s i ę w ł a ś n i e z k o n t y n u a c j i
w modzie masowej t r a d y c j i rodzimych, regionalnych.
Opisane zjawiska nie p o d w a ż a j ą jednak tezy o za
n i k u ludowej twórczości, ś w i a d c z ą t y l k o o t y m , że
proces odchodzenia od tradycji m o ż e być d ł u g o t r w a ł y
i że w elementach w t ó r n y c h w y s t ę p u j e on i t r w a
znacznie dłużej niż w rzeczach zasadniczych.
Od instytucji i ludzi s p r a w u j ą c y c h opiekę nad
sztuką l u d o w ą zależy obecnie wiele. W ł a ś c i w e formy
tej opieki mogą z a p e w n i ć stosunkowo długi okres
życia a nawet i rozwoju pewnych dziedzin t r a d y c y j
nej sztuki ludowej, istniejącej r ó w n o l e g l e
do
innych f o r m twórczości w społeczeństwie.
Sztuka ludowa z m i e n i ł a swe miejsce w społeczeń
stwie. Nie jest dziś w y ł ą c z n i e s p r a w ą wsi, dociera
231
do wszystkich środowisk, będąc ś w i a d e c t w e m uzdol
n i e ń i możliwości ludu, jego kultury.
W nowych warunkach zanika pojęcie ludu, za
stępuje je dziś pojęcie n a r o d u ,
obejmującego
i łączącego wszystkie warstwy społeczne. Proces ten
n a s t ę p u j e r ó w n i e ż i w kulturze, przy czym istotą
jego w naszych warunkach jest tworzenie k u l t u r y na
rodowej, k t ó r a
jest s u m ą n a j w y ż s z y c h
wartości
stworzonych przez r ó ż n e klasy. W kulturze tej na
leżne miejsce powinien zająć dorobek ludu. Opieka
nad sztuką l u d o w ą jest więc w tych warunkach
i s p r a w ą powszechnej oceny jej w a r t o ś c i , zdobycia
dla niej w ł a ś c i w e g o miejsca w kulturze narodowej,
szacunku ze strony całego społeczeństwa.
podaje, że Wowro w y k o n y w a ł w młodości (zapewne
ok. 1880 r.) „ p i e c ą t k i " na sprzedaż, szybko jednak
p r z e s t a ł y się one p o d o b a ć więc później z a n i e c h a ł ich
rzezania. W 1925 r. na p r o ś b ę Zegadłowicza Wowro
wykonuje k i l k a n a ś c i e „piecątek". Ogółem w y r z e z a ł
ich w t y m drugim okresie 20
- Por.j
Wanda
Gentil-Tippenhauer,
Wystawa
obrazków
na szkle Jana Jachimiaka,
„ P o l s k a Sztuka
Ludowa", 1959, nr 1—2, s. 87—89.
Por.; A n n a K u n c z y ń s k a , Rzeźby
Jana
Centkowskiego, „Polska Sztuka Ludowa", 1956, nr 1, s. 20-30;
A n n a Kowalska-Lewicka, Józef
Janas
rzeźbiarz
ludowy z D ę b n a , „Pol. Szt. Lud.", 1954, n r 3, s. 162¬
173; Jerzy Czajkowski, Droga Franciszka
Zaremby,
..Pol. Szt. Lud.", 1959, nr 1-2, s. 66-68.
P r z y k ł a d y - reaktywowanie koronek w K o n i a
kowie na Śląsku Ciesz., tkanin dwuosnowowych na
Mazurach, kowalstwa artystycznego w Krakowskiem.
Warto zwrócić u w a g ę na fakt, iż w 1939 r.
H. S c h r a m m ó w n a
szczególnie mocno
podkreślała
(w cyt. wyżej pracy) ówczesną słabość k a d r y plasty
ków i opiekunów
sztuki
ludowej,
przywiązując
o g r o m n ą w a g ę do sprawy ich k w a l i f i k a c j i .
B ł ę d e m b y ł o przecenianie możliwości w p ł y w u
sztuki ludowej na społeczność wiejską, czy nawet
miejską. Wsi obcy był charakter artystyczny tej
sztuki, temat podany nie dość precyzyjnie i „ r e a l i
stycznie". Nie działały r ó w n i e ż same treści, w y r a ż a n e
zazwyczaj b naiwnie i nieudolnie I nic w t y m d z i w
nego tematyka m i a ł a w y r a ż a ć przecież zmiany k t ó r e
zaszły w świadomości ludu
tymczasem zmiany te
dopiero zaczęły ^ d o k o n y w a ć sztuka wiec zamiast
wyrażać a n t y c y p o w a ł a i e Inspirowane tematy
pokazvwalv życie niei t a k i m iakie b y ł o lecz t a k i m
takit che ano Te w dzieć C a ł v - n a c i s k k ł a d l o n o n ä
s t r o n ę t e ś c i o w a nic licząc L
z u n l m i e z t v m że
slla l l a r t v k Tudowei
^J^^^ml^^rt^s t y c z n e j leży w Ych a r t y s t y c ^ j f o m l e
H . S c h r a m m ó w n a , op. c i t , s. 14.
„Sztuka ludowa może p o w s t a w a ć , t r w a ć i roz
w i j a ć się jedynie w atmosferze o d r ę b n e j k u l t u r y
ludowej, na tyle przynajmniej silnej, by a d a p t o w a ć
i p r z e t w a r z a ć w swoim duchu wszelkie zapożyczenia
i w t r ę t y , k t ó r e zawsze i wszędzie w y s t ę p u j ą " - p i
sał J Grabowski (Spółdzielczość
artystyczna
w Pol
sce, Warszawa 1950, maszynopis powielony,
CZS
Spóldz. Inst. Nauk., s. 3—4).
Znamienne są w y n i k i b a d a ń
prowadzonych
przez O ś r o d e k badania opinii publicznej Polskiego
Radia w Nowej Hucie (połowa 1958 r.). W y n i k a
z nich, że spośród u c z e s t n i k ó w ankiety (pochodzą
cych w większości ze wsi) muzyki ludowej słucha
c h ę t n i e ok. 33"/«, muzyki rozrywkowej zaś *— po¬
nad 90%.
" O działalności I W P w t y m zakresie pisze W.' Telakowska, Twórczość
ludowa w nowym
wzornictwie.
Warszawa 1954.
» Cyt. w g : H . S c h r a m m ó w n a , op. c i t , s. 17-18.
> I dziś zresztą kopie takie, np. z najlepszych
rzeźb czy o b r a z ó w ludowych, m o g ł y b y być w y k o n y
wane w pracowniach muzealnych i sprzedawane
w tychże muzeach, j a k to się dzieje za g r a n i c ą .
s
1(1
1 1
PRZYPISY
1
Helena S c h r a m m ó w n a . Ochrona sztuki
ludowej.
Warszawa 1939, s. 3.
Por.: J. St. B y s t r o ń , Kultura
ludowa, Warsza
wa 1947; T. Seweryn, Rozdroża
sztuki polskiej,
War
szawa 1948.
» Ilość a p a r a t ó w telewizyjnych w y n o s i ł a na wsi
w końcu 1959 r. - ok. 30 000. Z a k ł a d a j ą c , że aparat
telewizyjny gromadzi ś r e d n i o ok. 10 osób, m o ż n a
przyjąć, że już obecnie k r ą g o d d z i a ł y w a n i a telewizji
na wsi obejmuje ok. 250-300 000 osób.
Istnieją co prawda i obecnie pewne formy twór
czości nowej i ludowej w sensie powszechności ich
w ś r o d o w i s k u w i e j s k i m - malowanki i m a k a t k i w y
s t ę p u j ą c e w zdobnictwie w n ę t r z n a p ł d . - w s c h . obsza
rach kraju. Ś w i a d c z ą one, że proces zaniku nie prze
biega g w a ł t o w n i e i że m o ż l i w e są pewne (nieliczne
zresztą) formy nowej t w ó r c z o ś ć ' w ł a s n e j , noszącej ce
chy sztuki ludowej.
M i m o wszystko, zjawisko to s k ł o n n y jestem u w a ż a ć
w dzisiejszych warunkach za relikt, a nie za początek
nowej fazy rozwoju sztuki ludowej.
S t r ó j niemal w s z ę d z i e staje się odzieniem świą
tecznym;
charakter
codzienny
zachował
jedynie
w górach, na co złożyło się k i l k a przyczyn: jest prak
tyczny (pisano nawet o higienicznych jego w a r t o ś
ciach),
zaspokaja
potrzebę
odrębności
istniejącą
w ś r o d o w i s k u górali, a t a k ż e odgrywa specyficzną
rolę magnesu dla t u r y s t ó w ; ale i w tych szczęśli
wych
okolicznościach
następuje
powolny rozpad
dawnego stroju, np. na codzień góral chodzi w ka
mizelce cajgowej i z w y k ł y c h butach zamiast kierp
ców.
» Np. Hieronim Muszyński, jeden z najlepszych
garncarzy, zarabia miesięcznie do 1 500 zł - przy
intensywnej pracy, w ł a s n y m warsztacie i surowcu.
T r u d r z e m i e ś l n i k a staje się nieopłacalny, nic więc
dziwnego, że nie ma prawie d o p ł y w u młodzieży do
rzemiosł, a ilość w a r s z t a t ó w zmniejsza się z roku
na rok.
' Piecątki
beskidzkie
Jędrzeja
Wowra,
I I wyd.,
P o z n a ń 1938. w s t ę p E. Zegadłowicza. A u t o r w s t ę p u
2
4
5
1 2
V l
1 1
8
Fot.: Tadeusz Cichowicz
- ryc. 24; Stefan Deptuszewski
ryc. 2, 5, S, 9, 11-14; Jozef Grabowski
— ryc. 17;
Tadeusz Jankowski
— ryc. 22; Tadeusz Kaźmierski
— ryc. 18; J. Kurkiewicz
— ryc. 27; Roman
Reinfuss
— ryc. 16; Jan Swiderski — ryc. 1, 3, 4, 6, 7, 19, 20, 21, 23, 26; L . Ż u k o w s k i — ryc. 15.
