http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2731.pdf

Media

Part of Hermeneutyka Gadamerowska w etnograficznym badaniu obcości / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1

extracted text
Joanna Tokarska-Bakir

HERMENEUTYKA GADEMEROWSKA
W ETNOGRAFICZNYM BADANIU OBCOŚCI *
Nie

jesteśmy

w świecie,

bezpiecznie

który

zadomowieni

chcemy

zrozumieć

R . M . Rilke, Elegie

duinejskie

Czy a n t r o p o l o g i a k u l t u r y jest n a p r a w d ę nauką o c z ł o w i e k u ?

z a p o m n i e n i u . M a m y z nią także d o czynienia w ó w c z a s , g d y

Czyjej a n t r o p o l o g i c z n o ś ć nie p o c h o d z i p r z y p a d k i e m z uzurpacji?

n a p o t y k a m y f r a g m e n t w ł a s n e j tradycji k u l t u r o w e j , k t ó r e g o już nie

Czy w czasach w s p ó ł c z e s n e j eksplozji n a c j o n a l i z m ó w jest ona

rozumiemy.

p r z y g o t o w a n a d o roli mediatora p o m i ę d z y siermiężną s w o j s k o ś -

W y o b c o w a n i e przybiera najczęściej postać zamaskowaną.Jeśli

cią i w r o g ą obcością? Te pytania w s t ę p n i e t ł u m a c z ą p o w o d y

nasza własna tradycja jest dla nas oczywista, jeśli nie stawia nam

sięgnięcia p o h e r m a n e u t y k ę f i l o z o f i c z n ą H a n s a - G e o r g a G a d a -

żadnych p y t a ń , t o znaczy, że „została przez nas z a p o m n i a n a "

mera, która w e w s p ó ł c z e s n y m , c h y b a już p e r m a n e n t n y m kryzysie

i w c a l e już d o niej nie należymy. Stała się d o g m a t y c z n a , obumarła,

e p i s t e m o l o g i i i w a r t o ś c i s t a n o w i j e d n ą z najbardziej o p t y m i s t y c z ­

spadła d o rangi systemu (Alleau 1 9 5 8 , 1 9 7 6 ) , n i k o m u nieczego

nych w i z j i poznania o b c o ś c i , z a r ó w n o o b c o ś c i c z ł o w i e k a w o b e c

nie przekazuje (łac. tradere).

samego siebie, jak i o b c o ś c i o b c y c h . M i m o

wydania

może się stać j e g o w ł a s n y język. Język, będący u Gadamera

iż o d

P o d o b n i e o b c y w o b e c człowieka

( 1 9 6 0 ) m i n ę ł o z górą 3 0 lat, m i m o

t w o r z y w e m świata i k o n s t y t u u j ą c y c z ł o w i e c z e ń s t w o , najszybciej

o g r o m n e g o zainteresowania na ś w i e c i e i o d lat ustalonej p o z y c j i ,

zdradza ukryte w y o b c o w a n i e (język totalitarny, języki ekspertów

w Polsce h e r m e n e u t y k a g a d a m e r o w s k a jest znana nieco a n e g ­

e t c ) . Taki język w y p e ł n i a się kliszami, s ł o w a m i zużytymi, traci

d o t y c z n i e , często z d r u g i e j ręki, p r z e w a ż n i e z

zdolność ż y w e g o reagowania na świat, staje się sztywny, maniery­

Wahrheit

w

und

Methode

latach 7 0 . i 8 0 . prac jej popularyzatora

i

przełożonych
niewątpliwego

czny. „Zdobycze

cywilizacji

niekoniecznie

dłużnika, Paula Ricoeura. Przychodzi na myśl w i e l e r o z m a i t y c h

Jacek Trznadel w Hańbie domowej

p o w o d ó w jej n i e o b e c n o ś c i w ś w i a d o m o ś c i e t n o g r a f ó w i za­

na zawsze.

Kultura

— w tym słowie

tkwi słowo

przyjaźnionych z n i m i ś r o d o w i s k . O b o k n i e w i e l k i e g o zaintereso­

a więc

praca

ludzka,

aby tę ziemię

w a n i a f i l o z o f i ą i e w e n t u a l n y c h o g r a n i c z e ń c e n z o r s k i c h , można

— wymaga

ciągłego

wysiłku,

to jakby

się w t y m miejscu d o m y ś l a ć także p o l s k i c h s e n t y m e n t ó w i resen-

tego

ona

tymentów kulturalnych: powojenna etnologia ( w odróżnieniu od

z powrotem

p r z e d w o j e n n e j ) częściej sięgała p o w z o r c e francuskie

(struk-

ziemia,

się dodają

spada

coraz

do jaskiń."

niżej

— pisze

— nie ma rzeczy zdobytych

i oto

łacińskie

czynić

wieczna

gotowi

raz

cultus,

wciąż

żyzną

reanimacja.

już jesteśmy

Bez
zejść

(Trzandel 1 9 9 0 , 3 3 8 ) .

Pojęcie w y o b c o w a n i a zakłada p i e r w o t n e z a d o m o w i e n i e (Zu-

turalizm) czy a n g l o a m e r y k a ń s k i e ( a n t r o p o l o g i a k u l t u r o w a i s p o ­

gehórichkeit).

łeczna) niż niemieckie, kojarzone z t r a d y c j o n a l i z m e m

i uczestniczymy w n i m przez rozumienie. Z p o w o d u s k o ń c z o n o ś c i

Volks-

i Völkerkunde.

Jest t o stan, w k t ó r y m przynależymy d o świata

c z ł o w i e k a , j e g o istnienia w czasie, z a d o m o w i e n i e , n i g d y nie może

Los książek staje się losem ich c z y t e l n i k ó w . Na p o d s t a w i e listy

b y ć t r w a ł e ani pełne. C z ł o w i e k nie nadąża za zmieniającymi się

o b e c n o ś c i na p o l s k i m r y n k u p r z e k ł a d o w y m przeciętny h u m a n i s t a

o k o l i c z n o ś c i a m i życia, k o n t e k s t d z i e j o w y ogarnia g o i n i e p o ­

g o t ó w jest dziś sądzić, iż p o strukturalizmie nadszedł Eliade,

strzeżenie zmienia. Najbardziej p i e r w o t n e w y o b c o w a n i e p o c h o ­

(kojarzony z hasłem „ f e n o m e n o l o g i a " , d o p i e r o t u w s p o m i n a się

dzi w ł a ś n i e z d y s p r o p o r c j i

zazwyczaj o Husserlu) i Ricoeur, „ h e r m e n e u t a " k a t o l i c k i . T y m ­

t r w a ł o ś c i i z m i e n i a j ą c y m się w c i ą ż ś w i a t e m . Alienacja następuje

pomiędzy

ludzkim

oczekiwaniem

czasem w życiu i n t e l e k t u a l n y m Europy, o d c z a s ó w w y s t ą p i e n i a

niespostrzeżenie, ani się o b e j r z y m y i już otaczają nas teksty,

Husserla na p o c z ą t k u w i e k u , nieprzerwanie trwa

k t ó r y c h znaczenia nie r o z u m i e m y . Dlatego ż a d n e g o tekstu k u l ­

praca

nad

p o s t a w i o n y m i przez n i e g o p r o b l e m a m i f i l o z o f i c z n y m i . W d r u g i e j

t u r o w e g o , żadnej s t r u k t u r y znaczącej nie p o w i n n o się t r a k t o w a ć

p o ł o w i e XX w i e k u niemiecka tradycja f i l o z o f i c z n a została z d o m i ­

j a k o g o t o w e j , danej raz na zawsze i n i e z m i e n n n e j , bo taka może

nowana

przez s p a d k o b i e r c ó w

fenomenologii,

hermeneutów,

w ś r ó d k t ó r y c h najbliżej z a g a d n i e ń a n t r o p o l o g i c z n y c h znalazł się

b y ć w o b e c c z ł o w i e k a t y l k o natura w czystej p o s t a c i , która
zna go [ t j . c z ł o w i e k a ] wcale"

„nie

\

uczeń M a r t i n a Heideggera, H a n s - G e o r g Gadamer. S w o j ą teorię

Dzieła sztuki, literatura, p r a w o , religia, język, cały ludzki świat,

k u l t u r y określa c h ę t n i e m i a n e m f i l o z o f i c z n e j a n t r o p o l o g i i ( G a d a ­

n a w e t w ó w c z a s , g d y c h o d z i o krajobraz czy minerał, w i d z i a n y

mer n a w i ą z u j e t u o t w a r c i e

do dziedzictwa

Maxa

Schelera,

l u d z k i m i o c z a m i , nie są dane, ale, jak m ó w i Heidegger,

za-dane,

A r n o l d a Gehlena i H e l m u t h a Plessnera). Dziś, g d y polska e t n o ­

t o znaczy o t w a r t e na interpretację, n i e d o m k n i ę t e w swej t o ż ­

grafia—antropologia

s a m o ś c i , p o z b a w i o n e c i ą g ł o ś c i : żyją t y l k o dzięki repetycji, dzięki

k u l t u r y ma p o raz k o l e j n y

rozstrzygnąć

o s w o j e j t o ż s a m o ś c i , p r z y s w o j e n i e d o r o b k u h e r m e n e u t y k i może

interpretacji. W

być szczególnie w a ż n e .

c z y - w - s o b i e , a t y l k o j a k o r z e c z y - d l a - k o g o ś . Ten „ z n a k o w y " lub

1. O b c o ś ć . Wszystkie o m ó w i e n i a h e r m e n e u t y k i g a d a m e r o w s -

„ k u l t u r o w y " s p o s ó b istnienia l u d z k i e g o świata ( B r o n k 1 9 8 8 ,

kiej rozpoczynają się o d k o n s t a t a c j i , że jej p o w o ł a n i e m jest

1 8 3 , 2 4 0 ; W e i n s h e i m e r 1 9 8 6 , 1 1 1 ) zakłada, że musi o n być ciągle

ludzkim świecie

nie

istnieją o n e jako

rze-

p o m a g a ć w p r z y s w a j a n i u t e g o , c o o b c e . Są d w i e zasadnicze

na n o w o r o z u m i a n y , o d c z y t y w a n y , r e p r e z e n t o w a n y . Struktura

o d m i a n y o b c o ś c i , dialektycznie ze sobą z w i ą z a n e : po

znacząca spełnia się t y l k o w reprezentacji,

pierwsze

w ó c z a s , g d y jej

o b c o ś ć o d m i e r z a n a d y s t a n s e m przestrzennym ( o b c o ś ć k u l t u r o ­

idealne, latentne znaczenie d o p e ł n i a się dzięki umieszczeniu g o

w a ) l u b c z a s o w y m ( o b c o ś ć m i n i o n e j e p o k i h i s t o r y c z n e j ) , po

w n o w y m kontekście. Ó w n i g d y nie k o ń c z ą c y się proces re­

drugie

zaś o b c o ś ć p o c h o d z ą c a z w y o b c o w a n i a

(Verfremdung).

A zatem o b c o ś ć — t w i e r d z i Gadamer — t k w i nie t y l k o w o b c y m ,

prezentacji (Darste/lung)

starych t e k s t ó w nie polega jednak na

z w y c z a j n y m o d t w o r z e n i u , na słabnącej emanacji ich p i e r w o ­

ale także w t y m , c o w ł a s n e . W naszym ś w i e c i e nie jesteśmy

t n e g o sensu. „Każde

o b e c n i bardziej niż w j a k i m k o l w i e k i n n y m , pisze W e i n s h e i m e r

zmienia"

(Das

w s w y m p o d s u m o w a n i u p o g l ą d ó w filozofa z H e i d e l b e r g u ( 1 9 8 6 ,

meneutik;

Gadamer 1 9 7 2 b , 1 3 5 ) .

1 1 5 ) . O b c o ś ć t o stan rzeczy w ł a s n y c h , k t ó r y c h znaczenie u l e g ł o

powtórzenie

problem

nie tylko zachowuje,

der Sprache

ale także

in Schleiermachers

Her-

Reprezentacja należy d o b y t u rzeczy reprezentowanej i t y l k o
w

niej ta rzecz u j a w n i a

swój

prawdziwy

byt. W

szerszym

znaczeniu można p o w i e d z i e ć , że każda poszczególna
* Tekst jest s k r ó t e m p i e r w s z e g o rozdziału m o j e j pracy d o k t o r ­
skiej pt. Wyzwolenie
przez widzenie i słuchanie.
Soteriologiczne
aspekty religijności
tybetańskiej
w świetle hermeneutyki
Han­
sa-Georga
Gadamera.

lektura

należy d o s w e g o t e k s t u , każda interpretacja d o dzieła sztuki,
a wszelkie d o ś w i a d c z e n i e

religijne

— d o sacrum.

Gadamer

p o j m u j e zatem ó w proces reprezentacji j a k o ciąg zdarzeń o n -

3

t o l o g i c z n y c h , w k t ó r y c h rzecz r e p r e z e n t o w a n a d o z n a j e j a k b y

ści jest j e g o r o z u m i e n i e t r a d y c j i . Nie jest o n o j e d n o r o d n e . Przede

przyrostu b y t u

w s z y s t k i m m ó w i o niej j a k o o „elemencie

{Seinsvorgang),

i dzięki k t ó r y m

bardziej

niż

2

kultury

ludzkiej"

k i d y k o l w i e k staje się s o b ą . Reprezentacja jest w a r u n k i e m życia

(Gadamer 1 9 6 2 , 9 6 6 ; za B r o n k 2 3 7 , n. 2 4 ) , w k t ó r e g o skład

tradycji k u l t u r o w e j . O t y m s a m y m m ó w i ł c y t o w a n y już Trznadel,

w c h o d z ą najróżniejsze sfery l u d z k i e g o działania, rozpoczynając

używając niezbyt szczęśliwego s ł o w a „ r e a n i m a c j a " . A k c e p t u j ą c

o d u m i e j ę t n o ś c i w y t w a r z a n i a i u ż y w a n i a narzędzi, poprzez t r a d y ­

ideę, Gadamer z p e w n o ś c i ą nie z g o d z i ł b y się z t a k i m jej okreś­

cje rzemieślnicze i w y t w ó r c z e , p i e l ę g n o w a n i e d o b r y c h o b y c z a ­

leniem, b o w i e m w reprezentacji tradycja nie żyje nadal,

ale od

j ó w , kończąc na tradycji n o r m a t y w n e j , która kształtuje w z o r y

J a k śmierć jest w a r u n k i e m z m a r t w y c h w s t a n i a , tak samo

p o s t ę p o w a n i a , n o r m y w dziedzinie m o r a l n o ś c i , d o b r e g o s m a k u

nowa.

z a p o m n i e n i e - w y o b c o w a n i e jest w a r u n k i e m

pamietania-zado-

i t d . J e d n a k p o d o b n i e jak p r o t e s t o w a ł p r z e c i w k o n c e p c j i historii

m o w i e n i a . U p ł y w u czasu nie trzeba u w a ż a ć w y ł ą c z n i e za n e g a t y ­

j a k o z b i o r u zdarzeń, tak s a m o protestuje p r z e c i w

w n e ograniczenie rozumienia, b o w i e m w p e w i e n s p o s ó b przy­

tradycji j a k o z b i o r u rzeczy, n p . „ p o m n i k ó w s z t u k i " , jak chciała je

czynia się o n także d o o d n o w y i t r w a n i a t r a d y c j i . Z a p o m n i e n i e ,

p o j m o w a ć niemiecka szkoła historyczna ( n p . D r o y s e n ) . S k o r o

pisze Gadamer: „należy
sobie,

do kontekstu

mimo że przez długi

niu

i brakiem,

warunkiem

umysł

ma szansę

na całkowite

wszystkiego

nowymi

wową

mogło

całość

przypominania

się połączyć

Zapominanie

ale, jak pokazał

życia umysłu.

zobaczenia
swojskie,

i

czas było ignorowane.

nie jest tylko nieobecnością
elementarnym

pamiętania

Tylko dzięki

odnowienie,

oczami,

z obcym

ma

mu

wielowarst­

z tekstów

i pomników,

przekazujących

zredagowany

i historycznie

raczej

sam komunikatywnie

przekazywany

h u m a n i s t y c z n y c h . Ze w z g l ę d u

na

p o k r e w i e ń s t w o p o d m i o t u i p r z e d m i o t u , r o z u m i e n i e jest w n i c h

się do tzw. tradycji

językowo

w

kulturowej,

której
złożonej

nam na nowo

pewienn

udokumentowany

doświadczany

jako nie kończące

hie und Hermeneutik,

sens.

świat jest

się nigdy

To

nam

zadanie".

stale

(Philosop-

Gadamer 1 9 7 7 , 2 6 0 ) .

Tradycja nie ogranicza się d o tradycji k u l t u r o w e j czy j ę z y k o ­

odejścia i p o w r o t u , charakteryzuje w s z e l ­

naukach

(...) nie ogranicza

jest

( G a d a m e r 1 9 7 5 , 2 9 3 ) , t o samo

można p o w i e d z i e ć o r o z u m i e n i u t r a d y c j i : „Tradycja,

(1975, 16).

kie poznanie w

znaczenie"

żyjemy

Gadamer u w a ż a , że ta struktura z a p o m n i e n i a , alienacji i przy­
s w o j e n i a (Aneignung),

lecz jego

Nietzsche,
zdolność

w

p r a w d z i w y m p r z e d m i o t e m r o z u m i e n i a h i s t o r y c z n e g o „nie
zdarzenie

zapomina­

tak, by to, co jest

(nowym)

rozumieniu

wej,

ale

stanowi

„całokształt

dziedzictwa

całej

ludzkości"

( B r o n k , 2 3 8 ) . D o tak rozumianej tradycji n i k t nie należy „ z

zawsze w p e w n y m sensie s a m o p o z n a n i e m . W s k u t e k p o s t ę p ó w

u r o d z e n i a " , b o jej s p o s o b e m

w p o z n a w a n i u d r u g i e g o , interpretator coraz lepiej rozumie s a m e ­

w r o z u m i e n i u tradycja się może realizować. O g r a n i c z o n a

do

g o siebie (Ricoeur 1 9 7 4 , 1 7 ) . Koło h e r m e n e u t y c z n e działa też

ś w i ą t e c z n e j fasady, tradycja spłyca się i o b u m i e r a „Nawet

naj­

w drugą stronę: k l a r o w n e g o obrazu ś w i a t a nie s t w o r z y ktoś, k t o

prawdziwsza

sam się " n i e w y k l a r o w a ł " („mit

natury»,

sich

selbst

klar werden",

Wat

1 9 9 0 , 2 7 ) . Elementarnym w a r u n k i e m p o z n a n i a d r u g i e g o jest

i najtrwalsza
rozumiana

w i ę c p r a w d z i w e z a d o m o w i e n i e w e w ł a s n e j t r a d y c j i . T y l k o ona

obecnym

p o z w a l a na odnalezienie w ł a s n e j d r o g i d o t e g o , c o o b c e . Ktoś, k t o

jest

jest autentycznie z a d o m o w i o n y ,

mer 1 9 7 5 , 2 5 0 ) .

nie b o i się o b c o ś c i ,

poznanie może g o t y l k o w z b o g a c i ć . Przeszkodą w

której

poznaniu

o b c o ś c i jest natomiast z a d o m o w i e n i e f a ł s z y w e , tradycja d o g ­

tradycja

przez bezwładność

potwierdzana,

w każdej

efektem

bycia jest r o z u m i e n i e , i t y l k o

tego,

i rozwijana.

historycznej

rozumu,

nie trwa sama z siebie,
co kiedyś zaistniało.

chociaż

Polega

przemianie.
rozumu

Gadamer sądzi, że m o d e l e m

na

«silami

Musi

Zachowywanie

zaś

nieświadomego"

(Gada­

b y t u tradycji jest

przekład.

Przekład nie przenosi s ł ó w , lecz znaczenie. P o d p e w n y m i w z g l ę ­

matyczna, m a r t w a , w y o b c o w a n a , ukryta p o d maską pozornej

d a m i r o z u m i e n i e tradycji p r z y p o m i n a r o z u m i e n i e języka: „Kto

o c z y w i s t o ś c i . J e d n y m ze znaczeń pojęcia Bildung,

zna rzeczy,

Gadamer p o ś w i ę c a w i e l e miejsca w I części Prawdy
kształcenie umiejętności obcowania
ności „abstrahowania

któremu

nie wydobędzie

sensu

ze słów".

nie

Poznawanie obcości

jest

jest m o ż l i w e d o k ł a d n i e dzięki t e m u , dzięki c z e m u jest m o ż l i w e

z rzeczami n i e z n a n y m i , z d o l ­

s a m o z j a w i s k o przekładu — dzięki z n a j o m o ś c i „ r z e c z y " ; o której

od siebie i swoich

i metody,

być

zachowywaniu,

pragnień",

nia c z ł o w i e k a c y w i l i z o w a n e g o (gebildet),

która o d r ó ż ­

w helgowskim zna­

czeniu t e g o s ł o w a , o d nieokrzesanego (ungebildet).

Obcość

się m ó w i w tekście. Wiara w m o ż l i w o ś ć przekładu w

oparciu

o p o r o z u m i e n i e c o d o rzeczy w y r a s t a z założenia j e d n o ś c i r o z u m u
ludzkiego, w z m o c n i o n e g o

przez j e d n o ś ć m o w y , która, c h o ć

d r u g i e g o jest nieprzezwyciężalna t y l k o w ó w c z a s , g d y nie znając

występuje w formie poszczególnych języków etnicznych, to

sami siebie, w o d r u c h u projekcji, wszelką o b c o ś ć przypisujemy

j e d n a k s t a n o w i u n i w e r s a l n ą cechę w s z y s t k i c h l u d z i , k o n s t y t u u j e

wyłącznie obcym.

człowieczeństwo.

Gadamer sądzi, że z p o w o d u

znakowego

Charakterystyczny dla poznania h u m a n i s t y c z n e g o związek

charakteru tradycji (która, jak w s z y s t k i e rzeczy w kulturze, zawsze

w y o b c o w a n i a i p o w r o t u , Gadamer w y r a ż a za p o m o c ą p r z y p o ­

pozostaje strukturą o t w a r t ą , d o p e ł n i a n ą przez r o z u m i e j ą c y ją

w i e ś c i o s y n u m a r n o t r w a n y m : „zostawia

p o d m i o t ) , nie może być m o w y o d w ó c h z a m k n i ę t y c h na siebie

dobrze zna i uczy się brać w rachubę
różne, a to oznacza
nią"

nie tylko

on wszystko,

wszystko,

tolerowanie

co

co jest od

tej obcości,

tak

niego

ale i życie

h o r y z o n t a c h e p o k czy kultur. W s z y s t k i e o t w a r t e na siebie h o r y ­
zonty: „tworzą
mujący

(Weinsheimer 1986, 7 0 ) .
Interpretując p o w r ó t syna m a r n o t r a w n e g o , f i l o z o f n a w i ą z u j e

poza

świadomości.

razem

jeden

granicami

wielki,

ruchomy

teraźniejszości

W rzeczywistości

d o heraklitejskiej konkluzji o n i e m o ż n o ś c i p o w t ó r n e g o wejścia

zont, który

obejmuje

wszystko,

w nurt tej samej rzeki. P o w r ó t syna m a r n o t r a w n e g o nie jest

dziejową."

(271 - 2 7 2 ) .

istnieje

horyzont,

obej­

dziejową

głębię

naszej

tylko jeden

jedyny

hory­

co zawiera

w sobie

świadomość

W b a d a n i u o b c o ś c i z a r ó w n o sam z a i n t e r e s o w a n y , jak i część

c o f n i ę c i e m się d o p u n k t u w y j ś c i a , ale raczej z a d o m o w i e n i e m
w o b c o ś c i , która tymczasem niezauważalnie stała się s w o j s k a : „w

tradycji, którą bada, z a c h o w u j ą w ł a s n y

tym punkcie

to «gdzie

Bleicher, zadanie nie polega na umieszczeniu się w

obce,

się domem

nie

wówczas,

że ruch,

staje

Odkrywamy

w rzeczywistości
wydawało

indziej)),

które

tylko

się domem,

tylko

nowym,

który

był powrotem,

kiedyś

wydawało
ale i

wydawał

się tak

w podróży."

h o r y z o n c i e , lecz na poszerzeniu w ł a s n e g o tak, by objąć n i m także

wygnaniem,

ten drugi

wyjścia

bowiem

w

kres alienacji, w

całkowite

(Bleicher

1980, 112).

Horyzont

nie jest

bowiem

s z t y w n ą granicą, lecz porusza się w r a z z nami i „zachęca
postępowania

(tamże).

Gadamer o d c h o d z i tutaj o d Hegla (na k t ó r y m m o c n o się d o t ą d
opierał), nie w i e r z y

pisze

cudzym

prawdziwym.

się

zaś to, co w chwili

stacją

horyzont. J a k

naprzód"

s t o p i e n i e m h o r y z o n t ó w (Horizontverschmelzung;
„Zawsze

do

( G a d a m e r 1 9 7 5 , 2 1 7 ) . R o z u m i e n i e jest

oznacza

wznoszenie

się do pewnej

przezwycięża

nie tylko

ogólności,

samouwłaszczenie p o d m i o t u . Pełne z a d o m o w i e n i e jest sytuacją

która

graniczną. Z p o w o d u istnienia w czasie i ludzkiej „ s k o ń c z o n o -

tyku/arność

ś c i " , d o m c z ł o w i e k a jest r u c h o m y , jest ciągle w drodze. W b r e w

3 . R o z u m i e n i e . Pytanie o rozumienie, tak jak s t a w i a się je

stereotypowi c z ł o w i e k w k o n f r o n t a c j i z t y m c o o b c e , nie

w

t r a c i w c a l e w ł a s n e j t o ż s a m o ś c i ( o ile n i e j e s t t o

tradycji, szczególnie w postaci jej w y t w o r ó w , t a k i c h jak obraz,

toż­

Prawdzie

drugiego"

własną

tamże 2 7 3 ) .

wyższej

partykularność,

ale i

par-

(tamże, 2 7 2 ) .

i metodzie,

d o t y c z y przede w s z y s t k i m

przekazu

samość f a ł s z y w a ) , nie s t a j e się k i m ś i n n y m , ale raczej

rzeźba, p o m n i k a r c h i t e k t u r y czy tekst literacki. Gadamer p r z y p i s u ­

j e s z c z e bardziej sobą (Weinsheimer 7 1 ) .

je j e d n a k s w e j h e r m e n e u t y c e w y m i a r u n i w e r s a l n y , w k t ó r y m nie

2 . T r a d y c j a . Rezultatem s p o s o b u myślenia Gadamera o o b c o ­

t y l k o tekst sensu

4

stricto,

ale „cały

językowo

komunikowany

świat"

może stać się t e k s t e m , a w i ę c z a d a n i e m dla

(Rhetorik,

Hermeneutik

und

Ideologiekhtik,

rozumu

raczej

1976a,

( 1 9 7 5 , 1 5 0 ) . Każde rozumienie, n a w e t w t e d y , g d y nie jest t e g o

Gadamer

114).

na jej myślowym

zapośredniczeniu

z obecnym

życiem"

ś w i a d o m e , zawiera m o m e n t z a s t o s o w a n i a (Applikation)

rozu­

Rozważania nad f e n o m e n e m r o z u m i e n i a Gadamer r o z p o c z y ­

m i a n e g o sensu d o s y t u a c j i , w której znajduje się interpretujący.

od

(1975,

T a m , gdzie taka aplikacja nie nastąpi, rozumienie p o j a w i ć się nie

149 — 1 5 0 , 1 6 2 n n . ) . Otóż Schleiermacher u w a ż a ł , że n i e z r o z u -

może. Gadamer p o s ł u g u j e się t u przykładem hermeneutyki p r a w ­

na

krytyki

hermeneutyki

dziewiętnastowiecznej

miałość tradycji w y n i k a z jej w y o b c o w a n i a z p i e r w o t n e g o k o n ­

nej lub t e o l o g i c z n e j : w interpretacji kazania lub w y r o k u n i g d y nie

tekstu. Z a d a n i e m badacza p o w i n n a b y ć zatem r e k o n s t r u k c j a

c h o d z i o same w y j a ś n i e n i e tekstu forits

t e g o p i e r w o t n e g o k o n t e k s t u : zebranie w i a d o m o ś c i o autorze

g o z o b e c n y m ż y c i e m , które w k o ń c u samo w z b u d z i ł o potrzebę tej

dzieła, o j e g o a r c h i c z y t e l n i k u , o s y t u a c j i , w której dzieło p o ­

interpretacji. R o z u m i e n i e tekstu jest j u ż zawsze j e g o z a s t o s o w a ­

w s t a w a ł o . Należało o d t w o r z y ć p i e r w o t n e u w a r u n k o w a n i a t e k s ­

n i e m , m ó w i Gadamer. Ó w m o m e n t samoaplikacji nie przychodzi

t u . D o p i e r o p o z n a w s z y p i e r w o t n y ś w i a t t e k s t u badacz

miał

p o r o z u m i e n i u , ale raczej przed n i m , niezauważalnie je inicjuje.

nadzieję zrozumieć i n t e n c j ę , k t ó r a k i e r o w a ł a a u t o r e m , a t y m

Tekst „zwraca

samym zrozumieć samo dzieło. Z a k ł a d a n o t u zatem, że w i e r n a

mu się do siebie zwrócić,

interpretacja myśli polega na o d t w o r z e n i u a k t u t w ó r c z e g o ,

wątpi."

że musi być j e g o reprodukcją. Należało ustalić genezę t w i e r d z e ń ,

own sake, ale o związanie

się do nas, i rozumie

go tylko osoba, która

niezależnie

pozwala

od tego, czy weń wierzy

czy

(tamże, 2 9 7 ) .

Druga k w e s t i a sporna p o m i ę d z y Gadamerem i Scheiermache-

w y p o w i a d a n y c h przez autora; p o z n a n i e d r o g i , która g o d o n i c h

rem d o t y c z y

p r z y w i o d ł a , miało d o p r o w a d z i ć d o zrozumienia s a m e g o t e k s t u .

r o z u m i e n i e oznacza przede w s z y s t k i m osiągnięcie p o r o z u m i e ­

przedmiotu

i trybu

rozumienia.

Dla

Gadamera

Dalej Schleiermacher zakładał, że interpretator, patrzący na dzieło

n i a z d r u g i m przy c z y m Schleiermacher p o j m u j e rozumienie

„ o b i e k t y w n i e " , jest w stanie zrozumieć autora lepiej niż o n sam

j e d n o s t r o n n e , j e d n o k i e r u n k o w o , j a k o działanie w o b e c d r u g i e g o ,

rozumiał siebie. J e d n y m z e l e m e n t a r n y c h w a r u n k ó w w s z e l k i e g o

niezależnie o d t e g o , o jaką rzecz m u c h o d z i . W Schleiermachero-

skutecznego rozumienia miała być s z c z e g ó ł o w a z n a j o m o ś ć psy­

w s k i e j k o n c e p c j i rekonstrukcji d o c i e k a n i e s p o s o b u , w jaki d r u g i

c h o l o g i i autora, j e g o sytuacji b i o g r a f i c z n e j i historycznej. Dla

doszedł d o s w o i c h m n i e m a ń , niezauważalnie r e l e g o w a ł o z b a d a ­

Schleiermachera „Lepsze

rozumienie,

odróżniające

nia samą tę rzecz. T y m c z a s e m dla Gadamera r o z u m i e n i e j e s t

ra od pisarza,

rozumienia

przedmiotu,

mówi,

nie dotyczy

ale rozumienia

myśli i co wyrazi!"

tekstu,

to znaczy

tego,

interpretato­
o którym

co autor

tekst

miał

na

przede w s z y s t k i m r o z u m i e n i e m rzeczy, a dopiero później
czyjegoś

na nią p o g l ą d u .

Metodyczne abstrahowanie

od

p r z e d m i o t o w e g o odniesienia czyjegoś p o g l ą d u , zastąpienie g o

(Gadamer 1 9 7 5 , 1 6 9 ) .

Kolejnym w s p o m n i a n y m już w a r u n k i e m , zgłaszanym przez
Schleiermachera, była n e u t r a l n o ś ć o c e n y , w y z b y c i e s i ę p r z e ­

badaniem

genezy o w e g o

p o g l ą d u , zawiera

ukrytą

odmowę

uznania, roszczeń d o p r a w d y , zgłaszanych przez rzecz, której

s ą d ó w , oczyszczenie z uprzedzeń w ł a s n e g o czasu, które m o g ł y ­

p o g l ą d ó w d o t y c z y . T y m , czego t u brakuje, jest w ł a ś n i e m o m e n t

by rzutować na rekonstrukcję m i n i o n e j intencji t w ó r c z e j . A b y

aplikacji. Zaś r o z u m i e n i e bez aplikacji musi p r o w a d z i ć d o

zrozumieć dzieło, trzeba w z n i e ś ć się p o n a d w ł a s n y ś w i a t i z tej

rozumienia,

ahistorycznej w y s o k o ś c i o b s e r w o w a ć ś w i a t m i n i o n y . Tak, p o ­

macher. Jest z t y m tak jak z c z y t a n i e m listu — pisze Gadamer

niepo­

k t ó r e g o ze w s z y s t k i c h sił p r ó b o w a ł unikać Schleier­

krótce, można p r z e d s t a w i ć s t a n o w i s k o h e r m e n e u t y k i r o m a n t y c z ­

— czytając g o , kierujemy u w a g ę na zawarte w n i m w i a d o m o ś c i ,

nej, na którą Schleiermacher w y w a r ł d e c y d u j ą c y w p ł y w .

w i d z i m y rzeczy i zdarzenia oczami n a d a w c y . D o p i e r o w ó w c z a s ,

G a d a m e r o w s k a krytyka Schleiermachera d o t y c z y trzech zasa­

g d y zawartej w liście relacji nie m o ż e m y uznać za p r a w d ę , g d y jest

dniczych s p r a w . Po pierwsze, z p o w o d u historyczności ludzkiej

ona sprzeczna z naszymi o c z e k i w a n i a m i i przesądami, sięgając po

egzystencji, k w e s t i o n u j e ona m o ż l i w o ś ć p o m y ś l n e j rekonstrukcji

interpretację p s y c h o l o g i c z n ą l u b historyczną p r ó b u j e m y ją zro­

p i e r w o t n e g o ś w i a t a dzieła, o d t w o r z e n i a j e g o p i e r w o t n e g o u w a ­

zumieć j a k o w y r a z s u b i e k t y w n y c h przekonań n a d a w c y , i s p r o w a ­

r u n k o w a n i a . Taka rekonstrukcja

d z a m y ją d o jej u w a r u n k o w a ń ( 1 9 7 5 , 2 6 2 ) .

w

z p e w n o ś c i ą jest

procesie r o z u m i e n i a , ale czy rzeczywiście

pomocna

wystarczająca?

Są j e d n a k takie sytuacje, g d y nasze niezrozumienie w y n i k a

Ponadto, czy rekonstrukcja o d t w a r z a m i n i o n e życie „ t a k i e j a k i m

z porażającej o b c o ś c i t e k s t u , który z niczym

było n a p r a w d ę " ( b y posłużyć się t u u l u b i o n y m s f o r m u ł o w a n i e m

czytając g o m a m y w r a ż e n i e , że autor jest kosmitą, że m ó w i

nam się nie

kojarzy,

niemieckiej szkoły h i s t o r y c z n e j ) , czy raczej, na p o d s t a w i e kilku

j ę z y k i e m „ p r y w a t n y m " . Brak n a m przesądów (Vorurteil),

z a c h o w a n y c h ś l a d ó w , z a l e d w i e t o , c o z n i e g o pozostało? Czasy

u m o ż l i w i ł y b y c h o ć b y w s t ę p n e , p r o w i z o r y c z n e rozumienie. M a ­

się zmieniają, przemijanie jest f a k t e m n i e o d w r a c a l n y m , i trzeba się

jąc d o czynienia z historią l u b przestrzenią, d o której nie przynale­

liczyć z t y m , że „historyczna

żymy, musimy

ukaże zaledwie

rekonstrukcja

życie imaginowane,

minionego

wyobrażone"

świata

(Weinsheimer,

— z a n i m s p r ó b u j e m y ją zrozumieć

które

— takie

przesądy w sobie w y t w o r z y ć (Weinsheimer, 1 8 2 ) . P i e r w o t n e
3

1 3 1 ) . O b s t a w a n i e przy iluzji wskrzeszania przeszłości Gadamer

p r a w i e na p e w n o będą f a ł s z y w e ( p o u ś w i a d o m i e n i u ich sobie,

nazywa „ w y w o ł y w a n i e m d u c h ó w " , t w i e r d z ą c , że

„hermeneuty­

które jest bardzo zalecane, w i ę c e j d o w i a d u j e m y się o nas samych

ka, która ograniczałaby

pierwotnego

niż o rzeczy b a d a n e j ) , s t o p n i o w o j e d n a k , d r o g ą

kontekstu,
znaczenia."

rozumienie

do rekonstrukcji

rozróżniania

martwego

p r z e s ą d ó w n e g a t y w n y c h i p o z y t y w n y c h , zaczniemy zbliżać się ku

(Gadamer 1 9 7 5 , 1 4 9 ) . D l a t e g o S c h l e i e r m a c h e r o w s -

interpretacji coraz p r a w d z i w s z e j . Nieszczęście, s p o w o d o w a n e

nie byłaby

niczym

więcej niż odtwarzaniem

ka rekonstrukcja nie może b y ć c e l e m badania w h u m a n i s t y c e , lecz

brakiem p r z e s ą d ó w , poucza o zasadniczej roli jaką o d g r y w a j ą one

c o najwyżej j e g o e l e m e n t e m p o m o c n i c z y m .

w procesie rozumienia. Ocena statusu przesądów s t a n o w i trzecią,

Zasadnicza różnica p o m i ę d z y p o g l ą d a m i Gadamera i S c h l e i ­

i być może najważniejszą różnicę p o m i ę d z y s t a n o w i s k a m i G a d a ­

ermachera d o t y c z y o c e n y d y s t a n s u h i s t o r y c z n e g o . Gadamer (za

mera i Schleiermachera, a także Gadamera i Diltheya, oraz

H e g l e m ) p o j m u j e g o nie j a k o przeszkodę, którą należy zwalczać

niemieckiej szkoły historycznej. Z d a n i e m Gadamera nie można

przy p o m o c y r e k o n s t r u k c j i , ale j a k o w a r u n e k rozumienia, w a r u ­

z o s t a w i ć za sobą s w o j e j teraźniejszości i bez niej udać się

nek asymilacji, p r z y s w o j e n i a (Aneignung)

w przeszłość. Znaczenia t e g o , c o m i n i o n e , nie można przedstawić

obcości. Zrozumienie

nie polega na n i w e l o w a n i u d y s t a n s u przez p r ó b y z r ó w n a n i a się

wyłącznie w

(Gleichsetzung)

minionego

z przeszłością, ale na integracji,

włączeniu

kategoriach przeszłości, „przeciwnie,

dzieła wyrażasię

stawia

mu

w kategoriach

teraźniejszość"

wynikających

(Palmer, 1 8 2 ) . Nie

znaczenie
z pytań,

b a d a n e g o przekazu w e w ł a s n ą teraźniejszość. Gadamer p o s ł u g u ­

które

je się t u wyrazistą h e g l o w s k ą metaforą z Fenomenologii

ducha

interpretacja b e z z a ł o ż e n i o w a , w o l n a o d przesądów. W każdej

istnieje

— przykładem j a b ł k a z e r w a n e g o z d r z e w a . T a k i m j a b ł k i e m jest

sferze, n a w e t w n a u k a c h ś c i s ł y c h , znaczenie o p i s y w a n e g o eks­

f r a g m e n t t r a d y c j i , k t ó r y c h c e m y s o b i e p r z y s w o i ć . Nie ma s p o s o ­

p e r y m e n t u riie p o c h o d z i z w s p ó ł d z i a ł a n i a j e g o e l e m e n t ó w , ale

b u , by je c o f n ą ć na d r z e w o , w j e g o p i e r w o t n y kontekst. O ile nie

wyrasta w

c h c e m y p o z w o l i ć by j a b ł k o z g n i ł o , zamiast r e k o n s t r u o w a ć na

D o p i e r o teoria poucza o t y m , c o się mierzy przyrządem. Obiek­

drzewie sztuczny o w o c , p o w i n n i ś m y zjeść p r a w d z i w y . Gadamer

t y w n o ś ć , która uczyniła nauką z a r ó w n o fizykę, jak i historię, sama

zgadza się z H e g l e m : p r a w d z i w e rozumienie, biorące p o d u w a g ę

jest kategorią historyczną, nie zaś „ c z y s t o f i z y c z n ą " , nie jest

ludzką historyczność, „nie

t w o r e m natury, lecz k u l t u r y . Każde rozumienie jest n i e ś w i a d o m i e

polega

na restytucji

przeszłości,

ale

określonej tradycji

interpretacyjnej

(tamże, 1 8 2 ) .

5

zakorzenione w określonej tradycji p o z n a w c z e j , która s t a n o w i

w ogóle

j e g o horyzont. U ś w i a d o m i e n i e sobie w ł a s n e j p r z e s ą d o w o ś c i jest

przyrodniczych.

nie ma.

t y l k o c z ę ś c i o w o m o ż l i w e ; przynależność d o historii oznacza, że

może

być opisany

c z ł o w i e k n i g d y nie osiągnie pełnej s a m o w i e d z y (Gadamer 1 9 7 5 ,

kowicie

poprzez

2 4 5 n n ) . W a r t o w t y m kontekście przytoczyć s ł o w a Aleksandra

o całkowitym

Wata: „To,

można

dziej

co w naszych

spontaniczne,

niepostrzegalne)

reakcjach

naturalne

i postępowaniu

(dla

nas,

to może jest najmniej

jest

a przeto

nasze

archetypów,

połączonych

kazów, norm i konwencji

pokoleń,

i pattern of culture

winniśmy

dzieła

odmiennych

epok

nakazów

Tu

miotem

i za­

siebie

środowiska.

i odległych

kultur,

po­

odróżnia

humanistykę

przedmiot

nauk

ideał iter — jako

doskonałe

historii,

o przedmiocie

od

nauk

przyrodniczych

to, co można

poznanie

poznaniu

mówić

dotyczy."

gdy

poznać

cał­

natury, nie ma sensu

mówić

i z tego

samego

powodu

w sobie,

którego

poznanie

nie

(Gadamer 1 9 7 5 , 2 5 3 ) . I dalej: „Prawdziwym
historycznym

i innego,

nie jest

w której

jak i rzeczywistość

przedmiot

istnieje

jako

zarówno

rozumienia

taki, ale

jedność

rzeczywistość

historycznego."

to

przed­
historii,

(tamże, 2 6 7 ) .

Przedmiot ó w jest j e d n o ś c i ą t e g o , c o m i m o iż w n i m o b c e , jest

co dzisiaj nas uderza

osobliwoś­

w ł a s n e (in dem Object

przez

a

przeto

2 8 3 ) . Nie w o l n o przeoczyć roli jaką w drodze zbliżania się d o

myśl, obecną

także

Charakter d z i e j o w y mają w s z y s t k i e trzy e l e m e n t y rozumienia:

u Gadamera: przesądy nie są tak i n d y w i d u a l n e jak n a m się zdaje,

z a r ó w n o j e g o p o d m i o t , p r z e d m i o t , jak i sam proces. Przynależ­

cią,

stale o tym pamiętać:

najczęściej

indywidualne.

działają nawarstwienia
Odcyfrowując

najbar­

To właśnie

Podczas

to było

naturalne,

niepostrzegalne

samo

się zrozumiałe,

dla współczesnych."

Wat w y p o w i a d a

(Wat 1990, 17).

tu aluzyjnie w a ż n ą

das Andere

des Eigenen;

Gadamer 1 9 7 2 ,

p r a w d y o d g r y w a c z y n n i k czasu, u w a r u n k o w a n i e przez czas.

a zatem nie tak „ s u b i e k t y w n e " jak myślimy. Należą d o historycz­

ność d o j e d n e g o procesu d z i e j o w e g o uchyla j a k b y o n t y c z n ą

nego kontekstu d z i e j ó w , nie są ś w i a d o m y m l u d z k i m w y t w o r e m ,

odrębność poznającego i poznawanego. W b r e w poprzednikom,

ale raczej same t w o r z ą historyczny byt c z ł o w i e k a .

w i d z ą c y m w czasie w y ł ą c z n i e n e g a t y w n e ograniczenie w i e d z y ,

Gadamer pisze o z ł u d n o ś c i

rozróżnienia w i a r y i w i e d z y ,

Gadamer

u w a ż a g o za c z y n n i k ,

który

poznanie

umożliwia,

p o z o s t a w i o n e g o przez O ś w i e c e n i e ( 1 9 7 5 , 2 4 7 ) , odrzucające

b o w i e m łączy t o , c o w i n n y m w y p a d k u jest beznadziejnie o d

autorytet i tradycję. Ludzki r o z u m nie jest a b s o l u t n y i n i e s k o ń ­

siebie o d s e p a r o w a n e .

czony, nie może uciec z historii. Jest zawsze

5

uwarunkowany

Tak s a m o jak intencje o s ó b b i o r ą c y c h udział w w y d a r z e n i u

przez określoną tradycję, n a w e t w ó w c z a s , g d y nie jest ś w i a d o m

h i s t o r y c z n y m nie przesądzają o t y m w y d a r z e n i u , tak też intencja

w p ł y w u , jaki ona nań w y w i e r a . „To nie historia

autora dzieła sztuki czy tekstu literackiego nie w y c z e r p u j ą b y t u

my należymy

do historii.

Dużo wcześniej

sami

w sposób

refleksyjny,

siebie

niezreflektowany
stwo,

poprzez

w którym

żyjemy.

w zamkniętych

historyczną
większym

się w

t e g o t e k s t u . Mens

auctoris

(intencja autorska, zamiar t w ó r c z y )

sposób

pozostaje w e w ł a d z y s a m o ś w i a d o m o ś c i , a s a m o ś w i a d o m o ś ć t o

i

naszą rodzinę,

społeczeństwo

pań­

w y j ą t k o w o k r z y w e z w i e r c i a d ł o rzeczywistości. Znaczenie t e k s t u

jest krzywym

zwier­

zawsze przekracza s w e g o autora (tamże, 2 6 5 ) i t o , „ c o a u t o r

[ S e l b s t b e s i n n u n g l ] / e s f tylko

migota­

chciał p o w i e d z i e ć " . D l a t e g o też, p o w i a d a Gadamer, interpretacja

obwodach

rzeczywistość
stopniu

rozumiemy

ale

rozumieć

Samoświadomość

ciadłem. Samozrozumienie
niem

do nas należy,

nim zaczniemy

ludzkie

historycznego

ludzkiego

bytu

przesądy

niż sądy",

życia.

tworzą

w

Dlatego

nie ma charakteru w y ł ą c z n i e o d t w ó r c z e g o , ale r ó w n i e ż t w ó r c z y .

znacznie

A b y była p r a w d z i w a , nie może być z a l e d w i e

(tamże, 2 4 5 ) .

4

(Wiederholung),

powtórzeniem

ale r ó w n i e ż w y d o b y c i e m (Hervorholung),

od­

4. P r z e s ą d y . Z a d a n i e m Gadamera tradycja, a u t o r y t e t i przesą-

s ł o n i ę c i e m p r a w d y d o t ą d ukrytej (tamże, 1 0 3 ) . „Interpretacja

d o w o ś ć nie m o g ą być dłużej u w a ż a n e za w r o g ó w

rozumu

w pewnym

sensie

twórczym,

rekonstrukcją,

i racjonalności. Przesądy w a r u n k u j ą rozumienie, ale m o g ą je też

za aktem

z a b l o k o w a ć . S u p e r p r z y k ł a d e m t a k i e g o n e g a t y w n e g o przesądu

dzieła,

które

jest złudzenie w o l n o ś c i o d p r z e s ą d ó w , w ł a ś c i w e r ó ż n y m o d -

znalazł

w nim

na starych

należy

nie

idzie

śladem

samego

stworzonego

przedstawić

zgodnie

ze znaczeniem,

lecz

interpretujący.

m i a n i o m o b i e k t y w i z m u . Rozumienie musi zatem rozróżniać m i ę ­

muzyki

dzy przesądami, p o s t ę p o w a ć w procesie ciągłej w y m i a n y n e g a t y ­

powszechnie

sądzi.

w n y c h na p o z y t y w n e . N a j p i e r w musi je j e d n a k u j a w n i ć . T e m u

figurowanie

w trzecim

c e l o w i służy „ p o d r a ż n i e n i e " (reizen)

ton)."

p r z e s ą d ó w , u j a w n i a j ą c się

jako s y m p t o m a t y c z n y o d r u c h o p o r u w o b e c radykalnej o d m i e n ­

jest

ale ta rekonstrukcja

A zatem

na przykład

instrumentach

nie

Są one raczej

imitacją

rzędzie

są tak

które

wykonanie

wierne,

imitacji,

pokrewieństwa

podąża

jak

i grozi

z prawdą

się
im
(Pla­

(tamże, 1 0 7 ) .

T e n , k t o p o w t a r z a w i e r n i e , nic nie zmieniając, nic o d siebie nie

ności. Gadamer m ó w i , że t y l k o w k o n f r o n t a c j i z o b c o ś c i ą m o g ą

dodając,

zostać u j a w n i o n e najbardziej elementarne przesądy naszej w ł a s ­

tradycji, niż d o jej z a c h o w a n i a . Przez z w y k ł e p o w t a r z a n i e bliżsi

być m o ż e

bardziej

przyczynia się d o

zapomnienia

nej tradycji, zazwyczaj ukryte g ł ę b o k o p o d w a r s t w ą o c z y w i s t o ś c i ,

jesteśmy n i e p o r o z u m i e n i u niż z r o z u m i e n i u (Gerken 1 9 7 7 , 6 7 ) .

f a ł s z y w e g o samozrozumienia i w y o b c o w a n i a . U j a w n i e n i e nie

„Prawdziwe

oznacza jednak odrzucenia p r z e s ą d ó w , a t y l k o usunięcie prze­

tylko zachowuje,

szkód w r o z u m i e n i u . Ktoś, k t o — jak Schleiermacher — rozważa

wyparcia

życie języka polega
z języka

tekst w y ł ą c z n i e w celu rekonstrukcji o p i n i i d r u g i e g o , p o m i j a j ą c

[ s ł ó w ] " (Das

zgłaszane przez tekst roszczenia d o p r a w d y , a l b o t e n , k t o ł u d z i się,

meneutik,

na tym, że każde powtórzenie

ale także zmienia,
pierwotnych

Problem

co prowadzi

znaczeń

der Sprache

nie

w rezultacie

przez

nowe

do

znaczenia

in Schleiermachers

Her-

Gadamer 1 9 7 2 b , 1 3 5 ) .

że m o ż l i w e jest w y z w o l e n i e o d p r z e s ą d ó w , w o g ó l e nie ma

Z a c h o w a n i e tradycji polega na aplikacji rzeczy starych d o

dostępu do obcości. Obiektywizowanie punktu widzenia innego

z m i e n n y c h u w a r u n k o w a ń czasu, b o tradycja żyje t y l k o w ó w c z a s ,

maskuje naszą niechęć d o j e g o p r a w d y . I n n y z d e f i n i c j i n i e m a

g d y jest rozumiana o d n o w a .

racji

— pisze W e i n s h e i m e r

— gdyby

było

inaczej,

jego

5. K o ł o h e r m e n e u t y c z n e .

6

p r a w d a d o t y c z y ł a b y t a k ż e n a s ( 1 6 2 ) . Jest t o c h y b a n a j ­

można

t y m sensie, w

poważniejszy zarzut, jaki został p o d n i e s i o n y przez Gadamera

w y s t ę p u j e w t y t u l e Prawdy

w

krytyce hermeneutyki

Schleiermacherowskiej.

Szczególnej

w y m o w y nabiera o n w b a d a n i u e t n o g r a f i c z n y m .

nazwać

metodą w

P o s t ę p o w a n i e hermeneutyki nie
1

i metody .

którym słowo

to

Gadamer n a w i ą z u j e t u d o

h e i d e g g e r o w s k i c h analiz kolistej struktury rozumienia, i d o k o n ­
cepcji przedrozumienia ( H e i d e g g e r 1 9 7 2 , 1 5 3 n n ) . Filozof p o d ­

Skoro nie istnieje interpretacja b e z z a ł o ż e n i o w a , skoro każda

kreśla, że k o ł o h e r m e n e u t y c z n e , tak jak opisuje je Heidegger, nie

z nich jest o d b i c i e m s w e g o czasu, nie można też m ó w i ć o j e d n e j

jest w ż a d n y m w y p a d k u

słusznej czy w y c z e r p u j ą c e j interpretacji. P o n i e w a ż d z i e j o w o ś ć ,

konstatacją o n t o l o g i c z n ą (Gadamer 1 9 7 5 , 2 3 6 ) . Tak samo, jak

postulatem metodologicznym,

lecz

u w a r u n k o w a n i e przez czas, jest tak e l e m e n t a r n y m u w a r u n k o w a ­

nie w y b i e r a się f a k t u istnienia w czasie, tak też nikt nie d e c y d u j e ,

niem poznania, t r u d n o mieć nadzieję, że nasza interpretacja nagle

c z y j e g o r o z u m i e n i e ma być koliste czy też jakieś inne. Nie jest o n o

w y d o s t a n i e się s p o d t e g o p r z e m o ż n e g o w p ł y w u d z i e j ó w i będzie

p o s t u l a t e m , o k r e ś l o n y m s p o s o b e m n a rozumienie, ale t r y b e m

w nich miała ostatnie s ł o w o . N i e u s u w a l n a p r z e s ą d o w o ś ć p o ­

s a m e g o rozumienia. Tak jak k o ł o hermeneutyczne nie jest p o s t u ­

znania i j e g o historyczny charakter mają też w a ż n e k o n s e k w e n c j e

latem e p i s t e m o l o g i c z n y m t y l k o konstatacją o n t o l o g i c z n ą , tak

dla rozumienia samego p o d m i o t u nauk h u m a n i s t y c z n y c h :

„Ba­

samo opierająca się na n i m hermaneutyka nie ma charakteru

danie historyczne
którego
przedmiotu

6

nie

opiera się na historycznym

można

zrozumieć

badania.

Takiego

ruchu samego

życia,

m e t o d y n a c o k o l w i e k : „Zasadniczo

nie proponuję

żadnej

w

kategoriach

— pisze Gadamer — ale opisuję

to, co jest

Nawet

w sobie

najwyraźniej

metody

teleologicznie,
przedmiotu

historycznej

nie może

całkowicie

(...).

powstrzymać

metody
mistrz
się

od

przesądów
sytuacji

swego

narodowej

że zadaniem

filozofii

towarzyszy

każdemu

nie naukowe

ś r o d k i e m d o c e l u , który przed sobą p o s t a w i l i ś m y . Ten t y p relacji

itd. Czy jest to wada? Nawet jeśli tak,

uważam

z i n n y m Gadamer rozpoznaje nie t y l k o w n a u k a c h p r z y r o d ­

swego

naszemu

i w sposób

dlaczego

sukcesowi.

rozpoznanie

(gdzie

niepowodzenie
słowy

zawsze.

(...)

Jedynie

tego,

co jest

nawet,

ogólny

jeśli

ideach

XVIII

wieku,

się na

w pragmatycznym

metodologi­
sformułowaniu,

nie zaś

roz­

które nadał im Hume"

Dlatego

też

m e t o d y p r z y r o d o z n a w s t w a . Jeśli t e g o t y p u podejście zastosuje

utrzymujące

się w

nowo­

się w p o z n a n i u tradycji ( t r a k t o w a n e j j a k o p e w i e n rodzaj o b c o ś c i ,

usprawiedliwienie),

a zatem jakieś „ T y " ) , w t a k i m b a d a n i u w y ł ą c z a się wszelkie

rozpoznać

naukową

n i c z y c h , ale także s p o ł e c z n y c h , „wzorujących
cznych

co jest,

ma ona swe częściowe

jak najbardziej

za jedy­

lub mogło.

tego

metody,

to

Innymi

co być powinno

wyjść poza pojęcie

nauce

otoczenia

jest rozważyć,

od tego,

proponuję
czesnej

swojej

uważam

poczynanie

8

społecznego,

czasu,

rzeczą

nie możemy

się

m o m e n t y s u b i e k t y w n e , w y k l u c z a przejawy w ł a s n e g o zaangażo­

rozpoznanie

w a n i a , a zatem traktuje się tradycję j a k o rodzaj p r z e d m i o t u .

to, co dzieje

jest

( t a m ż e ) , w m e t o d o l o g i a c h naśladujących

tego kontrolować

"

Gadamer u w a ż a , że nadzieja na rzeczywiste p o z n a n i e tradycji,
oparta na w i e r z e w m e t o d ę i o b i e k t y w n o ś ć dzięki niej uzys­

(Gadamer 1 9 7 5 , 4 6 5 - 4 6 6 , p o d k r . J T B ) .
W b r e w o b a w o m z g ł a s z a n y m nieraz ze s t r o n y „ o b i e k t y w i s t ó w " , uznanie kolistości r o z u m i e n i a w ż a d n y m w y p a d k u

nie

k i w a n ą , jest n a i w n a . W t a k i m b a d a n i u w y p a c z a się b o w i e m
p r a w d z i w y s p o s ó b bycia t r a d y c j i , która t r w a dzięki ciągłej m e d i a ­

oznacza rezygnacji z k r y t y c z n y c h w y m o g ó w interpretacji, pusz­

cji p o m i ę d z y przeszłością i teraźniejszością, zawsze w

czenia w o d z ó w w y z w o l o n e j w y o b r a ź n i . P r a w d z i w a interpretacja

przekłady, r o z m o w y .
Drugi

musi się w y s t r z e g a ć w m ó w i e ń , które grożą jej ze s t r o n y r ó ż n y c h

sposób

poznawania

innego

Gadamer

trybie

rozpoznaje

odmian w y o b c o w a n i a i fałszywej świadomości ( „ S i ę " , „ p o t o c z ­

w działaniu „ ś w i a d o m o ś c i h i s t o r y c z n e j " , którą przypisuje filozofii

na g a d a n i n a " , „ t r a d y c j a d o g m a t y c z n a " ) . Vorhabe,

d z i e j ó w , a także myśli Diltheya z jej ideałem o d e r w a n i a się o d

griffmuszą

Vorsicht

iVor­

zostać w y p r a c o w a n e , jak m ó w i ł Heidegger, w o p a r c i u

u w a r u n k o w a ń s w e g o czasu, c h a r a k t e r y s t y c z n y m dla nauk his­

wstępnych

torycznych w ogóle. W odróżnieniu od postawy uprzedmioto-

m o m e n t a c h , które kierują p o c z ą t k o w y m p o z n a n i e m t e k s t u . Są t o :

w i a j ą c e j , ś w i a d o m o ś ć historyczna nie szuka w s w y m przedmiocie

w s t ę p n e p o g l ą d y na t e m a t użycia języka w tekście

t e g o , c o t y p o w e i regularne, ale t e g o , c o n o w e i niepowtarzalne

0 samą rzeczywistość. G a d a m e r m ó w i o d w ó c h

gen

des

Sprachgebrauchs)

(inhaltiche

Vormeinungen)

(Vormeinun­
tekstu

( i d i o g r a f i c z n o ś ć l ) . I n n e g o uznaje się w ó w c z a s za osobę, ale

(Gadamer 1972, 2 5 2 - 2 5 3 ) . Wstęp­

poznający dalej zajmuje w o b e c n i e g o pozycję u p r z y w i l e j o w a n ą .

i na z a w a r t o ś ć t r e ś c i o w ą

ne r o z u m i e n i e t e k s t u p o w s t a j e w w y n i k u

do

M y ś l i o n i m tak, jak Schleiermacher myślał o autorze starożytnego

przez nią

t e k s t u : czuje się w p r a w i e rozumieć g o „ l e p i e j " , niż o n sam

przynależności

określonej t r a d y c j i , a zatem dzięki w y t w o r z o n e m u

Na­

rozumie siebie. R o z u m i e n i e t o zawsze ma o d c i e ń p r o t e k c j o n a l n o -

potwierdzenie

ści, j a k o że n i g d y nie bierze p o d u w a g ę m o ż l i w o ś c i , że o b c y ma

w s a m y c h rzeczach. Spiralna struktura t e g o procesu jest w i d o c z ­

rację, że j e g o p r a w d a m o ż e być większa o d p r a w d y badającego

p r z e d r o z u m i e n i u (Vorverstehen)

i przesądom (Vorurteil).

stępnie w s t ę p n e p r o j e k t y sensu muszą znaleźć

koła her-

( o d której rzekomo się t u a b s t r a h u j e ) . P o g l ą d y i n n e g o ustala się

m e n e u t y c z n e g o ( p r z y t a c z a m y ją w o p a r c i u o przekład B r o n k a ) :

b o w i e m nie w celu rozważenia zawartej w niej racji, ale po t o , by

„Przyzwolenie,

aby na interpretującego

abstrakcyjnie przyjąć je d o w i a d o m o ś c i , w y p e ł n i ć lukę w w i e d z y

rzecz,

nie jest,

jak wiadomo,

jednorazową

«odważnąy>

decyzją,

p o d m i o t u , k t ó r y i tak nie jest s k ł o n n y niczego się z n i c h nauczyć.

lecz rzeczywiście

^pierwszym,

nieustannym

i ostatecznym

zada-

Takie r o z u m i e n i e w y p r z e d z a w s z y s t k o , c o o b c o ś ć ma d o p o w i e ­

rzecz

dzenia; j a k o instancja a b s o l u t n a zawsze w i e lepiej i niczyich s ł ó w

na w następującej charakterystyce f u n k c j o n o w a n i a

nierm.

Chodzi

poprzez

wszystkie

nieustannie

przecież

o to, by zachować

niebezpieczeństwa

po drodze

tekst, dokonuje

sobie

skoro

całości,

tylko

w ten

spojrzenie

pomyłek,

interpretującemu

Kto chce zrozumieć
sens

wpływała

na

które

zagrażają

ze strony jego

samego.

stale projekcji.

pokaże

Projektuje

Ten zaś pokazuje

w świetle

oczekiwań

określonego

co zawarte

w tekście,

dokonuje

się dzięki wypracowaniu

wstępnego

projektu,

który

natura/nie

ciąg/e

na podstawie

tego,

co wyłania

się z tekstu

dalszego
opis:

weń wnikania.

że każda rewizja

wysunięcia
projekty

obok siebie,
sensu;

się w trakcie

zostaną zastąpione

pojęciami

stałe projektowanie

od

bardziej

na nowo,

Kto usiłuje zrozumieć,
uprzednich

dzenia w samych
jest

rzeczy,
dopiero

to znaczy

potem

i dlatego

decydowanie

(Gadamer 1 9 7 5 , 3 2 3 ) , w k t ó r y c h a u t o r y t e t często sięga p o takie
Sergiusz A w i e r i n c e w , pisząc o d w ó c h niebezpieczeństwach

dalszej

w b a d a n i u s y m b o l u , bardzo zbliża się d o p o w y ż s z y c h konstatacji

trakcie

Gadamera, d o d a t k o w o w z b o g a c a j ą c opis o b u t y p ó w stosunku
d o i n n e g o o interesujące szczegóły: „Jednym
sposobów

unicestwienia

ze

materiału

przez objaśnienie,

sobą

ustalenia

jedności

dzonego

które

Właśnie

to

sensów

samych

gowej

osiągnąć

przez

intuicjonizm,

nie znajdują

potwier­

weń,

rozumienia

sposób

dialog

gotów

z ochotą

stałym zadaniem
zgodnych

się na antycypacje,
Nie

wypracowania

wstępnej

stanem

Jeszcze

pozwala

w monolog.

go pokoju

(...) i zaczyna

się

Gadamer 1 9 7 7 ,

5 6 - 5 7 ; za: B r o n k 1 9 8 8 , 1 2 6 ) .

mówić

pytania.

W obu przypadkach
(<.vacjonalistai>
mowie,

z o b c o ś c i ą , którą reprezentuje

Gadamer

(Awierincew ,1988, 3 0 8 - 3 0 9 ) .

p r z e d m i o t badania w p o t o c z n y m j e g o r o z u m i e n i u . W z a c h o w a n i u

Trzecią

wpatruje

<untuicjonistar>

o d m i a n ą spotkania

dialo­
jako

tylko wewnątrz

dialo­

jawny,

subiektywny
wdziera

przekształcając
że

położenie

wchodzi

w

się
ten

człowiek
jest

złym

oto do

cudze­

nie

dopuszczając

na pospiesznie

ginie

słuchuje

Andere),

nastawienie

że symbol,

za gospodarza,

odpowiedzi

się w przedmiot
(der

jest

bez pukania

spotkania

inny

istnieje

sięy> w nasze

6. T r z y w z o r y s p o t k a n i a z o b c o ś c i ą . Sytuację

o p i s u j e na trzy s p o s o b y . P o p i e r w s z e można ją t r a k t o w a ć jak

(pomimo

za niego,

nie czekając

się jego

typu

s/e» w przedmiot

go do głosu,
(...)

Tego

nie

sporzą­

za cenę odrzucenia

Wiemy z doświadczenia,

nwczuwać

żadnej

innej

schematu.

mówić

(...) Interpretator

która

wobec

realność,

rozmówcą.

opinii,

i nie dość krytyczny

«wczuwając

sobie

zlikwidowania
racjonalizm,

niebezpieczniejszy

który

powszechnych

jest powierzchowny

z materiałem

które mają się

ma tutaj

(Vom Zirkel des Verstehens,

ze

(...)

z

[symbolu],

obiektywizm

znaczeniami

pomyłek

projekcji,

rzeczy

komunikacji

wypełniona
gu).

tej istoty

na ich podstawie

umysłu pragnie

opisywanym
swego

sobie

z a m a s k o w a n e f o r m y przemocy.

jest zdany na pastwę

« w rzeczachn.

prócz

potwierdzi."

które

właściwych

potwierdzić

obiektywności

opinii,

rzeczach

wypracowanie

jest

nic

Gadamer p o w o ł u j e się t u na p o t o c z n e d o ś w i a d ­

takiego

wstępnych,

procesem

i interpretacji,

rozumiejąc

dajemy

tego,

doceniający

adekwatnymi.

poważnie. Wyprzedzająco

czenie f u n k c j o n o w a n i a instytucji e d u k a c y j n y c h i d o b r o c z y n n y c h

pojawiać

się na ruch

Heideggera.

9

powiedzieć" .

sensu

składające

rozumienia
ze strony

pojęć

naprawdę

możliwość

że rywalizujące

wypracowywania

zaczyna

w

nie traktuje

w s z y s t k o , c o się d o nas m ó w i , p o prostu „nie

tekst

uproszczony

zakłada

do bardziej jednolitego

że interpretacja

podlega

bardzo

wstępnego
sensu;

sens

że czyta się

Otóż rozumienie

to oczywiście

projektu

aż dojdzie

dlatego,

sensu.

projektu

nowego

mogą

Jest

on

mu się pierwszy

w tekście.

rewizji

się tylko

sposób

zdolność

zadawane
wsłuchiwania

się weń, ale nie
zaś słucha tylko

i n n o ś c i , o której

przy­
siebie).

wspomina

Gadamer (i którą p o d o b n i e jak A w i e r i n c e w , g o r ą c o p o p i e r a ) , jest

i n n e g o c h c e m y w ó w c z a s w y k r y ć t o , c o t y p o w e i regularne,

d o ś w i a d c z e n i e jej przez ś w i a d o m o ś ć hermeneutyczną, z w a n ą też

1 c z y n i m y t o nie t y l k o dla klasyfikacyjnej p r z y j e m n o ś c i , ale także

ś w i a d o m o ś c i ą u w a r u n k o w a n ą przez dzieje (das

p o t o , by p r z e w i d y w a ć

chichtli3-sche

(Gadamer 1 9 7 5 , 3 2 1

na tej p o d s t a w i e cudze

zachowania

nn). Znajomość jego zachowania

jest

BewusstseinP".

wirkungsges-

Ze w s z y s t k i c h trzech relacji z i n ­

n y m ta jest najbliższa opisanej przez M a r t i n a Bubera strukturze

7

zakorzenione

spotkania Ja-Ty.
sobiei>"

„Otwarty

jest ten, kto (.(pozwala powiedzieć

coś

— m ó w i Gadamer ( 1 9 7 5 , 3 2 4 ) o o w e j p o s t a w i e , bardziej

związanej ze s ł u c h a n i e m niż z m ó w i e n i e m . T w o r z y ją ś w i a d o ­

o s w o j o n y z r e g u ł a m i , p o w i n i e n po prostu stać się jej częścią.
„Gracz

wie bardzo

co właściwie

dobrze,

czym jest gra (...), ale nie całkiem

wie, gdy to wie."

wie,

(Gadamer 1 9 7 5 , 9 2 ) .

mość, która w i e , że wszelkie rozumienie, łącznie z jej w ł a s n y m ,

Grający nie p a n u j e nad r o z g r y w a n i e m się gry inaczej, jak t y l k o

przebiega p o d w p ł y w e m historii, że ma o n o s w o j ą z a ł o ż e n i o w ą

d o niej przynależąc. Z ł y m graczem jest t e n , k t o , n i e p o m n y r e g u ł ,

strukturę, s w ó j historycznie u k s z t a ł t o w a n y h o r y z o n t , ś w i a d o ­

za wszelką cenę usiłuje grać pierwsze skrzypce. Ktoś, k t o nie u m i e

mość ta nie s p o d z i e w a się, by fakt u ś w i a d o m i e n i a sobie t e g o

się zgrać,

p o prostu w y p a d a z gry.

o d d z i a ł y w a n i a u s u w a ł je l u b n i w e l o w a ł ; p o n a d t o zdaje sobie

Sytuacja grającego ilustruje f u n d a m e n t a l n e dla całej

sprawę ze z w r o t n e g o o d d z i a ł y w a n i a siebie samej na dzieje. J a k

m e n e u t y k i p o h e i d e g g e r o w s k i e j pojęcie przyswojenia i p r z y n a ­

m ó w i Gadamer, t o , jacy dziś jesteśmy, j a w i się j a k o

rezultat

l e ż n o ś c i (Zugehórichkeit),

her­

czyli w s p o m n i a n e g o już w c z e ś n i e j

o d d z i a ł y w a n i a przeszłości, zaś t o , jak j a w i się n a m o w a prze­

z a d o m o w i e n i a . Jest o n o p r z e j a w e m l u d z k i e g o b y c i a - w - ś w i e c i e ,

szłość, jest rezultatem o d d z i a ł y w a n i a naszego dziś. Palmer pisze,

stanu rzeczy, który, z d a n i e m h e r m e n e u t ó w , wyprzedza w s z e l k i e

że ś w i a d o m o ś ć hermeneutyczna nie może ż a d n e g o tekstu uznać

u p r z e d m i o t o w i e n i e , eo ipsa

za całkiem „ o b c y " , p o n i e w a ż nie p o j m u j e ona s w e g o rozumienia

dung)

w

konstatacji

stron ideałem e p i s t e m o l o g i c z n y m h e r m e n e t y k i , a z drugiej ( k o ł o

poszukiwanie

h e r m e n e u t y c z n e ! ) e l e m e n t a r n y m w a r u n k i e m rozumienia. Przy­

kategoriach

swój-obcy

biernego

zachowania,

prostej

(pojętej naturalistycznie), lecz j a k o

p o d m i o t u ze ś w i a t a .

wszelkie w y o b c o w a n i e

13

(Verfrem­

Osiągnięcie t e g o stanu jest z j e d n e j

takiego s t a n o w i s k a , d o k t ó r e g o o b c o ś ć będzie m o g ł a znaleźć

należność t o w z a j e m n e w s p ó ł z a k ł a d a n i e się t e g o , c o d o p i e r o p o

sobie drogę, adresu, p o d który będzie m o g ł a zgłosić s w e rosz­

rozszczepieniu przez myśl krytyczną może zostać n a z w a n e p o d ­

czenia d o p r a w d y . „Czytanie
Kczysto

historycznych^

tekstu historycznego

oznacza,

uznana

za dogmat

i wyłączona

liwości.

Natomiast

świadomość

uważa,

by teraźniejszość

wypowiedziała

słowa.

ona otwarta

ostatnie
które

mogą

Pozostaje

zostać

zgłoszone

w

kategoriach

że teraźniejszość
poza

została

krąg jakichkolwiek

prawdziwie

pod

wątp­

historyczna

nie

w i d a ć je w strukturze s a m e g o Zuge-höricb-keit),

do

prawdy,

„ R o z u m i e ć " t o nie znaczy „ m ó w i ć " , lecz w ł a ś n i e „ s ł u c h a ć " , „ d a ć

tekst."

p o w i e d z i e ć coś s o b i e " . D o p i e r o w ó w c z a s d o g ł o s u m o g ą d o j ś ć
same

Siła ś w i a d o m o ś c i h e r m e n e u t y c z n e j , u w a r u n k o w a n e j

przez

„rzeczy",

(choć

nie

nej d r o d z e (Begriffsgeschichte),

r o z m o w y , w u m i e j ę t n o ś c i d i a l o g u z t e k s t e m , dziełem sztuki,

rzez Brucknera:

a także z c z ł o w i e k i e m . Jest ona z d a n i e m Gadamera:

„ R z e c z , pierwotnie

zarazem

się proces

epistemologiczną

«przedmiotu»

i

stopienia

funkcję

((podmiotu))

„miejscem,

konstytuowania

w

akcie

wydłużoną,

cerk.

jedności

znaczenie

«rzeczy»

poznania".

(Bronk

wyrugowało;
rzeczy

1988, 149).
7. R o z m o w a . Tradycja, zawarta w dziele sztuki l u b k a ż d y m

rzeczy-w-sobie,

(łac.

od

jak

res. niem.

(...) w Biblii

waszych»"

slowo»,

recz: przeszło,

rzekę, z

rzecz tylko «mowa»:

((usłyszał Pan

głos

a także przez Gerkena:
tam, gdzie rzeczy

zaczynają

((mówić)). A zatem starotestamentowa

jest m o d e l e m p r a w d z i w e g o spotkania

na
wiec

(Brückner 1970, 4 7 5 ) ,

ś w i a d o m o ś ć hermeneutyczna w c i ą g n i e ją w
m o w a , d i a l o g (Gesprach)

Słowian,

Sachen / pierwotne

„Dopiero

Roz­

rze-

samogłoską

i u innych

i n n y m tekście k u l t u r y , może p r z e m ó w i ć t y l k o w ó w c z a s , g d y
rozmowę.

ale

następująco zrekonstruowanej

umowa,

spełnia

horyzontów;

są t o

c z y - d l a - n a s ) , które dzięki t e m u cofają się j a k b y na s w e j historycz­

dzieje i w dziejach o d d z i a ł u j ą c e j , przejawia się w z d o l n o ś c i d o

dokonuje

und

przez

(Palmer, 1 9 3 )

w którym

słuchanie,

0 k t ó r e g o p r y m a c i e przed m ó w i e n i e m Heidegger pisał w Sein

Zeit, iż t o w ł a ś n i e o n o k o n s t y t u u j e d y s k u r s ( 1 9 7 2 [ 1 9 2 6 ] , 1 6 3 ) .

na roszczenia
adresem

miotem i przedmiotem. Trudną droga powrotna do tego p i e r w o ­
t n e g o stanu p r o w a d z i przez s ł u c h a n i e ( w języku n i e m i e c k i m

prawdy

już w kwestii

jej

już

która

wszystkim

bytom

z obcością. Struktura pojęcia r o z m o w y jest charakterystyczna dla

1 uważa je za mowę

p o h e i d e g g e r o w s k i e g o p o j m o w a n i a sytuacji e p i s t e m o l o g i c z n e j ,

która

w której, dzięki w s p ó l n o c i e d z i e j o w o ś c i , zniknęła p r z e c i w s t a w -

[heideggerowskiej]

swe

są «dla» kogoś,

stworzonym

Stwórcy,

pojęciowe

ujęcie

swą

idea

przyznaje

okazuje
może

odzyskują

charakter

się podstawową
znaleźć

ontologiirelacjonalnej".

istotę,

stworzenia,

tylko

słowa
intuicją,

na

gruncie

(Gerken 1 9 7 7 , 2 2 1 )

i przedmiotu.

Tak o t o przynależność, w a r u n e k o n t o l o g i c z n y , staje się przy­

Bleicher ( 1 9 6 0 , 1 1 6 ) zauważa, że p o d o b n ą k o n s t r u k c j ę ma w i e l e

czyną odzyskania z d o l n o ś c i d o r o z m o w y , z d o l n o ś c i e p i s t e m o l o ­

p o d s t a w o w y c h pojęć h e r m e n e u t y k i Gadamera:

Wirkungsges-

g i c z n e j , utraconej przez w y o b c o w a n y c h . Koncepcja d i a l o g o w e ­

chichte

Zugehórichkeit

g o p o z n a n i a , r o z m o w y , którą p r o w a d z ą z nami rzeczy, sięga

(stopienie ho­

jeszcze Platona. Rzecz s t a w i a p y t a n i e i p o d w a ż a j ą c projekcje,

r y z o n t ó w ) . W n i c h w s z y s t k i c h p o d m i o t nie góruje, nad sytuacją

które w y s u w a m y w geście r z e k o m e g o jej r o z u m i e n i a , faktycznie

j a k o s a m o w ł a d n y projektant i kontroler p o z n a n i a , lecz raczej

interpretuje i n t e r p r e t u j ą c e g o ( W e i n s h e i m e r , 2 5 0 ) . Gadamer sądzi

ność, a n a w e t o n t y c z n a o d r ę b n o ś ć

(historia

oddziałująca),

Spiel

podmiotu

(gra),

(przynależność), a także Horizontverschmelzung

poznania t e g o d o z n a j e . W a r u n e k h u m a n i s t y c z n e j interpretacji,

(za C o l l i n g w o o d e m ) , że logika h u m a n i s t y k i jest logiką t a k i e g o

która c h c i a ł a b y znaleźć d r o g ę d o p r a w d y , jest b o w i e m

w ł a ś n i e pytania i o d p o w i a d a n i a

11

na­

(Gadamer 1 9 7 5 , 3 3 4 ) . Bez

stępujący: n i e m o ż e o n a b y ć c z y m ś , c o p o d m i o t , w s p o s ó b

pytania nie ma r o z u m i e n i a , i o d w r o t n i e . Także r o z u m i e n i e tekstu

metodyczny i planowy, „ r o b i " ze s w y m

przedmiotem

jest d i a l o g i e m , n a j p i e r w b o w i e m trzeba ustalić, na jakie pytanie

( b o w i e m w ó w c z a s n i e p o z n a j e się n i c z e g o p r ó c z s k u t ­

tekst o d p o w i a d a , a następnie usłyszeć p y t a n i e , które zadaje p o d

k ó w własnej metody), ale odzwierciedlać to, c o , pod

adresem c z y t a j ą c e g o . Tekstu nie uda się w c i ą g n ą ć w r o z m o w ę ,

wpływem

jeśli j e g o p y t a ń nie p o t r a k t u j e się w s p o s ó b o s o b i s t y ; jak w c z e ś n i e

owego

p r z e d m i o t u , d z i e j e się z t y m ,

czym

i n t e r p r e t u j ą c y j e s t . W sytuacji e p i s t e m o l o g i c z n e j , którą zaleca

p o w i e d z i e l i ś m y , aplikacja jest w a r u n k i e m rozumienia:

Gadamer, f a k t y c z n y m jej „ p o d m i o t e m " staje się samo dzieło

„Kiedy

sztuki, dzieje, a l b o rzecz ś w i ę t a . D o p i e r o g d y znajdzie się ktoś, k t o

kiedy

umie słuchać, taka rzecz może m u w y j a w i ć s w o j ą p r a w d ę , zgłosić

rozszerzeniu.

s w o j e rozszczenia d o p r a w d y .

skierowana

do kogoś. Albowiem

wia prawdę

wypowiedzi,

„Dzieło

sztuki—

cym naprzeciw

pisze Gadamer — nie jest przedmiotem,
podmiotu

w sobie. Jego

tym, że staje się ono doświadczeniem,
go

doświadcza.

pozostaje

((Podmiotem))

osoby,

stoją­

byt polega

które zmienia

doświadczenia

i trwa, nie jest subiektywność

ale samo dzieło"

prawdziwy

tego,

sztuki,
która je

tym,

na
który
co

przeżywa,

(1975, 92).

W z o r e m s p o t k a n i a z tradycją, ze starym t e k s t e m , dziełem

ludzie

są wywoływani

sami zadają pytania,
Wypowiedź

coś się mówi".

i zapytywani,

oraz

widzimy,

po nazwisku
że istota

wypowiedzi

ulega

zawiera

prawdę

o tyle,

horyzont

obejmuje

sytuacji,

o ile

która

także tego, komu



jest

ustana­
prawdą

(Gadamer 1979b, 4 2 — 4 3 )

W a r u n k i e m r o z u m i e n i a jest zadanie t r a f n y c h p y t a ń . Oznacza
t o p o pierwsze, że p o s t a w i e n i e t e k s t u w

horyzoncie

pytań

n i e w ł a ś c i w y c h w y p a c z a j e g o s e n s . " Po d r u g i e natomiast, że
należy z a d a w a ć pytania p r a w d z i w e , nie p o z o r n e (schiefe
gen),

Fra­

na przykład p e d a g o g i c z n e l u b retoryczne. T e n , k t o pyta,

sztuki a l b o rzeczą ś w i ę t ą m o ż e też b y ć p o s t a w a uczestnika gry

p o w i n i e n n a p r a w d ę coś w s o b i e (przede w s z y s t k i m w s o b i e ! )

(Spiel)

z a k w e s t i o n o w a ć . J a k pisze H i r s c h , rozumie t y l k o t e n , k t o czegoś

w o b e c samej gry ( t o pojęcie bardzo istotne w G a d a m e r o -

wskiej w i z j i k u l t u r y .

12

A b y gra uzyskała lekkość ( „ s t a ł a się s o b ą " ) ,

grający nie może przytłaczać jej s w ą napiętą k o n t r o l ą , lecz,

8

nie rozumie,

za: W e i n s h e i m e r 1 7 8 , n. 3 8 ) .

„ Z d o l n o ś ć d o r o z m o w y " kształci się w procesie

Bildung,

w k t ó r y m n a b y w a się t a k t u , u m i e j ę t n o ś c i t a k i e g o o b c o w a n i a

w y r a ź n i e n a w i ą z u j ą c d o a n t r o p o l o g i i filozoficznej M a x a Schele-

z p r z e d m i o t e m , by g o nie spłoszyć (przez p r o c e d u r y t e m a t y z u j ą -

ra, A r n o l d a Gehlena i H e l m u t a Plessnera (Plessner 1 9 8 8 , por. też

ce, o b i e k t y w i z a c j e ) , „by nie pogwałcić

Gadamer 1 9 7 5 , przyp. 7 4 d o s. 4 0 2 ) , rozróżnia d w i e sfery: ś w i a t

intymności

osoby"

(Ga-

damer 1 9 7 5 , 1 7 ) . P r a w d z i w ą r o z m o w ę , opartą na w z a j e m n e j

( W e / f ) i ś r o d o w i s k o (Umwelt).

przynależności, o t w a r t o ś c i i p a r t n e r s t w i e niszczy p o l e m i c z n o ś ć ,

d o w i s k o , ale t y l k o c z ł o w i e k ma ś w i a t . Co t o znaczy „ m i e ć

a g r e s y w n o ś ć , p o d e j r z l i w o ś ć , n i e u m i e j ę t n o ś ć s ł u c h a n i a . Nie sta­

ś w i a t " , pyta dalej Gadamer. Oznacza t o „być

nie się nią e g z a m i n , przesłuchanie, ani s t e r e o t y p o w e

wobec

badanie

Wszystkie stworzenia mają śro­

1 7

tego, co z niego pochodzi,

na tyle

wolnym

by móc przedstawiać

sobie

go

lekarskie. Nie będą nią p u b l i c z n e d y s p u t y , ani p o p i s y s o f i s t ó w ,

takim, jakim jest".

( 4 0 2 ) . C z ł o w i e k a , w o d r ó ż n i e n i u o d zwierząt,

o d w o ł u j ą c y c h się d o c i e m n e j s t r o n y retoryki. A u t e n t y c z n o ś ć

c e c h u j e w o l n o ś ć o d ś r o d o w i s k a (Umweltfreiheit).

r o z m o w y przejawia się w t y m , iż żaden z r o z m ó w c ó w nie stara się

c z ł o w i e k zawdzięcza j ę z y k o w i , i wyraża ją w j ę z y k u . Jej s y m ­

przebiegle w p ł y n ą ć na jej b i e g , że t o c z y się o n a s w o b o d n i e p o d

b o l i c z n y m w y r a z e m jest z d o l n o ś ć n a d a w a n i a rzeczom i m i o n ,

Tą w o l n o ś ć

kierunkiem p r z e d m i o t u , ku k t ó r e m u zwracają się obaj r o z m ó w c y

którą o b d a r z o n o b i b l i j n e g o A d a m a

(tamże, 3 3 0 ) . P r a w d z i w a r o z m o w a o d m i e n i a s w y c h

języka j a k o źródła c z ł o w i e c z e ń s t w a Gadamer w ł ą c z a też w ł a s n ą ,

uczest­

n i k ó w , jest t w ó r c z a także w t y m z n a c z e n i u , iż p r o w a d z i
„narodzin

i wzrostu

interpretującego,

czegoś,

czego

ani do tekstu,

do

p o z y t y w n ą interpretację m i t u o w i e ż y Babel. W i d z i w n i m nie karę

ani do

i zubożenie, a wzbogacenie ludzkiego świata, w którym człowiek

(Wein-

uzyskuje w o l n o ś ć n a z y w a n i a j e d n e j rzeczy na w i e l e s p o s o b ó w .

nie można zredukować

ani do ich prostej

sumy"

( t a m ż e ) . W tę koncepcję

sheimer, 2 5 1 ) . J e d n a k m i m o iż r o z m o w a rodzi się z m o t y w a c j i

Nie w s z y s t k i e te określenia są d o k ł a d n e , ale wszystkie s t o s o w ­

praktycznej ( h e r m e n e u t y k a g a d a m e r o w s k a g ł o s i p r y m a t r o z u m u

ne.

praktycznego nad t e o r e t y c z n y m , j e d n a k praktyka, a n a w e t p r a g ­

w j ę z y k u w ł a s n y m , jak i w języku o b c y m . Całkiem bezinteresow­

18

C z ł o w i e k może u ż y w a ć r ó ż n y c h określeń rzeczy z a r ó w n o

matyka nie oznacza przecież u t y l i t a r y z m u ) , b y n a j m n i e j nie musi

nie może się nauczyć z u p e ł n i e o b c e g o języka. Gadamer sądzi, że

się kończyć j e d n o z n a c z n y m z l i k w i d o w a n i e m k w e s t i i , która ją

ta w o l n o ś ć w

w y w o ł a ł a , „ z n i s z c z e n i e m jej przez o b j a ś n i e n i e "

n a z y w a n y m tak zresztą, jak m ó w i „tylko

(wegzuerklaren).

n a z y w a n i u nie w y s t ę p u j e w języku
per

zwierząt,

eqiuvocationem"

Przeciwnie, k w e s t i a ta staje się jeszcze wyraźniejsza, jeszcze

( 4 0 3 ) . Zwierzęta m o g ą się n a w z a j e m p o r o z u m i e w a ć , ale t y l k o

mniej o c z y w i s t a , p o n i e w a ż s p r o b l e m a t y z o w a n a , przez c o zbliża

c z ł o w i e k m ó w i , r o z m a w i a , a j e g o m o w a ma strukturę dialektycz­

się d o s w e g o p r a w d z i w e g o f i n a ł u , k t ó r y m jest p r z y s w o j e n i e (a

ną, strukturę pytania i o d p o w i e d z i . J a k z a u w a ż y ł już Arystoteles,

nie, jak sądzą utylitaryści, l i k w i d a c j a p r o b l e m u ) . W r o z m o w i e nie

język zwierząt ma na celu w y w o ł a n i e s z t y w n o

chodzi też o t o , by j e d e n z r o z m ó w c ó w n a k ł o n i ł d r u g i e g o d o

reakcji, nie ma w n i m m o ż l i w o ś c i p o r o z u m i e w a n i a się c o d o

określonych

przejścia na s w ą stronę. P o d o b n e zajście, c h o ć d o p u s z c z a l n e , nie

o k r e ś l o n y c h s t a n ó w r z e c z o w y c h , „obiektywnych

jest normą, lecz sytuacją graniczną. U z n a n i e jej za regularność

rych składa

wypaczałoby

p o n i e w a ż język w y p o s a ż a g o w dystans, k o n i e c z n y d o j e g o

istotę r o z m o w y ,

polegającej

na

porozumieniu,

sytuacji,

z któ­

19

się świat"

( t a m ż e ) . Tak w i ę c c z ł o w i e k ma świat,

w y p r a c o w a n i u w s p ó l n e g o języka c o d o rzeczy, o którą c h o d z i

urządzenia, d o z b u d o w a n i a k u l t u r y . T o dzięki j ę z y k o w i , a ściślej

obu r o z m ó w c o m , na s t o p i e n i u h o r y z o n t ó w . W ż a d n y m razie

dzięki j ę z y k o w o ś c i rozumienia, ścisłemu p o w i ą z a n i u języka i p o ­

rozmowa nie może polegać na m a n i p u l a c j i , p o d s t ę p i e i czerpaniu

znania, p o w s t a j e system k u l t u r o w y c h o d p o w i e d n i k ó w

korzyści, które płyną z d o m i n o w a n i a . Pod szczególną o c h r o n ą

„ n a t u r a a k u l t u r o w a n a " , p r z y s w o j o n a , zawierająca w s z y s t k o , c o

w r o z m o w i e musi się znaleźć tekst — r o z m ó w c a

c z ł o w i e k o w i potrzebne d o życia. Dzięki j ę z y k o w i c z ł o w i e k prze­

bezbronny

w o b e c w m ó w i e n i a . Tekst pisany, Platoński „ n a j g o r s z y r o z m ó w ­
c a " , jest jak milczący partner, który m ó w i t y l k o przez tłumacza

kształca s w o j e środowisko

w

natury,

świat.

Wszelkie rozumienie, t w i e r d z i Gadamer, ma strukturę założe­

— pisze W e i n s h e i m e r ( 2 2 0 ) . J e d y n ą j e g o o b r o n ą może być

n i o w ą , u w a r u n k o w a n ą przez o d d z i a ł y w a n i e d z i e j ó w . Ta struktura

milczenie. P o s t a w i o n y w horyzoncie pytań f a ł s z y w y c h , tekst p o

daje o sobie znać w j ę z y k u , k t ó r e g o u ż y w a m y . Język o d z w i e r ­

prostu m i l k n i e , przestaje o d p o w i a d a ć , s t a w i a opór. N a d u ż y c i e

ciedla nasze przesądy, jest w i e r n y m „ z w i e r c i a d ł e m b y t u " . Z w i ą ­

interpretacyjne, n i e p o h a m o w a n y s u b i e k t y w i z m , o k t ó r y m w s p o ­

zek, jaki w i ą ż e c z ł o w i e k a z j ę z y k i e m , p r z y p o m i n a j e g o związek

minał c y t o w a n y wcześniej A w i e r i n c e w , jest w t a k i m s a m y m

z dziejami: t o c z ł o w i e k d o n i c h należy nie zaś one d o c z ł o w i e k a .

s t o p n i u m o n o l o g i e m , jak m e t o d y c z n e w y w o d y o b i e k t y w i s t ó w .

P o d o b n i e jak nikt nie w y b i e r a sobie historii, tak też nikt nie

W obu wypadkach chodzi tu o nieumiejętność słuchania, o naru­

w y b i e r a sobie języka ojczystego. Oba fakty są zastane i deter­

szenie przynależności (Zugehórichkeit),

m i n u j ą naszą teraźniejszość. M o ż n a porzucić s w ó j język, ale nie

która jest e l e m e n t a r n y m

w a r u n k i e m (i przejawem) d i a l o g u .
8. J ę z y k . „Nie
można

ma takiej

by udostępnić

czeniu Prawdy

słuchaniu"—

i metody

można uciec przed pamięcią, którą o n s t a n o w i . Dalej, p o d o b n i e

rzeczy,

której

dzięki językowi

nie

m ó w i Gadamer w z a k o ń ­

(1972, 438). Wymaga to od

nas

jak sens zdarzeń h i s t o r y c z n y c h w y k r a c z a poza intencje uczest­
n i c z ą c y c h w n i c h l u d z i , tak samo sens w y p o w i e d z i a n y c h przez
c z ł o w i e k a s ł ó w w y k r a c z a poza j e g o mens

auctoris

(mówiliśmy

zreferowania j e g o p o g l ą d ó w na język, c o znacznie przekracza

0 t y m przy okazji G a d a m e r o w s k i e j krytyki Schleiermachera). Tak

m o ż l i w o ś c i tego w p r o w a d z e n i a . P o w i e m y zatem t y l k o o kilku

s a m o , jak ludzka w i e d z a przekracza s a m o w i e d z ę ( H e i d e g g e r ) , tak

w y b r a n y c h zagadnieniach. Najważniejszą i „ n a j o d w a ż n i e j s z ą "

też działanie s ł o w a przekracza j e g o p o j m o w a n i e .

tezą Gadamera jest odrzucenie z n a k o w y c h ,

instrumentalnych

jest w stanie ograniczyć w y p o w i a d a n e g o przez siebie znaczenia,

teorii języka, r o z p o w s z e c h n i o n y c h w s p ó ł c z e ś n i e , w d o b i e s e m i o ­

b o w i e m każde w y p o w i e d z i a n e s ł o w o w p e w i e n s p o s ó b a u t o -

tyki i s t r u k t u r a l i z m ó w . W t y m

n o m i z u j e się w o b e c

u z n a w a n i u języka za

żywioł

n i e g o , trafiając w

20

M ó w i ą c y nie

kontekst, w

którym

przekraczający ludzką s k o ń c z o n o ś ć , Gadamer s p o t y k a się ze

n a d a w c a nie może już nad n i m w o g ó l e z a p a n o w a ć . Tę cechę

strukturalistami ( „ j ę z y k m ó w i n a m i " ) , j e d n a k ta z g o d n o ś ć w y ­

języka Gadamer n a z y w a o k a z j o n a l n o ś c i ą i d o d a j e , że o w a okaz-

pływa z zupełnie i n n y c h przesłanek. W o d r ó ż n i e n i u o d s t r u k -

j o n a l n o ś ć jest związana z f a k t e m , iż każde s ł o w o łączy się

15

turalistów, opierających się na f o r m a l i s t y c z n y m de Saussurze ,

z całością języka, który s t a n o w i singulare

źródłem p o g l ą d ó w filozofa z Heidelberu jest

heideggerowska

lości:

T o język p r o w a d z i r o z m o w ę

„Każde

koncepcja języka j a k o domu bycia.
z człowiekiem:
„Język

mówi.

powie."

(Heidegger 1 9 7 1 , 1 4 9 — 1 5 5 ) .

Człowiek

mówi

tylko

„Język nie jest ludzką własnością,
wo".

(Gadamer 1 9 7 5 , 4 0 1 ) .

„Jak

człowiek

człowiekiem?"

słowo

1 objawia

mógłby

wtedy,

gdy język

ale konstytuuje

mu

od­

człowieczeńst­

każde słowo

jonalność

ludzkiej

moc, która go przenika

i

czyni

(Heidegger 1959, 1 5 6 ) .

Obaj hermeneuci t w i e r d z ą , że t o w ł a ś n i e j ę z y k o w i (a nie
czystej ś w i a d o m o ś c i ) c z ł o w i e k zawdzięcza s w ą u p r z y w i l e j o w a ­
16

Z a c z n i j m y o d t e g o , że Gadamer,

która

przynosi
mowy

do którego

wyrazem

Jako

wyzwanie.

Okaz-

niedoskonałością

żywej

wirtualności

mowy,

znaczenia,

nie mogą

zarazem

Cala ludzka mowa jest w tym

wyjaśnione

należy
rezultat

niewypowiedziane,

rzuca

nie jest przejściową

że jest w niej nagromadzona

nia, które ma zostać
415—416).

zarazem

do gry całość

w całości go wypowiedzieć.
skończona,

języka,

jedność w w i e ­

który je ożywia.

zatem ze sobą

i któremu

ale logicznym

wprowadza

z całością

światopoglądu,

na które odpowiada
jej ekspresji,

wynaleźć

ną pozycję w ś r ó d s t w o r z e ń .

chwili,

rezonuje

całość

tantum,

nieskończoność

i wyłożone."

sensie
znacze­

(Gadamer 1 9 7 5 ,

P o d o b n i e jak nikt nie może t w i e r d z i ć , że j e g o naród należy d o

ujęcie j ę z y k o w e („język jest słowem,

niego, albo że historia jest j e g o w ł a s n o ś c i ą , tak s a m o żaden

się w nieskończoności

pojedynczy c z ł o w i e k nie może t e g o p o w i e d z i e ć o j ę z y k u . T o m y

by wypowiedać

należymy d o niego, i c z y n i m y t o uczestnicząc w n i m . Gadamer

dążenie d o bycia n a z w a n y m .

silnie podkreśla ó w p o n a d i n d y w i d u a l n y charakter języka:

nuje

jesteśmy

tymi, którzy

(Sprache

und

mówią,

Verstehen,

żaden

z nas, a jednak

„My

wszyscy"

byt

rozmowy,

którego

i dać się wypowiedzieć",
25

wirtualność

nieskończonej

otwiera

wolności

tego,

Gadamer 1 9 7 5 , 4 9 6 ) ,

W swej definicji Gadamer z r ó w ­

i język, byt staje się samoodsłaniającą

się

mową

(sichdarstellt).

Gadamer 1 9 7 7 , 1 0 6 ) . Uznanie t e g o

J e d n y m z z a r z u t ó w p o d adresem Gadamerowskiej koncepcji

faktu p r o w a d z i d o przybrania w o b e c języka p o s t y w y przynależ­

języka ( w dużej mierze w y n i k a j ą c y m z n i e p o r o z u m i e n i a ) , b y w a

ności (Zugehörichkeit),

czasem teza o zasadniczej „ n i e w y s ł a w i a l n o ś c i " rzeczywistości,

p o s t a w y , która czyni zadość s p o s o b o w i ,

w jaki c z ł o w i e k jest z m o w ą związany. Z r o z u m i e n i e o b c e g o tekstu

0 przepaści p o m i ę d z y s ł o w e m i b y t e m . Filozof o d p o w i a d a na nią

jest m o ż l i w e d l a t e g o , że ó w tekst należy d o języka, d o k t ó r e g o

w d o d a t k u d o Prawdy

możemy należeć także i my. Gadamer nie sugeruje t u b y n a j m n i e j ,

z u m i e n i e i a d e k t w a t n e w y r a ż e n i e " są t o przypadki graniczne, d o

że przynależność d o k o n u j e się t y l k o w obrębie

i metody

( 1 9 7 5 ) , że „ c a ł k o w i t e z r o ­

konkretnego

k t ó r y c h cały czas dążymy, z rzadka t y l k o je osiągając ( 4 9 3 ) . Nie

języka n a r o d o w e g o . M ó w i ą c o j ę z y k u , ma na myśli nie tyle

znaczy t o j e d n a k , by należało zaniechać w y s i ł k ó w i pogrążyć się

k o n k r e t n y język etniczny, ile język w sensie o g ó l n y m ( m e t a f i z y c z ­

w m i l c z e n i u . Gadamer jest przekonany o uniwersalności języka

n y m ? ) , a także samą „ j ę z y k o w o ś ć " , t o znaczy
i mediatyzujący

charakter

języka

w ogóle"

„założeniowy

(Bronk, 288), umoż­

liwiający i t w o r z ą c y rozumienie.

1 m o ż l i w o ś c i rozumienia, która otwiera się dzięki n i e m u :
my wszystko

wyrażać

słowami

się co do wszystkiego".

i możemy

próbować

„Może­

porozumieć

( 4 9 3 ) F i l o z o f o w i e różnią się bardzo

Gadamer t w i e r d z i , że u p o d s t a w teorii p o j m u j ą c y c h język j a k o

w p o g l ą d a c h na tę k w e s t i ę , a za ich kontrowersją kryją się d w a

znak, leży t o samo fałszywe założenie, na k t ó r y m jest u f u n d o w a n a

o d m i e n n e s p o s o b y rozumienia i korzystania z języka. Pierwszy

k r y t y k o w a n a przez n i e g o m e t o d a n a u k o w a " : założenie o n i e ­

z n i c h dąży d o uściślenia g o , „neutralizacji

skończoności c z ł o w i e k a , a n t r o p o c e n t r y z m , n a i w n e p r z e ś w i a d ­

aktywności" *

czenie o t y m , iż ś w i a t jest narzędziem ludzkiej s u b i e k t y w n o ś c i .

analityczną i h e r m e n e u t y k ę , 1 9 8 8 , 2 8 9 ) , podczas g d y d r u g i dąży

Tymczasem tak samo jak Lebenswelt,

d o m a k s y m a l n e g o w y k o r z y s t a n i a tej j e g o m o c y .

ś w i a t życia, w y ł o n i ł z siebie

2

jego

poznawczej

(jak pisze A n d r z e j Bronk, p o r ó w n u j ą c filozofię
Immanentna

27

ś w i a t n a u k i , tak samo ż y w y język w y ł o n i ł z siebie n a u k o w e

m e t a f o r y c z n o ś ć j ę z y k a , c i ą g ł y ruch znaczeń, który się w n i m

języki sztuczne, dążące d o j e d n o z n a c z n o ś c i . P o d o b n o już o d

o d b y w a , nie jest przez h e r m e n e u t y k ę r o z p o z n a w a n y j a k o o g r a n i ­

21

c z a s ó w t w i e r d z e n i a K. Goedla w i a d o m o , że ż a d n e g o zdania

czenie ( p o d o b n i e jak czas), lecz źródło p o z n a w c z y c h m o ż l i w o ­

o j e d n o z n a c z n y m sensie nie można s f o r m u ł o w a ć bez o d w o ł y w a ­

ści: „musimy

nia się d o języka p o t o c z n e g o , k t ó r e g o sens nie jest już j e d n o ­

które

uznać,

przenośne

że przesąd

użycie

słowa

obcy

duchowi

sprowadza

języka



do użycia

teorię,
niewłaś­

znaczny. Potoczne w y o b r a ż e n i a o ś w i e c i e i j ę z y k u nauki cał­

ciwego"

k o w i c i e ignorują ten fakt. Z a p o m n i e n i e o języku

w s p o m n i a n y m i f i l o z o f i a m i można p o d s u m o w a ć a n e g d o t y c z n y m

senheit),

(Sprachverges­

będącym p r a w d z i w y m podmiotem ludzkiego świata,

jest o d p o w i e d n i k i e m z a p o m n i e n i a o bycie

(Seinvergessenheit),

(Gadamer 1 9 7 5 , 3 9 1 ) . Tę zasadniczą różnicę p o m i ę d z y

zestawieniem

wypowiedzi

Ludwika

które Heidegger rozpoznał w dziejach n o w o ż y t n e j myśli e u r o ­

„O

pejskiej (Gadamer 1 9 7 2 , 3 8 3 , 4 1 0 ) . A k c e p t u j ą c tezę Husserla

logico-philosophicus,

§7)

o p i e r w o t n o ś c i Lebenswelt,

„Albowiem

co ludzkie,

Gadamer (za H e i d e g g e r e m ) w y k a ­

zał, że istnieje instancja przekraczająca ś w i a d o m o ś ć i n t e n c j o n a l ­

Wittgensteina

i

Han-

s a - G e o r g a Gadamera:
czym

dzieć".

nie można

mówić

wszystko,

o tym trzeba

milczeć".

powinniśmy

(Tractatus

dać sobie

powie­

(Gadamer 1 9 7 9 b , 5 6 )

ną, d o t ą d uważaną przez f e n o m e n o l o g ó w za a b s o l u t n y p u n k t

Język istotnie w y z n a c z a zasięg l u d z k i e g o ś w i a t a , ale p o n i e ­

oparcia. Sugeruje, że język przekracza ś w i a d o m o ś ć , że jest o n

w a ż c z ł o w i e k , w o d r ó ż n i e n i u o d zwierząt, jest w o l n y w s w o i m

warunkiem świadomości wszelkich przedmiotów,

warunkiem

m ó w i e n i u , także przy p o m o c y języka m o ż e się z j ę z y k o w e g o

wszelkiego u p r z e d m i o t o w i e n i a i w a r u n k i e m p r a w d y . Sam język

w i ę z i e n i a w y z w o l i ć . W h e r m e n e u t y c z n e j w i z j i języka nie istnieje

nie może być n i g d y n a p r a w d ę n i c z y i m p r z e d m i o t e m , nie można

s z t y w n e p o w i ą z a n i e rzeczy i jej n a z w y . J ę z y k o d z w i e r c i e d l a byt,

g o skutecznie u p r z e d m i o t o w i ć , p o n i e w a ż o b e j m u j e o n

„wszyst­

ale p o n i e w a ż ś w i a t nie jest g o t o w y , także i język nie m o ż e być

(Gadamer 1 9 7 5 ,

s y s t e m e m z a m k n i ę t y m . T y l k o sztucznie u s t a n o w i o n e znaki m o g ą

ko, co kiedykolwiek

może się stać przedmiotem"

3 6 5 ) , a n a w e t t o , czego u p r z e d m i o t o w i ć nie można. T y l k o dzięki

być w p r o w a d z a n e

j ę z y k o w i rzeczy m o g ą zacząć znaczyć, w y o d r ę b n i ć się z tła, dać

d w u z n a c z n o ś ć ( G a d a m e r 1 9 7 9 b , 1 0 4 ) . W s p o m i n a l i ś m y o tezie,

o sobie znać i zostać zrozumiane. Ze w z g l ę d u na naturę języka,

którą Gadamer zawdzięcza M i k o ł a j o w i z Kuzy, iż j e d n ą i tę samą

i porządkowane

w

sposób

wykluczający

który, aby o d s ł o n i ć zawsze musi coś zakryć, rzeczy u j a w n i a j ą się

rzecz można n a z w a ć na w i e l e r o z m a i t y c h s p o s o b ó w , z a r ó w n o

w n i m t y l k o w p e w n y m aspekcie, jako coś. Tę związaną z językiem

w o b r ę b i e j e d n e g o języka, jak i w j ę z y k a c h o b c y c h , i wszystkie te

a s p e k t o w o ś ć poznania Gadamer n a z y w a Als-Struktur.

Ujawnia

się w niej d z i e j o w y w y m i a r p r a w d y , której c z ł o w i e k , nie m o g ą c y

n a z w y będą s t o s o w a n e , c h o c i a ż nie zawsze d o k ł a d n e .
język,

pomimo

różnic

pomiędzy

językami,

może

„Każdy

wypowiedzieć

o d e r w a ć się o d s w e g o historycznego u w a r u n k o w a n i a , n i g d y nie

wszystko,

może poznać ani „ w c a ł o ś c i " , ani „ o s t a t e c z n i e " .

w y r w a n i e się z w i ę z i e n i a języka w i ą ż e się z j e g o s k i e r o w a n i e m ku

Husserlowskie badania nad Lebenswelt

Gadamer zastępuje

co zechce"—pisze

rzeczywistości (Sachlichkeit),

badaniami nad ś w i a t e m u k o n s t y t u o w a n y m j ę z y k o w o

(sprach-

z nas ma odmienny

verfasst).

równo­

granicami

narodowości,

bycia-w-świ-

o których

mówimy,

„Pierwotny

cześnie pierwotnie
cie"—

ludzki

charakter

języka

językowy

charakter

ludzkiego

oznacza

pisze ( 4 0 1 ) . Poznać t o „ u j ą ć j ę z y k o w o " . Nie oznacza t o
2 2

bynajmniej zawsze e f e k t y w n e j w e r b a l i z a c j i , ujęcia w s ł o w a , ale
dążenie d o niej, o t w a r t o ś ć na ujęcie j ę z y k o w e .

Językowość

Gadamer ( 1 9 7 5 , 3 6 3 ) . Nadzieja na

jako

z f a k t e m , iż „jakkolwiek

język, możemy

coś wspólnego".

rozumieć

narodów

przedstawiają

się nawzajem

i czasów.

A zatem

się nam gdy o nich

każdy
ponad
rzeczy,
mówimy,

(Gadamer 1 9 7 9 b , 4 5 )

Te „ r z e c z y " , s t a n o w i ą c e t e m a t t e k s t ó w i r o z m ó w p o m i ę d z y
tekstami i c z y t e l n i k a m i , nie są j e d n a k n i g d y d o s t ę p n e w postaci
28

zaczyna p o k r y w a ć się z zakresem p o z n a w a l n o ś c i , tak jak język

„ c z y s t e j " , p o z a j ę z y k o w e j . W y s t ę p u j ą j a k o reprezentacje, w p o ­

z zakresem świata z j e d n e j strony, i l u d z k i e g o r o z u m u

staci dzieł i r o z u m i e n i a ich przez o d b i o r c ó w . Reprezentacja zaś

(Vernuft)

z drugiej. W ten s p o s ó b p o j a w i a się najszersza z G a d a m e r o w s k i c h

należy d o b y t u rzeczy r e p r e z e n t o w a n e j — ta p o d s t a w o w a G a d a -

23

m e r o w s k a teza p o z w a l a zażegnać n i e b e z p i e c z e ń s t w o d y s p r o p o r ­

definicji języka: „Sein,

des verstanden

werden

kann, ist

Sprache

(Gadamer 1 9 7 2 , 4 5 0 ) , jest n i m w s z y s t k o , c o k o l w i e k może zostać

cji, której d o ś w i a d c z a j ą k o n c e p c j e p o s ł u g u j ą c e się platońską

zrozumiane. Gadamer b y n a j m n i e j nie stwierdza t u u n i w e r s a l n e j

teorią mimesis,

p o z n a w a l n o ś c i b y t u , ale raczej deklaruje hermeneutyczną dąż­

P l a t o n o w i Gadamer t w i e r d z i , że Praobraz u d o s t ę p n i a się n a m

24

pojętej j a k o słabnące emanacje a r c h e t y p u . W b r e w

ność d o poznania w s z y s t k i e g o , c o jest t y l k o m o ż l i w e . Język,

t y l k o w s w y m obrazie, d o c h o d z i d o g ł o s u t y l k o dzięki s w e j

o k t ó r y m się t u m ó w i , niekoniecznie oznacza rezerwuar g o t o w y c h

reprezentacji.

e l e m e n t ó w ( „ c a ł o ś ć złożoną ze s ł ó w , z d a ń , pojęć,

punktów

w i d z e n i a i o p i n i i " ) , ale raczej w s p o m n i a n ą o t w a r t o ś ć b y t u na

10

J a k i e praktyczne k o n s e k w e n c j e

ma ta teza dla

myślenia

o z w i ą z k u języka i rzeczywistości? W p o s t h u m b o l t o w s k i e j t r ą d y -

cji r e l a t y w i z m u j ę z y k o w e g o

2 9

i poza nią zdarzało się, że p o r ó w ­

iż język nieskończenie przekracza każde użycie, d o k t ó r e g o się g o

n y w a n o ze sobą j ę z y k o w y obraz rzeczy i rzecz samą, na przykład

przypisze i każdą treść d o której się g o o d n o s i ,

j ę z y k o w y obraz świata E s k i m o s ó w czy A r a b ó w ( s ł y n n y c h k i l ­

w n i o s k o w a ł o f o r m a l n e j istocie j ę z y k a .

kadziesiąt określeń śniegu u E s k i m o s ó w czy Księżyca u arabskich

p o d s t a w o w e j metaforyczności w y p ł y w a wniosek całkowicie o d ­

koczowników)

m i e n n y : „Świadomości,

z rzekomym ś w i a t e m - w - s o b i e

( t o jest

śnie-

31

Humboldt

Dla Gadamera z f a k t u tej

która jest zawsze

świadomością

czegoś

g i e m - w - s o b i e i takimż s a m y m księżycem z e u r o p e j s k i c h w y o b ­

[jakiegoś p r z e d m i o t u , t j . ś w i a d o m o ś c i ą i n t e n c j o n a l n ą ] , nie

rażeń o „ n a t u r z e " ) .

na utożsamiać

Gadamer t w i e r d z i , że p o r ó w n a n i e takie jest niedopuszczalne
w ł a ś n i e z p o w o d u radykalnej j ę z y k o w o ś c i poznania (jest t o w i ę c
paradoksalna radykalizacja tezy H u m b o l d t a ) . M o ż n a ze sobą

z językiem,

który

cokolwiek

może w ogóle

cja/nie".

(Weisheimer 2 4 7 )

będąc

horyzontem

być przedmiotem,

moż­

wszystkiego

wyprzedza



J ę z y k o w e d o ś w i a d c z e n i e ś w i a t a ma charakter

esen­

absolutny,

porównywać wyłącznie d w a j ę z y k o w e obrazy ś w i a t a , dwa

obejmuje zarówno wszystko to, co można uczynić przedmiotem,

f e n o m e n y , europejski, z j e d n y m księżycem, i p u s t y n n y , z k i l k u ­

jak i t o c z e g o u p r z e d m i o t o w i ć nie m o ż n a . W y n i k a z t e g o , że

dziesięcioma.

Nie istnieje żaden a b s o l u t n y

punkt

widzenia,

o b i e k t y w i z a c j a , i j e d n a z jej o d m i a n jaką jest f o r m a l i z m l i n g w i s ­

pozwalający rozstrzygnąć, k t o w t y m sporze jest bliższy „ k s i ę ż y c a

t y c z n y , o d d z i e l a j ą c y treść m o w y o d jej f o r m y , nie m o g ą być

w s o b i e " lub takiegoż ś n i e g u . Z a r ó w n o w tej, jak i w

innych

kwestiach jesteśmy skazani na p o r o z u m i e n i e z l u d ź m i m y ś l ą c y m i

u w a ż a n e za o d p o w i e d n i t r y b p o z n a w a n i a języka. „Słowo

ozna­

cza coś, czym

istoty

słowa,

przestanie

być

inaczej. Hermeneutyka u m a c n i a ś w i a d o m o ś ć t e g o f a k t u , dla

oddzielimy

przeciętnego c z ł o w i e k a w c i ą ż t r u d n e g o d o z a a k c e p t o w a n i a (jest

słowem.

t o w jakiejś mierze k o n s e k w e n c j a „ p o s t a w y n a t u r a l n e j "
turlische

Einstellung],

o której pisał Husserl)

3 0

[na-

i kształci u m i e j ę t ­

nie jest,

ale jeżeli

w poszukiwaniu

od

niego

jego

znaczenie,

słowo

Język

istnieje

tylko

w relacji".

(Gadamer 1975, 4 3 2 )

Palmer p o d s u m o w u j e ó w zakaz o b i e k t y w i z a c j i języka: czynić
język p r z e d m i o t e m , narzędziem ludzkiej s u b i e k t y w n o ś c i , t o

„po­

ność k o n s t r u k t y w n e g o radzenia sobie z nią. Z g ó r y trzeba przyjąć,

zwalać

ten

że r o z m ó w c a może mieć c z ę ś c i o w ą , a n a w e t c a ł k o w i t ą rację:

sposób dochodzimy do Gadamerowskiego postulatu nieuprzed-

.Jest

to jedyny

oczekiwać

rodzaj

uczciwości,

od profesora

którego

uniwersytetu".

można

i

należy

(Gadamer 1 9 7 2 b , za:

Bronk, 8 5 ) . Bojąc się uczynić t o założenie, sami sobie o d b i e r a m y

ogonowi

merdać

psem"

(Palmer 1 9 6 9 , 2 0 4 ) . W

m i o t o w i a j ą c e g o badania języka, k t ó r y jest najbardziej sobą w ó w ­
czas, „gdy

występuje

sam roztapia

jako czysty

actus excercitus

się i zanika w przekazywaniu

„ z d o l n o ś ć d o r o z m o w y " . Relatywizacja, dystans d o siebie, n i e ­

(Gadamer 1 9 7 9 b , 7 6 ) . „Język

zbędny, aby poznać i n n e g o , nie ma nic w s p ó l n e g o z r e l a t y w i z ­

jest narzędziem.

Narzędzie jest bowiem—z
opanować.

mem. R o z m o w a z i n n y m nie musi polegać na w y r z e c z e n i u się

użycie

własnej p r a w d y ( o ile jesteśmy w niej n a p r a w d ę z a d o m o w i e n i ) ,

i odłożyć,

może ją natomiast w z b o g a c i ć . Najważniejsza jest t u w i a r a w samą

stoi naprzeciw

świata,

m o ż l i w o ś ć p o r o z u m i e n i a . Wierząc w nie hermeneutyka p r o t e s ­

— po narzędzie

porozumienia.

tuje p r z e c i w k o relatywistycznej interpretacji

samych

Humboldtowskich

można

gdy już spełnia

przez

praktycznie p o z b a w i o n y c h m o ż l i w o ś c i k o n t a k t u . Tezę H u m b o l d ­

poznajemy

ta o różnicy p o m i ę d z y ś w i a t a m i j ę z y k o w y m i f i l o z o f z H e i d e l b e r g u

mówić.

Nauka

mówienia

stara się połączyć ze w s p o m n i a n ą już tezą M i k o ł a j a z Kuzy

ciem

gotowego

już

0 jednej prawdzie, wyrażającej się poprzez w i e l o ś ć

języków

i znanego

nam już świata.

1 myśli. W r e z u l t a c i e s t w i e r d z a , ż e k a ż d y l u d z k i ś w i a t j e s t

znawanie

świata

u k o n s t y t u o w a n y j ę z y k o w o , bynajmniej nie będąc przez

(tamże, 5 0 ) .

ó w język z d e t e r m i n o w a n y , ani przypisany do j e g o formy.

nasz

Narzędzie

własny

język.

ludzi

i w końcu

możemy

czego

wziąć

Świadomość

do

ręki

nigdy

nie

— w stanie jakby

bezjęzykowym

We wszelkiej

wiedzy

o nas

przez

język,

się, poznajemy

poznajemy

nie polega

nas samych

swojskiego

to oswajanie

takiego, jakim go

się

się z uży­

oznaczania

mówienia

świat,

ucząc

na zaznajamianiu

w celu

Nauka
i świata

naszej

już raczej ogarnięci

Wychowujemy

narzędzia

samego

nie

istoty—czymś

swe zadanie...

jesteśmy

ś w i a t ó w j ę z y k o w y c h , p o j ę t y c h na kształt o d o s o b n i o n y c h m o n a d ,

kiedy

powiedziane"

w ogóle nie jest instrumentem,

sięgając

i o świadomości

**, to jest

tego, co

i po­

napotykamy"

J a k p o w i a d a T o m a s z z A k w i n u , k t ó r e g o p o g l ą d y znacznie

Nie ma „ r z e c z y " zastrzeżonych dla j e d n e g o o k r e ś l o n e g o języka,

zaważyły

dających się wyrazić t y l k o w g ó r n e j niemczyźnie czy ś r e d n i o ­

w w y p o w i e d z e n i u . Oznacza t o , iż „ i s t o t a " języka u j a w n i a się nie

wiecznej japońszczyźnie. C a ł k o w i t a nieprzekładalność, p o d o b ­

w n a z w i e ( t w o r z e n i e pojęć w e d ł u g a r y s t o t e l e s o w s k i e g o s c h e ­

nie jak przekład d o s k o n a ł y i a b s o l u t n e p o r o z u m i e n i e , są s y t u a c ­

m a t u abstrakcji, jak sądziła tradycja a r y s t o t e l e s o w s k a ) , ani na

na k o n c e p c j i

Gadamera, s ł o w o

urzeczywistnia

się

jami g r a n i c z n y m i . W przekładzie nie przenosi się s ł ó w , ale ich

p o z i o m i e zdania (jak sądziła tradycja s t o i c k a ) , ale w r o z m o w i e ,

znaczenie, znaczenia zaś żadne s ł o w a w y c z e r p a ć nie m o g ą .

w dyskursie, w d i a l o g u , w k t ó r y m m ó w i nie t y l k o c z ł o w i e k , ale

Wszystkie języki w naturalny s p o s ó b przenikają się i o t w i e r a j ą , tak

i same rzeczy. T w o r z e n i e pojęć nie o d b y w a się, z d a n i e m G a d a m e ­

samo jak o t w i e r a się i poszerza h o r y z o n t c z ł o w i e k a , uczącego się

ra w aktach z r e f l e k t o w a n y c h , rządzących się zasadami l o g i k i , ale

o b c e g o języka. Szczególną sytuacją jest s p o t k a n i e się d w ó c h

zasadą m e t a f o r y

j ę z y k ó w w d o b r y m literackim przekładzie. Nie następuje w ó w ­

s ł o w a nie p o w s t a j e w s k u t e k p l a n o w e g o p o s t ę p o w a n i a p o d m i o t u

( G a d a m e r 1 9 7 5 , 3 8 9 n n ) . Przenośne

użycie

czas w y m i e s z a n i e się czystych f o r m l i n g w i s t y c z n y c h (jakiś Pid-

( n p . p o s t ę p o w a n i a za a r y s t o t e l e s o w s k i m s c h e m a t e m a b s t r a k c j i ) ,

gin-English);

prawdziwe

ale w s k u t e k n o w e g o d o ś w i a d c z e n i a . T w o r z e n i e pojęć nie zawsze

wychodzi

liczących się z p o r z ą d k i e m b y t o w y m ,

ale e f e k t y w n e połączenie ś w i a t ó w ,

stopienie h o r y z o n t ó w :

i d i o l e k t o w i j e d n e g o języka

naprzeciw idiolekt d r u g i e g o , zaś o b i e te f o r m y w s p ó l n i e kierują

3 3

jest o d z w i e r c i e d l e n i e m

t e g o d o ś w i a d c z e n i a i zarazem w n i m uczestniczy. H e r m e n e u t y k a

się ku jednej i tej samej treści, k u w s p ó l n e j „ r z e c z y " . Gadamer

p o j m u j e język g ł ó w n i e w o w y m aspekcie w y d a r z e n i a , s t a w a n i a

radykalnie p r z e c i w s t a w i a się c h a r a k t e r y s t y c z n e m u

się b y t u (Seinsvorgang).

dla

nurtu

D o b i e r a n i e s ł ó w w interpretacji nie

h u m b o l d t o w s k i e g o w y n o s z e n i u f o r m y p o n a d treść. Język nie

odzwierciedla wcześniejszych przedjęzykowych

żyje w ł a s n y m życiem niezależnym o d ś w i a t a , k t ó r y d o c h o d z i

lecz w s p ó ł t w o r z y r o z u m i e n i e .

w nim do głosu.

reprezentowanej.

.Jeśli

każdy język reprezntuje

nie dlatego,
filolodzy),
i przekazuje".

że jest

określony

określonym

ale ze względu

pogląd

typem

na świat, czyni

języka

(jak

na to, co się w tym języku

tylko świat jest światem

także język językiem
przedstawia"

9. „ M e t o d a " i „ p r a w d a " . Z f a k t u , iż rzeczywistą naturą

to

języka jest zdarzenie, o b j a w i a j ą c e się w akcie m ó w i e n i a , w roz­

mówi

mowie, wynika konieczność nietematycznego do niego pode­
jścia. P o d o b n i e jak n o r m y n a u k p r z y r o d n i c z y c h nie s t a n o w i ą

i

metodzie:

o tyle, o ile staje się w języku,

tylko w takiej mierze,

doświadczeń,

Reprezentacja należy d o rzeczy

to

(Gadamer 1 9 7 5 , 4 0 0 )

I dalej j e d n o z najważniejszych zdań w Prawdzie
„Nie

widzą

34

n o r m y o b i e k t y w n o ś c i dla ś w i a t a życia c o d z i e n n e g o , tak samo
ale

w jakiej świat się w nim

(tamże, 4 0 1 ) .

Z a d a n i e m ś w i a d o m o ś c i hermeneutycznej jest

o b i e k t y w i z u j ą c e , t e m a t y z u j ą c e p o d e j ś c i e t y c h n a u k nie przystaje
d o badania egzystencjalnej sfery, która p o n i e k ą d je w y p r z e d z a .
Takie d z i e d z i n y jak bycie, język i dzieje nie p o d d a j ą się t e m a t y z a -

utrzymywać

cji; jej p r ó b y niszczą w n i c h p r z y s ł u g u j ą c y i m d z i e j o w y , „ k u l t u r o ­

stały p r z e p ł y w p o m i ę d z y ś w i a t e m , językiem i c z ł o w i e k i e m . W o b ­

w y " w y m i a r . Gadamer t w i e r d z i , że takie w r a ż l i w e na o b i e k t y w i z a ­

rębie ż y w e j m o w y , która respektuje ó w m e t a f o r y c z n y , zdarzenio-

cję zjawiska istnieją szczególnie w j ę z y k u : „przekleństwa

w y charakter języka. Droga ta jest w o b i e s t r o n y o t w a r t a . Z f a k t u ,

błogosławieństwa,

zwiastowanie

zbawienia

z jakiejś

czy
tradycji

II

religijnej,

a także rozkaz

czy skarga"

(Gadamer 1 9 7 9 b , 1 1 3 )

czeń d o p r a w d y , p o z o s t a w i a o n c z ł o w i e k a na p a s t w ę irracjonaliz­

— wszystkie o n e giną przy p r ó b a c h t e m a t y z o w a n i a . B r o n k pisze,

m u , czy lepiej: a n t y i n t e l e k t u a l i z m u , k t ó r y w postaci „ f a ł s z y w e j

iż pomiędzy p o z n a n i e m p r z e d m i o t o w y m i n i e u p r z e d m i o t o w i a j ą -

ś w i a d o m o ś c i " , r o z m a i t y c h namiastek z a d o m o w i e n i a (superalie-

c y m istnieje z u p e ł n y przedział: „Akt
czający pewnej
tycznie
actus

rzeczywistości

i w sposób
signatus

poznane

świadomości,

in actu excercito,

niezreflektowany,

bez istotnego

doświad­

n a c j a ) , coraz m o c n i e j daje o s o b i e znać w e

nietema-

świecie.

nie da się przekształcić

zubożenia

in actu excercito".

a więc

i zakrycia

tego,

co

współczesnym

in

B r o n k z a u w a ż a , że w z a p o w i a d a n e j już o d s a m e g o t y t u ł u

już

krytyce „ m e t o d y " , G a d a m e r o w i nie tyle c h o d z i o jakąś k o n k r e t n ą

(Bronk 1 9 8 8 , 1 8 6 ) . Nieprzedmioto-

w y język f i l o z o f i i , poezji, eseistyki przyczynia się d o poznania

m e t o d ę n a u k o w ą , ile o „zawężenie

pojęcia

metodycznego,

do metody

metody

naukowej

poznania

do

poznania

przyrodoznawst­

w nie mniejszym s t o p n i u niż p r z e d m i o t w y , a może dotrzeć d o

wa, teorii

t y c h r e j o n ó w , d o k t ó r y c h t a m t e n z reguły nie przenika. W a r t o t u

dą" ( B r o n k 6 6 ) . W y s t ę p u j e p r z e c i w nauce na u s ł u g a c h t e c h n i k i ,

z a c y t o w a ć r ó w n i e ż o p i n i ę Jeana G r o n d i n a ( 1 9 8 2 , V I I ) , że p o d

takiej, jaką w s w y c h pracach k r y t y k o w a ł Heidegger, i sądzi, że

naukowej

do konstruującego

manipulowania

przyro­

pojęciem t y t u ł o w e j g a d a m e r o w s k i e j „ m e t o d y " kryje się sugestia

p r a w d z i w y m k r y t e r i u m o d r ó ż n i a j ą c y m nauki h u m a n i s t y c z n e o d

nauk p r z y r o d n i c z y c h , p o s ł u g u j ą c y c h się p o z n a n i e m u p r z e d m i o -

p r z y r o d n i c z y c h jest ich s t o s u n e k d o ś w i a t a , n i e u ś w i a d a m i a n e

t o w i a j ą c y m , badających p r a w d ę p o s z c z e g ó l n y c h b y t ó w

cele p o z n a w c z e leżące u ich p o d s t a w ( G a d a m e r 1 9 7 5 , X V I I ) .

Seiende).

(das

Natomiast „ p r a w d a " , w t e r m i n o l o g i i Heideggera „ p r a ­

w d a b y c i a " (das Sein),

K r y t y k o w a n a przez Gadamera „ m e t o d a " w y w o d z i się z poczucia

szczególnie w r a ż l i w y „ p r z e d m i o t " b a d a ­

życia w ś r ó d p r z e d m i o t ó w , d o k t ó r y c h się nie należy ( W e i n s ­

nia, przypadłaby w udziale h u m a n i s t y c e , z jej koncepcją d i a l o g o ­

heimer 1 9 8 6 , 4 ) ; p i e r w o t n i e p o w o ł a n a d o z w a l c z a n i a alienacji,

wego, nieuprzedmiotowiającego poznawania świata. Grondin

przez s w o j e u p r z e d m i o t o w i a j ą c e p r o c e d u r y jeszcze bardziej ją

sugeruje t y m s a m y m , iż „rozróżnienie

u m a c n i a . Toteż

pomiędzy

(...) jest w gruncie

rzeczy

innym

różnicy

bytem

i byciem,

pomiędzy

Heideggera"

prawdą

sformułowaniem
dopiero

i

metodą

ontologicznej

co odkrytej

przez

(tamże). Różnicę tę można s f o r m u ł o w a ć następują­

humanistyka,

po wykonaniu

swej

wstępnej

m e t o d y c z n e j pracy ( w e t n o l o g i i jest nią zebranie materiału i j e g o
w s t ę p n e p o d s u m o w a n i e , a w i ę c zakres t r a d y c y j n i e p o j m o w a n e j
„etnografii"), powinna

zadbać

o przywrócenie

zakłóconego

co: o ile „ m e t o d z i e " c h o d z i o ustalenie s p o s o b u na rzecz ( p r a w d y

porozumienia

0 rzeczy), „ p r a w d z i e " idzie o zrozumienie samej rzeczy i jej

zwalczać alienacji u s u w a j ą c z obszaru badania t e g o , k t o jest

p r a w d y . J u ż na s a m y m w s t ę p i e Prawdy

pomiędzy światem

i człowiekiem.

Nie

można

Gadamer

w y o b c o w a n y . D l a t e g o w ł a ś n i e nie u s u n i e jej p o z n a n i e u p r z e d ­

zastrzega się, iż nie przyszłoby m u n a w e t d o g ł o w y k w e s t i o n o w a ć

m i o t o w i a j ą c e z j e g o ideałem o b i e k t y w i z m u , p o l e g a j ą c e g o na

znaczenia m e t o d y w nauce. B y ł o b y t o nie t y l k o śmieszne, ale

usunięciu podmiotu z jego własnego świata.

i metody

przede w s z y s t k i m daremne. M e t o d y c z n a praca była i będzie

W Gadamerowskim stwierdzeniu osobliwości

humanistyki

p o d s t a w ą nauk, także h u m a n i s t y c z n y c h , które wszakże nie p o ­

kryje się coś i n n e g o , niż t o , c o zazwyczaj m a m y na myśli,

w i n n y na niej poprzestawać, lecz a s p i r o w a ć d o myślenia krytycz­

zaliczając ją d o artes. Nie ma w t y m ż a d n e g o s a m o o g r a n i c z e n i a ,

nego, które bada w ł a s n e p o d s t a w y , podążając za k a n t o w s k i m

ale raczej coś z p r o w o k a c j i : „Prawda,

którą

pytaniem, jak w o g ó l e m o ż l i w e jest r o z u m i e n i e (Gadamer 1 9 7 5 ,

jest spokrewniona

wobec

X V I I I ) . Krytyka g a d a m e r o w s k a zwraca się nie tyle

sobie

przeciwko

rościć

z określoną

pretencji

postawą

do bycia

ogłasza

nam

nauka

i nie

może

świata

całą prawdą".

(Gadamer 1975,

konkretnej metodzie n a u k o w e j , ile przeciw absolutyzacji p o d e ­

4 0 7 ) T o , c o jest n a u k o w e w h u m a n i s t y c e , p o c h o d z i z i n n e g o

jścia m e t o d y c z n e g o , czynieniu zeń j e d y n e j d r o g i d o

źródła niż m e t o d o l o g i a n a u k i (tamże, 9 ) . „Chodzi

prawdy,

1 p o m i j a n i u w s z y s t k i e g o , c o w y m y k a się u p r z e d m i o t o w i e n i u .

doświadczenia

prawdy,

Tymczasem, jak pisze J a c e k Trznadel, kultura t y m się różni o d

gii

wszędzie

p o l i t y k i , że musi być w niej dążność d o całej p r a w d y , „bo

Dlatego

każda

kultura

(Trznadel

1 9 9 0 , 6 7 ) . Nie

zaszkodzi

naukowej,

też humanistyka

gdziekolwiek

o

sferę kontro/i
można

ma wiele wspólnego

je

z

odkrycie
metodolo­

znaleźć

(...).

doświadczeniem,

które leży poza nauką:

z doświadczeniem

filozofii,

w s p o m n i e ć ( m ó w i o t y m J o e l Weinsheimer, 1 9 8 6 , 6 3 — 6 4 ) , iż

historii.

są takim rodzajem

doświadczenia,

w któ­

w ciągu trzydziestu lat, które m i n ę ł y o d ukazania się Wahrheit

rym

nie

uchwycić

Methode,

choruje"

inaczej

która przekracza

und

nauka w y k o n a ł a pełny o b r ó t , o d m o n o p o l u na p r a w d ę

przechodząc d o a b s t r a h o w a n i a

o d p r a w d y , wyrzeczenia

One wszystkie

daje

o sobie

znać

w sposób

właściwy

dla naukowej

prawda,

której

metodologii".

sztuki

można

i

samej

(Tamże, X I I )

3 5

się

Gadamer przystępuje d o p o s z u k i w a ń d o ś w i a d c z e n i a tej pra­

wszelkich d o niej roszczeń. Stało się tak nie d l a t e g o , iż p r a w d ę

w d y w trzech k o l e j n y c h sferach: w estetyce, w dziejach i w j ę z y k u .

o d k r y t o gdzieś poza nauką, ale d l a t e g o że okazało się, że same

Krok p o k r o k u pokazuje jak nieskuteczne są w n i c h podejścia

nauki przyrodnicze nie spełniają o w y c h ścisłych

u p r z e d m i o t o w i a j ą c e . P r a w d a t y c h dziedzin m o ż e się u j a w n i ć

w

których

miała p o j a w i a ć

(tamże). „Rzeczywistość

się zakładana

to sprawa

mistyki"

warunków,

przez nie

prawda

t y l k o przy zmianie klasycznej sytuacji e p i s t e m o l o g i c z n e j , g d y

— pisał w latach

zniknie a b s o l u t n y p u n k t w i d z e n i a ś w i a d o m o ś c i , i g d y , w ślad za

siedemdziesiątych a n t r o p o l o g , j e d e n z przedstawicieli

metody

n i m zostaną d o p u s z c z o n e d o g ł o s u „ s a m e r z e c z y " .

36

W świecie

(Kuper 1 9 6 7 [ 1 9 7 3 ] , 2 6 9 ) . T r u d n o oprzeć się w r a ż e n i u , że t e g o

l u d z k i m nie istnieje żaden a b s o l u t n y interpretator, każdy jest

rodzaju w o l t a miała już kiedyś miała miejsce w historii n a u k i .

nieodłącznie z w i ą z a n y z p e w n ą p e r s p e k t y w ą (Gadamer w o d ­

Józef Czapski pisze o niej (za R o z a n o w e m ) następująco:
tywizm

(...), od skromnego

przyznania,

że cały świat

nas poznawalny,

przeszedł

do brutalnej

czego

poznać".

(Czapski 1 9 9 0 , 3 0 8 )

nie możemy

negacji

„Pozy­

nie jest

dla

wszystkiego,

powiedzi Bettiemu, 1975, 4 6 4 ) . „ M u s i m y wybierać pomiędzy
w i e d z ą a b s o l u t n ą i h e r m e n e u t y k ą " — pisze Ricoeur ( 1 9 8 9 , 2 8 9 ) .
M u s i m y w y b i e r a ć p o m i ę d z y m e t o d y c z n y m w y o b c o w a n i e m i za­
d o m o w i e n i e m w p r a w d z i e , a raczej nie k o ń c z ą c y m się n i g d y

Dość p o d o b n e skutki w y n i k a j ą z a r ó w n o z n a u k o w e g o m o n o ­

odzyskiwaniem tego zadomowienia.

p o l u na p r a w d ę , jak i z wyrzeczenia się d o niej w s z e l k i c h roszczeń:

10. W n i o s k i dla e t n o l o g a :

istotne ludzkie pytania pozostają bez o d p o w i e d z i , a n t r o p o l o g i a

1 ° M o d e l e m działania e t n o l o g a p o w i n n o b y ć h e r m e n e u t y c z -

zajmuje się w s z y s t k i m , o p r ó c z t e g o k i m jest c z ł o w i e k , odsyłając t o

ne pojęcie przekładu. W przekładzie przenoszone jest znaczenie,

pytanie d o i n n y c h „ w y s p e c j a l i z o w a n y c h i n s t y t u c j i " ( k o l e j n y c h

nie zaś d o s ł o w n e brzmienie s ł ó w . Z r o z u m i e ć język jakiejś tradycji

„ e k s p e r t ó w " w obrębie k o ś c i o ł ó w , instytucji

t o zrozumieć rzecz, o którą w n i m c h o d z i , a nie samą f o r m a l n ą

światopoglądo­

w y c h e t c ) . W przewadze r o z u m u t e o r e t y c z n e g o nad praktycz­

postać języka (temat, a nie t y l k o r e m a t ) . J a k m ó w i ł c y t o w a n y

n y m (wiedza

życiową),

przez Gadamera Luter, k t o nie zna rzeczy, nie w y s n u j e sensu ze

wyrażającej się w lekceważeniu najważniejszych l u d z k i c h p y t a ń ,

s ł ó w . Dla e t n o l o g a jest t o przestroga: trzeba nie t y l k o nauczyć się

ekspertów

w y p i e r a b o w i e m mądrość

w r e d u k o w a n i u w i e d z y d o czystej informacji i o d t r ą c a n i u m ą d r o ­

m ó w i ć p o np. t y b e t a ń s k u , ale przede w s z y s t k i m nauczyć się

ści, Gadamer w i d z i największe w s p ó ł c z e s n e zagrożenie ludzkiej

słuchać T y b e t a ń c z y k ó w .

w o l n o ś c i i z a d o m o w i e n i a , z d a n e g o na łaskę i niełaskę f a c h o w ­

2 ° Rzeczy, o k t ó r y c h m ó w i się w p o s z c z e g ó l n y c h tekstach

c ó w . R o z u m teoretyczny ma d o siebie t o , że c h ę t n i e w s p o m a g a

t r a d y c j i , nie są t u r o z u m i a n e j a k o p r z e d m i o t y czystej ś w i a d o m o ­

realizację c e l ó w , nie czyniąc między n i m i rozróżnień

(relaty­

ści, jak p o j m o w a ł a je f e n o m e n o l o g i a h u s s e r l o w s k a , ale są dane

w i z m ! ) . Abstrahując o d w a r t o ś c i , o b ł u d n i e wyrzekając się rosz­

j ę z y k o w o , p o j a w i a j ą się w postaci j ę z y k o w e j , a c o najmniej dążą

12

do ujęcia j ę z y k o w e g o . Oznacza t o k o n i e c z n o ś ć u w a ż n e g o b a d a ­

poznaniu przy p o m o c y słuchania języka; (4) natomiast językowość

nia języka, j e g o m e t a f o r y k i . Heidegger p o w i a d a , że metaforyka

poznania nadaje ludzkiej w i e d z y jedność, która jest d u ż o wcześniej­

istnieje j e d y n i e w e w n ą t r z granic metafizyki, toteż badanie m a t a -

sza ( p o d w z g l ę d e m logicznym) o d wielości j ę z y k ó w naturalnych

for może nas najlepiej d o tej metafizyki d o p r o w a d z i ć .

Henri

( p o z y t y w n a interpretacja m i t u o wieży Babel).

Corbin ( 1 9 5 8 ) analizując w Imagination

soufis­

7° „ O b c o ś ć " nie jest t y l k o u o b c e g o , ale także, a n a w e t przede

me d'Ibn Arabi mit o Chidrze, t a j e m n i c z y m nauczycielu ezoteryki,

w s z y s t k i m w t y m c o w ł a s n e . O b c o ś ć t o stan rzeczy w ł a s n y c h ,

créatrice

dans le

w y s t ę p u j ą c y m w tradycji trzech w i e l k i c h religii, w p e w n e j c h w i l i

k t ó r y c h znaczenie u l e g ł o z a p o m n i e n i u . P r a w d z i w ą o b c o ś c i ą nie

pyta:

jest o b c o ś ć d r u g i e g o , lecz o b c o ś ć w o b e c s a m e g o siebie. Nieroz­

„jakiemu

uczniem

stanowi

Chidra".

świadomości

odpowiada

zostanie

Z a r ó w n o s a m o t o pytanie, jak i s p o s ó b , w jaki

poznana, tworzy ona w y o b c o w a n i e i uniemożliwia poznawanie

udzielono na nie o d p o w i e d z i , s t a n o w i w z ó r analizy f e n o m e n o l o ­

d r u g i e g o . O b c o ś ć d r u g i e g o jest nie d o przezwyciężenia

gicznej. J e g o h e r m e n e u t y c z n y m o d p o w i e d n i k i e m jest pytanie

w ó w c z a s , g d y nie jesteśmy n a p r a w d ę o s w o j e n i sami ze sobą.

0 „ r z e c z " (Sache),

W p r z e c i w n y m w y p a d k u zawsze istnieje z d o l n o ś ć d o r o z m o w y .

o którą c h o d z i w tekście m i t u . J e j z n a j o m o ś ć

tylko

jest, jak m ó w i l i ś m y , w a r u n k i e m rozumienia o w e g o tekstu i w a r u ­

C a ł k o w i t e o s w o j e n i e jest sytuacją graniczną, d o której ciągle

nkiem e f e k t y w n e g o przekładu.

d ą ż y m y i którą ciągle t r a c i m y . W a r u n k i e m p o z n a n i a d r u g i e g o jest

3° P o s t u l o w a n e przez h e r m e n e u t ó w badanie języka n i g d y nie

sproblematyzowanie

w ł a s n e j o c z y w i s t o ś c i , które p o z w a l a

na

może mieć charakteru czysto f o r m a l n e g o , nie może

odrywać

odnalezienie w e w ł a s n y m t e g o , c o zostało p o r u s z o n e

formy języka

przekładu

o b c o ś ć d r u g i e g o . Jeśli nasza w ł a s n a tradycja jest dla nas o c z y w i ­

formalistyczny.

sta, jeśli nie s t a w i a n a m ż a d n y c h p y t a ń , t o znaczy że została

o d wyrażanej

przezeń treści. Także

k u l t u r o w e g o nie w o l n o p o j m o w a ć w s p o s ó b

Niezależnie o d p o ż y t k u s z c z e g ó ł o w y c h s t u d i ó w nad p o j e d y n ­
czymi s ł o w a m i , b u d o w a n i e „ s ł o w n i k a " kategorii

przez

z a p o m n i a n a , i w c a l e d o niej j u ż nie należymy.

kulturowych

8° W i e l k i e g o rozziewu p o m i ę d z y kulturą W s c h o d u i Z a c h o d u

może być w t a k i m przekładzie t y l k o c z y n n o ś c i ą p r z y g o t o w a w c z ą

nie usunie sama t y l k o lepsza znajomość np. t y b e t a ń s k i e g o , jest o n

1 p o m o c n i c z ą . Z d a n i e m Gadamera, znaczenia s ł ó w nie da się

b o w i e m (jak m ó w i Weizsäcker o t r u d n o ś c i a c h w lekturze Platona)

ograniczyć d o n a w e t najbardziej r o z b u d o w a n e g o s ł o w n i k o w e g o

„innego

wyjaśnienia, miejsce języka jest b o w i e m w m ó w i e n i u , w c i ą g ł y m

filologicznej c o filozoficznej. O dostępie d o o b c o ś c i nie d e c y d u j ą

przekraczaniu raz w y p o w i e d z i a n e g o znaczenia, kiedy t o s ł o w a

w d e c y d u j ą c y m s t o p n i u „ c z y n n i k i t e c h n i c z n e " , f o r m a l n e , przed­

szukają rzeczy, w c i ą ż nie m o g ą c a d e k w a t n i e jej w y r a z i ć . Toteż

m i o t o w e ( d ł u g o t r w a ł y p o b y t w terenie, f i l o l o g i a , ś w i e t n i infor­

przekład p o w i n i e n

wychodzić

o d rekonstrukcji

owej

rzeczy,

rodzaju".

W y w o ł u j e g o nie tyle luka w naszej w i e d z y

m a t o r z y ) , lecz przede w s z y s t k i m p o d m i o t o w e , sprzyjające p o ­

a następnie, u w z g l ę d n i a j ą c f o r m a l n y tryb jej w y r a ż a n i a w t ł u m a ­

znaniu przesądy poznającego p o d m i o t u

czonym tekście, przyswajać ją w ł a s n e m u j ę z y k o w i .

p o z y t y w n y m i ) , s a m o w i e d z a , g o t o w o ś ć d o u ś w i a d a m i a n i a sobie

(Gadamer n a z y w a je

przedmiotem

własnej przesądowości w k o n t a k c i e z cudzą, umiejętność k o m ­

w sobie, ale jest zawsze p r z e d m i o t e m i n t e n c j o n a l n y m , p r z e d -

promisu a także o s w o j e n i e z rzeczą obcą, z d o l n o ś ć rozumienia,

4° Przedmiot w

humanistyce

nie jest n i g d y

m i o t e m - d l a - k o g o ś . Gadamer m ó w i o k u l t u r o w e j l u b z n a k o w e j

umiejętność słuchania, „ z d o l n o ś ć d o r o z m o w y " . W a r u n k i e m d o ­

o n t o l o g i i w s z y s t k i c h p r z e d m i o t ó w kultury. W b a d a n i u p y t a m y

stępu d o o b c o ś c i jest w s t ę p n a relatywizacja w ł a s n e j tradycji,

0 ich znaczenie, nie zaś o rzecz-w-soDie, zaś p y t a n i e o znaczenie

w y z b y c i e się przez nią a b s o l u t y s t y c z n y c h roszczeń. S p o s ó b p o ­

zakłada zawsze także i nas, j a k o r o z u m i e j ą c y c h .

Poznać,

to

znania w p ł y w a na rzecz p o z n a w a n ą . N i e k t ó r y c h rzeczy w o g ó l e się

u t w o r z y ć z p r z e d m i o t e m , t o jest rzeczą, o której

mówi

się

nie zobaczy, o ile nie zrezygnuje się z t r y b u
nieufności

w pierwszym rzędzie p o r o z u m i e n i e m się c o d o tej w ł a ś n i e rzeczy.

n i e u p r z e d m i o t o w i a j ą c e , na tyle, na ile jest o n o m o ż l i w e ) . J e d n o ­

W j e g o rezultacie następuje s t o p i e n i e h o r y z o n t ó w

cześnie nie w o l n o bać się w ł a s n y c h przesądów, rzecz w t y m , by

podmiotu

i t e r e n o w e g o śledztwa

przesłuchania,

w tekście, p o d m i o t o w o - p r z e d m i o t o w ą j e d n o ś ć . R o z u m i e n i e jest

(zalecane jest t u

poznanie

chcieć je sobie u ś w i a d a m i a ć . E t n o l o g p o w i n i e n o p a n o w a ć p o ­

1 p r z e d m i o t u , interpretacja.
5° Jak ma się takie s t a n o w i s k o d o k o n f l i k t u p o m i ę d z y e t n o g r a f i ą „ e / y c z / 7 ą " a „ e / n / c z / 7 ą ' ? W y d a j e s i ę , że Gadamer, w s p o s ó b

stawę dialektyczną: z jednej strony nie p o p a d a ć w

uniżoność

w o b e c „ t u b y l c z e g o " p u n k t u w i d z e n i a , z drugiej strony bez przerwy

najwyraźniejszy ze w s z y s t k i c h h u m a n i s t ó w w XX w i e k u , odrzuca

być g o t o w y m d o o d k r y w a n i a w ł a s n y c h przesądów. Nie należy

obie te opcje j a k o u w i k ł a n e w

z r ó w n y w a ć się z „ t u b y l c e m " , w c h o d z i ć w j e g o skórę, ignorując

złudzenie w i e d z y

absolutnej

( w o l n e j o d p r z e s ą d ó w ) ; e t n o l o g i a „ e t y c z n a " p r z y p i s y w a ł a ją

w ł a s n e d z i e j o w e u w a r u n k o w a n i e , ale p r ó b o w a ć w ł ą c z y ć głos j e g o

z definicji eropejskiemu, n a u k o w e m u p u n k t o w i w i d z e n i a , „ e m i -

tradycji w t o , c o o d p o w i a d a na j e g o w e z w a n i e w naszej własnej

c z n a " miała nadzieję na jej osiągnięcie dzięki p r o c e d u r o m a b ­

tradycji. Etnograficzne p r ó b y ustalenia znaczeń e m i c z n y c h w y ł ą c z ­

solutnego

uprzedzenia,

poprzez

opis

kultury

w

kategoriach

nie w kategoriach badanej kultury przypominają schleiermachero-

się

w s k i e w y s i ł k i rekonstrukcji p o c z ą t k o w e g o kontekstu niezrozumia­

z wystarczającą krytyką ze s t r o n y e t n o n a u k i . Jeśli zaś c h o d z i

łej tradycji historycznej. Tymczasem rozumienie nie polega na

czystej

przedmiotowości.

Stanowisko

pierwsze

spotkało

o s t a n o w i s k o d r u g i e , hermeneutyka u w y r a ź n i ł a t y l k o zarzut, który

rekonstrukcji p i e r w o t n e g o u w a r u n k o w a n i a , z d o g m a t e m o z a w i e ­

w i e l o k r o t n i e w y s u w a n o p o d adresem r ó ż n y c h o d m i a n

szeniu w ł a s n y c h przesądów badacza, ale na integracji,

science.

„Aby

kategoriach

wyrazić
[w

przetłumaczyć

jego

znaczenie

tekstu

przedmiotowym

na nasz własny język"

w jego

ethno-

przedmiotowych

kontekście]

musimy

je

poznania. Zadanie e t n o l o g a , który c h c e

być

w i e r n y w o b e c b a d a n y c h t e k s t ó w , nie polega na p o w s t r z y m y w a ­
niu się o d

przesądów, ale na umiejętnej

pracy z n i m i ,

życiem".

[ o b c o ś c i w czasie i przestrzeni] z

Obcości w

czasie i w

konkluzja: nie istnieje d o

(Gadamer 1 9 7 5 , 3 5 7 ) .

Nie ma poznania w o l n e g o o d p r z e s ą d ó w , b o w i e m przesąd
jest warunkiem

zapośredniczeniu

na

„myślowym
teraźniejszym

przestrzeni dotyczy

nich dostęp

wspólna

bezpośredni,

moment

przekładu (a w i ę c interwencji „ e t y c z n e j " , w k r o c z e n i a

własnej

przesądowości badacza) p o j a w i a się niezauważalnie w

każdej

próbie „ p o d m i o t o w e j rekonstrukcji k u l t u r y " . „Rozumie

inaczej,

o ile w ogóle

się rozumie"

się

( G a d a m e r ) . Tak jak śmierć jest ceną

rozróżnianiu p o m i ę d z y tradycją d o g m a t y c z n ą , b l o k u j ą c ą p o z n a ­

z m a r t w y c h w s t a n i a , tak też niebezpośredniość, dystans, jest w a r u ­

w a n i e o b c o ś c i , i tradycją ż y w ą , która je u m o ż l i w i a . Czyni się t u

nkiem naszego d o s t ę p u d o rzeczy dalekich (Weinsheimer 1 9 8 6 ,

założenie, że im bardziej a u t e n t y c z n e jest z a d o m o w i e n i e

we

własnej tradycji k u l t u r o w e j , t y m w i ę k s z y d o s t ę p d o o b c o ś c i .
6° Niemożliwe jest poznanie obcości bez uprzedniego założenia

1 2 9 ) . P o k o n u j e m y g o przy p o m o c y aplikacji, o d której rozpoczyna
się wszelkie p r a w d z i w e rozumienie. Z o b c o ś c i ą w c z a s i e i p r z e ­
s t r z e n i m o ż e m y się s k o n t a k t o w a ć t y l k o z a

pośrednict­

jedności natury ludzkiej. Bez niego grozi nam Leibnizowski kosmos

w e m j e j r o s z c z e ń d o p r a w d y . Ó w o b c y ś w i a t „ m a (...) nie

monad, odesparowanych o d siebie ś w i a t ó w j ę z y k o w y c h (ten częsty

prawdę

w relatywizmie j ę z y k o w y m obraz rzeczywistości poc hodz i, zdaniem

(Gadamer

Gadamera, z nieprawidłowej interpretacji tez H u m b o l d t a ) . Gadamer

( w i d o c z n e np. u Schleiermachera i dobrze znane z p o w s z e c h n e j

w sobie

[jako o b c y ] , ale i prawdę

1972). Obiektywizowanie

tylko

dla nas [jako i n n y ] "

punktu widzenia

innego

zakłada, że: (1 ) tradycja t o cały k o m u n i k o w a n y j ę z y k o w o świat, (2)

praktyki e t n o l o g i c z n e j ) maskuje, zdaniem Gadamera, niechęć d o

w którym nie ma d w ó c h h o r y z o n t ó w całkowicie na siebie za­

j e g o p r a w d y . Inny z definicji nie ma racji — pisze Weinsheimer

mkniętych, ( 3 ) ani też nic takiego, czego nie można by udostępnić

— g d y b y było inaczej, j e g o p r a w d a d o t y c z y ł a b y także i nas ( 1 9 8 6 ,

13

1 8 2 ) . Gadamer t w i e r d z i , że taka samoaplikacja p r a w d y i n n e g o jest

d a n i u e t n o l o g i c z n y m jest n i e ś w i a d o m o ś ć k u l t u r y , w e w s z y s t k i c h

elementarnym w a r u n k i e m wszelkiego rozumienia, jeśli ma o n o

jej p r z e j a w a c h , a w i ę c ( 3 b ) nie o g r a n i c z o n a d o źródeł u s t n y c h ,

rzeczywiście zasługiwać na s w o j e miano.

jak czyniła t o e t n o l o g i a

11.

E t n o l o g i a . Projekt e t n o l o g i i , opierający się na

her-

meneutycznej inspiracji p o j m o w a ł b y ją j a k o (1 ) n a u k ę o kulturze,

Bystroniowska, a nawet, częściowo,

L é v i - S t r a u s s o w s k a (por. Lévi-Strauss 1 9 5 8 , 3 3 ) .

4 0

Wzajemne

zapożyczenia źródeł, zastrzeżonych d o n i e d a w n a d o w y ł ą c z n e g o

rozumianej j a k o sfera a u t o n o m i c z n a , nie s p r o w a d z a l n a d o ż a d ­

u ż y t k u e t n o l o g i i i historii stały się f a k t e m na d ł u g o przedtem

nego z jej u w a r u n k o w a ń ( h i s t o r y c z n y c h , s p o ł e c z n y c h , b i o l o g i c z ­

z a n i m s t w o r z o n o dla n i c h teoretyczne u s p r a w i e d l i w i e n i e (por. na

n y c h , j ę z y k o w y c h i i n . ) . Etnologia taka ( 2 ) m i a ł a b y realizować

ten t e m a t L e n c l u d 1 9 8 7 , 3 5 — 3 5 n n ) . Tej n i e ś w i a d o m o ś c i nie

b y s t r o n i o w s k i postulat l u d o z n a w s t w a j a k o nauki „ o

pewnych

4 1

będziemy t u j e d n a k p o j m o w a ć na w z ó r
struktur

2

ludzkiego

umysłu"* ,

Lévi-Straussowskich

treściach k u l t u r a l n y c h , a nie o o k r e ś l o n y c h g r u p a c h e t n i c z n y c h "

„ukrytych

ale w znaczeniu f i l o z o f i ­

( B y s t r o ń 1 9 2 6 , 5 ) . W c y t o w a n e j pracy Bystroń s z c z e g ó ł o w o

c z n y m , j a k o różnicę p o m i ę d z y ludzką w i e d z ą i s a m o w i e d z ą , j a k o

opisuje o w o kryterium treści, ustalając, że mają być t o t y l k o

( o b c o ś ć w jej p o d w ó j n y m sensie, o m a w i a n y m w p u n k c i e 1 n i n i e ­

„treści

jszego t e k s t u ) . W p r o p o n o w a n y m t u przez nas p r z y s t o s o w a n i u

oparte

o tradycję

bezpośrednią",

tj. wykluczając to, co

zapisane. T o f o r m a l n e kryterium o d r ó ż n i a n i a tradycji

pisanej

postulatów

hermenutyki

do

przedmiotu

badań etnologii

jej

i ustnej o d z w i e r c i e d l a ł o t r a d y c y j n y w e t n o g r a f i i m i ę d z y w o j e n n e j

k r y t e r i u m t r e ś c i o w e w y g l ą d a ł o b y zatem n a s t ę p u j ą c o ( 3 c ) : e t n o l -

i c z ę ś c i o w o także p o w o j e n n e j , s p o s ó b r ó ż n i c o w a n i a

gia, której projekt t u zgłaszamy, b y ł a b y nauką o o b c o ś c i , r o z u m i a ­

tradycji

w y s o k i e j i niskiej (Redfield 1 9 5 5 , 1 3 — 2 4 ) , elitarnej i l u d o w e j .
Ó w podział został p o w o j n i e p o d d a n y krytyce. Nadeszła ona
z d w ó c h stron: po pierwsze,

zarzucono m u e u r o p o c e n t r y z m , j a k o

że w y s o k a pozycja pisma o d z w i e r c i e d l a z a l e d w i e lokalne e u r o p e ­

nej tak, jak p o j m u j e ją h e r m e n e u t y k a ; nie b a d a ł a b y ona t y l k o
o b c o ś c i i n n e g o w o b e c nas (obcość

epistemiczna),

ale także

o b c o ś ć nas s a m y c h w o b e c w ł a s n e j t r a d y c j i , w o b e c
nieświadomości

(obcość

epistemologiczna).

Jak

własnej
powiadał

jskie p o g l ą d y w tej k w e s t i i , o k t ó r y c h w z g l ę d n o ś c i w i e d z i a ł już

Schleiermacher, a b y coś zrozumieć, na p o c z ą t k u trzeba o d w a ż y ć

Platon (Kraty/os);

po drugie oparty na k r y t e r i u m pisma podział na

się czegoś nie rozumieć. A b y d o j ś ć d o p o r o z u m i e n i a , trzeba nie

tradycję małą i w i e l k ą , został u c h y l o n y przez strukturalistyczne

tyle z a k w e s t i o n o w a ć coś u o b c e g o , jak c h c i e l i b y ś m y t o uczynić

zainteresowania

w

nieświadomością,

która

na p o w r ó t

łączy

kulturę w y s o k ą i niską, prostego Tybetańczyka p o z w a l a zestawić

pierwszym odruchu

( G a d a m e r o w s k i e reizen,

podrażnienie

p r z e s ą d ó w ) , ile z r e l a t y w i z o w a ć ( c h o ć n i e k o n i e c z n i e u n i e w a ż ­

z w y k s z t a ł c o n y m lamą, a p o l s k i e g o c h ł o p a z j e g o b i s k u p e m .

nić) coś w e w ł a s n y m s p o s o b i e p o j m o w a n i a ś w i a t a , uczynić

Z a c y t u j m y t u s ł o w a Claude'a Lévi-Straussa, w k t ó r y c h w i d a ć

w y ł o m w z w a r t y m murze s w o j s k i c h p r e s u p o z y c j i . A b y t o zrobić

o w o znamienne o d w r ó c e n i e a k c e n t ó w : „Etnolog

interesuje

się

trzeba o c z y w i ś c i e znać p o w ó d , dla k t ó r e g o w a r t o b y ł o b y taki

przede

wszystkim

tym, co nie zapisane,

nie dlatego,

by ludy,

które

wysiłek podejmować. Otóż pomiędzy poznaniem innego i samo-

bada,

nie umiały

pisać,

że tego,

ludzie

nie

zwykli

ale dlatego,

utrwalać

w

co go

kamieniu

ani

na

interesuje,

p o z n a n i e m zachodzi relacja p o d p e w n y m w z g l ę d e m p o d o b n a d o

papierze".

tej, która istnieje p o m i ę d z y naszą przeszłością i teraźniejszością:

(Lévi-Strauss 1 9 5 8 , 3 3 ) Ludzie nie zapisują p e w n y c h rzeczy nie

nasze w i d z e n i e przeszłości u k s z t a ł t o w a n e jest przez teraźniej­

dlatego, że nie umieją pisać (jak można by sądzić p o lekturze

szość, zaś nasza teraźniejszość p o d l e g a determinacji przez kate­

książek Jacka G o o d y ' e g o ) , ale d l a t e g o , że p e w n y c h rzeczy żadna

g o r i e przejęte z t r a d y c j i , z przeszłości ( B r o n k 1 9 8 8 , 2 0 6 ) . T a k j a k

kultura nie werbalizuje, c h o ć b y miały dla niej f u n d a m e n t a l n e

o d c i ę c i e się o d w ł a s n e j t r a d y c j i w n a j s z e r s z y m j e j r o z u ­

znaczenie. Właśnie d l a t e g o , że mają o n e dla niej tak w i e l k i e

mieniu, oznaczające także ignorowanie

z n a c z e n i e — uzupełnia Lévi-Straussa Louis D u m o n t —

własnego myślenia, aspiracje do wiedzy absolutnej, bez-

dziej podstawowe

elementy

ideologii

pozostają

przemilczane

dane implicite),

idee fundamentalne

są tak oczywiste

obecne,

że nie

ma potrzeby

wyrażania,

odgrywa

to, co nazywa

ich

się tradycją".

„Najbar­
i

(są

minionej

kultury

nie, mówiąc

podstawy,

duchowej

l i w y m p o z n a n i e h u m a n i s t y c z n e , t a k s a m o o d c i ę c i e się od

rolę

obcości innego, jej radykalne o d o s o b n i e n i e , nieprzynale-

zasadniczą

ż n o ś ć d o n i e j , s k a z u j e n a s n a p o z n a w c z ą splendid

(Dumont 1977, 26)

słowami

by

przypuszczać,

jej sens, ale było to

Dostojewskiego,

«bez odpowiedzi».

śnie ta nie wypowiedziana

treść jest bodaj czy nie

własnością

kręgu kulturowego,

gdyż tylko tego,

oczywiste,

nie można

i tylko

strach

wymówić".

Strukturalizm

że

rozumieli

objaśniać

adepci

poniekąd

f a k t u iż, o b c o ś ć jest nie t y l k o u i n n e g o , że nie jest, by użyć t u

wła­

ważne,

przedmiotowe

kryterium treści w b a d a n i u e t n o l o g i c z n y m : stała się n i m ludzka
n i e ś w i a d o m o ś ć , wyrażająca się w k u l t u r z e
słowem,

za złudną

samoświadomością

powstaje

k o n f r o n t a c j i z i n n y m . Uświadomienie sobie

określenia H a w k e s a , o b i e k t y w n y m n a t u r a l n y m z j a w i s k i e m , ale
„strukturą

kulturową,

narzuconą

przez

ludzki

umysł",

ma f u n ­

d a m e n t a l n e znaczenie dla szans p o z n a n i a e t n o l o g i c z n e g o . O b ­
cość „ z n a t u r y " , r o z u m i a n a j a k o nieprzekraczalna przepaść cudzej

nowe
39

rzyć H e g l o w i i i n n y m n i e m i e c k i m t e o r e t y k o m

A

(Awiernicew 1988, 309)
ustalił w i ę c

isola­

b l o k u j e m o ż l i w o ś ć s a m o p o z n a n i a , k t ó r e , jeśli w i e ­

wyłącznie w

najzupełniej

to, co niezwykle

tion,

rozumie­

najintymniejszą
co

założeniowej, odcina dostęp do prawdy, czyni niemoż­

wszech­

P o d o b n ą myśl w y p o w i a d a c y t o w a n y j u ż kilkakrotnie Sergiusz
A w i e r i n c e w : „Mamy

przesądowości

t o , c o kryje się „za

kultury"

(tamże, 3 1 2 ) .

b i o l o g i i i historii, n i e p o z n a w a l n e j i ( w d o m y ś l e ) w r o g i e j , jest
najczęściej maską mityzacji w k l a s y c z n y m b a r t h e s o w s k i m z n a ­
43

c z e n i u t e g o t e r m i n u , projekcją lęku i w y o b c o w a n i a , t e g o , k t o
przy niej obstaje. J a k m ó w i t y b e t a ń s k i e p r z y s ł o w i e , w ę ż a m y l i się

Z m i e n i ł o się s a m o kryterium p r a w d y : rzeczywiste b y ł o teraz nie t o ,

t u ze strachem jaki w z b u d z a . W tej opresji przychodzi

nam

c o c z ł o w i e k m ó w i , ile t o , c o p o w i a d a o n n i e ś w i a d o m i e . Z p o d o b ­

z pomocą

tylko

n y c h , nietzscheańskich źródeł czerpała także inspirację h e r m e ­

z M a r t i n e m B u b e r e m krzepiąc d u c h a p o r o z u m i e n i a , o f i a r o w u j ą c

neutyka, z jej g ł ó w n ą tezą o ludzkiej w i e d z y , przekraczającej

optymistyczną

s a m o w i e d z ę . Gadamer f o r m u ł u j e t o n a s t ę p u j ą c o :

spotkania

i samoświadomość

nie dają jednoznacznego

ukazuje się świadomości

świadectwa,

jako przez nią przemyślane,

wypacza

to, co w niej rzeczywiście

Nietzsche

nowoczesnemu

myśleniu

jest—oto

określamy t u w

k o l e k t y w n y m , by o d w o ł a ć

to co

maskuje

lekcja jakiej

lub

udzieli/

(...) " (Gadamer 1 9 7 9 b , 6 6 )

Kryterium p r z e d m i o t u e t n o l o g i i , które za J . S .
(1926, 5)

„Świadomość

Bystroniem

sensie d y s t r y b u t y w n y m
się d o t e r m i n o l o g i i

nie zaś

pochodzącej

Gadamer, w
i

we

sposób

tolerancyjną
wspólnym

porównywalny
wizję

języku,

i w r o z m o w i e , „którą

(Aneignung)

powiada





jest

spotkania
który

człowieczeństwo",

chyba

jesteśmy".

możliwe

z

„tworzy

innym,
nasze

Przyswojenie

tylko

wówczas,

g d y p o d m i o t w y r z e k n i e się rojeń o w i e d z y a b s o l u t n e j i zamiast
przyjmować do wiadomości, podejmie wysiłek
gdy

zaryzykuje

uczestnictwo.

Trudno

porozumienia,

przecenić

znaczenie

w i a r y w samą m o ż l i w o ś ć t a k i e g o p o r o z u m i e n i a i w s p ó ł u c z e s t n i c ­
t w a . „ N i c tak nie g u b i c z ł o w i e k a jak w i a r a w

nieodwracalność

z teorii z b i o r ó w (nauka o zbiorze o k r e ś l o n y c h treści k u l t u r o w y c h

u p a d k u , a l b o w i e m ta u n i e m o ż l i w i a wszelką próbę p o w r o t u "

nie zaś g r u p ; por. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , T o k a r s k a - B a k i r 1 9 9 0 ) ,



m o ż e m y w i ę c teraz następująco zawęzić w o p a r c i u o d o r o b e k (a)

spotkaniu

z

innym

strukturalizmu, ( b ) D e r r i d o w s k i e g o d e k o n s t r u k c j o n i z m u , szcze­



to

ostrzeżenie

g ó l n i e j e g o krytyki europejskiego u p r z y w i l e j o w a n i a pisma, i ( c )

nastawić

hermeneutyki: ( 3 a ) p r z e d m i o t e m naszego zainteresowania w ba­

rozstrzyga o w s z y s t k i m .

14

pisze
i

na

Martin

ucha.

Buber w e
(Buber

Nasza

wstępie
1970,

każdy

do swych
za:

Pelikan

etnograf

interpretacja

mitu

rozważań
1990,

o

115)

powinien

dobrze

o

Babel

wieży

PRZYPISY

1

„ C z ł o w i e k jest o b c y w o b e c siebie i s w o j e g o historycznego
losu całkiem inaczej niż o b c a jest w s t o s u n k u d o n i e g o natura,
która nie zna g o w c a l e . " (Gadamer 1 9 7 5 , 2 4 5 ) . Ten p o g l ą d
Gadamera jest już zdaje się nieco przestarzały, b o w i e m także
w naukach przyrodniczych w y s t ę p u j e przekonanie o o t w a r t e j na
człowieka strukturze zjawisk przyrody.
2

Gadamer o d w o ł u j e się t u d o k o n c e p c j i reprezentacji A.
Portmanna, w y b i t n e g o szwajcarskiego b i o l o g a , k t ó r y p o d a r w i nowską koncepcję adaptacji j a k o j e d y n e g o celu natury zastąpił
koncepcją s a m o r e p r e z e n t o w a n i a się g a t u n k ó w ; „ s a m o r e p r e z e n tacja jest u n i w e r s a l n y m aspektem b y t u n a t u r y " pisze Gadamer,
referując p o g l ą d y Portmanna w Wahrheit und Methode
(1975,
9 7 ) . R ó w n i e często Gadamer o d w o ł u j e się d o d o r o b k u t z w .
antropologii filozoficznej, n i e m i e c k i e g o nurtu w i e d z y o c z ł o w i e ­
ku, który t w o r z y l i H. Plessner, A . Gehlen i M a x Scheler.
3

W s p e c y f i c z n y m znaczeniu G a d a m e r o w s k i e g o rozróżnienia
przesądów na „ p r a w d z i w e " ( p o z y t y w n e l u b o w o c n e ) , które
pomagają p o s t ę p o w a ć r o z u m i e n i u , i „ f a ł s z y w e " ( n e g a t y w n e l u b
j a ł o w e ) , które rozumienie b l o k u j ą . J e d y n y m kryterium o d r ó ż ­
niania j e d n y c h o d d r u g i c h jest skuteczność p r o b l e m a t y z o w a n i a
przez nie badanego zagadnienia. Gadamer t w i e r d z i , że nie można
podać samodzielnego kryterium p r a w d z i w o ś c i przesądu. Ocenia
się go w k o n f r o n t a c j i z r o z w o j e m badania, i w k o n f r o n t a c j i „ z
samymi rzeczami". P o m o c n i c z y m kryterium p r a w d y w herme­
neutyce G a d a m e r o w s k i e j jest sam przebieg badania, s a m o r e a l i zowania się interpretacji, która w trybie r o z m o w y z t e k s t e m
w y p r ó b o w u j e siłę s w o i c h p r z e s ą d ó w . I n n y m , także p o m o c n i ­
czym kryterium jest n i e o d r ó ż n i a l n o ś ć tekstu interpretującego o d
interpretowanego, stopienie eksplanansu z e k s p l a n a n d u m , jak
byśmy p o w i e d z i e l i sięgając d o i n n e g o języka.

12

Gra to poważna rzecz — c z y t a m y w Prawdzie i metodzie,
Gadamer o d w o ł u j e się t u d o prac F.I.J. B u y t e n d i j k a (Wesen
und
Sinn der Spiel i J . H u i z i n g i (Homo
Ludens).
1 3

Sytuację przynależności d o b r z e o d d a j e opis Paula Ricoeura
( 1 9 8 9 , 2 1 3 ) : „Podmiot
wnosi sam siebie do wiedzy o przed­
miocie, a z kolei jego własna subiektywność
jest
determinowana
przez moc, jaką miał nad nim przedmiot,
zanim jeszcze
podmiot
zaczął go
poznawać".
1 4

N p . tekst religijny s t a w i a n y w h o r y z o n c i e p y t a ń m a r k s o w s kiego materializmu l u b p r y m i t y w n e j p s y c h o a n a l i z y nie może
w y j a ś ć z tej k o n f r o n t a c j i o b r o n n ą ręką. E t n o g r a f i c z n y c h przy­
k ł a d ó w analizy t a k i c h p o m y ł e k dostarcza dyskusja redakcyjna
w „ C u r r e n t A n t h r o p o l o g y " t. 2 5 , nr 4 : 1 9 8 4 , w y w o ł a n a a r t y k u ł e m
k r y t y c z n y m o Cliffordzie Geertzu (szczeg. por. w y p o w i e d ź Denisa
D u t t o n a o m o ż l i w o ś c i a c h i n t e r p r e t a c y j n y c h transu na w y s p i e
Bali, s. 2 7 2 — 2 7 3 ) , a także kilka z a m i e s z c z o n y c h t a m dyskusji
0 teoriach M a r v i n a Harrisa.
1 5

Krytyka f o r m a l i s t y c z n y c h p o d e j ś ć d o języka u Cassirera, de
Saussure'a i w praktyce j ę z y k o z n a w c ó w por. W e i n s h e i m e r 2 2 8
etc; Palmer 2 0 1 — 2 0 5 e t c ; B r o n k 3 0 4 etc.
1 6

J e d n a z w a ż n i e j s z y c h różnic p o m i ę d z y f e n o m e n o l o g i ą
a h e r m e n e u t y k ą polega na t y m , iż pierwsza sądzi, iż b y t zjawia się
w ś w i a d o m o ś c i , podczas g d y d r u g a lokalizuje g o w ł a ś n i e w języ­
k u . Gadamer pisze: „ I n t e r p r e t a c j a nie jest o k a z y j n y m d o d a t k i e m ,
który p r z y c h o d z i p o r o z u m i e n i u , ale raczej (.-.) jest w y r a ź n ą
postacią rozumienia. Z g o d n i e z t y m w n i o s k i e m język i k o n c e p c j e
interpretacyjne są także w e w n ę t r z n y m , s t r u k t u r a l n y m e l e m e n t e m
rozumienia. T o p r z y w o ł u j e p r o b l e m języka z j e g o peryferyjnej
1 i n c y d e n t a l n e j pozycji d o s a m e g o c e n t r u m f i l o z o f i i " . ( 1 9 7 5 , 2 7 4 )

4

N i e m . Vorurteil tłumaczę t u za polską tradycją p r z e k ł a d o w ą
jako „ p r z e s ą d " (patrz na ten temat: B r o n k 1 9 8 8 , rozdział Rehabi­
litacja
przesądów).

1 7

Rozumiane jako „wszystkie uwarunkowania, od których
zależy istnienie w s z y s t k i e g o , c o k o l w i e k ż y j e " . ( G a d a m e r 1 9 7 5 ,
402)

5

Jeżeli przyjmie się p i e r w o t n ą c a ł k o w i t ą o d m i e n n o ś ć p o d ­
miotu i p r z e d m i o t u p o z n a n i e staje się n i e m o ż l i w e ( B r o n k 1 9 8 8 ,
184). „ W y m i a r d z i e j o w y , j a k o w s z e c h o g r a n i c z a j ą c y i w c z e ś n i e j ­
szy horyzont poznania s p r a w i a , z d a n i e m Gadamera, że p o d m i o t
uwikłany jest w strukturę p o z n a w a n y c h przez siebie p r z e d ­
m i o t ó w , c o p o w o d u j e określone p o d o b i e ń s t w o p o m i ę d z y o b u
członami relacji p o z n a w c z e j . Przezwyciężenie o p o z y c j i p o d m i o t - p r z e d m i o t d o k o n u j e się w i ę c t y p o w o p o h e g l o w s k u
— przez s p r o w a d z e n i e d o i n n e j , wyższej i bardziej p o d s t a w o w e j
jedności w kategorii d z i e j o w o ś c i " ( t a m ż e ) .
6

K l u c z o w e pojęcie h e r m e n e u t y k i , w p r o w a d z o n e jeszcze
przez Schleiermachera, opisuje w s p ó ł z a l e ż n o ś ć założeń i tez,
części i słabości, n i e i n d u k c y j n y lecz kolisty charakter procesu
rozumienia. P r z e f o r m u ł o w a n e przez Heideggera, w kategoriach
Vorhabe, Vorsicht, Vol'griff (por. M i c h a l s k i 1 9 7 8 ) .
7

„ M e t o d a " oznacza t a m przede w s z y s t k i m s p o s ó b w y t w a r z a ­
nia w i e d z y oparty na ideale poznania b e z z a ł o ż e n i o w e g o .

1 8

W tej interpretacji w i e l o ś c i j ę z y k ó w , na w i e l e s p o s o b ó w
o p i s u j ą c y c h j e d e n ś w i a t , Gadamer pozostaje w zależności o d
M i k o ł a j a z Kuzy, k t ó r e m u p o ś w i ę c a w i e l e u w a g i w III części
Wahrheit und
Methode.
1 9

Nie jest t o c h y b a a r g u m e n t a c j a najmocniejsza, b o n i e w i e l e
nadal w i e m y o p o r o z u m i e w a n i u się zwierząt. W s z y s t k o c o
Gadamer p o w t a r z a za A r y s t o t e l e s e m , k w a l i f i k u j e się w g r u n c i e
rzeczy j a k o d o m y s ł , w d o d a t k u nieco a n t r o p o c e n t r y c z n y .
2 0

Przez każdą p o s z c z e g ó l n ą o s o b ę , w s z y s t k o j e d n o czy jest
nią z w y k ł y c z ł o w i e k , czy k o d y f i k a t o r języka, t j . j ę z y k o z n a w c a .
2 1

J a k pokazał Husserl „ n a u k a b y n a j m n i e j nie jest p i e r w o t n y m
faktem d o wyjaśnienia, a f u n k c j o n u j ą c e w niej pojęcie o b i e k t y w ­
ności jest t y l k o szczególnym przypadkiem o b i e k t y w n o ś c i w o g ó l e .
Z a r ó w n o nauki humanistyczne jak i przyrodnicze mają p o d s t a w ę
w świecie życia c o d z i e n n e g o ( L e b e n s w e l t ) , które jest f u n d a m e n ­
t e m wszelkiego d o ś w i a d c z e n i a i s e n s u " . ( B r o n k 2 0 0 )

9

H e i d e g g e r o w s k i komentarz d o s ł ó w G o e t h e g o o rzeczach,
które same nas uczą: z j a w i s k o „ s t a w i a nas przed p e w n y m
zadaniem: m a m y uczyć się z n i e g o , kierując ku n i e m u pytania, t o
znaczy — m a m y dać p o w i e d z i e ć coś s o b i e . " ( M . Heidegger,
Koniec filozofii
i zadania myślenia,
[ w : ] Drogi
współczesnej
filozofii 1 9 7 8 , 2 1 4 ) .

2 2

„ D l a t e g o można też m ó w i ć nie t y l k o o j ę z y k u sztuki, ale
o języku przyrody, a n a w e t o r o z m o w i e , którą p r o w a d z ą ze sobą
rzeczy". (Gadamer 1 9 7 5 , 4 5 2 ) . Dalej Gadamer pisze także
0 „języku dziejów".
2 3

1 0

Określenie t o , z b u d o w a n e w opozycji d o ś w i a d o m o ś c i
historycznej w filozofii d z i e j ó w i u D i l t h e y a , ma w y m i a r p o t r ó j n y :
oznacza z a r ó w n o ś w i a d o m o ś ć o d d z i a ł y w a n i a d z i e j ó w ( m o m e n t
refleksyjny), ś w i a d o m o ś ć przez dzieje określaną ( m o m e n t przed­
m i o t o w y ) i w dziejach o d d z i a ł y w u j ą c ą ( m o m e n t p o d m i o t o w y ) .
Por. Weinsheimer 181 - 1 8 4 ; Palmer 191 n n , B r o n k 1 4 7 n n .
1 1

Gadamer w p r o w a d z a t u pojęcie „ d o ś w i a d c z e n i a h e r m e n e u t y c z n e g o " , w k t ó r y m opiera się na A i s c h y l o s o w s k i e j f o r m u l e
pathei mathos, uczenia się poprzez cierpienie, i na h e g l o w s k i e j
koncepcji d o ś w i a d c z e n i a , które radykalnie zmienia j e g o p o d m i o t ,
d o k o n u j e restrukturyzacji ś w i a d o m o ś c i . J a k w i d a ć są t o z u p e ł n i e
inne koncepcje d o ś w i a d c z e n i a o d t y c h , k t ó r y m i p o s ł u g u j e się
tradycyjnie pojęta nauka (por. G a d a m e r o w s k ą krytykę B e c o n o w skiej koncepcji d o ś w i a d c z e n i a j a k o i n d u k c j i , Gadamer 1 9 7 5 , 3 1 2
e t c ) . 0 d o z n a w a n i u w i e d z y , tamże, 4 3 2 , 4 3 9 , 4 4 1

„ S p e k u l a t y w n e u k o n s t y t u ł o w a n i e b y t u , k t ó r y leży u p o d ­
s t a w h e r m e n e u t y k i , ma t e n sam u n i w e r s a l n y zakres c o r o z u m
1 j ę z y k " . ( G a d a m e r 1 9 7 5 , 4 3 4 ) „Die Sprache ist de Sprache
der
Vernuft se/bst".
(Gadamer, 1 9 7 2 , 3 7 9 )
2 4

N i e p o z n a w a l n o ś ć staje się w i ę c t u j a k b y g r a n i c ą l u d z k i e g o
b y t u , zresztą z g o d n i e z H e i d e g g e r o w s k ą f o r m u ł ą ludzkiej egzys­
tencji j a k o r o z u m i e n i a . O w a h a n i a c h Gadamera w k w e s t i i n i e p o z n a w a l n o ś c i b y t u por. W e i n s h e i m e r 1 9 8 6 , 2 1 4 i n . 4
2 5

Nie c h o d z i t u o samą i n t e l i g i b i l n o ś ć r z e c z y w i s t o ś c i , ale o t o
iż ś w i a t ma charakter „ p r z e d m i o t u zawsze już u p o d m i o t o w i o n e g o " , i n t e n c j o n a l n e g o , p o z n a n i e nie zastaje ż a d n e g o p r z e d m i o t u
g o t o w y m , lecz d o p e ł n i a g o i w s p ó ł t w o r z y .
2 6

przez

„Chodzi
[tam]
doprowadzenie

o radykalne
do jasności

„uzdrowienie"
filozofii
s ł ó w w d r o d z e analiz

15

l o g i c z n y c h i l i n g w i s t y c z n y c h , a t y m s a m y m , często, d o w y k a z a n i a
bezzasadności spekulacji m e t a f i z y c z n y c h " ( B r o n k 1 9 8 8 , 2 8 9 ) .

3 4

„ D o ś w i a d c z e n i e nie jest najpierw b e z s ł o w n e , a d o p i e r o
później nazywane... Przeciwnie, szukanie i z n a j d o w a n i e s ł ó w
należy d o s a m e g o d o ś w i a d c z e n i a " . (Gadamer 1 9 7 5 , 3 7 7 )

2 7

Z d a n i e m Gadamera język jest f u n d a m e n t a l n i e metaforycz­
ny (Gadamer 1 9 7 5 , 3 8 9 ) , i t o b y n a j m n i e j nie t y l k o język poezji, jak
chciał t o w i d z i e ć Arystoteles, który przypisał metaforę d o sfery
poetyki i retoryki. Także w języku f i l o z o f i i daje się z a u w a ż y ć
ideologiczne z a s t o s o w a n i e metafory (por. na temat ś w i e t n y
artykuł J . Rousseta, Spór o metaforę 1 9 7 1 , 2 5 6 n n , gdzie m ó w i się
0 w y b i t n i e i d e o l o g i c z n y m z a s t o s o w a n i u metafor u Tassa i s k o n ­
c e n t r o w a n e j na nich krytyce Galileusza). Życie języka w y r a ż a się
w t y m , iż ciągle przekracza o n użycia, d o k t ó r y c h się g o o d n o s i ,
1 treści, które m u się przypisuje.
2 8

„ T o , że ś w i a t może istnieć i p r a w d o p o d o b n i e będzie istniał
także bez c z ł o w i e k a , nie p o d l e g a k w e s t i i (...). W k a ż d y m p o ­
glądzie na ś w i a t c h o d z i o istnienie świata w s o b i e (...). W i e l o ś ć
t a k i c h p o g l ą d ó w na ś w i a t b y n a j m n i e j nie oznacza j e g o r e l a t y w i ­
zacji. Przeciwnie, t o , c z y m jest ś w i a t w sobie, nie jest czymś
różnym o d p o g l ą d ó w , w k t ó r y c h się o n p r z e d s t a w i a " . (Gadamer
1972, 4 5 9 - ^ 1 6 1 )
2 9

Znana jest teza W i l h e l m a v o n H u m b o l d t a , iż każdy język
s t a n o w i określony obraz świata ( W e l t a n s i c h ) . Ó w obraz ma s w ó j
o d p o w i e d n i c h (skutek?) w postaci określonej p s y c h o l o g i i n a r o ­
d o w e j . Teza ta u t o r o w a ł a d r o g ę w i z j i w s p ó l n o t j ę z y k o w y c h ,
z d e t e r m i n o w a n y c h przez określony język. Gadamer odrzuca
determinizm i r e l a t y w i z m l i n g w i s t y c z n y , często acz niesłusznie
łączony z d z i e d z i c t w e m H u m b o l d t a .
3 0

M a m y t u przede w s z y s t k i m na myśli przedstawiciela k u l t u r y
Z a c h o d u , c h o ć „ n a t u r a l n a p o s t a w a " , absolutyzująca t o , c o
w ł a s n e , d o t y c z y w s z y s t k i c h ludzi, nie t y l k o E u r o p e j c z y k ó w . Ten
k o n t r o w e r s y j n y p r o b l e m ( a b s o l u t y z m czy r e l a t y w i z m k u l t u r o w y )
b y w a rozmaicie rozstrzygany przez w s p ó ł c z e s n y c h f i l o z o f ó w ,
jednak rozwiązania te ( n p . Leszka K o ł a k o w s k i e g o p o g l ą d y na
europejskość i „ s w o j s k o ś ć " i n o t o r y c z n e m y l e n i e przez n i e g o
relatywizmu i zabiegu relatywizacji, o d której zaczynać się
p o w i n n o każde badanie o b c o ś c i , Europa 1 9 9 0 , 7 — 3 6 ) z reguły
pomijają a l b o wręcz l i k w i d u j ą pole b a d a ń e t n o g r a f a , zainter­
e s o w a n e g o nie t y l k o zbieraniem i n f o r m a c j i , ale także r o z u m i e ­
niem o b c y c h . Na tle p o w s z e c h n e j k s e n o f o b i i i „ n i e z d o l n o ś c i d o
r o z m o w y " hermeneutyczne p r o p o z y c j e budzą w i e l e nadziei, stąd
duże zainteresowanie n i m i np. w kręgu amerykańskiej a n t r o p o l o ­
gii interpretacji, a także w ś r ó d p o s t m o d e r n i s t ó w . Por. n p . d o s t ę p ­
na w Polsce (IFiS) praca P. R a b i n o w a , Reflections
on
Fieldwork
in Morocco
( 1 9 7 7 ) i inne.
3 1

Humboldt p o j m o w a ł język jako zdolność formalną, formę
„powstającą z nieskończonego użycia skończonych ś r o d k ó w " , która
zawsze wykracza poza to, co powiedziane (Gadamer 1975, 3 9 9 ) .
3 2

„ G a d a m e r w y k o r z y s t u j e tutaj za H e i d e g g e r e m stare s c h o l a styczne rozróżnienie ś w i a d o m o ś c i in actu excercito
(prerefleksyjnej) o d (refleksyjnej) in actu signato. (...) O b o w i ą z u j ą c y parady­
g m a t poznania ( z o b i e k t y w i z o w a n e g o , n a u k o w e g o ) ceni w ł a ś n i e
poznanie z r e f l e k t o w a n e , n a d b u d o w a n e na u ś w i a d o m i e n i u sobie
relacji p o d m i o t - p r z e d m i o t , która p o j a w i a się d o p i e r o w t ó r n i e ,
w w y n i k u refleksji, n a t o m i a s t w z w y c z a j n y c h aktach p o z n a w ­
czych s k i e r o w a n y c h na rzecz, t e g o rozróżnienia nie ma; Gadamer
o d w o ł u j e się t u d o h e i d e g g e r o w s k i e g o rozróżnienia
Zuhanden
i Vorhanden,
pomiędzy pierwotnym nietematycznym o b c o w a ­
niem z rzeczami, i ich późniejszą tematyzacją ( H e i d e g g e r 1 9 7 2 ,
1 5 4 ) . Wiąże się t o z p r z e ś w i a d c z e n i e m , że całą rzeczywistość
i całe poznanie da się w y r a z i ć za p o m o c ą k a t e g o r i a l n e g o i s ą d o ­
w e g o języka p o d m i o t o w o - o r z e c z n i k o w e g o . K o n s e k w e n c j ą t a ­
kiej p o s t a w y jest (...) k r y t y k o w a n e przez Gadamera p o z n a n i e
i m ó w i e n i e p r z e d m i o t o w e ( u p r z e d m i o t a w i a j ą c e , urzeczowiające,
reizujące), s k i e r o w a n e bezpośrednio, w p r o s t , i t e m a t y c z n i e na
samą rzecz". ( B r o n k 1 9 8 8 , 1 8 5 )
3 3

„ M o ż n a p o w i e d z i e ć , że c z ł o w i e k jest w i l k i e m w c a l e nie
wiedząc, że c z ł o w i e k i w i l k są ssakami i d r a p i e ż n i k a m i . Z a n i m
uzyskamy określenie r o d z a j o w e (...) m o ż e m y o b i e rzeczy p o ł ą ­
czyć m e t a f o r y c z n i e " . ( W e i n s h e i m e r 1 9 8 6 , 2 3 8 ) . Pandy nie są
„ n i e d ź w i a d k a m i " , zaś d e l f i n y i w i e l o r y b y — „ r y b a m i " , m ó w i m y
także o „ w s c h o d z i e i zachodzie S ł o ń c a " .

16

3 5

W z a k o ń c z e n i u Prawdy i metody Gadamer pisze: „ A z a t e m ,
z całą p e w n o ś c i ą nie ma rozumienia w o l n e g o o d p r z e s ą d ó w ,
niezależnie o d t e g o jak bardzo nasza w o l a poznania p r a g n ę ł a b y
ich u n i k n ą . Z naszych b a d a ń w y n i k a , że p e w n o ś ć u z y s k i w a n a
przy użyciu m e t o d y n a u k o w e j nie wystarcza, by z a g w a r a n t o w a ć
p r a w d ę . O d n o s i się t o szczególnie d o nauk h u m a n i s t y c z n y c h , ale
nie oznacza t o b y n a j m n i e j pomniejszania ich w a r t o ś c i n a u k o w e j ,
lecz p r z e c i w n i e , uznanie ich szczególnej roli w o b e c c z ł o w i e k a ,
k t ó r e g o t o uznania zawsze się d o m a g a ł y . Fakt, że w z d o b y w a n e
przez nie p o z n a n i e zawsze jest u w i k ł a n y byt p o z n a j ą c e g o z p e w ­
nością ś w i a d c z y o granicach m e t o d y , ale nie nauki. T o , c z e g o nie
d o s i ę g n ę ł o narzędzie m e t o d y , może zostać osiągnięte przez
d y s c y p l i n ę pytania i o d p o w i e d z i , która s t a n o w i g w a r a n c j ę p r a w ­
dy". (1975, 4 4 6 ^ 4 7 )
3 6

Byt, r o z u m i a n y przez Gadamera j a k o samoodsłaniająca się
m o w a , znajduje c i e k a w e p o t w i e r d z e n i e w historycznej e t y m o l o ­
gii s ł o w a „ r z e c z " , którą podaje c y t o w a n y już w c z e ś n i e j A .
Bruckner 1 9 7 0 , 4 7 5
3 7

W o k ó ł rozróżnienia K. Pike'a etyczny—emiczny
t o c z y ł a się
p o d k o n i e c lat siedemdziesiątych o ż y w i o n a dyskusja, która
o p r ó c z j ę z y k o z n a w c ó w skupiała też sporą g r u p ę a n t r o p o l o g ó w
przeważnie p r a c u j ą c y c h w U S A , z w i ą z a n y c h z szeroko p o j ę t ą
e t n o n a u k ą . M ó w i ą c w uproszczeniu, „ e t y c z n y " oznaczał o p i s badanej k u l t u r y w kategoriach badacza, podczas g d y e m i c z n y
— w kategoriach b a d a n e g o . Rozróżnienie t o zostało s k r y t y k o w a ­
ne ze w z g l ę d u na n i e m o ż n o ś ć osiągnięcia w i e d z y „ b e z p o d m i o t o w e j " , czysto e m i c z n e j .
3 8

Por. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , T o k a r s k a - B a k i r 1 9 9 0

3 9

D o najcenniejszych osiągnięć s t r u k t u r a l i z m u trzeba z a l i ­
czyć w y w o d z ą c ą się ze źródeł f r e u d o w s k i c h i nietzscheańskich
krytykę e t n o l o g i c z n e g o n a t u r a l i z m u , wyrażającą się w p r z e k o n ­
a n i u , iż „ a t r o p o l o g ma d o czynienia nie z « o b i e k t y w n i e » d o ­
strzegalnymi z j a w i s k a m i , ale ze s t r u k t u r a m i , które umysł ludzki i m
narzuca" (Hawkes 1988, 4 4 )
4 0

W t y m s a m o o g r a n i c z e n i u się e t n o l o g i i d o źródeł u s t n y c h
zaś historii d o p i s a n y c h niektórzy badacze przypisują u p r z y w i l e ­
j o w a n e j pozycji pisma, na której d ł u g o wspierała się europejska
a u t o i d e n t y f i k a c j a (por. Derrida 1 9 6 8 a b c ) . „ Z a c z y n a m y r ó w n i e ż
u ś w i a d a m i a ć sobie, w j a k i m s t o p n i u pozycja s ł o w a p i s a n e g o
w y w o d z i ł a się d o t y c h c z a s z przekonania k u l t u r y e u r o p e j s k i e j ,
że sama w p r a w d z i w y s p o s ó b przesądza o roli C z ł o w i e k a
w ś w i e c i e . Przywiązanie e u r o p e j s k i c h s y s t e m ó w o ś w i a t o w y c h
d o u m i e j ę t n o ś c i pisania j a k o naczelnej s p r a w n o ś c i , która
przez większą część historii o ś w i a t y była w y m a g a n a — s t a n o w i
u m o w n o ś ć na o g r o m n ą skalę. J e d n a k ż e , c o najważniejsze,
w y n i k a stąd, że pisania już nie trzeba u w a ż a ć za zastę­
p s t w o czegoś, c o leży poza n i m : za element znaczący w p o ­
s z u k i w a n i u z n a c z o n e g o , rozpięty między d w o m a b i e g u n a m i
„ u c z u c i o w y m " i „poznawczym", „ e m o t y w n y m " i „referencyj­
n y m " , między fikcją a f a k t e m , zawsze w t ó r n y element s ł u ż ą c y
za „ s t r ó j " dla p o d s t a w o w e j o b e c n o ś c i " . H a w k e s 1 9 8 8 [ 1 9 7 7 ] ,
1 9 0 — 1 9 1 etc.
4 1

Jest t o o c z y w i ś c i e w o g r o m n e j mierze zasługa f r a n c u s k i e j
nouvelle histoire. Patrz też Lévi-Strauss 1 9 5 8 , 25
4 2

S t r u k t u r a l i z m z j e d n e j s t r o n y głosił potęgę t y c h s t r u k t u r ,
n i e m o ż l i w o ś ć w y r w a n i a się s p o d w ł a d z y języka, a n a s t ę p n i e
zaprzeczał sam s o b i e starając się ó w język u p r z e d m i o t o w i ć , w
nadziei uzyskania w i e d z y nie podlegającej p r z e m o c y o w y c h
struktur.
4 3

R o z u m i a n y m j a k o „ p r z e s t a w i e n i e szeregów k u l t u r y i n a t u ­
ry, u k a z y w a n i u j a k o n a t u r a l n y c h w y t w o r ó w s p o ł e c z n y c h , i d e o ­
l o g i c z n y c h , h i s t o r y c z n y c h etc. (...) j a k o p o w s t a ł y c h same przez
się, c o w k o n s e k w e n c j i p r o w a d z i d o uznania ich za (...) rzeczy
w r o d z o n e " . (R. Barthes, w y p o w i e d ź w dyskusji Le mythe
au­
jourd'hui
„ E s p r i t " nr 4 0 2 , 1 9 7 2 , t. 4 , za: S t o m m a 1 9 8 6 , 7 ) .

BIBLIOGRAFIA

Alleau Rene
1958 De la nature des symboles,
1976 La science
des symboles.
principes
et des méthodes
Paris.

Paris.
Contribution
a l'étude
des
de la symbolique
générale,

A w i e r i n c e w Sergiusz
1 9 8 8 Na skrzyżowaniu
tradycji (szkice o literaturze i kulturze
wczesnobizantyjskiej)
[przeł. z r o s . D. U l i c k a ] , W a r s z a w a .
Bleicher J o s e p h (ed.)
1 9 8 0 Contemporary
Hermeneutics:
Hermeneutics
Philosophy
and Critics, L o n d o n .

As

Bronk A n d r z e j
1 9 8 8 Rozumienie,
dzieje, język.
H.-G. Gadamera, L u b l i n .

hermeneutyka

Filozoficzna

Method,

Brückner A l e k s a n d e r
1970

Słownik

etymologiczny

języka

polskiego.

Warszawa.

/ and Thou

[przeł. z n i e m . W . K a u f m a n ] , N e w York.

Bystroń J a n S t a n i s ł a w
1926

Wstęp do ludoznawstwa

polskiego,

Lwów.

Corbin Henri
1 9 5 8 L'Imagination
créatrice dans le soufisme
d'Ibn
'Arabi,
Paris.
Derrida J a c q u e s
1967a De la grammatologie,
Paris.
1 9 6 7 b l'Ecriture et le différence,
Paris.
1 9 6 7 c La voix et le phénomène,
Paris.
Drogi współczesnej
filozofii
1 9 7 8 Drogi współczesnej
filozofii
[zbiór t e k s t ó w , oprać. M . J .
Siemek], Warszawa.
D u m o n t Louis
1977 H o m o aequalis, Génése et épanouissement
de
l'idéologie
économique,
Paris.
Ethnologies
en mirroir...
1987 Ethnologies
en mirroir. La France et les pays de langue
allemande [zbiór r e f e r a t ó w z k o l o k w i u m Ethnologie
fran­
çaise.
Mitteleuropaische Valkskunde. Bad H o m b u r g
1 2 — 1 5 . 1 2 . 1 9 8 4 , oprać. I. Chiva i U. J e g g l e ] , Paris.
Europa...
1 9 9 0 Europa i co z tego wynika.
1 9 8 5 , t. 2, W a r s z a w a .

Rozmowy

w Castel

Gandolfo

Gadamer H a n s - G e o r g
1 9 4 8 Über die Ursprunglichkeit
der Philosophie,
Berlin.
1962 Tradition. Phänomenologisch,
[ w : ] Religion in
Geschi­
chte und Gegenwart,
t . 4 , szp. 9 6 6 n n
1 9 7 2 [ 1 9 6 0 ] a Wahrheit und Methode. Grundzüge einer
philoso­
phischen
Hermeneutik,
Tübingen.
1 9 7 2 b Kleine Schritten
3. Idee und Sprache:
Plato,
Husserl,
Heidegger,
Tübingen.
1975 Truth and Method
[przeł z n i e m . G. Barden i J . C u m mingl], London.
1976a Kleine Schriften
1: Philosophie
— Hermenentik,
Tübin­
gen.
1 9 7 6 b Hermeneutyka,
„ Z y c i e i M y ś l " nr 4 , s. 1 3 7 — 1 5 0 .
1976c Vérité et méthode. Les grandes lignes d'une
hermeneutiquephilosophique
[przeł. z niem. E. Sacre i P. R i c o e u r ] , Paris.

4: Variationen,
Tübingen.
dzieje [przeł. z niem. K.

Gerken A l e k s a n d e r
1977
Teologia Eucharystii
Warszawa.

Michalski],

[przeł. z niem. S. S z c z y r b o w s k i ] ,

Grondin Jean
1 9 8 2 Hermeneutische
Wahrheit?
Zum
Hans-Georg
Gadamer, K ö n i g s t e i n .

Wahrheitbegriff

Heidegger M a r t i n
1 9 7 2 [ 1 9 2 6 ] Sein und Zeit, T ü b i n g e n .
Kutrzeba-Pojnarowa Anna, Tokarska-Bakir Joanna
[ 1 9 9 0 ] Etnologia,
etnografia
[ 2 artykuły d o n o w e g o w y d a n i a
Wielkiej Encyklopedii
Powszechnej,
maszynopis n i e p u b ­
likowany, 1—66]
Lévi-Strauss C l a u d e
1958

Buber M .
1970

1 9 7 7 Kleine Schriften
1 9 7 9 b Rozum,
słowo,
Warszawa.

Anthropologie

structurelle,

Paris.

L e n c l u d Gerard
1 9 8 7 Anthropologie
et histoire, hier et aujourd'hui,
[ w : ] Ethnologies
en mirroir..., 3 5 — 6 5 .
M i c h a l s k i Krzysztof
1978

Heidegger

i filozofia

współczesna.

en

France

Warszawa.

Palmer Richard E.
1 9 6 9 Hermeneutics.
Interpretation
Theory in
Schleiermacher,
Dilthey, Heidegger
and Gadamer, Evanston.
Pelikan J a r o s l a v e d .
1990
The World Treasury of Modern Religious
Thought, B o s ­
ton-London.
Plessner.Helmuth
1 9 8 8 Pytanie o c o n d i t i o h u m a n a [przeł. z niem. Z. Krasnodębski
et. el.], W a r s z a w a .
R a b i n ó w Paul
1977

Reflections

on Fieldwork

in Morocco,

Berkeley.

Redfield Robert
1955
The Social Organisation
of Tradition, „ T h e Far Eastern
Q u a r t e r l y " , t. 1 5 , nr 1 , 1 3 — 2 4 .
Ricoeur Paul
1974
The Conflict of Interpretations:
Essays in
Hermeneutics
[przeł. z franc. D. I n d e ] , Evanston.
1 9 8 9 Język, tekst, interpretacja
[przeł. z franc. P. Graff i K.
Rosner], Warszawa.
Rousset J e a n
\
1 9 7 1 Spór o metaforę [przeł. Łr. franc. J . L a l e w i c z ] , „ P a m i ę t n i k
L i t e r a c k i " , t. 6 2 , z. 4 , 2 6 5 n n .
Stomma Ludwik
1986

Antropologia

kultury

wsi polskiej

XIX w.. Warszawa.

Trznadel J a c e k
1990

Hańba

domowa.

Warszawa.

W a t Aleksander
1990

Dziennik

bez samogłosek.

Warszawa.

W e i n s h e i m e r J o e l C.
1 9 8 5 Gadamer's Hermeneutics:
A Reading
t h o d , N e w Haven — L o n d o n .

of T r u t h and M e ­

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.