http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5671.pdf

Media

Part of "Ludzie się zmienili"...Z badań nad doświadczeniem postsocjalistycznej transformacji / ETNOGRAFIA POLSKA 2010 t.54 z.1-2

extracted text
A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska”, t. LIV, 2010, z. 1–2
PL ISSN 0071-1861

IWONA KABZIŃSKA
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...” Z BADAŃ NAD DOŚWIADCZANIEM
POSTSOCJALISTYCZNEJ TRANSFORMACJI
Dawniej ludzie byli bardziej solidarni, pomagali sobie, nie było takiego
egoizmu jak teraz. [...] Ludzie nie liczą się ze sobą, traktują jak przedmioty,
Dlatego tak łatwo kogoś zabić, skrzywdzić, zabija się przecież przedmiot, a nie
człowieka. Ludzie nie szanują drugiego człowieka, ani jego własności1;
Czy to przez te pieniądze ludzie tak się zmienili?2

I
Ludzie się zmienili. Po roku 1989 – przełomowym dla Polski i wielu innych krajów
Europy – twierdzenie to słyszałam dziesiątki razy podczas rozmów ze znajomymi,
z osobami korzystającymi z tych samych środków komunikacji miejskiej, podróżującymi tym samym pociągiem, robiącymi zakupy w tym samym sklepie osiedlowym
lub na pobliskim bazarku, czekającymi w kolejce do lekarza. Przysłuchiwałam się
też rozmowom prowadzonym przez różne osoby w przestrzeni publicznej. Podczas
nich często pojawiała się informacja o zmianach, jakim uległ człowiek i jego relacje
z innymi ludźmi. Zmiany te były zawsze oceniane negatywnie.
Wspomniane zjawisko nie jest jedynie rodzimą specyfiką. Wskazywali na nie również mieszkańcy Białorusi, Litwy i Ukrainy, z którymi miałam okazję rozmawiać podczas
pobytów badawczych w tych krajach3. Moimi rozmówcami, zgodnie z przyjętymi
Autorką tych słów jest dwudziestoletnia mieszkanka Torunia.
Pytanie to zadała starsza kobieta, z którą rozmawiałam wiosną 2008 roku w pociągu na trasie
Warszawa–Toruń.
3
W latach 1992–1998, realizując plany naukowe Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, prowadziłam
prace badawcze w zachodnich i centralnych rejonach Republiki Białorusi. Ich celem było określenie
wyznaczników tożsamości etnicznej/narodowej mieszkających na tych obszarach osób identyfikujących
się jako Polacy oraz wskazanie wydarzeń mających zasadniczy wpływ na uformowanie tej identyfikacji.
Interesowało mnie również funkcjonowanie społeczności lokalnych w zmieniających się warunkach
historyczno-politycznych, sposoby doświadczania i oceniania zmian, ich znaczenie dla ludzkich
biografii. Wyniki badań przedstawiłam m.in. w monografii Wśród „kościelnych Polaków”... (Kabzińska
1999).W latach 2004–2005 przeprowadziłam kolejne badania w Republice Białorusi. Objęłam nimi
także wybrane obszary Republiki Litewskiej (lata 2004–2008) i Ukrainy (rok 2004). Wspomniane prace
stanowiły część projektu „Polskie dziedzictwo kulturowe w nowej Europie” (PBZ-KBN-085/H01/2002).
Prowadzone podczas nich rozmowy dotyczyły m.in. przemian systemowych zapoczątkowanych w końcu
ubiegłego stulecia, ich efektów, kosztów społecznych, postaw wobec obecnej transformacji i związanych
1
2

6

IWONA KABZIŃSKA

założeniami, były przede wszystkim osoby należące do polskiej mniejszości. O procesach transformacji rozmawiałam jednak również z przedstawicielami innych grup
etnicznych/narodowych: Litwinami, Ukraińcami, Białorusinami i Rosjanami. Tu również pojawiały się informacje o negatywnych zmianach w sferze ludzkich zachowań.
Grupa moich rozmówców była zróżnicowana. Tworzyli ją mieszkańcy wiosek,
miast i miasteczek, reprezentujący różne środowiska i grupy wiekowe. Ludzie wykształceni i „prości”, z 3–4 klasami szkoły podstawowej, pracownicy kołchozów i fabryk,
urzędnicy, nauczyciele, duchowni, wykładowcy wyższych uczelni, uczniowie szkół
średnich i studenci, emeryci i osoby czynne zawodowo. Większość z nich łączyło
krytyczne spojrzenie na współczesne przemiany.
Na zmiany w sferze stosunków międzyludzkich wskazywano najczęściej spontanicznie. Pytano: „Co się stało z ludźmi?” Niektórzy rozmówcy szukali przyczyn
w obecnej transformacji systemowej, inni pozostawiali to pytanie bez odpowiedzi,
ograniczając się do zasygnalizowania niepokojącego ich zjawiska. Mówiąc o zmianach, odwoływano się przede wszystkim do własnych doświadczeń lub/i przeżyć
innych osób, znanych rozmówcom bezpośrednio lub z opowieści. Ważne źródło
wiedzy o wielu współczesnych zjawiskach stanowiły media.
Ludzie starsi i w średnim wieku porównywali obecne czasy z utrwalonym w ich
pamięci obrazem przeszłości (okres międzywojenny, wojna, lata powojenne, kolejne
etapy socjalizmu). Międzywojnie, wspominane przez najstarszych rozmówców (niezależnie od ich wykształcenia i pochodzenia społecznego), było najczęściej idealizowane. Szczególnie podkreślano głęboką religijność osób żyjących w tamtych czasach,
wiarę przenikającą każdą sferę ich działań, będącą podstawą autentycznej wspólnoty,
podzielającej te same wartości, przekonania, ideały, postępującej zgodnie z nimi.
Wskazywano na autorytet, jakim cieszyło się duchowieństwo. Podkreślano także rolę
religii i związanych z nią praktyk (systematyczny udział w nabożeństwach, wspólna,
codzienna, modlitwa w rodzinach, przystępowanie do spowiedzi i komunii św.) w wychowaniu młodego pokolenia. Z przeprowadzonych przeze mnie rozmów wynika,
że wychowanie miało istotny wpływ na kształtowanie stosunków międzyludzkich
opartych na życzliwości, szacunku, trosce o drugiego człowieka, uczciwości, odpowiedzialności, pragnieniu unikania konfliktów, a także na umiejętności wybaczania.
Rozmówcy podkreślali, że dawniej ludzie spędzali ze sobą znacznie więcej czasu
niż obecnie, co sprzyjało życiu rodzinnemu i sąsiedzkiemu. Więzi rodzinne były
bardzo silne. Członkowie rodzin i lokalnych społeczności pomagali sobie wzajemnie,
troszczyli się o siebie. Małżeństwa – jak twierdzono – były trwałe, a małżonkowie
pozostawali sobie wierni przez całe życie. Dzieci pomagały rodzicom w gospodarstwie i były im posłuszne. Poważaniem cieszyły się osoby starsze, nauczyciele, księża.
Sposób widzenia wielu zjawisk, mających wyróżniać okres międzywojenny, znakomicie ilustruje następująca wypowiedź:
z nią problemów. Jednym z celów było określenie charakteru relacji między polską mniejszością etniczną/
narodową w poszczególnych krajach i grupą dominującą. Wyniki badań prezentuję w książce Między
pragnieniem ideału a rzeczywistością... (Kabzińska 2009).

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

7

Dawniej wychowanie było bardziej religijne i patriotyczne. Rodzice poświęcali dzieciom więcej czasu,
chociaż dużo pracowali. [...] Najważniejsza, najwspanialsza jest rodzina, daje oparcie. Najważniejsze
są więzi rodzinne, potem dopiero – przyjaciele. [...] Rodzice dawali dzieciom dobry przykład, wspólnie
odmawiali pacierz, śpiewali [...]. Wspólnie kolędowali. [...] Był obowiązek pomóc. Ksiądz miał autorytet, tak samo jak nauczyciele. [...] Młodzież nie była taka rozwydrzona i zdeprawowana jak teraz.
No – nie cała. Słuchali starszych, szanowali [...] Ludzie czytali, śpiewali dużo, wspólnie bawili się,
tańczyli, pomagali sobie. Teraz się nie potrzebują, izolują się od siebie. [...] Pewnie, że się i pokłócili,
ale umieli przeprosić, wybaczyć, nie żywili długo urazy (kobieta, lat 88, Wilno).

Kiedy słuchałam wspomnień z lat międzywojennych, miałam wrażenie, że żyjący
w tych czasach ludzie byli niemal doskonali. W trakcie dalszych rozmów jednak,
pozwalających na szczegółowe omówienie różnych kwestii, w idealnym obrazie pojawiały się pęknięcia. Wychodziło np. na jaw, że w lokalnych społecznościach były
przypadki przestępstw4. Zdarzały się kradzieże, oszustwa, zdrady, konflikty sąsiedzkie, czasem nawet zabójstwa lub/i samobójstwa. Częstym zjawiskiem było pijaństwo.
Mimo problemów, z jakimi w okresie międzywojnia borykało się wiele osób
(najczęściej wymieniano drożyznę, obowiązek płacenia bardzo wysokich podatków,
konieczność drastycznego oszczędzania pieniędzy), lata te wspominane są jako wesołe.
Z nostalgią mówiono o wspólnym spędzaniu czasu przez członków rodzin i lokalnych społeczności, uprzyjemniającym życie, dającym poczucie bliskości, sprzyjającym
kształtowaniu silnych i trwałych więzi międzyludzkich, obejmujących różne pokolenia. Z sentymentem mówiono o wieczorkach, podczas których śpiewano i tańczono,
a także wykonywano niektóre prace, np. przędzenie lnu.
Na Wileńszczyźnie, oprócz wieczorków, popularne były tzw. dzianuszki – spotkania odbywające się w ciągu dnia. Uczestniczyły w nich głównie kobiety (w wieczorkach brali udział także mężczyźni), które „przędły, szyły, cerowały, umilając sobie
monotonną pracę przyśpiewkami, żartami i rozmową. Starsze wspominały dawniejsze
czasy, snując różne opowieści o życiu prawdziwym i nieprawdziwym” (Mroczkowska
2005, s. 29).
Moi rozmówcy twierdzili, że przed II wojną światową nie występowały powszechne
dziś zjawiska, takie jak korupcja, przestępczość na szeroką skalę (kradzieże, zabójstwa,
oszustwa), wszechobecny alkoholizm, brak szacunku dla człowieka, rozwody, życie
„na kocią łapę”. Radykalne zmiany miała dopiero przynieść wojna i lata powojenne5.
W tym czasie na wschodnich terenach Europy, podobnie jak na innych obszarach objętych działaniami wojennymi, „przestały [...] mieć sens dawne normy i wartości. [...] [Wojna] podważyła wizję wszechświata, hierarchię społeczeństw, świętość
4
Świadczą o tym również materiały archiwalne. Jednym z licznych, znanych mi, przykładów
jest „Sprawozdanie wojewody nowogródzkiego o ogólnym stanie województwa w latach 1936–1937”,
na które natrafiłam w Państwowym Archiwum Obwodu Grodzieńskiego w Grodnie. W rozdziale
o bezpieczeństwie publicznym jest m.in. mowa o wzroście przestępczości w tym okresie – liczby napadów
rabunkowych, ciężkich uszkodzeń ciała, kradzieży z pól i lasów, przypadków zakłócania porządku
publicznego (PAOG, sygn. F. 551, Op. 1, Sp. 342).
5
Należy zauważyć, że w okresie międzywojennym osoby, z którymi rozmawiałam były najczęściej
bardzo młode, mogły więc nie mieć wiedzy o wielu zjawiskach. Czas mógł też zatrzeć pamięć
o negatywnych doświadczeniach z lat ich dzieciństwa i młodości.

8

IWONA KABZIŃSKA

narodzin, posłannictwo kobiet, rycerskość mężczyzn, intymność ludzkich więzi,
wstydliwość ciała i jego czynności, skuteczność gestów nieagresji. Podważyła więc
całą kulturę. Stała się znakomitą pożywką odczłowieczenia. Na niej się usadowiły
wschodnio-europejskie «demokracje ludowe», realny socjalizm, komunizm. Nimi też
(choć nie masowo) zafascynował się «zachód», gdzie obfitość dóbr cywilizacyjnych
separowała ludzi od siebie, stwarzając im pozory niezależności, samostanowienia,
odrębności. Normy współżycia stawały się coraz mniej potrzebne, redukowano je
więc do niezbędnych minimów, sygnalizując tylko formalnymi symbolami. W krajach
realnego socjalizmu pozornie niekonfliktowe współistnienie społeczeństwa zostało
zapewnione dzięki hierarchii partyjnej i jej administracji, realizującej dokładnie
okreś­lone wytyczne” (Zadrożyńska-Barącz 1996, s. 25).
Wielu mieszkańców Litwy i Białorusi, z którymi rozmawiałam podczas badań,
twierdziło, że po wojnie nastąpił niebywały upadek kultury osobistej, wszechobecne
stało się chamstwo6. Zdaniem rozmówców, szczególnie rażące było ono w zachowaniach nauczycieli. Większość z nich, w przeciwieństwie do osób, które pracowały
w przedwojennych szkołach, nie potrafiła się kulturalnie zachować. Gorliwie służąc
nowej władzy, głosząc upowszechnianą przez nią ideologię, nauczyciele mieli też
jedynie na celu indoktrynację młodego pokolenia.
W opowieściach o czasach socjalistycznych bardzo wyraźnie rysują się podziały na
tych, którzy – mimo zdecydowanie niesprzyjających warunków – wytrwali w wierze
ojców i tych, którzy tę wiarę odrzucili, biorąc nierzadko aktywny udział w procesie
ateizacji społeczeństwa. Stosunek do religii jest istotnym wyznacznikiem podziałów
społecznych. Stanowi go również (przeważnie z nim związana) przynależność do
partii. Jak stwierdziła jedna z osób, z którymi rozmawiała Anna Helena Wądołowska,
„kiedyś ludzie dzielili się na wierzących i partyjnych” (Wądołowska 2005, s. 126).
Ludziom wierzącym bardzo trudno było zrozumieć zachowania „swoich” – członków lokalnych społeczności, wywodzących się z polskich rodzin od lat związanych
z Kościołem katolickim, którzy w czasach socjalizmu dopuszczali się niszczenia
obiektów sakralnych, cmentarzy, usuwali krzyże i figury świętych z przestrzeni
wiosek, miasteczek i miast. Za dowód kary i boskiej sprawiedliwości uważane są
przypadki nagłej śmierci takich osób lub nieszczęśliwe wydarzenia, które dotknęły
członków ich rodzin (szerzej patrz: Kabzińska 1994, s. 47–50; patrz też: Wądołowska
2005, s. 137). Z niedowierzaniem przyjmowane są na ogół, liczne od czasów pieriestrojki i przywróconych dzięki niej swobód religijnych, przypadki nawróceń tych,
którzy w minionym okresie walczyli z Kościołem (dużą grupę stanowią tu nauczyciele
i działacze partyjni). Niektórzy biorą w obronę takie osoby tłumacząc, że w czasach
socjalistycznych nie mogły one chodzić do kościoła z uwagi na zajmowane stanowisko
Anna Zadrożyńska-Barącz zauważa, że przed rewolucją francuską chamstwo stanowiło margines
kultury europejskiej. Był to margines dopuszczalny, pełniący niekiedy funkcję swoistego wentyla
bezpieczeństwa. „Chamstwo było postawą [...] demonstrującą obcość (społeczną, kulturową, etniczną,
religijną nawet), wyzwalającą w pewien sposób agresywność do otoczenia lub otoczenia. Zachowania te
mieszczą się w kulturowym kodzie i spotykają się z reakcją przewidzianą przez kulturę” (ZadrożyńskaBarącz 1996, s. 24).
6

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

9

oraz powszechne przekonanie, że „niechodzący do kościoła mieli większe szanse
dostania lepszej i lepiej płatnej pracy” (Wądołowska 2005, s. 126), wiele osób jednak, jak wynika m.in. z moich badań, nie znajduje dla nich usprawiedliwienia. Nie
wierzy też w autentyczną przemianę tych, którzy w czasach socjalistycznych walczyli
z Kościołem, a obecnie są gorliwymi wyznawcami katolicyzmu czy prawosławia.
Osoby, które w okresie socjalistycznym nie wyrzekły się wiary ojców, wspominały,
jak trudno im było pogodzić się np. z – niezgodnym z przykazaniem „pamiętaj, abyś
dzień święty święcił” – przymusem pracy w niedziele i dni, w których wypadały
(nieuznawanie przez państwo) święta religijne. Podkreślały przy tym, że święta te
były obchodzone mimo zakazów. Świętowano po powrocie z pracy, często późnym
wieczorem, z zachowaniem środków ostrożności, by nie dowiedziały się o tym lokalne
władze. Przestrzegano też, na ile było to możliwe, zakazu wykonywania ciężkich
prac w dni świąteczne.
Wiele osób wskazywało na niekorzystne, ich zdaniem, w porównaniu z okresem międzywojennym, zmiany w funkcjonowaniu rodzin, wynikające z obowiązku
pracy kobiet. Zmuszał on rodziców do umieszczenia dzieci w żłobku lub przedszkolu, jeśli w domu nie było osób, które mogłyby się nimi zająć. Przeprowadzone
przeze mnie rozmowy dowodzą, że starsze pokolenie, zwłaszcza kobiety (babcie),
odegrało zasadniczą rolę w wychowaniu dzieci i młodzieży, zaszczepieniu im zasad
wiary, kształtowaniu postaw wobec drugiego człowieka, jak również wobec dziedzictwa kulturowego własnej grupy pochodzenia, jej języka, zwyczajów, dominu­jących
w niej wartości.
Podczas badań zetknęłam się zarówno z przeciwnikami kolektywizacji, będącej
istotnym wyznacznikiem nowych, powojennych czasów, jak i z osobami, które chwaliły kołchozy, krytykując jednocześnie „pańską Polskę” (grupa ta stanowiła zdecydowaną mniejszość). Niezależnie od stosunku poszczególnych osób do gospodarki
kołchozowej, i – szerzej – do socjalizmu, kojarzonego m.in. również z ateizacją
i asymilacją mniejszości, pod wieloma względami czasy socjalistyczne oceniane są
pozytywnie. Najczęściej chwalono brak bezrobocia, bezpłatne szkolnictwo i służbę
zdrowia oraz niskie ceny artykułów spożywczych i przemysłowych. Tylko nieliczni
rozmówcy, mówiąc o socjalistycznej przeszłości, wyodrębniali kilka różniących się
zdecydowanie od siebie okresów, zauważając, że trudniej (przede wszystkim pod
względem ekonomicznym i ideologicznym) żyło się za rządów Chruszczowa, łatwiej
natomiast – „za Breżniewa”. Przeważnie jednak przeszłość ta zlewa się w jedną całość.
Pozytywnym zjawiskiem, wspominanym przez większość rozmówców, było
– kwitnące w czasach ZSRR – życie towarzyskie. Podkreślano, że łatwy dostęp do
wielu artykułów spożywczych umożliwiał przygotowanie licznych potraw, którymi
częstowano gości. Bez ograniczeń podawano alkohol, często własnej roboty. Hucznie
obchodzono uroczystości rodzinne (imieniny, urodziny, wesela, stypy, pożegnanie
mężczyzn rozpoczynających służbę wojskową i powrót z wojska), zapraszając do
udziału w nich liczne osoby (bliższą i dalsza rodzinę, sąsiadów, kolegów z pracy).
W obecnych warunkach, na skutek zubożenia znacznej części społeczeństwa i nieustannego wzrostu cen podstawowych produktów, przyjęcia są często znacznie

10

IWONA KABZIŃSKA

skromniejsze. Nie ma też np. mowy o przygotowaniu wielu, znanych rozmówcom
i zapamiętanych przez nich z rodzinnych domów, potraw świątecznych.
Z sentymentem wspominano działalność wioskowych klubów, w których młodzież spędzała czas wolny od pracy, tańcząc, śpiewając, rozmawiając, pijąc alkohol.
Wiele osób żałuje, że wraz z nowymi porządkami instytucje te zniknęły z przestrzeni
poszczególnych miejscowości. Nikt też nie urządza już wycieczek w odległe zakątki
kraju, których koszty całkowicie lub w znacznym stopniu pokrywały władze kołchozu
(na ten temat patrz: Pietruszka 2005, s. 238). W wielu kołchozowych centrach nie
ma już stołówek, bibliotek, a często i szkół, które – podobnie jak kluby i wycieczki
– integrowały poszczególne osoby z miejscem zamieszkania i społecznością lokalną.
Na Wileńszczyźnie, gdzie w czasach socjalistycznych walka z Kościołem nie była
tak zdecydowana jak np. w Białoruskiej SRR i Ukraińskiej SRR7, wiele kobiet należało
do kółek różańcowych. Spotkania członkiń takich kółek nie tylko służyły wspólnej
modlitwie, lecz miały również charakter towarzyski (na ten temat patrz: Mroczkowska
2005, s. 28–30; Wiśniewska 2005, s. 160–161; Wądołowska 2005, s. 144–145).
Zauważalne zmiany w relacjach międzyludzkich spowodowało pojawienie się odbiorników telewizyjnych w lokalnych społecznościach. „Do pewnego stopnia [telewizja]
zastąpiła [...] wieczorki z lat młodości [...]” (Mroczkowska 2005, s. 24). Przetrwała jedynie ich nazwa, używana obecnie na „określeni[e] wspólnego oglądania telewizji. Zmiany
nastąpiły, gdy około 25 lat temu pierwsza osoba we wsi nabyła telewizor, a ludzie aż
zza kolonii przychodzili tu patrzeć (emerytka, 68 l.), razem oglądali filmy, rozmawiali.
Obecnie, pomimo że większość osób we wsi posiada telewizor, ciągle zdarza się, że
wieczorami przychodzą do siebie sąsiadki bądź krewne na wspólne oglądanie ulubionych seriali brazylijskich i meksykańskich8. W przerwach na reklamy rozbrzmiewa
ożywiona rozmowa, która nie zawsze cichnie wraz z ich końcem” (tamże, s. 29).
Niektórzy spośród moich rozmówców, reprezentujący różne pokolenia, uznali
telewizję za jedną z przyczyn rozluźnienia więzi międzyludzkich. Podkreślano, że
wiele osób woli oglądać programy telewizyjne, niż spotykać się z sąsiadami lub
rodziną, a gdy już są w towarzystwie, patrzą w ekran zamiast rozmawiać. Telewizja
zastąpiła dawne autorytety, spowodowała też zmiany wielu zachowań. Mieszkanka
Bieniakoń, należąca do starszej generacji, stwierdziła, że zanim upowszechniła się
telewizja ludzie byli weseli, dużo śpiewali, bawili się wspólnie. Dziś programy telewizyjne, zwłaszcza informacyjne, budzą lęk, powodują przygnębienie. Zdaniem innej
starszej kobiety, mieszkającej w Nalibokach, spełniła się przepowiednia o nadejściu
czasów, kiedy w kącie każdego domu będzie siedział diabeł. Według niej, owym
diabłem jest telewizor, stawiany najczęściej w rogu pokoju. Dwuramienna antena
Nie znaczy to jednak, że Kościół cieszył się tam pełną swobodą i nie podlegał kontroli ze strony
państwa (szerzej na ten temat patrz np.: Mikłaszewicz 2001).
8
Podczas wyjazdów badawczych na Białoruś często byłam zapraszana do wspólnego oglądania
tego typu programów. W trakcie emisji można było rozmawiać jedynie na tematy związane z treścią
oglądanych filmów. Musiałam też dopasować terminy spotkań do programu telewizyjnego i godzin,
w których wyświetlane były ulubione seriale moich rozmówczyń (nie zauważyłam, by mężczyźni
pasjonowali się fabułą telenoweli).
7

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

11

pokojowa, służąca do odbioru programów telewizyjnych, została porównana przez
tę kobietę do diabelskich rogów.
Kilkanaście osób negatywnie oceniło telewizję ze względu na upowszechniane
przez nią agresywne zachowania, brutalność, brak szacunku dla człowieka, a także
nagłaśnianie informacji o różnego rodzaju przestępstwach9.
Nasilania się agresji nie można łączyć jedynie z działalnością mediów. Już w połowie XX wieku zwrócono uwagę na związek tego zjawiska m.in. z koniecznością
sprostania coraz ostrzejszej konkurencji, pędem do posiadania rozmaitych dóbr, za
wszelką cenę, niepohamowaną ambicją, wzrostem liczby ludności oraz, wynikającym
z niego, stłoczeniem wielu osób na stosunkowo małej przestrzeni, prowadzącym do
wymuszonych kontaktów, przed którymi człowiek zaczyna się bronić (Lorenz 1975,
s. 326–327, 332). Agresji sprzyja pośpiech, nadmiar zadań i informacji, podsycane
z zewnątrz poczucie zagrożenia, lęku doświadczanie niesprawiedliwości, wulgaryzacja języka i brutalizacja stosunków międzyludzkich, przemoc i brak kultury osobistej (Woydyłło 2007, s. 63–65). Dużą rolę odgrywa też „ideologi[a] braku namysłu,
niecierpliwości, niewyrozumiałości” (tamże, s. 64). „U podłoża [...] agresywności
leży pogarda, lekceważenie lub niedostrzeganie innych” (Zadrożyńska-Barącz 1996,
s. 24). Agresja, podobnie jak „egoizm, [...] brutalność, pazerność w stosunku do dóbr
materialnych i władzy, wulgarny język, «grube» maniery”, jest jednym z przejawów
chamstwa (tamże, s. 26).
Zjawiskiem dotkliwie odczuwanym przez współczesnego człowieka jest pogłębiające się poczucie samotności. „Nikt nie ma czasu [dla innych], zwłaszcza w momentach przeżywania skomplikowanych i trudnych uczuć” (Woydyłło 2007, s. 63; patrz
też: May 1997, s. 81–86; Riesman 1971). W obecnych czasach „każda jednostka musi
nauczyć się troszczyć o siebie tak, by na nikogo nie liczyć” (May 1997, s. 92).
Na samotność i brak zainteresowania problemami drugiego człowieka w dzisiejszym świecie wskazywało wielu moich rozmówców:
Młodzi ludzie bardzo często czują się samotni, nie mają z kim porozmawiać, komu się wyżalić. Rodzice
albo pracują na zaspokojenie podstawowych potrzeb, albo robią duże pieniądze, nie ma czasu dla
dziecka. Naokoło szum, gwar, ulice ruchliwe, bary, kawiarnie, a człowiek jest sam w tym tłumie
(kobieta, lat 30, Wilno);
Samotność jest problemem obecnych czasów. Często prowadzi do samobójstwa (mężczyzna lat 50,
Wilno).

Znamienne było porównywanie współczesności, w której człowiek jest samotny,
pozostawiony samemu sobie, z okresem idealizowanego socjalizmu:
Nikt się ich [ludzi] losem nie interesuje, nikogo nie obchodzą. Dawniej się można było poskarżyć.
Jak komuś się źle działo, szedł do rajkomu10. Oni rozpatrzyli sprawę. Człowiek wiedział, że jest jakaś
władza, oparcie, a teraz tego nie ma. Każdy jest pozostawiony samemu sobie, ważne tylko, żeby się
wzbogacić, nieuczciwie, nieważne jak (mężczyzna, lat 75, Wilno);
O negatywnym wpływie telewizji na ludzkie zachowania, kreowaniu przez nią jednobarwnego
(mrocznego) obrazu świata, nastrojów lęku, braku zaufania do ludzi i instytucji (publicznych
i prywatnych), narzucaniu określonych wzorów kulturowych i wartości patrz np. Mantini 1998.
10
Rejonowego (powiatowego) komitetu partii.
9

12

IWONA KABZIŃSKA

W czasach radzieckich to właśnie było dobre. Troska o człowieka. [...] Teraz ludzie są pozostawieni
samemu sobie (kobieta, lat 88, Wilno);
Za Rosji ljudi bardziej uważali11. Teraz jest wolna Ukraina i wolno robić, co się chce (kobieta, lat 73,
Topilnica, Ukraina);
Nie ma się komu poskarżyć, ani na milicję, ani do siel’sowietu12. Ludzie wszędzie piją i nic ich nie
obchodzi (kobieta, lat 75, Jawor, Ukraina).

Jedną z przyczyn samotności, boleśnie odczuwanej przez współczesnego człowieka, jest brak korzeni, poczucia więzi z przeszłością, oraz brak „powiązań z przyszłością” (May 1997, s. 92–93). Zjawisko to ma wymiar jednostkowy i społeczny.
Zdaniem niektórych autorów, prowadzi ono do samobójczego upadku całych społeczeństw i ich kultur (Salij 1998, s. 49–50).
Osoby, z którymi rozmawiałam podczas badań zdecydowanie negatywnie oceniały
dominujące, według nich, we współczesnej kulturze egoizm, zazdrość, rywalizację
na każdym kroku, od najmłodszych lat, pogoń za pieniądzem, znieczulicę, rozpad
więzi społecznych, w tym – rodzinnych, brak bezinteresowności:
Teraz, ostatnie lata, ludzie nabrali pola, jeden na drugiego złe, chcą mieć więcej, zazdrość, nie ma
śpiewu. Nie pomagają sobie. Bez pieniędzy nic nie zrobią. Dawniej pomagali samotnym kobietom.
Chociaż dawniej, za kołchozu, groszy13 nie było, to życie było weselsze (kobieta, lat 75, Tur’e, Ukraina);
Dawniej ludzie byli bardziej zżyci, uczynni. Nikt nie żałował. Trzeba podwieźć gdzieś – proszę. Teraz
za bezpłatnie nikt tobie nie pomoże, nie podwiezie, trzeba płacić za benzynę. Ludzie się cieszą jak się
komuś coś źle wydarzy. [...] Dziś zazdrość to najgłówniejsze. Każdy tylko chce coś urwać dla siebie, dla
swojej korzyści (kobieta, lat 49, Werenowo, Białoruś);
[Dawniej] ludzie przyjaźnili się ze sobą, szanowali się, przychodzili z pomocą w potrzebie. Było weselej
(mężczyzna, lat 76, Grodno, Białoruś);
Przed wojną starym ludziom było lepiej. Więcej dbali w rodzinie o starych ludzi. Starzy opowiadali
coś albo różaniec mówili, mleko im dawali, grzeli się przy piecu. Młodzi teraz starych nie lubią. Jak się
syn ożeni to od starych odchodzi i chce sam żyć, o starych nie myśli. Nie ma miejsca dla ludzi starych.
Obcy ludzie we wsi teraz, rzadko pomagają (kobieta, lat 68, Naliboki, Białoruś).

Według jednej z kobiet, najbardziej zżyty był naród w czasie okupacji. Przecież
wtedy nic się nie liczyło. Teraz to liczy jak będzie, jak i co. Nie myślało się o jakiejś
korzyści. [...] Trzeba kogoś nakarmić, kogoś przyjąć, kogoś na noc przyjąć, może to...,
ale teraz druga sytuacja. Inne czasy i też nie wszędzie. To zależy od międzyludzkich
układów. Na wsi trzeba płacić za pomoc wódką, w mieście pieniądze, ale najczęściej
rodzina pomaga (kobieta, lat 74, Werenowo, Białoruś).
Wiele zależy od stosunków sąsiedzkich. Jedni drugich nie zostawiają. Jakoś, jak
bieda, to ludzie się zbierają, pomagają. W chorobie pomagają. [Ważna jest] zażyłość
sąsiedzka. Ludziom samotnym pomaga państwo, to już jest państwowa łaska (kobieta,
lat 63, Brasław, Białoruś).
Ludzi bardziej szanowano.
Rada gminna.
13
Pieniędzy.
11
12

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

13

Według innej rozmówczyni, ludzie generalnie są dobrzy, ogromny wpływ na
ich zachowanie wywiera jednak środowisko, w jakim zostali wychowani, w którym
się człowiek obraca. Duch bractwa, wzaimopomoszczi nie potierien. Konieczno, bez­
koristna pomoszcz14 (kobieta, lat 62, Mohylew, Białoruś).
Osiemdziesięcioośmioletnia mieszkanka Wilna stwierdziła, że o wielu zjawiskach,
które budzą dziś w ludziach lęk, jest mowa w Biblii:
Ucisk, nienawiść, takie zmasowanie zła, to nic zaskakującego. Jednak nasze pokolenie z trudem przyjmuje te zmiany. Ciężko się pogodzić z bezbożnością. Wszędzie seks, wódka. To gubi człowieka. A jeszcze pycha, egoizm i zazdrość. Ludzie nie pomagają sobie tak jak kiedyś. Są chłodni wobec siebie. Nie
umieją mówić językiem miłości, a to jest najważniejszy język. [...] Dużo chłodu jest między ludźmi,
zazdrości, a trzeba mówić językiem miłości, przebaczać, choć to trudne. Stojący nie powinien deptać
leżącego, a tak jest. Bardzo dużo [jest] zawiści, krytykowania, pęd do władzy, pieniędzy. Gdyby ludzie
żyli Dekalogiem, mielibyśmy raj na ziemi.

Bardzo mocno został tu podkreślony wpływ wiary i wychowania opartego na
wzorach religijnych na zachowania poszczególnych osób. Na kwestię tę wskazywali
również inni rozmówcy. Przykładem może być następująca wypowiedź:
Nasza wiara zmusza nas do tego [udzielania pomocy potrzebującym]. Ja liczę15, że jak człowiek wychowany, jakie korzenie i jakie było zaufanie w rodzinie, to wszystko człowiek nabiera, zabiera jak odkurzacz
do siebie [...] Wszystko zależy od osoby. Jak człowiek wychowany, tak samo on będzie postępował. Skoro
człowiek nie ma ni wiary, ni serca, on nigdy nikomu, to choć on i miliarderem, nikomu nie pomoże,
a skoro człowiek nie tyle ma tych groszy, nie tyle ma tych rzeczy, ale on serce ma dobre, to on zawsze
pomoże. [...] Ja liczę, że wszystko zależy tylko od samych ludzi. Skoro człowiek nie stracił tej dobrożyczliwości, tej swojej serdeczności, to on zawsze przyjdzie, i w dobrym, i w radosnym, i w bidzie, też pomoże
jeden drugiemu, a skoro nie ma tego u człowieka, i w tamte czasy, i w teraźniejsze, skoro nie ma tej
serdeczności, to on nigdy nie pomoże. Dobre słowo czasem też pomaga (kobieta, lat 53, Lida, Białoruś);
Bardzo ważna jest pomoc ludziom. Najważniejszy jest człowiek, sprawy rodzin [...]. Ludzie nie widzą
wyjścia z sytuacji, opuszczają ręce, trzeba im pomóc, żeby uwierzyli w siebie, skonfrontować z psychologiem. Ich nie stać na prywatną pomoc. Trzeba pomagać, jest szansa, są emocjonalne problemy w rodzinach, można pomóc je rozwiązać (kobieta, ok. 50 lat, Wilno, pracownica ośrodka pomocy społecznej).

Rozmówcy bardzo mocno akcentowali znaczenie pomocy rodzinnej i sąsiedzkiej w sytuacji powiększającej się dramatycznie sfery ubóstwa oraz nasilających się
innych problemów, z którymi musi sobie radzić wiele osób (alkoholizm, bezrobocie,
przemoc w rodzinie, brak nadziei na lepsze jutro, samotność). Zauważono, że ci,
którzy nie mogą liczyć na pomoc najbliższych, muszą korzystać z państwowej łaski.
Podkreślano jednak również, że możliwości świadczenia różnych form pomocy są
niewystarczające w stosunku do ogromu potrzeb (szerzej patrz: Kabzińska 2009,
s. 33–36, 44–52, 59–61).
Niepokojącym zjawiskiem, na które zwracali uwagę przede wszystkim mieszkańcy Republiki Litewskiej, mówiąc o współczesnych przemianach, jest wzrost liczby
samobójstw.
14
15

Duch braterstwa, pomocy wzajemnej, nie zaginął. Oczywiście, chodzi o pomoc bezinteresowną.
Uważam.

14

IWONA KABZIŃSKA

Litwa znajduje się wśród krajów, w których zjawisko to – w skali europejskiej
– przybrało największe rozmiary. Systematyczny wzrost samobójstw występował
już wprawdzie w czasach Litewskiej SRR (Malewski, Żukauskas 2000, s. 210), fakt ten
nie docierał jednak do społecznej świadomości, z tego względu wiele osób łączy falę
samobójstw przede wszystkim z okresem postsocjalistycznym.
Za najważniejsze przyczyny wspomnianego zjawiska rozmówcy uznali: samotność, obojętność na los drugiego człowieka, pogoń za pieniądzem, długotrwały stres,
utratę sensu życia, problemy rodzinne i finansowe, brak akceptacji samego siebie,
nieumiejętność przyjmowania życiowych porażek. Najbardziej niepokojący jest
wzrost liczby samobójstw popełnianych przez ludzi bardzo młodych (szerzej patrz:
Kabzińska 2009, s. 28–30).
Wspomniane zjawisko odnotowano w wielu krajach Zachodu. Wskazując na
jego źródła, Rollo May stwierdził, że „dopóki nadrzędnym celem pozostaje robienie
pieniędzy, dopóki na co dzień nie będziemy uczyć etyki poprzez przykład w domu
i rządzie, młodzi ludzie nie będą skłonni sformułować odpowiedniej filozofii życia,
a telewizja będzie przeładowana agresją i seksem, niezdolna uczyć, jak kochać – tak
długo trwać będzie w środowisku młodych ludzi ów przerażający poziom depresji
i samobójstw” (May 1997, s. 18; patrz też: tamże, s. 103–104). Współczesny człowiek – zauważa May – tkwi w pustce etycznej, egzystuje „bez wyraźnych wzorców
i celów”, „tęskniąc [jednocześnie nierzadko] za czymś, co wypełniłoby pustkę w [jego]
życiu” (tamże, s. 19). Kultura, w której żyje jest „pozbawion[a] szacunku dla wartości
etycznych” (tamże, s. 53).
Wiele osób załamuje się „pod wpływem niesprzyjających warunków, takich jak bezlitosne współzawodnictwo16, a także „długotrwałe, nadmierne napięcie nerwowe [...],
zgryzota, nędza, głód, strach, przepracowanie, beznadziejność itp.” (Lorenz 1975, s. 337).
Kilkoro moich rozmówców mieszkających w Republice Litewskiej doszło do
wniosku, że samobójstwa popełniają ludzie, którzy nie wierzą w Boga, w Opatrzność, którzy odrzucili przykazania i normy religijne lub ich nie znają. Dziś ludzie
sobie zrobili boga z pieniądza i jak coś się nie uda to nie mają dokąd pójść, nie widzą
innego wyjścia jak skończyć ze sobą (kobieta, lat 55, Wilno). Za Jackiem Salijem można
powiedzieć, że brak wiary powoduje, iż ludzie „zamykają się na nadzieję, która płynie
od Boga” (1998, s. 54).
Z przeprowadzonych przeze mnie rozmów wynika, że jednym ze zjawisk charakterystycznych dla obecnych czasów jest rosnąca lawinowo liczba rozwodów (na ten temat
patrz też: Wiśniewska 2005, s. 164). Następuje również rozluźnienie więzi rodzinnych (doświadczają tego nierzadko osoby bardzo blisko spokrewnione). Za źródło
tych zmian rozmówcy uznali m.in. nadmierne zaangażowanie rodziców w sprawy
zawodowe, pogoń za pieniędzmi, pozostawianie dzieci bez kontroli, na skutek czego
stają się one szczególnie podatne na wpływ telewizji, Internetu, grup rówieśniczych.
Lorenz powołuje się na badania amerykańskich socjologów, przede wszystkim Vance Packard,
z których wynika, że „współzawodnictwo wewnątrz gatunku jest «źródłem wszelkiego zła», zła w sensie
o wiele bardziej bezpośrednim, aniżeli mogłaby nim kiedykolwiek zostać agresja” (Lorenz 1975, s. 77).
16

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

15

Za główną przyczynę wielu zjawisk towarzyszących obecnej transformacji, obejmujących m.in. sferę stosunków międzyludzkich, uznano kult pieniądza, związany
z dzikim, czarnym, drapieżnym17 kapitalizmem, bogacenie się bez umiaru. Zdaniem
wielu osób, zmiany spowodowane są również odrzuceniem zasad religijnych, określających normy moralne, system wartości, sposoby postępowania w stosunku do drugiego człowieka, wytyczających wyraźną granicę między dobrem i złem. W następstwie odrzucenia tych zasad oraz pogoni za pieniądzem współczesny świat staje się
zły, zimny, nieludzki, pozbawiony miłości i współczucia, pełen zawiści, walki i agresji18.
Dla moich rozmówców wciąż ważne znaczenie mają podziały na ludzi wierzących w Boga i postępujących zgodnie z nakazami religii oraz tych, którzy nakazy te
odrzucają lub w ogóle ich nie znają. Funkcjonuje też podział na ludzi, którzy uczciwie
i bardzo ciężko pracują, nie wyciągają ręki po cudzą własność, nie dają łapówek, nie
należą do żadnych układów, starają się postępować tak, by nie krzywdzić innych,
oraz tych, którzy mają nielegalne źródła dochodów, są powiązani z władzą, a nawet
ze strukturami mafijnymi, którzy w nieuczciwy sposób skorzystali z procesu prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Na Litwie, Ukrainie, Białorusi, podobnie jak
w Rosji, popularny jest termin prechwatyzacja (prichwatyzacja), doskonale oddający
sposób widzenia nieuczciwej prywatyzacji (wzbogacił się na niej ten, kto przechwycił
część narodowego majątku, przywłaszczył ją sobie). Na Ukrainie niezwykle wpływowa, a przy tym krytycznie oceniana przez dużą część społeczeństwa, jest grupa tzw.
oligarchów – „przedsiębiorców, którzy albo otrzymują od sprawujących władzę szczególne ulgi, sytuujące ich przedsiębiorstwa poza wszelką konkurencją, albo obdarzani
są szczególną protekcją sprawiającą, że ich działalność nie podlega kontroli organów
skarbowych i stojących na straży prawa, albo jedno i drugie” (Chmelko 2004, s. 19).
Z przeprowadzonych przeze mnie badań wynika, że wielu mieszkańców krajów
leżących za wschodnią granicą Polski zdecydowanie negatywnie ocenia ludzi sprawujących władzę (od najwyższych jej szczebli po lokalnych urzędników), nie wykazujących troski o innych obywateli, żyjących chwilą obecną, nie myślących o przyszłości
i skutkach swoich działań, podejmujących niesprawiedliwe decyzje, pozwalających
na „dziką prywatyzację”, w której sami biorą udział. Krytykowano rozrastającą się
biurokrację i nieograniczoną władzę urzędników, a także np. dopuszczenie do tego,
by leczenie chorych było uzależnione od zawartości ich portfeli.
Moi rozmówcy nie kryli niezadowolenia z powodu wielu zjawisk, świadczących
– ich zdaniem – o braku sprawiedliwości społecznej19. W ich przekonaniu, dowodem
Terminy te były używane przez rozmówców.
Określenia te pochodzą z wypowiedzi rozmówców.
19
„Od Erazma z Rotterdamu i Morusa aż po opowieść Cervantesa o Don Kichocie i dramaty
Szekspira wielcy myśliciele i artyści renesansu ukazywali sprzeczności między człowiekiem oraz jego
wizją życia i sprawiedliwości a rzeczywistymi warunkami istnienia. W ten sposób [np.] humanizm,
rozpoczynając od idei wyzwolenia ludzi z więzów ponadludzkiego świata kościelnej metafizyki,
stawiał nowy problem filozofii człowieka – problem stosunku człowieka do jego własnego świata,
problem wyzwolenia się z nieludzkich więzów nakładanych ludziom przez władzę polityki i pieniądza”
(Suchodolski 1977, s. 29–30). Egalitaryzm jest wartością rdzenną cywilizacji zachodniej (Webb 1986,
s. 102), wiadomo jednak powszechnie, że między głoszonymi wartościami a rzeczywistością istnieje
ogromna przepaść (zwraca na to uwagę np. Bauman 2005, s. 45–51, 190–192).
17
18

16

IWONA KABZIŃSKA

niesprawiedliwości są np. rosnące w błyskawicznym tempie fortuny rodzimych biznesmenów, które nierzadko powstały w wyniku nieuczciwej prywatyzacji, z naruszeniem
prawa. Wskazywano też na zróżnicowany dostęp do kapitału, który jest przyczyną
pogłębiającej się polaryzacji społeczeństwa. Stanowi on również jedno z kryteriów
przynależności do grupy beneficjentów lub przegranych obecnej transformacji.
W czasach socjalistycznych wiele mówiono o równości i sprawiedliwości. Starano
się też niwelować różnice materialne, ukrywać je, powstrzymywać się przez ostentacyjną demonstracją zamożności (na ten temat patrz np. Marmuszewski 1999). Ówczesna
propaganda krytykowała kapitalizm, ukazując go jako ustrój oparty na wyzysku człowieka przez człowieka. Zachód był przedstawiany w zdecydowanie niekorzystnym
świetle. Paradoksalnie, ten sam Zachód „przez długie lata [...] jawił się w wyobraźni
społecznej w krajach komunistycznych jako wymarzony wybawiciel [...]” (Jaroszyński
2004, s. 61). Po rozpadzie ZSRR wiele zjawisk utożsamianych z zachodnią kulturą
spotkało się z jawną aprobatą części mieszkańców państw, w które przekształciły się
dawne republiki radzieckie. Z entuzjazmem przyjęło je także wielu mieszkańców
pozostałych krajów „bloku wschodniego”. Zaakceptowali oni nie tylko możliwość jawnego bogacenia się i publicznej demonstracji stanu posiadania, ale też uczestnictwo
w kulturze konsumpcyjnej oraz nowe dla społeczeństw Europy Środkowej i Wschodniej ideologie (liberalizm, postmodernizm) i kreowane przez nie wzory kulturowe.
W przypadku osób religijnych stosunek do dóbr materialnych, ich akumulacji
i kontroli bogactwa, kształtowany jest przez wyznawaną przez nie wiarę. Prawosławie
i katolicyzm np., mające licznych wiernych w krajach leżących za wschodnią granicą Polski, tradycyjnie głoszą pochwałę ubogiego sposobu życia. Wzorem godnym
naśladowania jest biblijny Łazarz, antywzorem natomiast bogacz, który nie dzieli się
swoim majątkiem, nie troszczy o bliźnich.
Chrześcijaństwo, podobnie jak wiele innych wyznań, dla których ważna jest idea
sprawiedliwości społecznej, wyrosło m.in. ze sprzeciwu wobec elit (religijnych i świeckich), często obcych etnicznie i kulturowo, obojętnych na los tzw. zwykłych ludzi,
wyzyskujących ich (Webb 1986). Narodziło się w środowisku osób odsuniętych na
margines, zarówno przez obce etnicznie warstwy rządzące (Rzymianie), jak i przez
rodzimych bogaczy (tamże, s. 113). Jezus kładł nacisk na kwestie moralne, uczył też
własnym przykładem, iż należy akceptować ludzi chorych, słabych moralnie, biedaków, wszelkich „innych”, sprzeciwiając się izolowaniu ich od reszty społeczeństwa. Tym
samym negował obowiązujące powszechnie reguły postępowania (tamże, s. 109–110)20.
Głęboko przeżywana religia stanowi oparcie dla jej wyznawców, pozwala przetrwać w zmieniającym się, niestabilnym świecie21, zachować spokój, spojrzeć na życie
Interesująca jest, moim zdaniem, przedstawiona przez Webba interpretacja zachowań ludzi, którzy
w Niedzielę Palmową entuzjastycznie witają Jezusa, a potem skazują go na śmierć. W rzeczywistości,
twierdzi Webb, nie ma mowy o zmianie zachowań. W Niedzielę Palmową Jezus był otoczony przez
rzesze pielgrzymów, głównie przybyłych z wiosek, w Wielki Piątek natomiast stanął twarzą w twarz
z mieszkańcami Jerozolimy, których życie zależało od Świątyni uosabiającej Prawo (Webb 1986, s. 113).
21
W odniesieniu do obecnych czasów, podlegających nieustannym, szybkim zmianom, Zygmunt
Bauman używa określenia „płynna nowoczesność” (liquid modernity) (szerzej patrz: Bauman 2006).
20

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

17

z perspektywy innej niż ta, która zamyka je w granicach doczesności, choć nie jest
łatwo w tym wszystkim zachować równowagę ducha. Musimy jednak przez to wszystko
przejść, co nam przynosi życie (kobieta, lat 55, Wilno). Większość osób, z którymi
rozmawiałam podczas wyjazdów badawczych na Białoruś, Litwę i Ukrainę uznała
przywrócenie swobód religijnych za najważniejszy efekt pieriestrojki. W przekonaniu niektórych rozmówców, jest to jedyny pozytywny element zmian związanych
z obecną transformacją.
II
Od ponad dwudziestu lat mieszkańcy Europy Wschodniej bezpośrednio doświadczają zjawisk od dawna doskonale znanych zachodniemu światu – pogłębiającej się
samotności, rozluźnienia lub rozpadu więzi rodzinnych, trudności w nawiązaniu
trwałych kontaktów międzyludzkich, narastającej agresji, wzrostu przestępczości,
braku nadziei na lepsze jutro. Uczą się funkcjonować w świecie oficjalnie lansującym
konsumpcjonizm, hedonizm, przedmiotowe traktowanie człowieka, egoizm, bru­
talizację życia, kształtowanym przez media, reklamy i specjalistów od PR. W świecie,
w którym upowszechnia się chamstwo22 i bezwstyd, w którym wiele osób nie ma
poczucia winy, wybierając kłamstwo, cynizm, przemoc, przekupstwo, pochlebstwo
czy oportunizm, ponieważ inni też tak postępują. W przekonaniu, że nie warto być
uczciwym (Salij 1997, s. 49). W świecie, w którym „zatarły się niepostrzeżenie granice między przedsiębiorczością a oszustwem. [...] Obowiązujący kiedyś moralny
absolutyzm: są rzeczy, których po prostu się nie robi, zastąpił moralny relatywizm:
skoro wszyscy to robią, to czemu ja miałbym być inny?” (Lubawski 2010, s. 40, 4223;
por. May 1997, s. 50).
Filozofia „przede wszystkim ja”, której hołduje wielu mieszkańców współczes­
nego świata, wpływa na zmianę ludzkich zachowań i charakter relacji społecznych.
„Współcześnie rozbudowuje się ideologia egoizmu [...] stawiając[a] [...] jednostkę
w centrum świata, usuwając[a] resztę ludzi na jego margines” (Zadrożyńska-Barącz
1996, s. 23–24). Dziś „kryterium społecznego znaczenia wiąże się z «siłą przebicia»,
młodością, wiedzą. [...] ceniony jest jawny egoizm jednostek, który się stał warunkiem
realizacji zamierzeń” (tamże, s. 26). Żeby dać sobie radę w życiu, trzeba być egoistą
i chamem (kobieta, lat 28, Wilno).
Znamienne jest lekceważenie opinii publicznej, nieliczenie się ze zdaniem innych.
„Wprawdzie – jak zauważa Salij – ludziom już od czasów Adama zdarzało się postępować haniebnie, ale dzisiaj – na skutek większej złożoności relacji międzyludzkich
Dominikanin o. Jacek Salij uważa, że „powszechne dzisiaj schamienie” może być „znakiem
głębokiej rozpaczy” (Salij 1998, s. 51). Moim zdaniem, zjawisko to jest przede wszystkim wynikiem
upowszechniania postaw egoistycznych, źle pojętej wolności oraz braku wyraźnej granicy między dobrem
i złem, tym, co właściwe i naganne. Do jego upowszechniania przyczynia się również celowe łamanie
tradycyjnych norm kulturowych przez kulturę masową (na temat współczesnego chamstwa patrz też:
Zadrożyńska-Barącz 1996, s. 24–27).
23
Autor cytuje wypowiedź Adama Smitha.
22

18

IWONA KABZIŃSKA

– częstokroć się tego nawet nie wstydzimy” (1997, s. 258). Zanika pojęcie wstydu,
utożsamianego przez starożytnych Greków z honorem, respektem dla cudzej opinii,
wzglądem na nią (na ten temat patrz: Dembińska-Siury 1991, s. 47–49; o pojęciu
wstydu w różnych kulturach patrz też: Jaworski 1998; Kosowska 1998; Łotman 1975;
zob. również: Buczyńska-Garewicz 1975).
Brak poczucia wstydu jest, według mnie, m.in. efektem dyktatu mediów i upow­
szechnianych przez nie zachowań. Sprzyja temu również zmiana podejścia do religii
– wybiórcze traktowanie głoszonych przez nie treści, zakazów i nakazów, akceptowanie tego, co poszczególnym osobom odpowiada i odrzucanie tego, co je ogranicza
(Jakimowicz 2009). Religie wprawdzie ciągle wskazują czego człowiek powinien się
wstydzić (patrz np.: Kunce 1998; Termińska 1998; Wstyd w Koranie...1998), współczesny świat kieruje się jednak najczęściej innymi drogowskazami.
Nieliczna i słaba jest grupa inteligencji chrześcijańskiej, zdolnej do samodzielnej
refleksji, nie poddającej się oddziaływaniu mediów, głoszącej idee – odrzuconego
przez dominującą we współczesnym świecie kulturę masową – humanizmu chrześ­
cijańskiego, którego podstawą jest „ukierunkowanie cywilizacji na człowieka jako
centrum wszystkich dziedzin kultury” (Jaroszyński 2004, s. 61). Autor przyznaje,
że formowanie tej grupy jest niezwykle trudne w sytuacji, gdy „dzieci wychowuje
telewizja i ulica”, „gdy rodzice nie mają [dla nich] czasu [...], gdy funkcji wychowawczych nie pełni szkoła, często nastawiona negatywnie do wartości religijnych,
pozbawiona elementów wykształcenia klasycznego” (tamże, s. 63–64). Dodaje też,
że wraz z wycofaniem ze szkół retoryki, logiki, filozofii, greki i łaciny „zniszczone
zostały podstawy wykształcenia klasycznego, czyli humanistycznego, które dawały
umiejętność rozumienia różnorodnych tekstów i werbalizacji myśli” (tamże, s. 64).
Treści religijne konkurują obecnie z wieloma innymi wizjami świata, często
sprzecznymi z nimi lub wręcz zwalczającymi je. Licznych zwolenników ma np. liberalizm, lansujący dążenie do niczym nieograniczonej wolności, życie jak się komu
podoba, negujący wartości moralne jako ograniczające możliwości działania człowieka (szerzej na ten temat patrz np.: Bloom 1997). Pod wpływem postmodernizmu
upowszechnia się m.in. relatywizm, również odrzucający zasady moralne, zacierający
granicę między dobrem i złem, podważający przekonanie o istnieniu obiektywnej
prawdy, stawiający znak równości między wszystkimi religiami, sektami i wierzeniami
(szerzej patrz np.: Bauman 1996, 2006, 2007; Legutko 1994).
Zgadzam się z tymi, którzy zauważają, że w dobie „płynnej nowoczesności” człowiek traci stałe punkty oparcia. Nie stwarza mu ich „nowoczesne społeczeństwo
przemysłowe, zbudowane na nauce i technice, na tych zatem wytworach, które od
początku swego powstania zmieniały tradycyjny układ «człowiek-świat» [...]. Złudzeniem i oszustwem było również wmawianie człowiekowi, iż punkty takie nie są
mu potrzebne, iż wolność jest cenniejsza niż trwałość jego bytu, iż odczarowanie
świata jest tożsame z jego uszczęśliwianiem. Zarówno od strony filozofii jak i samej
kultury powracają pytania: Kim jest człowiek? Czy jest on jeszcze człowiekiem? Czy
jest w stanie przetrwać w swym bycie mimo niesprzyjających warunków? Czy jest
w stanie ożywić dziedzictwo przeszłości?” (Redaktorzy 1993, s. 6).

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

19

Utrata poczucia stabilności, brak jasnego drogowskazu określającego cele życia,
sens ludzkiej egzystencji oraz klarowne zasady postępowania, powodują wiele dramatów osobistych i problemów przeżywanych przez całe społeczeństwa (szerzej patrz:
May 1997). Interesujący, także z perspektywy antropologii kulturowej, jest, moim
zdaniem, pogląd, zgodnie z którym we współczesnym świecie brakuje mitów, będących „narracyjnymi wzorami, nadającymi ludzkiej egzystencji znaczenie” (tamże,
s. 13), „wyrażających wierzenia i wartości moralne” (tamże, s. 19), dających „poczucie tożsamości, udzielając odpowiedzi na pytanie: «Kim jestem?»24, [...] umożliwiają[cych] przeżywanie wspólnoty25, [...] ukorzeniają[cych] nasze wartości moralne”,
pozwalających „radzić sobie z niepojęta tajemnicą stworzenia” (tamże, s. 27). Mitów
„pełniących rolę przewodnika, rytuałów wprowadzających w życie wspólnoty, sakramentów stanowiących inicjację w jakieś sacrum” (tamże, s. 84).
Tak zwany „zwykły człowiek”, „przeciętny zjadacz chleba”, nie potrafi najczęściej
nazwać ideologii, z których przejawami styka się w swoim życiu, których doświadcza
na co dzień, nie ma całościowej wiedzy na ich temat, nie czyta poświęconych im rozpraw. Nie mówi o liberalizmie czy postmodernizmie, ani też o ponowoczesnej etyce
czy etyce w zglobalizowanym świecie, dostrzega natomiast wiele zjawisk, nazywając je
po swojemu, choć często nie potrafi precyzyjnie określić ich pra-źródła. Odwołując się
do własnych doświadczeń, obserwacji, wiedzy, praktyki, wyciąga wnioski dotyczące
zmian warunków życia i ich wpływu na ludzkie zachowania. „Zwyczajny człowiek” nie
zna prac Karla Mannheima, w których napisano m.in., że „nawet najmniejsza zmiana
w konfiguracji społecznej rzutuje bezpośrednio na zmiany psychologiczne i kulturowe”
(Mannheim 1974, s. 31), jak też, że „te same napięcia, które stanowią niebezpieczeństwo w życiu gospodarczym, działają również w dziedzinie kultury” (tamże, s. 115)26,
dostrzega jednak wyraźnie, jak pod wpływem zmian ekonomicznych i politycznych
(oraz – dodajmy – mediów) przekształca się znana mu rzeczywistość, jak zmieniają
się ludzkie zachowania. „Przeciętny człowiek” nie zajmuje się kwestiami egzys­tencjalnymi, nie stawia filozoficznych pytań o naturę człowieczeństwa, jego miarę27,
„Kiedy Edyp woła: «Muszę dowiedzieć się, kim jestem i skąd przychodzę», a Alex Haley szuka
swych źródeł, zbierając materiał do powieści Korzenie, obaj stanowią ilustrację tej funkcji mitu” (May
1997, s. 27).
25
„Istnieje potrzeba przynależności do jakiejś wspólnoty, do domu, z którym związani jesteśmy
uczuciowo, rodziny, w której będziemy chronieni i z którą łączy nas intymna bliskość. [...] bez domu,
które daje ciepło i bezpieczeństwo dziecko nie rozwija się w sposób prawdziwie ludzki. [...] Posiadanie
rodziny, którą można nazwać własną, i posiadanie przyjaciół – prawdziwych czy wyimaginowanych
– jest czymś więcej niż tylko nakazem: jest konieczne dla psychologicznego, duchowego i fizycznego
przetrwania [...] w chaotycznym wszechświecie” (May 1997, s. 47).
26
Tezy te rozwija Mannheim w swojej książce (Mannheim 1974).
27
Zdaniem Salija, dziś miarą człowieczeństwa coraz rzadziej jest sumienie, W powszechnym przekonaniu stanowi ją sława, bogactwo, inteligencja, wykształcenie, siła, używanie życia, zawieranie korzystnych znajomości, realizacja własnych celów, za wszelką cenę, „przydatność w dziele niesprawiedliwości”.
Miara, jaką jest „przydatność w dziele niesprawiedliwości”, została określona przez Salija jako „miara
Dżyngis-chana i Hitlera”. Zgodnie z nią „ludzi traktuje się wyłącznie jak termity, które mają opanować
cale kraje”, wykazując swą przydatność we wspomnianym dziele (Salij 1997, s. 33–34).
24

20

IWONA KABZIŃSKA

nie pyta o samopoznanie i jego znaczenie. Doświadczając zmian, uczestnicząc w nich
bezpośrednio, nierzadko jednak pyta: Co się stało z człowiekiem? Co się stało
z ludźmi? Konstatując, że „ludzie się zmienili”, szuka niekiedy źródeł tych zmian,
docieka dlaczego tak się dzieje, wskazuje możliwość naprawy negatywnie ocenianej sytuacji, dostrzegając ją np. w bezwzględnym przestrzeganiu nakazów i zakazów
religijnych, w umocnieniu wychowawczych funkcji rodziny i ograniczeniu wpływu
mediów, w nadziei na możliwość powrotu do przynajmniej niektórych, znanych mu,
elementów przeszłości.
Z faktu, że współczesne zmiany są negatywnie oceniane przez wiele osób nie
wynika, że osoby te są przeciwne jakimkolwiek transformacjom. Istotny jest jednak
ich kierunek, oczekiwania wobec nich, skutki, koszty jednostkowe i społeczne, towarzyszące im odczucia. Jesteśmy dziś świadkami niezwykle ostrej rywalizacji, w której
biorą udział różne wizje świata i sposobów życia. Która z nich zwycięży w nieodległej
przyszłości? Jaka będzie społeczno-kulturowa cena wygranej i jej następstwa, choćby
dla sfery relacji międzyludzkich? Czy będzie się pogłębiać rozczarowanie, niepewność
jutra, brak zaufania do innych osób, a także do instytucji państwowych, społecznych,
religijnych? (na ten temat patrz np.: May 1997, s. 238; Richardson, Webb 1986, s. 120).
Czy człowiek będzie się czuł coraz bardziej samotny? Czy coraz częściej będziemy się
stykać z chamstwem, egoizmem, brutalnością, agresją? Nie jest to, przyznam, zbyt
optymistyczna wizja. Czy można jej uniknąć?
LITERATURA
B a u m a n Z y g m u n t 1996, Etyka ponowoczesna, PWN, Warszawa.
– 2005, Europa, niedokończona przygoda, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
– 2006, Płynna nowoczesność, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
– 2007, Szanse etyki w zglobalizowanym świecie, „Znak”, Kraków.
B l o o m A l l a n 1997, Umysł zamknięty, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań.
B u c z y ń s k a - G a r e w i c z H a n n a 1975, Uczucia i rozum w świecie wartości. Z historii filozofii
wartości, Ossolineum, Wrocław.
C a s s i r e r E r n s t 1977, Esej o człowieku. Wstęp do filozofii kultury, Czytelnik, Warszawa.
C h m e l k o W a l e r i j 2004, Przemiany struktury społecznej na Ukrainie w okresie niezawisłości,
Studia socjologiczne, nr 4, s. 11–31.
Człowiek... 1993, Człowiek. Drogi poszukiwań. Studia z antropologii i etyki, red. M. Filipiak, M. Szulakiewicz, Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Rzeszowie, Rzeszów.
D e m b i ń s k a - S i u r y D o b r o c h n a 1991, Człowiek odkrywa człowieka, Wiedza Powszechna,
Warszawa.
J a k i m o w i c z M a r c i n 2009, Statystyka polskiego katolika, Gość niedzielny, 26 lipca, s. 16–19.
J a r o s z y ń s k i P i o t r 2004, Chrześcijaństwo wobec postkomunizmu, Człowiek w kulturze. Pismo
poświęcone filozofii i kulturze, z. 16, s. 59–69.
J a w o r s k i E u g e n i u s z 1998, Wstyd jako kategoria typologiczna, [w:] Wstyd w kulturze, red.
E. Kosowska, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice, s. 39–51.
K a b z i ń s k a I w o n a 1994, Odbudowa kościoła i zmiany w funkcjonowaniu społeczności lokalnej.
Przykład Bieniakoń, Literatura Ludowa, nr 4–6, s. 43–58.
– 1999, Wśród „kościelnych Polaków”. Wyznaczniki tożsamości etnicznej (narodowej) Polaków na
  Białorusi, Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa.

„LUDZIE SIĘ ZMIENILI...”

21

– 2009, Między pragnieniem ideału a rzeczywistością. Polacy na Litwie, Białorusi i Ukrainie
   w okresie transformacji systemowej przełomu XX i XXI stulecia, Letter Quality, Warszawa.
K o s o w s k a E w a 1998, Wstyd. Konotacje antropologiczne, [w:] Wstyd w kulturze, red. E. Kosowska,
Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice, s. 52–63.
K u n c e A l e k s a n d r a 1998, Wstyd i wina w dyskursie kościoła katolickiego. Wprowadzenie do problematyki, [w:] Wstyd w kulturze, red. E. Kosowska, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice, s. 122–131.
L e g u t k o R y s z a r d 1994, Etyka absolutna i społeczeństwo otwarte, Arcana, Kraków.
L o r e n z K o n r a d 1975, Tak zwane zło, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa.
L u b a w s k i A n d r z e j 2010, Czy rekiny biznesu mają sumienie?, Polityka, 27 marca, s. 40–42.
Ł o t m a n J u r i j 1975, O semiotyce pojęć wstyd i strach w mechanizmie kultury (tezy), [w:] Semiotyka
kultury, red. M. R. Mayenowa, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, s. 202–205.
M a l e w s k i H e n r y k, Ż u k a u s k a s G e d i m i n a s 2000, Przestępczość i zjawiska patologii społecznej na przełomie wieków, [w:] Prace VI Międzynarodowej Konferencji „Nauka a jakość życia.
Perspektywy i wyzwania III tysiąclecia”, Wilno, 22–24 VI 2000, red. R. Brazis, J. Wołkonowski,
Universitas Studiorum Polona Vilnensis, Wilno, s. 208–210.
M a n n h e i m K a r l 1974, Człowiek i społeczeństwo w dobie przebudowy, PWN, Warszawa.
M a n t i n i C a r l o M a r i a 1998, Rozmowy z moim telewizorem, Wydawnictwo WAM, Kraków.
M a r m u s z e w s k i S t a n i s ł a w 1999, Wealth and Poverty – Two Motives of Polish Commonsense
Thinking, Polish Sociological Review, vol. 1, s. 59–71.
M a y R o l l o 1997, Błaganie o mit, T. Zysk, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań.
M i k ł a s z e w i c z I r e n a 2001, Polityka sowiecka wobec Kościoła katolickiego na Litwie 1944–1965,
Instytut Studiów Politycznych PAN, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa.
M r o c z k o w s k a J o a n n a 2005, Ludzie o ludziach. Opowieści biograficzne w wymiarze komunikacyjnym, [w:] Centrum na peryferiach. Monografia społeczności lokalnej Ejszyszek i okolic na
Wileńszczyźnie, red. A. Perzanowski, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa,
s. 21–49.
P i e t r u s z k a J o a n n a 2005, Wieś pokołchozowa na Wileńszczyźnie. Studium przypadku, [w:] Etnografia lokalnych znaczeń. Monografia społeczności lokalnej okolic Dziewieniszek na Wileńszczyźnie,
red. Ł. Smyrski, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 231–252.
R e d a k t o r z y 1993, Słowo wstępne, [w:] Człowiek. Drogi poszukiwań. Studia z antropologii i etyki,
red. M. Filipiak, M. Szulakiewicz, Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Rzeszowie, Rzeszów, s. 5–6.
R i c h a r d s o n M i l e s, W e b b M a l c o l m C. 1986, Civilization. Its burden and its blessing, [w:]
The burden of being civilized. An anthropological perspective on the discontents of civilization, red.
M. Richardson, M.C. Webb, The University of Georgia Press, Athens-London, s. 120–126.
R i e s m a n D a v i d 1971, Samotny tłum, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa.
S a l i j J a c e k OP. 1997, Rozpacz pokonana, Wydawnictwo „W drodze”, Poznań.
S u c h o d o l s k i B o g d a n 1977, Przedmowa, [w:] E. Cassirer, Esej o człowieku. Wstęp do filozofii
kultury, Czytelnik, Warszawa, s. 5–32.
Te r m i ń s k a K a m i l a 1998, Mozaistyczna koncepcja wstydu, [w:] Wstyd w kulturze, red. E. Kosowska, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice, s. 114–121.
W a l i g ó r s k i A n d r z e j 1973, Antropologiczna koncepcja człowieka, Państwowe Wydawnictwo
Naukowe, Warszawa.
W ą d o ł o w s k a A n n a H e l e n a 2005, Krzyż we wsi – Bóg we wsi. Kulturowe i indywidualne
uwarunkowania manifestacji pobożności, [w:] Centrum na peryferiach. Monografia społeczności
lokalnej Ejszyszek i okolic na Wileńszczyźnie, red. A. Perzanowski, Wydawnictwo Uniwersytetu
Warszawskiego, Warszawa, s. 125–153.
W e b b M a l c o m C. 1986, Why our civilization can never be ‘moral’? The cultural ecology of Christian origin, [w:] The burden of being civilized. An anthropological perspective on the discontents of
civilization, red. M. Richardson, M. C. Webb, The University of Georgia Press, Athens–London,
s. 101–119.

22

IWONA KABZIŃSKA

W i ś n i e w s k a J o a n n a 2005, Świat w oczach kobiet. Studium wsi Butrymańce na Wileńszczyźnie,
[w:] Centrum na peryferiach. Monografia społeczności lokalnej Ejszyszek i okolic na Wileńszczyźnie,
red. A. Perzanowski, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 154–173.
W o y d y ł ł o E w a 2007, My, rodzice dorosłych dzieci, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
W s t y d w K o r a n i e... 1998, Wstyd w Koranie. Materiały źródłowe, wybór P. Dziadek, [w:] Wstyd
w kulturze, red. E. Kosowska, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice, s. 132–134.
Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z A n n a 1996, Krótki szkic o chamstwie, Etnografia Polska, t. 40, z. 1–2,
s. 19–28.
IWONA KABZIŃSKA

„PEOPLE HAVE CHANGED...”
REMARKS ON THE EXPERIENCE OF POSTSOCIALIST TRANSFORMATION
Key words: social transformation, nostalgia, post-communism, life styles, behavior
In the course of author’s research on the experience of political transformation, the citizens of
post-soviet Lithuania, Belarus and Ukraine often underlined that: People have changed. Some of them
have asked: What has happened to the people? and perceived these changes as a negative phenomenon.
Contemporary changes were compared with the interwar decades (the oldest interviewees) or the soviet
period. Informants usually pointed the breakup of the family bonds, the rise of the conflicts between
humans, omnipresent aggression, boorishness, selfishness, brutality of life, crime and the chase for
money. The phenomena such as the overwhelming rivalry, envy, social callousness, the lack of disinterestedness and justice as well as the loneliness were stigmatized by interviewees. Contemporary times
were often described as bad, cold, inhuman, deprived of love and sympathy. Quite often people didn’t
hope for better tomorrow.
These critical judgments have been related to the political transformation and capitalism – often
described as the wild, rapacious or black. People blamed the mass media for popularization of negative
patterns of behavior. Many interviewees explained contemporary changes in the means of secularization,
the lack of moral authorities and the upbringing based on religious values.
The author underlines that phenomena pointed by her informants are well known in Western
Europe. She is curious whether they will increase or is there a more optimistic solution possible.
Translated by Jarosław Derlicki
Adres Autorki:
Prof. nadzw. dr hab. Iwona Kabzińska
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
al. Solidarności 105, 00-140 Warszawa
e-mail: red_etno@iaepan.edu.pl

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.